Dodaj do ulubionych

Przyzwolenie na zdradę

27.04.11, 11:26
Jesteśmy typowym, szczęśliwym małżeństwem / z dwuletnim stażem/, ja energiczna trzydziestolatka, moj mąż /dziesieć lat starszy/ zrównoważony domator. Ostanio sporo z naszych znajomych przeżywa kryzys /głównie za sprawą osób trzecich/- rozwody, separacja itp i itd.
Ponoć 10 lat razem / my także tyle jestesmy ze sobą, długoletnie narzeczeństwo;)/ to juz początek końca....?
Sporo ze sobą rozmawiamy...Także o znajomych / o zgrozo..../Ostatnio mój mąż stwierdził, ze on wybaczyłby mi zdradę.... Tylko wolałby o niej nie wiedzieć....Zastanawiam się czy on jest normalny....? A może sam mnie zdradza i także szuka akceptacji...? Czy normalny zdrowy meżczyzna może tak myśleć.....?
Ja mam jednoznaczny pogląd na zdradę - nie ma takiej obcji, nie wybaczę...Gdybym się o czymś takim dowiedziała - seks z moim mężem nie był by możliwy

Obserwuj wątek
    • facettt sprzecznosc logiczna 27.04.11, 11:34
      sar-na7 napisała:
      Ostatnio mój mąż st
      > wierdził, ze on wybaczyłby mi zdradę.... Tylko wolałby o niej nie wiedzieć....Z
      > astanawiam się czy on jest normalny....?

      jest normalny. tylko to co mowi jest nieco nielogiczne.
      gdy sie o zdradzie nie wie, to nie ma czego wybaczac.

      wiec jasne, ze by nie ranic partnera trzeba umiec postepowac dyskretnie
      - w mysl starej zasady : czego oczy nie widza, tego sertcu nie zal.
      • jeriomina Re: sprzecznosc logiczna 27.04.11, 11:37
        Jesteś strasznie cyniczny.
        Potrafisz żyć spokojnie z uczuciem, że robisz drugiej osobie świństwo?
        • facettt nie, dziewcze 27.04.11, 11:42
          nie myl cynizmu z hedonizmem.

          sobie sprawiam przyjemnosc, a zonie nie sprawiam przykrosci, gdyz nic tym nie wie
          - wiec rachunek strat i zyskow wychodzi na PLUS :)
          • jeriomina Re: nie, dziewcze 27.04.11, 11:43
            Oszukujesz ją. Nie masz sumienia.
            • facettt mylisz sie.- relatywizm. 27.04.11, 11:53
              jeriomina napisała:
              Nie masz sumienia.

              mylisz sie dziewcze.
              nie ma jednej moralnosci
              kazdy filozof powie Ci to, ze moralnosc jest RELATYWNA

              jest zmienna historycznie i geograficznie.

              arab moze miec 4 zony
              a w cywilizacji zachodniej mozna miec tylko jedna zone, za to mozna i kochanke :)
              • jeriomina Re: mylisz sie.- relatywizm. 27.04.11, 13:15
                Po pierwsze, jestem za stara na termin dziewczę.
                Po drugie, relatywizm moralny to bzdura, wymyślona po to, by usprawiedliwić wszelkie grzechy świata. Ja w to nie wierzę. Przy takim podejściu jak twoje, gwałt i pedofilia też za chwilę będą ok, bo wszystko można jakoś "wytłumaczyć".
                Nie chciałabym kogoś takiego jak ty nigdy spotkać w realnym życiu. Zgnilizna moralna może być zaraźliwa.
                • grosz-ek Re: mylisz sie.- relatywizm. 27.04.11, 23:06
                  > Po drugie, relatywizm moralny to bzdura, wymyślona po to, by usprawiedliwić wsz
                  > elkie grzechy świata.

                  Nie, raczej smutna konstatacja rzeczywistości. Nie ma jednej, niezmiennej w czasie i przestrzeni etyki/moralności dla wszystkich. Mamy genetycznie wbudowane jej mniej lub bardziej zarysowane zręby. Nie są one jednak zbyt dokładne, dlatego w wielu sytuacjach oglądamy się na innych, żeby zobaczyć jak zareagować. A to już wprowadza pierwiastek relatywizmu: w tym samym sytuacjach możemy się zachować zupełnie inaczej w zależności od opinii innych świadków zdarzenia.
                  • santoallora Re: mylisz sie.- relatywizm. 29.04.11, 21:21
                    > Nie, raczej smutna konstatacja rzeczywistości. Nie ma jednej, niezmiennej w cza
                    > sie i przestrzeni etyki/moralności dla wszystkich. Mamy genetycznie wbudowane j
                    > ej mniej lub bardziej zarysowane zręby.

                    Zastanów się co piszesz.

                    Skoro wszystko jest dozwolone to po co te "zręby"?

                    Do czego potrzebne?

                    Może i istnieją różne moralności ale jeśli są one ze sobą sprzeczne
                    to po prostu nie mieszają się gdyż mieszkanka może być wybuchowa - i tyle.
                • facettt dalej sie mylisz.- relatywizm. 28.04.11, 10:12
                  jeriomina napisała:

                  > Po pierwsze, jestem za stara na termin dziewczę.

                  - poczuj sie mlodo, przynajmniej duchem, jako i ja :)

                  > Po drugie, relatywizm moralny to bzdura, wymyślona po to, by usprawiedliwić wsz
                  > elkie grzechy świata. Ja w to nie wierzę.

                  - mnie malo interesuje Twoja wiara. nie jestesmy w kosciele.

                  wiekszosc etykow i filozofow uzanaje istnienie relatywizmu moralnego i ja , mowiac nieskromnie, ku tej wiekszosci sie sklaniam.

                  Przy takim podejściu jak twoje, gwałt
                  > i pedofilia też za chwilę będą ok, bo wszystko można jakoś "wytłumaczyć".

