Gość: bigfly
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.07.07, 18:26
Z przykrością musze napisać, ze pan Felis, nie pojęcia, o czym pisze. Film nie
jest łatwy w odbiorze i najwyraźniej wykracza poza możliwości percepcji
recenzenta.
Jeśli scen w tym filmie nic - jak napisał PF - nie łączy amatorsko nakręconych
scen to mamy tu do czynienia z do granic możliwości napompowanym ego
niedojrzałego krytyka, który powinien sobie znaleźć inne zajęcie niż pisanie
recenzji filmowych. Bo mu nie wychodzi
Specyficzny rezonans wynikający z gry konwencjami uzyskany przy takim
nakładzie kosztów zamknięty w formie czerpiącej z rozwiązań narracyjnych
powieści szkatułkowej jest moim zdaniem bardzo ciekawy artystycznie. Taki
labirynt jest bardzo ryzykowny zwłaszcza dla producenta, który musi się liczyć
z trudnym w odbiorze filmem. Do pewnego stopnia niespójnym.
Ryzyko zmierzenia z się taką strukturą narracyjną przy takim budżecie wymaga
odwagi, na która stać niewielu filmowców, zwłaszcza tych przyzwyczajonych do
pracy w przyjaznych warunkach produkcyjnych z potężnym zapleczem i bezpiecznym
budżetem. Nie twardych niczym debiutant.
Czapka z głowy przed wizjonerem, który nie boi się zaryzykować wszystkiego dla
swej kreacji. A jeśli Flis widzi tylko króliki i cycki to powinno dać do
myślenia naczelnemu. Może Wysokie Obroty?