Dodaj do ulubionych

KALUZYNSKI -WYWIAD Z

IP: *.acn.waw.pl 13.09.03, 10:28
Wywiad mnie zachwycil.
Wszystko-od robienia min,mizdrzenia sie, po poczucie uplywu zycia.
Od skrajnego egoizmu po przyzwoitosc wobec kina.
Od najszczerszej prawdy,poprzez ideologie robienia oka do czytelnika po
ewidentne klamstwa.
Od autokreacji po autodestrukcje.
Chcialbym tak umierac jak facet opisujacy sie w tym wywiadzie.
Co ma w srodku to another pair of rubberboots.
Bardzo mi sie podobala taka dwospojnosc w nadawaniu sobie prawa do walczenia
w obrebie systemu a odbieranie tego prawa tfurcom kina moralnego niepokoju.
A moze to nie bylo odbieranie tylko zrywanie z nich nimbu opozycji?
A moze pokazywanie raczej ze same filmy byly kiepskie i nie obroni ich nawet
cala polityczna otoczka?
Dobrze pamietam Wodzireja- ale to jest film kontestujacy kazdy ustroj,nawet
lamaizm.
Nie tak dawno wyszla ksiazka Kaluzynskiego ktorej jeszcze nie przeczytalem.
Ze swojego szczeniectwa pamietam go jako jednego z najblyskotliwszych ludzi
ktorych czytywalem.
Dobrzy tez byli dziennikarze robiacy sam wywiad:nie pchajacy sie na afisz a
zarazem obecni tam jak czujacy ludzie.
Ale sie nagadalem!


Obserwuj wątek
    • Gość: Narcyz Re: KALUZYNSKI -WYWIAD Z IP: *.stalowa-wola.sdi.tpnet.pl 13.09.03, 13:11
      Mam podobne wrażenia, ale też generalne zastrzeżenie wobec bohatera wywiadu:
      cenię w nim niezależność od środowiskowych opinii ale do filmów ma on podejście
      dziecka (co samo w sobie też jest jakąś zaletą) i nie potrafi pisać o nich
      wnikliwie, tak jak Kołodyński, Olszewski, Kłopotowski, Wernerowie, Żurawiecki
      (choć ten to dla mnie małolat o spaczonym przez media guście)czy nawet Sobański
      (najbardziej chyba prostolinijny krytyk filmowy wszechczasów...).
      • Gość: NEOspasmin Re: KALUZYNSKI -WYWIAD Z IP: *.acn.waw.pl 13.09.03, 13:25
        bohater sam mowi ze recenzja jest dla niego raczej forma "poematowa" nizli
        monografia. Osobiscie bardziej mi smakuje pisanie z blyskiem,olsnieniem(nawet
        podszytym pomylkami) nizli wnikliwosc,slusznosc,wreszcie sama
        prawda.Fajerwerkow szukam. I w kinie i w recenzjach.
        Ale to o jego pracy.Sam wywiad czlowieka ktory odchodzac wcale nie odchodzi
        rewelacja. Ciekawe ile wypadlo z tego co bylo nagrane.Ciekawe czy zaloganci
        ktorzy z nim rozmawali rozmwawiaja z nim dalej?
        Kawal ksiazki by z tego bylo.
        m
        • yagnieszka Re: KALUZYNSKI -WYWIAD Z 13.09.03, 20:57
          Czy gdzies ten wywiad mozna przeczytac? sciagnac przez Internet?
          Bede wdzieczna za link :) albo chociaz sugestie gdzie szukac. Kaluzynski
          to "prorok z tamtych lat" i wielbie GO nieustajaco...
          • Gość: neoSPASmin Re: KALUZYNSKI -WYWIAD Z IP: *.acn.waw.pl 13.09.03, 21:00
            www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34467,1664702.html
            • yagnieszka Re: KALUZYNSKI -WYWIAD Z 14.09.03, 00:32
              Wielkie dzieki, neoSPASmin. Wywiad wspanialy. Jak ktos juz napisal w opiniach
              pod wywiadem - Kaluzynski rulez!
              Ale i postawa Raczka bardzo godna szacunku. Jestem pod wielkim wrazeniem calej
              humanistycznej wymowy tego wywiadu, pod kazdym wzgledem.
              • Gość: NEOspasmin Pamietasz taka gazete l`Humanite? :) IP: *.acn.waw.pl 14.09.03, 07:43
                Nie czytalem opinii, zaraz lece.
                Straszni mnie gniecie w twoim pisaniu slowo "humanistyczne,humanizm".
                Dla mnie powycierane prawie tak jak "demokracja soc jalistyczna".
                Zupelnie nie potrafie przydac mu znaczenia.Takiego ktore by nie bylo
                wszechogarnijacym ogolnikiem.Ile masz lat? To pytanie o okres formowania sie
                twojego myslenia,czas studiow, ale zeby nie bylo ze naciagam bez ekwiwalentow
                to ja 42.
                To tylko moje subiektywne, bo najwazniejsze jest to ze Kaluzynski jest
                debesciak.
                m
                • yagnieszka Re: Pamietasz taka gazete l`Humanite? :) 14.09.03, 16:58
                  No tosmy prawie rowiesnicy ;)
                  Z tym humanizmem to jest tak, ze mnie czasem brak polskich slow (ponad 20 lat
                  na emigracji robi swoje choc ja sie naprawde staram jak moge by mi polszczyzna
                  nie uciekala) i chodzilo mi o cos, co pewnie lepiej oddaloby zwyczajne
                  odniesienie do bycia LUDZKIM. Z calym bagazem odrodzeniowego "nic, co ludzkie,
                  nie jest mi obce". Tak wlasnie odczytuje ten wywiad - refleksje historyczne,
                  zamotanie czlowieka (kazdego z nas) w to co i ile mozna zrobic jesli w ogole
                  niewiele mozna, takie same w koncu ograniczenia powodowane niemoca ciala przy
                  paradoksalnie coraz wiekszej mocy ducha. Czyz to nie wredne ze strony
                  losu/uplywajacego czasu, ze im bardziej wyzwalamy sie z uwarunkowan
                  spolecznych, tym bardziej zaczyna nas wiezic nasza wlasna "soma"?
                  Okres formowania sie mojego myslenia? Przelom Gomulki i Gierka. Studiow w
                  Polsce nie skonczylam, pochodze z lumpen-proletariatu warszawskiego, gdzie sie
                  pilo i bilo - formowanie pogladow brzmi w tym kontekscie raczej ironicznie.
                  Kibicuje jednak Polsce przez wszystkie mijajace lata, czytam i ogladam, co
                  tylko sie trafi; osoba, z ktora mieszkam od lat jest historykiem z zawodu wiec
                  mam nieustajaco "wkladany w glowe" szerszy kontekst itd. ;)
                  Wyjechalam z Polski z powodow jak najbardziej osobistych. Zadna tam
                  demonstracja polityczna choc przeciez w tamtych latach nasze zycie bylo
                  prawie, ze w 100% upolitycznione. Widac to zreszta bylo w filmach, o ktorych
                  pisywal Kaluzynski. Tak na marginesie - pamietam seans "Kung-fu" w warszawskim
                  Palladium, na ktorym bylo nas chyba ze 3 osoby - tak to publicznosc garnela
                  sie do ogladania kina moralnego niepokoju ;)
                  No to wiesz juz prawie wszystko :)
                  Pozdrawiam,
                  A.
                  • Gość: NEOspasmin pryncypialnie acz chumanistycznie/humanistycznie IP: *.acn.waw.pl 14.09.03, 17:46
                    Wyzwalanie sie z uwarunkowan spolecznych to fragment wyzwalania sie w ogole.
                    Z emocji ktore ciagna gdzies w bok,z ciala ktore sie zuzywa.Pogdne starzenie to
                    godzenie sie na to.Zauwaz ze Kaluzynski opowiada o wyzwalaniu sie w przeszlosci
                    w ten sposob od kobiet,czy szerzej od niesamotnosci.
                    Przypomina mi sie(ostatnio czesto)ksiazka Y.Kawabaty "Spiace pieknosci".
                    Wlasnie o godzeniu sie na to coraz mniej nas.Polecam,jeslis nie czytala.Jest na
                    pewno i po francusku i po angielsku.
                    Po tym co przeczytalas,jak sadzisz czy pan Kaluzynski tak lubi zycie(na kazdych
                    warunkach) ze umrze ze zuzycia organizmu, czy jest raczej esteta/koneserem i
                    kiedy fizycznosc bedzie go nazbyt uwierac sam sobie je odbierze?
                    Co w tym wywiadzie bylo autokreacja a co rzeczywistym mysleniem o sobie?
                    Co do upolitycznienia zycia sama w to nie wierzysz pewnie.To byly raczej
                    obrzedy.Ludzie normalnie sie kochali, rodzili i umierali.
                    Te zamkniete, stlumione dazenia byly nieliczne i dotyczyly nielicznych.
                    Dzis obszar niezrealizowanych marzen jest bez porownania wiekszy.
                    Olbrzymiej wiekszosci nas bylo so-so.Bezpiecznie.Takie sa tez wyniki badan
                    pamieci Polakow.
                    Skad jestes w Warszawie?
                    pozdrawiam
                    m.
                    PS dzisiejsze kina warszawskie tez na nadmiar widowni nie narzekaja,szczegolnie
                    jesli chodzi o filmy "niematrixowe". I jestem pewien ze Kung fu mialo wtedy
                    wieksza frekwencje nizli wiekszosc obecnie dystrybuowanych filmow,a jego tworcy
                    moga zapomniec ze kiedykolwiek jeszcze przyciagna do kin tak wielka widownie.
                    Jest tego wiele powodow ale jednym z nich,last but not least jest pan
                    Kaluzynski.
                    m
                    PSII ale z tymi 'rowesnikami" tos przywalila!Dla mnie przelom G/G to byla
                    utrata mlecznych zebow i formowanie literek w zeszycie w piec linii a nie
                    umyslowosci.
                    m

                    • mam-darynka Z Pragie ;) 14.09.03, 18:13
                      Kawabaty wole "Glos gory" - tez troche o starzeniu sie, a troche o odzywaniu.
                      Ze "Spiacych pieknosci" najlepiej pamietam element wkladania palcow do ust
                      spiacych dziewczyn - bardzo erotyczna wizja jak dla mnie.
                      Jestem z okolic "uroczej" ulicy Stalowej - reszte mozesz sobie sam dospiewac
                      jesli znasz Warszawe ;)
                      Jeslis rocznik '61 albo cos kolo tego, to naprawde nie dzieli nas zadna
                      przepasc czasowo/pokoleniowa. Ale dziewczynki podobno zawsze dojrzewaly
                      wczesniej, ja poza tym mialam dosc szczegolne okolicznosci domowo-rodzinne,
                      ktore w znacznym stopniu pozbawily mnie komfortu dziecinnego dziecinstwa.
                      C'est la vie.
                      "Za naszych czasow" ludzie sie kochali, rodzili i umierali - to prawda, ale
                      tez gadali o polityce w kazdym kontekcie i okolicznosciach, kwestia kupna
                      miesa lub bialej sukienki dla dziewczynki mialy podloze ideologiczne, decyzje
                      o mieszkaniu, pracy, wyjezdzie do Pragi czeskiej byly uzaleznione
                      od "komunistycznej miedzynaropdowki" (no... zartuje sobie lekuchno). Jednak
                      wciaz sie sama przed soba upieram, ze wyjechalam z Polski nie z powodu PZPR ;)
                      Mam wrazenie, ze ktoregos dnia Kaluzynski moze po prostu zmeczyc sie zyciem i
                      moze nie tyle podjac decyzje o odebraniu go sobie ale raczej o zaprzestaniu
                      przedluzania go. Pracuje w szpitalu i nieraz juz widzialam ludzi (w roznym
                      wieku i w roznym stanie), ktorzy taka decyzje gdzies w sobie podejmowali. I
                      faktycznie po takiej decyzji odchodzi sie szybko. Moze i nawet bezbolesnie.
                      Jesli chodzi o polskie kino to znow jest w nim ten cholerny problem
                      upolityczniania wszystkiego i przy kazdej okazji. Moim ukochanym filmem jest
                      np. "Zywot Mateusza" ale czy ktos go w ogole jeszcze pamieta? Nie bylo tam
                      przeciez zadnych aluzji czy sprzeciwow wobec PRL-owskiej rzeczywistosci wiec
                      nie mial szans stac sie sensacja dnia.
                      A z filmow politycznych (coz by to mialo znaczyc tak naprawde? nie pytaj -
                      zaplacze sie sama w definicji) cenie najwyzej Kazimierza Kutza obrazy
                      Slaska "Perle w koronie" i "Sol ziemi czarnej" choc one sa pewnie bardzo teraz
                      niepopularne, bo znow "nie po linii" dzisiejszej "bazy".
                      Wracajac do Kaluzynskiego, bardzo mi odpowiada jego definicja pisania o kinie
                      i filmach. Ja nie oczekuje od recenzenta faktow, dat i miejsc tylko tej
                      poezji, duszy, fajerwerkow intelektu, ktore albo sprzedadza mi bilet do kina,
                      albo zacheca do kupna lodow zamiast.
                      Teraz wszyscy sa strasznie czuli na punkcie faktow, jakichs prawd obiektywnych
                      (czyz to nie jest sprzecznosc wewnetrzna?), dat i dokumentowania swoich
                      wypowiedzi. Jest to zapewne reakcja na lata klamstwa (tak jakby lata klamstwa
                      kiedykolwiek mialy minac bezpowrotnie...) ale tez i koniecznosc spowodowana
                      dostepnoscia Internetu, w ktorym kazdy moze wszystko sprawdzic w ulamku
                      sekundy. Ale moze sie okazac, ze to publiczne domaganie sie faktow, stanie sie
                      w ostatecznosci wiekszym oszustwem, bo nie bedzie tam miejsca na nieobiektywne
                      oceny, odczucia, interpretacje jakze podstawowe w odbiorze sztuki. Dlatego
                      nalezaloby sobie zyczyc, by Kaluzynskiego zycie bawilo jeszcze jak najdluzej :)
                      • Gość: NEOspasmin a ja z Powisla, cale zycie IP: *.acn.waw.pl 14.09.03, 18:45
                        Inzynierska, Wilenska to teraz artystowskie zaglebia Warszawy.Pracownie,teatry
                        etc.Rondo Zaba wyglada jak highway jaki. Jednostka wojskowa juz zlkwidowana.
                        Przy koncu stalowej hipermarche tesco.Nawet ludzie tu jacys bardziej
                        uprasowani,weselsi nawet. A do szkoly gdzie chodzilas?Moze jakies sporty?
                        Pamietasz numery tramwajow jakie jezdzily stalowa?
                        Twoje pisanie o odchodzeniu jest mniej czarnobiale niz moje pytanie,i moze
                        dlatego prawdziwsze.Niezmuszanie sie do zycia.
                        Kutz jest tu bardzo powazany.Non stop.Ostatnio nawet wypowiadal sie ze
                        agresywne demonstracje gornikow w warszawie to reakcja na brak dla nich
                        szacunku.
                        Po mojemu oznacza to ze moze prawie wszystko.Taka ikona slaskosci.
                        Juz nie musi szukac rozwiazan, ba- opisu nawet wystarczy ze jest.
                        A filmy ktore wymienial kaluzynski jako najwazniejsze dla siebie?
                        Czy dla ciebie tez wazne?
                        Moim bardzo istotnym politycznym filmem 81 jest "Goraczka Holland.Pamietasz?
                        Ja do dzis.
                        Co do iluzji,kuglarstwa, robienia wrazenia zamiast udowadniania tak w filmie
                        jak i w recenzji to pisalem o tym zaczynajac ten watek.Podobnismy.
                        m.
                        Co o nich myslisz,pamietasz?
                        • yagnieszka Re: a ja z Powisla, cale zycie 14.09.03, 22:31
                          "Goraczka" to byl chyba pierwszy film z duza rola Lindy, prawda? Swietnie go
                          pamietam tylko sobie nie moge przypomniec, w ktorym kinie go widzialam. Jesli
                          chodzi o recenzje Kaluzynskiego to najlepiej pamietam jego polemiki z
                          niezyjacym juz od dawna Aleksandrem Jackiewiczem (nosil zawsze muszke). Byly
                          jedne takie Konfrontacje, na ktorych wyswietlano "Niezamezna kobiete" i
                          pamietam wielka dyskusje obu panow na temat tego filmu, ktora w koncu
                          sprowadzila sie do tego, ze mozna sobie byc sfrustrowana rozwodka jak sie nie
                          ma innych (czytaj: PRL-owskich) problemow na glowie. Tak nas oto, biednych
                          ludzi, rzeczywistosc ze snu budzi ;)
                          Z polskiego zas kina recenzowanego przez Kaluzynskiego, bardzo dobrze pamietam
                          jak zjechal totalnie "Akcje pod Arsenalem". Mial racje, film jest mierny ale
                          pamietam oburzenie mojej nauczycielki, ktora uwazala, ze to wreszcie(!) jakis
                          film o AK i ze nikt nie powinien go publicznie krytykowac a jak krytykuje to
                          musi byc UB-ek. Takie tam w tym tonie...
                          Moje najpiekniejsze wspomnienia z dziecinstwa to wyjscia ze szkola do
                          teatru "Baj" na Jagiellonskiej. To bylo lepsze od misiow z ZOO!
                          Jak juz bylam w koncu podstawowki, powstalo przy Stalowej Ognisko dla takich
                          dzieci jak ja wiec bylo gdzie odrabiac lekcje i nawet nauczylam sie tam
                          fotografowac :)
                          Ciesze sie, ze Praga ma sie lepiej choc zal mi, ze podobno zlikwidowano
                          Rozyckiego - to byla jednak historia. A i Dworzec Wilenski mial swoj klimat -
                          kilka razy spedzilam tam noc w poczekalni wiec wiem, co mowie.
                          Czy Pomnik Czterch Smutnych jeszcze stoi? A misie? Czy ktos sie nad nimi
                          zlitowal i moze nie musza juz wachac spalin?
                          Wracajac do Kaluzynskiego i Raczka - imponuje mi bardzo sredniowieczny model
                          Mistrza i Czeladnika - tak sie w koncu narodzili wielcy Odrodzenia od
                          Verocchia po Leonarda. Wiem, ze to nie ta skala ale mysle, ze w wielu zawodach
                          (rowniez w moim wlasnym) taki zwiazek starego z mlodym, doswiadczonego z
                          poszukujacym, przyjaciela i nauczyciela z wielbicielem i uczniem daja szanse
                          obu stronom na pelniejsze poruszanie sie we wlasnej profesji przy jednoczesnym
                          nieustajacym dojrzewaniu osobistym. Chcialabym miec Mistrza! Moglabym Go/Ja
                          nawet myc i karmic gdyby przyszlo do tego z powodu starosci czy choroby.
                          Szkoda, ze tak trudno odszukac takiego Mistrza dla siebie. Raczek jest lucky
                          facet!
                          • Gość: NEOspasmin sztywne rurki IP: *.acn.waw.pl 16.09.03, 17:43
                            goraczke pamietam jako tlum roznych i co wazniejsze rownie istotnych postaci.
                            linda ze swoim szlenstwem byl oki.Calosc jeszcze bym i teraz obejrzal.
                            Wogole calosc tamtych czasow -polemik,filmow pamietam jak taki cieply budyn.
                            Bez ostrych zwrotow.Choc nie -dobrze pamietam artykul "Szpan".ITD ,Andrzej
                            Szmak.Cos co bylo z zalozenia socjologicznym zapisem zrobilo sie ,przynajmniej
                            w mojej szkole donosem.
                            Jak sobie przypomne owczesne kino to jest Wesele,ziemia Obiecana,dulscy(tam
                            byla tak kantyczka-szukam jej nerwowo niczym sztucznej szczeki).
                            Jest zanussi ktoremu przydawalem zbyt duza wage i prawie
                            juz.Wodzirej.Straszne.Sztywne rurki w glowie.
                            rozycki zyje!
                            Choc raczej wegetuje bo jego idea byl tlum,gestosc sytuacji,interesow.Pyzy
                            gorace.
                            Dzis jest pustawy.Dzis nie jest droga do wyrwania, sie skoczenia
                            wyzej,dorobienia sie.Boczna,slepa uliczka.
                            2 km dalej na stadionie xlecia jest olbrzymi bazar.Choc tu tez minlal czas
                            fajerwerkow i piecia sie wyzej i wyzej.
                            Dworzec wilenski is dead.
                            od strony Targowej wchodzi sie we wielki polyskliwy mall a dopiero pozniej w
                            takim zadaszonym rekawie sa dwa perony dworca.Nazbyt czysto,nazbyt obco.
                            Pomnik czterech SPIACYCH stoi i ma sie dobrze,podobnie komenda na cyryla,sklep
                            prazanka.Plac Lenskiego to dzis plac Hallera.Do szkoly chodzilas na Brechta?
                            Misie cierpia dalej.Moze to nie te co za twych czasow ale kolejne.
                            Naprzeciwko jest dobra libanska restauracja La Cedre. w kioskach polski
                            newsweek,playboy i chesterfieldy.No przemyslawka.pamietasz polskiego newsweeka-
                            "Perspektywy"?
                            Relacja mistrz-uczen obowiazuje tu,moze nie powszechnie bo coraz wiecej zajec
                            polega na odtwarzaniu,ale w twojej branzy na pewno.A z drugiej strony w leciech
                            juz jestesmy takich ze czas juz byloby zalozyc dlugie spodnie i zostac
                            mistrzem.Mnie sie cos takiego zdarzylo dwa lata temu.Ze zdziwieniem odkrylem ze
                            ze ludziez ktorymi pracuje na zasadzie zupelnie nieformalnej mnie
                            sluchaja,radza sie,nasladuja.Strasznie bylo mni z tym powaznie.Dobrze tez.
                            Bardzo swiezy i zywy masz jezyk jak na 20 lat emigracji.
                            pozdro
                            m.

                            • yagnieszka Re: sztywne rurki 16.09.03, 19:10
                              Bo ja po polsku zaczelam duzo czytac i pisac troche tez dopiero na emigracji. W
                              Polsce skonczylam zawodowke i jedyne intelektualne(?) wyzwania to bylo kino i
                              polityka. Dopiero wyjazd, spotkanie kogos, z kim zyje przez tych 20 lat, nauka
                              innego jezyka, potem drugiego, studia, zmiany adresow sprowadzily mnie
                              na "ojczyzny-polszczyzny lono". No i polskie ksiegarnie - czesc im i chwala.
                              "Wodzireja" i np. "Kontrakt" Zanussiego pamietam jako duze rozczarowania -
                              mialo byc takie swietne kino a tu taki fabularyzowany reportaz. Natomiast
                              paradoksalnie do dzis pamietam swietnie "Hubala", zwlaszcza muzyke i pare scen
                              np. wejscie oddzialu do kosciola. Wiem, ze Poreba i Filipski nie zasluguja
                              zapewne nawet na pisanie ich nazwisk z duzej litery ale ten film wciaz gdzies
                              mi sie kolacze w mojej patriotycznej czesci pamieci.
                              Tak w ogole to mi czasem brak polskiego snobowania sie na kulture. Kolejki po
                              bilety na Konfrontacje, Warszawskie Spotkania Teatralne, ludzie kupujacy
                              ksiazki, czytajacy duzo gazet. Teraz moglabym sie w niego jakos wpasowac, wtedy
                              moglam tylko podgladac i wyobrazac sobie co by bylo gdyby...
                              Szkoda misiow :(
                              • Gość: NEOspasmin Filipski i inne misie IP: *.acn.waw.pl 16.09.03, 19:24
                                Hubal byl,jest oki.Postawienie pytan,otoczka.tez pamietam.
                                Nie wiem co masz do Poreby(po hubalu niczego istotnego juz chyba nie zrobil)i
                                Filipskiego(ostatnio widzialem go jako starego policjanta-ale on nie moze
                                drugich planow bo wychodzi taki zupelnie wylenialy. singlista,monodramiarz).
                                to snobowanie sie na kulture normalnieje. Wszystkiego jest tyle ze az za bogato.
                                zobacz jakie jest rozstrzelenie gustow i jak liczne /nieliczne sa opinie na
                                forum na temat kina.Do 30 osob na temat co znaczacych filmow.
                                Nawet Tygodnik Powszechny ma klopoty z finansowaniem.
                                za to polecam ci internetowy Przekroj.To pierwsza od dawna gazeta,pismo w
                                ktorym czuje sie ciekawosc swiata.Jak to dziala?
                                Dawno ostatnio bylas w Polsce?
                                Co teraz czytujesz,z gazet?Lokalnych i polskich.
                                m
                                • yagnieszka Re: Filipski i inne misie 16.09.03, 19:50
                                  Bylam w Polsce prawie 10 lat temu przy okazji rodzinnego spedu. Wszyscy mi
                                  obiecywali, ze zobacze wielkie zmiany i ze oniemieje z zachwytu a mnie sie to
                                  jakos nie przytrafilo i bardzo mi z tego powodu mikro i przykro - bylo, jest i
                                  pewnie jeszcze jakis czas bedzie. Ale czytam, czytam wirtualnie Polityke,
                                  Wprost, Przekroj. Nie jakos specjalnie nalogowo i systematycznie ale zagladam w
                                  miare czesto. Synowi kupuje National Geographic po polsku - ile razy jestesmy w
                                  miescie i trafiamy do polskiej ksiegarni. Kupuje polskie ksiazki lub
                                  tlumaczenia na polski ksiazek w jezykach mi nieznanych lub slabo znanych. Coraz
                                  czesciej kupuje poezje choc ksiedza Twardowskiego zniesc nie moge a jego sa tu
                                  pelne regaly.
                                  Zagladam tu na Forum "Kino" i czasem sie dziwie gdy ludzie pisza o filmach, na
                                  ktore mnie by bylo szkoda czasu i pieniedzy. Mam na mysli beznadziejne
                                  amerykanskie produkcje pod publiczke z serii "special for an illiterate 14
                                  years old (black) boy from the suburbs", ktore tu bywaja oceniane
                                  jako "najlepszy film jaki w zyciu... itd". No ale de gustibus cos tam cos tam.
                                  Ale brak mi czasem kasliwego jezyka Kaluzynskiego, ktory by takie towarzystwo
                                  umial przywolac do porzadku ;)
                                  Z mojej prasy lokalnej prenumeruje "Time", "The Economist" i "McLeans"
                                  (kanadyjskie, ubogie nasladownictwo Time'a - ale choc ciasne, to jednak
                                  wlasne). No i moje pisma zawodowe ale tam o kinie to rzadko i malo ;)
                                  Nie tesknie za Polska choc lubie sie plawic w polskosci. Tak sie czlowiekowi
                                  robi po latach za oceanem.
                                  • Gość: NEOspasmin wszawa IP: *.acn.waw.pl 16.09.03, 21:35
                                    wiesz ja lubie to miasto,ten kraj.Nie to ze kocham, zachwycam sie,lubie po
                                    prostu.Lubie tu byc.Dobrze mi tu,mimo a moze o pardoksie raczej wraz z
                                    lepperami,millerami czy rydzykami.I takie socjalistyczne poczucie; w moim
                                    miescie jest nowy dom,nowy kwartal.On tez jest jakos moj mimo ze
                                    inwestorem,wlascixielem nie jest juz ludowa ojczyzna tylko konkretny kapital.
                                    Stad ciesza mnie zmiany.A znow dzis, idac Chelmska, zachwycalem sie koslawym
                                    chodnikiem ,ktorego za para lat juz nie bedzie. Jak bruku na Szwedzkiej.
                                    Pieprzone sentymenty.
                                    Z tego co piszesz o polskojezycznosci twojego dziecka to i twoj partner na
                                    zycie pewnie jest Polakiem.W jakim miescie mieszkasz?Drugi jest francuski czy
                                    amerykanski?
                                    Niedawno w empiku przegladalem pisemka dla nastolatkow.I pudlo.
                                    Albo pisma dla nastoletnich blondynek i blondynow,polskie xero niemieckich
                                    Bravo albo pisanie sformatowane pod szkole/kariere,dla przyszlych bialych
                                    kolnierzykow(perspektywy,gimnazjalista,dlaczego?).Nic do lubienia.
                                    Wiec niczego nie kupilem ,niczego nie wyslalem.
                                    Musze sie zapytac znajomych nastolatkow co czytaja.
                                    Jesli chodzi o forum kino to zauwaz ze tworza je osoby znaczne ale to znacznie
                                    mlodsze od nas.Jestesmy tu dinozaurami o troszke innych potrzebach.
                                    I sukcesem jest ze jeszcze nikt nam tego nie wytknal.
                                    Stad nie ma co sie obruszac ze i taniutkie kino jest tu obecne.
                                    Bo takie tez jest w tym wieku potrzebne.
                                    pozdro
                                    marcin
                                    • yagnieszka Kino 16.09.03, 22:13
                                      Ja nie neguje potrzeby kina rozrywkowego. Sama pozyczam glownie lekki, latwy i
                                      przyjemny "entertainment", bo nic lepszego na deszczowy wieczor w domu (a
                                      zbliza sie ponoc ku nam straszliwa Isabel ze strugami deszczu). Co mnie
                                      zaskakuje to zachwyty. Nad jakimis takimi bzdurkami typu "Jak stracic faceta w
                                      iles tam dni" czy "Budka telefoniczna", na ktore po prostu szkoda pieniedzy na
                                      bilet. Jak sie ma kiepski nastroj, mozna cos takiego pozyczyc z Blockbustera
                                      ale przeciez trudno to nawet oceniac w kategoriach "Kino". Podobnie jak trudno
                                      nazwac spozywanie waty cukrowej odzywianiem.
                                      Mieszkam na wsi pomiedzy Ottawa, Toronto i Montrealem. Do pracy dojezdzam do
                                      najblizszego miasta blisko 60 km. Mam za soba lata mieszkania w Stanach i w
                                      innych czesciach Kanady. Teraz jest mi dobrze. Osoba, z ktora dziele zycie nie
                                      pochodzi z Polski. W wychowanie dzieci wkladamy wspolnie duzo wysilku. W tym
                                      miesci sie i nauka jezykow. No i kina tez. Moj syn urwal sie w minionym
                                      tygodniu ze szkoly i spedzil ten czas w Toronto ogladajac jakies niezliczone
                                      ilosci filmow na festiwalu. Dobrze mu tak ;)
                                      Warszawa to dla mnie wspomnienie mnie samej z nie najlepszych lat wiec choc
                                      sentyment pozostal, trudno mi naprawde tesnic, bo ja mam teraz duzo
                                      szczesliwsze zycie niz przed wyjazdem z Polski. I z poziomem finansowym ma to
                                      tylko w znikomym stopniu cos wspolnego. Ja juz jestem "z innej bajki" i wcale
                                      mi nie jest zle z tego powodu, a wrecz przeciwnie.
                                      Mlodosc uczestnikow Forum nie powinna tlumaczyc nieznajomosci kina. Napisalam
                                      na temat moich wyjsc do Iluzjonu w watku na temat najlepszego filmu w zyciu
                                      jaki mielibysmy widziec. Niepokoi mnie brak zainteresowania kinem swiatowym,
                                      brak pokory wobec dokonan nie tak przeciez dawnych i zwyczajny brak wiedzy.
                                      Moze to juz jednak znak starczego narzekactwa z mojej strony?
                                      Masz dzieci? Lubia kino? Mnie sie udalo zakazic kinem tylko syna. Moja
                                      pasierbica wymiguje sie jak moze od ogladania czegokolwiek ciut bardziej
                                      ambitnego ale "za to" jest pelna pasji w walce o czystosc srodowiska wiec
                                      pewnie nie powinnam sie czepiac. Mysle, ze Jej by sie podobala postawa
                                      Kaluzynskiego w kwestii czystosci i ubrania - Ona uwaza, ze czlowiek za duzo
                                      gromadzi i powinnismy sie ograniczyc do posiadania tylko tego, co na
                                      grzebiecie. Taki bunt. Tez minie.

                                      • Gość: NEOspasmin Re: Kino IP: *.acn.waw.pl 16.09.03, 22:37
                                        "Budka" mi sie podobala.Moze dlatego ze tak w zasadzie rzadko chadzam do kina.
                                        I wobec tego nie ogladam wsystkiegi tylko to co wydaje mni sie ze moze byc
                                        fajne.Choc ubocznym tego skutkiem jest autosugestia ze to co widzialem bylo
                                        lepsze niz w rzeczywistosci.
                                        To chyba kawal pracy aby bedac w gruncie rzeczy sama,bez srodowiska
                                        polskojezycznego doprowadzic do tego ze dziecko czyta i pisze po polsku.
                                        Ta nieznajomosc kina na forum nie jest prawda.Sam podalbym ci ze 20 nickow
                                        dzieciakow tutejszych ktore sporo wiedza o kinie,a na pewno duzo wiecej ode
                                        mnie.
                                        moj mlodszy syn Kuba lubi kino rowniez w klimatach iluzjonowych.Starszy typowo
                                        popcornowe.Samo sie jakos tak wyhodowalo.
                                        to co mi najbardziej dokucza na forum to recenzje w stylu binarnym -tak/nie i
                                        koniec.
                                        ale wszystko inne jest super.
                                        m
                                        • myshen82 Re: Kino 17.09.03, 10:27
                                          podaj, podaj;)
    • Gość: symeon Re: KALUZYNSKI -WYWIAD Z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 12:37
      Kałużyński ukazał się jako człowiek czysty, pozbawiony całego bełkotu " dobrego
      wychowania".Mam szacunek do ludzi takowych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka