Gość: mal.
IP: *.acn.pl / 10.133.130.*
05.09.02, 21:00
Nie spodobała mi się Recenzja pana Sobolewskiego. Wprawdzie nie
powinnam zabierać głosu przed obejrzeniem filmu, ale po
lekturze "Pianisty" nie wyobrażam sobie innego podejścia do
opowiedzenia tej historii jak tylko PO PROSTU ją opowiedzieć. Za
mało Polańskiego w Polańskim? Nie dość głębi, powikłania,
awangardy? Zanadto uproszczony finał? Czego więc trzeba, by
najkoszmarniejszym przeżyciom ludzi nadać głębszy (?) sens? Ja,
czytelnik Szpilmana właśnie chcę prostej opowieści, klasycznych
zdjęć, nie udziwnionego języka. Chcę zobaczyć "Pianistę" oczami
Edelmana, Polańskiego, Starskiego... I cieszę się, że reżyser
wspomniał o zamierzonej prostocie podczas premiery warszawskiej.