Gość: tarkowski
IP: *.acn.waw.pl
02.05.07, 16:27
W filmie mowi sie malo nie dlatego, "bo słowa i tak nie wyrażą potęgi emocji
drzemiących w sercach" (jak napisal jeden z recenzentow), tylko dlatego, ze
jest to film o pol-zwierzetach, o emocjach, ktore odczuwaja Ci biedni, prosci
i niczego nie rozumiejacy (nawet tych swoich prymitywnych, atawistycznych
emocji) "ludzie".
Rownie dobrze fabula moglaby sie dziac wsrod np. malp. Oto osoby dramatu:
samiec1, samica, samiec2. Samiec1 swego czasu posiadl samice, splodzil z nia
potomstwo, a teraz siedzi na drzewie zadowolony z siebie. Samica jest juz
mniej zadowolona, bo czuje, ze samiec1 ja zaniedbuje, a takze ich wspolne
potomstwo. Wobec czego samica jest niezwykle podatna na "tajemnicze
spojrzenie" samca2, ktory, jak to samiec (i niech mi tu nikt nie mowi o
'uczuciach', milosci; jest to najzwyklejsze na swiecie pozadanie, w ktorym
oczywiscie nie ma nic zlego) postanawia posiasc samice, w celu przekazania jej
swoich genow. Ma do tego swiete, "naturalne" prawo. Samiec2 i samica maja sie
zatem ku sobie, i spedzaja ze soba troche czasu, wykorzystujac pewne drobne
zamieszanie wynikle z faktu, iz potomostwo na skukek nieuwagi rodzicow odnosi
uszczerbek na zdrowiu.
No ale coz, samiec1 nie jest w ciemie bity, i polapawszy sie w sytuacji, majac
do tego pelne "naturalne" prawo - zabija samca2. Uprzednio podpaliwszy drzewo
na ktorym mieszkal z samica oraz usmiercajac po drodze krowe.
Podobny film moglby powstac gdziekolwiek indziej na swiecie, chociazby w
Polsce. Prosci, prymitywni ludzie i ich proste, prymitywne 'emocje'
(pozadanie, zazdrosc, gniew itp.) sa wszedzie takie same.
NIE ma w nich drugiego dna. Zeby bylo w ogole mozliwe drugie dno, jakas glebia
uczuc, odczuc, glebsze odczuwanie rzeczywistosci (take tej wewnetrznej)
potrzebny jest JEZYK. Ktory to dopiero odroznia czlowieka od zwierzat. Ktory
to pozwala jakos radzic sobie z tymi emocjami, (niekoniecznie je tlumiac!!!),
nabrac dystansu; ktory pozwala podejmowac wybory zwiazane z tymi emocjami
(samiec1 czy samiec2 ?), a nie tylko bezrefleksyjnie sie im poddawac.
Euforia to jest smutny film o smutnych, rozpijaczonych, zniewolonych przez
brak JEZYKA pol-ludziach. Zwierzetach.
Ktory wywoluje we mnie niezamierzony, pusty smiech politowania.
Nie euforie tylko najprawdziwsze przygnebienie i obrzydzenie.
I tylko przyrody zal na takie arcyglebokie dramaty egzystencjalne...
Autentycznie pieknej, nawet jesli pocztowkowo fotografowanej.