Dodaj do ulubionych

polskie aktorstwo mlodej generacji

IP: *.127.39.156.dyn.user.ono.com 25.02.08, 21:04
Mam wrazenie,ze dobre aktorstwo konczy sie na poprzedniej
generacji,smutne to.Ogladajac polskie filmy mlodzi aktorzy nie
przekonuja mnie swoja gra aktorska.Wydaja mi sie egzaltowani i
pretensjonalni i mecza swoimi kreacjami aktorskimi.Na cale szczescie
zdazaja sie perelki i chwala im za to,bo jeszcze dzieki nim ratuja
sie niektore filmy i rzadko bo rzadko ale chce sie powiedziec "niech
zyje polskie kino!"
Obserwuj wątek
    • Gość: Aga Re: polskie aktorstwo mlodej generacji IP: *.chello.pl 25.02.08, 22:40
      > Ogladajac polskie filmy mlodzi aktorzy nie
      > przekonuja mnie swoja gra aktorska.

      A Ty mnie nie przekonujesz, że znasz język polski.
      Do meritum - jakieś konkrety może, łatwiej będzie dyskutować?
      • Gość: gata Re: polskie aktorstwo mlodej generacji IP: *.127.38.183.dyn.user.ono.com 26.02.08, 13:44
        To zdaje sie nie jest forum o poprawnosci jezyka polskiego.
        Wypowiedzialam swoja opinie a jesli nie podoba sie komus forma
        wypowiedzi to jest jego problem.
        Jesli chodzi o aktorow,ktorzy moim zdaniem reprezentuja dobry
        warsztat aktorski,to np pan Zebrowski,pani Dancewicz(nie wiem
        dlaczego tak malo grywa,pan Chyra,moim zdaniem blyskotliwy,pan
        Maciej Sztur,pani Magdalena Cielecka.Nie naleza oni do najmlodszej
        generacji aktorow w Polsce ale nie zaliczaja sie do poprzedniej.
        Jest jeszcze wielu wspanialych mlodych aktorow,ktorych nie
        wymienilam ale w wiekszosci dla mnie gra aktorska mlodego pokolenia
        jest przerysowana.

        A jesli chodzi o ciebie to zdaje,jak w przyslowiu
        "udez w stol a nozyce sie odezwa",czyzbys byla niespelniona aktorka?
        • Gość: Aga Re: polskie aktorstwo mlodej generacji IP: *.chello.pl 26.02.08, 16:00
          Wydawało mi się zawsze, że poprawność językowa obowiązuje wszędzie,
          nie tylko na stosownych forach.;)
          > A jesli chodzi o ciebie to zdaje,jak w przyslowiu
          > "udez w stol a nozyce sie odezwa",czyzbys byla niespelniona
          aktorka?

          Ale z czego to wnosisz? Nie widzę w swojej wypowiedzi nic, co by na
          taki wniosek wskazywało. O aktorstwie nigdy nie myślałam, mam
          zupełnie inny zawód, który zresztą lubię.

          Teraz przynajmniej wiem, o czym tu można dyskutować, bo z Twojego
          pierwszego postu nie dało się np. wyczytać, jak rozumiesz to
          najmłodsze pokolenie aktorów.
          Młodzi aktorzy przede wszystkim nie mają w czym grać. Jasne, mogą
          się wykazaćć w teatrze, ale poza nim? Filmów kręci się mało i
          zatrudnia się do nich wciąż te same twarze (są wyjątki,
          np. "Korowód"). Młodzi, żeby wyrobić sobie nazwisko, grają zatem w
          serialach, gdzie muszą grać przerysowaniem, żeby każdy zrozumiał ich
          przekaz. I potem albo umieją nad tym zapanować w kinie, albo nie,
          zalezy od talentu. Żebrowski, Cielecka, Chyra (uwielbiam!) - jasne,
          to są nazwiska-marki, ale to też nie są młodzi aktorzy, wszyscy mają
          30-40 lat. Z tych namłodszych faktycznie dobrze rokuje Gruszka,
          zdolna, ładna i mająca możliwości wykazania się. Antoni Pawlicki
          jest dobry, Dominika Kluźniak (w teatrze, w kinie wciąż jej
          malutko), Marcin Hycnar (to samo - wielki talent, na który trzeba
          patrzeć w teatrze), Patrycja Soliman. Jest kilka ciekawych nazwisk,
          ale za mało ról.
          • Gość: gata Re: polskie aktorstwo mlodej generacji IP: *.127.38.183.dyn.user.ono.com 26.02.08, 16:23
            Jesli chodzi o poprawnosc jezyka,to owszem obowiazuje.Jednak nawet
            jesli zle sformuowalam jedno zdanie to nikogo tym nie obrazilam w
            przeciwienstwie do ciebie.Przykre,ze niektorzy ludzie lubia innych
            obrazac zeby poczuc sie lepiej.
            A podalam to przyslowie,bo coz,tak mi sie skojarzylo.Skoro
            zaatakowalas z taka werwa to chyba z jakiegos powodu.Tak naprawde to
            dosc typowe na forach,ludzie lubia sobie wymyslac nawzajem.I po co?

            A pisalam o kinie,seriale to odrebna dzialka i nie wymaga komentarza
            z twojej strony.
            Zgadzam sie,ze istnieje powazny problem z produkcja filmowa i w
            zwiazku z tym nastapil potop serialowy.Jednak moja opinia wynika z
            obserwacji tego co sie dzieje w kinie polskim ostatnich lat a nie
            seriali.
            • Gość: Aga Re: polskie aktorstwo mlodej generacji IP: *.chello.pl 26.02.08, 17:28
              Ale gdzie ja Ciebie obrażałam? Gdzie Cię atakuję? Napisałam tylko,
              że strzeliłaś błąd składniowy wyjątkowego kalibru.

              W kinie i w serialach grają aktorzy, często ci sami. I ci serialowi
              przenoszą czasem do kina aktorstwo telewizyjne, uproszczone. Inna
              sprawa, że filmów z ostatnich lat to są niejako odcinki serialu na
              dużym ekranie (prawie wszystkie komedie romantyczne), co nie sprzyja
              poglębianiu kunsztu aktorskiego. Moim zdaniem kino i seriale są
              bardziej powiązane niż myślisz.
              I podaj, proszę, jakieś przykłady tego złego aktorstwa młodych.
              • Gość: gata Re: polskie aktorstwo mlodej generacji IP: *.127.38.183.dyn.user.ono.com 27.02.08, 17:37
                Serial to inny system pracy,inny budzet i jest skierowany do innego
                odbiorcy.Aktor dostaje swoje kwestie czesto dzien przed nagrywaniem
                danej sceny.Co nie znaczy,ze nie moze zagrac dobrze.Dobry aktor
                obroni sie i w serialu.
                Nie pisz mi,w serialu obowiazuje przerysowana gra aktorska,bo to
                bzdura.
                A przenoszenie do kina aktorstwa telewizyjnego to brak wlasnie
                warsztatu i poniekad odpowiedzialas na moj post.
                Ja osobiscie nie potepiam aktorow za to,ze graja w serialach.Jesli
                to jest ich zawod i pragna go uprawiac(czyt.zyc ze swego
                zawodu).Czesto jest tak,ze aktor gra w serialach zeby moc grac w
                teatrze,ktory jest jego prawdziwa pasja.
                Ale moj post nie dotyczyl seriali bo nalezaloby je rozpatrywac w
                troche innych kategoriach.

                Chcesz zebym ci podala przyklady zlego aktorstwa mlodych.Nie podam
                ci konkretnych nazwisk bo jak pisalam jest tego ogrom i za dlugo by
                to trwalo.Wystarczy wziac pierwszy z brzegu film z mlodymi aktorami
                a z pewnoscia tylko 30% bedzie reprezentowalo dobry warsztat.
    • Gość: gata Re: polskie aktorstwo mlodej generacji IP: *.127.38.183.dyn.user.ono.com 26.02.08, 14:02
      Aaaa i trzymam kciuki za kariere pani Karoliny Gruszki,choc sadze,ze
      i bez moich kciukow swietnie sobie poradzi.
      • stormy1 Re: polskie aktorstwo mlodej generacji 26.02.08, 15:27
        karolina gruszka jest faktycznie znakomita, ja lubie rowniez maja ostaszewska,
        piekna i bardoz utalentowana kobieta
    • Gość: xxx Jan Nowicki o aktorach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.08, 20:43
      Aktor to jest... wielkie byle co


      "We współczesnym kinie coraz częściej ważniejsza od treści jest
      forma. Dlaczego?
      - Widownia jest głupia jak but. Nie chodzi na filmy opowiedziane po
      ludzku. Woli te, które gnają w jakimś opętanym, amerykańskim tempie.
      Chce mi Pan powiedzieć, że filmowcy nie odpowiadaja za fatalny
      poziom polskiego kina?
      - Wszyscy za to odpowiadamy. Wychowaliśmy sobie głupiego widza. Ale
      jeżeli ktoś w wieku dziewięciu czy dziesięciu lat ogląda latynoskie
      seriale, "M jak miłość" i te wszystkie gówna, które nas otaczają, w
      wieku lat osiemnastu nic będzie widzem wyczekującym na rzeczy
      wyszukane. Tę ruinę człowieka przejmują macherzy od kina i tworzą
      dla niego gnioty narodowe typu "Quo vadis", "Zemsta". Fotografują
      lektury, które generalnie są do czytania.
      Niedawno pojawił się pomysł, aby serwować uczniom lektury szkolne w
      formie SMS-owej.
      - Na szczęście niedługo umrę i nic będę musiał patrzeć na te
      głupoty.
      Artyści w wywiadach protestują przeciwko temu, co dzieje się z
      polską kulturą, a biorąc się do pracy tworzą kolejne, tandetne
      produkcje. Nie pozostawiają widzowi wyboru.
      - Nieprawda. Takich produkcji wymagają od nich producenci,
      dystrybutorzy, ludzie, którzy dają pieniądze i telewizja, która już
      nawet nie ukrywa, że im głupiej, tym lepiej. Zapętliliśmy się.
      Wpadliśmy w koszmarne koło uzależnień. Dlatego mamy widza, jakiego
      mamy. Dystrybutor chce zaspokoić jego oczekiwania, a reżyser musi na
      to iść. Ma tylko jedno wyjście: może nie reżyserować w ogóle, jak
      mój przyjaciel Andrzej Domagalik, który nie robi filmów, bo jest
      nieustępliwy i ma charakter. Inni za to robią seriale, sitkomy. Za
      chwilę przestaniemy wiedzieć, gdzie istnieje rozum i dobry smak. W
      dużym stopniu już o tym zapomnieliśmy! Nie mówię o odbiorze sztuki
      teatralnej, która wymaga pewnej wrażliwości i przygotowania. Mówię o
      życiu towarzyskim, rozmowach, listach. To wszystko jest sztuką dawno
      zapomnianą. Świat parszywieje. Nie mówi tego starzec, który ględzi
      sobie gdzieś w dalekim Krakowie. To są tępe fakty. Otaczają nas
      idioci. Studentka prawa nie wie, jakie miasto jest stolicą Stanów
      Zjednoczonych. Studentka rusycystyki jest w stanie wymienić tylko
      trzy sztuki Czechowa. Jest skandaliczny stan wykształcenia. Ludzie
      są nieoczytani. Nie umieją pisać, mówić, śpiewać. "


      "W wywiadzie, przeprowadzonym przez dwóch uczniów Pawła i Stasia,
      ubolewał, że teraz wszyscy oglądają tylko seriale. - Dla mnie jest
      to niepojęte. Najgorsze są te latynoskie wymóżdżające telenowele,
      człowiek, który je ogląda, staje się głupi. Jak mnie pytali, czy
      Magda spotka się z Piotrem w "Magdzie M.", to
      odpowiedziałem: "Zagrałem, wziąłem pieniądze, a co mnie to
      obchodzi?" - mówił i przytaczał anegdotki o piszczących fankach
      Mroczka czy Zakościelnego, którym grozi co najwyżej zadeptanie. "


      "Pewnie trudno będzie w to uwierzyć, ale chciałbym żeby zauważono
      wreszcie aktorów. Jesteśmy coraz mniej potrzebni. Ludzie mylą
      popularność Katarzyny Cichopek, Rafała i Marcina Mroczków z klasą
      aktorską. Kto przypomni takie postaci jak Gajos, Trela, Globisz...
      Ale oni muszą dostać coś do zagrania. Jak aktor serialowy może być
      gwiazdą filmową? W Ameryce to wyjątki. U nas o frekwencji na filmie
      decydują aktorzy bez pojęcia o zawodzie. To wciąga widzów w świat
      bylejakości. I to widzów wychowywanych na poniedziałkowym Teatrze
      Telewizji. Teraz patrzy się na ludzi, którzy dysponują tylko jedną
      miną i myśli się, że to aktor. Poziom odbiorców jest tak niski, że
      niedługo aktorką będzie dla nich facetka od pogody. Mogę to mówić,
      bo byłem świadkiem rozkwitu polskiej kinematografii."


      "Można wyjść z tego zaklętego kręgu?
      - Jeśli młode pokolenie nie rozmiłuje się w rozumie, to przepadnie w
      swoich mercedesach i willach. Przecież przeczytać piękną książkę,
      zobaczyć dobry film, to jak po raz pierwszy pocałować dziewczynę.
      Trzeba stworzyć nową polską widownię. I pamiętać, że sztuka ma być
      elitarna. Że to co jest powszechne, jest do dupy. Ale impuls musi
      wyjść od widza. Niestety, najpierw go zdemoralizowano, a potem
      zaczęto dostarczać mu papkę, bo tylko to może przełknąć. Ale mądry
      obywatel to groźny obywatel. Początki tego zjawiska sięgają
      czasów "Niewolnicy Isaury". Kiedy Isaura i Leoncio przyjechali do
      Polski, pokazywano ich w Nowej Hucie. Bo w Krakowie by ich
      wygwizdano. Na filmy nie muszą chodzić tłumy. Trzeba wyplenić
      głupotę, odciąć się do idiotyzmu i przestać zarabiać na kinie,
      udając, że to przemysł. Tych dialogów z serialu nawet nie można się
      nauczyć na pamięć, bo wszystko się w człowieku buntuje. One
      dewastują inteligencję człowieka.
      Sam Pan przed chwilą przyznał się do "Egzaminu z życia".
      - Jak tam nie gram. Siedzę w garderobie i palę, a na zdjęcia wysyłam
      faceta podobnego do mnie. A na serio - tekstu uczę się godzinami,
      muszę zgłupieć, zbrzydnąć, żeby zapamiętać kwestie typu "cukier czy
      słodzik".
      Ale zagrał Pan?!
      - Bo zadzwoniła do mnie Ania Seniuk. Bo lubię pracować, bo muszę coś
      robić, bo mam 1,4 tys. zł emerytury. Ale jestem gotowy na coś
      więcej. Jak Anthony Hopkins. Dajcie mi rolę, takie "Okruchy
      dnia", "Milczenie owiec". Napisaną z myślą o mnie, a nie "słodzik
      czy cukier".»





      "Polskie stacje telewizyjne emitują ponad 40 seriali. Jaki ma pan do
      nich stosunek?
      - Biorę w nich udział, ale mnie nie rajcują Z jednej strony jest to
      zmora, ohyda. Nie oglądam seriali, ale one są. Ich minusy to
      totalnie głupi język, głupie charaktery, złe aktorstwo. Ale cieszą
      się, niestety, powodzeniem. Nie pozwalają one aktorom przeżyć czegoś
      takiego jak porażka. Wokół sami geniusze, a przecież aktor to
      wielkie byle co. Aby uprawiać ten zawód trzeba zgadzać się na
      wszystkie jego skutki. Plusy seriali są takie, że w przeciwieństwie
      do aktorów węgierskich, polscy aktorzy mają z czego żyć. Na Węgrzech
      nie ma sitcomów i seriali.
      Ma pan jeszcze jedno zajęcie. Od 10 lat jest pan felietonistą.
      - Mam trochę do powiedzenia. Żyjemy w czasach bylejakości, głupoty,
      dróg na skróty, reklam. Wielu bym przegonił ze sceny, bo nasza
      sztuka spsiała. Telewizją rządzą producenci proszków"


      • Gość: gata Re: Jan Nowicki o aktorach IP: *.127.38.183.dyn.user.ono.com 27.02.08, 17:49
        Ciekawy wywiad.
        Pan Nowicki to genialny aktor a przy tym taki normalny czlowiek,nie
        stwarzajacy wokol siebie aury gwiazdorstwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka