Gość: Kardek
IP: *.icpnet.pl
28.09.02, 17:29
Z zalozenie mial to byc apel do Polanskiego. Jednak jesli ma to
byc opinia (jak sama nazwa wskazuje), to pisze opinie...
Na film szedlem pelen entuzjazmu. Poczatek ogladalem z
zainteresowaniem. Potem moj entuzjazm zaczal sie zmieniac w
zlosc, frustracje i zaskoczenie. Szanowny Panie Rezyserze! Czy
koniecznym bylo tak jednostronne pokazanie rzeczywistosci
wojennej? Ogladajac film mozna bylo dojsc do wniosku, ze
jedynymi ludzmi, ktorzy gineli w Warszawie do momentu powstania
Warszawskiego byli Polacy zydowskiego pochodzenia (oczywiscie
nie liczac jednostek, ktore nie odznaczaly sie miloscia do
faszystowskich Niemiec, Niemcow i nienawiscia do Zydow). Pomysly
typu "Psom i Zydom wstep wzbroniony" byly rowniez wymyslem
Polakow. A powstanie Warszawskie bylo najprawdopodobniej
wynikiem wstrzymania Polakom dziennej racji wodki...
Zaniemowilem... W Warszawie ginely dziesiatki osob, zarowno
Polakow jak i Zydow (choc nie bede ukrywac, ze Polacy
zydowskiego pochodzenia byli w nieporownywalnie gorszej
sytuacji). Ale... No wlasnie, ale... stolica nie byla miejscem
tancow, spiewow, dobrobytu (a takie, moze mylne, wrazenie
odnioslem). Oczywiscie byly jednostki, ktore walczyly, ale
zawsze jednostki. Reszta pila, bawila sie, a Niemcy lapali,
rozstrzeliwali i mordowali w gestapowskich katowniach jedynie
tych, ktorzy do nich strzelali...
Film byl bardzo wzruszajacy, pokazywal tragedie, jaka sie
rozegrala na terenie Warszawy (i calego owczesnego swiata).
Rewelacyjna byla rowniez muzyka. Ale sam przekaz... tu mi wiele
(bardzo wiele) zabraklo.
Pozdrawiam