Dodaj do ulubionych

T.Sobolewski -czyli kompromitacja

IP: *.chello.pl 12.09.02, 14:15
Jest inny watek ale wiecej w nim o Pianiscie niz o "sprawie
Sobolewskiego" a taka sprawa, wg mnie, jest

Tadeusz Sobolewski napisal z Cannes 24-05-2002
"Pianista" wywo?uje sporo wa˛tpliwos´ci. Gdzie w tym filmie jest
Polan´ski? Gdzie Szpilman?

TYPOWY ZWROT RETORYCZNY BEZ SENSU. Pod koniec tekstu
T.Sobolewski do tego wraca


Film Romana Polan´skiego ma równiez˙ kilka warstw. Kryje sie˛ w nim
jakby kilka filmów, z których z˙aden nie przekonuje do kon´ca. Pierwszy z
nich, poprawny, hollywoodzki - to uczciwie, rzeczowo i bezstronnie
opowiedziana historia o Zag?adzie i niezwyk?ym ocaleniu. O ludziach
dobrych i z?ych, których Pianista spotyka na swej drodze - Z˙ydach,
Polakach, Niemcach, bez róz˙nicy. (...) w cia˛gu pierwszej godziny z
ok?adem, opowiedziane jest wszystko, co sta?o sie˛ z rodzina˛
Szpilmanów.
Pod wzgle˛dem faktograficznym "Pianista" nie dodaje nic do tego, co
dota˛d powiedzia?o o czasach Zag?ady kino polskie, europejskie,
amerykan´skie - od "Samsona" i "Korczaka" Wajdy po "Liste˛
Schindlera" Spielberga.

CZY TO ZARZUT? "Faktograficznie" to film dodaje fakty z
nieprawdopodobnej hiostorii jego bohatera. A mial odkrywac inne fakty?
I dlatego ta pierwsza warstwa, ten "film w filmie" -"nie przekonuje do
konca"?

Punkt widzenia Polan´skiego jest sprawiedliwy, pozbawiony uprzedzen´,
nie pozwalaja˛cy na z˙adne zbiorowe oskarz˙enia, ani na naiwne
uogólnienia. Moz˙na s´mia?o powiedziec´ zachodniemu widzowi: z
grubsza biora˛c, tak w?as´nie by?o z polskimi Z˙ydami i z Polakami za
okupacji. Tak wygla˛da?a warszawska ulica.
Jednak od twórcy "W matni", "Dziecka Rosemary", "Makbeta", "Lokatora"
wymaga sie˛ czegos´ wie˛cej niz˙ od twórców popularnych seriali o
Holocaus´cie. Zw?aszcza, gdy sie˛ zna jego zapowiedzi , z˙e traktowa?
"Pianiste˛" jako najwaz˙niejszy projekt z˙ycia.

CZYLI CZEGO?

Owszem, to "cos´ wie˛cej" - czyli drapiez˙nos´c´ Polan´skiego - jest w
filmie obecne, choc´ niestety, w drugiej cze˛s´ci filmu zag?uszone przez
stereotypowa˛, hollywoodzka˛ opowies´c´ z oczywistym happy endem.

DRAPIEZNOSC! TO CZEGO SOBOLEWSKIEMU BRAKUJE W OBRAZIE
GETTA, WARSZAWY, OKUPACJI!
A SZPILMAN, HOLERA, NIE UMIERA WIEC JEST TO ZAGLUSZAJACA
HOLLYWOODZKA OPOWIESC Z HAPPY ENDEM

Natomiast w scenach z getta warszawskiego sa˛ fragmenty wielkiego
kina.

FRAGMENTY WIELKIEGO KINA.

. W jednej z licznych w "Pianis´cie" scen selekcji zacina sie˛ pistolet nad
g?owa˛ ofiary. Jak pamie˛tamy, w "Lis´cie Schindlera" to zacie˛cie sie˛
pistoletu by?o czyms´ w rodzaju boskiej interwencji, która ocala?a z˙ycie.
Tu - wystarczy zmienic´ magazynek i strzelic´. Ocalenie i s´mierc´ sa˛
czystym przypadkiem.

TUTAJ WLASNIE NIE SA PRZYPADKIEM. GDYBY ZACIECIE PISTOLETU
PRZYNIOSLO OCALENIE- TO BYLBY PRZYPADEK WLASNIE


"Nie wierze˛ w Boga"- mówi sam do siebie, na widok masakry, stary
Z˙yd na ulicy. I o tym w?as´nie mówia˛ sekwencje gettowe. Ale mówia˛
cos´ jeszcze o losie artysty. Znamienne, z˙e wkrótce po kwestii
postronnego Z˙yda, pojawia sie˛ gettowy b?azen, pó?szaleniec,
prowadza˛cy gromadke˛ dzieci. Udaje, z˙e strzela do Niemców ze swojej
laseczki, wyzywa ich po?z˙artem, a oni cze˛stuja˛ go papierosami.
Wolno mu wie˛cej niz˙ innym - jest artysta˛. Patrzy na niego Szpilman,
widza˛c w nim zapewne odbicie swego losu. Jemu takz˙e udaje sie˛
przez˙yc´ dlatego, z˙e jest artysta˛ i grac´ na nosie przeznaczeniu.

EJZE? SCENA ZE STARYM TO KAPRYS PANOW KTORYM PRZEZ
CHWILE ZECHCE SIE COS TOLEROWAC, ZALOSNY OBRAZ UPADKU,
PONIZENIA, OBLEDU CZASOW. SZPILMAN GRA W KNAJPIE ZEBY
ZARONIC. NIE KORZYSTA Z ZADNYCH PRZYWILEJOW NIE JEST
PRZEZ TO CHRONIONY, PODLEGA TYM SAMYM CO WSZYSCY
ZAGROZENIOM, LAPANKOM, MORDERSTWOM Z KAPRYSU,
WSZYSTKIEMU CZEGO DOSWIADCZAJA JEGO RODACY. NIKOMU NIE
GRA NA NOSIE, NIE MA SWIADOMOSCI "BEZKARNOSCI" BLAZNA.

Wydaje sie˛, z˙e w tym w?as´nie momencie klaruje sie˛ prawdziwy,
nieprosty, pe?en tragicznej ironii sens "Pianisty" Polan´skiego. By?by to
film o cz?owieku utalentowanym i uwielbianym, który gra, aby
zag?uszyc´ absurdalna˛ wiedze˛, jaka˛ wyniós? z czasów Zag?ady.

NO, ZACZYNA SIE TYPOWY DLA SOBOLEWSKIEGO SLOWOTOK,
LOGOREJA. GRA ABUY ZAGLUSZYC itd itd

By?by to takz˙e film o cz?owieku, którego losem jest byc´ widzem,
s´wiadkiem i biernie przygla˛dac´ sie˛ walcza˛cym i gina˛cym ludziom -
zarówno w powstaniu w getcie, jak w powstaniu warszawskim - bez
wiary, z˙e ta walka ma sens.

BYLBY CZY JETST?

Ktos´ zapyta? Polan´skiego na konferencji: czy Szpilman w scenach,
kiedy przygla˛da sie˛ miastu z ukrycia, nie jest figura˛ rez˙ysera
filmowego, z przyrodzonym mu voyeryzmem? Polan´ski wymiga? sie˛ od
odpowiedzi dowcipem, mówia˛c, z˙e takie pytania zadaje sie˛ u
psychiatry. Tymczasem pytanie by?o celne i sie˛ga?o ukrytego ja˛dra
tego filmu. Moz˙na podejrzewac´, z˙e ocalenie pianisty wia˛z˙e sie˛ z
jakims´ kompleksem. Z˙e jego artyzm, jego zabieganie o popularnos´c´
ma takz˙e druga˛, ciemna˛ strone˛: zwa˛tpienie i le˛k przed losem.

ZARAZ ZARAZ! UKRYTE JADRO TO MA BYC KOMPLEKS TCHORZA?
"ZABIEGANIE O POPULARNOSC" ABY COS ZYSKAC? PRZECIEZ
POPULARNOSC WNIOSL DO GETTA SZPILMAN SPRZED WOJNY.


Dlatego trudno jest przyja˛c´ nadzieje˛, która w kon´cu filmu przychodzi
nagle jak deus ex machina w postaci niemieckiego oficera.

TO ZNACZY DLACZEGO?

I trudno uwierzyc´ bez cienia ironii (CZYLI SOBOLEWSKI ZALECALBY TU
JEDNAKOWOZ CIEN IRONII) w fina?owe szcze˛s´liwe us´miechy, kiedy
Szpilman znów gra Wielkiego Poloneza Chopina w Polskim Radio, tak
samo jak w 1939 - jakby w mie˛dzyczasie nic sie˛ nie sta?o. (A KTO TU
DO KURWY NEDZY -PARDON- SUGERUJE ZE TO JEST TAKA
IRONICZNA KLAMRA JAKBY NIC SIE NIE STALO?

Ogla˛daja˛c d?uz˙a˛ca˛ sie˛ druga˛ po?owe˛ filmu, (CHYBA NAPIECIA
NIE UDALO SIE SOBOLEWSKIEMU UTRZYMAC, BO ZNAL
ZAKONCZENIE, TEN FACET SIE URATUJE!) pomys´la?em nawet, z˙e
ów Niemiec wcale nie musia?by sie˛ pojawic´. ( I TO SA SKUTKI
NUDZENIA SIE SOBOLEWSKIEGO W KINIE, ON POMYSLAL, ZE
PRZYJEMNIEJ MOZE NAWET BY BYLO BEZ NIEMIEC, BOZ TO
CHOLERA NIEMIEC I JAKZE TO TAK Z NIEMCEM DO POLAKOW
WYJEZDZAC)

Wystarczy?oby, z˙eby pianista pozosta? w ruinach, jak Robinson, graja˛c
Chopina w wyobraz´ni, bez dotykania klawiszy, jak w jednym z pie˛knych
momentów filmu.

(I TU SIE OBJAWIA CALY ARTYZM SOBOLEWSKIEGO: ON POWINIEN
SIE WZIAC ZA TE ROBOTE I KRECIC, KRECIC I JESZCZE RAZ KRECIC
TAKIE PIEKNE SCENY PO KILKA RAZY W FILMIE)

Ca?y sens "Pianisty"zawiera sie˛ mie˛dzy dwoma kwestiami: starego
Z˙yda z getta, który mówi, z˙e nie wierzy w Boga - i Wilma Hosenfelda,
który w 1944 oddaje Szpilmanowi swój oficerski p?aszcz, mówia˛c, z˙e
robi to w imie˛ Boga. Czy film jednak udz´wigna˛? te pytania? Dlaczego
akcent nadziei brzmi tak s?abo? Polonez Chopina nie wystarczy za
odpowiedz´.
(OCZYWISCIE NIE ZDRADZIL NAM SOBOLEWSKI CO MU PO GLOWIE
CHODZI W TYM MOMENCIE ALE CHYBA TRANSCENDENCJA JAKAS
ALBO CO, ZEBY, WIECIE, TA NADZIEJA JAKOS SILNIEJ, MOZE COS Z
OBLOKOW NIEBIESKICH ALBO PIESN JAKAS UNIWERSALNA)

Mam wraz˙enie, z˙e Roman Polan´ski niepotrzebnie ukry? sie˛ za
postacia˛ swojego bohatera i tylko w nielicznych momentach pozwoli?
sobie dojs´c´ do g?osu.

I TA PRZEPIEKNA WE WLASNYM MNIEMANIU FIGURA RETORYCZNA -
BEDACA W GRUNCIE RZECZY BELKOTLIWYM PUSTOSLOWIEM (CO
TO ZNACZY UKRYL SIE? CALY FILM OPOWIADANY JEST I OGLADANY
OCZAMI BOHATERA, NATOMIAST SOBOLEWSKI WOLALBY ZEBY
DOLOZYC SPOJRZENIE Z BOKU, BYLE BYLO "BARDZIEJ DRAPIEZNE"
A NIE JAK U AUTOROW "POPULARNYCH SERIALI O
HOLOCAUSCIE"(SIC!) - SOBOLEWSKI ZAMYKA KAWALEK SWOJEJ
PROZY, KTORA OKAZALA SIE, JAK SADZE, KONCOWYM AKORDEM
JEGO KARIERY KRYTYKA


Obserwuj wątek
    • Gość: malik Re: T.Sobolewski -czyli kompromitacja IP: *.epo.ericsson.se / 159.107.94.* 12.09.02, 16:50
      Ale ty Broda jestes głupi/głupia. Możesz się nie zgadzac z Sobolewskim, ale
      przestan wypisywac brednie w stylu kompromitacja. W sposób stonowany pisze
      czego mu zabrakło w pianiscie , ma do tego prawo. Ważne, żeby był szczery i
      tyle, dupowłazów i krytykantów mamy mnóstwo wśród dziennikarzy. Soboleski jest
      szczery i za to go cenie, do tego jest najpiękniej piszącymo filmach
      dziennikarzem w Polsce, kropka. Tak się składa że momentami drażnił mnie ten
      film, to co? pewnie twoim zdaniem jestem ignorantem, nie potrafie oddać
      czci "naszemu" wielkiemu Mistrzowi, przecież za granicą go doceniono, to po co
      my głupi Polaczkowie mamy jeszcze myśleć samodzielnie. Więc na kolana i do
      kin!. Bardzo chciałem, żeby ten film mi się podobał ale jak zachwyca skoro nie
      zachwyca?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka