Dodaj do ulubionych

NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK

IP: *.ny325.east.verizon.net 21.12.03, 04:32
Nawet nie wiem ,czy ta lista 10 najlepszych aktorek mnie wyjdzie,bo dobrych
aktorek nie ma jak na lekarstwo.
Widze to w ten sposob,ze mezczyzni sa jednak duzo bardziej utalentowani.
Nawet jak spojrze na tenis,to gra bardzo wielu dobrych facetow i tylko kilka
dziewczyn,ktore miedzy soba wymieniaja sie tytulami.
Tak naprawde to podobala mnie sie kiedys Hepburn tylko nie wiem czy Audrey
czy Katherine,ta co byla w "On golden pond"
Poza tym to poza konkurencja jest :
1-Sigourney Weaver(Heartbreakers)
2-Jennifer Connelly(A Beautiful Mind)
3-Meg Ryan
4-Nicole Kidman
5-Sharon Stone
6-Jodie Foster
7-Leelee Sobieski(Glass House,Joy Ride)
8-Renee Zellweger(Nurse Betty)
9-Jennifer Love-Hewitt(Heartbreakers)
10-Jennifer Aniston
11-Jennifer Lopez
12-Hale Berry
13-Sandra Bullock
Obserwuj wątek
    • Gość: kpsting Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: 12.152.252.* 21.12.03, 04:54
      Gdzie jest Meryl Streep? Wymieniasz 12 amerykanskich aktorek, tzw. gwiazd
      Holywoodu to przydalo i by sie o niej wspomniec jako ze uznawana jest za
      najlepsza (a moze to Jodie Foster?). Warto tez wspomniec Cate Blanchett, Holy
      Hunter, i z mlodego pokolenia... Scarlett Johansson
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 21.12.03, 14:45
        Gość portalu: kpsting napisał(a):

        > Gdzie jest Meryl Streep?

        No wlasnie,a w czym ona ostatnio grala?

        > Wymieniasz 12 amerykanskich aktorek, tzw. gwiazd
        > Holywoodu to przydalo i by sie o niej wspomniec jako ze uznawana jest za
        > najlepsza (a moze to Jodie Foster?).

        Jodie Foster sama siebie uznaje za najlepsza aktorke i dlatego jest nie tylko
        rezyserem ale i producentem filmow w ktorych wystepuje.


        > Warto tez wspomniec Cate Blanchett, Holy Hunter

        Podobala mnie sie Holy Hunter w "Raising Arizona".

        >, i z mlodego pokolenia... Scarlett Johansson

        A moze uloz swoja liste,bo mnie sie podoba Leelee Sobieski-chyba jej nie
        widziales?
        • Gość: kpsting Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.new-york-10rh15rt.ny.dial-access.att.net 22.12.03, 00:27
          <font color=red>No wlasnie,a w czym ona ostatnio grala?</font color=red>

          Witam w roku 2003... a prawie 2004!... jak sie mieszkalo w jaskinii?
          Mozesz sobie popatrzec gdzie zagrala w ciagu ostatnich trzech lat tutaj:
          us.imdb.com/name/nm0000658/
          > A moze uloz swoja liste,bo mnie sie podoba Leelee Sobieski-chyba jej nie
          > widziales?

          Po co bede ukladac swoja liste jak moge skrytykowac czyjas? Niemniej jednak na
          mojej liscie trzy pierwsze miejsca nalezaly by do: Meryl Streep, Franki
          Potente, Jodie Foster...
          • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 22.12.03, 03:15
            Gość portalu: kpsting napisał(a):

            > <font color=red>No wlasnie,a w czym ona ostatnio grala?</font color=red>
            > Witam w roku 2003... a prawie 2004!... jak sie mieszkalo w jaskinii?
            > Mozesz sobie popatrzec gdzie zagrala w ciagu ostatnich trzech lat tutaj:
            > us.imdb.com/name/nm0000658/

            Niestety nie ma sie czym popisac.
            Jedyny w miare znany film to "Bridges of Madison County" i The Hours" ale oba
            sa identyczne jak ona:romantyczne i niemodne.

            > > A moze uloz swoja liste,bo mnie sie podoba Leelee Sobieski-chyba jej nie
            > > widziales?
            >
            > Po co bede ukladac swoja liste jak moge skrytykowac czyjas? Niemniej jednak
            na mojej liscie trzy pierwsze miejsca nalezaly by do: Meryl Streep, Franki
            > Potente, Jodie Foster...

            Sam wiesz ze obie wielkie slawy nie maja wziecia.
            Jodie Foster sama produkuje i rezyseruje swoje filmy,a Meryl Streep w ciagu
            ostatnich 10 lat zagrala w dwoch intelektualnych bzdetach i ostatnio raczej
            glos podlada niz gra.
            Obie blondynki bez zycia i energii.
            Zobacz ,ze Sigourney Weaver jest w tym samym wieku co Meryl Streep i ile ona
            gra i z jaka energia.
            Nie ma nawet porownania,bo zaskoczyl Cie XXI wiek.
    • Gość: ble-ble czy Stone jeszcze w ogole cos robi? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 07:18
      jakos nie widac jej wcale
      • maksimum Re: czy Stone jeszcze w ogole cos robi? 21.12.03, 20:51
        Gość portalu: ble-ble napisał(a):

        > jakos nie widac jej wcale

        Jedno dobre MIX KOLANKO i ludzie pamietaja latami.
    • Gość: ble-ble Beata Rybotycka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 18:48
      w sumie ona nie jest jakas wielka aktorka ale keidy ja pierwszy raz zobaczylam
      na Scenie Kameralnej to zamarlam
      byla to tak piekna kobieta ze mozna sie bylo gapic i gapic tylko z otwartymi
      szeroko oczami
      tym razem to byl teatr dwoch aktorow bo grala tylko z Fryczem w jakiejs
      amerykanskiej sztuce, on byl As Finansjery a ona jego Szparka -Sekretarka.
      Nudne jak flaki z olejem.
      Ale pokochalismy ja wszyscy za cudowne chwile w Teatrze STU.
      Kiedys dali tam noworoczny spektakl. Wszyscy ubrani na bialo spiewali szlagiery
      noworoczne z polskimi tekstami i aranzacjami. W jednej z piosenek wystapila
      Rybotycka jako frywolna anielica ktorej nie mogl zapedzic do nudnego nieba
      Darek Gnatowski ubrany w dluga zlota szate z mieczem ognistym w reku.
      Rybotycka w kusej sukieneczce i wielkimi skrzydlami na plecach spiewala ze woli
      ziemskie uciechy i niebo jej jest straszne, bo nie ma tam takich fajnych
      chlopakow jak tutaj.
      Na koniec wszyscy skladalismy sobie zyczenia z szampanem w dloni a po scenie
      krecilo sie jakies malenstwo przebrane za Nowy Roczek.
      Spektakl skonczyl sie nad ranem i po ciemnicy szlo sie pzrez gluchy wtedy i
      zaspany Rynek.
      Fajne to byly czasy.
      Teraz Rybotycka sie wyglupia przed kamerami w Wawie ale to juz nie jest to.

    • Gość: sunny Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: 213.17.133.* 21.12.03, 21:58
      A gdzie Julienne Moore do cholery?! Gdzie Judy Dench?
      • Gość: ble-ble Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 22:14
        a gdzie Liv Ulmann?
        • Gość: ble-ble Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 22:15
          a gdzie vanessa Reedgrave?
          • the_reda Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 21.12.03, 22:24
            I Sissy Spacek?
            A pominięcie Meryl Streep to skandal:)
            • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 21.12.03, 23:46
              the_reda napisała:

              > I Sissy Spacek?
              > A pominięcie Meryl Streep to skandal:)

              Zadna nie ma takiego wygladu jak Sigourney Weaver i one ostatnio malo graja.
              • the_reda Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 22.12.03, 10:46
                maksimum napisał:

                > the_reda napisała:
                >
                > > I Sissy Spacek?
                > > A pominięcie Meryl Streep to skandal:)
                >
                > Zadna nie ma takiego wygladu jak Sigourney Weaver i one ostatnio malo graja.

                Mówimy o aktorstwie a nie o modzie i modelkach. Wygląd nie ma żadnego znaczenia.

                Biorąc pod uwagę całą filmografię Sigourney Weaver to może się ona pochwalić
                tylko "Obcym-cała seria" i no powiedzmy ostatnio "Burza lodowa". Reszta to jakieś komedyjki.

                A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś świadczą.

                Sissy Spacek przez jakiś czas mało się udzielała zawodowo, ale nadrabia zaległości.
                Ostatnio można podziwiaś jej zdolności aktorskie w "Prosta historia" i "Za drzwiami
                sypialni".
                • Gość: ble-ble za drzwiami sypialni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 17:00
                  mialam to kiedys w rece w wypozyczalni ale nie zdecydowalam sie
                  moze jednak trzeba bylo to obejrzec
                  to ponoc jakas dosyc ciekawa historyjka z trupem w tle
                • maksimum AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& ONLY 22.12.03, 19:59
                  the_reda napisała:

                  > maksimum napisał:
                  >
                  > > the_reda napisała:
                  > >
                  > > > I Sissy Spacek?
                  > > > A pominięcie Meryl Streep to skandal:)
                  > >
                  > > Zadna nie ma takiego wygladu jak Sigourney Weaver i one ostatnio malo graj
                  > a.
                  >
                  > Mówimy o aktorstwie a nie o modzie i modelkach.

                  Modelki nie sprawdzaja sie w filmach,bo sa pustoglowe.

                  > Wygląd nie ma żadnego znaczenia

                  PIERWSZY RAZ SLYSZE,ZE U KOBIETY WYGLAD NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA.
                  Ale to ciekawe i zechcialabys kontynuowac ta mysl?


                  > Biorąc pod uwagę całą filmografię Sigourney Weaver to może się ona pochwalić
                  > tylko "Obcym-cała seria" i no powiedzmy ostatnio "Burza lodowa". Reszta to
                  jakieś komedyjki.

                  A ja Ci powiem,ze lubie wesole dziewczyny,choc nie moge mowic za wiekszosc
                  facetow.
                  us.imdb.com/name/nm0000244/

                  Od 1997 do 2003 zrobila 12 filmow i o popularnosci to wlasnie swiadczy.

                  > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś
                  świadczą

                  Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej opieki.

                  > Sissy Spacek przez jakiś czas mało się udzielała zawodowo, ale nadrabia
                  zaległości.
                  > Ostatnio można podziwiaś jej zdolności aktorskie w "Prosta historia" i "Za
                  drzwiami sypialni".

                  NIC o tym nie slyszalem,to musi byc straszna nuda.
                  • the_reda Re: AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& ONLY 22.12.03, 23:10
                    maksimum napisał:

                    >
                    > PIERWSZY RAZ SLYSZE,ZE U KOBIETY WYGLAD NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA.
                    > Ale to ciekawe i zechcialabys kontynuowac ta mysl?

                    Oczywiście, że u aktorek wygląd nie ma znaczenia. Przecież na potrzeby filmu
                    wcielając się w różne postacie zmieniają się często nie do poznania. Prawdziwy
                    wygląd zewn. aktorki przestaje być ważny, bo grając w filmie i tak gra swoją
                    bohaterkę, która często chodzi w pospolitych ciuchach bez makijażu.
                    Liczą się zdolności aktorskie(oczywiście mówię tu o potencjalnie poważnych
                    produkcjach filmowych).



                    >
                    > A ja Ci powiem,ze lubie wesole dziewczyny,choc nie moge mowic za wiekszosc
                    > facetow.
                    > us.imdb.com/name/nm0000244/
                    >
                    > Od 1997 do 2003 zrobila 12 filmow i o popularnosci to wlasnie swiadczy.

                    Stare powiedzenie mówi: Ilość nie zawsze oznacza jakości.

                    >
                    > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś
                    > świadczą
                    >
                    > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej opieki.

                    Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuje pomocy
                    też nie jest łatwo.

                    >
                    > NIC o tym nie slyszalem,to musi byc straszna nuda.

                    "Prostą historię" niektórzy uważają za dośc przynudny film, być może dlatego
                    iż opowiada prostą historię. Film ma niewątpliwie swój specyficzny klimat,
                    spokojny klimat.

                    • maksimum Re: AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& ONLY 23.12.03, 02:37
                      the_reda napisała:

                      > maksimum napisał:
                      >
                      > >
                      > > PIERWSZY RAZ SLYSZE,ZE U KOBIETY WYGLAD NIE MA ZADNEGO ZNACZENIA.
                      > > Ale to ciekawe i zechcialabys kontynuowac ta mysl?
                      >
                      > Oczywiście, że u aktorek wygląd nie ma znaczenia. Przecież na potrzeby filmu
                      > wcielając się w różne postacie zmieniają się często nie do poznania. Prawdziwy
                      > wygląd zewn. aktorki przestaje być ważny, bo grając w filmie i tak gra swoją
                      > bohaterkę, która często chodzi w pospolitych ciuchach bez makijażu.
                      > Liczą się zdolności aktorskie(oczywiście mówię tu o potencjalnie poważnych
                      > produkcjach filmowych).

                      Powalilas mnie na plecy i chyba juz sie nie podniose.
                      Juz widze,ze w "Heartbreakers" zamienilabys S.Weaver na Winone Ryder i powiedz
                      mnie ile osob poszloby ogladac ten film?
                      Gdybys wsadzila S.Weaver i Love-Hewitt do "Ocean's Eleven" i zabrala stamtad
                      Miotle,to by sie okazalo,ze bylby to film nie do pobicia.
                      Ani Miotla ani Ryder nie nadaja sie na zony ani na kochanki,daltego tez ich
                      zycie prywatne jest do dupy i ich role filmowe calkiem podobne.
                      Ilu juz facetow od Miotly ucieklo?

                      > > A ja Ci powiem,ze lubie wesole dziewczyny,choc nie moge mowic za wiekszosc
                      > > facetow.
                      > > us.imdb.com/name/nm0000244/
                      > >
                      > > Od 1997 do 2003 zrobila 12 filmow i o popularnosci to wlasnie swiadczy.
                      >
                      > Stare powiedzenie mówi: Ilość nie zawsze oznacza jakości.

                      Tak,z tym ze dotyczy to glownie jablek i garniturow,no i ilosci studentow na
                      wyzszych uczelniach.
                      Czym wiecej studentow-tym nizszy poziom.
                      Na role filmowa natomiast,trzeba sobie zapracowac talentem.

                      > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o czymś
                      > > świadczą

                      To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zaskoczyl ja
                      XXI wiek.

                      > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej opieki
                      > .
                      > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuje pomocy
                      > też nie jest łatwo.

                      A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego do
                      pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dziedziczy ja
                      w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
                      Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze.
                      Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadzie S.Weaver
                      przemawia do winnerow.

                      > > NIC o tym nie slyszalem,to musi byc straszna nuda.
                      >
                      > "Prostą historię" niektórzy uważają za dośc przynudny film, być może dlatego
                      > iż opowiada prostą historię. Film ma niewątpliwie swój specyficzny klimat,
                      > spokojny klimat.

                      Nie moge nic powiedziec,bo nie widzialem.
                      • the_reda Re: AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& ONL 23.12.03, 11:29
                        maksimum napisał:
                        >
                        > Powalilas mnie na plecy i chyba juz sie nie podniose.
                        > Juz widze,ze w "Heartbreakers" zamienilabys S.Weaver na Winone Ryder i powiedz
                        > mnie ile osob poszloby ogladac ten film?
                        > Gdybys wsadzila S.Weaver i Love-Hewitt do "Ocean's Eleven" i zabrala stamtad
                        > Miotle,to by sie okazalo,ze bylby to film nie do pobicia.
                        > Ani Miotla ani Ryder nie nadaja sie na zony ani na kochanki,daltego tez ich
                        > zycie prywatne jest do dupy i ich role filmowe calkiem podobne.
                        > Ilu juz facetow od Miotly ucieklo?

                        Widzisz, mnie życie prywatne aktorów/aktorek nie interesuje. Jak zasiadam do filmu
                        to mam nadzieję, że ten film choć trochę zaintresuje, że zobaczę dobry film z
                        dobrą grą aktorów.
                        A aktorki które otrzymują propozycję grania tylko lub przede wszystkim dlatego
                        że są ładne, są dla mnie nic nie warte.
                        Podtrzymuję swoją teorię, że dla aktorki wygląd zewn się nie liczy, bo i tak
                        w filmie wciela się w kogoś innego.
                        Spójrz na J.Roberts. W filmie "Mary Reilly" jest tak brzydka, że nawet z trudem
                        przypomina siebie.
                        H.Swank w "Boys dont cry" zagrała b.przekonująco chłopaka, zresztą otrzymałaby
                        za tą rolę nie jednego, a przynajmniej dwa Oscary.
                        N.Kidman w "Godzinach" też nie gra super piękności.
                        Prawdziwe aktorki w filmie nie prezentuja swoich wdzięków, ale talent.


                        >
                        > > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara też o
                        > czymś
                        > > > świadczą
                        >
                        > To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zaskoczyl ja
                        > XXI wiek.

                        Przyznaj lepiej, że nie lubisz oglądać M.Streep i będzie po sprawie. Bo inaczej
                        bedzie się spierać do śmierci o jej talent.
                        Cytując Ciebie to powiem, że 13 nominacji do Oscara nie można otrzymać po znajomości.


                        >
                        > > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciaglej o
                        > pieki
                        > > .
                        > > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuje pom
                        > ocy
                        > > też nie jest łatwo.
                        >
                        > A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego do
                        > pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dziedziczy ja
                        > w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
                        > Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze.
                        > Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadzie S.Weave
                        > r
                        > przemawia do winnerow.

                        Oczywiście popularnośc przyczynia się do tego iż aktorce łatwiej otrzymać rolę.
                        Ale mnie popularnośc nie przekonuje. Jeśli już oceniam aktorów/aktorki to robię
                        na podstawie konkretnych filmów, nie całościowo. Wiadomo, że każdy aktor ma w swoim
                        dorobku jakiś niewypał czy nieudaną rolę.
                        Jak już uparłeś się co do S.Weaver to powtórze co napisałam wcześciej. Lubię
                        "Obcych" czy "Lodową burzę" a pozostałych nie. Podobnie jest z W.Ryder czy z inną
                        aktorką.
                        To czy W.Ryder jest popularna, czy kradła, to mi łagodnie rzecz ujmując wisi.
                        Ważne aby grała dobrze i w dobrych filmach.
                        • maksimum Re: AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& ON 23.12.03, 21:54
                          the_reda napisała:

                          > maksimum napisał:
                          > >
                          > > Powalilas mnie na plecy i chyba juz sie nie podniose.
                          > > Juz widze,ze w "Heartbreakers" zamienilabys S.Weaver na Winone Ryder i pow
                          > iedz
                          > > mnie ile osob poszloby ogladac ten film?
                          > > Gdybys wsadzila S.Weaver i Love-Hewitt do "Ocean's Eleven" i zabrala stamt
                          > ad
                          > > Miotle,to by sie okazalo,ze bylby to film nie do pobicia.
                          > > Ani Miotla ani Ryder nie nadaja sie na zony ani na kochanki,daltego tez ic
                          > h
                          > > zycie prywatne jest do dupy i ich role filmowe calkiem podobne.
                          > > Ilu juz facetow od Miotly ucieklo?
                          >
                          > Widzisz, mnie życie prywatne aktorów/aktorek nie interesuje. Jak zasiadam do
                          fi
                          > lmu
                          > to mam nadzieję, że ten film choć trochę zaintresuje, że zobaczę dobry film z
                          > dobrą grą aktorów.
                          > A aktorki które otrzymują propozycję grania tylko lub przede wszystkim dlatego
                          > że są ładne, są dla mnie nic nie warte.
                          > Podtrzymuję swoją teorię, że dla aktorki wygląd zewn się nie liczy, bo i tak
                          > w filmie wciela się w kogoś innego.
                          > Spójrz na J.Roberts. W filmie "Mary Reilly" jest tak brzydka, że nawet z
                          trudem przypomina siebie.
                          > H.Swank w "Boys dont cry" zagrała b.przekonująco chłopaka, zresztą otrzymałaby
                          > za tą rolę nie jednego, a przynajmniej dwa Oscary.
                          > N.Kidman w "Godzinach" też nie gra super piękności.
                          > Prawdziwe aktorki w filmie nie prezentuja swoich wdzięków, ale talent.

                          Sprawa widze komplikuje sie nie na zarty.
                          A ja to widze tak.
                          Uroda jest odbiciem duszy,takim oknem duszy na swiat.
                          Kazda rola wymaga jakichs tam cech charakteru i za bardzo oszukiwac sie nie
                          da,bo co bys nie robila to Ryder nie zamienisz z Weaver w "Heartbreakers".
                          Czyli kazdyma charakter i urode pasujaca do jakichs tam historii i filmow.
                          Popatrz na najpopularniejszych aktorow i aktorki na swiecie i bardzo malo z
                          nich ma normalne studia ukonczone,co by wskazywalo na to,ze popularnosc nie
                          wiaze sie w zaden sposob z jakoscia.
                          Demi Moore nawet hi-schoolu nie ma,a Nicolas Cage skonczyl wprawdzie hi-school
                          ale to by bylo na tyle.
                          Popularnoscia aktorow mozna manipulowac,bo kazdy wie,ze mozna zrobic bardzo
                          dobry film bez popularnych aktorow jak np "Pearl Harbor" albo tylko z jednym
                          popularnym aktorem jak "Life as a House".
                          Mozna tez zrobic calkiem przecietny film "Ocean's Eleven" z cala kupa bardzo
                          znanych aktorow.
                          Na ile byli znani aktorzy "Harry Potter" ?
                          Wniosek z tego bylby taki,ze to film czyli aktora popularnego a nie odwrotnie.
                          Jesli mozna z takich wyrzutkow spolecznych ktorzy cpaja,nie koncza szkoly
                          sredniej i kradna zrobic znanych na calym swiecie aktorow,to wcale nie znaczy
                          ze trzeba tych aktorow lubic,bo poza planem filmowym oni(e) moga nie miec nic
                          do przekazania publicznosci.

                          > > > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Oscara
                          > też o czymś świadczą
                          > >
                          > > To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zaskoczyl
                          > ja XXI wiek.
                          >
                          > Przyznaj lepiej, że nie lubisz oglądać M.Streep i będzie po sprawie. Bo
                          inaczej bedzie się spierać do śmierci o jej talent.
                          > Cytując Ciebie to powiem, że 13 nominacji do Oscara nie można otrzymać po
                          znajomości.

                          Nie mowie o braku talentu,ale o uplywie czasu.
                          Streep ma tyle lat co Weaver i S.W. daje sobie bardzo dobrze rade a M.Streep
                          nie bardzo.

                          > > > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace ciag
                          > lej opieki
                          > > > .
                          > > > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potrzebuj
                          > e pomocy też nie jest łatwo.
                          > >
                          > > A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego do
                          > > pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dziedzicz
                          > y ja w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
                          > > Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze.
                          > > Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadzie S.
                          > Weaver przemawia do winnerow.
                          >
                          > Oczywiście popularnośc przyczynia się do tego iż aktorce łatwiej otrzymać
                          rolę.
                          > Ale mnie popularnośc nie przekonuje. Jeśli już oceniam aktorów/aktorki to
                          robię
                          > na podstawie konkretnych filmów, nie całościowo. Wiadomo, że każdy aktor ma w
                          swoim dorobku jakiś niewypał czy nieudaną rolę.
                          > Jak już uparłeś się co do S.Weaver to powtórze co napisałam wcześciej. Lubię
                          > "Obcych" czy "Lodową burzę" a pozostałych nie. Podobnie jest z W.Ryder czy z
                          inną aktorką.
                          > To czy W.Ryder jest popularna, czy kradła, to mi łagodnie rzecz ujmując wisi.
                          > Ważne aby grała dobrze i w dobrych filmach.

                          A gdyby byla Twoja siostra czy corka,to tez by Ci wisialo ze kradnie i cpa?
                          Ach,niezle mnie sie z Toba kloci!
                          • the_reda Re: AKTORSTWO SIGOURNEY WEAVER-THE BEST& O 24.12.03, 13:45
                            maksimum napisał:

                            > Sprawa widze komplikuje sie nie na zarty.
                            > A ja to widze tak.
                            > Uroda jest odbiciem duszy,takim oknem duszy na swiat.
                            > Kazda rola wymaga jakichs tam cech charakteru i za bardzo oszukiwac sie nie
                            > da,bo co bys nie robila to Ryder nie zamienisz z Weaver w "Heartbreakers".
                            > Czyli kazdyma charakter i urode pasujaca do jakichs tam historii i filmow.
                            > Popatrz na najpopularniejszych aktorow i aktorki na swiecie i bardzo malo z
                            > nich ma normalne studia ukonczone,co by wskazywalo na to,ze popularnosc nie
                            > wiaze sie w zaden sposob z jakoscia.
                            > Demi Moore nawet hi-schoolu nie ma,a Nicolas Cage skonczyl wprawdzie hi-school
                            > ale to by bylo na tyle.
                            > Popularnoscia aktorow mozna manipulowac,bo kazdy wie,ze mozna zrobic bardzo
                            > dobry film bez popularnych aktorow jak np "Pearl Harbor" albo tylko z jednym
                            > popularnym aktorem jak "Life as a House".
                            > Mozna tez zrobic calkiem przecietny film "Ocean's Eleven" z cala kupa bardzo
                            > znanych aktorow.
                            > Na ile byli znani aktorzy "Harry Potter" ?
                            > Wniosek z tego bylby taki,ze to film czyli aktora popularnego a nie odwrotnie.
                            > Jesli mozna z takich wyrzutkow spolecznych ktorzy cpaja,nie koncza szkoly
                            > sredniej i kradna zrobic znanych na calym swiecie aktorow,to wcale nie znaczy
                            > ze trzeba tych aktorow lubic,bo poza planem filmowym oni(e) moga nie miec nic
                            > do przekazania publicznosci.

                            No widzę,że pomału dochodzimy do sedna sprawy.
                            Nie widzę sensu aby łaczyś zycie prywatne z życiem zawodowym aktorów. Prawdziwy
                            aktor nigdy na plan nie przynosi swoich spraw osobistych tylko gra swoją rolę.
                            Oczywiście to film robi aktora popularnego nigdy odwrotnie. Ewentualnie popularność
                            może przyciągnąc widza do kina ale nigdy nie powinien być czynnikiem decydującym
                            o jakośc gry danego aktora.


                            > > > > > > A Meryl Streep? Klasa sama w sobie. 13 nominacji do Os
                            > cara
                            > > też o czymś świadczą
                            > > >
                            > > > To bylo wtedy,kiedy spoleczenstwo bylo ckliwe i niemodne,a teraz zask
                            > oczyl
                            > > ja XXI wiek.
                            > >
                            > > Przyznaj lepiej, że nie lubisz oglądać M.Streep i będzie po sprawie. Bo
                            > inaczej bedzie się spierać do śmierci o jej talent.
                            > > Cytując Ciebie to powiem, że 13 nominacji do Oscara nie można otrzymać po
                            > znajomości.
                            >
                            > Nie mowie o braku talentu,ale o uplywie czasu.
                            > Streep ma tyle lat co Weaver i S.W. daje sobie bardzo dobrze rade a M.Streep
                            > nie bardzo.

                            Oj widzę że będziemy się kłócic dalej.
                            >
                            > > > > > Romantyczna i niemodna.Gra takie mdlawe postacie wymagajace
                            > ciag
                            > > lej opieki
                            > > > > .
                            > > > > Lubi grać w dramatach i obyczajówkach. A zagrać osobę która potr
                            > zebuj
                            > > e pomocy też nie jest łatwo.
                            > > >
                            > > > A ja myslalem,ze wszyscy ci,ktorym z ledwoscia starcza od pierwszego
                            > do
                            > > > pierwszego maja ta role opanowana na pamiec,a i wiekszosc z nich dzie
                            > dzicz
                            > > y ja w genach i maja wyssana z mlekiem matki.
                            > > > Dlatego zapotrzebowanie na ogladanie sobie podobnych jest bardzo duze
                            > .
                            > > > Na tej zasadzie Winona Ryder jest popularna,a na calkiem innej zasadz
                            > ie S.
                            > > Weaver przemawia do winnerow.
                            > >
                            > > Oczywiście popularnośc przyczynia się do tego iż aktorce łatwiej otrzymać
                            > rolę.
                            > > Ale mnie popularnośc nie przekonuje. Jeśli już oceniam aktorów/aktorki to
                            > robię
                            > > na podstawie konkretnych filmów, nie całościowo. Wiadomo, że każdy aktor m
                            > a w
                            > swoim dorobku jakiś niewypał czy nieudaną rolę.
                            > > Jak już uparłeś się co do S.Weaver to powtórze co napisałam wcześciej. Lub
                            > ię
                            > > "Obcych" czy "Lodową burzę" a pozostałych nie. Podobnie jest z W.Ryder czy
                            > z
                            > inną aktorką.
                            > > To czy W.Ryder jest popularna, czy kradła, to mi łagodnie rzecz ujmując wi
                            > si.
                            > > Ważne aby grała dobrze i w dobrych filmach.
                            >
                            > A gdyby byla Twoja siostra czy corka,to tez by Ci wisialo ze kradnie i cpa?

                            ALE TO CO INNEGO!!!!!!
                            Stwierdzam tylko, że życie prywatne aktorów mnie nie interesuje.Ważne jest dla mnie aby
                            w filmie w którym gra, grała dobrze.Chodzi o profesjonalizm w pracy. A to co
                            robi poza planem to już inna sprawa. Jej sprawa co zrobi ze swoim życiem.


                            > Ach,niezle mnie sie z Toba kloci!

                            Z wzajemnością:)
          • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 21.12.03, 23:09
            Gość portalu: ble-ble napisał(a):

            > a gdzie vanessa Reedgrave?

            Mowimy o czasach nowozytnych,czyli ostatnie 10 lat,bo M.Monroe tez by mozna
            wcisnac,ale po co.
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 21.12.03, 23:44
        Gość portalu: sunny napisał(a):

        > A gdzie Julienne Moore do cholery?! Gdzie Judy Dench?

        Nawet slyszalem o tej pierwszej,tylko gdzie ona grala.
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 22.12.03, 17:50
        Gość portalu: sunny napisał(a):

        > A gdzie Julienne Moore do cholery?! Gdzie Judy Dench?

        To moze podaj film,gdzie graja glowne role.
        • maniaczytania Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 23.12.03, 10:09
          J. Moore:
          Godziny, Hannibal, i jeszcze jeden film, nominowany w tym roku do Oscara, tylko
          zapomnialam tytulu
          J. Dench:
          Mrs.Browne, Zakochany Szekspir
        • Gość: sunny Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: 213.17.133.* 04.01.04, 19:58
          Julienne Moore - Kroniki portowe, Daleko od nieba, Godziny
          Judy Dench - Iris, Kroniki portowe i inne
    • Gość: Mix Kolanko Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 00:08
      no wlasnie o tym mowie: ja wyroslam z kina w wieku 14-15 lat i dlatego pamietam
      tylko stare pudla

      no dobra ale nazwisko Hepburn nie nalezy raczej do wspolzcesnych czasow i o ile
      wiem obie te antyczne kukly juz od dawna nie zyja
      • Gość: kpsting Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.new-york-10rh15rt.ny.dial-access.att.net 22.12.03, 00:16
        > wiem obie te antyczne kukly juz od dawna nie zyja

        Troche szacunku dla zmarlych prosze! jesli nie moga oddac to nie znaczy ze
        wolno je wykozystywac... ;-)
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 22.12.03, 00:16
        Gość portalu: Mix Kolanko napisał(a):

        > no wlasnie o tym mowie: ja wyroslam z kina w wieku 14-15 lat i dlatego
        pamietam
        >
        > tylko stare pudla
        >
        > no dobra ale nazwisko Hepburn nie nalezy raczej do wspolzcesnych czasow i o
        ile wiem obie te antyczne kukly juz od dawna nie zyja

        Katharine Hepburn dostala 4 z kolei Oscara za "On Golden Pond" gdzies w latach
        1980tych czyli wtedy kiedy jeszcze chodzilas do kina.Powinnas ja pomietac.
        • the_reda Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu 22.12.03, 10:52
          Wymieniasz Jenifer Lopez jako jedną z lepszych aktorek? Chyba to lekka
          przesada. Przecież widać na ekranie jak jeszcze nienaturalnie gra. Może się
          kiedyś wyrobi, ale jak narazie to lepiej niech się skupi na śpiewaniu.

          Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.
          • maksimum Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu 22.12.03, 17:48
            the_reda napisała:

            > Wymieniasz Jenifer Lopez jako jedną z lepszych aktorek? Chyba to lekka
            > przesada. Przecież widać na ekranie jak jeszcze nienaturalnie gra. Może się
            > kiedyś wyrobi, ale jak narazie to lepiej niech się skupi na śpiewaniu.

            Jak ja ja spotkalem,to nagle zaczela sobie szminka usta poprawiac.Niezle przede
            mna zagrala.

            > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.

            Madonna jest sztywna i bez wyrazu,a Britney to kto wie.
            • the_reda Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu 22.12.03, 23:12
              maksimum napisał:


              >
              > Jak ja ja spotkalem,to nagle zaczela sobie szminka usta poprawiac.Niezle przede
              >
              > mna zagrala.

              To już wiadomo czemu umieściłeś ją w gronie najlepszych aktorek.


              >
              > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.
              >
              > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,

              Święta racja.


              >a Britney to kto wie.

              To taki żart jak rozumiem?
              • maksimum Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN 23.12.03, 02:51
                the_reda napisała:

                > maksimum napisał:
                >
                > > Jak ja ja spotkalem,to nagle zaczela sobie szminka usta poprawiac.Niezle p
                > rzede mna zagrala.
                >
                > To już wiadomo czemu umieściłeś ją w gronie najlepszych aktorek.

                Ja szczerze mowiac nie widze wsrod najlepszych aktorek za duzego tloku.

                > > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zestawieniu.
                > >
                > > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,
                >
                > Święta racja.
                >
                >
                > >a Britney to kto wie.
                >
                > To taki żart jak rozumiem?

                Nagrala jakis kicz rok temu i nawet go nie ogladalem.
                Nie wiem dlaczego probuja z niej zrobic aktorke,jak z niej jest taki sam
                airhead jak z Christiny Applegate,z tym ze Applegate duzo lepiej wyglada.
                Applegate dobrze zaczela z"Married with Children" gdzie grala glupia blondyne
                bo nawet jak sie cos nie uda,to i tak wszyscy wiedza,ze od niej za duzo wymagac
                nie mozna.
                Calkiem co innego jest z Britney,ktora jest u szczytu slawy i wymagania sa
                ogromne i ona po prostu glupiej gesi nie moze grac,choc wiadomo,ze w takiej
                roli by dobrze wypadla.
                To tak jakbys Sean'a Penn zaczela uczyc spiewac i miala duze oczekiwania.
                • Gość: ble-ble Re: Jenifer Lopez IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 03:55
                  ma tyle kasy ze moze bez trudu miec oryginal Russella Crow a nie jego marna (w
                  pzreliczeniu na dolary) kopie
                  wiec po co mialaby szminkowac sie do Maksimusa?
                  zreszta kobieta jej klasy nie szminkuje sie publicznie
                  • maksimum Re: Jenifer Lopez 23.12.03, 05:28
                    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

                    > ma tyle kasy ze moze bez trudu miec oryginal Russella Crow a nie jego marna
                    (w
                    > pzreliczeniu na dolary) kopie
                    > wiec po co mialaby szminkowac sie do Maksimusa?
                    > zreszta kobieta jej klasy nie szminkuje sie publicznie

                    Ja jestem przekonany,ze Ty jako tako wiesz co wypada a co nie wypada w Krakowie
                    bo twoja opinia na temat ochroniarzy w Stanach byla w 100% bledna.
                    Wiekszosc aktorow chodzi po NYC bez ochroniarzy.
                    Tu nie jesttaka dzungla jak w Polsce.
                    • Gość: ble-ble Re: Jenifer Lopez IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 07:47
                      ja myslalam ze jest tak samo jak w Warszawie, gdzie strach wyjsc z domu o 19.00
                      • maksimum Re: Jenifer Lopez A BEZPIECZENSTWO W NYC 24.12.03, 02:00
                        Gość portalu: ble-ble napisał(a):

                        > ja myslalam ze jest tak samo jak w Warszawie, gdzie strach wyjsc z domu o
                        19.00

                        Dziewczyny same chodza w nocy po Manhattanie i to nie o 22.00 ale o 2.00 rano.
                        Tu zycie nocne zaczyna sie po seansie filmowym o 20.00 czyli okolo 22.00 ludzie
                        ida do restauracji,a pozniej do barow.
                        Lower East Side i Greenwich Village sa zapchane ludzmi w czwartki,piatki i
                        soboty do 5 rano.
                        Podpalani i czarni lubia chodzic z obstawa dla szpanu,ale biali chodza
                        sami,nawet slawni ludzie.
                        Spotykasz ich w sklepie,w restauracji,barach i na ulicach.
                      • Gość: / Re: Jenifer Lopez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 17:42
                        archipelagi.blog.pl/
                • the_reda Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN 23.12.03, 11:38
                  maksimum napisał:


                  > Ja szczerze mowiac nie widze wsrod najlepszych aktorek za duzego tloku.

                  Ja również. Niestety. Takich najlepszych można na palcach policzyć i tak by
                  pare zostało wolnych.


                  >
                  > > > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym zesta
                  > wieniu.
                  > > >
                  > > > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,
                  > >
                  > > Święta racja.
                  > >
                  > >
                  > > >a Britney to kto wie.
                  > >
                  > > To taki żart jak rozumiem?
                  >
                  > Nagrala jakis kicz rok temu i nawet go nie ogladalem.

                  Hehe to nie oglądaj. Bo na ten film nie ma co patrzeć.


                  > Nie wiem dlaczego probuja z niej zrobic aktorke,jak z niej jest taki sam
                  > airhead jak z Christiny Applegate,z tym ze Applegate duzo lepiej wyglada.
                  > Applegate dobrze zaczela z"Married with Children" gdzie grala glupia blondyne
                  > bo nawet jak sie cos nie uda,to i tak wszyscy wiedza,ze od niej za duzo wymagac
                  >
                  > nie mozna.
                  > Calkiem co innego jest z Britney,ktora jest u szczytu slawy i wymagania sa
                  > ogromne i ona po prostu glupiej gesi nie moze grac,choc wiadomo,ze w takiej
                  > roli by dobrze wypadla.
                  > To tak jakbys Sean'a Penn zaczela uczyc spiewac i miala duze oczekiwania.

                  Już prędzej nauczą śpiewać S.Penna(grać już umie- w "słodkim draniu zaprezentował
                  swoje umiejętności) niż Britney zagra dobrze w jakimś filmie.
                  • Gość: marcee Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 17:28
                    ale dlaczego zakladasz od razu ze Britney jest glupsza od ciebie?
                    bo nie spiewa w Tosce?
                    • the_reda Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN 23.12.03, 19:37
                      Gość portalu: marcee napisał(a):

                      > ale dlaczego zakladasz od razu ze Britney jest glupsza od ciebie?
                      > bo nie spiewa w Tosce?


                      Droga Marcee - powiedz mi na jakiej podstawie wysunęłaś taki wniosek?

                      Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie oceniam poziomu inteligencji u Britney,
                      a jedynie jej zdolności aktorskie. A przyznasz, że to znaczna różnica.
                      A że jej zdolności aktorskie są bliskie zeru (co widziałam na własne oczy)czyni
                      ją marną aktorką.
                      To czy śpiewa w Tosce czy gdziekolwiek indziej nie ma znaczenia w filmie. Ot, co
                      • Gość: ble-ble Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.03, 09:53
                        Sluchaj no Kolezanko
                        ja nie jestem dla ciebie jakas dorga marcee
                        odpowiem moze prosto jak olowek na twoje pytanie:
                        nie wyszedl jej jakis glupi film a to nic nie znaczy bo ona jest tylko
                        produktem dla ktorego wymyslono taki a nie inny imidz
                        • the_reda Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN 24.12.03, 13:20
                          Gość portalu: ble-ble napisał(a):

                          > Sluchaj no Kolezanko

                          Słucham, słucham...

                          > ja nie jestem dla ciebie jakas dorga marcee

                          Nie jakaś tylko droga. Zwrot miał być w założeniu kulturalny.

                          > odpowiem moze prosto jak olowek na twoje pytanie:
                          > nie wyszedl jej jakis glupi film a to nic nie znaczy

                          Znaczy znaczy.. Bo udowodnił że z Britnej marna aktorka jest.

                          >bo ona jest tylko
                          > produktem dla ktorego wymyslono taki a nie inny imidz

                          Imidz nie ma nic wspólnego z aktorstwem. Albo się umie grać albo nie, a imidz
                          to ewentualnie może przyciągnąc ludzi do kina.
                    • maksimum RJenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN-BRITNE 24.12.03, 02:13
                      Gość portalu: marcee napisał(a):

                      > ale dlaczego zakladasz od razu ze Britney jest glupsza od ciebie?
                      > bo nie spiewa w Tosce?

                      Sam fakt,ze zagrala w filmie w ktorym byla beznadziejna i film byl beznadziejny
                      nie wystawia jej dobrego swiadectwa.
                      Poza tym porownaj umiejetnosc wypowiadania sie,ona jest prosta jak olowek.
                      Ma talent do spiewania,naklada na siebie mase makijazu no i najmodniejsze ciuchy
                      zeby jako tako przyciagnac oko widza.
                      Justin Timberlane,czy jak mu tam,jest do dupy nie podobny i sie na nia wypial.
                      Ona po prostu nie ma rowno pod sufitem i to wszystko.
                  • maksimum Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN 24.12.03, 02:06
                    the_reda napisała:

                    > maksimum napisał:
                    >
                    > > Ja szczerze mowiac nie widze wsrod najlepszych aktorek za duzego tloku.
                    >
                    > Ja również. Niestety. Takich najlepszych można na palcach policzyć i tak by
                    > pare zostało wolnych.

                    I to bez zdejmowania skarpetek.

                    > > > > > Tylko mi nie mów, że Britnej i Madonnę też umieścisz w tym
                    > zestawieniu.
                    > > > >
                    > > > > Madonna jest sztywna i bez wyrazu,
                    > > >
                    > > > Święta racja.
                    > > >
                    > > > >a Britney to kto wie.
                    > > >
                    > > > To taki żart jak rozumiem?
                    > >
                    > > Nagrala jakis kicz rok temu i nawet go nie ogladalem.
                    >
                    > Hehe to nie oglądaj. Bo na ten film nie ma co patrzeć.

                    Tak wlasnie slyszalem,ze to szkoda czasu.

                    > > Nie wiem dlaczego probuja z niej zrobic aktorke,jak z niej jest taki sam
                    > > airhead jak z Christiny Applegate,z tym ze Applegate duzo lepiej wyglada.
                    > > Applegate dobrze zaczela z"Married with Children" gdzie grala glupia blond
                    > yne
                    > > bo nawet jak sie cos nie uda,to i tak wszyscy wiedza,ze od niej za duzo wy
                    > magac nie mozna.
                    > > Calkiem co innego jest z Britney,ktora jest u szczytu slawy i wymagania sa
                    > > ogromne i ona po prostu glupiej gesi nie moze grac,choc wiadomo,ze w takiej
                    > > roli by dobrze wypadla.
                    > > To tak jakbys Sean'a Penn zaczela uczyc spiewac i miala duze oczekiwania.
                    >
                    > Już prędzej nauczą śpiewać S.Penna(grać już umie- w "słodkim draniu
                    zaprezentował swoje umiejętności) niż Britney zagra dobrze w jakimś filmie.

                    Chyba sie z Toba zgodze po raz pierwszy.
                    • Gość: ble-ble Re: Jenifer Lopez i gwiazdeczki popu.SEAN PENN IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.03, 09:56
                      no wlasnie skoro nauczono grac Seana Penna to dlaczego Britney moglaby sie tego
                      nie nauczyc?
                      bo glupio paple machlujac sie rzesami?
        • Gość: ble-ble nad zlotym stawem???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 14:53
          i cos mi swita bo ja widzialam w dwoch filmach kiedy juz byla dosyc wiekowa i
          trzesla jej sie mocno glowa
          pamiatam doskonale ze miala twarzowo i elegancka fruzyre z kokiem z tylu glowy
          i miala krecone wlosy
          no wiec pamietam dwa filmy
          jeden kiedy grala razem z antyczna Bette (Betty ?) Davis pielegnujac ogrod
          a w drugim grala role w takim filmie cos jakby o przezytym wspolnie zyciu z
          mezem i zdaje sie ze odwiedzila ich corka i syn, z tym ze cos z tym synem bylo
          nie bylo jej stary nie mogl znalezc jezyka
          to bylo wieki temu i moglo mnie sie juz zatrzec w pamieci
          ja nie sciemniam nigdy i kiedy mialam 14-15 lat chodzilam do kina
          z tym ze ten z antyczna Davis bardziej mnie sie podobal jednak

          zdaje sie ze hepburn miala meza aktora, ktory mial powazny problem alkoholowy i
          na tle gwiazd hollywoodu wiodla unormowane zycie bez skandali, no bo wszyscy
          wiedzieli ze jej stary zapija i to zadna sensacja byla
          • maniaczytania Re: nad zlotym stawem???? 22.12.03, 16:31
            Hepburn nie miala meza, zyla ze Spencerem Tracy, ktory byl zonaty
            • Gość: ble-ble Re: nad zlotym stawem???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 16:47
              o wlasnie ! Tracy
              nie moglam go skojarzyc ale pamietalam ze aktor, taki grubawy blondyn
              mozliwe ze mial zone, ja sie interesowalam kinem wiele lat temu
              w kazdym razie ona uwazala ze on byl najwybitniejszym aktorem na swiecie
              • maniaczytania Re: nad zlotym stawem???? 22.12.03, 17:23
                oni zyli w takim troche dziwnym zwiazku, bo on sie nie chcial rozwiesc, a jego
                zona sie na to zgadzala
                • maksimum Re: nad zlotym stawem???? 22.12.03, 17:54
                  maniaczytania napisała:

                  > oni zyli w takim troche dziwnym zwiazku, bo on sie nie chcial rozwiesc, a
                  jego zona sie na to zgadzala

                  I trzeba przyznac,ze stworzyli uklad do nasladowania.
                  Nie to co te polskie pazerne baby,niewiele soba reprezentuja a chcialyby faceta
                  tylko dla siebie i z domu go jeszcze nie wypuszczac.
                • Gość: ble-ble Re: nad zlotym stawem???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.03, 18:40
                  jak wiesz Maniak dla niektorych facetow jedna babka to za malo
                  i sa tez tacy faceci ktorzy potrafia sobie zorganizowac cos jakby bigamie
                  skoro to nie pzreszkadzalo hepburn to jej sprawa, ona w kazdym razie mowila o
                  nim z wielkim uczuciem, wygladalo to wiarygodnie w koncu najwybitniejsza
                  aktorka jak twierdzi Maks

                  • maksimum "ON GOLDEN POND" Z KATHARINE HEPBURN 22.12.03, 20:02
                    Gość portalu: ble-ble napisał(a):

                    > jak wiesz Maniak dla niektorych facetow jedna babka to za malo
                    > i sa tez tacy faceci ktorzy potrafia sobie zorganizowac cos jakby bigamie

                    I to jest wlasnie najzdrowszy uklad dla obu stron.

                    > skoro to nie pzreszkadzalo hepburn to jej sprawa, ona w kazdym razie mowila o
                    > nim z wielkim uczuciem, wygladalo to wiarygodnie w koncu najwybitniejsza
                    > aktorka jak twierdzi Maks

                    CZTERECH OSCAROW PO ZNAJOMOSCI NIE MOZNA DOSTAC!
                    • maksimum Re: "ON GOLDEN POND" Z KATHARINE HEPBURN 22.12.03, 20:13
                      maksimum napisał:

                      > Gość portalu: ble-ble napisał(a):
                      >
                      > > jak wiesz Maniak dla niektorych facetow jedna babka to za malo
                      > > i sa tez tacy faceci ktorzy potrafia sobie zorganizowac cos jakby bigamie
                      >
                      > I to jest wlasnie najzdrowszy uklad dla obu stron.
                      >
                      > > skoro to nie pzreszkadzalo hepburn to jej sprawa, ona w kazdym razie mowil
                      > a o
                      > > nim z wielkim uczuciem, wygladalo to wiarygodnie w koncu najwybitniejsza
                      > > aktorka jak twierdzi Maks
                      >
                      > CZTERECH OSCAROW PO ZNAJOMOSCI NIE MOZNA DOSTAC!

                      --------------------------------------------------------------------------------
                      us.imdb.com/name/nm0000031/
                      K.Hepburn w wieku 86 lat tuz przed swoja smiercia zagrala w 3 filmach.
                      Chyba kazdy by chcial byc tak popularny.

                      • Gość: ble-ble KATHARINE HEPBURN IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 03:45
                        no ale ty widziales raptem TYLKO jeden film z nia i to nawet poczatkowo nie
                        bardzo jarzyles czy to przypadkiem Audrey nie byla taka popularna
                        a pozostale 3 jej role nagrodzone Oskarem widziales ???
                        • maksimum Re: KATHARINE HEPBURN 23.12.03, 05:34
                          Gość portalu: ble-ble napisał(a):

                          > no ale ty widziales raptem TYLKO jeden film z nia i to nawet poczatkowo nie
                          > bardzo jarzyles czy to przypadkiem Audrey nie byla taka popularna

                          One obie byly popularne ale mnie podobala sie Katharine i tego bylem w 100%
                          pewien,ale jak zobaczylem ,ze w
                          <filmweb.pl> umieszczona jest Audrey i to w drugiej setce,a na pierwszym miejscu
                          ten niewydarzeniec J.Stuhr,to od razu wiedzialem,ze ci ogladacze filmow w Polsce
                          maja mocno skrzywiony widok na swiat.

                          > a pozostale 3 jej role nagrodzone Oskarem widziales ???

                          Za mlody jestem,zeby je pamietac.
    • Gość: rasta Winona Ryder !!!!!! IP: *.one.pl / *.ns.net.pl 22.12.03, 22:17
      Winona Ryder poprostu uwielbiam !!!! dlaczego nikt jeszcze jej nie wymienil
      • Gość: MACIEJ Winona Ryder !!!!!! MALE NIESZCZESCIE DO DIABLA PO IP: *.ny325.east.verizon.net 22.12.03, 22:47
        Malutka i kanciasta,ze o narkotykach i kradziezach nie wspomne,choc niektore
        role miala dobre,jak ta z Jerry Lewis.
        • the_reda Re: Winona Ryder !!!!!! MALE NIESZCZESCIE DO DIAB 22.12.03, 23:14
          Lubię jej dośc wczesne role np. "Syreny" czy "Orbitowanie bez cukru".

          Później już było coraz gorzej. Niestety.
          • Gość: MACIEJ Re: Winona Ryder !!!!!! MALE NIESZCZESCIE DO DIAB IP: *.ny325.east.verizon.net 23.12.03, 02:20
            Ona jest niemal w kazdym filmie przekonywujaca,problem w tym,ze nie ma
            osobowosci.
            Niezle gra,ale niechcialbym zeby byla moja sasiadka.
          • Gość: ble-ble Re: Winona Ryder !!!!!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 03:58
            a ja ja widzialam tylko w takim melodramacie razem z Michele Pfeifer i byla tam
            znakomita
            • maksimum Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 23.12.03, 05:38
              Gość portalu: ble-ble napisał(a):

              > a ja ja widzialam tylko w takim melodramacie razem z Michele Pfeifer i byla
              tam znakomita

              Ja sie dosc dobrze oglada,ale to nie jest osoba z ktora bym chcial spedzic
              wakacje.
              Tak samo nie wpuscilbym do domu Sean'a Penn,choc jego brat Christopher jest
              calkiem przyjemny.Ten z Corky Romano.
              • Gość: hble-ble Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 07:44
                A z kim spedziles ostatnie wakacje? O kurde! Z bratkiem-kwiatkiem w internecie
                • maksimum Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 24.12.03, 01:37
                  Gość portalu: hble-ble napisał(a):

                  > A z kim spedziles ostatnie wakacje? O kurde! Z bratkiem-kwiatkiem w internecie

                  Z dziecmi w Milford Pa. w lesie i na basenie.
                  Poza tym gralismy duzooooo w tenisa,koszykowke,ping-ponga.
                  Codziennie bilard i jazda na rowerze.
                  Sarenek nawet nie liczylismy bo bylo ich tak duzo,ani zlowionych ryb w jeziorze.
                  Orly nawet mam na zdjeciach i poza tym mnostwo innych atrakcji.
                  • Gość: ble-ble weekendy Maksimuma w Millford IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.03, 11:05
                    no wlasnie caly czas podejzrewalam ze masz te orly na zdjeciach i ja ci powiem
                    szczerze (jak zawsze) ze wolalabym je ogladac zamiast tych ktore widzialam
                    ale swoja droga to zadne wakacje, tylko weekendy , bo przez cale lato dzien w
                    dzien nawijales na poscie Katarynowym
                    wolne weekendy to nie wakacje
                    ale nie o to chodzi bo pracowac ktos musi na rachunki tylko pisz jak na umysl
                    scisly pzrystalo

                    ps. twoje "recenzje" na Gospodarce sa TRAGICZNIE NIEUDOLNE i jak wroce z Wrocka
                    po 10 stycznia to napisze ci tam Moj Boski antyrecenzje twoich wypocin
                    pani reda na pewno sie nie smiala z tego jak miesien utkwil jakiejs lasce w
                    gardzieli, a juz na pewno Baske to tez nie smieszylo
                    nie kazda kobieta jest jak ja, zabawna i wesola, a sam wiesz ze polskie damy na
                    widok draga raczej uciekaja, no chyba ze ukradkiem moga se pomacac (sam
                    doswiadczyles polskiej moralnosci na Kraju i wiesz jak dulszczyzna smakuje a
                    pakujesz sie dalej w to samo tym razem tutaj)

                    a zreszta tutaj otwozre watek pt. Remcemzjem Maksimuma czyli memlanie po
                    amerykansku

                    i pamietaj ze baba jak nie lubi innych ladnych bab to musi byc podejrzane
                    ot co! ze zacytuje Pania Reda

              • Gość: Paxon Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN IP: *.cxt.pl / *.zlo.cxt.pl 23.12.03, 22:17
                Winona Ryder jest zdecydownie najlepsza, po prostu "kupuje" postacie, ktore ona
                kreuje. Inna sprawa, ze ostatnimi czasy dobór ról mogłby byc lepszy...
                Co do uwag na temat osobowości, to dajmy spokoj - to zaden argument - to tak
                jakby sadzic o osobie na podstawie rol jakie gra...
                Wspolne wakacje ? Biore w ciemno!
                • maksimum Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 24.12.03, 01:51
                  Gość portalu: Paxon napisał(a):

                  > Winona Ryder jest zdecydownie najlepsza, po prostu "kupuje" postacie, ktore
                  ona kreuje. Inna sprawa, ze ostatnimi czasy dobór ról mogłby byc lepszy...
                  > Co do uwag na temat osobowości, to dajmy spokoj - to zaden argument - to tak
                  > jakby sadzic o osobie na podstawie rol jakie gra...

                  Nie wyobrazasz sobie chyba W.Ryder grajacej wysoka ponentna brunetke,jak to
                  zrobila S.Weaver w "Heartbreakers".
                  Wyglad albo sie ma,albo sie go nie ma i gra sie takie role do jakich ma sie
                  wyglad.
                  Czy to moja wina,ze ja nie przepadam za malymi kanciastymi?
                  Zalozmy ze Ty jestes menadzerem w banku,a jakis tam facet jest ochroniarzem.
                  Ty moglbys byc ochroniarzem,ale czy on moglby byc menadzerem?
                  Do kazdej roli trzeba miec kwalifikacje,zeby byc wiarygodnym,inaczej z filmu
                  wychodzi knot.
                  Tak jak Miotla zagrala glowna role kobieca w "Ocean's Eleven" o ktora sie bija
                  dwaj niezwykle utalentowani i wplywowi faceci,no i efektem tego z dobrego filmu
                  Miotla zrobila knota.
                  O Julie Roberts NIKT sie nie bije w zyciu prywatnym i NIKT nie uwierzy ,ze
                  ktokolwiek bedzie sie o nia bil w jakims tam filmie.
                  "Heartbreakers" byl filmem wiarygodnym,bo dobor rol byl wlasciwy.
                  Gdybys tam wsadzil Ryder i J.Roberts to bylby kicz.

                  > Wspolne wakacje ? Biore w ciemno!
                  • Gość: MACIEJ "CAREER OPPORTUNITIES"1991 JENNIFER CONNELLY IP: *.ny325.east.verizon.net 24.12.03, 05:09
                    Wlasnie krotko po obejrzeniu tego filmu,Janek F. z NJ mowi do mnie:Mam cos do
                    zalatwienia na Brooklynie,idz tam,zalatw za mnie a ja ci nawet zaplace".
                    Bo to bylo dosc dlugie zawracanie doopy,a chodzic mnie sie tam w ogole nie
                    chcialo.
                    Wchodze tam i patrze,Jennifer Connelly.
                    Patrze sie na nia jak osiol i oblizuje,a wtedy jeszcze bylem bezdzietny i ona
                    tez sie patrzy i jakby czekala na moj pierwszy ruch.
                    Ale nie popisalem sie za bardzo,slina mnie pociekla po brodzie i na tym sie
                    skonczylo.
                    Wszystkiego sie spodziewalem po oblizywaniu sie do niej jak grala w "Career
                    Opportunities" ale nie tego ze bede sie oblizywal stojac pare metrow od niej.
                    Ona jest rzeczywiscie z Brooklynu i drugi raz juz jej nie spotkalem.
                    Az tu ogladam"A Baeutiful Mind" i patrze,ona nie ona?
                  • the_reda Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 24.12.03, 21:05
                    maksimum napisał:


                    > Nie wyobrazasz sobie chyba W.Ryder grajacej wysoka ponentna brunetke,jak to
                    > zrobila S.Weaver w "Heartbreakers".

                    Ale się uwziołeś na tą W.Ryder i jej zastępstwo za S.Weaver.


                    > Wyglad albo sie ma,albo sie go nie ma i gra sie takie role do jakich ma sie
                    > wyglad.

                    I znów się nie zgodzę. Gra się takie role do jakich ma się przedyspozycje aktorskie. Po to są charekteryzatorzy na planie aby z brzydkiego kaczątka zrobić
                    pięknośc, a czasem z piękności brzydala, jeśli wymaga tego rola.



                    > Czy to moja wina,ze ja nie przepadam za malymi kanciastymi?

                    A napisałeś że lubisz Meg Ryan a ona podobnie zresztą jak Judie Foster nie jest
                    wielkich rozmiarów.


                    > Zalozmy ze Ty jestes menadzerem w banku,a jakis tam facet jest ochroniarzem.
                    > Ty moglbys byc ochroniarzem,ale czy on moglby byc menadzerem?
                    > Do kazdej roli trzeba miec kwalifikacje,zeby byc wiarygodnym,inaczej z filmu
                    > wychodzi knot.

                    Właśnie, kwalifikacje. Z tym, że prawdziwy dobry aktor potrafi zagrać wszelkie
                    role poczynając od komedii, sensacji czy dramatu. Aktor jak kameleon musi się
                    dostosowac do danej roli. Zaszufladkowanie jest chyba jedną z gorszych rzeczy
                    które mogą spotkać aktora.
                    I to nie ma nic wspólnego z urodą. Bo na potrzeby komedii aktorka może być piękna
                    i pociągająca a w dramacie przeistoczyć się w zwykłą kurę domową chodzącą po domu
                    w podomce bez makijażu i wyglądać jeszcze gorzej niż w rzeczywistości.
                    A zresztą uroda czy jak np. jedzenie jest pojęciem względnym. Każdy lubi
                    co innego.


                    > Tak jak Miotla zagrala glowna role kobieca w "Ocean's Eleven" o ktora sie bija
                    > dwaj niezwykle utalentowani i wplywowi faceci,no i efektem tego z dobrego filmu
                    >
                    > Miotla zrobila knota.
                    > O Julie Roberts NIKT sie nie bije w zyciu prywatnym i NIKT nie uwierzy ,ze
                    > ktokolwiek bedzie sie o nia bil w jakims tam filmie.

                    To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z granymi przez
                    niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie mają nic wspólnego.

                    "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza ostatnią sceną
                    tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za J.Roberts nikt
                    się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie interesuje się sprawami i
                    życiem osobistym aktorów.

                    > "Heartbreakers" byl filmem wiarygodnym,bo dobor rol byl wlasciwy.

                    Ok. racja, wiarygodny. Co nie zmienia faktu, że jak na komedię to nudny.


                    Wesołych świąt życzę
                    • maksimum JAK SIE MA STANFORD-TO TO WIDAC NA TWARZY 25.12.03, 06:31
                      the_reda napisała:

                      > maksimum napisał:
                      >
                      >
                      > > Nie wyobrazasz sobie chyba W.Ryder grajacej wysoka ponentna brunetke,jak t
                      > o
                      > > zrobila S.Weaver w "Heartbreakers".
                      >
                      > Ale się uwziołeś na tą W.Ryder i jej zastępstwo za S.Weaver.
                      >
                      >
                      > > Wyglad albo sie ma,albo sie go nie ma i gra sie takie role do jakich ma si
                      > e wyglad.
                      >
                      > I znów się nie zgodzę. Gra się takie role do jakich ma się przedyspozycje
                      aktorskie. Po to są charekteryzatorzy na planie aby z brzydkiego kaczątka zrobić
                      > pięknośc, a czasem z piękności brzydala, jeśli wymaga tego rola.

                      Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja czy
                      bez.
                      A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryzacji.

                      > > Czy to moja wina,ze ja nie przepadam za malymi kanciastymi?
                      >
                      > A napisałeś że lubisz Meg Ryan a ona podobnie zresztą jak Judie Foster nie
                      jest wielkich rozmiarów.

                      Ja ja rzeczywiscie lubilem,ale ostatnio cos ona gra w tych grubych skarpetach
                      nawet jak idzie spac i mnie oziebila.

                      > > Zalozmy ze Ty jestes menadzerem w banku,a jakis tam facet jest ochroniarze
                      > m. Ty moglbys byc ochroniarzem,ale czy on moglby byc menadzerem?
                      > > Do kazdej roli trzeba miec kwalifikacje,zeby byc wiarygodnym,inaczej z fil
                      > mu wychodzi knot.
                      >
                      > Właśnie, kwalifikacje. Z tym, że prawdziwy dobry aktor potrafi zagrać wszelkie
                      > role poczynając od komedii, sensacji czy dramatu. Aktor jak kameleon musi się
                      > dostosowac do danej roli.

                      NIE MUSI I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
                      K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORANGE
                      COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
                      STUDIACH??????????????????????????????????????????????????????????????????????
                      BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
                      KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
                      ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????


                      > Zaszufladkowanie jest chyba jedną z gorszych rzeczy
                      > które mogą spotkać aktora.
                      > I to nie ma nic wspólnego z urodą. Bo na potrzeby komedii aktorka może być
                      piękna i pociągająca a w dramacie przeistoczyć się w zwykłą kurę domową
                      chodzącą po domu
                      > w podomce bez makijażu i wyglądać jeszcze gorzej niż w rzeczywistości.
                      > A zresztą uroda czy jak np. jedzenie jest pojęciem względnym. Każdy lubi
                      > co innego.

                      To sie jak najbardziej zgadza i dlatego przystojny prawie magister Kwasniewski
                      jest calkiem dobry w roli prezydenta.

                      > > Tak jak Miotla zagrala glowna role kobieca w "Ocean's Eleven" o ktora sie
                      > bija dwaj niezwykle utalentowani i wplywowi faceci,no i efektem tego z
                      dobrego filmu
                      > >
                      > > Miotla zrobila knota.
                      > > O Julie Roberts NIKT sie nie bije w zyciu prywatnym i NIKT nie uwierzy ,ze
                      >
                      > > ktokolwiek bedzie sie o nia bil w jakims tam filmie.
                      >
                      > To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z granymi
                      przez niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie mają nic
                      wspólnego.

                      To Ty bys tak chciala,bo jestes wielka marzycielka,zycie niestety jest troche
                      bardziej twarde niz Ci sie wydaje i wytrawnego widza jak mnie nie tak latwo
                      nabrac na Miotle grajaca przedmiot pozadania.

                      > "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza ostatnią
                      sceną tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za
                      J.Roberts nikt się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie interesuje
                      > się sprawami i życiem osobistym aktorów.

                      Cos mnie sie zaczyna wydawac,ze sie naigrujesz.
                      Aktor jest tak samo albo bardziej popularny niz prezydeny i wszyscy interesuja
                      sie jego zyciem.
                      Ja naleze do tych ludzi,ktorzy upraszczaja sobie zycie poprzez spojrzenie na
                      twarz aktora.
                      Ludzie prosci maja proste rysy jak Winona Ryder i Sean Penn ,a ludzie troche
                      bardziej skomplikowani maja rysy jak S.Weaver i K.Kline i ilosc tapety na
                      twarzy i charakteryzacja nie na wiele sie zda,bo zachowanie jest tak samo
                      uzaleznione od rozwoju umyslowego jak i wyglad czlowieka.



                      > > "Heartbreakers" byl filmem wiarygodnym,bo dobor rol byl wlasciwy.
                      >
                      > Ok. racja, wiarygodny. Co nie zmienia faktu, że jak na komedię to nudny.

                      No nie,obejrzalem 2X.

                      > Wesołych świąt życzę

                      Tez serdecznie zycze wesolych swiat.
                      • the_reda Re: JAK SIE MA STANFORD-TO TO WIDAC NA TWARZY 27.12.03, 11:54
                        maksimum napisał:

                        >
                        >
                        > Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja czy
                        > bez.
                        > A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryzacji.


                        Poważnie mówisz? Widzisz taką zależność? Napisz coś więcej na ten temat,
                        jeśli możesz. I podaj jak się zmieniają rysy człowieka po ukończeniu
                        poszczególnych szczebli edukacji - to mnie najbardziej interesuje.




                        > Ja ja rzeczywiscie lubilem,ale ostatnio cos ona gra w tych grubych skarpetach
                        > nawet jak idzie spac i mnie oziebila.


                        Meg Ryan prawie zawsze gra takie słodkie i miłe kobietki. Wprawiła się i dlatego
                        dobrze jej to wychodzi. Królowa komedii romantycznych bez wątpienia.


                        I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
                        > K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORANGE
                        > COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
                        > STUDIACH??????????????????????????????????????????????????????????????????????
                        > BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
                        > KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
                        > ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????
                        >


                        Eh, aż uszy bolą od tego krzyku.

                        Chętnie zobaczyłam K.Klina w roli kryminalisty, a S.Penna wykładającego
                        na uczelni. Bo jako aktorzy powinni umieć wcielić się w każdą rolę.


                        > > To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z granymi
                        > przez niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie mają nic
                        > wspólnego.
                        >
                        > To Ty bys tak chciala,bo jestes wielka marzycielka,zycie niestety jest troche
                        > bardziej twarde niz Ci sie wydaje i wytrawnego widza jak mnie nie tak latwo
                        > nabrac na Miotle grajaca przedmiot pozadania.


                        Próba podjęcia psychoanalizy mojej osobowości jest jak najbardziej błędna i przede
                        wszystkim niepotrzebna. Prosiłabym o zaniechanie takich czynności.


                        Wiesz dlaczego we wszystkich amerykańskich filmach numer telefonu zaczyna się
                        od 555?

                        Jest to właśnie wynik utożsamiania aktora z bohaterem którego gra.
                        Marlin Monroe w jednym ze swoich filmów(nie pamiętam dokładnie o który chodzi) podaje
                        numer telefonu (autentyczny, taki który można znaleźć w książce telef.)do
                        apartamentu w którym mieszka grana przez nią bohaterka. Ludzie, którzy oglądali
                        ten film myśleli, że dzwoniąc pod ten numer naprawdę dodzwonią się do samej
                        M.Monroe. Oni nie rozumieli, że to tylko film. Nie rozumieli, że M.Monroe i grana
                        przez nią bohaterka to dwie rożne osoby. I tym sposobem właściciel tego numeru
                        odbierał setki telefonów od fanów Monroe i za każdym razem wyjaśniał, że film jest
                        obrazem fikcyjnym.

                        Dlatego nie widzę sensu aby porównywać sprawy osobiste aktorów i granych przez
                        nich postaci. Jeśli myślisz inaczej, no cóż, Twój wybór, ale ja na ten temat
                        nie będę dalej dyskutować.

                        >
                        > > "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza ostatnią
                        > sceną tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za
                        > J.Roberts nikt się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie interesuje
                        > > się sprawami i życiem osobistym aktorów.
                        >
                        > Cos mnie sie zaczyna wydawac,ze sie naigrujesz.
                        > Aktor jest tak samo albo bardziej popularny niz prezydeny i wszyscy interesuja
                        > sie jego zyciem.


                        Nie wszyscy bo ja nie, ale to już sobie wyjaśniliśmy.


                        > Ja naleze do tych ludzi,ktorzy upraszczaja sobie zycie poprzez spojrzenie na
                        > twarz aktora.

                        A ja nie, bo twarz aktora jest jak guma. Potrafi zagrać wszystko, a przynajmniej
                        powinien, bo tego wymaga się od aktora. Taki jego zawód.

                        > Ludzie prosci maja proste rysy jak Winona Ryder i Sean Penn ,a ludzie troche
                        > bardziej skomplikowani maja rysy jak S.Weaver i K.Kline i ilosc tapety na
                        > twarzy i charakteryzacja nie na wiele sie zda,bo zachowanie jest tak samo
                        > uzaleznione od rozwoju umyslowego jak i wyglad czlowieka.

                        I znów temat zależności rysów od wykształcenia. Dla mnie to żadna zależność,
                        Ale tak jak prosiłam wyżej rozwiń tą teorię. Odnosi się ona tylko do aktorów
                        czy wszystkich ludzi?
                        • maksimum Re: JAK SIE MA STANFORD-TO TO WIDAC NA TWARZY 29.12.03, 00:44
                          the_reda napisała:

                          > maksimum napisał:
                          >
                          > > Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja
                          > czy bez.
                          > > A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryz
                          > acji.
                          >
                          > Poważnie mówisz? Widzisz taką zależność? Napisz coś więcej na ten temat,
                          > jeśli możesz. I podaj jak się zmieniają rysy człowieka po ukończeniu
                          > poszczególnych szczebli edukacji - to mnie najbardziej interesuje.

                          Rysy nabieraja szlachetnosci,tak jak umiejetnosci pilkarza,ktory najpierw gra w
                          2 lidze,pozniej w pierwszej lidze a pozniej w reprezentacji narodowej,a pozniej
                          w jednym z najlepszych klubow zagranicznych.
                          Powolny proces,ale do zaobserwowania szczegolnie u mlodych ludzi.
                          U wiekszosci te rysy nie uszlachetniaja sie i edukacja konczy sie na szkole
                          sredniej.


                          > > Ja ja rzeczywiscie lubilem,ale ostatnio cos ona gra w tych grubych skarpet
                          > ach nawet jak idzie spac i mnie oziebila.
                          >
                          > Meg Ryan prawie zawsze gra takie słodkie i miłe kobietki. Wprawiła się i
                          dlatego dobrze jej to wychodzi. Królowa komedii romantycznych bez wątpienia.
                          >
                          > I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
                          > > K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORAN
                          > GE
                          > > COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
                          > > STUDIACH???????????????????????????????????????????????????????????????
                          > > BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
                          > > KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
                          > > ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????
                          >
                          > Eh, aż uszy bolą od tego krzyku.
                          >
                          > Chętnie zobaczyłam K.Klina w roli kryminalisty, a S.Penna wykładającego
                          > na uczelni. Bo jako aktorzy powinni umieć wcielić się w każdą rolę.

                          Ja wiem,ze bys chetnie zobaczyla aktora w roli do niego nie pasujacej,ale
                          zapewniam Cie,ze bylby to bardzo slaby film.
                          W Polsce moze jest taka jeszcze moda,ze J.Stuhr moze zagrac kazdego,ale kino
                          amerykanskie jest dlatego najlepsze na swiecie,poniewaz umiejetnosc robienia
                          filmow jest duzo wieksza niz gdziekolwiek indziej.
                          Wyobraz sobie,ze Ty sie tez nadajesz do jednej jedynej roli w zyciu i
                          szczesciem Twoim bedzie,jesli to swoje miejsce w zyciu znajdziesz.
                          Kazdy ma jakies tam uzdolnienia i nadaje sie najlepiej TYLKO do jednej roli i
                          wtedy powstaje film niepowtarzalny.

                          > > > To mnie zawsze zastanawiało, dlaczego ludzie utożsamiają aktora z gra
                          > nymi przez niego bohaterami czy też odwrotnie. Przecież te dwie rzeczy nie
                          mają nic wspólnego.
                          > >
                          > > To Ty bys tak chciala,bo jestes wielka marzycielka,zycie niestety jest tro
                          > che
                          > > bardziej twarde niz Ci sie wydaje i wytrawnego widza jak mnie nie tak latw
                          > o nabrac na Miotle grajaca przedmiot pozadania.
                          >
                          > Próba podjęcia psychoanalizy mojej osobowości jest jak najbardziej błędna i
                          przede wszystkim niepotrzebna. Prosiłabym o zaniechanie takich czynności.

                          Ja caly czas myslalem o J.Roberts.

                          > Wiesz dlaczego we wszystkich amerykańskich filmach numer telefonu zaczyna się
                          > od 555?
                          > Jest to właśnie wynik utożsamiania aktora z bohaterem którego gra.
                          > Marlin Monroe w jednym ze swoich filmów(nie pamiętam dokładnie o który
                          chodzi) podaje
                          > numer telefonu (autentyczny, taki który można znaleźć w książce telef.)do
                          > apartamentu w którym mieszka grana przez nią bohaterka. Ludzie, którzy
                          oglądali
                          > ten film myśleli, że dzwoniąc pod ten numer naprawdę dodzwonią się do samej
                          > M.Monroe. Oni nie rozumieli, że to tylko film. Nie rozumieli, że M.Monroe i
                          grana
                          > przez nią bohaterka to dwie rożne osoby. I tym sposobem właściciel tego numeru
                          > odbierał setki telefonów od fanów Monroe i za każdym razem wyjaśniał, że film
                          jest obrazem fikcyjnym.
                          >
                          > Dlatego nie widzę sensu aby porównywać sprawy osobiste aktorów i granych przez
                          > nich postaci. Jeśli myślisz inaczej, no cóż, Twój wybór, ale ja na ten temat
                          > nie będę dalej dyskutować.

                          Jak bardzo bys nie chciala,to charakter masz tylko jeden,tak jak kazdy aktor i
                          w zwiazku z tym kazdy aktor nadaje sie TYLKO do rol do jakich jego charakter
                          jest odpowiedni.

                          > > > "Oceans eleven" dlatego jest klapą gdyż jest filmem nudnym, poza osta
                          > tnią
                          > > sceną tam się nic nie dzieje. A nie dlatego iż nikt nie uwierzył, że za
                          > > J.Roberts nikt się nie będzie bił w realu. Dużo ludzi nie wie i nie intere
                          > suje się sprawami i życiem osobistym aktorów.
                          > >
                          > > Cos mnie sie zaczyna wydawac,ze sie naigrujesz.
                          > > Aktor jest tak samo albo bardziej popularny niz prezydeny i wszyscy intere
                          > suja sie jego zyciem.
                          >
                          >
                          > Nie wszyscy bo ja nie, ale to już sobie wyjaśniliśmy.
                          >
                          >
                          > > Ja naleze do tych ludzi,ktorzy upraszczaja sobie zycie poprzez spojrzenie
                          > na twarz aktora.
                          >
                          > A ja nie, bo twarz aktora jest jak guma. Potrafi zagrać wszystko, a
                          przynajmniej powinien, bo tego wymaga się od aktora. Taki jego zawód.
                          >
                          > > Ludzie prosci maja proste rysy jak Winona Ryder i Sean Penn ,a ludzie troc
                          > he bardziej skomplikowani maja rysy jak S.Weaver i K.Kline i ilosc tapety na
                          > > twarzy i charakteryzacja nie na wiele sie zda,bo zachowanie jest tak samo
                          > > uzaleznione od rozwoju umyslowego jak i wyglad czlowieka.
                          >
                          > I znów temat zależności rysów od wykształcenia. Dla mnie to żadna zależność,
                          > Ale tak jak prosiłam wyżej rozwiń tą teorię. Odnosi się ona tylko do aktorów
                          > czy wszystkich ludzi?

                          Nie bede sie z Toba spieral,bo w Polsce rzeczywiscie stolarz moze wygladac
                          identycznie jak wykladowca na wyzszej uczelni.
                        • maksimum Re: JAK SIE MA STANFORD-TO TO WIDAC NA TWARZY 02.01.04, 06:24
                          the_reda napisała:

                          > maksimum napisał:
                          >
                          > > Jak sie ma Stanford(S.Weaver),to to widac na twarzy czy z charakteryzacja
                          > czy bez.
                          > > A ja sie ma hi-school,to to tez widac na twarzy niezaleznie od charakteryz
                          > acji.
                          >
                          >
                          > Poważnie mówisz? Widzisz taką zależność? Napisz coś więcej na ten temat,
                          > jeśli możesz. I podaj jak się zmieniają rysy człowieka po ukończeniu
                          > poszczególnych szczebli edukacji - to mnie najbardziej interesuje.

                          Tu masz buzie czlowieka ,ktory jest plumberem i na dodatek bardzo popularnym.
                          Nie wiem kiedy przestaly mu sie rysy zmieniac na szlachetne,ale domyslam sie ze
                          w bardzo wczesnej mlodosci.
                          www.cnn.com/2004/SHOWBIZ/Music/01/01/world.idol.ap/index.html

                          Ja tam nie widze po nim Stanfordu,ale moznaby go obsadzic w jakiejs ciekawej
                          roli.

                      • maniaczytania K.Kline-kryminalista 06.01.04, 16:23
                        maksimum napisał:
                        > NIE MUSI I NIE MOZE,BO NIE JEST W STANIE.
                        > K.KLINE GRAL ARCHITEKTA(LIFE AS A HOUSE) I WYKLADOWCE(EMPEROR'S CLUB: ORANGE
                        > COUNTY) A CZY WIDZIALES KIEDYKOLWIEK SEAN'A PENN GRAJACEGO KOGOKOLWIEK PO
                        > STUDIACH??????????????????????????????????????????????????????????????????????
                        > BO NIKT BY W TO NIE UWIERZYL,BO ON MA WYGLAD TEPAKA,KTORA PASUJE DO ROL
                        > KRYMINALISTOW I OPOZNIONYCH W ROZWOJU-KTORE MU CZESTO SA POWIERZANE.
                        > ILE RAZY K.KLINE GRAL KRYMINALISTE LUB TEPAKA????????????

                        Kryminaliste K.Kline gral chociazby w "Rybce zwanej Wanda", czy we "Francuskim
                        pocalunku", a takze gral tepaka w takim filmie, gdzie zona chciala go
                        zamordowac, czy zamordowala (nie pamietam teraz tytulu) i mnie bardziej kojarzy
                        sie wlasnie z takimi tepaczkami, prostaczkami aczkolwiek wzbudzajacymi sympatie.
                  • Gość: Paxon Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN IP: *.cxt.pl / *.zlo.cxt.pl 24.12.03, 23:46
                    Oczywiście, że nie wyobrazam sobie Winony grającej - wysoką ponetną brunetkę
                    ale tylko dlatego, że... jest niską ponętną brunetką. Zresztą widać, ze
                    dyskusja rozbija sie o osobiste gusta względem kobiecej urody a nie
                    umiejętności stricte aktorskie - wszak Makismum sam przyznajesz, ze "nie
                    przepadasz za malymi kanciastymi". Rownie dobrze ja moge powiedziec, że
                    S.Weaver ma uroku nie wiele więcej niż Obcy, którego bedzie likwidowac chyba do
                    konca zycia. (O ironio, jesli dobrze pamietam - raz pomagała jej w tym Winona).

                    Jezeli "Heartbreakers" jest dobrym filmem to dlatego ze ma dobry scenariusz,
                    ktoremu rezyser i aktorzy pomogli choc rownie dobrze mogli go spieprzyc...

                    "Ocean's Eleven" jest słaby bo scenariusz jest przeciętny. Zawsze uwazalem że
                    wszystko rozbija sie o scenariusz. Z dobrego mozna zrobic zly film ale ze złego
                    nigdy nie zrobi sie dobrego filmu.

                    Maksimum zgadzam sie z toba co jednego - Julia Roberts to strszna miotła,
                    rzekłbym królowa mioteł w Hollywood.

                    A Winona Ryder jest najlepszą aktorką, a to czy w życiu osobistym jest
                    adorowana, że coś tam ukradła - mało mnie interesuje - no chyba, że bedę miał
                    szanse poznac JĄ osobiscie:)


                    • maksimum Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 25.12.03, 06:44
                      Gość portalu: Paxon napisał(a):

                      > Oczywiście, że nie wyobrazam sobie Winony grającej - wysoką ponetną brunetkę
                      > ale tylko dlatego, że... jest niską ponętną brunetką. Zresztą widać, ze
                      > dyskusja rozbija sie o osobiste gusta względem kobiecej urody a nie
                      > umiejętności stricte aktorskie - wszak Makismum sam przyznajesz, ze "nie
                      > przepadasz za malymi kanciastymi". Rownie dobrze ja moge powiedziec, że
                      > S.Weaver ma uroku nie wiele więcej niż Obcy, którego bedzie likwidowac chyba
                      do konca zycia. (O ironio, jesli dobrze pamietam - raz pomagała jej w tym
                      Winona).
                      >
                      > Jezeli "Heartbreakers" jest dobrym filmem to dlatego ze ma dobry scenariusz,
                      > ktoremu rezyser i aktorzy pomogli choc rownie dobrze mogli go spieprzyc...

                      Scenariusz jest najwazniejszy w filmach rysunkowych,bo tam dobor postaci jest
                      dowolny.
                      W filmach fabularnych musisz bardzo dobrze dobrac aktora do roli,a czasami
                      nawet role pisane sa pod aktorow.
                      "Heartbreakers " jest o tym jak babki naciagaja facetow i zeby to bylo realne
                      to te babki MUSZA byc atrakcyjne bez makijazu,bo inaczej film bedzie knot.

                      > "Ocean's Eleven" jest słaby bo scenariusz jest przeciętny. Zawsze uwazalem że
                      > wszystko rozbija sie o scenariusz. Z dobrego mozna zrobic zly film ale ze
                      >złego nigdy nie zrobi sie dobrego filmu.

                      Eliminujesz Miotle i wsadzasz tam duet z "Heartbreakers" oraz skracasz akcje
                      planowania napadu na rzecz rozwiniecia watka romantycznego i masz film nie do
                      przebicia.

                      > Maksimum zgadzam sie z toba co jednego - Julia Roberts to strszna miotła,
                      > rzekłbym królowa mioteł w Hollywood.
                      >
                      > A Winona Ryder jest najlepszą aktorką, a to czy w życiu osobistym jest
                      > adorowana, że coś tam ukradła - mało mnie interesuje - no chyba, że bedę miał
                      > szanse poznac JĄ osobiscie:)

                      Winona dobrze wypada,bo jest dobrze osadzana.
                      Gdyby Winona zagrala w "Ocean's Eleven" zamiast Miotly,to by tego filmu nie
                      uratowala.
                      Gdyby Winona zagrala w "Heartbreakers" to by film rozlozyla.
                      Grajac zone Jerry Lewisa byla dobrze obsadzona.
                      Przypomnij mnie ile glownych rol zagrala Winona Ryder.
                      Ja nie mowie o glownej kobiecej,jak obok Jerry Lewisa,tylko glownej roli w
                      filmie,tak jak S.Weaver w "Heartbreakers".
                      • maksimum Re: Winona Ryder !!!!!! SEAN & CHRIS PENN 25.12.03, 06:56
                        Musze sie z wami zgodzic ,ze Winona najlepiej sie wczuwa w role nawiedzonych.
                        us.imdb.com/name/nm0000213/
                        Girl Interrupted,Heathers itd.
                        PS Wcale Ci nie zazdroszcze wakacji z nia.
                        • maksimum RENEE ZELLWEGER 04.01.04, 05:52
                          www.rd.com/international/shared/index.jhtml?countryid=nz&pageid=article&contentId=9527183

                          We'd drive over the one-lane bridge to get to the land where we built our house.
                          A PRODUCT OF AMERICAN DREAM!
                          YOU CAN'T TAKE THE COUNTRY OUT OF THE GIRL!

                          Trzeba ja wepchnac do pierwszej trojki za "NURSE BETTY".
                          • maksimum RENEE ZELLWEGER vs JULIENNE MOORE 04.01.04, 23:00
                            Gość portalu: sunny napisał(a):

                            > Julienne Moore - Kroniki portowe, Daleko od nieba, Godziny
                            > Judy Dench - Iris, Kroniki portowe i inne

                            A zwrociles uwage na to,jakie one sa brzydkie??????????????
                            Ta Julienne Moore,to troche mlodsze wydanie tak samo brzydkiej aktorki
                            z "Sophie's Choice" Meryl Streep.
                            Apetyt na jedzenie przechodzi i sztywna jest jak sztacheta.
                            • maniaczytania Re: RENEE ZELLWEGER vs JULIENNE MOORE 06.01.04, 16:32
                              dla mnie i tak jest 10x ladniejsza od Zellwegger, chocby tamta nie wiem jak sie
                              ucharakteryzowala
                              • maksimum Re: RENEE ZELLWEGER vs JULIENNE MOORE 06.01.04, 20:59
                                maniaczytania napisała:

                                > dla mnie i tak jest 10x ladniejsza od Zellwegger, chocby tamta nie wiem jak
                                sie ucharakteryzowala

                                Gusta ksztaltowane sa przez spoleczenstwo i tak np "Beagle 2" -wiadomo
                                europejski-osiagnal wielki sukces trafiajac w Marsa.
                                A nasz amerykanski "Spirit" nadaje z Marsa kolorowe zdjecia-co nie jest zadnym
                                sukcesem,tylko normalka.
                                Dlatego tez ta deska do prasowania Julienne Moore podoba sie EUropejczykom,a
                                Zellweger Amerykanom.
                                • marcepanna Re: RENEE ZELLWEGER 07.01.04, 19:40
                                  Ona jest b. ladna babeczka.
                                  A beata ryborycka okropnie sie starzeje pomimo ze nie tyje, coz nie da sie
                                  nijak porownac slizcnej niespelna trzydzistolatki (renee)z 50 letnim
                                  Klimakterem chocby to byla nawet Marys samego Prezydenta USA. Piecdziesiatka na
                                  karku to zawsze jest klimakter i szczescie jak babsko ma dzieciaki to ma czym
                                  rece i umysl zajac.
                                  Beata nagrala ostatnio plyte Szurum burum ale ja tak naprawde zawsze patrze do
                                  przodu -dlatego slucham Christine Aquilere
                                  i to by bylo wszystko na tym forum
                                  • maksimum Re: RENEE ZELLWEGER 09.01.04, 01:23
                                    marcepanna napisała:

                                    > Ona jest b. ladna babeczka.

                                    Strasznie slimakowata jest Renee,ale wole juz na nia patrzec niz na Julienne
                                    Moore.

                                    > A beata ryborycka okropnie sie starzeje pomimo ze nie tyje, coz nie da sie
                                    > nijak porownac slizcnej niespelna trzydzistolatki (renee)z 50 letnim

                                    Ja spotkalem ostatnio kumpla na ulicy i nie poznalem go.
                                    Moze to zima i wiecej ciuchow,ale zmienil sie tez.
                                    Kupil sobie dom do remontu ze dwa lata temu i po pracy juz dwa lata go
                                    remontuje.
                                    Dom wyglada coraz lepiej,a on coraz gorzej.
                                    Zostala mu jeszcze sypialnia! Nie wiem jak on to przezyje.

                                    > Klimakterem chocby to byla nawet Marys samego Prezydenta USA. Piecdziesiatka
                                    na karku to zawsze jest klimakter i szczescie jak babsko ma dzieciaki to ma
                                    czym rece i umysl zajac.
                                    > Beata nagrala ostatnio plyte Szurum burum ale ja tak naprawde zawsze patrze
                                    do
                                    > przodu -dlatego slucham Christine Aquilere
                                    > i to by bylo wszystko na tym forum

                                    Napisz jeszcze ze dwa,trzy,cztery razy.Dobrze sie Ciebie czyta.
    • Gość: riczi Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: 195.164.30.* 06.01.04, 14:04
      Ja też wie wiem, czy ta lista "Cie" wyjdzie, czy nie, ale w tym przypadku to
      chyba w ogóle nieistotne. Najważniejsza jest śmiała teza, że "dobrych aktorek
      nie ma jak na lekarstwo", choć trudno pojąć, o co w zasadzie chodzi. I
      pomyśleć, że ktoś, kto posługuje się tak wstrząsającą składnią wygłasza takie
      opinie na temat kobiecego aktorstwa... No i to porównanie tenisa z filmem -
      jedno z drugim ma mnóstwo wspólnego i oczywiście świadczy o przewadze tzw. płci
      brzydkiej :)Proponuję jeszcze zgłębić górnictwo odkrywkowe, skoki narciarskie,
      szydełkowanie i podobne dyscypliny, a nuż do czegoś dojdziemy?
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 09.01.04, 06:03
        Gość portalu: riczi napisał(a):

        > Ja też wie wiem, czy ta lista "Cie" wyjdzie, czy nie, ale w tym przypadku to
        > chyba w ogóle nieistotne. Najważniejsza jest śmiała teza, że "dobrych aktorek
        > nie ma jak na lekarstwo", choć trudno pojąć, o co w zasadzie chodzi. I
        > pomyśleć, że ktoś, kto posługuje się tak wstrząsającą składnią wygłasza takie
        > opinie na temat kobiecego aktorstwa...

        Tak jakbys zapomniala jaka byla skladnia za Reja?

        > No i to porównanie tenisa z filmem -
        > jedno z drugim ma mnóstwo wspólnego i oczywiście świadczy o przewadze tzw.
        >płci brzydkiej :)

        Tu widze, dobrze kumasz.
        Konkurencja wsrod mezczyzn jest duzo wieksza,co wskazuje na wieksza ambicje
        wybicia sie.
        Baby wiadomo,umalowac sie i zaszpanowac i to by bylo na tyle.


        > Proponuję jeszcze zgłębić górnictwo odkrywkowe, skoki narciarskie,
        > szydełkowanie i podobne dyscypliny, a nuż do czegoś dojdziemy?

        Cos mnie siem zdaje,ze szydelkujesz na slepo w czasie ogladania Zlotopolskich.
        • Gość: riczi Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: 195.164.30.* 09.01.04, 10:15
          Może nie tyle pamiętam "składnię za Reja" - o to byłoby dość trudno - ale ze
          względu na wykształcenie kierunkowe wiem sporo na ten temat...
          Co do męskiej ambicji i ambicji w ogóle - dobra to rzecz, o ile nie występuje w
          nadmiarze i jest poparta wiedzą, talentem, wykształceniem itp. A tak się jakoś
          dziwnie ostatnio dzieje, że kobiety radzą tu sobie nieco lepiej niż panowie :)
          Nawet powoli zaczynamy tęsknić za jakąś porządną konkurencją.
          No, a Ty widocznie spotykasz tylko takie, co to "umalowac sie i zaszpanowac i
          to by bylo na tyle"... Może tylko takich szukasz?
          A skoro już puszczasz wodze fantazji na temat mojego szydełkowania przy
          Złotopolskich (nie bardzo mam czas na oglądanie TV, poza wybranymi programami
          tak że szydełkować muszę np. prowadząc auto. No, ale kobiety mają na szczęście
          podzielną uwagę), to pozwól, że się domyślę: ten stereotyp kobiety jest Ci
          dobrze znany, pewnie z autopsji?
          • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 09.01.04, 21:58
            Gość portalu: riczi napisał(a):

            > Może nie tyle pamiętam "składnię za Reja" - o to byłoby dość trudno - ale ze
            > względu na wykształcenie kierunkowe wiem sporo na ten temat...
            > Co do męskiej ambicji i ambicji w ogóle - dobra to rzecz, o ile nie występuje
            w nadmiarze i jest poparta wiedzą, talentem, wykształceniem itp. A tak się
            jakoś dziwnie ostatnio dzieje, że kobiety radzą tu sobie nieco lepiej niż
            panowie :)

            To TYLKO dlatego,ze panowie wiedzeni niepohamowana ambicja juz wyjechali na
            zachod.

            > Nawet powoli zaczynamy tęsknić za jakąś porządną konkurencją.
            > No, a Ty widocznie spotykasz tylko takie, co to "umalowac sie i zaszpanowac i
            > to by bylo na tyle"... Może tylko takich szukasz?

            Taki niestety wybor paraduje po ulicach,albo moze zle sie rozgladam.

            > A skoro już puszczasz wodze fantazji na temat mojego szydełkowania przy
            > Złotopolskich (nie bardzo mam czas na oglądanie TV, poza wybranymi programami
            > tak że szydełkować muszę np. prowadząc auto.

            Ciekawe,bo ja w czasie jazdy czytam gazete.

            > No, ale kobiety mają na szczęście
            > podzielną uwagę), to pozwól, że się domyślę: ten stereotyp kobiety jest Ci
            > dobrze znany, pewnie z autopsji?

            U nas w Stanach Zlotopolscy nie leca w TV i nie ma czasu na szydelkowanie,ale
            znalazlbym ci ciekawsze zajecie.
    • Gość: kestante Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.zwnet.bmj.net.pl / 212.106.191.* 08.01.04, 19:33
      Dziwna ta twoja lista niby 10 aktorek, a jest tam ich 13. Brakuje wielu, ale
      nie wiem jakie kryteria brales pod uwage - chyba tylko to, że sa amerykanskimi
      aktorkami (mnie brakuje europejskich aktorek przede wszystkim Kristin Scott
      Thomas i Juliette BInoche). Pewne nazwiska sa mocno kontroweryjne: Jennifer
      LOpez, Jennifer Connelly, Hale Berry czy Sandra Bullock- moze to popularne
      aktorki, a niektóre kasowe, ale na pewno nie az tak dobre zeby mogly sie
      znalezc na liscie najlepszych. Bo skoro one tu sa to gdzie powinny być Meryl
      Streep, Julianne Moore, Diane Lane, Ashley Judd. NO i co do Sigourney Weaver
      role w Obcym czy komediach (Wielki podryw ostatnio?) to nie wybitne role wiec
      ten numer 1 tez troche kontrowersyjny.
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 10.01.04, 00:20
        Gość portalu: kestante napisał(a):

        > Dziwna ta twoja lista niby 10 aktorek, a jest tam ich 13. Brakuje wielu, ale
        > nie wiem jakie kryteria brales pod uwage - chyba tylko to, że sa
        amerykanskimi aktorkami

        No oczywiscie,bo co najlepsze to w Stanach.

        >(mnie brakuje europejskich aktorek przede wszystkim Kristin Scott
        > Thomas i Juliette BInoche).

        Nie tesknie za EUropa,taka jakas nudna i smutna.


        > Pewne nazwiska sa mocno kontroweryjne: Jennifer
        > LOpez, Jennifer Connelly, Hale Berry czy Sandra Bullock- moze to popularne
        > aktorki, a niektóre kasowe, ale na pewno nie az tak dobre zeby mogly sie
        > znalezc na liscie najlepszych.

        Sandry Bulloch nienawidze,ale Jennifer Connelly bardzo lubie.

        > Bo skoro one tu sa to gdzie powinny być Meryl
        > Streep, Julianne Moore, Diane Lane, Ashley Judd. NO i co do Sigourney Weaver
        > role w Obcym czy komediach (Wielki podryw ostatnio?) to nie wybitne role wiec
        > ten numer 1 tez troche kontrowersyjny.

        Ale ma wyglad,co??
    • Gość: asia Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: 195.47.239.* 09.01.04, 10:51
      Koles, chyba nie znasz sie za dobrze na kinie i na aktorkach, skoro nie
      odróżniasz Audrey Hepburn od Kathrine Hepburn... Hehehe!
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 13.01.04, 01:54
        Gość portalu: asia napisał(a):

        > Koles, chyba nie znasz sie za dobrze na kinie i na aktorkach, skoro nie
        > odróżniasz Audrey Hepburn od Kathrine Hepburn... Hehehe!

        Ja z filmow znalem Katharine Hepburn,ale imiona mnie sie czasem mylily.
        • Gość: MACIEJ SALMA HAYEK A NIE PENELOPE CRUIZ IP: *.ny325.east.verizon.net 13.01.04, 03:40
          Obejrzalem "Vanilla Sky" i patrze na te Hiszpanke i ja jej nigdy na oczy nie
          widzialem.
          Anorexia straszna,nie dosc ze malenstwo,to jeszcze ze 40 kilo wazy.
          Gorna szczeka wyglada na sztuczna,stiff upper lip,duze problemy z wymowa.
          Ja bym do takiego czupiradla w zyciu sie nie odezwal.
          Ja poznalem Salma Hayek,twarz bardzo ladna,dziewczyna bardzo mila i spokojna.
          Wytlumaczyla,ze przyjechala z Mexyku gdzie jest aktorka,robic filmy w USA.
          Na mnie Mexyk to jak plachta na byka,ale ze byla bardzo mila to dalem sie
          wciagnac w rozmowe i dosc szybko zauwazylem ze od pasa w dol jest troche w
          nadmiarze rozbudowana,a u gory troche jakby za malo miala.
          A ze byla bardzo mila,to nie mialem odwagi sie jej pozbyc i popatrz jaka
          aktorka sie z niej zrobila.
          • maksimum NICOLE KIDMAN vs TOM CRUISE 13.01.04, 23:43
            Po ich rozstaniu sie Nicole Kidman zrobila od 2001 do 2003 w sumie 8 filmow
            a trzy z nich "Moulin Rouge" 2001, "The Hours"2002 i "Cold Mauntain" 2003
            to dobre filmy z nominacjami na Oscara.
            W tym samym czasie Tom Cruise zrobil 3 knoty:
            "Vanilla Sky" z tym bublem genetycznym Penelopa Cruz
            "Minority Reports" i "The Last Samuraj"
            Zaden z tych filmow nawet sredniej jakosci nie jest.
            Tom Cruise to jest zwykle beztalencie,ktory sam produkuje filmy i sam sie w
            nich obsadza i tego swoje nowego bubelka tez.
            Czy ktos wiedzial o tym,ze ten superman Cruise(samuraj) ma az 170 wzrostu w
            butach i nie umie spiewac,a Nicole Kidman ma 180 i ladnie spiewala w "Moulin
            Rouge",ze o rudych wlosach nie wspomne!!!!!
            Toma Cruise'a nikt nie chce zatrudniac,dlatego on sam produkuje swoje filmy!
            • Gość: marcee Re: NICOLE KIDMAN vs TOM CRUISE IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.04, 08:47
              Nicole jest bajecznie piekna, kiedys pokazala cialo w takim glupim filmie
              Stanleya Kubricka gdzie grala razem z Tomem
              scena kiedy sie ubieraja wspolnie na jakies pzryjecie
              zamarlam
              ciekawe jak bedzie wygladac po 50 tce
              • maksimum Re: NICOLE KIDMAN vs TOM CRUISE 14.01.04, 14:57
                Nicole ma nie tylko wyglad ale i talent.
                W "Mouli Rouge" spiewala wspaniale i dla niej to bylo blogoslawienstwo,ze
                rozstala sie z tym beztalenciem T.Cruisem.
                T.Cruise bez niej ani jednego dobrego filmu nie zrobil,a Kidman bez niego robi
                same przeboje.
                • maksimum NICOLE KIDMAN,S.WEAVER I W.RYDER 14.01.04, 22:07
                  the_reda napisała:

                  > > A gdyby byla Twoja siostra czy corka,to tez by Ci wisialo ze kradnie i cpa
                  > ?
                  >
                  > ALE TO CO INNEGO!!!!!!
                  > Stwierdzam tylko, że życie prywatne aktorów mnie nie interesuje.Ważne jest
                  dla mnie aby
                  > w filmie w którym gra, grała dobrze.Chodzi o profesjonalizm w pracy. A to co
                  > robi poza planem to już inna sprawa. Jej sprawa co zrobi ze swoim życiem.

                  Ja tam jestem taki prosty,ze zycie dla mnie jest tylko jedno i czescia zycia
                  jest praca.
                  Tak jakos sobie ubzduralem,ze nie mozna w pracy byc doskonalym a poza praca
                  dennym jak np.Miotla czy W.Ryder.

                  • eowyn Re: NICOLE KIDMAN,S.WEAVER I W.RYDER 14.01.04, 23:22
                    a ja czekam grzecznie na odpowiedz na mojego posta w watku dotyczacego 10
                    najlepszych aktorow...
                    pozdrawiam
                    • maksimum Re: NICOLE KIDMAN,S.WEAVER I W.RYDER 15.01.04, 04:27
                      eowyn napisała:

                      > a ja czekam grzecznie na odpowiedz na mojego posta w watku dotyczacego 10
                      > najlepszych aktorow...
                      > pozdrawiam

                      Zadalas mnie bardzo duza prace domowa i musze sie solidnie przygotowac z
                      odpowiedzia,bo widze,ze z Toba nie ma zartow.
                      • Gość: MACIEJ FRANCES O'CONNOR-"A.I." "IMPORTANCE OF BEING EARNE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.01.04, 23:36
                        us.imdb.com/gallery/granitz/1461/ChristaCam_Grani_499384_400.jpg
                        Bardzo podobal mnie sie "A.I.-Artificial Intelligence" gdzie grala Monike,matke
                        Davida.
                        Sex od stop do glowy.Czy ona ma tatuaz na lewej lydce?
                        No i w "Importance of being Earnest" widac ze ma figure,nie tak jak ta mala
                        blondynka z ktorej probuja zrobic dame!
                        • maksimum Re: FRANCES O'CONNOR-"A.I." "IMPORTANCE OF BEING 16.01.04, 03:22
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > us.imdb.com/gallery/granitz/1461/ChristaCam_Grani_499384_400.jpga
                          > Bardzo podobal mnie sie "A.I.-Artificial Intelligence" gdzie grala
                          Monike,matke
                          >
                          > Davida.
                          > Sex od stop do glowy.Czy ona ma tatuaz na lewej lydce?
                          > No i w "Importance of being Earnest" widac ze ma figure,nie tak jak ta mala
                          > blondynka z ktorej probuja zrobic dame!

                          us.imdb.com/gallery/ss/0300556/Ss/0300556/T-8721.jpg?path=pgallery&path_key=O%27Connor,%20Frances%20(II)

                          To o to zdjecie mnie chodzilo.
                          • maksimum GWYNETH PALTROW-"TALENTED MR RIPLEY" 18.01.04, 05:11
                            Tylko 29 filmow od 1991 roku i w tym kilka dobrych.
                            Wysoka,szczupla i niezle spiewa,sama spiewala w "Duets".
                            us.imdb.com/name/nm0000569/
                            • maksimum MERYL STREEP vs NICOLE KIDMAN 18.01.04, 20:58
                              us.imdb.com/name/nm0000658/
                              The Reda twierdzi,ze najlepsza aktorka jest M.Streep,a mnie ciekawi tylko jak
                              by ona zagrala w "Moulin Rouge" zamiast Nicole Kidman.
                              Czasy M.Streep dawno minely,bo ona ani figury nie ma ani talentu do spiewania.
                              Byl czas,ze byla popularna ,ale to bylo 15 lat temu!
                              REDA obudz sie!
                              • maksimum JENNIFER LOPEZ vs JOHN MALKOVICH 18.01.04, 21:16
                                us.imdb.com/name/nm0000182/
                                Jennifer Lopez od 1993 nagrala 24 filmy i jest duuuuuuuuuuuuuzo bardziej
                                popularna i duuuuuuuuuuzo lepsza aktorka niz J.Malkovich aktorem.
                                To chyba LOVELLY pisala,ze J.Lopez nie jest aktorka,bo LOVELLY nie widziala
                                "Wedding Planner" "Maid in Manhattan" "Selena" "Anaconda" i we wszystkich
                                filmach w ktorych gra jest ona pierwszo-planowa aktorka,nie tak jak ten
                                chickenshit Dzon Malkovich w 2go planowych rolach!
                                • maksimum "CHANGING LANES"2002 FILM DLA INTELEKTUALISTOW 22.01.04, 22:34
                                  us.imdb.com/title/tt0264472/
                                  Ciekawi mnie,czy ten film podobal sie w EUropie?
                                  To jest taki film dla myslakow,a wiadomo w EUropie wiecej sie mysli,a w USA
                                  tylko action movies.
                                  Takie smieszne zagadnienia moralne mnie tez przesladuja,ze ja moglem
                                  zaproponowac wam calkiem inne spojrzenie na kinematografie niz przecietny Polak
                                  czy EUropejczyk ma,a ze upieram sie za bardzo przy swoim,to wyszlo na to ze
                                  wojne wytoczylem wszystkim tym ktorzy sa innego zdania niz ja.
                                  Rzeczywiscie,troche wiecej skromnosci by sie przydalo niektorym,tak jak i Ben
                                  Affleckowi w "Changing Lanes".
                                  Niby niewinna stluczka na FDaRze i sie malo faceci nie pozabijali.
                                  Czarny wzial Bena dokumenty sadowe,to Ben go za to zbankrutowal.
                                  To Czarny mu sruby na kolach poodkrecal i Ben na tym nieszczesnym FDR sie malo
                                  nie zabil.
                                  FDR-to jest taka obwodnica ze wschodniej strony Manhattanu i tez tam kiedys
                                  mialem wypadek.
                                  Sprawa wrecz glupia,bo padalo dosc mocno a mnie sie spieszylo i na zakrecie w
                                  lewo,lewe przednie kolo wpadlo mnie w dziure i juz zderzakiem jade po betonowej
                                  przegrodzie oddzielajacej traffic.
                                  Jeszcze tylko troche tylem do przodu pojechalem i praktycznie nic sie nie stalo
                                  poza pogietym zderzakiem.
                                  Nawet nie chce myslec co by bylo gdyby nie bylo betonowej przegrody
                                  oddzielajacej przeciwlegly traffic.
                                  Koniec koncow,pod koniec dnia trzeba podsumowac czy zrobilo sie wiecej dobrego
                                  niz zlego.
                                  Poklocilem sie z wami niezle,wy zostajecie przy swoich pogladach,a ja przy
                                  swoich.
                                  • maksimum TOM CRUISE DO PSYCHIATRY NA BADANIA.A NIE MOWILEM 27.01.04, 05:45
                                    www.msnbc.msn.com/id/4010495/
                                    A nie mowilem,ze ten piach w jajach mu kiedys na glowe padnie!
                                    Chodzil biedak na spacerki i obiadki i w dalszym ciagu nie strzyka.
                                    Jedno jest pewne,ze taki bubel jak Penelopa od niego nie ucieknie.
                                    • Gość: MACIEJ TOM CRUISE Z MAMCIA PRZYSZEDL ! IP: *.ny325.east.verizon.net 29.01.04, 06:06
                                      entertainment.msn.com/photos/gallery.aspx?gallery=3374
                                      I trzeba przyznac ze mamcia lepiej wyglada niz narzeczona!
                                      Juz ma dwie,z ktorych zadna od niego nie ucieknie.
                                      • maksimum KATHERINE O'HARA W "ORANGE COUNTY" 02.02.04, 05:27
                                        us.imdb.com/name/nm0001573/
                                        "Orange County" to zdecydowanie najlepsza komedia jaka w ciagu ostatnich kilku
                                        lat widzialem.
                                        Usmialem sie tez na "Witness Protection" ale to nie to samo.
                                        Na "Orange County"praktycznie caly czas mozna sie smiac.
                                        Nie ma minuty,zeby sie za brzuch nie trzymac.
                                        Glowna role gra Colin Hanks.Tak,tak,to syn Toma Hanksa i sa nawet podobni.
                                        Takie same nerdowskie twarze i on jest jedyna powazna postacia w tym filmie.
                                        Jego brat,cpun daje prochy ojczymowi na wozku inwalidzkim,a mamuska wstawiona
                                        winem udaje caly czas Meryl Streep.
                                        Tylko do kogo ja to pisze,jak eowyn na komedie nie chodzi?
                                        • maksimum PO ILE DVD W POLSCE ? 03.02.04, 06:21
                                          go.columbiahouse.com/cache/product.do?group=NORMAL&com=1&dk=5SA&club=3&mode=QJR&forceCheckout=true&language=en&pageId=
                                          genre|bestsellers&&partnerid=1766808210&partnerid=1766808210&partnertype=adterac
                                          tive&partnertype=adteractive&cross=dtrctchm00100737col/direct/01/&cross=dtrctchm
                                          00100737col/direct/01/&cache=true&v=257
                                          • the_reda Re: PO ILE DVD W POLSCE ? 04.02.04, 22:17
                                            Ten link to u mnie nie działa. O czym pisali na tej stronie?

                                            W sklepach filmy DVD nie schodzą poniżej 50zł. Ale mamy ostanio modę na
                                            dołączanie do gazet filmów na DVD, ceny nie przekraczają 10zł. Różnica
                                            zasadnicza i dlatego moda się rozpowszechnia.
                                            Jakość nie zawsze dobra, ale za te pieniądze nie ma co wymagać.
                                            Ostanio był "Wielki podryw" - Twoja ulubiona komedia. Nie kupiłam, czekam
                                            na coś lepszego.

                                            • maksimum Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 05.02.04, 00:54
                                              the_reda napisała:

                                              > Ten link to u mnie nie działa. O czym pisali na tej stronie?

                                              Ten link i u mnie nie dziala,bo nie caly zostal skopiowany.
                                              Columbia House ma jakas oferte i wychodzi im 49 centow za DVD.
                                              Mnie to o tyle nie interesuje ,ze ja mam kablowke i te wszystkie filmy leca na
                                              kablu kilka tygodni po premierach w kinach.
                                              Ale specjalnie dla Ciebie poszukam jeszcze raz tej okazji i sprobuje prawidlowo
                                              skopiowac.

                                              > W sklepach filmy DVD nie schodzą poniżej 50zł. Ale mamy ostanio modę na
                                              > dołączanie do gazet filmów na DVD, ceny nie przekraczają 10zł. Różnica
                                              > zasadnicza i dlatego moda się rozpowszechnia.
                                              > Jakość nie zawsze dobra, ale za te pieniądze nie ma co wymagać.
                                              > Ostanio był "Wielki podryw" - Twoja ulubiona komedia. Nie kupiłam, czekam
                                              > na coś lepszego.

                                              Wstydzilabys sie Reda takie rzeczy mowic!
                                              "Heartbreakers" to jest bardzo dobry film i ze swietna obsada.
                                              A juz komedia ,ktora mozna ogladac bez konca jest "Orange County".
                                              Widzialem ja juz ze 3 razy i jeszcze raz obejrze.
                                              Chlopak sie wyrywal z Orange County tak jak ja z Ozarowa i co najsmieszniejsze
                                              ja moge skonczyc w Orange County,bo tam niedlugo jade.


                                              • Gość: marcee ORANGE COUNTY IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 02:05
                                                ale bedziesz stamtad klepal w sieci czy nie?
                                              • the_reda Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 05.02.04, 15:53
                                                maksimum napisał:

                                                > Ten link i u mnie nie dziala,bo nie caly zostal skopiowany.
                                                > Columbia House ma jakas oferte i wychodzi im 49 centow za DVD.
                                                > Mnie to o tyle nie interesuje ,ze ja mam kablowke i te wszystkie filmy leca na
                                                > kablu kilka tygodni po premierach w kinach.
                                                > Ale specjalnie dla Ciebie poszukam jeszcze raz tej okazji i sprobuje prawidlowo
                                                >
                                                > skopiowac.


                                                Dziękuję bardzo, ale nie ma takiej potrzeby. Dowiedziałam się już z Twojej
                                                wypowiedzi wszystkiego czego chciałam. Mam teraz porównanie, u nas wytłoczenie
                                                płyty z okładką to koszt 2zł.



                                                >
                                                > Wstydzilabys sie Reda takie rzeczy mowic!
                                                > "Heartbreakers" to jest bardzo dobry film i ze swietna obsada.

                                                Już się o to kłóciliśmy! Za żadne skarby nie dam się przekonać, że to
                                                dobra komedia. "Wielki podryw" to "Wielki bzdet". Nie wart nawet tych 8zł...no i teraz mam przechlapane u Ciebie :)


                                                > A juz komedia ,ktora mozna ogladac bez konca jest "Orange County".
                                                > Widzialem ja juz ze 3 razy i jeszcze raz obejrze.


                                                "Orange Country" z pewnością obejrze ku pierwszej sposobności. Ma nawet niezłe
                                                recenzje.


                                                > Chlopak sie wyrywal z Orange County tak jak ja z Ozarowa i co najsmieszniejsze
                                                > ja moge skonczyc w Orange County,bo tam niedlugo jade.

                                                Miłej podróży zatem życzę.
                                                • maksimum Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 05.02.04, 23:14
                                                  the_reda napisała:

                                                  > > Wstydzilabys sie Reda takie rzeczy mowic!
                                                  > > "Heartbreakers" to jest bardzo dobry film i ze swietna obsada.
                                                  >
                                                  > Już się o to kłóciliśmy! Za żadne skarby nie dam się przekonać, że to
                                                  > dobra komedia. "Wielki podryw" to "Wielki bzdet". Nie wart nawet tych
                                                  8zł...no i teraz mam przechlapane u Ciebie :)

                                                  Nie o to chodzi.
                                                  Dotarlo do mnie,ze wiekszosc z EUropejczykow uwaza,ze film musi byc "O CZYMS"
                                                  Czyli o wielkim wydarzeniu historycznym itd.
                                                  Amerykanskie podejscie jest inne,filmy sa o zyciu i o wartosci filmu decyduje
                                                  na ile potrafi on wciagnac widza.
                                                  Zauwazylem tez,ze komedie u was nie maja wziecia i sa traktowane jako podrzedny
                                                  gatunek w kinematografii.
                                                  "Heartbreakers" i "Orange County" to sa komedie i to bardzo dobre i filmy
                                                  kostiumowe jak "Gangs of New York" nie maja nad nimi zadnej przewagi.

                                                  > > A juz komedia ,ktora mozna ogladac bez konca jest "Orange County".
                                                  > > Widzialem ja juz ze 3 razy i jeszcze raz obejrze.
                                                  >
                                                  > "Orange Country" z pewnością obejrze ku pierwszej sposobności. Ma nawet niezłe
                                                  > recenzje.
                                                  >
                                                  > > Chlopak sie wyrywal z Orange County tak jak ja z Ozarowa i co najsmiesznie
                                                  > jsze ja moge skonczyc w Orange County,bo tam niedlugo jade.
                                                  >
                                                  > Miłej podróży zatem życzę.

                                                  Dziekuje serdecznie.
                                                  • Gość: marcee Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 10:01
                                                    Szkoda ze odchodzisz Macieju
                                                    Szerokiej drogi i pa. Dziekuje za mile chwile spedzone z Toba
                                                    Przepraszam za awantury i przykrosci
                                                    ps
                                                    filmy nie musza byc o czyms koniecznie
                                                    szkoda ze az tak manifestujesz nasza odrebnosc, tj Europejczykow i Amerykanow
                                                    a tym samym rzekomy brak wzajemnego rozumienia sie
                                                    ja w ogole nie widze barier miedzy nami ale to juz inna historia
                                                  • maksimum "PARTNERS" AXEL,BOB & ANGEL-"LEAVE IT IN PEACE" 06.02.04, 19:19
                                                    Gość portalu: marcee napisał(a):

                                                    > Szkoda ze odchodzisz Macieju
                                                    > Szerokiej drogi i pa. Dziekuje za mile chwile spedzone z Toba
                                                    > Przepraszam za awantury i przykrosci
                                                    > ps
                                                    > filmy nie musza byc o czyms koniecznie
                                                    > szkoda ze az tak manifestujesz nasza odrebnosc, tj Europejczykow i Amerykanow
                                                    > a tym samym rzekomy brak wzajemnego rozumienia sie
                                                    > ja w ogole nie widze barier miedzy nami ale to juz inna historia

                                                    us.imdb.com/title/tt0199931/
                                                    W filmie "Partners"-2000 doswiadczony zyciowo Axel tlumaczy Bob'owi
                                                    If someone takes You for a ride,to nie musisz odpowiadac "thank You" and "You
                                                    welcome" lecz na thank you mowisz "leave it in peace"
                                                  • maksimum "PARTNERS""LEAVE IT IN PEACE"-YOU ROAMED 07.02.04, 00:39
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Gość portalu: marcee napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Szkoda ze odchodzisz Macieju
                                                    > > Szerokiej drogi i pa. Dziekuje za mile chwile spedzone z Toba
                                                    > > Przepraszam za awantury i przykrosci
                                                    > > ps
                                                    > > filmy nie musza byc o czyms koniecznie
                                                    > > szkoda ze az tak manifestujesz nasza odrebnosc, tj Europejczykow i Ameryka
                                                    > now
                                                    > > a tym samym rzekomy brak wzajemnego rozumienia sie
                                                    > > ja w ogole nie widze barier miedzy nami ale to juz inna historia
                                                    >
                                                    > us.imdb.com/title/tt0199931/
                                                    > W filmie "Partners"-2000 doswiadczony zyciowo Axel tlumaczy Bob'owi
                                                    > If someone takes You for a ride,to nie musisz odpowiadac "thank You" and "You
                                                    > welcome" lecz na thank you mowisz "leave it in peace"

                                                    Byla tez druga uwaga,ktora poczynil Axel,Bobowi-"You roamed"
                                                  • the_reda Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 07.02.04, 22:14
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Nie o to chodzi.
                                                    > Dotarlo do mnie,ze wiekszosc z EUropejczykow uwaza,ze film musi byc "O CZYMS"
                                                    > Czyli o wielkim wydarzeniu historycznym itd.

                                                    Nie ma nic gorszego jak filmy "o niczym" albo "o wszystkim" co zazwyczaj kończy
                                                    się, że są o niczym. Ale "o czymś" to nie znaczy, że zaraz ma być historyczny.
                                                    Oby opowiadał jakąś historię, która wciąga i nie pozostawia po sobie wrażenia
                                                    pustki, niedopowiedzenia i zlekceważenia widza ukazując swoją powierzchowność.


                                                    > Amerykanskie podejscie jest inne,filmy sa o zyciu i o wartosci filmu decyduje
                                                    > na ile potrafi on wciagnac widza.


                                                    No popatrz! To jak u nas! Niesamowite, co?



                                                    > Zauwazylem tez,ze komedie u was nie maja wziecia i sa traktowane jako podrzedny
                                                    >
                                                    > gatunek w kinematografii.


                                                    Nie jest to tak do końca jak mówisz. Komedie to specyficzny gatunek filmowy.
                                                    Jeśli nie wypełni on swojego założenia czyli rozśmieszenia widza nie jest komedią. A takich filmów widziałam, aż nadto. Zaraz... niech sobie przypomne
                                                    jakiś tytuł...hmmmm...o, np. "Legalna blondynka"- i gdzie tu śmiech? Żenada
                                                    co najwyżej. Albo "Zakręcony piątek" - wyrosłam już z takich filmów, albo
                                                    "Hollywood Homicide" z szacownym H.Fordem, w założeniu miała być komedia senasacyjna
                                                    a wyszło badziewnie do potęgi. Albo "American pie"- drażnią mnie w swojej głupocie
                                                    takie filmy.

                                                    Nie oznacza to wcale, że dobrych komedii nie ma, są. Np. "Oscar" albo niezawodne
                                                    "Pól żartem pól serio". Wymieniam tylko te,bo piszę tak z pamięci, ale jest więcej.


                                                    Pozdrawiam
                                                  • maksimum Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 08.02.04, 02:18
                                                    the_reda napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Nie o to chodzi.
                                                    > > Dotarlo do mnie,ze wiekszosc z EUropejczykow uwaza,ze film musi byc "O CZY
                                                    > MS" Czyli o wielkim wydarzeniu historycznym itd.
                                                    >
                                                    > Nie ma nic gorszego jak filmy "o niczym" albo "o wszystkim" co zazwyczaj
                                                    kończy
                                                    > się, że są o niczym. Ale "o czymś" to nie znaczy, że zaraz ma być historyczny.
                                                    > Oby opowiadał jakąś historię, która wciąga i nie pozostawia po sobie wrażenia
                                                    > pustki, niedopowiedzenia i zlekceważenia widza ukazując swoją powierzchowność.

                                                    Glebia,glebia,wlasnie o tym mowilem.

                                                    > > Amerykanskie podejscie jest inne,filmy sa o zyciu i o wartosci filmu decyd
                                                    > uje na ile potrafi on wciagnac widza.
                                                    >
                                                    > No popatrz! To jak u nas! Niesamowite, co?

                                                    To dopiero jest komedia!Ja jak cos napisze,nie?

                                                    > > Zauwazylem tez,ze komedie u was nie maja wziecia i sa traktowane jako podr
                                                    > zedny gatunek w kinematografii.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie jest to tak do końca jak mówisz. Komedie to specyficzny gatunek filmowy.
                                                    > Jeśli nie wypełni on swojego założenia czyli rozśmieszenia widza nie jest
                                                    komed
                                                    > ią. A takich filmów widziałam, aż nadto. Zaraz... niech sobie przypomne
                                                    > jakiś tytuł...hmmmm...o, np. "Legalna blondynka"- i gdzie tu śmiech? Żenada
                                                    > co najwyżej. Albo "Zakręcony piątek" - wyrosłam już z takich filmów, albo
                                                    > "Hollywood Homicide" z szacownym H.Fordem, w założeniu miała być komedia
                                                    senasacyjna
                                                    > a wyszło badziewnie do potęgi. Albo "American pie"- drażnią mnie w swojej
                                                    głupocie takie filmy.
                                                    > Nie oznacza to wcale, że dobrych komedii nie ma, są. Np. "Oscar" albo
                                                    niezawodne
                                                    > "Pól żartem pól serio".

                                                    Ta komedia jest chyba starsza od Ciebie!

                                                    > Wymieniam tylko te,bo piszę tak z pamięci, ale jest więcej.

                                                    No wiec masz obejrzez 3:
                                                    1-"Orange County"
                                                    2-"Nobody's Baby" z Gary Oldmanem i Skeet Ulrichem
                                                    3-"Waking up in Reno"-Dwie rodzinki znajomkow wybieraja sie na wakacje do Reno
                                                    Nevada.A sa oni z Little Rock Arkansas,czyli nasze rzeszowskie.

                                                    us.imdb.com/title/tt0219400/
                                                    Po drodze zwiedzaja Wielki Kanion i zawadzaja o knajpe w Texasie,gdzie bohater
                                                    zjada 72 uncjowego(ponad 2 kg) stejka,no i jedna z dziewczyn zachodzi w dlugo
                                                    planowana i oczekiwana ciaze,tylko ze z mezem drugiej.
                                                    Ameryka od podszewki jak na dloni.

                                                    > Pozdrawiam
                                                  • the_reda Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 09.02.04, 14:32
                                                    maksimum napisał:

                                                    > To dopiero jest komedia!Ja jak cos napisze,nie?


                                                    A żebyś wiedział! Czasem jak coś napiszesz to nie wiem czy mam się najpierw
                                                    śmiać czy płakać!



                                                    > Ta komedia jest chyba starsza od Ciebie!


                                                    I to 2x! Jak na prawdziwego maniaka filmowego oglądam wszystko, a stare filmy
                                                    nie tyle co z konieczności (wychodzę z założenia, że trzeba rozwijać poszerzać swoje horyzonty) co
                                                    z prawdziwej przyjemności. Mają one swoją magię, coś co mnie zawsze przyciągało,
                                                    dziś już takich filmów się nie robi. Wczoraj wieczorem oglądałam np."Buntownika
                                                    bez powodu" z J.Deanem.


                                                    > No wiec masz obejrzez 3:
                                                    > 1-"Orange County"
                                                    > 2-"Nobody's Baby" z Gary Oldmanem i Skeet Ulrichem
                                                    > 3-"Waking up in Reno"-Dwie rodzinki znajomkow wybieraja sie na wakacje do Reno
                                                    > Nevada.A sa oni z Little Rock Arkansas,czyli nasze rzeszowskie.
                                                    >
                                                    > us.imdb.com/title/tt0219400/
                                                    > Po drodze zwiedzaja Wielki Kanion i zawadzaja o knajpe w Texasie,gdzie bohater
                                                    > zjada 72 uncjowego(ponad 2 kg) stejka,no i jedna z dziewczyn zachodzi w dlugo
                                                    > planowana i oczekiwana ciaze,tylko ze z mezem drugiej.
                                                    > Ameryka od podszewki jak na dloni.


                                                    Coś mi się wydaje, że te filmy średnie będą, takie nie w moich guście.
                                                    Ale zobaczę, jeśli trafi się okazja.

                                                    Przypomniała mi się jeszcze jedna świetna jak dla mnie komedia:"Żądło" z'73r
                                                    z Redfordem i P.Newmanem. Widziałeś?


                                                  • maksimum Re: PO ILE DVD W POLSCE ? ORANGE COUNTY 11.02.04, 01:27
                                                    the_reda napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > To dopiero jest komedia!Ja jak cos napisze,nie?
                                                    >
                                                    > A żebyś wiedział! Czasem jak coś napiszesz to nie wiem czy mam się najpierw
                                                    > śmiać czy płakać!

                                                    Smiej sie caly czas,nawet przez lzy.

                                                    > > No wiec masz obejrzez 3:
                                                    > > 1-"Orange County"
                                                    > > 2-"Nobody's Baby" z Gary Oldmanem i Skeet Ulrichem
                                                    > > 3-"Waking up in Reno"-Dwie rodzinki znajomkow wybieraja sie na wakacje do
                                                    > Reno Nevada.A sa oni z Little Rock Arkansas,czyli nasze rzeszowskie.
                                                    > >
                                                    > > us.imdb.com/title/tt0219400/
                                                    > > Po drodze zwiedzaja Wielki Kanion i zawadzaja o knajpe w Texasie,gdzie boh
                                                    > ater zjada 72 uncjowego(ponad 2 kg) stejka,no i jedna z dziewczyn zachodzi w
                                                    dlugo planowana i oczekiwana ciaze,tylko ze z mezem drugiej.
                                                    > > Ameryka od podszewki jak na dloni.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Coś mi się wydaje, że te filmy średnie będą, takie nie w moich guście.
                                                    > Ale zobaczę, jeśli trafi się okazja.

                                                    Bedziesz miala okazje do smiechu,przyrzekam!

                                                    > Przypomniała mi się jeszcze jedna świetna jak dla mnie komedia:"Żądło" z'73r
                                                    > z Redfordem i P.Newmanem. Widziałeś?

                                                    "Sting" to jest klasyka i widzialem go ze dwa razy,bo pierwszym razem nie
                                                    wpatrzylem sie w akcje na czym mialo to oszustwo na koniach polegac i kto do
                                                    kogo strzelal i za co,a kto zostal wydudkany na strychu.
                                • lovelly Re: JENNIFER LOPEZ vs JOHN MALKOVICH 07.06.04, 17:41
                                  coś Ci się kotku pomyliło
                                  • maksimum Re: JENNIFER LOPEZ vs JOHN MALKOVICH 08.06.04, 06:09
                                    lovelly napisała:

                                    > coś Ci się kotku pomyliło

                                    Kotku,ja tyle na Ciebie czekalem,ze mialo prawo mnie sie pomylic!
                              • Gość: Jola Re: MERYL STREEP vs NICOLE KIDMAN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 08:34
                                Co tam aktorki, najważniejsze że Maksimum wysłał Spirita na Marsa i że nadaje.
                                Normalka.
    • Gość: Mada Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 01:17
      Wmieniłeś tylko jedną naprawde dobrą aktorkę, tzn. Nicole Kidman. Reszta to są
      aktorki przeciętne, a takich są setki. Z innych zdolnych wymienię choćby- Jodie
      Foster, Kate Blanchet czy Meryl Streep, no i moja ulubiona Juliane Moore (jest
      boska)






      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 05.02.04, 04:09
        Gość portalu: Mada napisał(a):

        > Wmieniłeś tylko jedną naprawde dobrą aktorkę, tzn. Nicole Kidman. Reszta to
        >są aktorki przeciętne, a takich są setki.

        Zartujesz ze mnie?
        A Sigourney Weaver,Jennifer Connelly,Rene Zellweger,Frances O'Connor?

        Widzialas kiedys Katherine O'Hara?
        Obejrzyj "Orange County" i przyjrzyj sie matce glownego bokatera K.O'Hara.
        Meryl Streep nigdy tak nie zagrala i nie zagra.

        > Z innych zdolnych wymienię choćby- Jodie Foster, Kate Blanchet czy Meryl
        Streep, no i moja ulubiona Juliane Moore (jest boska)

        Foster i Streep maja najlepsze lata za soba i ich po prostu nie ma w nowych
        dobrych filmach.
        J.Moore owszem,ale nie ma tego wygladu co Sharon Stone czy Leelee Sobieski.
        Pozdr Maciej
        • Gość: łysy Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK IP: *.crowley.pl 05.02.04, 04:50
          Jest bardzo dużo dobrych aktorek tylko o dobre role i scenariusze dla nich jest
          ciężko . Hollywoodem żądzą męscy szowiniści i to dlatego. Maciej jak
          prawdziwy , amerykański macho wciska Wam kit !!!!!!Na ten temat jeszcze nie
          wyrażałem swojej łysej opinii więc czynię to niniejszym . Nie potrafie
          rozgraniczyć ostatnich 5 , 10 , czy 20 lat . Klasy aktorskiej nie traci się
          najczęściej wraz z upływem czasu. Dla mnie najlepsze to ;
          1. Meryl Streep
          2.Emma Thompson
          3.Susan Sarandon
          4.Mary Stuart Masterson
          5.Helen Hunt
          6.Meg Ryan
          7.Uma Thurman
          8.Nicole Kidman
          9.Marisa Tomei
          10.Bridget Fonda
          11.Kathy Bates
          12.Sissy Spacek
          13.Mia Farrow
          14.Elisabeth Shue
          15. Debra Winger
          i za znakomite role w pojedynczych filmach : Sharon Stone , Natalie Portman ,
          Patricia Arquette,Julia Roberts , Sandra Bullock ,Winona Ryder, i wiele innych.
          Bardzo wielu dobrych aktorek nie wymieniłem , co przy tego typu rankingach
          jest nieuniknione. Pozdrawiam wszystkich fanów kobiet - aktorek i kobiet w
          ogóle .
          • the_reda Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK 07.02.04, 16:38
            Gość portalu: łysy napisał(a):


            > 4.Mary Stuart Masterson

            Bardzo "sympatyczna" z niej aktorka, że się tak grzecznie wyrażę. Potrafi
            zagrać, aż szkoda, że tak rzadko pokazuje się na ekranie. "Usłane różami"
            widziałam 2x, taki ciepły filmik na zimowe wieczory. Z lekka przerysowany,
            ale miło się go ogląda. Żałuję ale nie widziałam jej chyba jak dotąd najbardziej
            znanego filmu "Benny i Joon".



            > 9.Marisa Tomei


            Gdy słyszę jej nazwisko to przed oczami mam momentanie "Oscara" z '91r. Film
            jest tak świetny, że bez cienia wahania uznaję go za jedną z najlepszych komedii
            jakie dotąd widziałam! Za każdym razem pękam ze smiechu, te wszystkie gagi, pomyłki.
            Rewelacja jednym słowem! A S.Stalone znany i rozpoznawalny jako "mięśniak"
            udowodnił, że talent komiczny nie jest mu obcy.

            Za "Za drzwiami sypialni" służnie została nominowana min do Oscara, bo to
            dobry film z dobrze zagraną przez nią rolą.


            > 10.Bridget Fonda

            Po sukcesie "Sublokatorki" można było się spodziewać, że jej osoba będzie
            wręcz rozchwytywana i mianowana na nową gwiazdę, gdy tymczasem....czy ja wiem...
            jej filmy są w większości jakoś takie średnie. Wczoraj widziałam "Małego buddę".
            Skonczyłam oglądać po pół godzinie, takiego kiczu moje oczy nie ścierpiały
            dłużej oglądać.

            Ale z kolei "Dwa miliony dolarów napiwku" mam w domu na DVD. Ona jest tak urocza,
            ciepła, że bez problemu pasuje do komedii zwłaszcza romantycznych.

            > 11.Kathy Bates

            Jak domniemam za "Misery" znalazła się u Ciebie w pierwszej 10-ce? Jak widziałam
            film pierwszy raz to przy scenie łamania nóg, szklanka o mały włos mi z ręki nie
            wypadła. Thiller jakich mało. Wystąpiła jeszcze w jednej adaptacji powieści S.Kinga
            "Dolores Claiborne", ale jej odpowiednik książkowy był o wiele lepszy. Swoją drogą
            King to król horrorów, częsciej powinni kręcić filmy na podstawie jego opowiadań,
            bo komu jak komu ale jemu historii do opowiedzenia nie brakuje. Śpać po nich nie
            mogę.

            Czy też może urzekła Cię w "Schmidt'cie"? Czy ona tam czasem nago się nie pokazała?:)))


            Pozdrawiam
            • maksimum Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK 08.02.04, 02:52
              the_reda napisała:

              > Gość portalu: łysy napisał(a):
              >
              > > 4.Mary Stuart Masterson
              >
              > Bardzo "sympatyczna" z niej aktorka, że się tak grzecznie wyrażę. Potrafi
              > zagrać, aż szkoda, że tak rzadko pokazuje się na ekranie. "Usłane różami"
              > widziałam 2x, taki ciepły filmik na zimowe wieczory. Z lekka przerysowany,
              > ale miło się go ogląda. Żałuję ale nie widziałam jej chyba jak dotąd
              >najbardziej znanego filmu "Benny i Joon".

              Skad Ty tyle filmow znasz?
              Ja nawet na nia nie zwrocilem uwagi,chociaz dziewczyna z NYC.No zdjeciu a
              owszem bardzo przyjemnie wyglada.

              > > 9.Marisa Tomei
              >
              > Gdy słyszę jej nazwisko to przed oczami mam momentanie "Oscara" z '91r. Film
              > jest tak świetny, że bez cienia wahania uznaję go za jedną z najlepszych
              komedii jakie dotąd widziałam! Za każdym razem pękam ze smiechu, te wszystkie
              gagi, pomyłki.
              > Rewelacja jednym słowem! A S.Stalone znany i rozpoznawalny jako "mięśniak"
              > udowodnił, że talent komiczny nie jest mu obcy.
              >
              > Za "Za drzwiami sypialni" służnie została nominowana min do Oscara, bo to
              > dobry film z dobrze zagraną przez nią rolą.

              Zaskakujesz mnie coraz bardziej Reda.Ja tych filmow nie pamietam.
              Marisa dziewczyna z Brooklyna,z ciekawym akcentem mnie kojarzy sie zawsze z
              filmem "My Cousin Vinny" gdzie grala z Pesci.
              Taka typowa brooklynska next door neighbour,chociaz w Ozarowie tez widzialem
              podobne.
              us.imdb.com/name/nm0000673/
              > > 10.Bridget Fonda
              >
              > Po sukcesie "Sublokatorki" można było się spodziewać, że jej osoba będzie
              > wręcz rozchwytywana i mianowana na nową gwiazdę, gdy tymczasem....czy ja
              wiem..
              > jej filmy są w większości jakoś takie średnie. Wczoraj widziałam "Małego
              buddę"
              > Skonczyłam oglądać po pół godzinie, takiego kiczu moje oczy nie ścierpiały
              > dłużej oglądać.
              >
              > Ale z kolei "Dwa miliony dolarów napiwku" mam w domu na DVD. Ona jest tak
              urocza, ciepła, że bez problemu pasuje do komedii zwłaszcza romantycznych.

              U nas to sie nazywa "It could Happen to You" gdzie grala z Nicolasem Cage'em i
              to bez watpienia jej najlepszy film.Widzialem moze jeden wiecej,ale nie
              pamietam.Masz racje,ze tej jej inne filmy to cienizna.Ja nawet myslalem,ze ona
              jest corka Jane,ale sie okazalo ze to corka Petera.I teraz wszystko staje sie
              jasne,bo Peter to beztalencie,a po Jane odziedziczylaby moze wiekszy talent.

              > > 11.Kathy Bates
              >
              > Jak domniemam za "Misery" znalazła się u Ciebie w pierwszej 10-ce? Jak
              widziałam
              > film pierwszy raz to przy scenie łamania nóg, szklanka o mały włos mi z ręki
              nie wypadła. Thiller jakich mało. Wystąpiła jeszcze w jednej adaptacji powieści
              S.Kinga
              > "Dolores Claiborne", ale jej odpowiednik książkowy był o wiele lepszy. Swoją
              drogą King to król horrorów, częsciej powinni kręcić filmy na podstawie jego
              opowiadań,
              > bo komu jak komu ale jemu historii do opowiedzenia nie brakuje. Śpać po nich
              nie mogę.
              > Czy też może urzekła Cię w "Schmidt'cie"? Czy ona tam czasem nago się nie
              pokazała?:)))

              Lysy jest zboczony!
              Babka po czterdziestce sie rozbiera w filmie i on ja za to do 10-tki wpycha.
              Domyslam sie Lysy ,ze u was pornoli w wypozyczalni nie ma.
              Ja na nia nigdy nie zwrocilem uwagi.

              > Pozdrawiam

              Tez serdecznie pozdrawiam,ale Lysego mniej.
              Maciej
              • Gość: łysy Re: Odpowiedż dla Szanownego Macieja IP: *.crowley.pl 11.02.04, 01:19
                My w Europie oglądamy DOBRE AMERYKAŃSKIE FILMY !!!Więc nic dziwnego , że The
                Reda je zna , a Ty dalej podniecasz się tymi klasy "Ż".
                Kathy Bates po rolach w "Misery" i "Smażone zielone pomidory" powinna zostać
                wykładowcą w aktorskiej szkole dla niedaczników filmowych typu:Lopez ,
                Connely, Weaver ,Kline..... and company . Ona chyba jest już po 50-siątce,
                jest za bardzo "przy kości",może nie goli włosów pod pachami,może lubi sobie
                wypić(nie wiem),może nie jest z NYC , może nie skończyła West Point ALE .....
                WSZYSTKICH TWOICH IDOLI BIJE AKTORSKO NA GŁOWĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Łysy jest zboczony jak jasna cholera i marzy by nie tylko popatrzeć ale
                również wystąpić w roli głownej , razem z gołą Jennifer Lopez w pornusie
                produkcji europejskiej !!! I poprzez rewelacyjną kopulację (oraz konwersację
                filmową przed,w trakcie i po) udowodnić jej i Tobie wyższość kultury i seksu
                starego kontynentu nad amerykańskim badziewiem.
                Serdecznie pozdrawiam .
                • maksimum Re: Odpowiedż dla Szanownego Macieja 11.02.04, 01:34
                  Gość portalu: łysy napisał(a):

                  > My w Europie oglądamy DOBRE AMERYKAŃSKIE FILMY !!!Więc nic dziwnego , że The
                  > Reda je zna , a Ty dalej podniecasz się tymi klasy "Ż".

                  Tej aluzji nie rozumiem.Co to za klasa?

                  > Kathy Bates po rolach w "Misery" i "Smażone zielone pomidory" powinna
                  zostać
                  > wykładowcą w aktorskiej szkole dla niedaczników filmowych typu:Lopez ,
                  > Connely, Weaver ,Kline..... and company . Ona chyba jest już po 50-siątce,
                  > jest za bardzo "przy kości",może nie goli włosów pod pachami,może lubi sobie
                  > wypić(nie wiem),może nie jest z NYC , może nie skończyła West Point ALE .....
                  > WSZYSTKICH TWOICH IDOLI BIJE AKTORSKO NA GŁOWĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  To kiedy wreszcie zacznie grac role pierwszoplanowe?
                  Bo jak ma wyglad kucharki w polskim barze mlecznym,to od razu u was ma
                  powodzenie.

                  > Łysy jest zboczony jak jasna cholera i marzy by nie tylko popatrzeć ale
                  > również wystąpić w roli głownej , razem z gołą Jennifer Lopez w pornusie
                  > produkcji europejskiej !!! I poprzez rewelacyjną kopulację (oraz
                  konwersację
                  > filmową przed,w trakcie i po) udowodnić jej i Tobie wyższość kultury i seksu
                  > starego kontynentu nad amerykańskim badziewiem.

                  Ona juz paru mezow przerobila i byle czyms bys jej nie nastraszyl.

                  > Serdecznie pozdrawiam .

                  Podoba mnie sie ten tytul dlatego Ci odpowiadam,otherwise forgetted.
            • Gość: łysy Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK IP: *.crowley.pl 11.02.04, 00:41
              Dzięki za interesujący komentarz . Nie wymieniłem jeszcze wielu dobrych
              aktorek ale nie da się tak na gorąco ułozyć mojej idealnej 10 najlepszych
              aktorek . Masterson i Bates urzekły mnie szczególnie w filmie "Smażone zielone
              pomidory" - jeden z najlepszych jakie w życiu widziałem -jesli nie widziałas
              gorąco polecam (film z przed ok. 10 lat).Tomei i Fonda zagrały w wielu
              marnych filmach ale ja może trochę irracjonalnie uwielbiam je oglądać . Żeby
              być docenionym trzeba tez dostawać dobre role (Streep miała to
              szczęście!!!!!), a wiele dobrych aktorów pokazuje klasę kiedy wreszcie taka im
              sie trafi.Np. wcześniej znana z młodzieżówek Elisabeth Shue - cudowna rola
              w "Leaving Las Vegas", Kevin Kline - naprawdę dobry w "Życie jak dom" i wiele
              innych. Masterson , a szczególnie Bates mają taką "aparycję" , że trudno im
              trafić na jakieś oskarowe role ale nigdy nie widziałem by zepsuły jakis film.
              Ile co roku na rynku filmowym jest ról , w których aktorki mogą naprawdę
              pokazać całą gamę swych możliwości? Kilka ? Niech będzie kilkanaście - a
              niezłych aktorek pewnie kilkaset - prawdopodobieństwo trafienia dobrej roli w
              dobrym filmie niestety małe . Chyba , że uda się wejść na aktualny szczyt
              popularności , wtedy można wykorzystać swoje kilka minut i role sypią się jak
              z rękawa. Np.Nicole Kidman potrafiła je idealnie wykorzystać i z drętwej
              aktoreczki przeistoczyła się w naprawdę dużej klasy aktorkę. Wiele dobrych
              aktorek nie ma tej siły przebicia i pozostaje im czekać w kącie , aż ktoś je
              zauważy, inne nie wykorzystały czasu gdy były modne (może Fonda?), inne się
              zestarzały i będzie im coraz trudniej . Takie bywa to życie filmowe piękne ale
              niestety również brutalne .
              Znowu nic dobrego nie napisałem o Sigurey Weaver (w tajemnicy Ci powiem, że
              ją lubię) więc Maximum będzie niepocieszony .
              Gorące pozdrowienia .
            • Gość: łysy Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK P.S. IP: *.crowley.pl 11.02.04, 00:48
              To była odpowiedż dla Szanownej The Redy - żle mi się umiejscowiła !
              • the_reda Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK P.S. 11.02.04, 20:34
                Gość portalu: łysy napisał(a):

                > To była odpowiedż dla Szanownej The Redy - żle mi się umiejscowiła !


                I ja dziękuję za odpowiedź.
                Z miłą chęcią obejrzę "Smażone zielone pomidory" jeśli nadaży się okazja (nie mam
                niestety video, a to nieco komplikuje sytuację). Filmu nie widziałam, ale nie tak
                dawno wpadła mi książka pod tym samym tytułem, więc jeśli to na jej podstawie
                nakręcono film, to zapowiada się on na interesującą historię. Plus świetna
                obsada. K.Bates myślę, że z łatwością może posłużyć za przykładad aktorki, która
                powróciła ponownie na szczyt po graniu w dość średnich filmach. Jej rola w "Schmidt" jest
                tym godna uwagi, że ona tam w ciągu całego filmu pojawia się na ekranie przez
                ok.15min. I dostała za nią nominację do Oscara. Talent i odwaga- pomimo, swoich
                lat i figury odbiegającej zdecydowanie od norm hollywoodckich piękności, na
                ogół sztucznie poprawianych, zgodziła się na pokazanie swojego ciała, zasługuje na uznanie (a Maksimum od razu wykorzystał ten fakt do szerzenia swoich amerykańskich perwersji seksualnych.)

                E.Shue wymienianą przez Ciebie jaką wybitną aktorkę traktuję jako aktorkę jednego
                filmu "Zostawić Las Vegas". Zagrala rewelacyjnie, to nie podlega dyskusji,
                pokazała swoją klasę i talent dramatyczny, ale dla mnie to trochę za mało, aby
                umieścić ją w gronie tych najlepszych. Jestem zdania, że na uznanie pracuje się
                latami, a na wysokośc oceny wpływa cała twórczość. Wiadomo, że nawet u tych
                wielkich można znaleźć wpadki i filmy, o których sami chcieliby zapomnieć. Dla
                mnie E.Shue poza wymienianym wyżej filmem nie zapisała się na dłużej w pamięci.
                Gra b.mało jak na aktorkę. Może to wynik prowadzonej polityki hollywood, gdzie
                dominuje komercja, gdzie trudno o scenariusz z dobrą rolą kobiecą nawet drugoplanową, a może postawiła na zycie osobiste widząc, że nijak mają się jej
                ambicje z wizją grania w srednich filmach. Niewątpliwie trudno się przebić aktorce,
                nawet mającej nominację do Oscara. Niestety, trzeba być jeszcze medialnych, wywołać jakiś skandal albo mieć szczęście. Nawet sam Oscar nie daje pewności, że
                posypią się ciekawe propozycje dla aktorki.

                Pozdrawiam
                • maksimum Re: JEST BARDZO DUŻO DOBRYCH AKTOREK P.S. 12.02.04, 23:04
                  the_reda napisała:

                  > Gość portalu: łysy napisał(a):
                  >
                  > > To była odpowiedż dla Szanownej The Redy - żle mi się umiejscowiła !

                  Znowu sie wam wtracam.

                  > I ja dziękuję za odpowiedź.
                  > Z miłą chęcią obejrzę "Smażone zielone pomidory" jeśli nadaży się okazja (nie
                  mam niestety video, a to nieco komplikuje sytuację). Filmu nie widziałam, ale
                  nie tak
                  > dawno wpadła mi książka pod tym samym tytułem, więc jeśli to na jej podstawie
                  > nakręcono film, to zapowiada się on na interesującą historię. Plus świetna
                  > obsada. K.Bates myślę, że z łatwością może posłużyć za przykładad aktorki,
                  która powróciła ponownie na szczyt po graniu w dość średnich filmach. Jej rola
                  w "Schmidt" jest
                  > tym godna uwagi, że ona tam w ciągu całego filmu pojawia się na ekranie przez
                  > ok.15min. I dostała za nią nominację do Oscara. Talent i odwaga- pomimo,
                  swoich lat i figury odbiegającej zdecydowanie od norm hollywoodckich piękności,
                  na ogół sztucznie poprawianych, zgodziła się na pokazanie swojego ciała,
                  zasługuje
                  > na uznanie (a Maksimum od razu wykorzystał ten fakt do szerzenia swoich
                  >amerykańskich perwersji seksualnych.)

                  Bo mnie sie podobalo,jak dziewczyny W "Coyote Ugly" tanczyly na barze,ale to
                  takie nie europejskie.beeeeeee

                  > E.Shue wymienianą przez Ciebie jaką wybitną aktorkę traktuję jako aktorkę
                  jednego
                  > filmu "Zostawić Las Vegas". Zagrala rewelacyjnie, to nie podlega dyskusji,
                  > pokazała swoją klasę i talent dramatyczny, ale dla mnie to trochę za mało,
                  aby umieścić ją w gronie tych najlepszych. Jestem zdania, że na uznanie pracuje
                  się latami, a na wysokośc oceny wpływa cała twórczość. Wiadomo, że nawet u tych
                  > wielkich można znaleźć wpadki i filmy, o których sami chcieliby zapomnieć. Dla
                  > mnie E.Shue poza wymienianym wyżej filmem nie zapisała się na dłużej w
                  pamięci.

                  Rzeczywiscie w "Leaving Las Vegas" byla duzo lepsza od Nicolasa Cage'a.
                  Widzialem ja w kilku innych filmach i gra podobnie.

                  > Gra b.mało jak na aktorkę. Może to wynik prowadzonej polityki hollywood, gdzie
                  > dominuje komercja, gdzie trudno o scenariusz z dobrą rolą kobiecą nawet
                  drugoplanową, a może postawiła na zycie osobiste widząc, że nijak mają się jej
                  > ambicje z wizją grania w srednich filmach. Niewątpliwie trudno się przebić
                  aktorce,
                  > nawet mającej nominację do Oscara. Niestety, trzeba być jeszcze medialnych,
                  wywołać jakiś skandal albo mieć szczęście. Nawet sam Oscar nie daje pewności, że
                  > posypią się ciekawe propozycje dla aktorki.

                  Ta Heche sypie skandalami raz za razem i dobra nigdy nie byla,bo gdzie jej tam
                  do E.Shue.

                  > Pozdrawiam
                • Gość: łysy MASTERSON , FONDA,TOMEI - TYLKO DLA REDY IP: *.crowley.pl 14.02.04, 01:40
                  Poczułem się zdopingowany przez Ciebie do wyjaśnień skąd w mojej 15 aktorek
                  znalazły się Masterson,Tomei,Fonda.Moja łysa pamięć filmowa zaczyna trochę
                  szwankować więc musiałem trochę poszperać i przypomnieć sobie co z nimi
                  widziałem. Jeśli Ty "strzelasz" wszystkimi informacjami filmowymi z pamięci to
                  jestem pod dużym wrażeniem !!! Mam dużo zaległości filmowych, z czasem i pomocą
                  (doradztwem) innych może uda mi się uzupełnić braki.Najlepiej kojarzę filmowe
                  lata 91-97 ,prowadziłem wtedy wypożyczalnię kaset video i chcąc -nie chcąc
                  oglądałem ogromne ilości tytułów. Miałem ambicje by była to przystań dla
                  koneserów kina ale bardzo szybko musiałem zejść na ziemię. By ten interes nie
                  był tylko działalnością charytatywną , musiałem kupować ok. 90% nędznej ,
                  amerykańskiej komercji .Pocieszam się , że kilkanastu może klientów "filmowo
                  wychowałem" i zachęciłem do szukania w kinie czegoś więcej niż rozrywki.
                  A teraz do rzeczy.
                  Mary Stuart Masterson - "Smażone zielone pomidory","Benny i Joon" , "Rodzina
                  zastępcza", "Wszystko jest możliwe","Usłane różami""Kamienne ogrody"
                  Marisa Tomei - "Zawód dziennikarz","Skryta namietność","Tylko
                  ty","Equinox","Mój kuzyn Vinny"
                  Bridget Fonda - "2 miliony dolarów napiwku","Kryptonim
                  Nina","Sublokatorka","W rytmie serca","Singles-Samotnicy"
                  Wymieniłem tylko te dobre filmy z nimi , które były w mojej wypożyczalni.
                  Polubiłem Mary,Marisę i Bridget za filmy i role , które były dla mnie wazne -
                  kilka z nich powyżej. Maximum ma pewnie trochę racji ,że to oznaka starzenia
                  się ale ja po prostu jestem wierny swoim sympatiom i może zbyt mało krytycznie
                  oceniam ich póżniejsze dokonania. Tak jak w wieku może 16 -17 lat
                  zobaczyłem "Absolwenta" i mija ćwierć wieku ,a ja dalej kocham muzykę Simona i
                  Garfunkela!!! To nie znaczy , że nie interesuja mnie nowości ale trochę
                  staromodne gusta zostały - Maciek będzie miał ubaw jesli to przeczyta! Jeszcze
                  trochę o moim "romantycznym odchyleniu" - w tym czasie spotkałem miłośc mojego
                  życia (nie jestesmy razem) i świat dla mnie zwariował!!! Może dlatego tamte
                  rzeczy tak dobrze utkwiły mi w pamięci???
                  Przykro mi , że zmuszam Cię do czytania takich wynurzeń ale starego pryka
                  onieśmiela Twoja erudycja i spokój. I czuje się trochę jak uczeń tłumaczący się
                  nauczycielce ze swoich postępków.
                  Jeśli udało Ci się dobrnąć do końca to przepraszam za to ględzenie i
                  Pozdrawiam.

                  • the_reda Re: MASTERSON , FONDA,TOMEI - TYLKO DLA REDY 14.02.04, 15:32
                    Gość portalu: łysy napisał(a):

                    > Poczułem się zdopingowany przez Ciebie do wyjaśnień skąd w mojej 15 aktorek
                    > znalazły się Masterson,Tomei,Fonda.

                    Mam nadzieję, że nie odebrałeś mojej wypowiedzi jako naskok na swoje gusta filmowe,
                    absolutnie nie chciałam aby tak została ona odebrana. Zdziwiło mnie troszkę,
                    że ktoś pamięta, lubi te aktorki i co najważniejsze docenia ich dokonania.


                    >Moja łysa pamięć filmowa zaczyna trochę
                    > szwankować więc musiałem trochę poszperać i przypomnieć sobie co z nimi
                    > widziałem. Jeśli Ty "strzelasz" wszystkimi informacjami filmowymi z pamięci to
                    > jestem pod dużym wrażeniem !!!

                    Aż tak dobrze z moją pamięcią nie jest, bardzo bym chciała, by pomieściła
                    wszystkie napływające do niej informacje, ale czasem nie daje rady. Co prawda
                    głowa ma nie łysa a ciemna to i ja czasem muszę podprzeć się netem, aby sobie
                    przypomnieć tytuł albo jakieś nazwisko.


                    > Mam dużo zaległości filmowych, z czasem i pomocą
                    > (doradztwem) innych może uda mi się uzupełnić braki.Najlepiej kojarzę filmowe
                    > lata 91-97 ,prowadziłem wtedy wypożyczalnię kaset video i chcąc -nie chcąc
                    > oglądałem ogromne ilości tytułów. Miałem ambicje by była to przystań dla
                    > koneserów kina ale bardzo szybko musiałem zejść na ziemię. By ten interes nie
                    > był tylko działalnością charytatywną , musiałem kupować ok. 90% nędznej ,
                    > amerykańskiej komercji .Pocieszam się , że kilkanastu może klientów "filmowo
                    > wychowałem" i zachęciłem do szukania w kinie czegoś więcej niż rozrywki.

                    I oby takich jak Ty było więcej. Powiem Ci w zaufaniu, że gdybym miała możliwość
                    pracy w wypozyczalni filmów, bez żadnego zastanowienia przyjełabym ją
                    i to w podskokach z usmiechem na twarzy. Robic to co się lubi i dostawać za to
                    pieniądze to szczęście jakich mało.
                    Osobiście bardzo rzadko zachodziłam do wypożyczalni bo nigdy nie miałam i nadal
                    nie mam video. A od spoglądania na okładki filmów, których nie miałam szans
                    obejrzeć, krajało się mi serce. Teraz gdy mam kompa w domu, sytuacja polepszyła
                    się u mnie na lepsze, choć z klasykami (które wprost uwielbiam) i tak dalej są
                    trudnośi w zdobyciu, ale pomału i ja nadrabiam zaległości.


                    > A teraz do rzeczy.
                    > Mary Stuart Masterson - "Smażone zielone pomidory","Benny i Joon" , "Rodzina
                    > zastępcza", "Wszystko jest możliwe","Usłane różami""Kamienne ogrody"

                    Widziałam niestety tylko te 2 ostatnie. "Kamienne ogrody" całkiem nie dawno
                    w tv, na Ale kino.


                    > Marisa Tomei - "Zawód dziennikarz","Skryta namietność","Tylko
                    > ty","Equinox","Mój kuzyn Vinny"

                    "Skrytą namiętnośc" przyznam się widziałam 2x, gdy wyświetlali w telewizji.
                    Polecam "Oscar"- jeśli lubisz humor polegający na nieciągnących się pomyłkach
                    gangsterów, to spodoba Ci się na bank. Ciekawym filmem jest "Aleja snajperów"-
                    relacja dziennikarzy z Bośni.


                    > Bridget Fonda - "2 miliony dolarów napiwku","Kryptonim
                    > Nina","Sublokatorka","W rytmie serca","Singles-Samotnicy"

                    Ostatnio widziałam "Pocałunek smoka" i jako aktorka o subtelnym wyglądzie
                    nieźle zaprezentowała się na tle bandziorów-karateków.


                    > Wymieniłem tylko te dobre filmy z nimi , które były w mojej wypożyczalni.
                    > Polubiłem Mary,Marisę i Bridget za filmy i role , które były dla mnie wazne -
                    > kilka z nich powyżej. Maximum ma pewnie trochę racji ,że to oznaka starzenia
                    > się ale ja po prostu jestem wierny swoim sympatiom i może zbyt mało krytycznie
                    > oceniam ich póżniejsze dokonania.

                    Całkiem dla mnie zrozumiałe. Ja również mam swoje sympatie wśród aktorek, które
                    lubię oglądać przez co nie zawsze jestem obiektywna w ich ocenie. Np. Winona Ryder
                    lub trochę zapomniana dzisiej Mira Sorvino.



                    >Tak jak w wieku może 16 -17 lat
                    > zobaczyłem "Absolwenta" i mija ćwierć wieku ,a ja dalej kocham muzykę Simona i
                    >
                    > Garfunkela!!!

                    Wstyd przyznać, ale jeszcze nie widziałam Absolwenta. Jest moją jedną z najpilniejszych
                    perełek jakie chciałabym zobaczyć.



                    >To nie znaczy , że nie interesuja mnie nowości ale trochę
                    > staromodne gusta zostały - Maciek będzie miał ubaw jesli to przeczyta!

                    To co powie o mnie, gdy usłyszy, że lubię czarno-białe filmy sprzed 50-ciu lat!
                    I które w dodatku swoim wiekiem przerastają mnie 2x!


                    >Jeszcze
                    > trochę o moim "romantycznym odchyleniu" - w tym czasie spotkałem miłośc mojego
                    > życia (nie jestesmy razem) i świat dla mnie zwariował!!! Może dlatego tamte
                    > rzeczy tak dobrze utkwiły mi w pamięci???

                    Takie rzeczy pozostają w pamięci. W każdym tkwi coś z romantyka, nawet w Macieju. Pozostaje mi życzyć Tobie aby tamte chwile powróciły z dwojoną siłą lub
                    przynajmniej w takiej mierze, aby wspomnienie ich w przyszłości dawało tyle
                    radości, co te, które minęły.


                    > Przykro mi , że zmuszam Cię do czytania takich wynurzeń ale starego pryka
                    > onieśmiela Twoja erudycja i spokój.

                    No, teraz to się czerwienię, dziękuję za miłe słowa. I dodam, że to to żadne
                    wynurzenia dla mnie i miło mi się Twoje wypowiedzi czyta.



                    > I czuje się trochę jak uczeń tłumaczący się
                    >
                    > nauczycielce ze swoich postępków.
                    > Jeśli udało Ci się dobrnąć do końca to przepraszam za to ględzenie i
                    > Pozdrawiam.


                    Myślę i myślę, przewijam i przewijam i jakoś tego ględzenia nie widzę!

                    Również pozdrawiam


                    • maksimum Re: MASTERSON , FONDA,TOMEI - TYLKO DLA REDY 14.02.04, 20:21

                      > > Mam dużo zaległości filmowych, z czasem i pomocą
                      > > (doradztwem) innych może uda mi się uzupełnić braki.Najlepiej kojarzę film
                      > owe lata 91-97 ,prowadziłem wtedy wypożyczalnię kaset video i chcąc -nie chcąc

                      > > oglądałem ogromne ilości tytułów. Miałem ambicje by była to przystań dla
                      > > koneserów kina ale bardzo szybko musiałem zejść na ziemię. By ten interes
                      > nie był tylko działalnością charytatywną , musiałem kupować ok. 90% nędznej ,
                      > > amerykańskiej komercji .Pocieszam się , że kilkanastu może klientów "filmo
                      > wo wychowałem" i zachęciłem do szukania w kinie czegoś więcej niż rozrywki.

                      Panie kolego Lysy ,najlepiej sie uczy przez rozrywke.
                      Dobry film musi miec ramy rozrywkowe,w ktore wbudowane sa wielowarstwowe watki.
                      Od poziomu widza zalezy na ktory watek sie zalapie,a do ogladania jest dla
                      kazdego.
                      You know what I mean?

                      > I oby takich jak Ty było więcej. Powiem Ci w zaufaniu, że gdybym miała
                      możliwość pracy w wypozyczalni filmów, bez żadnego zastanowienia przyjełabym ją
                      > i to w podskokach z usmiechem na twarzy. Robic to co się lubi i dostawać za to
                      > pieniądze to szczęście jakich mało.
                      > Osobiście bardzo rzadko zachodziłam do wypożyczalni bo nigdy nie miałam i
                      >nadal nie mam video.

                      Ja lubie sobie pozartowac,ale Ty Reda to jestes radykalna.
                      Teraz ludzie juz pozbywaja sie videos na rzecz DVD players,a Ty przespisz i ten
                      okres.

                      > A od spoglądania na okładki filmów, których nie miałam szans
                      > obejrzeć, krajało się mi serce. Teraz gdy mam kompa w domu, sytuacja
                      polepszyła
                      > się u mnie na lepsze, choć z klasykami (które wprost uwielbiam) i tak dalej są
                      > trudnośi w zdobyciu, ale pomału i ja nadrabiam zaległości.
                      >
                      >
                      > > A teraz do rzeczy.
                      > > Mary Stuart Masterson - "Smażone zielone pomidory","Benny i Joon" , "Rod
                      > zina zastępcza", "Wszystko jest możliwe","Usłane różami""Kamienne ogrody"
                      > Widziałam niestety tylko te 2 ostatnie. "Kamienne ogrody" całkiem nie dawno
                      > w tv, na Ale kino.

                      Zabijcie mnie,ale nie kojarze Masterson.

                      > > Marisa Tomei - "Zawód dziennikarz","Skryta namietność","Tylko
                      > > ty","Equinox","Mój kuzyn Vinny"

                      "My cousin Vinny" to bylo dzielo sztuki.

                      > > Bridget Fonda - "2 miliony dolarów napiwku","Kryptonim
                      > > Nina","Sublokatorka","W rytmie serca","Singles-Samotnicy"
                      >
                      > Ostatnio widziałam "Pocałunek smoka" i jako aktorka o subtelnym wyglądzie
                      > nieźle zaprezentowała się na tle bandziorów-karateków.
                      >
                      >
                      > > Wymieniłem tylko te dobre filmy z nimi , które były w mojej wypożyczalni.
                      > > Polubiłem Mary,Marisę i Bridget za filmy i role , które były dla mnie wazn
                      > e -
                      > > kilka z nich powyżej. Maximum ma pewnie trochę racji ,że to oznaka starzen
                      > ia się ale ja po prostu jestem wierny swoim sympatiom i może zbyt mało krytyc
                      > znie oceniam ich póżniejsze dokonania.
                      >
                      > Całkiem dla mnie zrozumiałe. Ja również mam swoje sympatie wśród aktorek,
                      które lubię oglądać przez co nie zawsze jestem obiektywna w ich ocenie. Np.
                      >Winona Ryder lub trochę zapomniana dzisiej Mira Sorvino.

                      Winona dobrze gra,ale ja jej nie lubie,za to Mira Sorvino jest bardzo slodka.

                      > >Tak jak w wieku może 16 -17 lat
                      > > zobaczyłem "Absolwenta" i mija ćwierć wieku ,a ja dalej kocham muzykę Sim
                      > ona i Garfunkela!!!

                      Bo ich muzyka byla kiedys popularna i Simon niezle dawal sobie sam rade,bo ten
                      drugi faggot z Brooklyna juz odpuscil.
                      Widze Lysy,ze ty masz sentyment do Jew guys from Brooklyn.
                      Kiedys Sandler,teraz te dwie przylepy.

                      > Wstyd przyznać, ale jeszcze nie widziałam Absolwenta. Jest moją jedną z
                      >najpilniejszych perełek jakie chciałabym zobaczyć.

                      Obejrzyj lepiej "Laurel Canyon" i opisz go moze bardziej obiektywnie niz ja.

                      > >To nie znaczy , że nie interesuja mnie nowości ale trochę
                      > > staromodne gusta zostały - Maciek będzie miał ubaw jesli to przeczyta!

                      Jeszcze troche i ja Cie tu zaprosze do NYC i zalatwie Ci mieszkanie na
                      Brooklynie,zebys mogl tej kulturze sie lepiej przyjrzec.

                      > To co powie o mnie, gdy usłyszy, że lubię czarno-białe filmy sprzed 50-ciu
                      lat! I które w dodatku swoim wiekiem przerastają mnie 2x!

                      Ty mnie juz nie raz powalilas na plecy i zaczynam do Was nabierac szacunku.

                      > >Jeszcze
                      > > trochę o moim "romantycznym odchyleniu" - w tym czasie spotkałem miłośc mo
                      > jego życia (nie jestesmy razem) i świat dla mnie zwariował!!! Może dlatego
                      >tamte rzeczy tak dobrze utkwiły mi w pamięci???
                      >
                      > Takie rzeczy pozostają w pamięci. W każdym tkwi coś z romantyka, nawet w
                      >Macieju.

                      Obiecuje przy nastepnym goleniu przyjrzec sie sobie troche lepiej.

                      > Pozostaje mi życzyć Tobie aby tamte chwile powróciły z dwojoną siłą lub
                      > przynajmniej w takiej mierze, aby wspomnienie ich w przyszłości dawało tyle
                      > radości, co te, które minęły.

                      Wlasnie to chcialem napisac!

                      > > Przykro mi , że zmuszam Cię do czytania takich wynurzeń ale starego pryk
                      > a onieśmiela Twoja erudycja i spokój.
                      >
                      > No, teraz to się czerwienię, dziękuję za miłe słowa. I dodam, że to to żadne
                      > wynurzenia dla mnie i miło mi się Twoje wypowiedzi czyta.

                      A ja zaczynam byc zazdrosny!

                      > > I czuje się trochę jak uczeń tłumaczący się
                      > > nauczycielce ze swoich postępków.
                      > > Jeśli udało Ci się dobrnąć do końca to przepraszam za to ględzenie i
                      > > Pozdrawiam.
                      >
                      >
                      > Myślę i myślę, przewijam i przewijam i jakoś tego ględzenia nie widzę!
                      >
                      > Również pozdrawiam

                      Ludzie,WY mnie chcecie wykonczyc!
                      • Gość: łysy Re: MASTERSON , FONDA,TOMEI - dla Maxa IP: *.crowley.pl 15.02.04, 01:45
                        Panie kolego Maximum ja uwielbiam komedie i wbrew pozorom nie jest tak łatwo
                        nakręcić dobrą. Co Pan taki dziś miły ,czyżby to zbawienny wpływ The Redy?
                        Nie kojarzysz Masterson? Lubisz komedie więc może widziałeś z nią "Chanses
                        are"? Facet umiera i idzie do nieba , tam awanturuje się , że zostawił na ziemi
                        dziewczynę(Cybill Shephard) , którą kocha i chce wrócić na ziemię. By się go
                        pozbyć pozwalają mu wrócić z powrotem ale przez reinkarnację (odrodzić się w
                        innym ciele).Z pośpiechu zapominają mu wyczyścić pamięci. Mija 20 lat i z
                        noworodka robi się przystojny młodzian (Robert Downey jr.) , który zakochuje
                        się w pewnej dziewczynie (M.S.Masterson).Po jakimś czasie miłość zaczyna
                        pączkować i trafia do jej domu.I tam doznaje szoku ,skądś zbyt dobrze go
                        zna .... Dalej nie piszę bo gdybyś go gdzies oglądał to zepsuł bym Ci cały
                        efekt.
                        "Usłane różami" - facet(Christian Slater) spacerując nocą widzi w oknie smutną
                        dziewczynę(M.S.Masterson). Lubi cieszyć się radością innych więc posyła jej
                        kwiaty. Ona nie wiedząc kto ją tak obdarował zaczyna szukać........(film trochę
                        zepsuty ale gra aktorów-cymes).
                        "Smażone zielone pomidory" - zahukana kura domowa (Kathy Bates) będąc w
                        szpitalu- domu opieki spotyka starszą panią (Jessica Tandy) ,która opowiada jej
                        niesamowite historie z życia dwóch kobiet(M.S.Masterson i M.L.Paker).
                        Opowiadanie(filmowe) wciąga ją tak bardzo , że zaczyna robić rewolucję w swoim
                        życiu..... Marna zapowiedż ale film cudowny!!!
                        Nieudolnie starałem Ci się przybliżyć M.S.M. może coś pamiętasz?
                        Simon i Garfunkel znowu śpiewają razem (sondażowe koncerty spotkały się z takim
                        zainteresowaniem ,że jest już zaplanowana trasa w kilkudziesięciu miastach
                        USA)!!!!!
                        Sandlera próbujesz mi wcisnąć od miesiąca (choć ani razu nie stwierdziłem ,
                        że jestem jego fanem) "Happy Gilmore"był dobry - reszta niestety badziewie.
                        Natomiast jestem na 100 % przekonany , że jest lepszym aktorem niż Jennifer
                        Lopez aktorką (u Ciebie czołówka).
                        Jesteś bardzo miły z tym zaproszeniem do NYC(wiem , że to żart) ale ja
                        trochę jeżdziłem po obcych krajach i doszedłem do wniosku ,że Polska jest tak
                        piękna i tak mało ją znamy , że od kilku lat staram się ją bardziej dogłębnie
                        poznać - i jestem coraz bardziej zafascynowany.
                        Na koniec - NIKT TU NIE CHCE CIĘ WYKOŃCZYĆ -doceniamy Twój wielki wkład we
                        wprowadzaniu twórczego zamętu na tym i innych forach!!!!!!!Pozdrawiam.
                        • maksimum Re: MASTERSON , FONDA,TOMEI - dla Maxa 15.02.04, 06:37
                          Gość portalu: łysy napisał(a):

                          > Panie kolego Maximum ja uwielbiam komedie i wbrew pozorom nie jest tak łatwo
                          > nakręcić dobrą. Co Pan taki dziś miły ,czyżby to zbawienny wpływ The Redy?
                          > Nie kojarzysz Masterson? Lubisz komedie więc może widziałeś z nią "Chanses
                          > are"? Facet umiera i idzie do nieba , tam awanturuje się , że zostawił na
                          ziemi
                          > dziewczynę(Cybill Shephard) , którą kocha i chce wrócić na ziemię. By się go
                          > pozbyć pozwalają mu wrócić z powrotem ale przez reinkarnację (odrodzić się w
                          > innym ciele).Z pośpiechu zapominają mu wyczyścić pamięci. Mija 20 lat i z
                          > noworodka robi się przystojny młodzian (Robert Downey jr.)

                          Jak Robert Downey Jr. jest przystojny mlodzian,to by Ci skali zabraklo jakbys
                          mnie zobaczyl.

                          >, który zakochuje
                          > się w pewnej dziewczynie (M.S.Masterson).Po jakimś czasie miłość zaczyna
                          > pączkować i trafia do jej domu.I tam doznaje szoku ,skądś zbyt dobrze go
                          > zna .... Dalej nie piszę bo gdybyś go gdzies oglądał to zepsuł bym Ci cały
                          > efekt.
                          us.imdb.com/title/tt0097044/
                          Ten film pamietam,tylko z dwoch powodow,ze obok Downey'a Jr. gral rowniez ten
                          bardzo znany aktor,ktory byl drugim mezem wdowy.
                          A M.S.Masterson miala calkiem ciekawa urode,okragla na twarzy i na pazia
                          ostrzyzona
                          -identycznie jak moja corka -i takie same jasniutkie wlosy.Pupcie miala tez
                          pulchna,czyli typowa polska uroda.I to sie dzialo wszystko w Waszyngtonie i jej
                          maz byl jakims senatorem czy czyms podobnym.

                          > "Usłane różami" - facet(Christian Slater) spacerując nocą widzi w oknie
                          smutną
                          > dziewczynę(M.S.Masterson). Lubi cieszyć się radością innych więc posyła jej
                          > kwiaty. Ona nie wiedząc kto ją tak obdarował zaczyna szukać........(film
                          trochę zepsuty ale gra aktorów-cymes).

                          Za krotki opis i nie zalapalem.

                          > "Smażone zielone pomidory" - zahukana kura domowa (Kathy Bates) będąc w
                          > szpitalu- domu opieki spotyka starszą panią (Jessica Tandy) ,która opowiada
                          jej niesamowite historie z życia dwóch kobiet(M.S.Masterson i M.L.Paker).
                          > Opowiadanie(filmowe) wciąga ją tak bardzo , że zaczyna robić rewolucję w
                          swoim życiu..... Marna zapowiedż ale film cudowny!!!
                          > Nieudolnie starałem Ci się przybliżyć M.S.M. może coś pamiętasz?

                          Moze te pomidory widzialem,ale za malo napisales.
                          Nie mozesz tak opisac jak ja "Laurel Canyon" ?

                          > Simon i Garfunkel znowu śpiewają razem (sondażowe koncerty spotkały się z
                          takim zainteresowaniem ,że jest już zaplanowana trasa w kilkudziesięciu
                          >miastach USA)!!!!!

                          Przejada sie po zydowskich gettach i to by bylo na tyle.

                          > Sandlera próbujesz mi wcisnąć od miesiąca (choć ani razu nie stwierdziłem ,
                          > że jestem jego fanem) "Happy Gilmore"był dobry - reszta niestety badziewie.

                          To prawda,"Happy'ego " ogladalem 2x,a to dlatego,ze moim ulubionym sportem jest
                          hokey.

                          > Natomiast jestem na 100 % przekonany , że jest lepszym aktorem niż Jennifer
                          > Lopez aktorką (u Ciebie czołówka).

                          J.Lopez grala w kilku filmach i to dobrze,a A.Sandler ma jeden dobry film.

                          > Jesteś bardzo miły z tym zaproszeniem do NYC(wiem , że to żart) ale ja
                          > trochę jeżdziłem po obcych krajach i doszedłem do wniosku ,że Polska jest tak
                          > piękna i tak mało ją znamy , że od kilku lat staram się ją bardziej dogłębnie
                          > poznać - i jestem coraz bardziej zafascynowany.
                          > Na koniec - NIKT TU NIE CHCE CIĘ WYKOŃCZYĆ -doceniamy Twój wielki wkład we
                          > wprowadzaniu twórczego zamętu na tym i innych forach!!!!!!!Pozdrawiam.

                          Tworczy zamet polega na tym,ze probuje wam poprzewracac w glowie a wy i tak
                          swoje myslicie?
                      • the_reda Re: MASTERSON , FONDA,TOMEI - TYLKO dla Maksimuma 15.02.04, 15:10
                        maksimum napisał:

                        > Ja lubie sobie pozartowac,

                        Ja wiem, że lubisz się śmiać, pośmiać a czasem wyśmiać (z kogoś-tego nie toleruję)
                        Wiem, że lubisz komedie, a aktorki w nich grające oceniasz po wyglądzie, choć
                        sam twierdzisz, że jest inaczej, to oboje wiemy, że to nie prawda. Wiem również,
                        że aktorki te muszą odpowiadać Twoim kryterium (koniecznie wysoka,szczupła-ale nie Miotła) i najlepiej, żeby odkrywały swoje wdzięki np.tańcząc na scenie.
                        Ja też lubię tą scenę w "Coyote Ugly" ale oczywiście z całkiem innych powodów,
                        ma się rozumieć. Fajny staroć wtedy śpiewały. Chiałam sprawdzić co to dokładnie
                        za piosenka, ale film nie chce mi chodzić... pieron jeden, zepsuł się chyba...


                        >ale Ty Reda to jestes radykalna.
                        > Teraz ludzie juz pozbywaja sie videos na rzecz DVD players,a Ty przespisz i ten
                        >
                        > okres.

                        Pozbywają się i dlatego nie mam zamiaru go kupować, a odtwarzacz DVD sprawiłam
                        sobie kilka lat temu, więc idąc za Twoją radą, mogę SPAĆ spokojnie.



                        > Obejrzyj lepiej "Laurel Canyon" i opisz go moze bardziej obiektywnie niz ja.


                        Maciej, Ty ten film opisałeś prawie w całości. To po co mam go teraz oglądać?
                        Wszystko już będę wiedzieć!



                        > Ludzie,WY mnie chcecie wykonczyc!

                        Pytanie tylko jak to zrobić!

                        To taki żart oczywiście, żebyś nie mówił, że na żartach się nie znam.
                        • maksimum Re: MASTERSON , FONDA,TOMEI - TYLKO dla Maksimuma 15.02.04, 20:33
                          the_reda napisała:

                          > maksimum napisał:
                          >
                          > > Ja lubie sobie pozartowac,
                          >
                          > Ja wiem, że lubisz się śmiać, pośmiać a czasem wyśmiać (z kogoś-tego nie
                          >toleruję)

                          A jak mam okreslic those two Jewish boys Simon&Garfunkel jesli Simon pedal
                          w moich ustach jest nielegalne?
                          Zreszta Garfunkel jest jeszcze wiekszy pedal.

                          > Wiem, że lubisz komedie, a aktorki w nich grające oceniasz po wyglądzie, choć
                          > sam twierdzisz, że jest inaczej, to oboje wiemy, że to nie prawda.

                          Przyznam szczerze,klamalem w zywe oczy!

                          > Wiem również że aktorki te muszą odpowiadać Twoim kryterium (koniecznie
                          wysoka,szczupła-ale
                          > nie Miotła) i najlepiej, żeby odkrywały swoje wdzięki np.tańcząc na scenie.
                          > Ja też lubię tą scenę w "Coyote Ugly" ale oczywiście z całkiem innych powodów,
                          > ma się rozumieć. Fajny staroć wtedy śpiewały. Chiałam sprawdzić co to
                          dokładnie
                          > za piosenka, ale film nie chce mi chodzić... pieron jeden, zepsuł się chyba...

                          One way,or another
                          I,m gonna get You,get you
                          One way,or another
                          I'm gonna meet you

                          > > Obejrzyj lepiej "Laurel Canyon" i opisz go moze bardziej obiektywnie niz ja.
                          >
                          > Maciej, Ty ten film opisałeś prawie w całości. To po co mam go teraz oglądać?
                          > Wszystko już będę wiedzieć!

                          Ja wiem,ze moje opisy sa duzo lepsze niz sam film jest nakrecony,ale nie
                          opisalem w calosci,ze Alex jest wysoka szczupla szatynka i nosi cieniutkie
                          okulary,a dlugie wlosy spina z tylu do gory gdy chce byc bardziej zalotna.

                          > > Ludzie,WY mnie chcecie wykonczyc!
                          >
                          > Pytanie tylko jak to zrobić!
                          >
                          > To taki żart oczywiście, żebyś nie mówił, że na żartach się nie znam.

                          Nie wyglada mnie to na zart,ale ja jestem odporny na zarty i ciezki do za.......
                          Pozdr Maciej
                    • Gość: łysy Re: MASTERSON , FONDA,TOMEI - TYLKO DLA REDY IP: *.crowley.pl 15.02.04, 00:32
                      Ja się bardzo cieszę , że zechciałaś skomentować moje aktorskie wybory,
                      Zmusiłaś mnie równocześnie do przemyśleń dlaczego akurat te aktorki umieściłem
                      obok takich tuzów jak Streep,Thompson czy Sarandon .Dobrze mi zrobiło trochę
                      wspomnień . Cieszę się , że oglądasz również stare filmy nawet te czarno-białe
                      bo tylko dobre rzeczy mogą przetrwać taką próbę czasu. Na odrabianie zaległości
                      nigdy nie jest za póżno - widziałaś może dzisiaj w tv lub wcześniej "Lepiej być
                      nie może"(choć to akurat nie jest stare) - uczta filmowa dla mnie!!! Z tą pracą
                      w wypożyczalni to nie jest taki miód jakby na oko wyglądało -po przyjściu 25
                      klieta w jednym dniu , który domaga sie nowości z Segalem,Van Dammem i innymi
                      tego typu ,ręce opadają .Wypożyczalnie ogólnie padają na twarz , tak że chyba
                      musisz szukać innego miejsca by połączyć pasję z zarabianiem pieniędzy .Bardzo
                      dobrze potrafisz pisać !!!! kochasz kino !!! - więc próbuj może dziennikarstwa
                      filmowego (i wtedy pokazy przedpremierowe , festiwale - byłoby pięknie).Wiem,
                      że to niełatwa sprawa ale życze Ci by Twoje marzenia jakoś się spełniły. Jak
                      czytam Szczerbę czy Mossakowskiego z GW - to bijesz ich na głowę!!!
                      Opisz gdzieś ,jeśli będziesz mieć czas i ochotę jakie filmy Ciebie nakręcają.
                      Dzięki za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam.
                      • the_reda Re: S. Segal i "Lepiej być nie może" 15.02.04, 19:58
                        Gość portalu: łysy napisał(a):

                        > Ja się bardzo cieszę , że zechciałaś skomentować moje aktorskie wybory,
                        > Zmusiłaś mnie równocześnie do przemyśleń dlaczego akurat te aktorki umieściłem
                        > obok takich tuzów jak Streep,Thompson czy Sarandon .Dobrze mi zrobiło trochę
                        > wspomnień . Cieszę się , że oglądasz również stare filmy nawet te czarno-białe
                        > bo tylko dobre rzeczy mogą przetrwać taką próbę czasu. Na odrabianie zaległości
                        >
                        > nigdy nie jest za póżno - widziałaś może dzisiaj w tv lub wcześniej "Lepiej być
                        >
                        > nie może"(choć to akurat nie jest stare) - uczta filmowa dla mnie!!!


                        Widziałam kilka razy! Świetny film, z gatunku tych, w którym wszyscy wypadli
                        idealnie, po prostu lepiej być nie może! J.Nicholson ze swoim paraliżyjącym wręcz
                        wzrokiem, H.Hunt pełna wewnętrznej siły. Rewelacja jednym słowem! Para, która
                        bez wątpienia zasłużyła na Oscara. Świetne dialogi pomiędzy nimi. Te w kawiarni
                        w drugiej części filmu, gdy Nicholson mówi podirytowany do Hunt: "Mnie kazali
                        założyć elegancji garnitur, a ciebie wpuścili w zwykłej sukience" rozbawiły mnie
                        do łez, albo jak później składał zamówienie wydzierając się do kelnera stojącego
                        w drugim końcu budynku. Pamiętasz jak Jack przedstawiał Carol Simonowi przed ich
                        wyjazdem? Carol kelnerka-Simon pedał. Cała kwintesencja jego zachowania, które
                        ulega przemianie pod wpływem wydarzeń i ludzi. Film, który ogląda się za każdym
                        razem z uśmiechem na twarzy. Rewelacja!


                        >Z tą pracą
                        >
                        > w wypożyczalni to nie jest taki miód jakby na oko wyglądało -po przyjściu 25
                        > klieta w jednym dniu , który domaga sie nowości z Segalem,Van Dammem i innymi
                        > tego typu ,ręce opadają .

                        Albo z Chuckiem Norisem czy Dudikofem (czy jakoś tak)!!! Była tez taka pani...
                        nie pamiętam, chyba nazwisko na R, potrafiła nieźle dokopać. Wszyscy bohaterowie
                        typu "zabili go i uciekł". Można nieźle się uśmiać się na takich filmach! A Segal
                        to swoją drogą ciekawy przypadek. Aktor z niego o "dwóch minach" i jest przykładem
                        na to, że każdy może zostać aktorem, nawet największe beztalencie.


                        >Wypożyczalnie ogólnie padają na twarz , tak że chyba
                        > musisz szukać innego miejsca by połączyć pasję z zarabianiem pieniędzy .

                        Padają rzeczywiście. Te większe nie chcąc skapitulować zmuszone są iść z biegiem czasu
                        i przerzucają się na filmy DVD, które pomału ale zdecydowanie wypierają VHSy.


                        >Bardzo
                        > dobrze potrafisz pisać !!!! kochasz kino !!! - więc próbuj może dziennikarstwa
                        > filmowego (i wtedy pokazy przedpremierowe , festiwale - byłoby pięknie).Wiem,
                        > że to niełatwa sprawa ale życze Ci by Twoje marzenia jakoś się spełniły.

                        Byłoby pięknie, rzeczywiście, darmowe bilety do kina, o tym marzy prawdziwy kinoman!
                        Dzięki serdeczne za miłe słowa. Choć taki ze mnie znów dobry pisarz to nie jest,
                        staram się pisać to co myślę, jak każdy zresztą.



                        > Opisz gdzieś ,jeśli będziesz mieć czas i ochotę jakie filmy Ciebie nakręcają.

                        Właściwie to oglądam wszystkie jakie mi wpadną w ręce. Rózne gatunki z różnych
                        lat. Selekcja następuje dopiero po kilku minutach i zazwyczaj kończy się
                        przewijaniem, bo większośc jest niestety poniżej poziomu średniego.
                        Mam oczywiście swoich faworytów np. M.Streep i jej np."Co się wydarzyło w Madison
                        County". Filmy z A.Hopkinsem a zwłasza "Milczenie owiec" czy "Okruchy dnia" uważam za niezwykłe i niepowtarzalne. Dotyczy się to również R.de Niro choć
                        on ostatnio niezbyt celnie wybiera sobie role. I oczywiście starocie np.: "12 gniewnych
                        ludzi"- klasyka filmu psychologicznego. Ostatnio odkrywam uroki filmów Kurosawy
                        (lepiej późno niż wcale). Widziałeś "Dersu Uzała"? Można obejrzeć na Ale Kino.
                        Film o męskiej przyjaźni rozgrywany w rosyjskiej tajdze. Zrobił na mnie spore
                        wrażenie.
                        To by było tak po krótce. Komentarz byłby bardzo mile widziany, jeśli najdzie
                        Cię ochota to krytykuj śmiało!

                        Pozdrawiam
                        • maksimum Re: S. Segal i "Lepiej być nie może" 15.02.04, 20:16
                          the_reda napisała:

                          > Gość portalu: łysy napisał(a):
                          >
                          > > Ja się bardzo cieszę , że zechciałaś skomentować moje aktorskie wybory,
                          > > Zmusiłaś mnie równocześnie do przemyśleń dlaczego akurat te aktorki umieśc
                          > iłem
                          > > obok takich tuzów jak Streep,Thompson czy Sarandon .Dobrze mi zrobiło troc
                          > hę
                          > > wspomnień . Cieszę się , że oglądasz również stare filmy nawet te czarno-b
                          > iałe
                          > > bo tylko dobre rzeczy mogą przetrwać taką próbę czasu. Na odrabianie zaleg
                          > łości
                          > >
                          > > nigdy nie jest za póżno - widziałaś może dzisiaj w tv lub wcześniej "Lepie
                          > j być
                          > >
                          > > nie może"(choć to akurat nie jest stare) - uczta filmowa dla mnie!!!
                          >
                          >
                          > Widziałam kilka razy! Świetny film, z gatunku tych, w którym wszyscy wypadli
                          > idealnie, po prostu lepiej być nie może! J.Nicholson ze swoim paraliżyjącym
                          wrę
                          > cz
                          > wzrokiem, H.Hunt pełna wewnętrznej siły. Rewelacja jednym słowem! Para, która
                          > bez wątpienia zasłużyła na Oscara. Świetne dialogi pomiędzy nimi. Te w
                          kawiarni
                          > w drugiej części filmu, gdy Nicholson mówi podirytowany do Hunt: "Mnie kazali
                          > założyć elegancji garnitur, a ciebie wpuścili w zwykłej sukience" rozbawiły
                          mni
                          > e
                          > do łez, albo jak później składał zamówienie wydzierając się do kelnera
                          stojąceg
                          > o
                          > w drugim końcu budynku. Pamiętasz jak Jack przedstawiał Carol Simonowi przed
                          >ich wyjazdem? Carol kelnerka-Simon pedał.

                          TYLKO,ZE JAK JA MOWIE: SIMON PEDAL,TO JUZ JESTEM ZLE WYCHOWANY.

                          > Cała kwintesencja jego zachowania, które
                          > ulega przemianie pod wpływem wydarzeń i ludzi. Film, który ogląda się za
                          każdym
                          > razem z uśmiechem na twarzy. Rewelacja!
                          >
                          >
                          > >Z tą pracą
                          > >
                          > > w wypożyczalni to nie jest taki miód jakby na oko wyglądało -po przyjściu
                          > 25
                          > > klieta w jednym dniu , który domaga sie nowości z Segalem,Van Dammem i inn
                          > ymi
                          > > tego typu ,ręce opadają .
                          >
                          > Albo z Chuckiem Norisem czy Dudikofem (czy jakoś tak)!!! Była tez taka pani...
                          > nie pamiętam, chyba nazwisko na R, potrafiła nieźle dokopać. Wszyscy
                          bohaterowi
                          > e
                          > typu "zabili go i uciekł". Można nieźle się uśmiać się na takich filmach! A
                          Seg
                          > al
                          > to swoją drogą ciekawy przypadek. Aktor z niego o "dwóch minach" i jest
                          przykła
                          > dem
                          > na to, że każdy może zostać aktorem, nawet największe beztalencie.
                          >
                          >
                          > >Wypożyczalnie ogólnie padają na twarz , tak że chyba
                          > > musisz szukać innego miejsca by połączyć pasję z zarabianiem pieniędzy .
                          >
                          > Padają rzeczywiście. Te większe nie chcąc skapitulować zmuszone są iść z
                          biegie
                          > m czasu
                          > i przerzucają się na filmy DVD, które pomału ale zdecydowanie wypierają VHSy.
                          >
                          >
                          > >Bardzo
                          > > dobrze potrafisz pisać !!!! kochasz kino !!! - więc próbuj może dziennikar
                          > stwa
                          > > filmowego (i wtedy pokazy przedpremierowe , festiwale - byłoby pięknie).Wi
                          > em,
                          > > że to niełatwa sprawa ale życze Ci by Twoje marzenia jakoś się spełniły.
                          >
                          > Byłoby pięknie, rzeczywiście, darmowe bilety do kina, o tym marzy prawdziwy
                          kin
                          > oman!
                          > Dzięki serdeczne za miłe słowa. Choć taki ze mnie znów dobry pisarz to nie
                          jest
                          > ,
                          > staram się pisać to co myślę, jak każdy zresztą.
                          >
                          >
                          >
                          > > Opisz gdzieś ,jeśli będziesz mieć czas i ochotę jakie filmy Ciebie nakręc
                          > ają.
                          >
                          > Właściwie to oglądam wszystkie jakie mi wpadną w ręce. Rózne gatunki z różnych
                          > lat. Selekcja następuje dopiero po kilku minutach i zazwyczaj kończy się
                          > przewijaniem, bo większośc jest niestety poniżej poziomu średniego.
                          > Mam oczywiście swoich faworytów np. M.Streep i jej np."Co się wydarzyło w
                          Madis
                          > on
                          > County". Filmy z A.Hopkinsem a zwłasza "Milczenie owiec" czy "Okruchy dnia"
                          uwa
                          > żam za niezwykłe i niepowtarzalne. Dotyczy się to również R.de Niro choć
                          > on ostatnio niezbyt celnie wybiera sobie role. I oczywiście starocie np.: "12
                          g
                          > niewnych
                          > ludzi"- klasyka filmu psychologicznego. Ostatnio odkrywam uroki filmów
                          Kurosawy
                          > (lepiej późno niż wcale). Widziałeś "Dersu Uzała"? Można obejrzeć na Ale Kino.
                          > Film o męskiej przyjaźni rozgrywany w rosyjskiej tajdze. Zrobił na mnie spore
                          > wrażenie.
                          > To by było tak po krótce. Komentarz byłby bardzo mile widziany, jeśli najdzie
                          > Cię ochota to krytykuj śmiało!
                          >
                          > Pozdrawiam
                        • maksimum Re: S. Segal i "Lepiej być nie może" 15.02.04, 20:46

                          > > nigdy nie jest za póżno - widziałaś może dzisiaj w tv lub wcześniej "Lepie
                          > j być nie może"(choć to akurat nie jest stare) - uczta filmowa dla mnie!!!
                          >
                          >
                          > Widziałam kilka razy! Świetny film, z gatunku tych, w którym wszyscy wypadli
                          > idealnie, po prostu lepiej być nie może! J.Nicholson ze swoim paraliżyjącym
                          wręcz
                          > wzrokiem, H.Hunt pełna wewnętrznej siły. Rewelacja jednym słowem! Para, która
                          > bez wątpienia zasłużyła na Oscara. Świetne dialogi pomiędzy nimi. Te w
                          kawiarni
                          > w drugiej części filmu, gdy Nicholson mówi podirytowany do Hunt: "Mnie kazali
                          > założyć elegancji garnitur, a ciebie wpuścili w zwykłej sukience" rozbawiły
                          mnie do łez, albo jak później składał zamówienie wydzierając się do kelnera
                          stojącego
                          > w drugim końcu budynku. Pamiętasz jak Jack przedstawiał Carol Simonowi przed
                          >ich wyjazdem? Carol kelnerka-Simon pedał.

                          I podobalo Ci sie to?????
                          Serdecznie watpie!!!!!

                          > Cała kwintesencja jego zachowania, które ulega przemianie pod wpływem
                          wydarzeń i ludzi. Film, który ogląda się za każdym razem z uśmiechem na twarzy.
                          >Rewelacja!

                          Wierze Ci na slowo i nie bede ogladal.

                          > >Bardzo
                          > > dobrze potrafisz pisać !!!! kochasz kino !!! - więc próbuj może dziennikar
                          > stwa
                          > > filmowego (i wtedy pokazy przedpremierowe , festiwale - byłoby pięknie).Wi
                          > em, że to niełatwa sprawa ale życze Ci by Twoje marzenia jakoś się spełniły.
                          > Byłoby pięknie, rzeczywiście, darmowe bilety do kina, o tym marzy prawdziwy
                          kinoman!
                          > Dzięki serdeczne za miłe słowa. Choć taki ze mnie znów dobry pisarz to nie
                          >jest staram się pisać to co myślę, jak każdy zresztą.

                          A ja pisze,to co widze i to co czuje i staram sie nie myslec przy pisaniu i
                          wychodzi as good as it gets i moze dlatego tak wam podpadam.

                          > > Opisz gdzieś ,jeśli będziesz mieć czas i ochotę jakie filmy Ciebie nakręc
                          > ają.
                          >
                          > Właściwie to oglądam wszystkie jakie mi wpadną w ręce. Rózne gatunki z różnych
                          > lat. Selekcja następuje dopiero po kilku minutach i zazwyczaj kończy się
                          > przewijaniem, bo większośc jest niestety poniżej poziomu średniego.
                          > Mam oczywiście swoich faworytów np. M.Streep i jej np."Co się wydarzyło w
                          Madison
                          > County". Filmy z A.Hopkinsem a zwłasza "Milczenie owiec" czy "Okruchy dnia"
                          uważam za niezwykłe i niepowtarzalne. Dotyczy się to również R.de Niro choć
                          > on ostatnio niezbyt celnie wybiera sobie role. I oczywiście starocie np.: "12
                          gniewnych ludzi"- klasyka filmu psychologicznego. Ostatnio odkrywam uroki
                          filmów Kurosawy
                          > (lepiej późno niż wcale). Widziałeś "Dersu Uzała"? Można obejrzeć na Ale Kino.
                          > Film o męskiej przyjaźni rozgrywany w rosyjskiej tajdze. Zrobił na mnie spore
                          > wrażenie.
                          > To by było tak po krótce. Komentarz byłby bardzo mile widziany, jeśli najdzie
                          > Cię ochota to krytykuj śmiało!
                          >
                          > Pozdrawiam
                          • maksimum "Lepiej być nie może" "AS GOOD AS IT GETS" 15.02.04, 20:50
                            us.imdb.com/title/tt0119822/
                            Przeciez Jacek tam sam nie gra i jest cala kupa dobrych aktorow,dlatego film
                            dobrze wypadl.
                          • the_reda Re: "Lepiej być nie może" 15.02.04, 22:56
                            Maciej, wydaje mi się, ze doszło do małego nieporozumienia.

                            "Carol-kelnerka, Simon-pedał" to cytat z filmu, usłyszysz go mniej więcej
                            w połowie filmu. Tak przedstawił sobie swoich znajomych bohater grany przez
                            J.Nicholsona. Cytat ten jest całym podsumowaniem jego charakteru, bo bohater
                            tego filmu jest niekulturalny, niegreczny, egoistyczny i widzi tylko siebie.

                            Nie wiem czemu się złościsz, nie mam takiej mocy, aby zmieniać scenariusz i
                            to nie ode mnie zależy poprawność słowna filmu.

                            A film jest dobry, naprawdę. Myslę, że by Ci się spodobał. Każdy znajdzie w nim
                            coś dla siebie. Jest dużo śmiechu ale i refleksji.

                            Ps. Dzięki serdeczne za słowa piosenki z "Coyote Ugly". Zepsuł się mi film na amen.
                            Jeśli poczułeś się urażony moim żartem w tamtym poście, to przepraszam. Nie
                            chcę się z nikim kłócić, a już tym bardziej nikogo obrażać, bo nie na tym
                            polega dyskusja na forum.

                            Pozdrawiam i pędzę na finał z San Jose Roddick-Fish.
                            • maksimum Re: "Lepiej być nie może" 15.02.04, 23:29
                              the_reda napisała:

                              > Maciej, wydaje mi się, ze doszło do małego nieporozumienia.
                              >
                              > "Carol-kelnerka, Simon-pedał" to cytat z filmu, usłyszysz go mniej więcej
                              > w połowie filmu. Tak przedstawił sobie swoich znajomych bohater grany przez
                              > J.Nicholsona. Cytat ten jest całym podsumowaniem jego charakteru, bo bohater
                              > tego filmu jest niekulturalny, niegreczny, egoistyczny i widzi tylko siebie.
                              >
                              > Nie wiem czemu się złościsz, nie mam takiej mocy, aby zmieniać scenariusz i
                              > to nie ode mnie zależy poprawność słowna filmu.

                              Wie,wiem,chodzilo glownie o to,ze to jest zabawne jesli sie uslyszy w filmie,a
                              zupelnie nie zabawne jak ja uzyje w rozmowie.

                              > A film jest dobry, naprawdę. Myslę, że by Ci się spodobał. Każdy znajdzie w
                              nim coś dla siebie. Jest dużo śmiechu ale i refleksji.
                              >
                              > Ps. Dzięki serdeczne za słowa piosenki z "Coyote Ugly". Zepsuł się mi film na
                              amen.
                              > Jeśli poczułeś się urażony moim żartem w tamtym poście, to przepraszam. Nie
                              > chcę się z nikim kłócić, a już tym bardziej nikogo obrażać, bo nie na tym
                              > polega dyskusja na forum.

                              Gdzie bym sie poczul urazony?
                              Mnie nie tak latwo obrazic i nie zostawiaj mnie tu samego z Lysym!

                              > Pozdrawiam i pędzę na finał z San Jose Roddick-Fish.

                              Fish,Tent ,Roddick i bracia Brayant sa kadrze Davis Cupowej.
                              Mysle,ze bez Agassiego moga zdobyc Cup.
                              I to sa wszystko mlode chlopaki,wiec ja sie nie martwie o przyszlosc tenisa w
                              USA.

                              Serdecznie pozdr Maciej
                              • the_reda Re: "Lepiej być nie może" 16.02.04, 12:08
                                maksimum napisał:


                                > Wie,wiem,chodzilo glownie o to,ze to jest zabawne jesli sie uslyszy w filmie,a
                                > zupelnie nie zabawne jak ja uzyje w rozmowie.


                                O, właśnie, o to dokładnie chodzi. Nie wszystkie cytaty z filmów nadają się
                                do powtarzania i użycia w zyciu, choć czasem mnie świerzbi, żeby co niektórych
                                uzyć.


                                > Gdzie bym sie poczul urazony?
                                > Mnie nie tak latwo obrazic i nie zostawiaj mnie tu samego z Lysym!


                                Ale Wam tak się razem przyjemnie dyskutuje...mimo,wszystko nie tak łatwo
                                zrezygnuję z podważania Twoich co niektórych teorii! Kłócić się z Tobą to ja
                                lubię najbardziej! I obiecuję z ręką na sercu poprawić się w żartach, czarny
                                humor dozwolony?


                                > Fish,Tent ,Roddick i bracia Brayant sa kadrze Davis Cupowej.
                                > Mysle,ze bez Agassiego moga zdobyc Cup.
                                > I to sa wszystko mlode chlopaki,wiec ja sie nie martwie o przyszlosc tenisa w
                                > USA.

                                Bez Agassiego będzie im ciężko. Wszyscy co prawda młodzi, ale tylko Roddick
                                jest tym, który gra świetnie i prezentuje najrówniejszą formę przez rok.
                                Ale muszę przyznać, że wczoraj Fish mnie miło zaskoczył. Nie było widać, az
                                takiej przewagi Roddicka jakby to mogło wynikać z ich rankingu. Problem Fisha
                                polega na tym, iż nie potrafi jescze wygrywać tych najważniejszych punktów,
                                w chwili zagrożenia popełnia za banalne błędy. Jak z tym smeczem-uderzyl w piłkę
                                jak z patelni. Sam się po tym uderzeniu uśmiał.


                                Pozdrawiam reda
                                • maksimum Re: "Lepiej być nie może" 16.02.04, 21:54
                                  the_reda napisała:

                                  > maksimum napisał:
                                  >
                                  >
                                  > > Wie,wiem,chodzilo glownie o to,ze to jest zabawne jesli sie uslyszy w film
                                  > ie,a zupelnie nie zabawne jak ja uzyje w rozmowie.
                                  >
                                  > O, właśnie, o to dokładnie chodzi. Nie wszystkie cytaty z filmów nadają się
                                  > do powtarzania i użycia w zyciu, choć czasem mnie świerzbi, żeby co niektórych
                                  > uzyć.

                                  Idz na calosc.Ulzyj sobie a zobaczysz jak chlopaki na Ciebie inaczej spojrza!

                                  > > Gdzie bym sie poczul urazony?
                                  > > Mnie nie tak latwo obrazic i nie zostawiaj mnie tu samego z Lysym!
                                  >
                                  >
                                  > Ale Wam tak się razem przyjemnie dyskutuje...mimo,wszystko nie tak łatwo
                                  > zrezygnuję z podważania Twoich co niektórych teorii! Kłócić się z Tobą to ja
                                  > lubię najbardziej! I obiecuję z ręką na sercu poprawić się w żartach, czarny
                                  > humor dozwolony?

                                  NO RULES!
                                  EVERYTHING GOES.

                                  > > Fish,Tent ,Roddick i bracia Brayant sa kadrze Davis Cupowej.
                                  > > Mysle,ze bez Agassiego moga zdobyc Cup.
                                  > > I to sa wszystko mlode chlopaki,wiec ja sie nie martwie o przyszlosc tenis
                                  > a w USA.
                                  >
                                  > Bez Agassiego będzie im ciężko. Wszyscy co prawda młodzi, ale tylko Roddick
                                  > jest tym, który gra świetnie i prezentuje najrówniejszą formę przez rok.
                                  > Ale muszę przyznać, że wczoraj Fish mnie miło zaskoczył. Nie było widać, az
                                  > takiej przewagi Roddicka jakby to mogło wynikać z ich rankingu. Problem Fisha
                                  > polega na tym, iż nie potrafi jescze wygrywać tych najważniejszych punktów,
                                  > w chwili zagrożenia popełnia za banalne błędy. Jak z tym smeczem-uderzyl w
                                  >piłkę jak z patelni. Sam się po tym uderzeniu uśmiał.

                                  Ja tez mam takie smieszne momenty w grze.
                                  Oni dobrze graja,tylko ze przy Roddicku rzadko kto dobrze wyglada.
                                  Gdzie Ty to widzialas? Bo ja szukalem na ESPN i nie znalazlem.

                                  > Pozdrawiam reda

                                  Serdecznie pozdr Maciej
                                  • the_reda Re: Gorzej już być nie może 17.02.04, 11:08
                                    maksimum napisał:

                                    > Idz na calosc.Ulzyj sobie a zobaczysz jak chlopaki na Ciebie inaczej spojrza!


                                    Zagalopowałeś się za daleko. Takie rady zachowaj sobie dla swoich znajomych, swojej rodziny.
                                    Ja to nie Ty. Nie potrzebuje się na nikogo wydzierać, nikogo obrażać, żeby się
                                    dogadać. I dobrze mi z tym. A Ty, Maciej najwidoczniej masz z tym jakieś problemy,
                                    skoro sobie używasz wyładowywując swoją złość na mnie. Nie muszę chyba pisać,
                                    że z tego powodu nie dojdziemy do żadnego porozumienia, w żadnym temacie. A
                                    szkoda.


                                    > Ja tez mam takie smieszne momenty w grze.
                                    > Oni dobrze graja,tylko ze przy Roddicku rzadko kto dobrze wyglada.
                                    > Gdzie Ty to widzialas? Bo ja szukalem na ESPN i nie znalazlem.

                                    Eurosport, niezawodny eurosport.

                                    Do widzenia.
                                    • maksimum Re: Gorzej już być nie może 17.02.04, 17:28
                                      the_reda napisała:

                                      > maksimum napisał:
                                      >
                                      > > Idz na calosc.Ulzyj sobie a zobaczysz jak chlopaki na Ciebie inaczej spojr
                                      > za!
                                      >
                                      >
                                      > Zagalopowałeś się za daleko. Takie rady zachowaj sobie dla swoich znajomych,
                                      >swojej rodziny.

                                      Zauwazylem,ze u was modne jest trzymanie sztywnych ram zachowywania sie.
                                      Inny sposob zachowania,np taki jaki zaprezentowal Jack ,wcale nie znaczy,ze
                                      trzeba kogos obrazac,jest to po prostu luzniejszy sposob wyrazania mysli.
                                      Jesli nie czujesz sie dobrze,to nawet Cie na to nie namawiam.

                                      > Ja to nie Ty. Nie potrzebuje się na nikogo wydzierać, nikogo obrażać, żeby się
                                      > dogadać. I dobrze mi z tym. A Ty, Maciej najwidoczniej masz z tym jakieś
                                      >problemy, skoro sobie używasz wyładowywując swoją złość na mnie.

                                      A gdzie Ty zauwazylas,ze ja wyladowuje zlosc na Tobie?
                                      Krzyknalem troche na Talibow w innym watku,ale Ty jestes dla mnie bardzo
                                      ciekawa osoba i nawet do glowy mnie nie przyszlo,zeby Cie obrazac.


                                      > Nie muszę chyba pisać,
                                      > że z tego powodu nie dojdziemy do żadnego porozumienia, w żadnym temacie. A
                                      > szkoda.

                                      Widze,ze czujesz sie urazona,choc nie wiem czym.
                                      Przepraszam bardzo.

                                      > > Ja tez mam takie smieszne momenty w grze.
                                      > > Oni dobrze graja,tylko ze przy Roddicku rzadko kto dobrze wyglada.
                                      > > Gdzie Ty to widzialas? Bo ja szukalem na ESPN i nie znalazlem.
                                      >
                                      > Eurosport, niezawodny eurosport.
                                      >
                                      > Do widzenia.

                                      Pozdr Maciej
                        • Gość: łysy Meryl Streep - Lepiej być nie może !!!! IP: *.crowley.pl 16.02.04, 02:43
                          Cieszy mnie , że też jesteś fanką tego filmu .Zdecydowanie zbyt rzadko trafia
                          się takie KINO. Tekst Jacka brzmiał jeszcze śmieszniej "a ciebie wpuscili w
                          zwykłej podomce"(moze to kwestia tłumaczenia). A ten tekst w wydawnictwie ,jak
                          młoda fanka pytała go skąd zna tak dobrze duszę kobiety - "wyobrażam sobie
                          mężczyznę i odbieram mu rozum" ( sorry, że akurat Tobie serwuję taki cytat).
                          Zauważyłaś ,że Jack jest w tym filmie trochę podobny do Maćka-Maxa !!!! Podobne
                          teksty o kobietach,pedałach i Żydach (ta parka ,którą Jack wykończył w knajpce)!
                          Może pierwowzorem postaci Marvina był Maximum????? Musimy go zapytać czy czasem
                          nie używa plastikowych sztućców i nie chodzi trochę dziwnym monthypythonowskim
                          krokiem po chodniku! A w rzeczywistości jest misiem o czułym serduszku ,który
                          ze strachu przed światem ( ew.Cubą Goodingiem) udaje amerykańskiego macho .
                          Ale stary Jack najbardziej położył mnie na kolana tą sceną kiedy musiał oddać
                          pieska i za zamkniętymi drzwiami zapłakał (ciarki mi przeszły).
                          Co do Meryl Streep to u mnie też zdecydowanie na pierwszym miejscu! Akcenty
                          kładę trochę inaczej . Dla mnie najlepsze jej filmy to "Wybór Zofii","Dom dusz"
                          i "Sprawa Kramerów". Zawsze tak jak Nicholson gra na najwyższym poziomie ale te
                          właśnie filmy zachwyciły mnie najbardziej.
                          "Co się wydarzylo w Madison County" pamiętam doskonale z innego powodu ,Może
                          nie uwierzysz ale zdarzyło mi się w życiu coś dokładnie identycznego - tylko
                          to ja byłem w sytuacji Meryl,trwało to 3 lata i też niestety bez happy endu.
                          Sam film (jak i książkę) oceniam średnio ale to raczej z winy Eastwooda -
                          reżysera.
                          "Milczenie owiec" dobry film lecz bez zachwytu . Szczerze powiem ,że wolał
                          bym mniej epatowania okrucieństwem ,kanibalizmem ,maską na twarzy , a zrobić to
                          samo najprostszymi środkami (Hopkins by sobie doskonale dał radę)tak jak kiedyś
                          Hitchcok tylko w nowoczesnym wydaniu. Jakoś nie lubię w filmach
                          różnych "ozdobników", a to super-okrucieństwo,super efekty specjalne,super
                          scenografia - zawsze mam wrażenie , że reżyser chce w ten sposób zakryć braki w
                          swoim dziele i nie wierzy do końca w swoją robotę. Aktualna publiczność pewnie
                          tego potrzebuje ale ja wolę prosto opowiedziane historie tak jak np. "Lost in
                          translation" jak zobaczysz to koniecznie opisz swoje wrazenia(nie jest to
                          arcydzieło ale po prostu dobry , normalny film)
                          "Okruchy dnia" - piękne,wspaniale zagrane,mądre kino !!! Hopkins,DeNiro,
                          trochę zapominany już Hoffman ,Pacino to bez wątpienia herosi aktotrstwa.
                          Bardzo starych filmów już nie oglądam ,kiedyś pasjonowałem się Fellinim,nową
                          falą francuską,Bergmanem, Kurosawy też parę widziałem ("Dersu Uzałę chyba też)
                          ale zauważyłem , że moja mentalność i sposób patrzenia na świat zmieniły się
                          tak bardzo ,iż nie trafiają już do mnie tak jak kiedyś. Muszę to z bólem
                          stwierdzić lecz zamerykanizowałem się trochę!!! - a Maciej i tak uzna , że to
                          jeszcze dalece za mało ! Pozdrawiam.
                          • maksimum Re: Meryl Streep - Lepiej być nie może !!!! 16.02.04, 04:33
                            Gość portalu: łysy napisał(a):

                            > Cieszy mnie , że też jesteś fanką tego filmu .Zdecydowanie zbyt rzadko
                            trafia
                            > się takie KINO. Tekst Jacka brzmiał jeszcze śmieszniej "a ciebie wpuscili w
                            > zwykłej podomce"(moze to kwestia tłumaczenia). A ten tekst w
                            wydawnictwie ,jak
                            > młoda fanka pytała go skąd zna tak dobrze duszę kobiety - "wyobrażam sobie
                            > mężczyznę i odbieram mu rozum" ( sorry, że akurat Tobie serwuję taki cytat).
                            > Zauważyłaś ,że Jack jest w tym filmie trochę podobny do Maćka-Maxa !!!!

                            Powiem Ci szczerze,ze sporo ludzi probuje mnie nasladowac i Jackowi wychodzi to
                            calkiem niezle.
                            Moze wlasnie dlatego nie przepadam za nim ,ze nie doszedl do perfekcji.


                            > Podobne teksty o kobietach,pedałach i Żydach (ta parka ,którą Jack wykończył
                            w knajpce)
                            > !
                            > Może pierwowzorem postaci Marvina był Maximum?????

                            Cieplo,cieplo.

                            > Musimy go zapytać czy czasem nie używa plastikowych sztućców i nie chodzi
                            trochę dziwnym monthypythonowskim
                            > krokiem po chodniku! A w rzeczywistości jest misiem o czułym serduszku ,który
                            > ze strachu przed światem ( ew.Cubą Goodingiem) udaje amerykańskiego macho .
                            > Ale stary Jack najbardziej położył mnie na kolana tą sceną kiedy musiał oddać
                            > pieska i za zamkniętymi drzwiami zapłakał (ciarki mi przeszły).
                            > Co do Meryl Streep to u mnie też zdecydowanie na pierwszym miejscu!
                            Akcenty kładę trochę inaczej . Dla mnie najlepsze jej filmy to "Wybór
                            Zofii", "Dom dusz" i "Sprawa Kramerów". Zawsze tak jak Nicholson gra na
                            najwyższym poziomie ale te
                            > właśnie filmy zachwyciły mnie najbardziej.
                            us.imdb.com/name/nm0000658/
                            "Wybor Zoski" byl bardzo dobry,ale to film z 1982 roku i ja nie przecze,ze
                            wtedy Meryl byla bardzo dobra.
                            Troche cos tak jak z Walesa,lepszy od Tyminskiego,ale gorszy od Kwacha.

                            > "Co się wydarzylo w Madison County" pamiętam doskonale z innego
                            powodu ,Może
                            > nie uwierzysz ale zdarzyło mi się w życiu coś dokładnie identycznego - tylko
                            > to ja byłem w sytuacji Meryl,trwało to 3 lata i też niestety bez happy endu.

                            Chcialbym przy okazji zapytac ,nie wchodzac w szczegoly:Czy to wtedy wlasnie
                            wlos sie zaczal sypac?

                            > Sam film (jak i książkę) oceniam średnio ale to raczej z winy Eastwooda -
                            > reżysera.
                            > "Milczenie owiec" dobry film lecz bez zachwytu . Szczerze powiem ,że wolał
                            > bym mniej epatowania okrucieństwem ,kanibalizmem ,maską na twarzy , a zrobić
                            to samo najprostszymi środkami (Hopkins by sobie doskonale dał radę)tak jak
                            kiedyś Hitchcok tylko w nowoczesnym wydaniu. Jakoś nie lubię w filmach
                            > różnych "ozdobników", a to super-okrucieństwo,super efekty specjalne,super
                            > scenografia - zawsze mam wrażenie , że reżyser chce w ten sposób zakryć braki
                            >w swoim dziele i nie wierzy do końca w swoją robotę.

                            Popatrz,a juz myslalem,ze sie nigdy w niczym z Toba nie zgodze!

                            > Aktualna publiczność pewnie tego potrzebuje ale ja wolę prosto opowiedziane
                            historie tak jak np. "Lost in translation" jak zobaczysz to koniecznie opisz
                            swoje wrazenia(nie jest to arcydzieło ale po prostu dobry , normalny film)

                            Dokladnie tak.

                            > "Okruchy dnia" - piękne,wspaniale zagrane,mądre kino !!! Hopkins,DeNiro,
                            > trochę zapominany już Hoffman ,Pacino to bez wątpienia herosi aktotrstwa.
                            > Bardzo starych filmów już nie oglądam ,kiedyś pasjonowałem się
                            Fellinim,nową
                            > falą francuską,Bergmanem, Kurosawy też parę widziałem ("Dersu Uzałę chyba
                            też)
                            > ale zauważyłem , że moja mentalność i sposób patrzenia na świat zmieniły się
                            > tak bardzo ,iż nie trafiają już do mnie tak jak kiedyś. Muszę to z bólem
                            > stwierdzić lecz zamerykanizowałem się trochę!!!

                            Niestety w dobie globalizacji nie masz innego wyjscia.
                            Czym szybciej,tym lepiej.

                            > - a Maciej i tak uzna , że to jeszcze dalece za mało ! Pozdrawiam.

                            Moze tak,moze nie,bo na wieksze zamerykanizowanie powinienes byc wlasnie tutaj.
                            Pozdr Maciej
                            • Gość: łysy ZAWSZE MOŻE BYĆ LEPIEJ MAX !!!!!! IP: *.crowley.pl 16.02.04, 13:05
                              Dwa razy wczoraj wysyłałem komentarz dla Ciebie i dwa razy się nie udało (dalej
                              coś mi szwankuje z netem). Więc po kolei .
                              Jestem niestety hetero !!! i nie będę w stanie docenić Twojej boskiej urody .
                              Robert Downey jest wg kobiet przystojny więc zacytowałem ich opinię.Obok niego
                              grał w tym filmie Ryan O'Neil ("Love story")
                              Mary Stuart Masterson oceniamy jako aktorkę , a nie kobietę.A jeśli już
                              chcesz znać moje zdanie to jest ładna i delikatna i kochać się z nią trzeba tak
                              po europejsku - czulę i z miłością. Biedna trafiła na maciejopodobnego
                              senatora . Będę się za nią modlić.
                              "Smażone zielone pomidory" bardzo ciężko dobrze opisać więc nie będę
                              próbować . W końcu do cholery może byś ruszył tyłek i wypożyczył go sobie.
                              Zniszczyliście Indian,wykorzystaliście Murzynów , a teraz chcecie by Europa
                              robiła u was za darmowego nauczyciela filmowego??? SPADÓWA!!!!
                              Masz jakiś problem z Żydami!!!odchył? kompleksy? ukryty syjonizm? Dziadek
                              Moshe pochodził z Ożarowa , a babcia Rebeka z Ukrainy? Wstydzisz się swojego
                              pochodzenia? Może trzeba zrobić zrzutkę na forum i wysłać Cię w końcu do
                              psychiatry? Czy Ci pomoże to trudna sprawa ale Maciuś próbować TRZEBA!!!!
                              Koszykówka jest ciekawsza od hokeja , a Agassi ma więcej finezji niż Roddick.
                              Andre zajarzył ,że to co europejskie jest lepsze - bierz z niego przykład!!!
                              Jack pisze scenariusz o swoim życiu ,cholera może powinien napisać o Twoim -
                              wybacz staruszkowi wszystko mu się pieprzy.
                              O włosach - słyszałeś , że na mądrej głowie włosy nie rosną??? Moja fryzura
                              jest identyczna z "afro" Agassiego.
                              Miałeś napisać, że się ze mną NIE ZGADZASZ !!!! - jeszcze chwila i będziesz
                              mi chciał dać buzi na forum brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr! fuj !!!
                              "Sophie's choice" był wspaniały ale tego o Wałesie nie rozumiem.
                              My jako światli Europejczycy korzystamy z osiągnięć wielu kultur
                              (amerykańskiej również), a Wam bubkom amerykańskim powinno to być nakazane
                              prawem ogólnoświatowym. Tak jak powinno Wam się nakazać noszenie
                              turbanów,przefarbowanie skóry na żółto i obowiązkowe obrzezanie!!!!Trzeba
                              pomyśleć na forum jak to zrobić byle nam tylko George po chrześcijańsku nie
                              zbombardował "GW" . Pozdrawiam.
                          • the_reda Re: Meryl Streep - Lepiej być nie może !!!! 16.02.04, 13:48
                            Gość portalu: łysy napisał(a):

                            > Cieszy mnie , że też jesteś fanką tego filmu .Zdecydowanie zbyt rzadko trafia
                            > się takie KINO. Tekst Jacka brzmiał jeszcze śmieszniej "a ciebie wpuscili w
                            > zwykłej podomce"(moze to kwestia tłumaczenia). A ten tekst w wydawnictwie ,jak
                            > młoda fanka pytała go skąd zna tak dobrze duszę kobiety - "wyobrażam sobie
                            > mężczyznę i odbieram mu rozum" ( sorry, że akurat Tobie serwuję taki cytat).


                            Kto jak kto ale Jack w tym filmie potrafił słownie "dofasolić". Komplementy,czy
                            raczej ich zaprzeczenie, wręcz wbijały mnie w fotel, ale jak się postarał to
                            potrafił z siebie wykszesać trochę romantyzmu: "Sprawiasz, że chcę być lepszym
                            człowiekiem"- te słowa wręcz wykrztusił w restauracji do H.Hunt.



                            > Zauważyłaś ,że Jack jest w tym filmie trochę podobny do Maćka-Maxa !!!! Podobne
                            >
                            > teksty o kobietach,pedałach i Żydach (ta parka ,którą Jack wykończył w knajpce)
                            > !


                            Rzeczywiście, coś w tym musi być, tym bardziej, że Maciej nie zaprzecza takiemu
                            podobieństwu.



                            > Może pierwowzorem postaci Marvina był Maximum????? Musimy go zapytać czy czasem
                            >
                            > nie używa plastikowych sztućców i nie chodzi trochę dziwnym monthypythonowskim
                            > krokiem po chodniku! A w rzeczywistości jest misiem o czułym serduszku ,który
                            > ze strachu przed światem ( ew.Cubą Goodingiem) udaje amerykańskiego macho .
                            > Ale stary Jack najbardziej położył mnie na kolana tą sceną kiedy musiał oddać
                            > pieska i za zamkniętymi drzwiami zapłakał (ciarki mi przeszły).


                            Jedna z lepszych scen. Ten piesek taką śliczną miał mordkę... Kto by przypuszczał,
                            że Jack, który najpierw tak niecierpiał pieska, że wrzucił go do zsypu(a ten później
                            lizał twarz swojego właściciela - a fuj!), a później tak zwiąże się z nim, że
                            zapłacze gdy będzie trzeba go oddać.


                            > Co do Meryl Streep to u mnie też zdecydowanie na pierwszym miejscu! Akcenty
                            > kładę trochę inaczej . Dla mnie najlepsze jej filmy to "Wybór Zofii","Dom dusz"
                            >
                            > i "Sprawa Kramerów".

                            To również były dobre filmy. Widziałam je już jakiś czas temu i chętnie bym je
                            obejrzała po raz kolejny.




                            > "Co się wydarzylo w Madison County" pamiętam doskonale z innego powodu ,Może
                            > nie uwierzysz ale zdarzyło mi się w życiu coś dokładnie identycznego - tylko
                            > to ja byłem w sytuacji Meryl,trwało to 3 lata i też niestety bez happy endu.
                            > Sam film (jak i książkę) oceniam średnio ale to raczej z winy Eastwooda -
                            > reżysera.


                            A mnie podobał się ten film właśnie między innymi za sposób jego reżyserii a
                            dokładnie za sposób jego opowiedzenia. Gdy na początku filmu usłyszałam od dzieci M.Streep, że miała ona romans to automatycznie potępiłam ją za jej zachowanie, dopiero gdy obejrzałam całą historię głównej bohaterki jej własnymi
                            oczyma zrozumiałam jej postepowanie i wybór. Reżyser opowiedział historię ale
                            powstrzymał się od oceny psychologicznej bohaterki, tą ocenę pozostawił widzowi
                            zmuszając go wcześniej do zobaczenia całej historii w retrospekcji. Tak więc
                            moje uczucia z początku filmu zmieniły się o 180stopni po jego zakończeniu.
                            Ten film nauczył mnie, że zanim wydam jakiś osąd to powinnam poznać całą historię,
                            wszystkie jej wydarzenia i okoliczności. Tej zasady trzymam się do dziś.



                            > "Milczenie owiec" dobry film lecz bez zachwytu . Szczerze powiem ,że wolał
                            > bym mniej epatowania okrucieństwem ,kanibalizmem ,maską na twarzy , a zrobić to
                            >
                            > samo najprostszymi środkami (Hopkins by sobie doskonale dał radę)tak jak kiedyś
                            >
                            > Hitchcok tylko w nowoczesnym wydaniu.


                            Hopkins podobnie jak Nicholson potrafi samym wzrokiem wyrazić swoje uczucia,
                            a to rzadka zdolność. "Milczenie owiec" podobał mi się ze względu na
                            psychologię postaci, na magnetyzm bohatera, jak przypomnę sobie jego
                            spojrzenie,to mnie dreszcze przechodzą, a okrucieństwa nie było tam aż tak wiele. W drugiej części "Kanibal" jest pod tym względem zdecydowanie gorzej.
                            Widzieli Panowie? Tam Hopkins rozcina pokrywę czaszkową, aby dostać się do mózgu
                            w celu jego skonsumowamia. To dopiero obrzydlistwo.


                            > Jakoś nie lubię w filmach
                            > różnych "ozdobników", a to super-okrucieństwo,super efekty specjalne,super
                            > scenografia - zawsze mam wrażenie , że reżyser chce w ten sposób zakryć braki w
                            >
                            > swoim dziele i nie wierzy do końca w swoją robotę.


                            Mają Panowie rację. Zgadzam się w stu procentach.



                            >Aktualna publiczność pewnie
                            > tego potrzebuje ale ja wolę prosto opowiedziane historie tak jak np. "Lost in
                            > translation" jak zobaczysz to koniecznie opisz swoje wrazenia(nie jest to
                            > arcydzieło ale po prostu dobry , normalny film)


                            Oczywiście, jeśli obejrzę, ale może to nie być prędko. U mnie w mieście tylko
                            jedno kino, tym samym 2 filmy na tydzień. Myślę, że może w marcu wyświetlą.

                            > Hopkins,DeNiro,
                            > trochę zapominany już Hoffman ,Pacino to bez wątpienia herosi aktotrstwa.


                            Niewątpliwie tak, zapisali się w historię kinematografii. Gorzej trochę
                            z bieżącymi filmami. Zwłaszcza Pacino z tej grupy wybiera kiepskie filmy,
                            psując tym samym swój wizerunek, przynajmniej w moich oczach. "Simeone"
                            "Rekrut" "Ludzie, których znam" czy nawet "Bezsenność" to niezbyt dobre filmy.
                            Zresztą użycie przymiotnika dobry to za duży komplement dla tych filmów.


                            Z tym amerykanizowaniem to i też mnie się trochę tyczy. Wszak większośc filmów
                            pochodzi właśnie stamtąd. Niektóre dobre niektóre nie. Grunt aby wybierać te
                            lepsze, niezależnie z jakiego kraju pochodzą, bo np.Jugosowianie też potafią
                            niezłe filmy kręcić. Na "Czarny kot, biały kot" Kusturicy uśmiałam się do łez.

                            Wracając do Bergmana to musze przyznać, ze nie przepadam za nim. Widziałam
                            "Tam gdzie rosną poziomki" i czym specjalnym mnie nie zachwycił. Może za mało
                            się "wczułam", nie wiem, może nie zrozumiałam przesłania filmu.

                            Pozdrawiam reda
                            • maksimum Re: Meryl Streep - Lepiej być nie może !!!! 17.02.04, 04:55
                              the_reda napisała:

                              > Gość portalu: łysy napisał(a):
                              >
                              > > Cieszy mnie , że też jesteś fanką tego filmu .Zdecydowanie zbyt rzadko tr
                              > afia
                              > > się takie KINO. Tekst Jacka brzmiał jeszcze śmieszniej "a ciebie wpuscili
                              > w zwykłej podomce"(moze to kwestia tłumaczenia). A ten tekst w wydawnictwie
                              > ,jak młoda fanka pytała go skąd zna tak dobrze duszę kobiety - "wyobrażam
                              sobie mężczyznę i odbieram mu rozum" ( sorry, że akurat Tobie serwuję taki cytat

                              Caly ja.

                              > Kto jak kto ale Jack w tym filmie potrafił słownie "dofasolić".
                              Komplementy,czy
                              > raczej ich zaprzeczenie, wręcz wbijały mnie w fotel, ale jak się postarał to
                              > potrafił z siebie wykszesać trochę romantyzmu: "Sprawiasz, że chcę być lepszym
                              > człowiekiem"- te słowa wręcz wykrztusił w restauracji do H.Hunt.

                              Hunt ,to i ja bym sie wyspowiadal.

                              > > Zauważyłaś ,że Jack jest w tym filmie trochę podobny do Maćka-Maxa !!!! Po
                              > dobne teksty o kobietach,pedałach i Żydach (ta parka ,którą Jack wykończył w
                              >knajpce)

                              Powiedzialbym wrecz,ze Jacek mnie tak niezbyt zdolnie nasladuje.
                              Nie moge z wami isc na calosc,bo wy juz teraz sie obrazacie,dlatego miarkuje
                              sie bardzo ,NA CZYM SZTUKA TRACI.

                              > Rzeczywiście, coś w tym musi być, tym bardziej, że Maciej nie zaprzecza
                              >takiemu podobieństwu.

                              Totalny luz&luz ludzie,tylko luz.

                              > > Może pierwowzorem postaci Marvina był Maximum????? Musimy go zapytać czy c
                              > zasem nie używa plastikowych sztućców i nie chodzi trochę dziwnym
                              >monthypythonowskim krokiem po chodniku!

                              Z tymi sztuccami to niezly numer,bo nawet corka po mnie to przejela!
                              Chodze bardzo specyficznie,bo zauwazylem,ze ludzie z drogi mnie ustepuja.

                              > > Co do Meryl Streep to u mnie też zdecydowanie na pierwszym miejscu! Akc
                              > enty kładę trochę inaczej . Dla mnie najlepsze jej filmy to "Wybór
                              Zofii","Dom dusz" i "Sprawa Kramerów".
                              >
                              > To również były dobre filmy. Widziałam je już jakiś czas temu i chętnie bym
                              >je obejrzała po raz kolejny.

                              Daj se spokoj,bylo minelo.

                              > Wracając do Bergmana to musze przyznać, ze nie przepadam za nim. Widziałam
                              > "Tam gdzie rosną poziomki" i czym specjalnym mnie nie zachwycił. Może za mało
                              > się "wczułam", nie wiem, może nie zrozumiałam przesłania filmu.

                              Z Bergmanem,to jest tak jak z komuna,jak nie masz innego wyboru,to sie
                              przygladasz i szukasz glebszego sensu.
                              Gdy masz za to duzo wiekszy wybor,to Bergman moze sobie spokojnie polezec na
                              polce.

                              > Pozdrawiam reda
        • Gość: Mada Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 19:50
          maksimum,
          Sigourney Weaver wcale do wybitnych aktorek się nie zalicza-może poza Obcym
          (gdzie była poprostu dobra), reszta jej kreacji nie zasługuje na wielki
          zachwyt. To co najwyżej dobra rzemieślniczka. To samo można powiedzieć o
          Zellweger, krórej aktorski repertuar to głównie robienie kwaśnych min. Choć
          przyznaję ma osobisty urok i wdzięk. Za to przecież kochamy gwiazdy(ja ją
          również lubię), ale wybitną aktorką nie jest, chyba przyznasz mi obiektywnie
          rację. Connely jest dobra i ma w sobie jakąś tajemnicę, ale wybitna również nie
          jest(sorry-mimo Oskara). No Frances O'Connor jest aktorką pełną gębą. Tu się
          zgadzam.Dalej...
          Niestety Orange County nie widziałam(jaki jest polski tytuł? to jakaś nowość?).
          Ale i tak uwazam, że Meryl jest w stanie zagrać niemal wszystko(bo czy ktoś
          oprócz może Hopkinsa czy Nicholsona jest w stanie zagrać wszystko?). Takie
          aktorki zdarzają się kilka na jedno pokolenie. I nie ma znaczenia, ze teraz
          grywa rzadziej(hmm ile jest wybitnych ról do zagrania dla aktorek w jej
          wieku?). Ten temat nie podlega dla mnie dyskusji.
          Cóż znaczy, że Moore nie ma wyglądu tej czy tamtej?
          To cóż my tu oceniamy?
          Urodę czy talent?
          Zresztą uroda jest rzeczą gustu w przeciwieństwie do talentu, który jest z
          innej kategorii oceny. Powiedzmy tylko, że od gustu nie zależy a od obiektywnej
          opini.
          Z innych wybitnych aktorek mozna jeszcze wymienić choćby Kathy Bates czy Susan
          Sarandon. Ale jak ktoś wymienia Meg Ryan czy Winona Ryder wybitności, to mówiąc
          krótko szlag mnie trafia...
          Pozdrawiam
          Mada
          • Gość: Mada Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 00:53
            Re
            Mea culpa, dopiero później się zorientowałam, że się pomyliłam. Miałam na myśli
            raczej Frances McDormand a nie O'Connor, bo ta druga szczególneie wybitna nie
            jest. Zresztą uważam, że na "wybitność" pracuje się latami. Młode aktorki
            bywają obiecujące czy też zdolne.
          • Gość: łysy Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.crowley.pl 06.02.04, 01:20
            Muszę w końcu gdzieś dorwać to "Orange County" by dać odpór Maximumowi.Polski
            tytuł brzmi chyba "Kwaśne pomarańcze" . Co do Meryl Streep masz całkowitą
            rację ! Ale co do Meg i Winony możemy kruszyć kopie .Meg Ryan jest naprawdę
            królową komedii romantycznych (jak już ktoś napisał), w tym najlepszego dla
            mnie filmu tego typu "Kiedy Harry poznał Sally" (powinna dostać Oskara - a
            scena orgazmu w restauracji już przeszła do historii kina). Ostatnio zmienia
            chyba image , zagrała w dobrym "Dowodzie życia" z Crowem i w "Tatuażu" . Winona
            10 lat temu była dla mnie najlepszą aktorką młodego pokolenia ( Syreny ,
            Czarownice z Salem , Orbitowanie bez cukru) teraz ma trochę gorsze propozycje
            ale klasy aktorskiej nie straciła . Sorry , że wyraziłem opinię nie pytany ,
            Wielki Amerykanin wyrazi na pewno swoją . Pozdrawiam .
            • maksimum MEG RYAN TO ANAGRAM OD GERMANY-GEM RANY 06.02.04, 05:23
              Gość portalu: łysy napisał(a):

              > Muszę w końcu gdzieś dorwać to "Orange County" by dać odpór Maximumowi.Polski
              > tytuł brzmi chyba "Kwaśne pomarańcze" .

              Tak to bywa jak na wsi jest jedna wypozyczalnia i najlepszy film od pol roku
              trzyma juz soltys.

              > Co do Meryl Streep masz całkowitą
              > rację ! Ale co do Meg i Winony możemy kruszyć kopie .Meg Ryan jest naprawdę
              > królową komedii romantycznych (jak już ktoś napisał), w tym najlepszego dla
              > mnie filmu tego typu "Kiedy Harry poznał Sally" (powinna dostać Oskara - a
              > scena orgazmu w restauracji już przeszła do historii kina). Ostatnio zmienia
              > chyba image , zagrała w dobrym "Dowodzie życia" z Crowem i w "Tatuażu" .

              us.imdb.com/name/nm0000212/
              GEM RANY najbardziej mnie sie podobala w "City of Angels" i "Sleepless in
              Seatle"

              > Winona 10 lat temu była dla mnie najlepszą aktorką młodego pokolenia (
              Syreny ,
              > Czarownice z Salem , Orbitowanie bez cukru) teraz ma trochę gorsze propozycje
              > ale klasy aktorskiej nie straciła . Sorry , że wyraziłem opinię nie
              >pytany , Wielki Amerykanin wyrazi na pewno swoją . Pozdrawiam .

              Winona klasy nie stracila,bo widzialem ja w filmie jako zone Jerry Lewis'a,ona
              po prostu zatrzymala sie w rozwoju i pasuje tylko do rol malolatek,ktore maja
              trudne zycie.Nie moze w zaden sposob z tego wyrosnac.

              Bold is beautiful.
          • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 06.02.04, 04:55
            Gość portalu: Mada napisał(a):

            > maksimum,
            > Sigourney Weaver wcale do wybitnych aktorek się nie zalicza-może poza Obcym
            > (gdzie była poprostu dobra), reszta jej kreacji nie zasługuje na wielki
            > zachwyt.

            us.imdb.com/name/nm0000244/
            Powiedzmy sobie szczerze droga Mada,ze poza "Alien" i "Working Girl" nie
            widzialas,"Dave" "Heartbreakers " i "Tadpole".
            Poza tym,to babka z klasa i ma 180 wzrostu i nie bedzie taka cute jak Holy
            Hunter czy Helen Hunt.

            > To co najwyżej dobra rzemieślniczka. To samo można powiedzieć o
            > Zellweger, krórej aktorski repertuar to głównie robienie kwaśnych min. Choć
            > przyznaję ma osobisty urok i wdzięk.

            Moge spytac ,czy widzialas "Nurse Betty" i "Chicago" ?

            > Za to przecież kochamy gwiazdy(ja ją
            > również lubię), ale wybitną aktorką nie jest, chyba przyznasz mi obiektywnie
            > rację. Connely jest dobra i ma w sobie jakąś tajemnicę, ale wybitna również
            nie jest(sorry-mimo Oskara). No Frances O'Connor jest aktorką pełną gębą. Tu
            się zgadzam.Dalej...
            > Niestety Orange County nie widziałam(jaki jest polski tytuł? to jakaś
            nowość?).
            > Ale i tak uwazam, że Meryl jest w stanie zagrać niemal wszystko(bo czy ktoś
            > oprócz może Hopkinsa czy Nicholsona jest w stanie zagrać wszystko?).

            Nie rozsmieszaj Mada!
            Czy Meryl Streep moglaby zagrac zamiast S.Weaver w "Heartbreakers" ???????
            To by dopiero byla komedia.
            Zeby zagrac babke na ktora faceci leca,to TRZEBA MIEC WYGLAD!
            Meryl Streep nigdy wygladu nie miala,a Weaver zawsze ten wyglad miala.
            Z tym sie czlowiek rodzi,tu charakteryzacja na nic sie nie zda.
            A czy zamiast Jennifer Love-Hewitt moglaby zagrac ta mala i pekata Wynona Ryder?

            > Takie
            > aktorki zdarzają się kilka na jedno pokolenie. I nie ma znaczenia, ze teraz
            > grywa rzadziej(hmm ile jest wybitnych ról do zagrania dla aktorek w jej
            > wieku?).

            M.Streep jest w tym samym wieku co S.Weaver i nawet razem do szkoly
            chodzily,tylko ze jedna ma wyglad a druga nie ma.


            > Ten temat nie podlega dla mnie dyskusji.
            > Cóż znaczy, że Moore nie ma wyglądu tej czy tamtej?
            > To cóż my tu oceniamy?
            > Urodę czy talent?

            Czas sluchowisk radiowych minal i wiekszosc facetow ocenia dziewczyny po urodzie
            chociaz ja jestem wyjatkiem.
            Jak dla mnie,to Moore nie ma ani twarzy ani ciala.

            > Zresztą uroda jest rzeczą gustu w przeciwieństwie do talentu, który jest z
            > innej kategorii oceny. Powiedzmy tylko, że od gustu nie zależy a od
            >obiektywnej opini.

            Moore jest bardzo odwazna i dlatego role jej dobrze wychodza.

            > Z innych wybitnych aktorek mozna jeszcze wymienić choćby Kathy Bates czy
            Susan Sarandon. Ale jak ktoś wymienia Meg Ryan czy Winona Ryder wybitności, to
            mówiąc krótko szlag mnie trafia...

            Ryder ma to samo co Moore,jest bardzo odwazna i wszystko zagra,bardzo dobrze
            wczuwajac sie w role,ale ja rowniez nie lubie Ryder.
            Meg Rayan kiedys lubilem,bo ona takie slodkie dziewczyny grala,ale ostatnio jej
            te operacje plastyczne bokiem wychodza.

            > Pozdrawiam
            > Mada

            Tez serdecznie pozdawiam
            Maciej
            • Gość: Mada Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: 80.53.143.* 07.02.04, 01:49
              Maksimum,
              Wiesz, przypomniałam sobie jak widziałam "Goryle we mgle". Sigourney Weaver
              była naprawdę świetna! Ona jest naprawdę dobra, ale według mnie nie wybitna.
              Nie wiem czy dokońca wiesz o co mi chodzi. Ja nie mówię, że jej nie cenię. Ale
              dla mnie prawdziwa artystka to coś więcej niż dobra aktorka. Taka np. Michelle
              Pfeiffer. W filmie choćby np."Frankie and Johnny" czy "Wiek niewinności"- to po
              prostu jest poezja i artyzm. A Ty mi tu o "klasie" wylatujesz. Ja mówię o
              sztuce aktorkiej a nie o wyborach miss. Bo jeżeli Ty w tym temacie to nic tu po
              mnie
              • Gość: Mada Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: 80.53.143.* 07.02.04, 01:53
                Sorki- pozdrowienia!
              • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 07.02.04, 05:31
                Gość portalu: Mada napisał(a):

                > Maksimum,
                > Wiesz, przypomniałam sobie jak widziałam "Goryle we mgle". Sigourney Weaver
                > była naprawdę świetna! Ona jest naprawdę dobra, ale według mnie nie wybitna.
                > Nie wiem czy dokońca wiesz o co mi chodzi. Ja nie mówię, że jej nie cenię.
                >Ale dla mnie prawdziwa artystka to coś więcej niż dobra aktorka.

                Racze Ci przypomniec,ze uniknelas pytania:Czy M.Streep zagralaby tak jak
                S.Weaver w "Heartbreakers" ?
                Jesli wedlug Ciebie S.Sarandon,M.Pfeiffer i M.Streep potrafia zagrac wszystko,to
                jak one by wypadly w "Heartbreakers" ?
                Odpowiedz wreszcie,kto sie do roli romansowych nadaje lepiej?
                Trzy Twoje ulubienice razem wziete,czy S.Weaver?

                > Taka np. Michelle
                > Pfeiffer. W filmie choćby np."Frankie and Johnny" czy "Wiek niewinności"- to
                po prostu jest poezja i artyzm. A Ty mi tu o "klasie" wylatujesz.

                Klasa sie przydaje,a i owszem.
                Czy wolalabys sie zadawac z chlopakiem po maturze,czy z takim po dobrych
                studiach?


                > Ja mówię o sztuce aktorkiej a nie o wyborach miss.

                I uroda Katharine Hepburn nie przeszkodzila jej w osiagnieciu wyzyn sztuki
                aktorskiej.
                Uroda M.Monroe tez jej nie zaszkodzila.
                Tak sie sklada,ze w niektorych filmach jak "Heartbreakers" S.Weaver gra
                przedmiot pozadania,a w "Ocean's Eleven" robi to samo beznadziejna Miotla.
                Jak zobaczylem,ze G.Clooney i A.Garcia konkuruja na smierc i zycie o wzgledy
                Julie Roberts ,to sie wytarzalem niezle po podlodze.
                Gdyby tam byla Zellweger czy Love-Hewitt,J.Connelly,F.O'Connor to jeszcze by
                sie dalo film uratowac.
                Mozna tam wsadzic dwie dziewczyny zamiast jednej i wtedy film bylby
                interesujacy,tak jak to bylo w "Heartbreakers".

                > Bo jeżeli Ty w tym temacie to nic tu >po mnie

                Ja tez mowie o sztuce aktorskiej i nie przeszkadza mnie,gdy ta sztuke wykonuja
                aktorki o przyjemnym wygladzie.
                Ty chyba cos na przekor jedziesz tutaj,ze jak ladna,to od razu glupia i
                beztalencie,a w tych brzydszych upatrujesz glebi duszy.
                • maksimum WYCISKACZ LEZ-TYLKO DLA LYSEGO 11.02.04, 05:15
                  www.funnyjunk.com/p/0112-jpg.html
                  • maksimum PIESKIE ZYCIE 12.02.04, 05:04
                    www.funnyjunk.com/p/hound-jpg.html
                    • maksimum E.SHUE MA 4 DYCHY I DWOJE DZIECI I MEZA Z RODOWODE 12.02.04, 23:16
                      us.imdb.com/name/nm0000223/
                      Dzieci zreszta niedawno urodzone.
                      Poza tym jest niziutka,jakies 155 czy cos.
                      • maksimum "LAUREL CANYON"2002 Z FRANCES MCDORMAND 13.02.04, 23:19

                        --------------------------------------------------------------------------------
                        us.imdb.com/title/tt0298408/
                        Nigdy nie myslalem,ze polubie Frances McDormand po tym jak zagrala kluche,wolno
                        choc logicznie myslaca w "Fargo".
                        Cala rzecz rozgrywa sie w Hollywood i dotyczy alternative lifestyle.
                        Mlody chlopak ,Sam zaczyna praktyke w szpitalu po studiach i razem ze swoja
                        narzeczona Alex szukaja mieszkania.
                        Tu przychodzi z pomoca mamuska Sam'a Jane,grana wlasnie przez Frances McDormand.
                        Mieszka ona w przepieknym mansion z basenem,bo ze starym sie poprztykala i
                        wyslala go do summer house.
                        Mamuska sciaga cala grupe pop,owa na nagranie plyty do domu,a chodzilo jej
                        bardziej o to,zeby lidera grupy,16 lat mlodszego od niej Iana wyssac do sucha.
                        Mamuska mala jest ,wygladu nie ma i zostal jej ino slad po cycach,ale za to
                        siorbie dzide jak nalezy i Ian nie spieszy sie z nagrywaniem plyty,lecz cpaja
                        od rana do nocy.
                        Ale mamisynek Sam jest przeciwienstwem mamuski,nalogow sie zadnych nie trzyma
                        i wszystko robi correct.
                        A narzeczona Sama,Alex to juz pain in the ass,ze swoja stuprocentowa
                        poprawnoscia manier i charakteru.
                        I tak jej sie we lbie namieszalo,ze nawet doktorat robi o jakims rozmnazaniu
                        sie muszek czy innych widliszek,a moze nawet ich sklonnosciach seksualnych.
                        W kazdym razie Alex zycie zna od strony przeczytanych ksiazek i w zadne
                        experymenty z facetami sie nie wdawala.
                        No wiec jak Sam przychodzi do domu po swoim dyzurze w swirowie,bo mu do lba
                        przyszlo specjalizowac sie w psychiatrii,kladzie sie do lozka ze swoja Alex,to
                        ta zaczyna jakby z obowiazku mu memlac,zeby pokazac narzeczonemu jak go lubi,a
                        przy okazji se cos cieplego w usta wlozyc poza rosolem.
                        Poobracala mokra kluske jezyczkiem,ale ze klucha byla leniwa,to zawiedziona
                        memlaniem wali sie spac.
                        Sam nie ma samochodu ,wiec do pracy i z pracy wozi go kolezanka,ktora z nim
                        pracuje Sara i ta przynajmniej wie co chce i jak to mlonowi zakomunikowac.
                        Siedza samotnie w bryczce na parking lot i Sara az pali sie do lykania,wiec
                        zapytowywuje Sama:Czy ty myslisz o mnie od czasu do czasu?
                        -Tak,oczywiscie ,odpowiada Sam.
                        -A jak o mnie myslisz?
                        -hmmmmmmmmm?
                        -Czy myslisz o mnie w sexualny sposob?
                        -Tak,a ty?
                        -Ja tez mysle,ze biore ci do buzi i nawet wiem ze bedzie slodko smakowac.
                        Pocalowali sie wreszcie i akcja przenosi sie do domu z basenem ,gdzie mamuska
                        z Ianem popijaja drinki w basenie a zaciekawiona zyciem Alex,schodzi na dol im
                        sie poprzygladac.
                        Co miala w glowie,to z gory wiadomo,bo przeciez ostatniej nocy memlala i nic
                        nie wymemlala,z tez widac ze sie az slinila do siorbania dzidy nie gorzej niz
                        mamusia jej narzeczonego.
                        Ian zacheca wystraszona Alex do wejscia do wody i zaczyna sie klasyczne trio.
                        Najpierw Ian caluje sie ze swoja narzeczona,pozniej z narzeczona syna swojej
                        narzeczonej,a pozniej tak calkiem bez namyslu mamuska z synowa sie caluje i to
                        z jezyczkiem.
                        Tak juz calkiem pozniej obie dziewczyny siorbia dzide Ianowi do sucha i
                        zostawiaja go nagusienkiego w basenie.
                        Sam zaczyna cos kumac,a ze zastaje ich w niedwuznacznej sytuacji to wywala z
                        piesci Ianowi,co by znaczylo,ze mimo slabego wzwodu jeszcze jest zazdrosny o
                        swoja Alex,a ze mamuska sie wtraca to tez dostaje w dziob.
                        Wychodzi na to,ze Samowi tak za bardzo smiglo nie furczy,wiec godzi sie tak z
                        mamuska jak i narzeczona.
                        Zostawia tez furtke otwarta dla Sary jakby chciala pomemlac.




                        • maksimum Re: "LAUREL CANYON& & #35 342002; Z FRANCES MCDORMAND 14.02.04, 04:40
                          us.imdb.com/title/tt0298408/
                          > Nigdy nie myslalem,ze polubie Frances McDormand po tym jak zagrala
                          kluche,wolno choc logicznie myslaca w "Fargo".
                          > Cala rzecz rozgrywa sie w Hollywood i dotyczy alternative lifestyle.
                          > Mlody chlopak ,Sam zaczyna praktyke w szpitalu po studiach i razem ze swoja
                          > narzeczona Alex szukaja mieszkania.
                          > Tu przychodzi z pomoca mamuska Sam'a Jane,grana wlasnie przez Frances
                          McDormand
                          > Mieszka ona w przepieknym mansion z basenem,bo ze starym sie poprztykala i
                          > wyslala go do summer house.
                          > Mamuska sciaga cala grupe pop,owa na nagranie plyty do domu,a chodzilo jej
                          > bardziej o to,zeby lidera grupy,16 lat mlodszego od niej Iana wyssac do sucha.
                          > Mamuska mala jest ,wygladu nie ma i zostal jej ino slad po cycach,ale za to
                          > siorbie dzide jak nalezy i Ian nie spieszy sie z nagrywaniem plyty,lecz cpaja
                          > od rana do nocy.
                          > Ale mamisynek Sam jest przeciwienstwem mamuski,nalogow sie zadnych nie trzyma
                          > i wszystko robi correct.
                          > A narzeczona Sama,Alex to juz pain in the ass,ze swoja stuprocentowa
                          > poprawnoscia manier i charakteru.
                          > I tak jej sie we lbie namieszalo,ze nawet doktorat robi o jakims rozmnazaniu
                          > sie muszek czy innych widliszek,a moze nawet ich sklonnosciach seksualnych.
                          > W kazdym razie Alex zycie zna od strony przeczytanych ksiazek i w zadne
                          > experymenty z facetami sie nie wdawala.
                          > No wiec jak Sam przychodzi do domu po swoim dyzurze w swirowie,bo mu do lba
                          > przyszlo specjalizowac sie w psychiatrii,kladzie sie do lozka ze swoja
                          Alex,to
                          > ta zaczyna jakby z obowiazku mu memlac,zeby pokazac narzeczonemu jak go
                          lubi,a przy okazji se cos cieplego w usta wlozyc poza rosolem.
                          > Poobracala mokra kluske jezyczkiem,ale ze klucha byla leniwa,to zawiedziona
                          > memlaniem wali sie spac.
                          > Sam nie ma samochodu ,wiec do pracy i z pracy wozi go kolezanka,ktora z nim
                          > pracuje Sara i ta przynajmniej wie co chce i jak to mlonowi zakomunikowac.
                          > Siedza samotnie w bryczce na parking lot i Sara az pali sie do lykania,wiec
                          > zapytowywuje Sama:Czy ty myslisz o mnie od czasu do czasu?
                          > -Tak,oczywiscie ,odpowiada Sam.
                          > -A jak o mnie myslisz?
                          > -hmmmmmmmmm?
                          > -Czy myslisz o mnie w sexualny sposob?
                          > -Tak,a ty?
                          > -Ja tez mysle,ze biore ci do buzi i nawet wiem ze bedzie slodko smakowac.
                          > Pocalowali sie wreszcie i akcja przenosi sie do domu z basenem ,gdzie mamuska
                          > z Ianem popijaja drinki w basenie a zaciekawiona zyciem Alex,schodzi na dol
                          im sie poprzygladac.
                          > Co miala w glowie,to z gory wiadomo,bo przeciez ostatniej nocy memlala i nic
                          > nie wymemlala,z tez widac ze sie az slinila do siorbania dzidy nie gorzej niz
                          > mamusia jej narzeczonego.
                          > Ian zacheca wystraszona Alex do wejscia do wody i zaczyna sie klasyczne trio.
                          > Najpierw Ian caluje sie ze swoja narzeczona,pozniej z narzeczona syna swojej
                          > narzeczonej,a pozniej tak calkiem bez namyslu mamuska z synowa sie caluje i
                          to z jezyczkiem.
                          > Tak juz calkiem pozniej obie dziewczyny siorbia dzide Ianowi do sucha i
                          > zostawiaja go nagusienkiego w basenie.
                          > Sam zaczyna cos kumac,a ze zastaje ich w niedwuznacznej sytuacji to wywala z
                          > piesci Ianowi,co by znaczylo,ze mimo slabego wzwodu jeszcze jest zazdrosny o
                          > swoja Alex,a ze mamuska sie wtraca to tez dostaje w dziob.
                          > Wychodzi na to,ze Samowi tak za bardzo smiglo nie furczy,wiec godzi sie tak z
                          > mamuska jak i narzeczona.
                          > Zostawia tez furtke otwarta dla Sary jakby chciala pomemlac.

                          Zaraz sie dowiem,ze Frances McDormand nie ma wielbicieli na tym forum!
                          No niezle ludzie,bo to przeciez zmarszczona twarzyczka sie nie liczy,ani brak
                          zderzakow ale talent i w tym filmie talent pokazala.
                          • haruko FRANCES 16.02.04, 18:03
                            Ona nie zagrala tam kluchy, tylko byla ciezarna, tak w filmie, jak i w
                            rzeczywistosci...
                            I nie zauwazylam zeby tam "wolno" myslala...
                            Byla najinteligentniejsza postacia w calym zestawie z tamtego filmu...Swietnego
                            zreszta.
                            • maksimum Re: FRANCES 16.02.04, 21:58
                              haruko napisała:

                              > Ona nie zagrala tam kluchy, tylko byla ciezarna, tak w filmie, jak i w
                              > rzeczywistosci...
                              > I nie zauwazylam zeby tam "wolno" myslala...

                              Tempo zycia w Dakocie czy Minnesocie jest duzo wolniejsze niz w NYC,cos
                              podobnie jak porownanie Warszawy z Hajnowka.

                              > Byla najinteligentniejsza postacia w calym zestawie z tamtego
                              filmu...Swietnego zreszta.

                              To nie ulega watpliwosci,ale "Laurel Canyon" byl jak na speedzie i Frances byla
                              calkiem inna i bardzo na miejscu.
                              Pozdr Maciej
                              • maksimum G. PALTROW& MEG RYAN IN "FLESH& BONE"-1993 24.02.04, 04:29
                                us.imdb.com/title/tt0106926/
                                Komu podobal sie "Lot nad Kukulczym gniazdem" ten bedzie zachwycony"Flesh &Bone"
                                Poza Meg Ryan gra tam jej maz Dennis Quaid,w ktorym Meg zakochala sie na zaboj
                                uciekajac od swojego meza,ktory bil ja regularnie,a podczas jej nieobecnosci w
                                domu sprzedal wszystkie meble z wyjatkiem fortepianu.
                                Niestety ten film nie jest taki prosciutki jak "Lot nad .." i trzeba sie niezle
                                zastanowic zeby go zrozumiec,a Lysy to powinien go ze dwa razy obejrzec.
                                Ojciec Dennisa,stary kryminalista grany przez Jamesa Canna ma zycie pelne
                                klopotow i pistolet zawsze przy sobie,a gdy jego syn wychodzi na prosta i
                                spotyka dziewczyne w ktorej sie zakochal,to okazuje sie,ze tatko wykonczyl cala
                                jej rodzinke.
                                Meg bez rodzinki wyrastala byle jako i faceci jej czesto spodnie sciagali,az
                                nadszedl moment,co zrobic z dziewczyna,ktora byla swiadkiem zbrodni.
                                "Lot nad kukulczym gniazdem" to jest przy "Flesh & Bone" male piwo!
                                • Gość: łysy Re: G. PALTROW& MEG RYAN IN "FLESH& BONE"-1 IP: *.crowley.pl 26.02.04, 03:07
                                  Hej Max !!! Mnie się podobał "Lot" ,a "Flesh & Bone"niestety NIE !!! Łysy go
                                  widział kiedy miał jeszcze afro na głowie. Chyba żartujesz ,że jest w tym
                                  filmie nad czym się zastanawiać!
                                  Filmowe arcydzieła - "Klub imperatora","Coyote ugly" i "Flesh & Bone" - chyba
                                  pęknę ze śmiechu !!!!!Boże chyba popuściłem!!!
                                  Maciuś weż się w garść bo niedługo będziesz musiał zmienić nicka na Minimum !!!
                                  Pozdrowienia od zawsze przyjaznego,choć filmowo kochającego inaczej łysego.
                                  • maksimum Re: G. PALTROW& MEG RYAN IN "FLESH& BONE" 27.02.04, 04:41
                                    Gość portalu: łysy napisał(a):

                                    > Hej Max !!! Mnie się podobał "Lot" ,a "Flesh & Bone"niestety NIE !!! Łysy
                                    go widział kiedy miał jeszcze afro na głowie. Chyba żartujesz ,że jest w tym
                                    > filmie nad czym się zastanawiać!

                                    Lysy,kolego drogi ja nic na to nie poradze,ze Ty sie zatrzymales w rozwoju w
                                    drugiej polowie lat 1970 tych.
                                    Rzeczywiscie bylo wtedy duzo dobrych filmow,w tym rowniez polskich,ale czas mija
                                    i wiesz jak to z kotem jest ,jak tylko jednej dziury pilnuje?
                                    Niestety zdycha,bo nie jest sie w stanie przeorientowac na nowoczesnosc.
                                    Mnie tez sie "Lot .." podobal,tak jak i "ziemia obiecana" i smiem
                                    twierdzic,ze "Ziemia obiecana" byl lepszym filmem niz "Lot".
                                    Przechodzisz milosc do "Lotu" jak grype,a za rok jest nastepna grypa i nastepne
                                    filmy.
                                    Zastanow sie przez chwile nad konstrukcja "Lotu"-jest bardzo prosciutka i
                                    granie osob opoznionych w rozwoju jest rowniez bardzo prosciutkie.
                                    Amerykanin Polaka moze zawsze zagrac,ale Polak Amerykanina nigdy.
                                    USA Army wygrala z Irakiem w 3 miesiace,a czy polska armia wygralaby w Iraku?
                                    Inni ludzie,inny sprzet.
                                    Teraz przypatrz sie na filmy jak "Coyote Ugly" ktory jest genialny,ale Ty nie
                                    uwazasz go za dobry.
                                    Jesli tak,to dlaczego nie zostal w Polsce nakrecony i USA na pewno by go kupilo.
                                    To zeby spiewac,grac i tanczyc jak w "Coyote UGly" to trzeba miec talent i Jack
                                    Z "Lotu nad kukulczym gniazdem "takiego talentu nie ma.
                                    Zeby zagrac w "Moulin Rouge" to trzeba miec talent muzyczny jak Nicole Kidman i
                                    Meryl Streep takiego talentu nie ma.
                                    Zelwegger grala lekko opozniona w "Nurse Betty" i jest to arcydzielo i zagrala
                                    tez we wcale nie gorszym "Chicago" i to jest wlasnie talent.
                                    Zupelnie rozne role,obie zagrane znakomicie-TO JEST TALENT.
                                    A Jack zawsze gra nawiedzonych i to by bylo na tyle.

                                    > Filmowe arcydzieła - "Klub imperatora","Coyote ugly" i "Flesh & Bone" -
                                    chyba pęknę ze śmiechu !!!!!Boże chyba popuściłem!!!

                                    Wyrwij sie lepiej z lat 70tych,bo gorycz przez Ciebie przemawia.

                                    > Maciuś weż się w garść bo niedługo będziesz musiał zmienić nicka na
                                    Minimum !!
                                    > !
                                    > Pozdrowienia od zawsze przyjaznego,choć filmowo kochającego inaczej łysego.

                                    Powinienem sie obrazic,ale tym razem jeszcze Ci daruje.
                                    • Gość: łysy Re:N.Kidman i "Dogville" IP: *.crowley.pl 28.02.04, 02:35
                                      W latach 70-tych chodziłem do podstawówki więc filmowo byłem mało rozwinięty -
                                      tak jak Ty obecnie. "Lot" był dla mnie rewelacyjny i takim pozostanie. Co wg.
                                      Ciebie oznacza prosta konstrukcja? Niby "Coyote" miał skomplikowaną?????
                                      Oglądając film nie zastanawiam się nad szczegółami jesli dany obraz mną
                                      wstrząśnie,wzruszy,wkurzy ,rozśmieszy to jest to dla mnie (i tylko dla mnie)
                                      dobry film.Cały problem polega pewnie na tym,że kazdego coś innego
                                      porusza,śmieszy itd.
                                      A dyskusję na różne tematy pojmuję tak jak Don Kichot - PODOBA MI SIĘ DULCYNEA
                                      Z TOBOSO I BRONIĘ JEJ CZCI DO KIEDY STARCZY MI SIŁ .To nie oznacza ,że inne
                                      damy mi się nie podobają ale wybrałem ją i POZOSTANĘ JEJ WIERNY !!!
                                      Nowe filmy oglądam i niektóre mi się podobają.
                                      "Moulin rouge" i "Chicago" doceniam jako dobre filmy ale bez zachwytu.
                                      Nicole i Renee to dobre aktorki ale bardziej podobały mi się inne filmy z ich
                                      udziałem."Dogville" von Triera (Nicole) i "Bridget Jones" (Renee -wiem ,że mam
                                      lekki odchył na punkcie dobrych komedii romantycznych ).
                                      "Moulin rouge" i "Chicago" niczym mnie nie zaskoczyły -naprawdę niczym.
                                      "Dogville" natomiast zaskoczył mnie całkowicie.
                                      po 15 mionutach myślałem by wyłączyć film
                                      po godzinie byłem tylko ciekawy czy tak będzie cały czas
                                      po 2 godzinach już mnie wciągnęło
                                      po 3 godzinach byłem zszokowany,że kawałek życia zmarnowałem na oglądanie
                                      kilkunastu ludzi,na wielkim placu z namalowanymi na nim liniami -i jeszcze
                                      chciałbym więcej
                                      sam sobą byłem zaskoczony ,że mam tak pozytywne odczucia
                                      że tak w sumie prosty film dał mi tyle wrazeń
                                      że jeszcze przez wiele dni miałem o czym rozmyślać
                                      Ciekawy jestem czy widziałeś ten film ?
                                      Watpię czy jakiś inny miał prostszą konstrukcję!-czyli teoretycznie powinien
                                      Ci sie podobac! ale praktycznie -mam baaaaardzo duże watpliwości.
                                      Jack grał różne postaci- od 30 lat jest najlepszy.Ale każdego króla czeka
                                      kiedyś koniec - mam nadzieję,że następcą będzie Johnny Depp ( "Piraci" to
                                      badziewie ale Depp ZAGRA DOBRZE KAŻDĄ ROLĘ).Tak jak Jack zresztą.
                                      Mam nadzieję,że Twa Maxymalna Dobroć po raz kolejny wybaczy te łyse obelgi !!!
                                      Pozdrawienia od ucznia Don Kichota ,łysego Sancho Pansy.
                                      • maksimum Re:N.Kidman i "Dogville" OBEJRZYJ "NURSE BETTY" 28.02.04, 03:57
                                        Gość portalu: łysy napisał(a):

                                        > W latach 70-tych chodziłem do podstawówki więc filmowo byłem mało
                                        rozwinięty -
                                        > tak jak Ty obecnie. "Lot" był dla mnie rewelacyjny i takim pozostanie. Co wg.
                                        > Ciebie oznacza prosta konstrukcja?

                                        Ze ludzie niezbyt rozgarnieci umyslowo sa uwiezieni w swirowie,cos tak jak
                                        Polacy za komuny i pozniej przychodzi rozbicie tego symbolicznego muru i ci
                                        ujarzmieni przez cale zycie uzyskuja wolnosc.
                                        Cos jak bajka dla doroslych.
                                        Bo zeby zagrac w "Moulin Rouge" to trzeba poza aktorstwem rowniez umiec
                                        spiewac,czego u Jacka nie zauwazylem.
                                        Grac kogos bardzo dobrego jest bardzo trudno,a grac kogos opoznionego w rozwoju
                                        jest stosunkowo latwo,bo sam chyba wiesz,ze opozniony w rozwoju nie zagra
                                        dobrze menadzera!


                                        > Niby "Coyote" miał skomplikowaną?????

                                        Tak,bo dochodzi muzyka i spiew.

                                        > Oglądając film nie zastanawiam się nad szczegółami jesli dany obraz mną
                                        > wstrząśnie,wzruszy,wkurzy ,rozśmieszy to jest to dla mnie (i tylko dla mnie)
                                        > dobry film.Cały problem polega pewnie na tym,że kazdego coś innego
                                        > porusza,śmieszy itd.

                                        Hitler i Stalin tez wzruszali ludzi,prawda?
                                        Nie chodzi o wzruszenie,lecz o pozytywne wzruszenie.

                                        > A dyskusję na różne tematy pojmuję tak jak Don Kichot - PODOBA MI SIĘ
                                        DULCYNEA
                                        > Z TOBOSO I BRONIĘ JEJ CZCI DO KIEDY STARCZY MI SIŁ .To nie oznacza ,że inne
                                        > damy mi się nie podobają ale wybrałem ją i POZOSTANĘ JEJ WIERNY !!!
                                        > Nowe filmy oglądam i niektóre mi się podobają.
                                        > "Moulin rouge" i "Chicago" doceniam jako dobre filmy ale bez zachwytu.
                                        > Nicole i Renee to dobre aktorki ale bardziej podobały mi się inne filmy z
                                        ich udziałem."Dogville" von Triera (Nicole) i "Bridget Jones" (Renee -wiem ,że
                                        mam lekki odchył na punkcie dobrych komedii romantycznych ).

                                        Jesli ta szmira"Bridget Jones" Ci sie podoba,to od razu wiem,ze nie widziales
                                        "NURSE BETTY".

                                        > "Moulin rouge" i "Chicago" niczym mnie nie zaskoczyły -naprawdę niczym.
                                        > "Dogville" natomiast zaskoczył mnie całkowicie.
                                        > po 15 mionutach myślałem by wyłączyć film
                                        > po godzinie byłem tylko ciekawy czy tak będzie cały czas
                                        > po 2 godzinach już mnie wciągnęło
                                        > po 3 godzinach byłem zszokowany,że kawałek życia zmarnowałem na oglądanie
                                        > kilkunastu ludzi,na wielkim placu z namalowanymi na nim liniami -i jeszcze
                                        > chciałbym więcej sam sobą byłem zaskoczony ,że mam tak pozytywne odczucia
                                        > że tak w sumie prosty film dał mi tyle wrazeń
                                        > że jeszcze przez wiele dni miałem o czym rozmyślać
                                        > Ciekawy jestem czy widziałeś ten film ?
                                        > Watpię czy jakiś inny miał prostszą konstrukcję!-czyli teoretycznie powinien
                                        > Ci sie podobac! ale praktycznie -mam baaaaardzo duże watpliwości.

                                        Nie widzialem i jak ma prosta konstrukcje,to nie bede go ogladal.

                                        > Jack grał różne postaci- od 30 lat jest najlepszy.Ale każdego króla czeka
                                        > kiedyś koniec - mam nadzieję,że następcą będzie Johnny Depp ( "Piraci" to
                                        > badziewie ale Depp ZAGRA DOBRZE KAŻDĄ ROLĘ).Tak jak Jack zresztą.
                                        > Mam nadzieję,że Twa Maxymalna Dobroć po raz kolejny wybaczy te łyse
                                        obelgi !!!
                                        > Pozdrawienia od ucznia Don Kichota ,łysego Sancho Pansy.

                                        Czy Ty Lysy nie widzisz,ze Johnny Depp to jaskinia?

                                        --------------------------------------------------------------------------------
                                        ---thefilmasylum.com/database.htm
                                        • Gość: łysy Re:N.Kidman i "Dogville" IP: *.crowley.pl 28.02.04, 04:48
                                          Totalny stek bzdur !!!!!!!! Maciuś jesteś nawalony?????????? Lubisz śpiewające
                                          (ciekawe po wypiciu czego) aktorki???? To w Twojej 10 powinny być Cher i
                                          B.Streisand - rewelacyjne pod tym względem !!!!! Ale wiem - Barbara to
                                          Żydówka ,a Cher to Armenka .A Ty jako czysty Nordyk - wiadomo.
                                          "Opózniony w rozwoju nie zagra dobrze menadżera", "Polak nie zagra dobrze
                                          Amerykanina" - już dawno nie słyszałem takich debilizmów!!!
                                          To o Hitlerze i Stalinie to mount everest idiotyzmu!!!
                                          Łysy widzi,że Johnny Depp to JASKINIA intelektu,głębii,klasy aktorskiej !!!!!
                                          Pozdrowienia od łysego o totalnie skomplikowanej konstrukcji -
                                          gram,śpiewam,popierduję,czka mi się,używam papilotów,puszczam pawie!!!!!
                                          CHYBA ZOSTANĘ TWOIM NOWYM IDOLEM!!!!!!!!!!
                                          • the_reda Re:N.Kidman i "Dogville" Renne i "Dziennik B.J." 28.02.04, 20:37
                                            Mnie "Dogville" się podobał, choć podobnie jak Łysy miałam
                                            chęć wręcz wyłączyć po paru minutach. Przed oglądaniem nie miałam
                                            żadnego pojęcia o czym film będzie a już na pewno w jaki sposób
                                            został nakręcony. Tak więc siedzę sobie przed ekranem, patrzę i co widzę..
                                            jakąś ogromną halę z kreskami mającymi oznaczać ściany domów! Zdziwiona
                                            myślę, że to przypomina teatr w filmie! Po jakimś czasie nie zwracałam
                                            na to podobnie jak Ty Łysy żadnej uwagi. Film ciekawy, zaskakujący i
                                            przede wszystkim inny od pozostałych. Dobra jest od czasu do czasu taka
                                            odmiana. Zdziwiła mnie tylko końcówka filmu, spodziewałam się raczej
                                            pozytywnego happy endu, a tu... nie napiszę, bo może Maciej skusi się na
                                            jego obejrzenie, więc się sam przekona co tam było.
                                            Nicole świetna, jeśli wierzyć reżyserowi wydała więcej na przeloty do Kopenhagi
                                            niz dostała kasy za sam udział w filmie.

                                            A "Dziennik B.J" też świetny, więc czemu Macieju twierdzisz, że to szmira?
                                            Ten film jest lepszy od swojego odpowiednika książkowego, co się dość rzadko
                                            zdarza. Czytałam też drugą część i niestety obawiam się, że historia będzie
                                            naciągana. Ale "Dziennik" jest rewelacyjny!

                                            Pzdr.
                                            • Gość: łysy Re:N.Kidman i "Dogville" Renne i "Dziennik B.J." IP: *.crowley.pl 29.02.04, 03:18
                                              Witam witam i cieszę się z Twojej Redo opinii. Końcówka "Dogville" była dla
                                              mnie najlepsza,totalnie zaskakująca i..... to był pozytywny happy end .
                                              Mam nadzieję,że nie starasz się mnie bronić przed opiniami Maćka !!!
                                              Ja jestem łysolem z jajami i nikogo się nie boję.
                                              Nawet najgorsze bluzgi pod moim adresem spłyną po mnie jak po kaczce.
                                              A Maciej to juz same komplementy mi prawi!!!
                                              Zapraszał nas nawet do USA - tylko nie wiem czy zależy mu na Tobie (mam taką
                                              nadzieję),a ja jako przyzwoitka! Czy cholera odwrotnie (brrrrrrrrrr,fuj)
                                              pokochał mnie swą maxymalną miłością ,a Ty jako przyzwoitka.
                                              Max powiedz szczerze czy Ty jesteś Wielkim Koniuszym Łysego Kultu???
                                              Jeśli tak to do końca świata i jeden dzień dłużej się do Ciebie nie odezwę!!!
                                              Pomyślmy Reda jak mógłby wyglądać "Dziennik Macieja Maximusa" !!!
                                              Forum: kino,kraj,gospodarka,rybki,ekonomia,sport - i tak od rana do nocy !!!
                                              I żadna Reda, Marcee, Kataryna,Basia ,Iza - nie chce z nim gadać!!! tylko sami
                                              łysi - horror! depresja!
                                              Wyrzuca wszystkie poradniki,przestaje dbać o swój wygląd ,chowa do piwnicy te
                                              324 lusterka , dół jak cholera.
                                              I wtedy pewnego wiosennego dnia wszystkie Szanowne Panie ni stad ni zowąd
                                              zasypują biedaka swoimi postami!!!
                                              I wtedy katastrofa -Maciej kocha wszystkie!!!Kupuje 25 komputerów,zatrudnia 24
                                              sekretarki,nie je ,nie śpi,tylko pisze !!!
                                              Z przepracowania umiera - oddaje swego maxymalnego ducha na ołtarzu miłości !!!
                                              Co o tym myślisz?
                                              Wiem ,że to nie scenariusz na komedię romantyczną raczej na dramat!!!
                                              Ale jaka piękna śmierć!!!
                                              W roli Maximuma oczywiście Arnold Kline !!!
                                              pozdrawiam
                                              • the_reda Re:N.Kidman i "Dogville" i jej zakończenie 29.02.04, 19:09
                                                Z tą końcówką "Dogville" to mogę polemizować. Dla mnie negatywny happy end.
                                                No bo przecież Nicole, która przybyła do miasteczka, żeby uciec przed złem
                                                swojego ojca, w końcówce do niego wraca i co gorsza zgadza się na jego
                                                hmmm....tryb pracy (zabijanie)i sama wydaje werdykt o zabiciu mieszkańców,
                                                tam jest taki moment, jeśli pamiętasz, jak każe zastrzelić najpierw dzieci
                                                a później ich matkę-tą nauczycielkę. Wiadomo, że sama się przez mieszkańców
                                                nacierpiała, krzywdzili ją wszyscy, ale w ostatecznym rozrachunku staje się
                                                taka jak oni. Odpowiada złem na zło. Nie pamięta już w jakim celu przybyła
                                                do miasteczka, a celem tym była przecież ucieczka od wszelkiego zła, krzywdy
                                                i mordowania jakiego dopuścił się jej ojciec. Taka jest moja interpretacja
                                                końcówki filmu. Jedyny pozytywny happy end na jaki wpadłam to fakt, że główna
                                                bohaterka przeżyła pomimo skrajnego wyczerpania. Więcej nie wymyślę:) Czy to ten
                                                pozytywny happy end miałeś na myśli? Nic mi innego do głowy nie przychodzi:)
                                                Napisz swoją wersję, jeśli znajdziesz chwilę czasu.


                                                Pzdr.
                                                • Gość: łysy Re:N.Kidman i "Dogville" i jej zakończenie IP: *.crowley.pl 29.02.04, 23:42
                                                  Twoja interpretacja zakończenia "Dogville" czyli brak happy endu jest wydaje mi
                                                  się opinią młodej,nie zepsutej życiem dziewczyny pełnej romantycznych ideałów !!
                                                  Wierzysz na pewno ,że dobry człowiek jest w stanie przebaczyć każdą
                                                  niegodziwość .Takie rzeczy zdarzają sie niestety baaaaardzo rzadko.
                                                  Myślę,że człowiek to bardzo ułomna istota. Potrafi czynić wspaniałe
                                                  rzeczy ,potrafi tez być wcieleniem zła.
                                                  Co nas powstrzymuje przed czynieniem zła ?
                                                  Jednych wiara,innych wrazliwe sumienie,jeszcze innych strach przed karą
                                                  (wiezieniem,zemstą,wstydem,karą boską),może parę powodów by się jeszcze
                                                  znalazło.
                                                  Mieszkańcy Dogville byli zwyczajnymi ludżmi - nie byli pod właściwie żadną
                                                  presją ,a jednak to poczucie władzy nad bezbronną istotą ,uczucie całkowitej
                                                  bezkarnosci wyzwoliło z nich BESTIE.
                                                  Nic nie czytałem o tym filmie ,więc nie wiem nawet jaki był zamysł von
                                                  Triera,jak fachowcy filmowi interpretowali wydżwięk tego obrazu.
                                                  W końcówce filmu pierwszy szok przeżyłem kiedy okazało się ,że prześladowcą
                                                  jest ojciec potencjalnej ofiary. W czasie rozmowy w samochodzie ,myślałem,że
                                                  Nicole im wybaczy , miłość ojca do córki przeważy i odjadą zostawiając
                                                  miasteczko z potwornym kacem moralnym -to by było zwycięstwo człowieczeństwa!!!
                                                  To by było dobre zakończenie!!! Z morałem!!!
                                                  Ale potem był drugi szok -ofiara uznała,że skoro w całym mieście nie znalazł
                                                  się chocby jeden sprawiedliwy -to trzeba zrównac je z ziemią.
                                                  Wiele razy trafnie przewiduję,oglądając różne filmy co się będzie działo -w
                                                  tym przypadku wszystko wzięło w łeb! Oceniając z filmowego punktu widzenia -to
                                                  genialne zakończenie.
                                                  Teraz z moralnego punktu widzenia- dobrze zrobiła czy nie????
                                                  Odpowiedzi może byc bardzo wiele ,każdy z nas jest inny. Po głębszym namyśle
                                                  uznałem,że zrobiła dobrze!!! Takie bezeceństwa nie mogą pozostać bezkarne!!!
                                                  Czemu ludzie krzywdzący innych myślą,że ofiara po chrześcijańsku nadstawi im
                                                  drugi policzek,że wszystko ujdzie im na sucho????? Ludzie muszą się czegoś
                                                  bać,czuć przed czymś respekt bo inaczej pozabijają się.
                                                  Więc dla mnie happy end -bo kazde zło prędzej czy póżniej powinno zostać
                                                  ukarane. Nawet jeśli to Nicole nie mając do tego prawa ,zabawiła się w Boga
                                                  wymierzając sprawiedliwość.
                                                  Od razu kojarzy mi się chyba "Śniadanie mistrzów" Kurta Vonnegutta(nie wiem
                                                  czy czytałaś jakieś jego książki,czy w ogóle go znasz?-mój ulubiony pisarz).
                                                  Jednym z bohaterów jego powieści jest pisarz Kilgore Trout,którego nikt nie
                                                  chce wydawać i jego opowiadania pojawiają się tylko w pismach pornograficznych-
                                                  oczywiscie rzadko czytanych. Jedno z tych opowiadań traktowało o tym jak ludzie
                                                  postąpili z Jezusem.Nie wierząc w to ,że jest synem bożym,nie bojąc się,że ktoś
                                                  może ich za to ukarać, ukrzyżowali go. Potem kiedy wyszło na jaw jego boskie
                                                  pochodzenie, żałowali ,że narazili się Wszechmocnemu. Minęło setki lat i znowu
                                                  ludzie poczuli chęć by kogoś zniszczyć. Pomni zdarzeń z Chrystusem dokładnie
                                                  przeanalizowali koligacje i drogę życiową kandydata na stracenie. Wyszło im,że
                                                  jest nikim. Z całkowitym poczuciem bezkarności chcieli go zabić. I WTEDY
                                                  ODEZWAŁ SIĘ BÓG Z NIEBA I POWIEDZIAŁ USYNAWIAM SKAZAŃCA!!!!!!
                                                  I znowu ludzie, po raz kolejny wyszli na dupków. Zdarza się.
                                                  Cholera za bardzo się rozpisałem ale to między innymi świadczy o poziomie
                                                  filmu -czy zmusza odbiorców do dyskusji i przemysleń.
                                                  Pozdrawiam.
                                                  • the_reda Re:N.Kidman i "Dogville" i jej zakończenie 01.03.04, 21:50
                                                    Kompromizm w interpretacji widzę, że możliwy jest, częściowy, ale jest:)
                                                    Różnica w moim mniemaniu odnosi się do samego wymordowania mieszkańców.
                                                    Kara oczywiście dla ich musi być, zawinili choć sami nie zdawali sobie
                                                    z tego sprawy bądź nie chcieli jej znać. Wydaje mi się, że powinna odjechać
                                                    uświadamiając ich (kac moralny), wydać policji, albo zmusić do takiego lub
                                                    podobnego traktowania jakiego wobec niej użyli, wtedy na własnej skórze by
                                                    odczuli co ona sama przeżywała. Takie zakończenie było by pouczające, a tak
                                                    śmierć, żadnej nauki.
                                                    Ale to tylko film, ja również nie znam zamysłu rezysera co do wydźwięku filmu,
                                                    ale dobrze, że zmusza do myślenia.

                                                    Co do wymienionego przez Ciebie Kurta Vonnegutta, to muszę przyznać szczerze,
                                                    że co prawda znam to nazwisko ale...jakoś nie kojarzę jego literatury, choć...
                                                    przypominam sobie, że czytałam chyba jego jakieś opowiadania (czy pisał opowiadania?)
                                                    ale mogło mi się coś pomieszać. A "Śniadanie mistrzów" to czasem nie jest
                                                    zekranizowany? Bo niedawno Jedynka pokazywała dość późno w nocy film pod tym
                                                    samym tytułem, stąd moje pytanie. Filmu nie widziałam, gra tam...no, z głowy
                                                    wyleciało...ten od "Szklanej pułapki", a już wiem, B.Willis. Widziałeś ten
                                                    film? Tak mnie zastanawia czy na podstawie książki Kurta Vonnegutta powstał.


                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: łysy Re: "Dogville" i Vonnegutt IP: *.crowley.pl 02.03.04, 01:40
                                                    Ja dobrze rozumiem Twoją argumentację i też jestem przeciwny samosądom.
                                                    Gdyby to nie był film ,a rzecz zdarzyła się w rzeczywistości sprawą powinna
                                                    zająć sie prokuratura i sąd .
                                                    Ale ponieważ gadamy o filmie ,to dla mnie takie zakończenie (tak
                                                    niespodziewane i bez prawienia morałów) było najlepsze. Kaca
                                                    moralnego ,doswiadczają ludzie ,którzy posiadają cos takiego jak sumienie.Nie
                                                    mów ,że mieszkańcy Dogville nie zdawali sobie sprawy z tego co czynią. Jestem
                                                    przekonany ,że wiedzieli bardzo dobrze . Nie umniejsza ich winy także to ,jak
                                                    nędzne życie prowadzili. Uświadamianie i resocjalizacja??? Watpię w powodzenie
                                                    (nie żebym był żądnym krwi mścicielem) ale lepszym straszakiem dla
                                                    potencjalnych naśladowców była brutalna kara.
                                                    W życiu jestem zbyt naiwny,łatwowierny i staram się raczej widzieć w ludziach
                                                    dobre rzeczy, więc przynajmniej na filmie fajnie jest niekiedy zobaczyć
                                                    brutalną bo brutalną ale jednak sprawiedliwość.
                                                    Filmy to dla mnie ,takie trochę marzenia na jawie i mogę stać się mało
                                                    obliczalny w ocenach jesli obraz mnie urzekł pod jakims względem.
                                                    Tak ,że w sumie Redo aż tak bardzo się nie różnimy !!!
                                                    A nawet jeśli ludzie różnią się diametralnie ale potrafią o tym ze sobą
                                                    przyjażnie rozmawiać, to już wystarczy!!!
                                                    Co do Kurta Vonnegutta -to amerykański pisarz ,niemieckiego pochodzenia.
                                                    Klasyfikowany debilnie jako twórca S-F. Ja wręcz panicznie nie znoszę
                                                    literatury science-fiction (może dlatego że oprócz Lema, nigdy nic dobrego w sf
                                                    nie znalazłem,a próbowałem nie raz). Jego powieść "Rzeznia nr.5" jest juz w
                                                    encyklopediach uznawana za kanon czy klasykę literatury światowej. Nie wiem czy
                                                    trafiłaby Ci do przekonania jego twórczość. To troche dziwna,troche odlotowa
                                                    literatura. Dla mnie bardzo śmieszna, przy tym naprawdę
                                                    mądra,oryginalna,zaskakujaca i pisana dobrym językiem. Jeśli kiedyś przyjdzie
                                                    Ci ochota to radził bym zacząć od "Śniadania mistrzów". Jak się zarazisz to
                                                    fajnie ,jesli nie to są inne piękne rzeczy.
                                                    Próbowano już z tragicznym skutkiem sfilmować jego powieści- "Rzeżnię
                                                    nr,5","Śniadanie mistrzów" i chyba "Kocia kołyskę". Tego po prostu nie da się
                                                    nakręcić -ja myślę ,że przegraliby najlepsi reżyserzy na świecie.
                                                    Powinno się prawnie zabronić dalszych prób,bo zniechęcają widzów tych filmów
                                                    do sięgnięcia po ksiązki. Jako tako obroniła się tylko "Matka noc" -na
                                                    podst.opowiadania K.V. z Nickie Nilte.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: łysy Re: "Dogville" i Vonnegutt IP: *.crowley.pl 02.03.04, 02:10
                                                    Z Nickiem Nolte - sorry.
                                                  • the_reda Re: "Dogville" i Vonnegutt 03.03.04, 20:22
                                                    Wiesz Łysy, ten film mi po prostu spokoju nie daje, myśle i kombinuje,
                                                    aż przerózne głupoty mi do głowy przychodzą, już samą Nicole zaczęłam
                                                    obwiniać za jej uległość wobec mieszkańców, za to, że właściwie potulnie
                                                    wykonywała wszystkie ich polecenia, bez żadnego słowa sprzeciwu robiła co jej
                                                    kazali. Wiem, że przecież obawiała się, że ją wydadzą policji, ale przecież
                                                    po jakimś czasie mieszkając u nich sama mogła ich nastraszyć, że i oni są bez
                                                    winy wobec prawa za przetrzymywanie uciekinierki. Za potulna była, naiwna-
                                                    eh aż do granic możliwośći. Nie to żebym broniła mieszkańców, nie nie- diabły
                                                    wcielone, które zweszyły możliwość użycia władzy wobec niewinnego człowieka.
                                                    I myślę, że kaca moralnego mogli jednak po uświadomieniu doświadczyć, tyle tylko,
                                                    że trzeba by im o tym sumieniu przypomnieć. Na początku filmu przecież są zwykłymi
                                                    ludzmi ze swoimi wadami i zaletami żyjącymi w małej społeczności. Pomagają
                                                    sobie nawzajem, wiedzą co to wspólczucie- przecież samej Nicole podczas jej
                                                    pierwszego próbnego tygodnia przygotowali drobny, ale jakże pożyteczny podarek.
                                                    Każdy z osoba dał coś od siebie, mapę, pieniądze ku zaskaczeniu samej Nicole.
                                                    Czyli potrafili bezinteresownie pomóc. Dopiero później zachowanie ich ulega
                                                    radykalnej odmianie.
                                                    Podobnie jak Ty Łysy uważam, że mogłaby ich tą bronią nastraszyć, ale tylko
                                                    nastraszyć, później uświadomić, za karę kazać przeżyć to co ona. Może i udało
                                                    by się ich nawrócić. To tak jak z tym chłopcem, który wręcz żądał aby go Nicole
                                                    zlała pasem, i im by się takie manko przydało.
                                                    Ale gdyby tak było jak mówię to o żadnym zaskoczeniu nie bylo by mowy, a nad filmem
                                                    nie zastanawiałabym się tyle co teraz. Ale i tak twierdzę, że końcówka filmu
                                                    nie miała happy endu. Dziękuję Łysy za dyskusję, gdyby nie Ty na pewno nie
                                                    zastanawiałabym się na tym filmem dłużej niż nad innymi. I dobre sugestie
                                                    podsuwasz:)

                                                    Kurta Vonnegutta wypożyczę sobie-jeśli będzie wolny tj, do wypożyczenia w biliotece.
                                                    Również nie przepadam za s-fi, ale książka książce nie równa i może się okazać
                                                    że mi ten autor przypadnie do gustu, więc spróbuję.

                                                    Pozdrowienia
                                            • maksimum Re:N.Kidman i "Dogville" Renne i "Dziennik B.J." 29.02.04, 05:40
                                              the_reda napisała:

                                              > Mnie "Dogville" się podobał, choć podobnie jak Łysy miałam
                                              > chęć wręcz wyłączyć po paru minutach. Przed oglądaniem nie miałam
                                              > żadnego pojęcia o czym film będzie a już na pewno w jaki sposób
                                              > został nakręcony. Tak więc siedzę sobie przed ekranem, patrzę i co widzę..
                                              > jakąś ogromną halę z kreskami mającymi oznaczać ściany domów! Zdziwiona
                                              > myślę, że to przypomina teatr w filmie! Po jakimś czasie nie zwracałam
                                              > na to podobnie jak Ty Łysy żadnej uwagi. Film ciekawy, zaskakujący i
                                              > przede wszystkim inny od pozostałych. Dobra jest od czasu do czasu taka
                                              > odmiana. Zdziwiła mnie tylko końcówka filmu, spodziewałam się raczej
                                              > pozytywnego happy endu, a tu... nie napiszę, bo może Maciej skusi się na
                                              > jego obejrzenie, więc się sam przekona co tam było.
                                              > Nicole świetna, jeśli wierzyć reżyserowi wydała więcej na przeloty do
                                              Kopenhagi
                                              > niz dostała kasy za sam udział w filmie.
                                              >
                                              > A "Dziennik B.J" też świetny, więc czemu Macieju twierdzisz, że to szmira?

                                              Nuuuuuuda od poczatku do konca.Europejski sposob nakrecania filmu,cos jak
                                              dokumentalny,taki jakis Woody Allen sprzed 20 lat.fe

                                              > Ten film jest lepszy od swojego odpowiednika książkowego, co się dość rzadko
                                              > zdarza. Czytałam też drugą część i niestety obawiam się, że historia będzie
                                              > naciągana. Ale "Dziennik" jest rewelacyjny!

                                              Identycznie jak Lysy,nie widzialas "NURSE BETTY" i nie masz porownania.

                                              > Pzdr.

                                              Ja tez serdecznie pozdrawiam
                                              Maciej
                                              • the_reda Re:N.Kidman i "Dogville" Renne i "Dziennik B.J." 29.02.04, 19:24
                                                maksimum napisał:


                                                > Nuuuuuuda od poczatku do konca.Europejski sposob nakrecania filmu,cos jak
                                                > dokumentalny,taki jakis Woody Allen sprzed 20 lat.fe


                                                A tam opowiadasz....Gdzie tam dokumentalizm? No i znowu słyszę od Ciebie,
                                                że jak europejski to znaczy do kitu. Wydaje mi się, że Ty po prostu się udałeś,
                                                zaparłeś i z nieustającą upartością zwyczajnie obraziłeś się na Europę i jej
                                                filmy. Nawet gdyby były ciekawe i tak bedziesz twierdził, że są do niczego.
                                                Co najmniej dziwne to Twoje podejście.



                                                > Identycznie jak Lysy,nie widzialas "NURSE BETTY" i nie masz porownania.

                                                Rzeczywiście nie widziałam, ale nawet gdybym widziała to porównywać nie ma co,
                                                bo każdy film opowiada inną historię.

                                                Pzdr.
                                                • Gość: łysy ReMaciej zachorował!!!! IP: *.crowley.pl 29.02.04, 23:53
                                                  Pomóżmy biedakowi się wyleczyć !!! Cierpi na dziwną odmianę zatwardzenia -
                                                  EUROZAPARCIE!!! Zna ktoś jakieś skuteczne antidotum???
                                                  • haruko Redo, Lysy...:) 01.03.04, 12:09
                                                    Dzieki waszym umieszczonym tu opiniom podejde chyba do "Dogville" jeszcze
                                                    raz...
                                                    Za pierwszym razem nie dalam rady...co prawda byla 4 nad ranem...
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • the_reda Re: Redo, Lysy...:) 01.03.04, 21:00
                                                    haruko napisała:

                                                    > Dzieki waszym umieszczonym tu opiniom podejde chyba do "Dogville" jeszcze
                                                    > raz...

                                                    Bardzo zachęcam do ponownego obejrzenia, końcówka filmu zaskakująca, choć
                                                    mam nadzieję, że nie czytałaś naszych wywodów dokładnie, bo obawiam się,
                                                    że mogłaś poznać finał filmu, a tego bym nie chciała:)


                                                    > Za pierwszym razem nie dalam rady..

                                                    A czemu się film nie spodobał?


                                                    >.co prawda byla 4 nad ranem...

                                                    Jej, o tej godzinie to i ja nie dałabym rady:) Teraz rozumiem:)


                                                    > Pozdrawiam:)

                                                    Pozdrawiam :)

                                                  • haruko Re: Redo, Lysy...:) 01.03.04, 21:43
                                                    Czemu sie nie spodobal...dokladnie to sie nie spodobalo-(wlasciwie to zmeczylo,
                                                    a nie "nie spodobalo") -pierwsze 15, czy 20 minut. Nie mialam zamiaru spisywac
                                                    filmu na straty. Planowalam wrocic do niego w dogodniejszej porze:) i w
                                                    dogodniejszym stanie ducha:). "Tanczac w ciemnosciach" np mnie rozdraznilo,
                                                    zdenerwowalo, wzruszylo takze, ogolnie mialam dosc ambiwalentne uczucia,
                                                    przypomnialo mi sie to wszystko, gdy zaczelam ogladac to Dogville i darowalam
                                                    sobie...na dodatek jeszcze ktos mi powiedzial, ze jest tam scena gwaltu, a ja
                                                    nienawidze, nie cierpie takich scen...i nie mialam ochoty jej wtedy ogladac,
                                                    chocby pokazanie tego bylo jak najbardziej uzasadnione.
                                                  • the_reda Re: Redo, Lysy...:) 01.03.04, 22:04
                                                    To może uprzedzę, że scen gwałtu jest więcej. Takie sceny do przyjemnych
                                                    w żadnym razie nie należą. Dużo również przemocy czysto psychicznej, jak
                                                    cały film zresztą oddziaływuje na psychikę. Polecam, może następnym razem
                                                    bedzie Ci się lepiej go oglądało. Mam nadzieję. Uczucia filmu podczas jego
                                                    trwania zmieniają się jak w kalejdoskopie, u mnie tak było, do tej pory
                                                    o nim myślę. "Tańcząc w ciemnościach" wywołały u mnie podobne reakcje jak
                                                    u Ciebie, od skrajności w skrajność.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: łysy Re: Haruko ! IP: *.crowley.pl 02.03.04, 02:06
                                                    Spróbuj jeszcze raz, kiedy będziesz w odpowiednim nastroju. Jak Cię nie
                                                    wciągnie to sobie odpuść -jest tyle innych dobrych!!! Ja oglądałem na kompie i
                                                    gdyby to nie był środek nocy i ja sam ze słuchawkami na uszach ,to też bym
                                                    chyba zrezygnował. Tylko nie czytaj już opinii o tym filmie, bo zepsujesz sobie
                                                    cały efekt!!!
                                                    Ja dzisiaj dzięki Waszym zachętom zobaczyłem "Magnolię" .Jakoś mi umknał ten
                                                    film. Powiedział bym ,że w 3\4 potwornie dołujący . Ale efekt końcowy dający
                                                    jednak nadzieję !! Trochę zbyt prosta ta końcówka jak na mój gust,za bardzo
                                                    hollywoodzka. Ale ogólnie bardzo dobra rzecz,ciekawa formuła z tymi wstawkami
                                                    na poczatku i na końcu filmu. Ciekawie napisane postaci,dobrze zagrane (Tom
                                                    Cruise!),dobra muzyka. Tak ,że nie żałuję!!!
                                                    Warto jednak gadać,a nawet kłócic się na forum!!!!!!!!!
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • maksimum Re: ReMaciej zachorował!!!! 01.03.04, 15:11
                                                    Gość portalu: łysy napisał(a):

                                                    > Pomóżmy biedakowi się wyleczyć !!! Cierpi na dziwną odmianę zatwardzenia -
                                                    > EUROZAPARCIE!!! Zna ktoś jakieś skuteczne antidotum???

                                                    Tak,"Goodbye Lenin" mnie przeczysci.
                                                  • Gość: łysy Re: Maciej zachorował!!!! -stan się pogarsza!!! IP: *.crowley.pl 02.03.04, 02:26
                                                    Wiesz ,tak patrzałem na tą Twoja badziewną 10 i szczerze powiem,że cała razem
                                                    wzięta jest gorsza od napisów na "Good bye Lenin".
                                                    Ten film gdybyś go zobaczył przeczyścił by Ci głowę!!!!! .... Z tego
                                                    analfabetycznego,hollywoodzkiego g....,które zalało Ci ,kiedys tak prężne szare
                                                    komórki!!!!
                                                    Mnie po "Coyote ugly", "Wodociągi i kanalizacja" do dzisiaj obciążają
                                                    potrójną opłatą .
                                                    Z leninowskim pozdrowieniem - współcierpiący łysy.
                                                • maksimum Re:N.Kidman i "Dogville" Renne i "Dziennik B.J." 01.03.04, 15:19
                                                  the_reda napisała:

                                                  > maksimum napisał:
                                                  >
                                                  >
                                                  > > Nuuuuuuda od poczatku do konca.Europejski sposob nakrecania filmu,cos jak
                                                  > > dokumentalny,taki jakis Woody Allen sprzed 20 lat.fe
                                                  >
                                                  >
                                                  > A tam opowiadasz....Gdzie tam dokumentalizm? No i znowu słyszę od Ciebie,
                                                  > że jak europejski to znaczy do kitu. Wydaje mi się, że Ty po prostu się
                                                  udałeś,
                                                  > zaparłeś i z nieustającą upartością zwyczajnie obraziłeś się na Europę i jej
                                                  > filmy. Nawet gdyby były ciekawe i tak bedziesz twierdził, że są do niczego.
                                                  > Co najmniej dziwne to Twoje podejście.

                                                  Pierwsza rzecz jaka zauwazylem po przyjezdzie do Hameryki,to jest duuuuzo
                                                  wieksze tempo zycia tutaj.
                                                  Tu sie caly czas cos dzieje i nie ma nudnych momentow.
                                                  "Dziennik B.J." jest filmem opowiadajacym w bardzo zwolnionym europejskim
                                                  tempie niezbyt ciekawa historie dziewczyny.
                                                  W "NURSE BETTY" akcja jest duuuuuuuuuzo szybsza i ciekawsza!
                                                  To jest troche tak jak Amerykanin pojedzie do EUropy i patrzy na te stare
                                                  budowle i ludzi myslacych i poruszajacych sie w zwolnionym tempie.

                                                  > > Identycznie jak Lysy,nie widzialas "NURSE BETTY" i nie masz porownania.
                                                  >
                                                  > Rzeczywiście nie widziałam, ale nawet gdybym widziała to porównywać nie ma co,
                                                  > bo każdy film opowiada inną historię.

                                                  Gra ta sama Renee Zellweger,ale calkiem inaczej ,bo gra dla Amerykanow,a nie
                                                  zyjacych na zwolnionych obrotach EUropejczykow.

                                                  > Pzdr.

                                                  Pozdr Maciej
                                                  • the_reda Re:N.Kidman i "Dogville" Renne i "Dziennik B.J." 01.03.04, 21:13
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Pierwsza rzecz jaka zauwazylem po przyjezdzie do Hameryki,to jest duuuuzo
                                                    > wieksze tempo zycia tutaj.
                                                    > Tu sie caly czas cos dzieje i nie ma nudnych momentow.
                                                    > "Dziennik B.J." jest filmem opowiadajacym w bardzo zwolnionym europejskim
                                                    > tempie niezbyt ciekawa historie dziewczyny.
                                                    > W "NURSE BETTY" akcja jest duuuuuuuuuzo szybsza i ciekawsza!
                                                    > To jest troche tak jak Amerykanin pojedzie do EUropy i patrzy na te stare
                                                    > budowle i ludzi myslacych i poruszajacych sie w zwolnionym tempie.

                                                    > Gra ta sama Renee Zellweger,ale calkiem inaczej ,bo gra dla Amerykanow,

                                                    Czyli aktorka potrafiąca zaspokoić gusta filmowe i Amerykanów i Europejczyków,
                                                    dodamy jeszcze Chińczyków, Meksykanów i wszyscy będą zadowoleni! A sama Renee
                                                    tylko Oscary będzie zbierać!

                                                    >a nie zyjacych na zwolnionych obrotach EUropejczykow.

                                                    Przyznam, że dzisiaj to,wyjątkowo w zwolnionym tempie reaguje, po
                                                    tych nocnych Oscarach i ich nudnym przedstawieniu. Myślenie zostawiam
                                                    na jutro, może będą szybsze obroty-jak się wyśpię.


                                                    Pozdr reda
                                                  • maksimum Re:N.Kidman i "Dogville" Renne i "Dziennik B.J." 01.03.04, 22:33
                                                    the_reda napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > Pierwsza rzecz jaka zauwazylem po przyjezdzie do Hameryki,to jest duuuuzo
                                                    > > wieksze tempo zycia tutaj.
                                                    > > Tu sie caly czas cos dzieje i nie ma nudnych momentow.
                                                    > > "Dziennik B.J." jest filmem opowiadajacym w bardzo zwolnionym europejskim
                                                    > > tempie niezbyt ciekawa historie dziewczyny.
                                                    > > W "NURSE BETTY" akcja jest duuuuuuuuuzo szybsza i ciekawsza!
                                                    > > To jest troche tak jak Amerykanin pojedzie do EUropy i patrzy na te stare
                                                    > > budowle i ludzi myslacych i poruszajacych sie w zwolnionym tempie.
                                                    >
                                                    > > Gra ta sama Renee Zellweger,ale calkiem inaczej ,bo gra dla Amerykanow,
                                                    >
                                                    > Czyli aktorka potrafiąca zaspokoić gusta filmowe i Amerykanów i Europejczyków,
                                                    > dodamy jeszcze Chińczyków, Meksykanów i wszyscy będą zadowoleni! A sama Renee
                                                    > tylko Oscary będzie zbierać!

                                                    Ja tylko dotrwalem do momentu,gdy Renee odebrala Oscara i mnie scielo.
                                                    Tim Robbins dobrze wygladal,ale co on robi z Suzan Sarandon?

                                                    > >a nie zyjacych na zwolnionych obrotach EUropejczykow.
                                                    >
                                                    > Przyznam, że dzisiaj to,wyjątkowo w zwolnionym tempie reaguje, po
                                                    > tych nocnych Oscarach i ich nudnym przedstawieniu. Myślenie zostawiam
                                                    > na jutro, może będą szybsze obroty-jak się wyśpię.

                                                    Jak tylko zobaczylem,ze ten okragly maslak zydowski wyszedl na scene
                                                    prezentowac Oscary,to myslalem ze poddam od razu.
                                                    A on jakby chcac mnie ukrzyzowac,zaczal spiewac.
                                                    Chyba tak jak mowilas wezme bilety w garsc i pojde do kina.

                                                    > Pozdr reda
                                                  • Gość: łysy Re:N.Kidman i "Dogville" Renne i "Dziennik B.J." IP: *.crowley.pl 02.03.04, 02:40
                                                    Macieju !!! Na głowę Ci się rzuciło przed czy po OBRZEZANIU !!!!!!!
                                                    Skończ z tymi antysemickimi kawałkami -TO NIE FORUM NSDAP !!!!!!!
                                                    Zgol sobie swój charakterystyczny wąsik, zdejmij wiadomą opaskę ,a tą ręką
                                                    wyciagnietą w hitlerowskim geście ,pierdzielnij się mocno w czółko !!!
                                                    Czy pomoże ,nie wiadomo ale próbować warto.
                                                    nie pozdrawiam -łysy (ale nie z Tych Łysych).
                                                  • maksimum BILL CRYSTAL NA OSCARACH 02.03.04, 06:30
                                                    Oficjalnie zmieniam zakonczenie mojego poprzedniego postu.
                                                    Powinien on brzmiec:


                                                    Jak tylko zobaczylem,ze ten okragly maslak Billy Krysztal wyszedl na scene
                                                    prezentowac Oscary,to myslalem ze poddam od razu.
                                                    A on jakby chcac mnie ukrzyzowac,zaczal spiewac.
                                                    Chyba tak jak mowilas wezme bilety w garsc i pojde do kina.

                                                    Domyslam sie Lysy,ze w jego zawodzeniu jak na szabasie ,to nawet gustujesz?
                                                  • Gość: łysy Re: BILL CRYSTAL NA OSCARACH IP: *.crowley.pl 03.03.04, 01:03
                                                    Zacząłeś dobrze,pejsów na razie nie musisz zapuszczać!!!
                                                    "Bij zająca po uszach,a nauczy się zapałki zapalać"
                                                    Billy Crystal jest THE BEST !!!
                                                    Woody Allen jest THE BEST !!!!
                                                    Simon i Garfunkel są THE BEST !!!!!!
                                                    pozdrowienia od łysego filosemity.
                                                  • maksimum Re: BILL CRYSTAL NA OSCARACH 03.03.04, 05:50
                                                    Gość portalu: łysy napisał(a):

                                                    > Zacząłeś dobrze,pejsów na razie nie musisz zapuszczać!!!
                                                    > "Bij zająca po uszach,a nauczy się zapałki zapalać"
                                                    > Billy Crystal jest THE BEST !!!

                                                    Szczerze mowiac,wcale nie byl zly,ale ja juz mowilem ,uspil mnie.
                                                    Pomysl ze spiewaniem zamiast mowieniem byl bardzo dobry i spiewal on nawet
                                                    lepiej niz Gere w "Chicago".
                                                    Ten Gere zupelnie talentu nie ma,ale Zeta byla dobra.
                                                    Renee jak to nasza droga forumowiczka zauwazyla,kwasnych min robila
                                                    zdecydowanie za duzo jak dla mnie w "Chicago".

                                                    > Woody Allen jest THE BEST !!!!

                                                    On mial jeden dobry filmw calym zyciu "Manhattan" a aktorem jest tak
                                                    beznadziejnym,ze sam bym go chetnie zagazowal.

                                                    > Simon i Garfunkel są THE BEST !!!!!!

                                                    Simon mial nawet ciekawa kariere solowa,bo ten drugi siem za bardzo slinil przy
                                                    spiewaniu.

                                                    > pozdrowienia od łysego filosemity.

                                                    Ja tez podnosze energicznie reke na wysokosc ramienia.
                                                  • the_reda Re: BILL CRYSTAL NA OSCARACH 03.03.04, 14:02
                                                    Bill Crystal jako prowadzący nie był zły, wina raczej w panującej atmosferze,
                                                    przesiąknietej przewidywalnością aż do bólu. Wstałam na ostatnie 1,5godz,
                                                    nudy okropne, ale jak już wstałam to siedziałam dalej i oglądałam. Jedyny fajny
                                                    moment jak A.Brody zadeklarował wszystkim, że ma nakaz sądowy zakazujący
                                                    bezpośrednich kontaktów fizycznych:) Ha,Ha... i tak dopiął swego całując Ch.Theron :)
                                                    11 Oscarów dla Władcy to muszę przyznać mnie zaskoczyły.
                                                    Fanką Władcy jestem wielką, choć jedynka-Drużyna pierścienia była jednak
                                                    najlepsza. Wydaje mi się, że P.Jackson dostał te Oscary za całą trylogię,
                                                    choć jest to poniękąd sprzeczne z zasadą przynawania tych nagród tylko za jeden
                                                    dany rok. Szkoda tylko że w kategorii najlepszy aktor nikt z tego filmu nie
                                                    dostał nominacji, podniosłaby ona prestiż tego filmu. Ale i tak Władca świetny!

                                                    Widziałam chyba 2 filmy nominowane, więc trudno się wypowiadać. Patrząc na
                                                    kategorię najlepsza rola żeńska mogłabym rzec, że droga do Oscara jest
                                                    zwyczajnie
                                                    bardzo prosta: zagrać kobietę brzydką. Ostatnie 3 zdobywczynie Oscara właśnie
                                                    zagrały takie kobiety. Może to i dobrze, bo Hollywood najwidoczniej chce zmieniń
                                                    swój image i postawić na atrakcyjność filmu opierając się nie na wyglądzie
                                                    aktorki a na jej umiejętnościach aktorskich. Wizerunek psuje jednak to 5 sek opóźnienie
                                                    w transmisji, niby demokracja a cenzura istnieje. Oby nie powtórzyli tego chwytu
                                                    za rok.

                                                    Przypomniało mi się, że Renee uparcie twierdziła przed ceremonią, że bez Oscara
                                                    nie wyjdzie i dopieła swego, w zeszłym roku kwaśne minki możnaby usprawiedliwić
                                                    bo na nimonacji się skończyło, ale w tym? Może lekcja uśmiechów przed lustrem
                                                    by jej się przydała? Choćby nawet takie nieśmiałe miały być.....

                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: łysy "Władca pierścieni"-zasłużony oskar??? IP: *.crowley.pl 03.03.04, 21:18
                                                    Lubię czytać Twoje komentarze Redo! Czy byłabyś łaskawa oświecić łysą pałę
                                                    czym zasłużył sobie "Władca" na oskara.
                                                    Dla mnie to sprawnie zrealizowana baśń,bez większej głębii.
                                                    Ogląda się nieżle ale 10 sekund po seansie można zająć się czymś ciekawszym -
                                                    tyle czasu zajęły mi rozmyślania o tym "dziele".
                                                    Ja staram się nie oglądać transmisji wręczania oskarów - nie lubię
                                                    pozerstwa,obłudnych uśmieszków,tych wszystkich debilnych podziękowań.
                                                    I nie zmienią tego rzadkie momenty prawdziwych wzruszeń,dobre żarty czy widok
                                                    moich ulubionych aktorów (piękne aktorki na gali wyglądają najczęściej jak
                                                    straszydła).
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: marcee Re: "Władca pierścieni"-zasłużony oskar??? IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 03.03.04, 22:12
                                                    Ja nie bardzo sie orientuje w tegorocznych Oskarach ale mysle ze ten caly
                                                    wladca pierscieni na pewno nie powinien dostac nagrody za scenariusz. W koncu
                                                    to zwykla bajka , zgadzam sie tutaj z Lysym.

                                                  • Gość: łysy Re: "Władca pierścieni"-zasłużony oskar??? IP: *.crowley.pl 03.03.04, 22:38
                                                    Ja też niezbyt dobrze się orientuję.
                                                    Stary film Jacksona "Martwica mózgu" był lepszy,bardziej oryginalny i tysiąc
                                                    razy śmieszniejszy !!!!
                                                    Muszę się zgodzić z Marcee,choć wolałbym się nie zgodzić.Tak fajnie się z Nią
                                                    kłóci!
                                                  • the_reda Re: "Władca pierścieni"-zasłużony oskar??? 04.03.04, 22:14
                                                    Gość portalu: marcee napisał(a):

                                                    > Ja nie bardzo sie orientuje w tegorocznych Oskarach ale mysle ze ten caly
                                                    > wladca pierscieni na pewno nie powinien dostac nagrody za scenariusz. W koncu
                                                    > to zwykla bajka , zgadzam sie tutaj z Lysym.


                                                    A cóż ma do rzeczy, że to bajka???? Dostał Oscara za scenariusz adaptowany,
                                                    czyli uznano iż doskonale przeniesiono książkę na ekran -przynajmniej na tyle
                                                    ile się dało, bo przy takiej ilości różnych wątków i zmyślnych postaci, nie
                                                    było to łatwe. Ten Oscar jest jak najbardziej zasłużony.
                                                  • maksimum Re: "Władca pierścieni"-zasłużony oskar??? 06.03.04, 01:20
                                                    the_reda napisała:

                                                    > Gość portalu: marcee napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Ja nie bardzo sie orientuje w tegorocznych Oskarach ale mysle ze ten caly
                                                    > > wladca pierscieni na pewno nie powinien dostac nagrody za scenariusz. W ko
                                                    > ncu
                                                    > > to zwykla bajka , zgadzam sie tutaj z Lysym.
                                                    >
                                                    >
                                                    > A cóż ma do rzeczy, że to bajka???? Dostał Oscara za scenariusz adaptowany,
                                                    > czyli uznano iż doskonale przeniesiono książkę na ekran -przynajmniej na tyle
                                                    > ile się dało, bo przy takiej ilości różnych wątków i zmyślnych postaci, nie
                                                    > było to łatwe. Ten Oscar jest jak najbardziej zasłużony.

                                                    No wlasnie dzisiaj sie nad tym zastanawialem.
                                                    Niemozliwym jest,zeby cala ksiazke sfilmowac,no wiec scenariusz wybiera tylko
                                                    najbardziej odpowiednie fragmenty z ksiazki.
                                                    P.S. Dla tych ,ktorzy kiedys w swoim zyciu nie zdali egzaminu mimo ze
                                                    przeczytali ksiazke,donosze,ze widocznie nie zwrocili uwagi na najwazniejsze
                                                    fragmenty w tej ksiazce zawarte.
                                                    Prosze porownac dla przykladu "Pianist" ktory przynajmniej na poczatku byl
                                                    slabo udanym zlepkiem kilku luznych scen.
                                                  • the_reda Re: "Władca pierścieni"-zasłużony oskar???? 04.03.04, 16:23
                                                    Bardzo bym chciała, ale chyba nie dam rady panie Łysy. Ani oświecić, ani
                                                    zachęcić. Jeśli się raz nie spodobał to zazwyczaj za drugim podejściem też się
                                                    nic nie zmienia. A szkoda, że się nie spodobał, bo dla mnie 1 część "Drużyna"
                                                    jest rewelacyjna. Widziałam ją 8x, wliczając tą rozszerzoną wersję.

                                                    Mnie zachwycił swoją magią, tą niepowtarzalną sielankową atmosferą jaka
                                                    panowała w miasteczku Hobbitów, przygodą, piękną scenerią i
                                                    zdjęciami, muzyką Shora i tymi skrzypcami, które od czasu do czasu można
                                                    usłyszeć. Na niektórych momentach to muszę przyznać nie raz mi łezka poleciała
                                                    po policzku, zwłaszcza ten moment jak drużyna po stracie Gangalfa wychodzi z
                                                    podziemi Morii. Jaką wtedy piękną muzykę można usłyszeć! Mnie chwyciła wprost
                                                    za serce.

                                                    Druga część zdecydowanie gorsza, trzecia zbliżona do pierwszej. Ale w ocenie
                                                    filmu nie jestem bezkrytyczna. "Powrót króla" ma jak dla mnie za długą
                                                    końcówkę, kończy się i kończy, w kinie ledwo wysiedziałam. Czy zasłuzył na tyle
                                                    Oscarów? Dla mnie tak, choć ile ludzi na świecie tyle różnych opini. Jedni będą
                                                    szukać w filmie głębi, inni rozrywki, jedni skupią się tylko na głównym wątku,
                                                    innych będą ciekawić również te pozostałe. Niektórzy skupią się na wymyślaniu
                                                    wątków homoseksualnych, inni będą liczyć ile błędów technicznych popełniono
                                                    przy realizacji filmu. Mnie dotyczą wszystkie wymienione przeze mnie cele.
                                                    Ludzie różne gusta maja i rózne podejścia do filmu. Zrozumiałe, moim niektórym
                                                    znajomym rónież trylogia nie przypadła do gustu. Ale szkoda, że się nie
                                                    spodobał, naprawdę szkoda, bo mnie zachwycił. Trylogia jako całość wypadła
                                                    bardzo dobrze w mojej ocenie, co się rzadko zdarza w trylogiach. Zazwyczaj im dalsze części tym gorsze.
                                                    Ale rozumiem tych, którzy twierdzą, że ta trylogia to kicz i bajka dla dzieci, nawet się nie zdziwię jak ktoś stwierdzi, że "Yrek, kosmiczna nominacja" bije
                                                    "Władcę" na głowę.

                                                    Pozdrawiam

                                                  • Gość: łysy Re: "Władca pierścieni"-zasłużony oskar???? IP: *.crowley.pl 04.03.04, 23:48
                                                    Dziękuję za obszerny komentarz. Ja naprawdę nie mialem zamiaru się czepiać,
                                                    Chciałem usłyszeć Twoje zdanie. Sadząc z emocji jakie spowodowalem,film musial
                                                    Ci się bardzo spodobać. I dobrze !!!!!!
                                                    Cieszę się ,że bronisz go tak ładnie.
                                                    Mnie też niektóre bajeczki się podobają,choćby "Don Juan de Marco" - i będę
                                                    ich bronić do końca.
                                                    Doceniam trudnośc w nakręceniu takiej epopei,rozmach, wizualną stronę filmu i
                                                    wiele innych rzeczy - ale niestety za bardzo w tym wszystkim czuję pieniądze!!!
                                                    Sumując ,pozostaniemy przy swoich zdaniach.
                                                    To nie jest dla mnie arcydzielo filmowe.
                                                    Za parę lat ktoś inny nakręci film z jeszcze lepszymi efektami,jeszcze
                                                    bardziej nowoczesny i powoli o "Władcy" będziecie zapominać.
                                                    Za 10 lat jak spytasz małolata co to był za film - odpowie Ci ,że takimi
                                                    ramotami się nie zajmuje,że takie bajery to on sobie na kompie w domu robi.
                                                    Kończąc - dla mnie zbyt dużo dla oka ,prawie nic dla ducha.
                                                    pozdrawiam.
                                                  • maksimum Re: BILL CRYSTAL NA OSCARACH-REAL CROONER 04.03.04, 06:16
                                                    the_reda napisała:

                                                    > Bill Crystal jako prowadzący nie był zły, wina raczej w panującej atmosferze,
                                                    > przesiąknietej przewidywalnością aż do bólu. Wstałam na ostatnie 1,5godz,
                                                    > nudy okropne,

                                                    O! To widze,ze widzielismy calosc,bo ja widzialem tylko poczatek.
                                                    A jaka oprawa byla,zanim ten okragly maslak wyszedl na scene i zaczal spiewac
                                                    jak prawdziwy crooner.
                                                    To jego zawodzenie ,to bylo cos na poziomie R.Gere w "Chicago".
                                                    Pierwszy zalapal sie Tim Robbins,buzi buzi z Suzan Sarandon i siedziala obok
                                                    nich jakas dziewczynka,moze ich corka.
                                                    Pozniej faworyt moich dzieciakow "Finding Nemo",ale tam nie bylo zadnego wyboru
                                                    bo byly tylko 3 animowane,a ktorych jeden byl zupelnie beznadziejny,a drugi
                                                    sredni.
                                                    No i pozniej,jak to opisuje sama Reda wyszla wykrzywiac sie na scene Renee.
                                                    Musiala rzeczywiscie cwiczyc przed lustrem pozytywne wykrzywianie,bo wychodzilo
                                                    jej o duzo lepiej niz w "Chicago"
                                                    I prosilem Cie Reda,zebys obejrzala najpierw "NURSE BETTY" gdzie kwasnych min
                                                    nie bylo i mialabys bardziej pochlebne zdanie o dziewczynie tez na "R" sie
                                                    zaczynajacej.

                                                    > ale jak już wstałam to siedziałam dalej i oglądałam. Jedyny fajny
                                                    > moment jak A.Brody zadeklarował wszystkim, że ma nakaz sądowy zakazujący
                                                    > bezpośrednich kontaktów fizycznych:) Ha,Ha... i tak dopiął swego całując
                                                    Ch.Theron :)
                                                    > 11 Oscarów dla Władcy to muszę przyznać mnie zaskoczyły.
                                                    > Fanką Władcy jestem wielką, choć jedynka-Drużyna pierścienia była jednak
                                                    > najlepsza. Wydaje mi się, że P.Jackson dostał te Oscary za całą trylogię,
                                                    > choć jest to poniękąd sprzeczne z zasadą przynawania tych nagród tylko za
                                                    jeden dany rok. Szkoda tylko że w kategorii najlepszy aktor nikt z tego filmu
                                                    nie dostał nominacji, podniosłaby ona prestiż tego filmu. Ale i tak Władca
                                                    świetny!
                                                    > Widziałam chyba 2 filmy nominowane, więc trudno się wypowiadać. Patrząc na
                                                    > kategorię najlepsza rola żeńska mogłabym rzec, że droga do Oscara jest
                                                    > zwyczajnie
                                                    > bardzo prosta: zagrać kobietę brzydką. Ostatnie 3 zdobywczynie Oscara właśnie
                                                    > zagrały takie kobiety. Może to i dobrze, bo Hollywood najwidoczniej chce
                                                    zmienic
                                                    > swój image i postawić na atrakcyjność filmu opierając się nie na wyglądzie
                                                    > aktorki a na jej umiejętnościach aktorskich. Wizerunek psuje jednak to 5 sek
                                                    opóźnienie w transmisji, niby demokracja a cenzura istnieje. Oby nie powtórzyli
                                                    > tego chwytu za rok.

                                                    To chodzi o cene transmisji.Na zywo placi sie wiecej.

                                                    > Przypomniało mi się, że Renee uparcie twierdziła przed ceremonią, że bez
                                                    Oscara nie wyjdzie i dopieła swego, w zeszłym roku kwaśne minki możnaby
                                                    usprawiedliwić
                                                    > bo na nimonacji się skończyło, ale w tym? Może lekcja uśmiechów przed lustrem
                                                    > by jej się przydała? Choćby nawet takie nieśmiałe miały być.....
                                                    >
                                                    > Pozdrowienia
                                                  • the_reda Re: BILL CRYSTAL NA OSCARACH-REAL CROONER 04.03.04, 16:35
                                                    maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > O! To widze,ze widzielismy calosc,bo ja widzialem tylko poczatek.
                                                    > A jaka oprawa byla,zanim ten okragly maslak wyszedl na scene i zaczal spiewac
                                                    > jak prawdziwy crooner.
                                                    > To jego zawodzenie ,to bylo cos na poziomie R.Gere w "Chicago".

                                                    Śpiewu nie słyszałam, ale niektóre grypsy miał świetne. Słyszałeś jak pytał
                                                    się zgromadzonych jaki jest ulubiony film Hilary Clinton?
                                                    Odpowiedź: "Kill Bill"! :))))))


                                                    > Pierwszy zalapal sie Tim Robbins,buzi buzi z Suzan Sarandon i siedziala obok
                                                    > nich jakas dziewczynka,moze ich corka.
                                                    > Pozniej faworyt moich dzieciakow "Finding Nemo",ale tam nie bylo zadnego wyboru
                                                    > bo byly tylko 3 animowane,a ktorych jeden byl zupelnie beznadziejny,a drugi
                                                    > sredni.
                                                    > No i pozniej,jak to opisuje sama Reda wyszla wykrzywiac sie na scene Renee.
                                                    > Musiala rzeczywiscie cwiczyc przed lustrem pozytywne wykrzywianie,bo wychodzilo
                                                    >
                                                    > jej o duzo lepiej niz w "Chicago"
                                                    > I prosilem Cie Reda,zebys obejrzala najpierw "NURSE BETTY" gdzie kwasnych min
                                                    > nie bylo i mialabys bardziej pochlebne zdanie o dziewczynie tez na "R" sie
                                                    > zaczynajacej.

                                                    Maciej, ja nie uważam jej za złą aktorkę. POtrafi zagrać, tańczyć, śpiewać....
                                                    i nawet się uśmiechnąć. Tyle, że ona te kwaśne minki poza filmem stroi.
                                                    Ale wszechstonną jest aktorką, bez dwóch zdań.


                                                    >
                                                    > To chodzi o cene transmisji.Na zywo placi sie wiecej.

                                                    Maciej wstydziłbyś się takie rzeczy mówić!!!!! I to jako ekonomista!!!
                                                    Dobrze wiesz, że nie o cenę tu chodzi. Transmisja, która do tej pory była na
                                                    żywo musiała przynosić dochody, zwłaszcza, że oglądało ją ponad 1 miliard ludzi
                                                    na świecie.
                                                    Tu o nie cenę chodzi...


                                                    Pozdrowienia
                                                  • maksimum Re: BILL CRYSTAL NA OSCARACH-REAL CROONER 05.03.04, 05:02
                                                    the_reda napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    > >
                                                    > > O! To widze,ze widzielismy calosc,bo ja widzialem tylko poczatek.
                                                    > > A jaka oprawa byla,zanim ten okragly maslak wyszedl na scene i zaczal spie
                                                    > wac jak prawdziwy crooner.
                                                    > > To jego zawodzenie ,to bylo cos na poziomie R.Gere w "Chicago".
                                                    >
                                                    > Śpiewu nie słyszałam, ale niektóre grypsy miał świetne. Słyszałeś jak pytał
                                                    > się zgromadzonych jaki jest ulubiony film Hilary Clinton?
                                                    > Odpowiedź: "Kill Bill"! :))))))

                                                    O filmach ktore byly nominowane,to on nie opowiadal,ale spiewal i szlo mu
                                                    calkiem niezle.Glosu nie ma,ale sluch ma.
                                                    Gorzej bylo z R.Gere ,bo on sluchu nie ma,a w "Chicago"wystapil.

                                                    > > Pierwszy zalapal sie Tim Robbins,buzi buzi z Suzan Sarandon i siedziala o
                                                    > bok nich jakas dziewczynka,moze ich corka.
                                                    > > Pozniej faworyt moich dzieciakow "Finding Nemo",ale tam nie bylo zadnego w
                                                    > yboru bo byly tylko 3 animowane,a ktorych jeden byl zupelnie beznadziejny,a
                                                    drugi sredni.
                                                    > > No i pozniej,jak to opisuje sama Reda wyszla wykrzywiac sie na scene Renee
                                                    > .
                                                    > > Musiala rzeczywiscie cwiczyc przed lustrem pozytywne wykrzywianie,bo wycho
                                                    > dzilo jej o duzo lepiej niz w "Chicago"
                                                    > > I prosilem Cie Reda,zebys obejrzala najpierw "NURSE BETTY" gdzie kwasnych
                                                    > min nie bylo i mialabys bardziej pochlebne zdanie o dziewczynie tez na "R" sie

                                                    > > zaczynajacej.
                                                    >
                                                    > Maciej, ja nie uważam jej za złą aktorkę. POtrafi zagrać, tańczyć, śpiewać....
                                                    > i nawet się uśmiechnąć. Tyle, że ona te kwaśne minki poza filmem stroi.

                                                    Zauwazylem na Oscarach,ale tyle tych kwasnych,co miala w "Chicago" to nigdzie
                                                    nie widzialem.

                                                    > Ale wszechstonną jest aktorką, bez dwóch zdań.
                                                    >
                                                    > > To chodzi o cene transmisji.Na zywo placi sie wiecej.
                                                    >
                                                    > Maciej wstydziłbyś się takie rzeczy mówić!!!!! I to jako ekonomista!!!
                                                    > Dobrze wiesz, że nie o cenę tu chodzi. Transmisja, która do tej pory była na
                                                    > żywo musiała przynosić dochody, zwłaszcza, że oglądało ją ponad 1 miliard
                                                    ludzi na świecie.
                                                    > Tu o nie cenę chodzi...
                                                    >
                                                    > Pozdrowienia

                                                    Myslisz,ze znowu by jakiejs aktorce cycek ze stanika wypadl i bylaby plama na
                                                    caly swiat?
                                                    Pozdr Maciej.
                                                  • the_reda Re: BILL CRYSTAL NA OSCARACH-REAL CROONER 06.03.04, 13:53
                                                    maksimum napisał:

                                                    > O filmach ktore byly nominowane,to on nie opowiadal,ale spiewal i szlo mu
                                                    > calkiem niezle.Glosu nie ma,ale sluch ma.

                                                    Póżniej śpiewało jeszcze jakichś dwóch, jeden mały drugi duży, w jakiejś komedii ich
                                                    widziałam, odśpiewali razem arię ku czci min. C.Zeta Jones wywołując niemały
                                                    śmiech na sali :)


                                                    > Gorzej bylo z R.Gere ,bo on sluchu nie ma,a w "Chicago"wystapil.

                                                    EEEE... nieźle sobie radził w "Chicago".


                                                    > > > Pozniej faworyt moich dzieciakow "Finding Nemo",ale tam nie bylo zadn
                                                    > ego w
                                                    > > yboru bo byly tylko 3 animowane,a ktorych jeden byl zupelnie beznadziejny,
                                                    > a
                                                    > drugi sredni.


                                                    "Finding Nemo" rewelacja. Z dzieciakami oglądałeś? Ja miałam z tej bajki
                                                    niezły ubaw, te żółwie najlepsze były: "Hellllllooooo DUDEEEEEEE". Fajowa
                                                    bajka.




                                                    > Myslisz,ze znowu by jakiejs aktorce cycek ze stanika wypadl i bylaby plama na
                                                    > caly swiat?


                                                    Ale szopka by wyszła! Lepsza niż bożonarodzeniowa! Myślisz, że któraś miałaby
                                                    na tyle odwagi aby w ten sposób zareklamować swój film? Chyba nie, Oscary to
                                                    nie MTV Movie Awards, później taka aktorka grałaby tylko ale w dokumentach o
                                                    zwierzaczkach. I tyle by jej widziano na ekranie.

                                                    Tak myślę i nie wiem czy zapytać....nic nie piszesz o nim, musiałeś nieźle
                                                    odchorować, ale jak zniosłeś Oscara dla S.Penna? Toż to przecież
                                                    Twój" ulubieniec"! Czyż, nie ładnie wyglądał?, taki elegancki, a jaką mowę
                                                    wygłosił!
                                                  • maksimum MICHAEL DOUGLAS PROSTO Z WYSTAWY FIGUR WOSKOWYCH 06.03.04, 16:38
                                                    the_reda napisała:

                                                    > Póżniej śpiewało jeszcze jakichś dwóch, jeden mały drugi duży, w jakiejś
                                                    komedi i ich widziałam, odśpiewali razem arię ku czci min. C.Zeta Jones
                                                    >wywołując niemały śmiech na sali :)

                                                    Bo ta cala Zeta,to niezle scierwo przeciez.
                                                    Ona jest slawna glownie dlatego,ze sie Michaelowi Douglasowi podlozyla,gdy ten
                                                    juz do trumny sie szykowal,zeby mu jeszcze dzieciaka splodzic.
                                                    A widzialas jak M.Douglas wygladal na Oscarach?
                                                    Jak by go tam zaniesli prosto z wystawy figur woskowych.
                                                    Cera jak papier,a jeszcze niedawno amanta zgrywal.

                                                    > > Gorzej bylo z R.Gere ,bo on sluchu nie ma,a w "Chicago"wystapil.
                                                    >
                                                    > EEEE... nieźle sobie radził w "Chicago".

                                                    A widzialas jak notorycznie spoznial sie z wejsciem?
                                                    Najpierw czekal na podklad,a pozniej zaczynal dopiero spiewac.
                                                    Tak jakby nie umial liczyc.

                                                    > > Myslisz,ze znowu by jakiejs aktorce cycek ze stanika wypadl i bylaby plama
                                                    > na caly swiat?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Ale szopka by wyszła! Lepsza niż bożonarodzeniowa! Myślisz, że któraś miałaby
                                                    > na tyle odwagi aby w ten sposób zareklamować swój film? Chyba nie, Oscary to
                                                    > nie MTV Movie Awards, później taka aktorka grałaby tylko ale w dokumentach o
                                                    > zwierzaczkach. I tyle by jej widziano na ekranie.
                                                    >
                                                    > Tak myślę i nie wiem czy zapytać....nic nie piszesz o nim, musiałeś nieźle
                                                    > odchorować, ale jak zniosłeś Oscara dla S.Penna? Toż to przecież
                                                    > Twój" ulubieniec"! Czyż, nie ładnie wyglądał?, taki elegancki, a jaką mowę
                                                    > wygłosił!

                                                    Bo ten prostak jakby oglady nabieral.
                                                    Wiesz jak to jestz ludzmi z marginesu,ktorzy dzieki przypadkowi do slawy i
                                                    pieniedzy dochodza?
                                                    Ten cwok caly czas potepial Oscary i nigdy tam nie chadzal ,nawet jak byl
                                                    nominowany.
                                                    Teraz rozumiesz dlaczego dla mnie najwazniejszy jest najpierw czlowiek,a
                                                    dopiero pozniej jego zawod.
                                                    Bo tu ludzie zachwycaja sie ,jaki to genialny aktor ten S.Penn czy J.Depp,a to
                                                    sa mocno zadzumieni ludzie,ktorzy nie znaja swojego miejsca w zyciu.
                                                    Ten prostak w wieku 40 lat zaczyna sie dopiero cywilizowac.
                                                  • the_reda Re: MICHAEL DOUGLAS PROSTO Z WYSTAWY FIGUR WOSKOW 08.03.04, 11:28
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Bo ta cala Zeta,to niezle scierwo przeciez.

                                                    Rozumiem, że za nią nie przepadasz, a "ścierwo" ma wystarczyć w ocenie jej
                                                    dokonań aktorskich, o których zresztą nic nie napisałeś.


                                                    > Ona jest slawna glownie dlatego,ze sie Michaelowi Douglasowi podlozyla,gdy ten
                                                    > juz do trumny sie szykowal,zeby mu jeszcze dzieciaka splodzic.
                                                    > A widzialas jak M.Douglas wygladal na Oscarach?
                                                    > Jak by go tam zaniesli prosto z wystawy figur woskowych.
                                                    > Cera jak papier,a jeszcze niedawno amanta zgrywal.


                                                    Nie tylko on tak wyglądał, wszyscy wyglądają na sztucznych z nadmierną ilością
                                                    tapety na twarzy. Niektórzy dosłownie jak manekiny.



                                                    > Bo ten prostak jakby oglady nabieral.
                                                    > Wiesz jak to jestz ludzmi z marginesu,ktorzy dzieki przypadkowi do slawy i
                                                    > pieniedzy dochodza?
                                                    > Ten cwok caly czas potepial Oscary i nigdy tam nie chadzal ,nawet jak byl
                                                    > nominowany.

                                                    O! Maciej coś nie w humorku, nic tylko się czepia aktorów. Wcześniej, że Zeta
                                                    to ścierwo, teraz ćwok Penn...a J.Lopez zdobywczyni kilku Złotych Malin
                                                    zapewne zasługuje w dalszym stopniu na miano najlepszej aktorki.


                                                    > Teraz rozumiesz dlaczego dla mnie najwazniejszy jest najpierw czlowiek,a
                                                    > dopiero pozniej jego zawod.
                                                    > Bo tu ludzie zachwycaja sie ,jaki to genialny aktor ten S.Penn czy J.Depp,a to
                                                    > sa mocno zadzumieni ludzie,ktorzy nie znaja swojego miejsca w zyciu.

                                                    Nie chcę Cię dobijać, ale okropne brednie wypisujesz. Nie znają swojego miejsca
                                                    w życiu??? Rozumiem, że oni Ci to sami powiedzieli w rozmowie( co chyba możliwe
                                                    nie jest) więc wychodzi, że naczytałeś się jakichś brukowych gazet. Zresztą
                                                    takie życie prowadzą jakie chcą i już oni sami najlepiej wiedzą co im do szczęścia
                                                    brakuje.
                                                    A wracając do ich aktorstwa to są dobrymi aktorami. Czy sam nie pisałeś, że podobał
                                                    Ci się jakiś film z Pennem? Przypomnij, proszę o jaki chodziło, bo mi wyleciało
                                                    z głowy.
                                                    A J.Depp w żadnym filmie nie przypadł Ci do gustu? Tak naprawdę w żadnym czy
                                                    może żadnego nie widziałeś?

                                                    Pozdrowienia od redy.

                                                  • maksimum Re: MICHAEL DOUGLAS PROSTO Z WYSTAWY FIGUR WOSKOW 08.03.04, 16:13
                                                    the_reda napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > Bo ta cala Zeta,to niezle scierwo przeciez.
                                                    >
                                                    > Rozumiem, że za nią nie przepadasz, a "ścierwo" ma wystarczyć w ocenie jej
                                                    > dokonań aktorskich, o których zresztą nic nie napisałeś.

                                                    Napisalem,ze W "Chicago" byla lepsza od "Kwasnej Minki" ale ona kiedys tanczyla
                                                    i widac po niej przygotowanie kabaretowe.

                                                    > > Ona jest slawna glownie dlatego,ze sie Michaelowi Douglasowi podlozyla,gdy
                                                    > ten juz do trumny sie szykowal,zeby mu jeszcze dzieciaka splodzic.
                                                    > > A widzialas jak M.Douglas wygladal na Oscarach?
                                                    > > Jak by go tam zaniesli prosto z wystawy figur woskowych.
                                                    > > Cera jak papier,a jeszcze niedawno amanta zgrywal.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie tylko on tak wyglądał, wszyscy wyglądają na sztucznych z nadmierną ilością
                                                    > tapety na twarzy. Niektórzy dosłownie jak manekiny.

                                                    Teraz wyszlo,ze zazdroszcze mu mlodej baby!

                                                    > > Bo ten prostak jakby oglady nabieral.
                                                    > > Wiesz jak to jestz ludzmi z marginesu,ktorzy dzieki przypadkowi do slawy i
                                                    > > pieniedzy dochodza?
                                                    > > Ten cwok caly czas potepial Oscary i nigdy tam nie chadzal ,nawet jak byl
                                                    > > nominowany.
                                                    >
                                                    > O! Maciej coś nie w humorku, nic tylko się czepia aktorów. Wcześniej, że Zeta
                                                    > to ścierwo, teraz ćwok Penn...a J.Lopez zdobywczyni kilku Złotych Malin
                                                    > zapewne zasługuje w dalszym stopniu na miano najlepszej aktorki.

                                                    J.Lopez jest calkiem przecietna aktorka,ale nie szpanuje tak,jak te rozne cwoki
                                                    spod ciemnej gwiazdy.

                                                    > > Teraz rozumiesz dlaczego dla mnie najwazniejszy jest najpierw czlowiek,a
                                                    > > dopiero pozniej jego zawod.
                                                    > > Bo tu ludzie zachwycaja sie ,jaki to genialny aktor ten S.Penn czy J.Depp,
                                                    > a to sa mocno zadzumieni ludzie,ktorzy nie znaja swojego miejsca w zyciu.
                                                    >
                                                    > Nie chcę Cię dobijać, ale okropne brednie wypisujesz. Nie znają swojego
                                                    miejsca w życiu??? Rozumiem, że oni Ci to sami powiedzieli w rozmowie( co chyba
                                                    możliwe nie jest) więc wychodzi, że naczytałeś się jakichś brukowych gazet.
                                                    Zresztą takie życie prowadzą jakie chcą i już oni sami najlepiej wiedzą co im
                                                    >do szczęścia brakuje.

                                                    No wlasnie i dlatego wioda zycie takie bardziej brukowe.

                                                    > A wracając do ich aktorstwa to są dobrymi aktorami. Czy sam nie pisałeś, że
                                                    podobał Ci się jakiś film z Pennem? Przypomnij, proszę o jaki chodziło, bo mi
                                                    >wyleciało z głowy.

                                                    "Racing with the Moon"-1984 z N.Cage i S.Penn

                                                    > A J.Depp w żadnym filmie nie przypadł Ci do gustu? Tak naprawdę w żadnym czy
                                                    > może żadnego nie widziałeś?

                                                    On gral w baaaaaaardzo wielu dobrych filmach,a problem polega na tym,ze
                                                    trudniej jest producentowi zrobic dobry film niz aktorowi w nim zagrac.
                                                    "Pearl Harbor" jest bardzo dobrym filmem,gdzei praktycznie nie ma zadnych
                                                    dobrych aktorow.
                                                    "Ocean's Eleven" jest srednim filmem z cala plejada wysoko platnych aktorow,jak
                                                    np Miotla itd.
                                                    "A.I-Artificial Intelligence" jest bardzo dobrym filmem,bez znanych aktorow.

                                                    Kiedys o jakosci filmu decydowala obsada i jak gral w nim John Wayne,to film
                                                    byl dobry.
                                                    Teraz producent potrafi zrobic bardzo dobry film z nieznanymi aktorami,jak np
                                                    "Star Wars"
                                                    "Finding Nemo"- liczy sie obraz i tresc a nie jakis pionek pod nazwiskiem
                                                    Johnny Depp.

                                                    > Pozdrowienia od redy.

                                                    Mam nadzieje,ze Cie zdenerwowalem.
                                                    Maciej
                                                  • the_reda Re: MICHAEL DOUGLAS PROSTO Z WYSTAWY FIGUR WOSKOW 08.03.04, 21:57
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Napisalem,ze W "Chicago" byla lepsza od "Kwasnej Minki" ale ona kiedys tanczyla
                                                    >
                                                    > i widac po niej przygotowanie kabaretowe.


                                                    Ale dalej nie wiem czym sobie u Ciebie zaskarbiła na określenie ścierwo.


                                                    > Teraz wyszlo,ze zazdroszcze mu mlodej baby!


                                                    Ha! Prawda wyszła na jaw!



                                                    > J.Lopez jest calkiem przecietna aktorka,


                                                    Nareszcie się z Tobą zgodzę. Przeciętna z niej aktorka.



                                                    >ale nie szpanuje tak,jak te rozne cwoki
                                                    >
                                                    > spod ciemnej gwiazdy.

                                                    Nie szpanuje bo nie ma czym. Ma się dopiero czym chwalić, widział kto,
                                                    tym, że zagrała w cukrowej komedii o pokojówce-kopciuszku? Albo, że zgarnęła
                                                    wszystkie możliwe Maliny?


                                                    > On gral w baaaaaaardzo wielu dobrych filmach,


                                                    A widzisz, nie taki straszny diabeł jak go malują.


                                                    >a problem polega na tym,ze
                                                    > trudniej jest producentowi zrobic dobry film niz aktorowi w nim zagrac.
                                                    > "Pearl Harbor" jest bardzo dobrym filmem,gdzei praktycznie nie ma zadnych
                                                    > dobrych aktorow.
                                                    "Ocean's Eleven" jest srednim filmem z cala plejada wysoko platnych aktorow,jak
                                                    >
                                                    > np Miotla itd.
                                                    > "A.I-Artificial Intelligence" jest bardzo dobrym filmem,bez znanych aktorow.
                                                    >
                                                    > Kiedys o jakosci filmu decydowala obsada

                                                    Nic bardziej błędnego.


                                                    > i jak gral w nim John Wayne,to film
                                                    > byl dobry.


                                                    Nie zawsze.


                                                    > Teraz producent potrafi zrobic bardzo dobry film z nieznanymi aktorami,jak np
                                                    > "Star Wars"
                                                    > "Finding Nemo"- liczy sie obraz i tresc a nie jakis pionek pod nazwiskiem
                                                    > Johnny Depp.



                                                    Otóż to, od scenariusza się wszystko zaczyna. Ale co to ma wspólnego ze
                                                    zdolnościami aktorskimi J.Deppa? Zdarza się często, że aktor zagra świetnie
                                                    w filmie, który już taki świetny nie jest.


                                                    > Mam nadzieje,ze Cie zdenerwowalem.

                                                    Jak diabli!!!! :)))))



                                                    > Maciej

                                                    Reda
                                                  • maksimum Re: MICHAEL DOUGLAS PROSTO Z WYSTAWY FIGUR WOSKOW 09.03.04, 06:45
                                                    the_reda napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > Napisalem,ze W "Chicago" byla lepsza od "Kwasnej Minki" ale ona kiedys tan
                                                    > czyla i widac po niej przygotowanie kabaretowe.
                                                    >
                                                    > Ale dalej nie wiem czym sobie u Ciebie zaskarbiła na określenie ścierwo.

                                                    Staram sie mowic jak najprosciej,a Ty znowu mnie na nerwach grasz!
                                                    Ona byla srednio-zdolna szanszonistka i slub z M.Douglasem zrobil z niej
                                                    baaaaaaaardzo znana aktorke,co potwierdza moja teze,ze nie trzeba byc
                                                    dobrym,zeby byc popularnym.

                                                    > > Teraz wyszlo,ze zazdroszcze mu mlodej baby!
                                                    >
                                                    > Ha! Prawda wyszła na jaw!

                                                    Nie dalo sie tego ukryc!

                                                    > > J.Lopez jest calkiem przecietna aktorka,
                                                    > >ale nie szpanuje tak,jak te rozne cwoki
                                                    > > spod ciemnej gwiazdy.
                                                    >
                                                    > Nie szpanuje bo nie ma czym. Ma się dopiero czym chwalić, widział kto,
                                                    > tym, że zagrała w cukrowej komedii o pokojówce-kopciuszku? Albo, że zgarnęła
                                                    > wszystkie możliwe Maliny?

                                                    Z ta pokojowka bylo jej nawet do twarzy!

                                                    > > On gral w baaaaaaardzo wielu dobrych filmach,
                                                    >
                                                    >
                                                    > A widzisz, nie taki straszny diabeł jak go malują.
                                                    >
                                                    >
                                                    > >a problem polega na tym,ze
                                                    > > trudniej jest producentowi zrobic dobry film niz aktorowi w nim zagrac.
                                                    > > "Pearl Harbor" jest bardzo dobrym filmem,gdzei praktycznie nie ma zadnych
                                                    > > dobrych aktorow.
                                                    > "Ocean's Eleven" jest srednim filmem z cala plejada wysoko platnych
                                                    aktorow,jak np Miotla itd.
                                                    > > "A.I-Artificial Intelligence" jest bardzo dobrym filmem,bez znanych aktorow

                                                    Poza moja ulubiona Frances O'Connor.

                                                    > > Kiedys o jakosci filmu decydowala obsada
                                                    >
                                                    > Nic bardziej błędnego.

                                                    Znowu zaczynasz!

                                                    > > i jak gral w nim John Wayne,to film byl dobry.
                                                    >
                                                    > Nie zawsze.
                                                    >
                                                    > > Teraz producent potrafi zrobic bardzo dobry film z nieznanymi aktorami,jak
                                                    > np "Star Wars"

                                                    W "Star Wars" ten mlody wysoki chlopak,to jest ten sam co w "Life as a House".

                                                    > > "Finding Nemo"- liczy sie obraz i tresc a nie jakis pionek pod nazwiskiem
                                                    > > Johnny Depp.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Otóż to, od scenariusza się wszystko zaczyna. Ale co to ma wspólnego ze
                                                    > zdolnościami aktorskimi J.Deppa? Zdarza się często, że aktor zagra świetnie
                                                    > w filmie, który już taki świetny nie jest.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Mam nadzieje,ze Cie zdenerwowalem.
                                                    >
                                                    > Jak diabli!!!! :)))))

                                                    OK!
                                                    \\\///
                                                    \\ @ @ //
                                                    - ()-
                                                    ~

                                                    > > Maciej
                                                    >
                                                    > Reda
                                                  • Gość: MACIEJ DWIE NAJ. AKTORKI W JEDNYM FILMIE:J.LOPEZ I TA DRU IP: *.ny325.east.verizon.net 11.03.04, 22:00
                                                    netscape.feedroom.com/iframeset.jsp?ord=349880
                                                    Dwie najlepsze aktorki obecnie na swiecie,czyli Jen.Lopez i ta druga,ktorej
                                                    nazwisko wylecialo mnie z pamieci,maja wystapic razem w filmie!
                                                  • Gość: MACIEJ JENNIFER LOPEZ -29 MLN DOLL W 2003r NA 15 MIEJSCU IP: *.ny325.east.verizon.net 15.03.04, 05:15
                                                    www.rollingstone.com/features/featuregen.asp?pid=2804
                                                  • maksimum MARTHA STEWART W POLSKIEJ KINEMATOGRAFII 16.03.04, 04:19
                                                    money.cnn.com/news/specials/martha/?CNN=yes
                                                    Moze by sie ktos pofatygowal w Polsce z nakreceniem filmu o M.Stewart zanim to
                                                    Hollywood zrobi.
                                                    Rodzina wyemigrowala z Polski i jej matka biegle mowi po polsku.
                                                    Martha skonczyla ekskluzywny Barnard College,byla modelka i brokerka na Wall
                                                    Street.
                                                    Zalozyla swoja firme i zostala miliarderka,a teraz przyjdzie jej cierpiec za
                                                    jakies smieszne 40 tys doll przekretu.
                                                    Rywin nie beknal za 17 baniek,a Martha idzie do pudla za 40 tys.

                                                    Chyba jednak duzo latwiej polskiej kinematografii wysilic sie na ambitny film pt
                                                    "Szczesliwego Nowego Yorku".
                                                  • maksimum CO LACZYLO JEZUSA I MARIE MAGDALENE? 20.03.04, 04:37
                                                    www.cnn.com/2004/SHOWBIZ/books/03/04/publishing.religion.ap/index.html
                                                    Czy to bylo cos na podobienstwo malzenstwa?
                                                  • Gość: marcee Re: MARTHA STEWART W POLSKIEJ KINEMATOGRAFII IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 20.03.04, 07:58
                                                    jak zdobedziesz zgode marty (wylozysz na stol ciezka kase ) na sfilmowanie jej
                                                    historii to masz szanse zarobic na tym kaske w polsce
                                                    dodatkowo niech muzyke zrobi jakas lokalan gwiazda do tego i juz mozesz krecic
                                                    lody u nas w polsce

                                                    widzisz jakie to proste? i oderwiesz sie od zapyzialego polskiego forum
                                                    wreszcie, zyska na tym pare osob wlacznie z toba



                                                  • maksimum Re: MARTHA STEWART W POLSKIEJ KINEMATOGRAFII 20.03.04, 16:43
                                                    Gość portalu: marcee napisał(a):

                                                    > jak zdobedziesz zgode marty (wylozysz na stol ciezka kase ) na sfilmowanie
                                                    >jej historii to masz szanse zarobic na tym kaske w polsce

                                                    To mialby byc film fabularny i zgoda Marthy nie jest tu konieczna.

                                                    > dodatkowo niech muzyke zrobi jakas lokalan gwiazda do tego i juz mozesz
                                                    krecic lody u nas w polsce
                                                    >
                                                    > widzisz jakie to proste? i oderwiesz sie od zapyzialego polskiego forum
                                                    > wreszcie, zyska na tym pare osob wlacznie z toba

                                                    Czy nie musialbym wchodzic w spolke z Rywinem?
    • magyar-lengyel przesadzasz... 22.03.04, 14:15
      Kolejnosc przypadkowa...

      Halle Berry, Jodie Foster, Milla Jovovich, Keira Knightley, Helen Hunt,
      Sigourney Weaver, Meg Ryan, Maria Bello, Linda Fiorentino, Rene Zwelleger,
      Rebecca Romijn-Stamos, Natalie Portman, Charlize Theron, Kate Beckinsale, itd.
      • maksimum Re: przesadzasz...Z CZYM PRZESADZAM? 27.03.04, 05:10
        magyar-lengyel napisał:

        > Kolejnosc przypadkowa...
        >
        > Halle Berry, Jodie Foster, Milla Jovovich, Keira Knightley, Helen Hunt,
        > Sigourney Weaver, Meg Ryan, Maria Bello, Linda Fiorentino, Rene Zwelleger,
        > Rebecca Romijn-Stamos, Natalie Portman, Charlize Theron, Kate Beckinsale, itd.

        Calkiem dobra lista jak na moj gust.
        A w jakich filmach Ci sie najbardziej podobaly?
      • jacek.rothert Re: przesadzasz... 30.03.04, 16:55
        Tu sie jeszcze nie wpisywalem. Moje propozycje:

        Jodie Foster
        Faye Dunaway
        Catherine Denevue
        Meryl Streep
        Nicole Kidman
        Marylin Monroe
        Helen Hunt
        Jane Fonda
        Catherine Hepburn
        Diane Keaton
        Sharon Stone
        Anjelica Huston
        Renee Zellweger
        Anna Dymna
        Krystyna Janda
        Grazyna Szapolowska

        • maksimum Re: przesadzasz... 01.04.04, 05:47
          jacek.rothert napisał:

          > Tu sie jeszcze nie wpisywalem. Moje propozycje:
          >
          > Jodie Foster
          > Faye Dunaway
          > Catherine Denevue
          > Meryl Streep
          > Nicole Kidman
          > Marylin Monroe
          > Helen Hunt
          > Jane Fonda
          > Catherine Hepburn
          > Diane Keaton
          > Sharon Stone
          > Anjelica Huston
          > Renee Zellweger
          > Anna Dymna
          > Krystyna Janda
          > Grazyna Szapolowska

          A co Ty widzisz w Jodie Foster i Gr Szapolowskiej ?
          • maksimum Ooooops I did it again ! 06.06.04, 07:17
            channels.netscape.com/ns/celebrity/gallery_fr.jsp?floc=g_spears3&gname=spears3

            Spiewa niezle,ale czy jest dobra aktorka?
            • maksimum Ooooops I did it again ! vs John Malkovitch 08.06.04, 06:23
              maksimum napisał:

              > channels.netscape.com/ns/celebrity/gallery_fr.jsp?floc=g_spears3&gname=spears3
              >
              > Spiewa niezle,ale czy jest dobra aktorka?

              us.imdb.com/name/nm0000518/
              Johnny mial jeden dobry film "Empire of the Sun" ,a reszta byla mniej lub
              bardziej drugorzedna.
              On nie ma wziecia w Stanach ,tak jak Britney,ktora widzialem ostatnio w jakims
              knocie z dwiema rowniez slabymi jak ona aktorkami.
              Johnny to taki mysliciel pasujacy do EUropy i tam wlasnie ostatnio wuiecej
              krecil niz na prawdziwym RYNKU!
              Britney jest lovely,a Johnny nie jest lovely!
              • maksimum NICOLE Z BEZJAJECZNYM NA WAKACJACH W AUSTRALII 27.06.04, 05:40
                channels.netscape.com/ns/celebrity/gallery.jsp?floc=g-kidman1&gname=kidman&pl=true&spd=6000&photo=1&grurl=http%3A%2F%
                2Fchannels.netscape.com%2Fnew%2Fhtml%2Flive%2Fscoop%2Fws%2F0.html

                W okularach jej zupelnie nie do twarzy i powinna troche ciala na siebie wrzucic
                bo nie lubie sie w kosci wciskac.
                • Gość: MACIEJ JAMIE LEE CURTIS I NICOLE KIDMAN IP: *.ny325.east.verizon.net 21.08.04, 06:01
                  extratv.warnerbros.com/v2/news/0804/11/1/text.html
                  Cos obie maja w sobie,ale jakby Jamie ubrac w 3-piece suit,to wygladalaby
                  calkiem niezle jako facet.
    • bubu19 Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 30.11.04, 19:18
      NIESTETY nie wszystkie z nich znam....ale...
      Sandra Bullock jest i ladna i utalentowana( w jakis sposob napewno;p)
      tak samo Berry (Jagódka...hehe)
      Kidman tez jest w porzadku......szczegolnie w "inni"
      Aniston, Lopez...moim zdaniem przereklamowane...ale cokto woli :)
      • maksimum SANDRA BULLOCH vs BARBARA HERSHEY-"PARADISE"-2004 01.12.04, 05:35
        bubu19 napisała:

        > NIESTETY nie wszystkie z nich znam....ale...
        > Sandra Bullock jest i ladna i utalentowana( w jakis sposob napewno;p)

        No wlasnie,ona gra w wielu filmach a jej wrecz nienawidze!!!!!!
        Owszem jest ladna,ale u niej za duzo talentu nie widze.
        ONA MNIE PO PROSTU NA NERWY DZIALA!!!!!!!!!!!
        NIE MOGLBYM Z NIA JEDNEGO DNIA WYTRZYMAC!


        > tak samo Berry (Jagódka...hehe)
        > Kidman tez jest w porzadku......szczegolnie w "inni"
        > Aniston,

        Aniston zupelnie urody nie ma,ale czasami bywa ciekawa.

        > Lopez...moim zdaniem przereklamowane...ale cokto woli :)

        Lopez nie jest taka zla,ale sztywna.

        A czy widzialas "Paradise"-2004 z Barbara Hershey ?

        www.imdb.com/title/tt0433424/
        Mysle,ze nie,bo to jest film telewizyjny,ale moze byc na kasetach.
        Jak bedziesz miala okazje ,to zobacz,bardzo ciekawy film i Hershey mimo ze ma
        juz swoje lata potrafi zagrac.Kiedys grala role rozbierane i byla troche sztywna
        Teraz weszla w lata ,rozluznila sie troche ale po twarzy ja poznalem.
        Ciekawe opowiadanie o ludziach,ktorzy osiagneli wszystko a chcieliby jeszcze
        wiecej i ich porazkach zyciowych,ze o sukcesach nie wspomne.
        B.Hershey jest zona glownego bohatera i matka ciekawego rodu rozbojnikow
        zyciowych i ich sukcesach i porazkach od slumsow po high-life w paradise.


      • amy4 Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 01.12.04, 12:48
        Nicole Kidmanowa jest według mnie najlepszą obecnie aktorką. Julianne Moore też
        jest dobra (rola w "Godzinach" to mistrzostwo świata), poza tym oczywiście
        Meryl Streep, Jessica Lange, Judi Dench, z polskich to Magdzie Cieleckiej
        czasem coś wyjdzie...;). Lopez jest do niczego (jedyny wyjątek - "co z oczu to
        z serca", ale duza w tym zasługa reżysera), Julia R. gra na jednym
        grymasie/uśmiechu, podobnie jak Aniston. Przereklamowana jest też Paltrow -
        oscar za "Szekspira" był jakims nieporozumieniem, na dodatek pogrążyła
        sie "Sylvią"... no tak, rzeczywiscie posucha...;)
        • maksimum A FRANCES O'CONNOR ?"IRON JAWED ANGELS"-2004 02.12.04, 04:17
          amy4 napisała:

          > Nicole Kidmanowa jest według mnie najlepszą obecnie aktorką. Julianne Moore
          też jest dobra (rola w "Godzinach" to mistrzostwo świata), poza tym oczywiście
          > Meryl Streep, Jessica Lange, Judi Dench, z polskich to Magdzie Cieleckiej
          > czasem coś wyjdzie...;). Lopez jest do niczego (jedyny wyjątek - "co z oczu
          to z serca", ale duza w tym zasługa reżysera), Julia R. gra na jednym
          > grymasie/uśmiechu, podobnie jak Aniston. Przereklamowana jest też Paltrow -
          > oscar za "Szekspira" był jakims nieporozumieniem, na dodatek pogrążyła
          > sie "Sylvią"... no tak, rzeczywiscie posucha...;)

          To sie zgadza,ze Paltrow nie jest zla,ale juz jej czasami za duzo.
          Za to Frances O'Connor jest z filmu na film lepsza.
          us.imdb.com/name/nm0640323/
          1-Artificial Inteligence
          2-Importance of being Earnest
          3-Iron Jawed Angels
          Nie tylko ze ma wyglad,ale jest tez energiczna,bo Paltrow jest troche jakby tu
          powiedziec mdlawa.
          • maksimum DAGMARA DOMINCZYK-"TOUGH LUCK"-2003 08.12.04, 03:36
            www.imdb.com/name/nm0231436/
            Dobry film i Dagmara z Kielc jest znakomita.
            Czy ten film byl wyswietlany w Polsce?
            • maksimum "WIN A DATE WITH TAD HAMILTON"-2004 24.12.04, 08:14
              maksimum napisał:

              > www.imdb.com/title/tt0335559/?fr=c2l0ZT1kZnxteD0yMHxzZz0xfGxtPTIwMHx0dD1vbnxwbj0wfHE9d2luIGEgZGF0ZSB3aXRoIHRhZ
              > CBoYW1pbHRvbnxodG1sPTF8bm09b24_;fc=1;ft=1
              >
              > "WIN A DATE WITH TAD HAMILTON"-2004
              > Small town girl in West Virginia wins a date with a male celebrity through
              the
              > contest.
              > Rosie jest zauroczona wielkim swiatem,gdy Tad pokazuje jej Hollywood.
              > Jego private life is a mess with booze,girls& fast cars ale pod wplywem uroku
              > dziewczyny z prowincji postanawia sie zmienic.
              > Kupuje nawet farme w W.Virginia z prawdziwa stodola,konmi i horseshit
              walajacy
              > sie po podworku.
              > Rosie pracuje w supermarkecie,a jej przelozony Pete kocha sie w niej na zaboj
              > ale jak to czesto bywa w takich sytuacjach nie jest slowa z siebie wydusic by
              i
              >
              > Rosie miala z tego przyjemnosc.No wiec Pete kocha w milczeniu i cierpi,a Rosie
              > przygowuje sie na najwieksza wyprawe zycia,czyli prosto z wiochy na wschodnim
              > wybrzezu do Kalifornii by zagrac u boku Tad'a jakas niezbyt duza role w
              filmie
              > do ktorego wlasnie dostal kontrakt.
              > Na pokladzie prywatnego samolotu Tad'a przyznaje on ze greatest pick-up
              > line,ktora zmiotl Rosie z nog zapozyczyl sobie od jej wielbiciela Pete'a.
              > Rosie teraz zakumala,ze to kumpel z dziecinstwa kochal sie w niej cale zycie
              i
              > kaze Tad'owi zawracac samolot do jej rodzinnej wiochy.
              > Pete w miedzyczasie idzie sie upic do baru,gdzie za lada obsluguje lokalna
              > dziewczyna o wdziecznym imieniu Angelica i to wlasnie ta nieudacznica zyciowa
              z
              >
              > tatuazami na rekach i cycach wyjasnia Pete'owi ,ze takim wzorem do
              nasladowania
              >
              > jest kazdy,TYLKO dla innej osoby. I tak dla Rosie Tad'em jest Tad,ale juz dla
              > Angelica'i Tad'em jest Pete.
              > Bo w zyciu sa 3(trzy)rodzaje milosci:
              > 1-love-to jest ta ,ktora przechodzi po 2 miesiacach
              > 2-big love-to jest ta ktora przechodzi po dwoch latach
              > 3-great love-to jest ta,ktora zmienia twoje zycie.
              > When the man gets rejected,something dies inside him and then he goes for
              > something less than great love.
              > Gdy Rosie wsiadala do samolotu byla sloneczna piekna pogoda i takiz nastroj,a
              > gdy wraca po pol godzinie w to samo miejsce pogoda zmienila sie nie do
              poznania
              >
              > i ulewny deszcz z silnym wiatrem dodawal trwogi chwili.
              > Zmoczona deszczem Rosie wpada do swojego supermarketu,ale Pete'a juz tam nie
              ma
              > ,
              > bo gdy great love is rejected,to najlepiej zmienic miejsce zamieszkania,to i
              > good luck moze z ta zmiana przyjsc.
              > Pedzi wiec Rosie do Pete'a do mieszkania pozyczonym od kumpeli samochodem a
              tam
              >
              > zastaje Angelica'e barmanke a po Pete'cie ani sladu.
              > Barmanka to taki dobry duch,ktory z niejednego pieca chleb jadl w tej malej
              > spolecznosci,wyjawnia Rosie,ze jej ukochany Pete wyjechal z wiochy do Riczmond
              ( cos w rodzaju ich lokalnego NYCity).
              > Jak Rosie dognala Pete'a na drodze,to ten zobaczywszy ja,przestraszyl sie jak
              > ducha i wjechal na najblizszy slup,ale gdy juz doszli do siebie,to przytomnie
              > zaprosil ja do tanca na pustej mokrej drodze w srodku nocy i tylko pies Pete'a
              > byl swiadkiem ich czulego pocalunku.
              • maksimum NIEZLA FURA I KOMORA-CZY TO JEST REKLAMA Z POLSKI? 23.02.05, 05:38
                by104fd.bay104.hotmail.msn.com/cgi-bin/getmsg?curmbox=00000000%2d0000%2d0000%2d0000%2d000000000001&a=17d10e7be5b0a2eb2bdb271e7c6fdaeb&msg=A0A7BBDD-
                4F6E-4870-B112-29BD79EAEAF4&start=0&len=102751&mimepart=5&vscan=scan
                • maksimum Re: NIEZLA FURA I KOMORA-CZY TO JEST REKLAMA Z PO 23.02.05, 05:52
                  www.imdb.com/title/tt0335438/
                  Czy Stiller jest rzeczywiscie dobrym komikiem w "Starsky & Hutch" ?
                  I Carmen Electra w ogole nie wykorzystana.
                  • maksimum KTO OBEJRZAL DO KONCA "THE HOURS"-2002 23.02.05, 06:01
                    www.imdb.com/title/tt0274558/
                    Nie mowie,ze film jest nieciekawy,ale mocno nawiedzony i gdyby nie Jeff Daniels
                    to ciezko to swirowo wytrzymac.
                    Podobala mnie sie Nicole,bruneta z orlim nosem,wlasnie taka powinna byc a nie
                    slimakowata blondyna.
                    Czy ktokolwiek lubi Streep i Moore ?
                    • maksimum Re: KTO OBEJRZAL DO KONCA "THE HOURS"-2002 23.02.05, 06:05
                      1-Sigourney Weaver(Heartbreakers)
                      2-Jennifer Connelly(A Beautiful Mind)
                      3-Meg Ryan
                      4-Nicole Kidman
                      5-Sharon Stone
                      6-Jodie Foster
                      7-Leelee Sobieski(Glass House,Joy Ride)
                      8-Renee Zellweger(Nurse Betty)
                      9-Jennifer Love-Hewitt(Heartbreakers)
                      10-Jennifer Aniston
                      11-Jennifer Lopez
                      12-Hale Berry
                      13-Sandra Bullock

                      Jennifer Connelly moglaby spokojnie w "The Hours" zagrac ale Love-Hewitt czy
                      Sigourney juz zupelnie nie.
                      • maksimum GDZIE SA AKTORKI I AKTORZY NA TEJ LISCIE?? 23.02.05, 06:14
                        money.cnn.com/2005/02/09/pf/college/nace_survey/index.htm
                        • maksimum CZY DAGMARA DOMINCZYK JEST ZNANA W POLSCE?? 23.02.05, 06:20
                          www.imdb.com/name/nm0231436/
                          W Stanach kreci 2 filmy rocznie i zaloze sie,ze jest lepiej znana niz w Polsce.
                          Czy ktokolwiek mowi o niej w Polsce?
                          Przeciez te rozne polskie "slawy" powracala z zachodu do Polski,bo w Stanach
                          sie nie lapia,a Dagmara nawet na wakacje do Polski nie jezdzi.
                • maksimum "WIN A DATE WITH TAD HAMILTON" 23.02.05, 06:25
                  www.imdb.com/title/tt0335559/
                  Kto by pomyslal,ze mozna zrobic dobry film zupelnie bez znanych aktorow.
                  • maksimum RENEE ZELLWEGER MA 35 LAT I CHCE SIE ROZMNAZAC 23.02.05, 06:53
                    entertainment.msn.com/movies/hotgossip2
                    Czy to juz czas na nia,czy sie znowu okaze ,ze nie ma szczescia?
                    Wydaje sie byc calkiem mila,a nie widac stada facetow podazajacego za nia.
                    • Gość: Marco Kristin Scott Thomas in "English Patient"&"Life as IP: 209.2.60.* 02.04.05, 21:13
                      A kto zna Kristn Scott Thomas,ktora grala w "English Patient" oraz w "Life as a
                      House".
                      Dla mnie jest swietna i zupelnie nie zauwazana przez widzow i krytykow.
                      • maksimum Re: Kristin Scott Thomas in "English Patient"&"Li 03.04.05, 00:54
                        Gość portalu: Marco napisał(a):

                        > A kto zna Kristn Scott Thomas,ktora grala w "English Patient" oraz w "Life as
                        a House".
                        > Dla mnie jest swietna i zupelnie nie zauwazana przez widzow i krytykow.
                        www.imdb.com
                        www.imdb.com

                        Tak,to ta sama,romantyczna i niemodna Kristin Scott Thomas.
                        • maksimum "WISEGIRLS"-2002 MARIAH CAREY JEST SWIETNA 01.05.05, 17:05
                          www.imdb.com/title/tt0284655/
                          Mariah Carey jest lepsza aktorka niz bardzo dobrze znana i popularna Mira
                          Sorvino.Polecam,duzo lepsze niz Aniolki Cherliego.
                          • maksimum NICOLE K.WYGLADA NA PRZERAZONA W "INTERPRETER" 10.05.05, 06:50
                            movies.msn.com/nowplaying
                            A jak tam sie wcisnal Sean Penn,to juz nie zgadne.
                            Nicole najbardziej mnie sie podobala w "Hours" .Z wygladu oczywiscie,bo ciemne
                            wlosy i orli nos pasuja do niej jak ulal.
                            • Gość: bemolka Re: NICOLE K.WYGLADA NA PRZERAZONA W "INTERPRETER IP: *.torun.mm.pl 12.05.05, 10:46
                              nie wierzę, że nikt nie wymienił genilanej Mary-Louise Parker! rola w Aniołach
                              w Ameryce - NA KOLANA!!!
                              • Gość: MACIEJ MARY LOUISE PARKER I JEJ FACET IP: *.ny325.east.verizon.net 19.05.05, 04:19
                                www.imdb.com/gallery/granitz/2667/Events/2667/MaryLouise_Grani_4200229_400.jpg?path=pgallery&path_key=Parker,%20Mary-Louise

                                Ona wyglada wporzo ,ale jej facet jest tragiczny.
                                Szczerze mowiac nie rzucila mnie sie w oczy.
                                A co, masz autograf?
                                • maksimum NAJSKROMNIEJSZA AKTORKA BIERZE 12 BANIEK ZA FILM 17.06.05, 04:39
                                  www.harpersbazaar.com/etoc/articles/2005/060105_1.html
                                  36 letnia Renee bierze 12 baniek za film i jest najskromniejsza aktorka w
                                  Hollywood.
                                  Dzieki tym kwasnym minkom wciaz wyglada dziecinnie.
    • Gość: Starling1 Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.net.autocom.pl 21.06.05, 17:12
      Słuchaj Maciej ty celowo robisz z siebie durnia?Bo ten komentarz o
      aktorkachtenisistkach to już wogóle)jest zabójczy.Nie zauważyłeś,że przemysł
      filmowy jest zdominowany przez mężczyzn? I to oni decydują o filmach jakie
      wchodzą do kin,w obsadach których przeważają faceci co nie znaczy,że są
      bardziej utalentowani od kobiet.Wręcz przeciwnie.Wymienię te młodszego pokolenia
      (więc M.Streep uwzględniać nie będę) : J.Foster,N.Kidman,U.Thurman,H.Bonham-
      Carter,N.Portman,S.Johannsen,J.Moore,H.Swank,S.Hayek,A.Tatou,J.Binoche,K.Knightl
      ey,C.Blanchett,N.Watts,E.Shue.Chociażby one.Jak bym miała sporządzić listę
      panów,tych z młodego pokolenia znaleźliby się na niej :
      E.McGregor,J.Deep,E.Hawke,S.Penn,G.Bernal,D.Bruhl,N.Cage,E.Norton.Tyle,ale to
      subiektywny wybór.
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 21.06.05, 23:29
        Gość portalu: Starling1 napisał(a):

        > Słuchaj Maciej ty celowo robisz z siebie durnia?Bo ten komentarz o
        > aktorkachtenisistkach to już wogóle)jest zabójczy.Nie zauważyłeś,że przemysł
        > filmowy jest zdominowany przez mężczyzn?

        A jaki przemysl jest zdominowany przez kobiety?

        > I to oni decydują o filmach jakie
        > wchodzą do kin,w obsadach których przeważają faceci co nie znaczy,że są
        > bardziej utalentowani od kobiet.

        Jesli przemysl jest zdominowany przez mezczyzn tzn ze zdolniejsze sa kobiety???

        > Wręcz przeciwnie.

        OK.Wydaje mnie sie ze nadazam za twoim sposobem rozumowania.

        > Wymienię te młodszego pokolenia
        > (więc M.Streep uwzględniać nie będę) :

        > J.Foster,

        Ta baba akurat zadnego talentu nie ma i jest nieudacznica zyciowa.
        Bogata samotna matka,co moze byc glupszego?


        > N.Kidman,

        Nicole ,rzeczywiscie ma talent,ale ona nie pcha sie na ekran.

        > U.Thurman,H.Bonham-
        > Carter,N.Portman,S.Johannsen,J.Moore,

        J.Moore,to jest tez nieudacznica zyciowa.

        > H.Swank,S.Hayek,A.Tatou,J.Binoche,K.Knight
        > l
        > ey,C.Blanchett,N.Watts,E.Shue.

        E.Shue nawet lubie,bardzo mila choc niewysoka.


        > Chociażby one.Jak bym miała sporządzić listę
        > panów,tych z młodego pokolenia znaleźliby się na niej :
        > E.McGregor,

        On jest dobry i niedoceniany.


        > J.Deep,E.Hawke,S.Penn,

        J.Depp i Sean Penn to glupki i nic wiecej.


        > G.Bernal,D.Bruhl,N.Cage,E.Norton.

        N.Cage i E.Norton nawet lubie,ale Cage juz sie konczy.

        > Tyle,ale to subiektywny wybór.

        Calkiem dobry wybor.
        • maksimum SANDRA BULLOCK GETS MARRIED 18.07.05, 17:04
          channels.netscape.com/ns/celebrity/story.jsp?idq=/ff/story/0002/20050717/1408882466.htm&phototerm=sandra+bullock&maxphotos=4

          Ludzie,ja bym tej znerwicowanej wariatki nawet do przedpokoju nie wpuscil.
          --------------------------------------------------------------------------------
          -
          It was the first marriage for Bullock, who will turn 41 later this month. She
          was previously engaged to actor Tate Donovan and romantically linked to actor
          Matthew McConaughey.

          James, 35, has been married twice before, most recently to adult-film star
          Janine Lindemulder. He has three children.
          --------------------------------------------------------------------------------
          --
          No tak,ona ma 41 a jej luby 35 i ostatnio mial za zone pornolufke.
    • xapur Czy ja wiem? 19.07.05, 22:09
      Dla mnie szczyt otwierają Meryl Streep, Sigourney Weaver, Krystyna Janda.
      Niemniej tworzenie list zawsze oddaje tylko subiektywne preferencje.
      • maksimum Re: Czy ja wiem? 31.10.05, 20:39
        xapur napisał:

        > Dla mnie szczyt otwierają Meryl Streep, Sigourney Weaver, Krystyna Janda.
        > Niemniej tworzenie list zawsze oddaje tylko subiektywne preferencje.

        Maryl Streep jest bardzo polska z wygladu i nic dziwnego,ze nadaje sie na
        meczennice,ktora lubibyc podziwiana,a kiedyja ostatni raz widziales?
        Sigourney Weaver to jest klasa sama dla siebie i niktjej dlugo niedorowna.
        Janda byla bardzo dobra i przebojowa jak ja pierwszy raz zobaczylem,to sie
        niemal zakochalem,ale ona jakos stanela w miejscu.
        • maksimum 50 MOST BEAUTIFUL PEOPLE 29.11.05, 22:52
          www.msnbc.msn.com/id/6941744/
          I widze wsrod nich Julie Roberts i Angeline Jolie to mnie po rpostu skreca.
          Aha,jest jeszcze przeglad aktorek z dziecmi i Madonna ma 8 letnia
          corke,dokladnie jak ja.
          Zupelnie nie sa do siebie podobne.
          No i ten przystojniak Banderas.Jak sie na nich tak napatrze,to wole filmy
          rysunkowe ogladac.
          • maksimum CHEVY CHASE,MICHAEL MOORE I ICH KARIERY ZAWODOWE 15.12.05, 04:39
            caosblog.com/657
            Trzeba umiaru troche miec w wyrazaniu sie o swoim prezydencie,bo jak nie,to dla
            lewakow my tu w Stanach pracy nie mamy.
            Bush powiedzial wyraznie:
            Are You with me,or against me?
            Jesli jestes przeciwko prezydentowi reprezentujacemu wielki kapital,to sobie
            radz bez kapitalu.
            Are You with me?
    • Gość: bob Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK IP: *.imgw.pl 16.12.05, 11:13
      Przejrzalem wszystkie posty na tym zalosnym forum i ze zdziwienia przetarlem
      oczy, zalamujac sie ignorancja dyskutujacych :((
      Brakuje tu paru waznych aktorek, ale skupiajac sie na podobnym kryterium doboru
      brakuje tu przede wszystkim Juliette Lewis.
      • maksimum Re: NIESTETY NIE MA ZA DUZO DOBRYCH AKTOREK 01.01.06, 23:44
        Gość portalu: bob napisał(a):

        > Przejrzalem wszystkie posty na tym zalosnym forum i ze zdziwienia przetarlem
        > oczy, zalamujac sie ignorancja dyskutujacych :((

        Forum rzeczywiscie jest przecietne,ale moje watki to klasyka.

        > Brakuje tu paru waznych aktorek, ale skupiajac sie na podobnym kryterium
        >doboru brakuje tu przede wszystkim Juliette Lewis.

        Czy my mowimy o tej samej "The Fuck Up" Juliette Lewis ?
        www.imdb.com/name/nm0000496/
        Miala dwie role nawiedzonych-bo tylko do takich rol sie nadaje- w Kalifornia i
        Natural Born Killers i to bylby zalosny koniec jej kariery,bo przestala
        rozsmieszac ludzi.
        • maksimum "THE FUCK UP" JULETTE LEWIS 01.01.06, 23:47

          Sister of actors Lightfield Lewis and Dierdre Lewis

          Legally emancipated from her parents at age 14.

          Dropped out of high school just three weeks after starting.

          To sie rzuca w oczy w kazdym jej filmie.Taka glupota z niej bije ze w oczy razi.

          Arrested for being underage in an underground dance club at age 16. The
          arresting officer, who recognized her dad when he picked her up at the station,
          gave Juliette her mug shot (the charges were dropped), which now hangs, poster-
          size, in her home (this picture can be seen at Fan Page)

          Drove without driver's license until she was 21. She owned a car bought under a
          friend's name and had been driving illegally since age 15. Eventually got a
          license after she got caught not stopping at a stop sign.

          Kto by chcial ja za narzeczona ,gdyby nie byla slawna?
          Wlasnie bierze rozwod.
          www.imdb.com/name/nm0000496/bio
          • Gość: MACIEJ CHRIS PENN DEAD. IP: *.nycmny.east.verizon.net 25.01.06, 15:33
            www.cbsnews.com/stories/2006/01/25/entertainment/main1235999.shtml
            Niezly z niego komediant byl.
    • blizniaczykaczor Nieprawda! 28.01.06, 16:52
      Nie mowcie mi ze faceci sa dobrzy! Kobiety tez potrafia grac! Jest wielu
      wysmienitych aktorow... ale tez aktorek! Robbie Williams swietny! Vincent
      D'onofrio super! (grał w " Full Metal Jacket", i gra w Prawo i
      Porządek:zbrodniczy zamiar") ale Julia Roberts? jest dobra(nawet
      bardzo),Elizabeth Taylor?, Jane Fonda?, Liv Tyler? Moze nie grala w wielu
      filmach ale jest znana:) ) Lucy Liu, moja ulubiona aktorka!,Nicole Kidman.
      • maksimum Re: Nieprawda! LUCY LIU ZROBILA KASE !!!!!!!!! 30.01.06, 03:22
        www.imdb.com/name/nm0005154/
        Ja na nia specjalnie nie zwracilem uwagi,ale robi babka kase.
        Skonczyla Stuyvesant H.S.,a to jest bardzo dobra szkola srednia.Na NYU
        utrzymala sie tylko rok i przeniosla sie na prowincje.
        www.stuy.edu/about/
        NYU jest najbardziej obleganym uniwersytetem w USA.
        • maksimum TATUM O'NEAL & JOHN MCENROE 13.02.06, 06:34
          msnbc.com/modules/take3/jan/default.htm?s=4
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka