Gość: usher
IP: *.dip0.t-ipconnect.de
02.09.06, 10:33
"Lot 93": Co się naprawdę wydarzyło w porwanym samolocie
Marcin Gadziński, Waszyngton2006-09-01, ostatnia aktualizacja 2006-09-01
17:04
Co jest faktem, a co jedynie domysłem w filmie "Lot 93"? Jak reżyser i
scenarzysta ustalał treść filmu z rodzinami ofiar? Film Paula Greengrassa na
temat tragicznego lotu od dziś w kinach. Jest to pierwszy tytuł traktujący o
wydarzeniach 11 września. Kolejny, "World Trade Center", trafi do naszych kin
6 pażdziernika.
Reżyser i scenarzysta ''Lotu 93'' ustalali treść filmu z rodzinami ofiar
Kadr z filmu ''Lot 93''
Kadr z filmu ''Lot 93''
Kadr z filmu ''Lot 93''
ZOBACZ TAKŻE
Tadeusz Sobolewski: Czekałem na taki film o 11 września (01-09-06, 10:49)
Jak Ameryka pamięta zamachy (01-09-06, 10:44)
Bohaterowie 11 września (01-09-06, 10:38)
Lot 93 ***** (01-09-06, 06:00)
GALERIE ZDJĘĆ
Lot 93 - galeria zdjęć (31-08-06, 18:34)
Filmy
Lot 93
SONDAŻ
Film o 11 września:
Powstał w odpowiednim czasie
Powinien powstać poźniej
Powinien powstać wcześniej
Tak naprawdę o wydarzeniach na pokładzie samolotu linii United lot nr 93 aż
tak wiele ze stuprocentową pewnością nie wiadomo.
Samolot wystartował o godz. 8.42 rankiem 11 września 2001 roku z lotniska
Newark pod Nowym Jorkiem do San Francisco. O godz. 9.24, mniej więcej 20
minut po tym, jak już drugi tego ranka samolot uderzył w wieże World Trade
Center, do samolotu, tak jak i dziesiątków innych, dotarła depesza z centrali
United z ostrzeżeniem, by uważać na "wtargnięcie do kokpitu".
Dwie minuty później zaskoczony pilot poprosił centralę o potwierdzenie
depeszy.
Po kolejnych dwóch minutach do kokpitu wtargnęło czterech terrorystów -
wcześniej siedzących tuż za drzwiami w fotelach pierwszej klasy. Samolot
będący już nad stanem Ohio na środkowym zachodzie USA zawrócił i obrał prosty
kurs na Waszyngton.
O godz. 10.03 rozbił się na polu pod lasem w miejscowości Shanksville w
południowej Pensylwanii. Nikt z czwórki porywaczy oraz 40 pasażerów i załogi
nie przeżył.
Fakty i domysły
O wydarzeniach na pokładzie wiadomo wiele dzięki kilkudziesięciu połączeniom
telefonicznym między pasażerami i ich rodzinami oraz zapisowi rozmów w
kokpicie.
O tym, co się działo na pokładzie trzech innych samolotów porwanych rankiem
11 września -wszystkie terroryści przejęli, jeszcze zanim opóźniony United 93
w ogóle wystartował - nie wiadomo praktycznie nic.
Według ustaleń specjalnej komisji badającej, jak doszło do zamachów 11
września, pasażerowie lotu 93, gdy dowiedzieli się, że inne porwane samoloty
zostały użyte jako latające bomby i rozbite w centrach wielkich miast,
zorganizowali atak na terrorystów. Nie zważali na bombę i pistolet, które
mieli terroryści (były zapewne atrapami, ale pasażerowie nie mogli tego
wiedzieć). Chcieli odzyskać kontrolę nad samolotem.
Twórcy filmu "Lot 93" pokazali, jak pasażerowie zabijają dwóch terrorystów
strzegących kokpitu, a następnie włamują się do środka. Gdy już mają wyrwać
stery z rąk przywódcy zamachowców - ten rozbija maszynę w szczerym polu.
Zabicie terrorystów i włamanie się do kokpitu to domysł, na który nie ma
niepodważalnych dowodów. Większość ekspertów jednak się z nim zgadza. Komisja
badająca zamachy stwierdziła, że pasażerowie albo włamali się do kabiny
pilotów, albo byli tego bardzo blisko, a terroryści wtedy właśnie zdecydowali
się rozbić samolot.
Co miało być celem ataku dla porywaczy? Wiadomo, że Waszyngton. W grę
wchodziły dwa cele - Biały Dom (w którym nie było prezydenta) i Kapitol,
siedziba Kongresu. Więcej wskazuje na Kapitol, i to tę wersję przyjęto w
filmie.
Czy gdyby pasażerowie nie podjęli akcji, samolot doleciałby do celu?
Podczas przesłuchań przed komisją badającą zamachy dowódcy wojsk lotniczych
USA twierdzili, że gdy United 93 obrał kurs na Waszyngton, nad miastem
krążyły już samoloty F-16 gotowe do akcji. Samoloty te mogłyby zestrzelić
pasażerskiego boeinga, gdyby zagroził on stolicy.
Dochodzenie wykazało jednak poza wszelką wątpliwością, że myśliwce nie byłyby
w stanie zestrzelić lotu 93. Po pierwsze, w momencie gdy zbliżał się on do
Waszyngtonu, zajęte były poszukiwaniem innych samolotów lecących rzekomo na
miasto, w tym lotu linii American, który godzinę wcześniej rozbił się już w
Nowym Jorku. Przestrzeń powietrzna nad Ameryką była pogrążona w kompletnym
chaosie.
Po drugie, o tym, że United 93 został porwany i może być groźny, wojsko
dowiedziało się dopiero kilkanaście minut po jego rozbiciu.
Po trzecie, wydana przez wiceprezydenta Cheneya zgoda na strzelanie do
pasażerskich maszyn przyszła do pilotów dopiero ponad 20 minut po tym, jak
United 93 rozbił się w Pensylwanii.
Dlatego nikt raczej nie ma wątpliwości, że gdyby nie bohaterski atak
pasażerów, porwany samolot dotarłby do celu, zabijając kolejnych kilkaset
osób. W ataku trzech pozostałych samolotów zginęło tego ranka prawie 3000
ludzi.
Bohaterowie Ameryki
Wychowani na hollywoodzkich produkcjach pasażerowie - to ironia tej sytuacji -
zachowali się więc tego ranka niczym bohaterowie jakże wielu pełnych
żenującego patosu amerykańskich filmów. Tyle tylko że w ich zachowaniu
bohaterstwo, poświęcenie i chwytająca za gardło determinacja były prawdziwe i
bardziej szczere niż wszystko, co hollywoodzcy scenarzyści mogliby wymyślić