Gość: lucasik IP: srv1:* / 10.0.62.* 25.04.03, 13:45 Film - filmem, ale to wszystko przeciez hucpa, bo chcecie odwrocic uwage od afery Michnika :))) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: lucasik Re: Adaptacja IP: srv1:* / 10.0.62.* 25.04.03, 13:46 Czy Wasze milczenie - to zgoda? :p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pepe Re: Adaptacja IP: *.kom / 10.105.24.* 25.04.03, 13:47 ...nie mówiąc juz o aferze Rywina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mel Teoria z piasku! IP: srv1:* / 10.0.62.* 25.04.03, 13:50 Na szczescie posel Kopczynski zna sprawe i na pewno zaraz ja wyjasni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toto To nie jest komedia IP: *.desy.de 25.04.03, 14:34 Nie rozumiem kto ten film okreslil jako komedie!?! To raczej film obyczajowy, dramat. Zreszta bardzo dobry film - zdecydowanie jeden z najlepszych ostatnio. Ale kto pojdzie na (lekka) komedie moze sie zawiesc - ten film daje do myslenia. Dodatkowo swietna Streep i bardzo dobry Cage. Pozd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Baisha Amerykański "Dzień Świra"?!!! IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 26.04.03, 12:36 Ale dlaczego reklamują go jako amerykański "Dzień świra"? Ma coś z nim wspólnego? Czy może to porównanie to profanacja?!!! PS Swoją drogą to dobrze świadczy o polskim kinie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: heniek Re: Amerykański IP: *.icpnet.pl 27.04.03, 11:30 Gość portalu: Baisha napisał(a): > Ale dlaczego reklamują go jako amerykański "Dzień świra"? Ma coś z nim > wspólnego? Czy może to porównanie to profanacja?!!! > PS Swoją drogą to dobrze świadczy o polskim kinie! raczej prowokacja, nie profanacja. i dlaczego niby dobrze swiadczy o polskim kinie? "dzien swira" puszczany jest tylko w polsce i tylko w polsce "adaptacja" jest do niego porównywana. cieszmy sie z nowej piaskownicy na naszym podworku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartczak Re: Dekadencja IP: *.ipt.aol.com 28.04.03, 03:17 Film powinien nazywac sie Dekadencja, a nie Adaptacja. Film przygnebiajacy, pokazujacy ludzi obsesyjnie zajetych soba i swoimi neurozami. Amerykanow ten film raczej nie zainteresowal. W kinie w Waszyngtonie, gdzie ten film widzialem (zaraz po nominacji do Oskara), byly tylko trzy osoby z czego jedna strasznie glosno chrapala-co bylo jedynym smiesznym elementem w calym widowisku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CHU J KIJ WAM W OKO LAMERY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.03, 22:28 CHUJ W DUPE LODZI, TEJ KURWIE NIC NIE ZASZKODZI Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CHU JEK KIJ WAM W OKO LAMERY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.03, 22:29 dfiojdasif d asd f asdf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: KIJ WAM W OKO LAMERY IP: *.acn.pl 01.05.03, 20:55 odnośnie poprzednich "wypowiedzi"-skąd się biorą tacy idioci? jak dzieciaki które cieszą się że namazaly na murze i nikt ich na tym nie złapal... A odnośnie filmu- dzięki za ostrzeżnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: heniek Re: Adaptacja IP: *.icpnet.pl 27.04.03, 11:26 widzialem ten film i nie sadze, by zaslugiwal na tyle gwiazdek, ile dostal. jest po prostu nudny. i wcale nie dlatego, ze to nie jest film akcji. tu nic sie nie dzieje. miala byc komedia, a wyszlo nie wiadomo co, bo trudno mowic o komedii, jesli najsmieszniejsze jest to, ze botanik nie ma jedynek, a cage "wali gruche" pod pierzyna wyobrazajac sobie streep. dramat? rozterki bohaterow sa mocno naciagane. a co najbardziej irytujace, to przedstawianie "adaptacji" przez dystrybutora jako "amerykanski <dzien Swira>". jedyne podobienstwo to glos z offu, czego wydaje sie wstydzic sam rezyser jonze obracajac to w pseudosmieszny zart z mcKee. serdecznie odradzam, lepiej isc na piwo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Re: Adaptacja IP: 199.91.38.* 27.04.03, 18:07 tez uwazam,ze film slabiutki,obsada doskonala ale fabula kiepska Odpowiedz Link Zgłoś
foxy21 Re: Adaptacja 02.05.03, 09:30 Tez srednio mi sie podobal, ale mozna obejrzec, chociazby ze wzgledu na obsade, a szczegolnie Chrisa Coopera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marw Adaptacja kluczową funkcją życiową ?? IP: 212.160.117.* 09.05.03, 14:40 A mnie ten film pobudził do popłynięcia dalej: Film naprawdę interesujący, ale tylko pierwsze 2/3 czasu :-(. Poszukiwanie pasji w życiu jako wiodący temat umożliwia słowom postaci całkiem wysokie loty. I tak się przez pewien czas szybuje. Przede wszystkim pod względem prawdomówności i szczerości, a i mądrości również. Oni rzeczywiście pragną przeżyć coś wyjątkowego, stworzyć w swoim dosyć przeciętnym życiu oryginalne, mocne budowle wrażeń. Ale nie tylko te pragnienia widać - każdy z nas ma takie, niestety głębiej lub bardziej płytko ukryte. Ważniejsze jest to, że nie tylko chcą ale próbują to osiągnąć. Często nieudolnie lecz i tak upór ten wzbudza podziw. A ile cennych szczerych słów o płytkości Hollywoodu. I rozpaczliwego buntu przed szarością, krzyku za zatraceniem się w czymś wielkim. Szkoda, że tak słabych ludzi, skazanych raczej na przegraną. Wzlatujesz razem z nimi ponad rozległe chmury pospolitości (a przynajmniej walczysz o to) i nagle okazuje się, że byłeś cały czas na uwięzi scenarzysty drugiej części filmu (to chyba musiał być inny człowiek :-), który ściąga Cię gwałtownie w dół uszkadzając zaczynający się tlić żar pasji poprzez wplecenie wątku detektywistyczno-kryminalnego. Jakby filmem zaczęły żądzić pomysły brata bliźniaka pierwszoplanowej postaci. I już do końca nie udaje się znów wzniecić nawet płomyka zainteresowania. Można zarazić się pasjonującą miłością do orchidei lecz tłumi ją przykro końcówka filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nocny Czasem trzeba zabić brata bliźniaka. IP: 195.94.216.* 13.05.03, 16:40 Gość portalu: Marw napisał(a): > A mnie ten film pobudził do popłynięcia dalej: Film naprawdę > interesujący, ale tylko pierwsze 2/3 czasu :-(. Poszukiwanie > pasji w życiu jako wiodący temat umożliwia słowom postaci > całkiem wysokie loty. I tak się przez pewien czas szybuje. > Przede wszystkim pod względem prawdomówności i szczerości, a i > mądrości również. Oni rzeczywiście pragną przeżyć coś > wyjątkowego, stworzyć w swoim dosyć przeciętnym życiu > oryginalne, mocne budowle wrażeń. Ale nie tylko te pragnienia > widać - każdy z nas ma takie, niestety głębiej lub bardziej > płytko ukryte. Ważniejsze jest to, że nie tylko chcą ale próbują > to osiągnąć. Często nieudolnie lecz i tak upór ten wzbudza > podziw. A ile cennych szczerych słów o płytkości Hollywoodu. I > rozpaczliwego buntu przed szarością, krzyku za zatraceniem się w > czymś wielkim. Szkoda, że tak słabych ludzi, skazanych raczej na > przegraną. Wzlatujesz razem z nimi ponad rozległe chmury > pospolitości (a przynajmniej walczysz o to) i nagle okazuje > się, że byłeś cały czas na uwięzi scenarzysty drugiej części > filmu (to chyba musiał być inny człowiek :-), który ściąga Cię > gwałtownie w dół uszkadzając zaczynający się tlić żar pasji > poprzez wplecenie wątku detektywistyczno-kryminalnego. Jakby > filmem zaczęły żądzić pomysły brata bliźniaka pierwszoplanowej > postaci. I już do końca nie udaje się znów wzniecić nawet > płomyka zainteresowania. Można zarazić się pasjonującą miłością > do orchidei lecz tłumi ją przykro końcówka filmu. Słaba końcówka, to zamierzony zabieg artystyczny – tyleż prowokacyjny, co ryzykowny. Zakończenie filmu unaocznia, w co zamieni się najambitniejszy nawet projekt, kiedy zabiorą się za niego amerykańscy „specjaliści”, kiedy żelazne zasady hollywoodzkiej maszyny filmowej, „fabryki marzeń”, zajmą palmę pierwszeństwa przed artystyczną niezależnością twórców. Pan Jonze dokładnie pokazał nam w co. Zamieni się - że się tak niesmacznie wypowiem – w kupę. Dlatego, ja raczej podziwiam twórców za odwagę, niż krytykuję za ostateczny efekt, który – paradoksalnie – żeby był dobry, musiał okazać się kiepski. Na szczęście jeden z bliźniaków scenarzystów (ten gorszy) nie dożył premiery filmu. Możemy zatem liczyć, że kolejny projekt ocalałego Kaufmana będzie o wiele lepszy, choć zapewne smutniejszy. Umarł Kaufman – niech żyje Kaufman! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fan? Re: Adaptacja kluczową funkcją życiową ?? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.03, 11:02 Zgadzam sie że film ciekawy przez pierwsze 2/3.Blizniacy scenarzysci,troche jak schizofreniczne rozdwojenie osobowosci,pomysły na film w samym filmie realizowane tez mi sie podobały.Problemy nekajace artyste opowiadane z offu.(Tu faktycznie jest podobieństwo do "Dnia swira") No i to poszatkowanie watków zmuszające do skupienia a takze rozmowy z blizniakiem bardzo interesujace. Końcówka faktycznie jak by to brat wział sie za jej dopisanie,wbrew radom z seminarium("znajdż zakończenie,tylko nie wprowadzaj morderstwa").Rozbiło mi to ten film zupełnie.Duchowe rozterki,poszukiwanie pasji,zauroczenie egzotycznym meżczyzną sprowadzone zostaja w finale do brania narkotyku.Tak to widza amerykanie? Szukasz czegoś nadzwyczajnego,szukasz swojej drogi zyciowej,swej pasji a okazuje sie że wystarczy narkotyk. A z drugiej strony zablokowany scenarzysta i jako artysta i jako męzczyzna. Przytłumiony ,bojacy sie samego siebie,zakomleksiony mimo sukcesów.Tu tez dokładnie wbrew radom udzielonym w barze po seminarium.bohater miał przejśc adaptację ,zmieniając sie jakby od srodka.W końcówce filmu zobaczymy że bohater raczej poddaje sie przytłaczajacym okolicznosciom,wcale sie nie zmieniając niz dokonuje jakiegos wewnętrznego wyzwolenia. Napisał juz ktos że ostatnia (akcyjna część filmu)to celowy zabieg majacy pokazać jak zmieni sie film gdy dobierze się do niego typowe hollywood czyli przemoc,narkotyki i seks.jak zepsuje to film.To sie udało :-(.Ale czy było to celowe ,czy raczej brakło pomysłu na zakończenie? Jak dla mnie duzy niedosyt w koncówce,spodziewałem sie zakończenia pasującego do filmu,raczej o ciepłym wydzwieku ,choc niekoniecznie. Podsumowując: ciekawy film ale czegos mu brakuje ;-) Brakuje mu dobrego zakończenia. Odpowiedz Link Zgłoś
oka5 Re: Adaptacja 13.05.03, 19:58 Przyznam szczerze, że bardzo czekałam na ten film ze względu na storczyki, które hoduję w domu. Mam nawet tego słynnego "ducha". Pominąwszy niezwykle ciekawy dla mnie motyw storczykowy - film jest trochę nudnawy. Mój mąż, który orchideami się nie interesuje, był zdegustowany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Harti Re: Adaptacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.03, 20:24 dałem spokój po 20 minutach - dajcie spokój! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wera Re: Adaptacja IP: 62.233.200.* 15.05.03, 15:05 mam problemy z uchwyceniem tego co w tym filmie najbardziej mnie poruszylo, pisze i kasuje , pisze i kasuje, czuje sie troche jak Charli... probuje namowic was do obejrzenia bo daje na prawde do myslenia, przed chwila skonczylam go ogladac i w glowie mam lekki metlik. moze w koncu powiem cos konkretnego? Swietne role 2xCage'a i Streep, orchidei. Film dotyka prawd dotyczacych samotnosci, fascynacji, leku przed prostota zycia...tylko tak jakos szybko wszystko pod koniec jak w amerykanskim filmie happy end.i kwiatki na koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
real_trinity Re: Adaptacja 08.06.03, 12:33 Pierwsza połowa filmu to prawdziwa męka - trudno przez nią przebrnąć nie mysląc o ucieczce z kina. druga połowa dlatych co wytrwali okazauje sie znacznie bardziej iteresująca - bo dopiero tu zaczyna sie akcja. Film ciężki dla przeciętniego widza, bo przez pierwszą połowę na prawdę nie wiadmo o co chodzi - i nie jest "niewiadomo" jak u Lyncha ale "niewiadmo -umieram z nudów". Ogólnie uważam, że można zobaczyć ale jak ktoś nie musi to też może z tym żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maosanhi Zdecydowanie - rozczarowana ! IP: *.media4.pl / 10.7.4.* 01.08.03, 18:24 :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Catherine Zeta-Jones IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.04, 10:07 www.zeta-jones.stopklatka.pl Odpowiedz Link Zgłoś