Gość: kubu
IP: *.dwi.uw.edu.pl
02.07.02, 17:13
chyba pierwszy raz w zyciu wyszedlem z filmu po 30 minutach
w życiu nie slyszalem takiego patetyczno-patriotycznego belkotu
(wlasciwie czego sie mozna spodziewac od ekipy "Braveheart"?)
po prostu masakra - i to nie w sensie doslownym (choc ponoc pozniej dochodzi do
krwawej jatki)
ale oczywiscie ten film zaliczy kilka nominacji
a moze i oskara
przeciez jest o dzielnych Amerykanach :-////