                  - nie. gdyz te kwestie obejmuje prawo.

                  > Nie chciałabym kogoś takiego jak ty nigdy spotkać w realnym życiu.
                  Zgnilizna moralna może być zaraźliwa.

                  - za doktrynerkami nie ganiam, wiec bez obawy.
                  • jeriomina Re: dalej sie mylisz.- relatywizm. 28.04.11, 20:00
                    facettt napisał:

                    > jeriomina napisała:
                    >
                    > > Po pierwsze, jestem za stara na termin dziewczę.
                    >
                    > - poczuj sie mlodo, przynajmniej duchem, jako i ja :)

                    Nienawidzę, gdy mężczyzna używa w stosunku do mnie jakichkolwiek imperatywów.
                    >
                    > > Po drugie, relatywizm moralny to bzdura, wymyślona po to, by usprawiedliw
                    > ić wsz
                    > > elkie grzechy świata. Ja w to nie wierzę.
                    >
                    > - mnie malo interesuje Twoja wiara. nie jestesmy w kosciele.
                    >
                    Pudło. Nie należę do tej największej sekty w naszym kraju, KK, i nigdy nie należałam.

                    > wiekszosc etykow i filozofow uzanaje istnienie relatywizmu moralnego i ja , mow
                    > iac nieskromnie, ku tej wiekszosci sie sklaniam.
                    >
                    > Przy takim podejściu jak twoje, gwałt
                    > > i pedofilia też za chwilę będą ok, bo wszystko można jakoś "wytłumaczyć"
                    > .
                    >
                    > - nie. gdyz te kwestie obejmuje prawo.

                    Prawo obejmowało kiedyś wtrącanie gejów do więzień. I co? Zmieniło się.
                    >
                    > > Nie chciałabym kogoś takiego jak ty nigdy spotkać w realnym życiu.
                    > Zgnilizna moralna może być zaraźliwa.
                    >
                    > - za doktrynerkami nie ganiam, wiec bez obawy.

                    Nie ganiasz? Piesek...
                    • remo29 Re: dalej sie mylisz.- relatywizm. 29.04.11, 13:57
                      Kto nie wpisuje się w schemat ideału Polaka-katolika, tego ogniem i mieczem.
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: dalej sie mylisz.- relatywizm. 30.04.11, 09:52
                      Jeriomino,

                      można się oszukiwać i zaklinać rzeczywistość, że ochota na seks z większą ilością partnerów, jak i jej realizowanie jest czymś "nienormalnym", ale można też uznać, że jest raczej normą, niż od niej odchyleniem, skoro przeważająca większość nie pozostaje w monogamicznych związkach.

                      Niewiara, że moralność jest relatywna wynika z braku oczytania. Nawet w Biblii, czy wg nauk kościoła kat., choć to główny krytyk "relatywizmu" odnajdujemy relatywizm właśnie.

                      A pisanie o "normie" przy jednoczesnym opisaniu sytuacji, gdzie wszyscy naokoło się zdradzają to raczej paradoks.
                      • oktawianc Re: dalej sie mylisz.- relatywizm. 30.04.11, 10:07
                        Masz całkowitą rację, to jest normalne.
                        Ale podłe. Człowiek, który przysięga partnerowi wierność i korzysta z jego zaufania, spełnia na boku swoje zachcianki zdradzając to zaufanie.
                        To świadczy o wartości tego człowieka.
                        • stasi1 ale część osob wie że 30.04.11, 10:30
                          z taka osoba się wiąże . Będąc przy zdradzających panach. Kochanka wie że jej facet ma żoną, w końcu tamci biorą rozwód i facet się wiąże z tą kochanką. I jej właśnie też przyrzeka że nigdy w życiu jej nie zdradzi itd. Chociaż ona wie że jego przysiega jest psu na budę warta ale mu wierzy
                      • jeriomina Re: dalej sie mylisz.- relatywizm. 30.04.11, 12:03
                        grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                        > Jeriomino,

                        >
                        > Niewiara, że moralność jest relatywna wynika z braku oczytania. Nawet w Biblii,
                        > czy wg nauk kościoła kat., choć to główny krytyk "relatywizmu" odnajdujemy rel
                        > atywizm właśnie.

                        Z braku oczytania? Nie. Z moich własnych przekonań. Mam do tego prawo nawet po przeczytaniu miliona książek. Jeśli Tobie tak łatwo książki "relatywizują" moralność to bardzo współczuję słabej osobowości, ulegającej byle wpływom.
                        >
                        > A pisanie o "normie" przy jednoczesnym opisaniu sytuacji, gdzie wszyscy naokoło
                        > się zdradzają to raczej paradoks.

                        Wszyscy? Jednak w moim otoczeniu nie występują takie sytuacje, bo potrafiłam sobie dobrać towarzystwo trzymające się pewnych wartości. Nie wolno generalizować.
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: dalej sie mylisz.- relatywizm. 01.05.11, 18:49
                          Może źle zrozumiałam, że taka dyskusja to na podstawie obserwacji otoczenia między wami powstała.

                          Własne przekonania są wynikiem kolejno: wychowania, edukacji, środowiska, doświadczeń życiowych, i refleksji własnych. Nie żyjemy w próżni, nie posiadamy wewnętrznych przekonań, ale się je formuje. Jeśli się ich nigdy nie zmienia, często oznacza to, że po prostu brakuje refleksji i krytycznej oceny rzeczywistości.

                          Oczywiście, że masz prawo czytać książki bez zrozumienia, rozmawiać z ludźmi ale ich nie słuchać tak naprawdę itd. Tylko jaki jest cel takiej lektury/rozmowy? Podchodzić należy do człowieka/tekstu z otwartym nastawieniem, a nie z postawą: i tak nie zmienię zdania, jeszcze zanim się czegoś dowiesz.

                          Wszyscy - tak to generalizacja, by uprościć coś. Oczywiście nie wszyscy, ale jest wiele takich przypadków na pewnym etapie życia. Jedni zdradzają zaraz po ślubie, inni koło 40, 50 albo i później. Inni nie zdradzają wcale, bo otwarcie mówią partnerowi, że mają zamiar stworzyć relację seksualną poza związkiem. A jeszcze innym wystarcza jeden partner.
                    • facettt I nadal sie mylisz.- relatywizm :) 02.05.11, 14:50


                      jeriomina napisała:


                      >
                      > Nienawidzę, gdy mężczyzna używa w stosunku do mnie jakichkolwiek imperatywów.

                      - to masz, problem, Blogie Dziewcze :)

                      > Pudło. Nie należę do tej największej sekty w naszym kraju, KK, i nigdy nie nale
                      > żałam.

                      - Nie napisalem Kosciol Katolicki, tylko kosciol (jakikolwiek)
                      masz tendencje do koscielnego myslenia, czyli JEDYNIE SLUSZNYCH pogladow.

                      > Prawo obejmowało kiedyś wtrącanie gejów do więzień. I co? Zmieniło się.

                      - NO :) tym bardziej nie przewiduje, ze beda zamykac za zdrade .)

                      Natomiast uzycie przemocy jest w wiekszosci systemow karalne.
                      Monopol na przemoc ma tylko PANSTWO.
                  • jack79 Re: dalej sie mylisz.- relatywizm. 29.04.11, 19:24
                    > Przy takim podejściu jak twoje, gwałt
                    > > i pedofilia też za chwilę będą ok, bo wszystko można jakoś "wytłumaczyć"
                    > - nie. gdyz te kwestie obejmuje prawo.

                    słaby argument
                    jak w jednym kraju można rżnąc 15-tki
                    a w drugim już 12-tki, to jak zerżnę 14-tkę w tym pierwszym to jestem zły, a jak w tym drugim to jestem ok?

                    zdradzeni innej osoby bez jej wiedzy to skurw...two i tyle, jeśli umiesz sobie poradzić z wyrzutami sumienia to zazdroszczę i gratuluję
                    ja nie umiem... i w sumie jestem z tego dumny...
                    • landrynka.pl Re: Do Jack79 29.04.11, 21:52
                      jack79 napisał:

                      > zdradzeni innej osoby bez jej wiedzy to skurw...two i tyle, jeśli umiesz sobie
                      > poradzić z wyrzutami sumienia to zazdroszczę i gratuluję
                      > ja nie umiem... i w sumie jestem z tego dumny... >

                      Zeby tak wszyscy mysleli! Gdzies Ty sie z takimi pogladami
                      uchowal?! Zostales chyba ostatnim mamutem :-)

                      Jak czytam, co wypisuje wiekszosc: ze skok w bok to nic
                      takiego, lepiej nie mowic o tym partnerowi, po co psuc
                      malzenstwo..., etc., to rece mi opadaja; paranoja!
                      Czy istnieje jeszcze cos takiego jak wiernosc partnerowi?
                      Z wpisow na forum mozna wnioskowac, ze nie.

                      Jack, klaniam sie Tobie pelna podziwu i uznania :-)

                • cartman71 Re: mylisz sie.- relatywizm. 29.04.11, 12:25
                  Relatywizm to bzdura powiadasz...czyli jedna jest słuszna prawda...tylko czemu zazwyczaj moja;-)
            • donna.jagodka Re: nie, dziewcze 27.04.11, 23:12
              jeriomina napisała:

              > Oszukujesz ją. Nie masz sumienia.

              takie wpisy to woda na młyn dla naszego facettta. on nadzwyczaj sie ożywia w tego typu wątkach i wygłasza te swoje zdradzieckie banały :PPPPP
              • facettt tak, dziewcze 28.04.11, 10:14
                donna.jagodka napisała:

                > takie wpisy to woda na młyn dla naszego facettta. on nadzwyczaj sie ożywia w te
                > go typu wątkach i wygłasza te swoje zdradzieckie banały :PPPPP


                tak, dziewcze, gdyz uwazam je za weselsze od banalow RADZIECKICH.
                • gierta82 Re: tak, dziewcze 30.04.11, 00:26
                  facett - jesteś the best! nie zazdroszczę Twojej kobiecie, bo mój facet mysli tak jak Ty i ja i jesteśmy szczęśliwi, bo żyjemy w zgodzie z własnymi potrzebami i nie niszczy nas hipokryzja :)
            • dodosdontquack Re: nie, dziewcze 29.04.11, 19:04
              > Oszukujesz ją. Nie masz sumienia.

              To po prostu pajac. Pewnie przywlecze zonie jakiegos syfa czy HPV. Ciekawe czy jak bedzie umierala na raka macicy to tez jej nic nie powie, bo czego oczy nie widza, tego sercu nie zal - niech kona szczesliwa!
              Choc szczerze mowiac wcale nie wierze w opowiesci takich kolesi.

      • sar-na7 Re: sprzecznosc logiczna 27.04.11, 11:43
        Używam skrótów myślowych...
        Chodzi o to, że jeżeli miałabym romans, a nadal go kochała i chciała z nim być - on jest w stanie to akceptować, wiec jeżeli kiedyś coś takiego nastąpi on nie chce o tym ode mnie usłyszeć....Dla mnie to chore...On twierdzi, że to tylko seks i z czasem u kobiet odgrywa on większą rolę...
        A może to kryzys wieku średniego, może tak mysli każdy czterdziestolatek?
        Poza tym należy do meżczyzn raczej zasdrosnych, kontrolujacych, wiec skad nagle takie śmiałe decyzje. Faceci to naprawde inny świat:(

        facettt napisał:

        > sar-na7 napisała:
        > Ostatnio mój mąż st
        > > wierdził, ze on wybaczyłby mi zdradę.... Tylko wolałby o niej nie wiedzie
        > ć....Z
        > > astanawiam się czy on jest normalny....?
        >
        > jest normalny. tylko to co mowi jest nieco nielogiczne.
        > gdy sie o zdradzie nie wie, to nie ma czego wybaczac.
        >
        > wiec jasne, ze by nie ranic partnera trzeba umiec postepowac dyskretnie
        > - w mysl starej zasady : czego oczy nie widza, tego sertcu nie zal.
        • facettt normalne ! 27.04.11, 11:55
          sar-na7 napisała:

          > Używam skrótów myślowych...
          > Chodzi o to, że jeżeli miałabym romans, a nadal go kochała i chciała z nim być
          > - on jest w stanie to akceptować, wiec jeżeli kiedyś coś takiego nastąpi on nie
          > chce o tym ode mnie usłyszeć....

          tez bym nie chcial uslyszec
          i napisalem, ze uwazam to za NORMALNE
          • sar-na7 Re: normalne ! 27.04.11, 12:03
            a ja wolałabym wiedzieć...
            chyba znam inną definicje NORMALNOŚCI.
            Pocieszam się, że to tylko takie "gdybanie" - że mężczyzna, którego kocham nie mógłby być ze mną po czymś takim....Straciłabym do niego szacunek
            facettt napisał:

            > sar-na7 napisała:
            >
            > > Używam skrótów myślowych...
            > > Chodzi o to, że jeżeli miałabym romans, a nadal go kochała i chciała z ni
            > m być
            > > - on jest w stanie to akceptować, wiec jeżeli kiedyś coś takiego nastąpi
            > on nie
            > > chce o tym ode mnie usłyszeć....
            >
            > tez bym nie chcial uslyszec
            > i napisalem, ze uwazam to za NORMALNE
            • facettt normalny masochizm :) 27.04.11, 12:18
              sar-na7 napisała:

              > a ja wolałabym wiedzieć...
              > chyba znam inną definicje NORMALNOŚCI.

              zapewne.

              jednak normalny MASOCHIZM mnie raczej nie interesuje
            • slottka.ja Re: normalne ! 27.04.11, 12:30
              wierz mi, że wolałabyś nie wiedzieć
              Twój mąż ma racje, jeśli chodzi o zwykły romans i bzykanie na boku po co mówić o tym małżonkowi jeśli się go kocha i nie chce odejść? wtedy jest to czysty egoizm i uspokajanie własnego sumienia,
              jasne, że lepiej tego nie robić i nie jest to zabawa dla ludzi o słabych nerwach czy kruchej tożsamości
    • sibeliuss Re: Przyzwolenie na zdradę 27.04.11, 12:34
      Jak się to ma do tego wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,150,124643504,124643504,Facet_przyjacielem_.html
      • sar-na7 Re: Przyzwolenie na zdradę 27.04.11, 13:13
        Nijak
        sibeliuss napisał:

        > Jak się to ma do tego wątku:
        > forum.gazeta.pl/forum/w,150,124643504,124643504,Facet_przyjacielem_.html
        • oxf Re: Przyzwolenie na zdradę 27.04.11, 14:13
          > Nijak

          no ale przyjaznisz sie a on chce przeciez seksu, wiec jak?
          • sar-na7 Re: Przyzwolenie na zdradę 27.04.11, 14:45
            tak...? Nic mi o tym nie wiadomo....
            może ogłosił to na forum ja dowiem sie tego wkrótce:))

            oxf napisał:

            > > Nijak
            >
            > no ale przyjaznisz sie a on chce przeciez seksu, wiec jak?
            • oxf Re: Przyzwolenie na zdradę 27.04.11, 20:34
              no ale uwaza sie za Twojego przyjaciela? No wiesz jesli jestes brzydka to moze i bym uwierzyl ze on nie widzi w tobie kobiety, ale jakkolwiek on moze sie kryc w tej sprawie bojac sie odrzucenia to przeciez wiesz jak jest. Ale czym bylaby przyjazn bez szczypty podniecenia.
      • sar-na7 Re: Przyzwolenie na zdradę 27.04.11, 13:15
        Myślisz, że mój mąż mysli, żę go zdradzam....?


        sibeliuss napisał:

        > Jak się to ma do tego wątku:
        > forum.gazeta.pl/forum/w,150,124643504,124643504,Facet_przyjacielem_.html
        • sibeliuss Re: Przyzwolenie na zdradę 27.04.11, 13:15
          Po czym wnosisz, ze jest kretynem, który nie czuje że ma rogi?
          • sar-na7 Re: Przyzwolenie na zdradę 27.04.11, 13:41
            Wiesz, myślę / mam taką nadzieję:))/, że gdyby cos takiego miało miejsce, reakcja byłaby normalna czyli brak akceptacji, kłótnia, kryzys
            A nie idiotyczne trwanie w dziwnym układzie...
            Zaczynam czuć przerażenie, czy facet może sobie wmówić, że jest zdradzany bo kobieta po ślubie nie tyje, nadal sie maluje i modnie ubiera....? No tak i na dodatek ma przyjaciela faceta i samych współpracowników płci męskiej... Nic tylko wyruszyć na podbój świata, skoro mąż ma już wizje całej sytuacji czemu z tego nie skorzystać...? Bo nie mam takiej potrzeby.

            sibeliuss napisał:

            > Po czym wnosisz, ze jest kretynem, który nie czuje że ma rogi?
      • sar-na7 Re: Przyzwolenie na zdradę 27.04.11, 13:18
        No tak, tak może mysleć.....
        Może także mysleć, żę zawsze jest ktoś trzeci....Bo / niestety moi znajomi to w 80 % meżczyźni/ mam pracę gdzie 99% pracowników to faceci....
        Dzieki za trop, czyli on juz sie pogodził, że jest rogaczem...
        Ja tylko mam mu tego nie uświadamiać, ulżyło mi.....
        A swoja drogą nasza miłośc zaczeła sie takze od przyjaźni.....


        sibeliuss napisał:

        > Jak się to ma do tego wątku:
        > forum.gazeta.pl/forum/w,150,124643504,124643504,Facet_przyjacielem_.html
    • amanda-lear Nigdy nie mów nigdy... 27.04.11, 13:21
      Jest takie powiedzenie i sporo w nim prawdy... Nie jesteś w stanie przewidzieć jak się zachowasz jeśli się dowiesz o zdradzie, teraz tak mówisz bo nie czujesz potencjalnego zagrożenia. Jesteś w najlepszym dla kobiety wieku, spełniona dojrzała i piękna. Mąż z kolei jest starszy i być może odczuwa już pierwsze oznaki nie sprostania Twym możliwościom, ponieważ jednak Cię kocha oswaja myśl o Twej ew. zdradzie, o której jednak z racji na własne ego wolałby nie wiedzieć. Nie widzę w tym nic nienormalnego, po prostu zapytaj męża czemu go ten temat tak zainteresował, być może dowiedział się od tzw. przychylnych o Twym przyjacielu i po prostu po ludzku boi się,że jednak zasady jakimi się kierujesz w obliczu rozwoju tej znajomości mogą okazać się niewystarczające. Polecam rozmowę z mężem i uświadomienie mu że dla Ciebie jest najważniejszy...a za nim dopiero reszta świata:)
      Pozdrawiam
      • sar-na7 Re: Nigdy nie mów nigdy... 27.04.11, 13:32
        Mój mąż na swoje nieszczęscie nie musi niczego dowiadywać sie od osób trzecich...Nie należę do osób, które prowadzą podwójne życie....Nie mam zamiaru rezygnować z przyjaciół, stylu ubierania i dbania o siebie bo wyszłam za mąż, ale nie oznacza to, mojego meża zdradzam....
        Wyglądam młodo, czuje sie młodo, i tego także nie zmienię bo jestem meżatką.
        Niestety nie jestem kobietą średniowiecza, ale także daleko mi do "wyzwolonych trzydziestek" uganiajacych się za facetami.
        • amanda-lear Re: Nigdy nie mów nigdy... 27.04.11, 13:54
          Powiedziałabym odwrotnie...na swoje szczęście nie musi się dowiadywać od osób trzecich, którym nie zawsze zależy na powiedzeniu prawdy, zamiast półprawdy lub g.wno prawdy...;)
          Natomiast nie unoś się tak, bo to niepotrzebne, napisałam być może a nie że na pewno...wyjaśniłaś i mnie to wystarczy. Nie zmienia to jednak innych kwestii, macie sporą różnicę wieku, a mąż może czuć się po prostu i po ludzku zagrożony. Natomiast w drugą stronę nie dostrzegam co prawda dużego pola do popisu aby Twój ślubny poszedł w tango, natomiast jeśli tak się zdarzy pamiętaj,że wina nigdy nie leży w całości po stronie zdradzającego i warto przeanalizować przyczynę a nie tylko pomstować na skutek...A ponieważ do tej pory nie byłaś w takiej sytuacji tak naprawdę nie wiesz jak się wtedy zachowasz...Dlatego przytoczyłam ten cytat...i życzę Ci abyś nigdy nie musiała się przekonywać o jego prawdziwości.:)
          • niceflower454 Re: Nigdy nie mów nigdy... 29.04.11, 16:22
            do AMANDA LEAR-ble,ble,ble.....starasz sie go szantazowac roznica wieku.By dalej sprawiac wrazenie atrakcyjnej dla niego.Ale on sie nie chce dawac nabierac na te gierki.To go nie kręci.

            Dzisiaj widzialam takiego żonatego.Przygnębiony,nieszczęśliwy żonaty facet w wieku 40 lat.Cierpienie widoczne gołym okiem.To chodząca KLINICZNA DEPRESJA.kompletnie wycofany w kontaktach z otoczeniem.I ja wcale nie mam na mysli tutaj olewki..To cos znacznie gorszego....

            Gdybym mogla go wyleczyc,to na pewno bym go rozwiodla.Dla Jego dobra.Jakis taki odruch we mnie budzil.Litosc nie.Dziala mi na nerwy,jest markotny,ale mnie to zastanawia....
            • amanda-lear Re: Nigdy nie mów nigdy... 29.04.11, 19:34
              Do niceflower454...co ty dziecko drogie pierdzielisz? Czytasz to co ktoś pisze? A może nie rozumiesz słowa pisanego? To nie wstyd...Tylko nawet nie wiem jak się odnieść do słów kierowanych do mnie a nie wynikających nijak z tego co sama napisałam. I właśnie dlatego po prostu zostawię to bez komentarza...Może ktoś inny pojmie, o co Ci chodzi, ja wysiadam...
              Ps. Ja swego czterdziestokilkulatka wypuściłam na wolność rok temu...Lata jak wolny ptak, używa życia, a czy jest z tym szczęśliwy? Jego zapytaj...więc z tym szantażem to jakoś nie rozumiem o co Ci biega...
      • gierta82 Re: Nigdy nie mów nigdy... 30.04.11, 01:11
        To takie proste - POROZMAWIAĆ...ludzie miotają się w swoich uczuciach, pragnieniach, wątpliwościach i nie wiedzą co myśleć, co robić, a wystarczy zwyczajnie POROZMAWIAĆ - wymienić się swoimi poglądami i życie staje się łatwiejsze! :)
    • donna.jagodka Re: Przyzwolenie na zdradę 27.04.11, 23:09
      yhy... może nie zdradza (jeszcze), ale na pewno o tym myśli coraz bardziej konkretnie. i szuka usprawiedliwień... to chyba pogadać sobie trzeba będzie?
      • urko70 Re: Przyzwolenie na zdradę 28.04.11, 12:33
        donna.jagodka napisała:

        > yhy... może nie zdradza (jeszcze), ale na pewno o tym myśli coraz bardziej konk
        > retnie. i szuka usprawiedliwień... to chyba pogadać sobie trzeba będzie?

        A skąd to "jeszcze" i to "na pewno" i to "szuka usprawiedliwień" ?
    • rach.ell Re: Przyzwolenie na zdradę 28.04.11, 10:03
      Jesliby cie zdradzal, nie potrzebowalby ciebie wiecej w lozku, moze nawet juz by nie chcial, chodzi bardziej o to czy bys odeszla od niego czy starala sie jakos wasze malzenstwo latac i trwac 'na posterunku' zony i matki:) to chyba oznaczaloby wybaczenie zdrady, tak mi sie wydaje przynajmniej...
      • moonogamistka Re: Przyzwolenie na zdradę 01.05.11, 16:47
        Bzdura, facet majacy kochanke czy skaczacy na boki uprawia normalny seks z zona .
    • urko70 Re: Przyzwolenie na zdradę 28.04.11, 12:35
      sar-na7 napisała:

      > Jesteśmy typowym, szczęśliwym małżeństwem / z dwuletnim stażem/, ja energiczna
      > trzydziestolatka, moj mąż /dziesieć lat starszy/ zrównoważony domator. Ostanio
      > sporo z naszych znajomych przeżywa kryzys /głównie za sprawą osób trzecich/- ro
      > zwody, separacja itp i itd.

      To nie prawda, że kryzys jest za sprawa osób trzecich, to bzdura / wymówka lub zrzucanie winy.


      > Ponoć 10 lat razem / my także tyle jestesmy ze sobą, długoletnie narzeczeństwo;
      > )/ to juz początek końca....?

      Danego etapu. Znajomość ewoluuje, przechodzi poszczególne fazy, również znajomość małżeńska, może to koniec danego etapu i czsae wejść do kolejneg. Może to czas na pierwszy kryzys w wyniku np znudzenia i zaniechania.

      > Zastanawiam się czy on jest normalny....?

      Czasem w dyskusjach ludzie mówią jedno, a w rzeczywistej sytuacji robią coś zupełnie innego.
      IMHO 40latek to jeszcze nie wiek w którym facet może się obawiać tego, że nie wydoli.
      • rybka.11 Re: Przyzwolenie na zdradę 28.04.11, 12:55
        urko70 napisał:

        >
        > IMHO 40latek to jeszcze nie wiek w którym facet może się obawiać tego, że nie w
        > ydoli.
        __________________________________________________
        O tak..;) Potwierdzam;))
        • sar-na7 Re: Przyzwolenie na zdradę 28.04.11, 19:19
          Myślę, że 40- letni mężczyzna potrzebuje bardziej odmiany / młodsza, ale mimo wszystko stara stażem partnerka to juz nie taka podnieta :(/ Dlatego raczej skłaniam się do wytłumaczenia sobie tych rozmów jako pewnego rodzaju test .... Nie jestem mężczyzną, ale wiem ,że potrzeby seksualne po czterdziestce spadają i to faceci, a nie kobiety częściej szukaja dodatkowych atrakcji.....Libido spada, ktoś nowy może sprawić, że znowu czterdziestolatek poczuje sie jak dwudziestolatek.
          A może sie mylę, może to tylko rozmowa i nic wiecej, takie sobie " gdybanie".
          Ale bardzo się cieszę, że Was mogłam wysłuchać i na pewno skorzystam z Waszych rad. Dziekuję wszystkim za szczerość :))
          • urko70 Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 13:15
            sar-na7 napisała:

            > Myślę, że 40- letni mężczyzna potrzebuje bardziej odmiany / młodsza, ale mimo w
            > szystko stara stażem partnerka to juz nie taka podnieta :(

            Monotonia wrogiem miłości, zaryzykuję i powiem, że nie rzecz w kobiecie tej czy tamtej co bardziej w zachowaniach.

            > wiem ,że potrzeby seksualne po czterdziestce spadają i to
            > faceci, a nie kobiety częściej szukaja dodatkowych atrakcji.....Libido spada,
            > ktoś nowy może sprawić, że znowu czterdziestolatek poczuje sie jak dwudziestola
            > tek.

            I owszem szukają bo ich dotychczasowe / stałe parnerki przesrtają być atrakcyjne (ta sama pozycja, te same ubrania, monotonia, brak kokietowania faceta, wieczorem kolacja, prysznic flanelowa koszula i do lozka, w lozku czasem seks.... - komu sie to nie znudzi?

            Przypomnę:
            "Nie zmienisz kobiety, możesz zmienić kobietę ale to nic nie zmieni"
            • niceflower454 Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 16:13
              do urko70-jeśli jest jego jedyną partnerką seksulną to facet chyba wpadnie w kompletną depreche jak jej będzie usiłował nie zdradzić.

              Generalnie fatalny uklad malzenski.

              Wszystko tu sie rozbija tylko o to czy ta "inna" go chce czy nie chce.Jesli go nie chce,nie wykazuje inicjatywy,to będzie trwał przy żonce (z nadzieją na coś lepszego),jesli go chce....a to mu sie humorek mocno poprawi.

              To mi wyglada na cos takiego:ja potrzebuję nowej miłości.Ten stan,ktory teraz mam jest dla mnie tak dołujący,że swą miną odstraszam wszystkich na ulicy.Jest mi źle,mam depresje.To małżeństwo mnie NA MAXA DOŁUJE.
              Nie chce w tym być,ale musze.Nie mam sily zaczynac wszystkiego od nowa.
              gosciu musi byc nieszczesliwy w malzenstwie by takie sprawiac wrazenie i takie dawac sygnaly dla partnerki.A kazda kobita to wyczuje.....
              • sar-na7 Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 20:04
                Przerażająco to zabrzmiało....Mam nadzieję, że meżczyzna którego kocham miałby odwagę powiedzieć, że to juz koniec "ognia". Nie mamy dzieci, więc wszystko jest na razie jeszcze bardzo proste....
                Po co być ze soba, skoro jest to dla którejs ze stron meczace...?
                Faceci to zupełnie inna bajka, dla mnie małżeństwo to deklaracja bycia ze soba na dobre i złe....
                Mężczyzna to świat sprzeczności...
            • sar-na7 Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 17:38
              Nie zakładam koszulki / falanelowej - również nie...:))/ do łóżka.....
              A piszę o innej kobiecie bo skoro raz zakochał sie w / o 10 lat / młodszej to czemu tym razem nie miałby mieć romansu z trochę starszą?
              Myślę, że każda odmiana jest dla Was ekstytująca / dla meżczyzn / bo jesteście wzrokowcami.
              Czuje tylko to, że zachowanie mojego meża jest irracjonalne...


              urko70 napisał:

              > sar-na7 napisała:
              >
              > > Myślę, że 40- letni mężczyzna potrzebuje bardziej odmiany / młodsza, ale
              > mimo w
              > > szystko stara stażem partnerka to juz nie taka podnieta :(
              >
              > Monotonia wrogiem miłości, zaryzykuję i powiem, że nie rzecz w kobiecie tej czy
              > tamtej co bardziej w zachowaniach.
              >
              > > wiem ,że potrzeby seksualne po czterdziestce spadają i to
              > > faceci, a nie kobiety częściej szukaja dodatkowych atrakcji.....Libido sp
              > ada,
              > > ktoś nowy może sprawić, że znowu czterdziestolatek poczuje sie jak dwudzi
              > estola
              > > tek.
              >
              > I owszem szukają bo ich dotychczasowe / stałe parnerki przesrtają być atrakcyjn
              > e (ta sama pozycja, te same ubrania, monotonia, brak kokietowania faceta, wiecz
              > orem kolacja, prysznic flanelowa koszula i do lozka, w lozku czasem seks.... -
              > komu sie to nie znudzi?
              >
              > Przypomnę:
              > "Nie zmienisz kobiety, możesz zmienić kobietę ale to nic nie zmieni"
    • niceflower454 Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 16:06
      Może pokochał inną kobietę.Poczuł coś do niej i ty mu zwisasz...Więc woli żebyś Ty zdradziła,to będzie miał pretekst by Cię rzucić.To proste,jak budowa cepa.

      Tu jest tylko kwstia pewności co do tej drugiej kobiety.Jeśli ona gwarantuje mu nowy związek,to małżeństwo kaput.
      • sar-na7 Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 17:25
        Może pokochał...I niech zdradza, ale po co o tym mówić...? Jak się dowiem i tak doskonale wie, że seks ze mną nie będzie istniał....A rutyna - na razie nic takiego nie ma miejsca ....... Ale może to moje odczucia...Myslę, że jeszcze nie zdradza...No chyba, że jednak po czterdziestce mężczyzną libido wzrasta;)
        Masz racje kobieta to wyczuje, na razie nic nie czuję...Ta sama czułość i zainteresowanie moim ciałem, ale meżczyźni to dla mnie nadal wielka tajemnica, wiec kto to wie.....
        • wujek_chester Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 18:05
          No chyba Cię nie pocieszę...

          Mój mąż też twierdził,że jak to będzie DOBRE dla naszego małżeństwa to moge mieć kochanka,ale prosi,żeby mu o tym nie mówić.:-)
          Taka empatia i altruizm.
          W łóżku się starał,prezenty przynosił,co 5 minut miłość wyznawał.
          Raz tylko skrytykował moja pidżamę,twierdząc,że stara i nie sexy,a ona nowa i śmieszna była.
          Wtedy pomyślałam,że ogłupiał.
          Kiedyś powiedział,że nie zamówił czegoś tam,bo nie lubię...,a ja to uwielbiałam.
          No i wszędzie chodził z komórką...chyba nawet jakaś wpadła mu do kibla...
          Reasumując-cały ten czas posuwał różne panie.
          Zatem,bądź czujna....

          • sar-na7 Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 19:40
            Jestem...bo to miłość mojego życia...
            Mój mąż niewiele krytykuje - czasem stwierdza, że znowu chudnę i że niepotrzebnie tak się przejmuję pracą.
            Fizycznie niewiele sie zmieniam - ten sam rozmiar od 18- tego roku życia.
            Dużo rozmawiamy o sobie i o swoich potrzebach i zawsze wydawało mi się ,że jest ok:)
            A tu nagle przyzwolenie na zdradę.
            Może juz czas założyć seksowną koszulkę i przestac sypiac z mężem nago ....;)
            • zielony.groszek.1 Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 21:18
              niektórym facetom odbiło - zaczynają się bawić w "cuckold" czyli przyjemność dzielenia się żoną z innym ...patologia!
              • yutek Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 22:32
                Dziewczyno! Zastanów się czy sama nie tworzysz wizji pasujacych tylko tobie?
                Facet stwierdził ze jeżeli miało by dojść do Twojego skoku w bok to on woli o tym nie wiedzec. Koniec, kropka. Czego się tutaj wiecej doszukiwac? Skoro dla Ciebie, jak piszesz świat mezczyzn jest niezbafany to może spróbuj uwierzyć mężowi a dodatkowo ja - prawie anonimowy internauta, facet, mąż, ojciec :) - Ci to potwierdze: bardzo możliwe jest ( u mnie to fakt) ze on Cie poprostu bardzo kocha i sądzi ze nawet ewentualna zdrada (nie zdradzilem nigdy ale nie lubię tego słowa, wole użyć określenia "skok w bok" - jeżeli chodzi o sama fizjologie oczywiście a nie o Wielka Zdrade ;) z motylkami w brzuch itp.) tej miłości nie zabije bo on w miłość Wierzy- Twoja miłość dla jasności. Ze nie chce wiedzieć? Nic dziwnego, latwiej żyć pewnych rzeczy nie wiedzac. Wystarczy sama swiadomosc bycia kochanym, niezależnie od zewnętrznych okoliczności.
                To tylko moje zdanie ale ja poważnie tak myśle i już :) Z wpisów sądząc jesteś fajna dziewczyna wiec sugeruje nie tracić czasu na spiskowe teorie, nie ma to sensu! :)

                pozdrawiam i spokoju ducha życzę
                • oktawianc Re: Przyzwolenie na zdradę 30.04.11, 09:16
                  Nie, to zbyt proste;)
                  Koleżanki forumowe doradzą lepiej i szybko rozgryzą starego zboczeńca i lubieżnika :) a założycielka wątku będzie miała 2 razy większy bałagan w głowie, niż po informacji od męża ;)
            • tw52 Re: Przyzwolenie na zdradę 29.04.11, 22:17
              czemu po prostu nie porozmawiac szczerze o tym co mial na mysli?
              uczestnicy forum moga miec sto roznych teorii i skad wiadomo, ktora prawdziwa:
              moze byc w tym cos zlego, a moze wlasnie przeciwnie.
              te "zle" scenariusze juz tu padly (sam zdradza, marzy o swingu lub jakims trojkacie), ale moze jest odwrotnie: przez wszystkie lata byl nieco podejrzliwy i bal sie dac 100% zaufania. teraz sie zdecydowal, ze zaslugujesz na jego bezgraniczne zaufanie.
              jako inteligentny facet wie, ze nie zawsze sie da w pelni kontrolowac tego co robimy i ze jesli popelnisz blad, to w perspektywie ogromu tego co razem macie - nie bedzie to niewybaczalne. moze cos spowodowalo, ze duzo o tym myslal (jak by sie zachowal) i dlatego to powiedzial.
        • osiol.0 Re: Przyzwolenie na zdradę 30.04.11, 09:20
          Ależ sie zagalopowaliście z tymi domysłami i spekulacjami.
          Jak ja w lutym.
          Wybuchł kryzys. Coś przeczytałem, coś sobie dopowiedziałem.
          Flirt, stawia każdego faceta na nogi
          Odpowiedz na twoje pytanie,
          z autopsji
          On jest świadom ze jesteś cudowna, dbasz o siebie, ze na pewno wielu by zrobiło wszystko by zostać z tobą sam na sam.
          To jego potwierdzenie głuptasie ze Cię kocha.
          Dziś!!!!!!!
          Innaczej ma się sprawa gdy już powiedziałabyś że coś jest.
          W tym przypadku każdy facet zachowuje się irracjonalnie, innaczej niż by chciał.
          Jednak jak dochodzi do niedomówień, braku szczerości < nie pytasz go tylko nas>
          Porozmawiaj z psychologiem małżeńskim, sama, bo on nie pójdzie na 100%.
          Jak zapytasz czy może razem, powie "... mi nic nie jest i nigdzie nie pójdę...."
          powodzonka

          PS. Ja już 11 tygodni ratuję swoje małżeństwo, i jest lepiej i WIERZĘ ze będzie zdrowe
    • wkkr Jest pragmatyczny 29.04.11, 22:38
      to te 10 lat różnicy wieku daje znać o sobie.
      On poprostu na tyle dojrzał by zdawać sobie sprawę że są rzeczy cenniejsze niż wierność.
      • gierta82 Re: Jest pragmatyczny 30.04.11, 00:27
        Otóż to! lubię to! :)
    • lolcia-olcia Re: Przyzwolenie na zdradę 30.04.11, 11:06
      to jeszcze się nie pakujesz ?
    • tehuana Re: Przyzwolenie na zdradę 01.05.11, 14:06
      Strasznie sie rzucasz i podkreslasz swoja niewinnosc i wiernosc. Ale Twoj maz wie dobrze, ze nigdy nie wiadomo, co Ci kiedys przyjdzie do glowy.Nie ma pewnosci, ze sie kiedys nie zauroczysz i nie bedziesz miala ochote na skok w bok. Twoj maz akceptuje rzeczywistosc-choc chyba nie w calosci-bo czy naprawde zdrade mozna ukryc w zwiazku. Moim zdaniem, gdy kogos sie dobrze zna -to nie ma szans.

      Moj maz jest ode mnie 20 lat starszy i nie ma nic przeciwko temu, bym miala dodatkowego partnera seksualnego. Tylko on chcialby sobie na to popatrzyc i wspoluczestniczyc. W naszym zwiazku problem zdrady nie istnieje. Zgodnie z regula, ze owoc zakazany smakuje bardziej. To, co mozna miec bez problemu nie kusi wcale.
      • zielony.groszek.1 Re: Przyzwolenie na zdradę 02.05.11, 09:11
        > Moj maz jest ode mnie 20 lat starszy i nie ma nic przeciwko temu, bym miala dod
        > atkowego partnera seksualnego. Tylko on chcialby sobie na to popatrzyc i wspolu
        > czestniczyc. W naszym zwiazku problem zdrady nie istnieje. Zgodnie z regula, ze
        > owoc zakazany smakuje bardziej. To, co mozna miec bez problemu nie kusi wcale.

        sratatata...akurat
        • neotehuana Re: Przyzwolenie na zdradę 02.05.11, 13:49
          Chcesz porozmawiac o tym z moim mezem? A moze zazdroscisz? Slyszalas kiedys o swingowaniu?
    • s-orbona Re: Przyzwolenie na zdradę 09.05.11, 10:35
      Ludzie są różni i mają różne podejścia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka