Dodaj do ulubionych

To nie jest kraj dla starych ludzi *****

IP: *.186.14.051.vip-net.pl 16.02.08, 11:56
Naprawdę mistrzowsko zrobiony film. Polecam Wszystkim! Niesamowity
klimat, oglądając ma się wrażenie jakby samemu się uczestniczyło w
tym co na ekranie… Niesamowicie plastyczne kadry, zresztą całość,
obraz + dźwięk daje poruszający efekt końcowy… Po wyjściu z kina
popadłem w zadume.. Faktycznie tyle się mówi o brutalizacji życia
codziennego…, i co.., i nic… Tak być musi..? Hmm… Ten film to
naprawdę całkiem spory kawał filmowego mięsa.
Obserwuj wątek
    • Gość: danny Formalnie dobry, Moralnie do bani.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.08, 13:29
      Filmowcy już dawno temu zagubili poczucie dobrego smaku i granicy między tym co
      konieczne do pokazania, a tym czego domaga się ich chora, perwersyjna
      wyobraźnia. Przyznam szczerze: lubiłem filmy braci Cohen, ale ich makabreski co
      raz bardziej oddalają się od pierwotnego przesłania bezsensowności przemocy w
      stronę ukazania jej atrakcyjności. Cyzelowanie kolejnych, chłodnych egzekucji
      filmowego psychopaty nie służy absolutnie niczemu poza apoteozą jego działań. W
      'Fargo' zło zostało ukarane. W 'To nie jest kraj..' seryjny morderca oddala się
      z miejsca zbrodni, być może z walizką dolarów?
      Ten film nie jest pesymistyczny. Pesymistyczne jest że ktoś chce takie filmy
      kręcić.
      • Gość: kici Re: Formalnie dobry, Moralnie do bani.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.08, 11:20
        ale bez walizki ... jednak zło nienagrodzone
    • Gość: Ka Dobry... Może bardzo dobry... IP: *.wro.vectranet.pl 23.02.08, 15:19
      Film jest bez wątpienia dobry. Wprowadza w taki nastrój i zadumę, że nawet parę godzin po seansie wracamy do niego myślami! Ten film był dobry, może nawet bardzo dobry, jednak to w tym momencie nie jest kluczowe. Zastanawia mnie kwestia w tym czasie najważniejsza. W "przededniu" Oskarów, gdzie do wyścigu staje szereg filmów, by zdobyć tę "najważniejszą" (mania cudzysłowu zapobiega zlinczowania mnie przez zagorzałych przeciwników Amerykańskiej Akademii Filmowej) nagrodę filmową, dochodzę do wniosku, że z nominowanych najlepszy obraz jest wytworem braci Coen! Przewyższają inne propozycję o głowę, choć w moim mniemaniu i tak nie zasługują na oskara. Co teraz zrobić? Dać na zachętę? Na wyrost?

      Nikt nie powinien dostać... i tyle!!!

      Pozdrawiam
      Ka
      • Gość: david Re: Dobry... Może bardzo dobry... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 17:48
        co za brednie (o wpisie Ka) - dawno nie bylo tak wysokiego poziomu
        nominowanych filmow, chociaz moze wolisz jak oscara za najlepszy
        film roku dostaje "zakochany szekspir" ? do konca nie bylo wiadomo
        kto wygra, gdyby nie film braci coen - oscara dostalby anderson. po
        raz pierwszy od kilku lat byla jakas walka i niewiadoma a nie "o
        cholera nie mamy komu dac oscara, no to dajmy crash".

        "dac na zachete?" ??? komu ? braciom coen ??? oni od wielu lat nie
        potrzebuja zadnej zachety, robia swoje, oryginalne kino, szeroko
        komentowane i nagradzane. do czego ma ich oscar niby zachecic ?
        • Gość: Ka Re: Dobry... Może bardzo dobry... IP: *.wro.vectranet.pl 01.03.08, 02:12
          Dać na zachętę... to znaczy "róbcie filmy dobre, bo za dobre też nagradzamy..."
          Nikt mi nie wmówi, że bracia Coen zrobili wyjątkowy film, a czy "Pokuta" z
          motywem stricte tytanikowym, starszej pani, która wspomina, i przez całe życie
          ma tę samą fryzurę, żeby głupi Amerykanin się połapał, czy "Juno" kunszt
          kinematografii, "Michael Clayton" mistrz pozostawiania po sobie niczego!
          Nominowanie stanowi automatyczne wpisanie do kanonu, do klasyki kina. Czy te
          filmy, bez mrugnięcia okiem wpiszemy na tę listę? zasłużyły? Choć cenie te
          filmy, to nie mam przekonania...

          Ps. Panie kolego "Crash" jest na pewno na tej liście, a dla mnie zajmuje czołowe
          miejsce!!!
          Ka
    • alexanderson And then I woke up... 06.03.08, 14:13
      Mroczne misterium rzezi, równie niepojętej jak milczenie Boga nad
      preriami Teksasu, pośród których wzrok nie znajduje żadnego oparcia.
      Szeryf Bell ma przynajmniej sen o czuwającym przy ognisku ojcu
      ("...and I knew that whenever I got there he would be there. And
      then I woke up"). Co jest naszym fundamentem dzisiaj, co daje nam
      pewność? W czym możemy upatrywać nadziei? Budzimy się ze snu i
      dostrzegamy jedynie absurd pustki...
      Wychodząc po seansie mimowolnie podsłuchuję młodą grupę moich
      niedawnych współwidzów, którzy kpiącymi pytaniami starają się pokryć
      własne niezrozumienie zakończenia, tak konsekwentnie przecież
      wyprowadzonego z całości filmu. Mijam ich zirytowany, bo właśnie
      tacy jak oni nadają teraz ton. Rzeczywiście, to już nie jest kraj
      dla starych ludzi...
      • Gość: Kratka Re: And then I woke up... IP: *.chello.pl 07.03.08, 09:08
        Dziękuję Ci za te słowa.
      • zebonka5 Re: And then I woke up... 16.03.08, 17:43
        Czy człowiek jest z natury zly czy z natury dobry. Wspanialy zdjecia
        i mroczny klimat. To rodzaj przypowiesci ze smutnym moralem na
        temat, przeznaczenia i mrocznej natury człowieka......
    • Gość: hydraulik To nie jest kraj dla starych ludzi ***** IP: 193.201.167.* 07.03.08, 15:09
      zgłaszam sprzeciw! znam hydraulików z Łomży i wyglądają jak normalni
      hydraulicy! czemu więc autor zaznacza, że akurat z Łomży?? rozumiem
      Pcim Cleese'a, ale Łomża to nie wioska pełna powykręcanych
      hydrualikowych twarzy! trochę szacunku!...choćby za piwo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka