IP: 24.144.59.* 14.03.03, 15:01
Arcydzielo!Wspanialy film!Wkrotce wybieram sie na niego po raz
drugi.Plyta cd z muzyka z "Chicago" gra u mnie non stop :-))
Catherine Zeta-Jones jest po prostu niesamowita!!!Oskar
gwarantowany!Wspaniala scena z Roxie - marionetka i z Queen
Latifah ;-) juhuuuu! and all that jazz...
Obserwuj wątek
    • Gość: kid Re: Chicago IP: *.chello.pl 14.03.03, 22:52
      Kompletna porażka. Aż się chce wyjść z kina! Nawet dla
      wielbicieli musicali będzie to duże wyzwanie.
      • szpak_ Re: Chicago 15.03.03, 13:03
        Gość portalu: kid napisał(a):

        > Kompletna porażka. Aż się chce wyjść z kina! Nawet dla
        > wielbicieli musicali będzie to duże wyzwanie.


        Podzielam tę opinię w 100 %.
        Nikt o tym nie pisze, ale i muzyka jakaś cieniuśka.
    • Gość: slonce Re: Chicago IP: *.zicom.pl 15.03.03, 19:16
      jeszce nie ogladalam tego filmu ale juz nie moge sie doczekac.widzialam tylko
      urywki i strasznie mi sie podobaly, a pisenka anastaci jest swietna!!!
    • Gość: fudi Re: Chicago IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 10:56
      Dla mnie film byłby całkiem iezły gdyby nie było nonstop tego
      jazzu. Pozatym to nawet mi się podobał. Ogólna ocena 4
      • Gość: Marw Jak to się robi w Chicago IP: 212.160.117.* 18.03.03, 10:14
        Wg filmu/musicalu dosyć brutalnie. Morderstwo to strawa, którą
        objadają się główne postaci, dziennikarze i czytający ich
        artykuły. Nic o poszanowaniu życia. I to wzbudza niepokój - czy
        nie nazbyt lekko podane danie ? Dorzućmy do tego prościutką
        historię składającą się właściwie z kilku epizodów, to tak jakby
        jej w ogóle nie było. Lecz to jest wybaczalne w musicalu, bo
        ciężar wartości artystycznej ma spoczywać na muzyce, tańcu i
        śpiewie. A to zasługuje na parę ciepłych słów. Wielbiciele
        muzyki z tamtych lat usłyszą w bardzo przyjemnym wydaniu “all
        that jazz”. Choreografia scen opisana (kiedy to użyteczne)
        gwałtownymi, ciętymi ujęciami przyciąga wzrok. Szczególnie
        mężczyzn, bo to kobiety pociągająco ubrane (właściwie
        rozebrane :-) dominują w tańcu. Pozostał śpiew - dzięki tej
        kategorii dochodzimy do sedna sprawy: musical prowadzony przez
        zawodowych aktorów zamiast zawodowych artystów sceny ? To, że
        ubrany w okrycie filmu, specjalnie go nie broni, ale trochę
        usprawiedliwia i pozwala zamiast odrzucenia na spojrzenie z
        ciekawością na ten bądź co bądź eksperyment, może nie
        precedensowy, acz interesujący. Zwięźlej: Richard (nawet
        stepuje) i Catherine (trochę tańczyła przed aktorstwem) spisują
        się wyjątkowo dobrze jak na aktorów tylko :-). Natomiast Renee
        mnie nie przekonała - śpiew i taniec lekko niepewny, niepełny.
        Uroda też jakby z innej bajki. Tylko odegranie mniejszej
        inteligencji wypada wiarygodnie (po doświadczeniach z Bridget
        Jones :-) lecz i tu brakuje potem wiarygodnej przemiany na
        lepsze, którą reżyser prawdopodobnie zamierzał przedstawić.
        Chciałbym obejrzeć wariant drugi np. z Madonną, tylko czy ona
        poradziłaby sobie z odegraniem lekko głupiutkiej dziewczyny?
        Trochę zbyt inteligentnie wygląda :-) A może Victoria Abril z
        fragmentu "niebiańskiego" w Boskich jak diabli ? Po teatrze w
        kinie w wykonaniu 8 kobiet otrzymujemy musical w kinie dzięki
        dwóm znanym, dobrym aktorkom i aktorowi. Czy to nie za mało?
        Warto posłuchać muzyki i popatrzeć na choreografię ale
        oczywiście aktorom filmowym zdecydowanie jest bliżej do teatru
        niż musicalu. U kinomaniaka lubiącego musicale pojawia się cenne
        pytanie: Co nowego w Romie :-) ?
    • Gość: Marko To gniot. The Hours rules. IP: luthien:* / 192.168.1.* 18.03.03, 21:39
      Czy my, Polacy naprawdę lubimy musicale? Bo ja niecierpię.
      Chicago widziałem, wpisuje się w znany wszystkim schemat. 13
      nominacji do Oskara??? Pomyłka!!! Podobnie jak zaszłoroczny
      Oskar dla Hally Berry.
    • trin Re: Chicago 18.03.03, 22:11
      Ja wyszlam z kina oszolomiona. A noga sobie przytupuje do dzis :-).
      Muzyka porywajaca, wspaniale uklady taneczne no i absolutnie fenomenalny
      montaz. Przejscia miedzy scenami "realnymi" a wodewilem byly rewelacyjne.
      Zreszta wspanialy pomysl na takie polaczenie wydarzen z piosenkami.
      Co do "glebi", to w sam raz tyle ile trzeba. Przeslanie mozna strescic w kilku
      haslach: "proces to show", "egzekucja to tez show", "slawa przemija", "lud
      zadny jest krwi" czy "grunt to urok i dobra prasa" - malo to moze odkrywcze,
      ale podane bardzo smacznie.
      Do tego wspanialy, wzruszajacy motyw meza i cudowne "Mr. Cellophane".
      Z innych numerow - niesamowicie podobal mi sie ten prezentujacy panie
      morderczynie (cudownie rytmiczny "Pop... Six..."). Do tego ma
      niesamowite "wejscie" - krople wody i kroki powoli ukladajace sie w rytm. Inne
      warte wspomnienia to ten z marionetkami ("We Both Reached for the Gun")
      oraz "When You're Good for Mama".
      Zwellweger bardzo dobra, Zeta-Jones rewelacyjna. Gere niezly - mile zaskoczenie.
      Jedyne do czego moge sie przyczepic to ze film byl minimalnie za dlugi w skutek
      czego raz czy dwa tracil tempo.
      Co do Oscarow - napewno naleza sie jakies za montaz czy muzyke. Moze i za
      najlepszy film, choc tego nie bede oceniac poki nie widzialam wiekszosci innych
      nominowanych. Aktorskie chyba jednak nie - nic nie ujmujac wykonawcom to po
      prostu nie jest material na wielkie kreacje.

      Mysle ze udalo sie temu filmowi znalezc sposob wprowadzenia musicalu we
      wspolczesne kino. Zapewne jednorazowy, ale jednak. "Moulin Rouge" bylo dla mnie
      porazka. "Chicago" to swietne kino zarowno dla widza "dorywczego" jaki i dla
      tego wymagajacego wiecej. Choc rzecz jasna nie dla kazdego.
      Ogolnie - super. 9 z 10.
    • Gość: EFTA Re: Chicago IP: *.wolin.sdi.tpnet.pl 19.03.03, 13:26
      Nie oglądałam jeszcze tego film,ale trzymam kciuki za
      CatrineZeta-Jones i oczywiście za moją faworytke Renne
      Zellweger!!!mimo ze też nie lubie jazzu,film może być
      interesujący!!!
      • Gość: oyey niezalogowany Re: Chicago IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.03, 14:56
        kolego, poziom aktorstwa w tym filmie jest bardzo przeciętny i naprawdę - nie
        ma tam nikogo, kto na tego oskara by zasługiwał. W filmie zwycięża forma
        niestety, nie ma tam miejsca na jakieś popisy główych aktorów, śpiewanie,
        tańczenie, muzyka i troche jednak sknocona atmosfera "jazzu". W kategoriach
        formy, muzyki, montażu, zdjęć - ten film jest bardzo dobry. Ale na płaszczyźnie
        aktorskiej czy scenariuszowej jest pustka, płaskość. To mi się nie podoba.
        Przecież w gruncie rzeczy "Frida" też ma dobre elementy, które wymieniłem
        (muzyka, montaż, zdjęcia), aktorstwo o wiele lepsze, a jednak jakoś pomija i
        przemilcza się ten film.
        • Gość: Ola Re: Chicago IP: *.man.polbox.pl 19.03.03, 15:39
          Malowniczy, Zeta o niebo lepsza od jakiejs takiej "pomarszczonej" Roxie...
          jednak Moulin Rouge bardziej mi przypasowal
    • Gość: Anula Re: Chicago IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.03.03, 16:46
      Ja widzilam dwa razy:) Scena z marionetkami jest najlepsza z calego filmu!!!!
    • Gość: Mike z Chicago Re: Chicago IP: *.client.attbi.com 20.03.03, 06:20
      Moim zdaniem ten film byl dobry. Muzyka mi sie tylko nie
      podobala. I jak to amerykanski film duzo milosci. W stanach to
      on az taki popularny nie byl, przynajmniej u mnie w chicago.
    • Gość: Jan Za co te nominacje? IP: *.provider.pl 20.03.03, 18:30
      Film bardzo mnie rozczarował i to prawie pod każdym względem.
      Muzyka i piosenki przeciętne. Nie wróżę żadnej z nich
      popularności zbliżonej do piosenek z "Kabaretu". Fabuła
      kiczowata , wręcz głupawa.Film ten nie dostarcza żadnych
      wzruszeń, emocji czy doznań estetycznych.Gra aktorów poniżej
      przeciętnej, ale trudno wymagać twórczych kreacji przy tak
      tandetnym scenariuszu.Na wysokim poziomie jest jedynie robota
      rzemieślników czyli zdjęcia , montaż, dźwięk , scenografia.Przy
      tym filmie nasze "Lata dwudzieste, lata trzydzieste " ze
      wspaniałą Szapołowską to arcydzieło.
      • Gość: natasha Re: Za co te nominacje? IP: 213.186.93.* 27.03.03, 19:13
        ...bo to jest piekielnie amerykanskie,ale(moze to oksymoron?)w dobrym tego
        slowa znaczeniu.olsniewajaca scenografia montaz muzyka kostiumy a aktorstwo na
        bardzo przyzwoity poziomie.A ze renee srednio spiewa i tanczy-to chyba wynika
        ze scenariusza, w koncu nie bez powodu odrzucali ja w kazdym
        przesluchaniu...Fakt to nie 'kabaret' i jesli ktos nastawial sie na podobne
        dzielo to mogl sie rozczarowac.Ale duch boba fosse'a sie czuje.rozrywka na
        najwyzszym poziomie.
        • Gość: marin A jednak Fosse ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.03, 00:31
          Nie chce mi się czytać wcześniejszych opinii. Szkoda mi czasu. Ale jeśli się
          znajdzie inny cierpliwy i dojdzie do mojej, no to git. Należę do pokolenia 30-
          latków. Dla mnie najlepsze musicale to w typie: HAIR Formana, KABARET Fosse'a i
          może mniej znany BOYFRIEND Russela. CHICAGO im nie dorównuje, ale super, że
          gatunek został odświeżony. Powiedzmy szczerze: Renee Z. czy Richard G. to nie
          są śpiewacy czy tancerze pierwszej klasy. Ale fabuła i produkcja perfekcyjne.
          Temat wciąż aktualny (a jednak daje znać o sobie ciągle Bob Fosse i All That
          Jazz!). Generalnie dobra rozrywka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka