Dodaj do ulubionych

moje ustabilizowane zycie

05.09.11, 13:23
A moja kobieta sprowadziła nas związek do ekstremalnej porpawności politycznej, priorytetem jest sprozątanie, zajmowanie sie dzieckiem, przytowywanie posiłków, oprócz tego pracuje zawodowo, stara się ogarniać wszystko, czyli ideał można powiedzieć. Często skarży się trochę, powien uczciwie ze trochę słusznie ze za mało jej w tym pomagam ale do diabła czy życie ma sie tylko sprowadzać do rozdzinnego kieratu, czy to jest w zyciu najwazniejsze, ja wolałbym najpierw budować dbac o emocje miedzy nami o seks o bycie blisko, nadawanie na tych samych falach a wtedy jak jest fajnie znajdzie sie miejsce i na spprzatanie i dbanie o mieszkanie dziecko itd ale na boga czemu podchodzic do tego od dupy strony i ja mam byc dodatkiem do codzeiniengo szarego zycia a nie szare zycie dodatkiem do mnie?
Tak nie pomagam, porócz tego ze chodze do pracy i przynosze kasę, bo mnie szlak trafia ze na czas we dwoje trzeba czekac do wieczora najczesciej w weekend kiedy ze tak powiem sprawy codzienne jest obrobione, szlak kmnie trafia bo moje zycie czuje zazaczyna przeciekac miedzy palcami, ja chce jeszcze z niego korzystać czuć emocje, motylki, nie chce byćtaki akuratny, typu to najpier pomyjmy w cudzysłowiu podłogi i postprzsatajmy a pozniej sie pobzykamy o ile starczy sił, u mnie to nie działa i czar pryska . Czy to jużczas zeby poszukac kochanki skoro perswazja rodzinna nie działa?
Obserwuj wątek
    • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:29

      • ursyda Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:31
        albo jak będzie do niej pisał że "szlag" to trafia?
      • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:44
        ale ja chce aby było czysto przyjemnie i wogóle, ale to nie moze być priorytet w związku, jak mówię pragnę Cię pobzykajmy się to nie mogę usłyszec to moze wieczorem jak odkurze pozmywam itd itp, i nie mowicie mi ze task jesli bys jej pomógł to szybciej byście sie uporali z tymi obowiazkami a wtedy chyc do łózka, bo wtedy juz po emocjach, gdzie tu spontan uwodzenie nakrecani itp, ech sutyacja bez wyjścia sorry ze zawracam głow,ę ale jakoś handra mnie naszła zwłaszcza ze rozmowy nie pomagają inaczej postrzegamy chyba swiat ;(
        • biglife Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 10:04
          Hehe, widzę że nie tylko ja mam taki problem. Studia skończyłem, mam pracę, dom, rodzinę i dopada mnie, podobnie jak Ciebie rutyna. Trzeba zatem znaleźć jakąś rozrywkę...
        • muszu155 Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 16:45
          Przeczytaj może książkę "Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy.". Mi rozjaśniła trochę, inaczej patrzę na związek.
      • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:10
        skoro już pytasz, to guzik mnie obchodzi w jakim domu przyjmie mnie kochanka, jesli juz doszłoby do takiej sytuacji to znajde sie tam dla niej nie jej mieszkania.
        • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:14
          summer.man napisał:

          > skoro już pytasz, to guzik mnie obchodzi w jakim domu przyjmie mnie kochanka, j
          > esli juz doszłoby do takiej sytuacji to znajde sie tam dla niej nie jej mieszka
          > nia.

          a wiec jednak, to do dziela, a zona niech dalej robi co robila, co sie martwisz:)))
        • atrapcia Re: moje ustabilizowane zycie 08.09.11, 10:11
          A czy ona sprząta, pierze, zmywa, odkurza codziennie? Cały czas? Jeśli tak - to staraj się nie brudzić tyle, wiem z doświadczenia, że mogę sprzątać raz na tydzień kiedy jestem sama z dzieckiem, ale jak jest facet to trzeba codziennie. Bo nie umyje po sobie kubka po wodzie, tylko zostawi na środku stołu, a za chwilę bierze następny. Nie wyniesie brudnych naczyń do kuchni, nie wyrzuci patyczków do uszu tylko zostawi na umywalce, upierdzieliwszy ją uprzednio resztkami zarostu strzepanego z golarki, walnie brudne gacie na podłogę w łazience - tuż obok kosza na pranie, skarpetki jeszcze lepiej, bo w pokoju na podłodze, nie wyrzuci pustego kartonu po mleku do kosza choć ma do niego metr, tylko zostawi na blacie w kuchni, dziecku da kawał bułki, ciasteczko i nie posadzi w krzesełku - niech roznosi po domu, przelezie w zabłoconych buciorach po świeżo odkurzonej i wymytej przeze mnie na kolanach podłodze, rzuca wszędzie papiery, kabelki, podzespoły do komputera, pestki/ogryzki po owocach zostawia na parapecie w pokoju (wtf??) a po rozsypaniu płatków śniadaniowych na wilgotnym blacie w kuchni ma na to wyrąbane a później skrob to człowieku... I tak, jeśli mam akurat czas, to chcę ten cały burdel ogarnąć - bo w chlewie nie zwykłam mieszkać, choć mogłabym się nawet poświęcić, gdyby nie to, że chcę mieć warunki dla dziecka. Gdyby myślał przez chociaż 30% tego czasu kiedy nie myśli, to miałabym dobre 2h na odpoczynek. Choć ja nie mam problemów z seksem i chęcią na niego, z tym że teraz nie pracuję. Ale od przyszłego tygodnia zaczynam i wtedy chyba jajo zniosę albo się obesram po pachy zanim odgruzuję po robocie chałupę.

          Weź się facet do roboty - żona zapierdziela w pracy, przy dziecku, w domu a ty narzekasz, że po całym dniu harówki nie chce jej się bzykać? To umyj gary za nią, ona w tym czasie niech odkurzy i problem z głowy - reszta dnia dla was. Czy może panicz jesteś i w obowiązkach domowych nie teges? Albo jak mój przyszły ex - nie pozmywa bo nie lubi i brzydzi się i w ogóle to nienawidzi jak mu się skóra na rączkach marszczy. Ale pomoczyć się w kąpiei to i owszem, do pomarszczenia. A w ogóle to ja UWIELBIAM zmywać. Prać jego brudne gacie też. To moje hobby wręcz.

          Już nie wiem, czy się śmiać, czy płakać jak panowie w internecie kozaczą, że "baba do garów" albo "kobieta ma za krótki łańcuch i z kuchni jej się udaje wychylić" a potem płacz, że tyłka nie daje, bo obowiązki, obowiązki, obowiązki... Walnijcie baranka w ścianę na otrzeźwienie panowie, bo jak tak dalej będziecie się rozkręcać, to wyginiecie, gdy nie będzie już z kim bzykać i płodzić. :D
          • zuzi.1 Re: moje ustabilizowane zycie 08.09.11, 10:38
            pięknie to atrapcia napisałas, nic dodac nic ując...:))

            pan summer.men niech lepiej odciąży trochę żonę, bo opieka nad dzieckiem i inne obowiązki domowe to jest WSPÓLNA sprawa małżonków, a nie wyłączny obowiązek żony, a wówczas pan summer.men może doświadczy zmian w żony zachowaniu. Najpierw trzeba dac coś od siebie panie summer.men, tj. pomoc, dbałośc, uczucie, czas wolny dla żony a potem można oczekiwac dobrego sexu...bez tego ni kuta...dobrego sexu nie budiet :)))
    • wersja_robocza Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:33
      Durną masz żonę.
      • zed-is-dead Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:35
        Jaka błyskotliwa diagnoza! Sam bym lepszej nie postawił :D:D:D:D
      • lospecchio Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:50
        wersja_robocza napisała:

        > Durną masz żonę.

        A dlaczego durna? Czy dlatego, że ona pracuje, na dwa trzy etaty (pracuje zawodowo i etyaty w domu - jako wychowawca dziecka, sprzątaczka, kucharka ), a on tylko na jeden - "chodzi do pracy i przynosi kasę" (i wymiguje się od pomagania w domu) ...

        Nie chodzi, że proirytetem dla więlu kobiet jest sprzątanie, karmienie dziecka, tylko, że nic samo się nie zrobi, ktoś musi te czynności wykonać, a jak sam,sama biedaczka wyszytsko robi w domu i to po pracy!, to się potem czuje zmęczony, nie dziwne!



        priorytetem jest sprozątanie, zajmowanie sie dzieckiem, przytowywanie posiłków, oprócz tego pracuje zawodowo, stara się ogarniać wszystko, czyli ideał można powiedzieć. Często skarży się trochę, powien uczciwie ze trochę słusznie ze za mało jej w tym pomagam a
        • ursyda Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:55
          Chodzi o to, że jeszcze nikt nie umarł od tego że w zlewie stoją gary. I nie ma co robić z tego priorytetu. Seks też nie musi nim być (akurat dla niej) ale miłe chwile spędzone z facetem, którego się kocha już powinny.
          Inaczej byś mówiła gdybyś łapała faceta za tyłek a on powiedziałby Ci, że chwilunia - jeszcze muszę dokończyć sklejać samolocik.
          • lospecchio Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:23
            ursyda napisała:

            > Inaczej byś mówiła gdybyś łapała faceta za tyłek a on powiedziałby Ci, że chwil
            > unia - jeszcze muszę dokończyć sklejać samolocik.

            Tylko, że summmer.man nie pisze, że żona zajmuje się swoimi pasjami kosztem czasu, który mogłaby z nim spędzać. Wyraźnie pisze, że żona oprócz pracy zawodwoej ma kupę zwykłych codziennych jakby nie było męczących obowiązków w domu, które niestety trzeba zrobić (np. dziecka nie dostawisz na kilka dni do szfaki, by poczekało, aż się znajdzie czas na karmienie, rozmowę itd., jak nie ugotujesz to nie zjesz, itd.) , a on tylko pracę zawodową ...
            • ursyda Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:28
              więc spytam raz jeszcze - czy znasz przypadek kiedy świat się zawalił od nieumytych garów? A ile znasz przypadków gdy związek się rozwalał przez chłód jednej ze stron?
              Ja tu nie bronię, jak pewnie już zauważyłaś ojca założyciela tylko widzę sprawę z dwóch stron. Klejenie samolociku możemy zamienić na mycie auta na przykład.
              A gdyby tak kobieta, założyła wątek - chcę się kochać ale on nie chce dopóki nie skończy sprzątać garażu?
              • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:31
                ursyda napisała:

                > więc spytam raz jeszcze - czy znasz przypadek kiedy świat się zawalił od nieumy
                > tych garów? A ile znasz przypadków gdy związek się rozwalał przez chłód jednej
                > ze stron?
                > Ja tu nie bronię, jak pewnie już zauważyłaś ojca założyciela tylko widzę sprawę
                > z dwóch stron. Klejenie samolociku możemy zamienić na mycie auta na przykład.
                > A gdyby tak kobieta, założyła wątek - chcę się kochać ale on nie chce dopóki ni
                > e skończy sprzątać garażu?

                a nie pomyslal ktos, ze tak sie dzieje , jak faktycznie zwiazek sie wypala??? kobieta ma jakies zle przezycia??? teraz fakt to by trzeba bylo opracowac, a nie tylko jej sprzatanie, moze ona wlasnie ucieka w to, by miec spokoj????
                • ursyda Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:37
                  ferro2 napisała:

                  > a nie pomyslal ktos, ze tak sie dzieje , jak faktycznie zwiazek sie wypala??? k
                  > obieta ma jakies zle przezycia???
                  teraz fakt to by trzeba bylo opracowac, a nie
                  > tylko jej sprzatanie, moze ona wlasnie ucieka w to, by miec spokoj????

                  Oczywiście, że może mieć złe przeżycia ,wczoraj mógł na nią naszczekać pies sąsiada.
                  O czym Ty w ogóle mówisz?
                  Bo tu jest mowa o bardzo częstym problemie w związkach - pobrali się - ona myśli, że jak jest już w małżeństwie to MUSI być dobrą żoną a widocznie zakodowane ma, ze dobra żona i matka to taka co zmywa od razu po obiedzie a dzieci przebiera osiem razy dziennie. On z kolei-wieczny piotruś pan, ktory nie rozumie problemu i nie chce pójść na kompromis, ktory jest w tej sytuacji możliwy.
                  • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:39
                    ursyda napisała:

                    > ferro2 napisała:
                    >
                    > > a nie pomyslal ktos, ze tak sie dzieje , jak faktycznie zwiazek sie wypal
                    > a??? k
                    > > obieta ma jakies zle przezycia???
                    > teraz fakt to by trzeba bylo opracowac, a nie
                    > > tylko jej sprzatanie, moze ona wlasnie ucieka w to, by miec spokoj????
                    >
                    > Oczywiście, że może mieć złe przeżycia ,wczoraj mógł na nią naszczekać pies sąs
                    > iada.
                    > O czym Ty w ogóle mówisz?
                    > Bo tu jest mowa o bardzo częstym problemie w związkach - pobrali się - ona myśl
                    > i, że jak jest już w małżeństwie to MUSI być dobrą żoną a widocznie zakodowane
                    > ma, ze dobra żona i matka to taka co zmywa od razu po obiedzie a dzieci przebie
                    > ra osiem razy dziennie. On z kolei-wieczny piotruś pan, ktory nie rozumie probl
                    > emu i nie chce pójść na kompromis, ktory jest w tej sytuacji możliwy.
                    • ursyda Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:45
                      czyli moja rada dotycząca wyeliminowania przeszkód jak najbardziej trafna. Niech jej koleś wysprząta i wtedy zobaczy, czy żona znajdzie kolejną wymówkę czy nie
                      • altz Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 15:35
                        ursyda napisała:

                        > czyli moja rada dotycząca wyeliminowania przeszkód jak najbardziej trafna. Niec
                        > h jej koleś wysprząta i wtedy zobaczy, czy żona znajdzie kolejną wymówkę czy n
                        > ie
                        Żartujesz chyba? :-)
                        Babka powie, że fajnie, że posprzątał i zabierze się za mycie okien, bo ma chwilkę wolnego. :-D
                        • ursyda Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 15:39
                          altz napisał:

                          wtedy sprawa będzie jasna
        • wersja_robocza Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:55
          Durna, bo pracuje za dwóch i jeszcze znosi fochy męża. A powinna podzielić się z hrabią obowiązkami i wtedy pachnąca i wypoczęta wkraczać do sypialni.
          A ty to w ogóle poniżej jakiejś kategorii. Nie umiem zrozumieć, jak można spokojnie patrzeć na partnera (wszystko jedno czy chodzi o żonę czy męża) jak urabia sobie łapy po łokcie i pada na pysk i samemu palcem nie kiwnąć, by pomóc i ulżyć.
          • wersja_robocza Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:57
            Przepraszam. Pomyliłam z autorem.
            • lospecchio Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:02
              wersja_robocza napisała:

              OK, wszystko jasne, zgadzam się.
          • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:08
            ja też mogę sie urobić po łokcie i ulżyć no problem, ale widząc ze dla niej wazniejszy jestem ja niż gary. Najpierw my pózniej gary odkurzanie itp nigdy odwrotnie Rozumiem, że jak dopierasz sie do Twojego lubiego a on mówi zebys poczkekała az przejdzie 2 poziomy w grze komputerowej a pozniej umyje auto, to wtedy jak bedzie miał jeszcze siłe to pofigluje z Tobą wieczorem bo nie lubi zostawaić ulubionej gry miedzy dwoma poziomami bo źle sie z tym czuje, a jakbys chciała szybciej to skocz i umyj mu to auto sama wtedy szbciej oddacie sie figlom a Ty z niekłamaną rozkoszą i mokrą szparką lecisz myć mu to auto.
            • wersja_robocza Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:13
              Koleś, twoja żona nie czyta Cienie i blaski, tylko dogląda domu, a to zajmuje czas. Tobie korona z głowy by nie spadła, gdybyś jej pomógł. No ale jedyne co robisz to się obrażasz... no to sori. Komunikacja u was leży.
              • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:22
                oczywiście że leży, przecież ma luba nie ma czasu na komunikację z mężem, jest tyle ważniejszych spraw w zagrodzie domowej, sorry dość mocnas frustracja mnie dopadła.
                • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:26
                  summer.man napisał:

                  > oczywiście że leży, przecież ma luba nie ma czasu na komunikację z mężem, jest
                  > tyle ważniejszych spraw w zagrodzie domowej, sorry dość mocnas frustracja mnie
                  > dopadła.

                  ojej, zwolnij, bo nawet kochance nie dasz rady, nerwy psuja wszystko:)) depresji sie nabawisz.
                • wersja_robocza Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:27
                  Zatrudnij pomoc domową.
                  • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:28
                    wersja_robocza napisała:

                    > Zatrudnij pomoc domową.

                    a ta pomoc domowa do do jakiech celow by miala byc u nastego bohatera????:)))
                    • wersja_robocza Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:32
                      Do ogarnięcia domu, by pan z panią domu mogli w pełni sił chędożyć.
                      • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:34
                        wersja_robocza napisała:

                        > Do ogarnięcia domu, by pan z panią domu mogli w pełni sił chędożyć.

                        aaaaaaaaaaaa, myslalam na odwrot:)))
            • zuzi.1 Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 18:11
              Kolego zapłac za sprzątaczkę 1-2 razy w tyg. i wówczas zobacz, czy żona dalej ma problem i odkłada sex na później... Jeśli tak, to albo jej nie kręcisz, albo jestes kiepski/krótkodystansowy w łóżku, albo nie masz do niej odpowiedniego podejścia (np. żona czuje , że o nią nie dbasz) itp. i stąd nie chce, albo masz oziębłą żonę...
    • lospecchio Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:36
      kupić zmywarkę do naczyć, pralkę automat, ;), pomóc żonie w obowiązkach domowych, sprzataniu, albo wziąć panią do sprzątania raz / dwa razy na tydzień i zaraz będzie więcej czasu na budowanie więzi emocjonalnej i więcej sił na fantazyjne seksy w łóżku!

      A nie o kochance myśleć! Faceci tylko o sobie i swoich potrzebach myślą!
      • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:44
        mysle, ze jemu tylko kochanka w glowie, a masz prawo, tylko uwazaj, zebys nie wyladowal z reka w nocniku, wtedy zatesknisz za swoim uregulowwanym zyciem....
      • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:49
        lospecchio, to nie rozwiąże problemu, tu problem tkwi w osobowosci priorytetach podejsciu do sprawy nie w zmywarce i pani do sprzątania, czy jest jakiś problem bzykać się nawet wsród bałaganu a "po" posprzątać? Ja nie widzę moja luba widzi ;( no chyba ze to ja jestem po..pier,,,lony ;(
        • ursyda Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:52
          kompromisy
          jeśli wiesz, że ona nie jest w stanie bzykać się gdy jest bałagan to posprzątaj. Być może wtedy ona zacznie przymykać oczy gdy łapiesz ją za tyłek w momencie jak jest stos naczyń do umycia.
          Nie wiem czy to jest dobre rozwiązanie ale jakieś jest
          • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:55
            jest to jakaś opcja, ale ja wolę seks uzależniać od poządania a nie od tego czy podłoga umyta, dlatego mnie to mierzi coraz bardziej
            • ursyda Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 13:59
              Aha, TY wolisz. I wszystko jasne. Skoro TY wolisz to musi tak być.

              portalwiedzy.onet.pl/87565,,,,kompromis,haslo.html
              coś za coś kolego
              • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:19
                no tak zapomniałem sztuką jest kompromis...rozumiem ze jesli Twój miś zamiast zabrac sie za CIebie zacznie naprawiać auto, to również bedziesz tak samo wyrozumiała?
                Dla mnie pewne potrzeby nie podlegają kompromisom i czymś takim jest przegranie z brudnymi garnkami.
                • wersja_robocza Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:21
                  Może jesteś mniej ważny niż przypalony garnek po ziemniakach.
                  • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:35
                    też powoli dochodzę do takich wniosków, pomimo jej zapewnień że tak nie jest. Czasami to mam ochotę na zimny prysznic orzeżwiający dla mojej wybranki, np moje pojscie do knajpy w weekend, alkohol, dobra zabawa, tance, hulanki, swawole i powrót nastepnego dnia koło południa bez słowa wyjaśnienia, moze to był pomogło ;(
                    • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:37
                      summer.man napisał:

                      > też powoli dochodzę do takich wniosków, pomimo jej zapewnień że tak nie jest. C
                      > zasami to mam ochotę na zimny prysznic orzeżwiający dla mojej wybranki, np moje
                      > pojscie do knajpy w weekend, alkohol, dobra zabawa, tance, hulanki, swawole i
                      > powrót nastepnego dnia koło południa bez słowa wyjaśnienia, moze to był pomogło
                      > ;(

                      na pewno pomoze, probuj.
                      Ja bym juz dawno w knajpie siedziala a nie pisala farmazonow na forum.
                • ursyda Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:31
                  forum.gazeta.pl/forum/w,150,128573964,128575136,Re_moje_ustabilizowane_zycie.html
                  jakbyś czytał sam wątek który stworzyłeś to byś bzdur nie pisał
        • lospecchio Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:11
          summer.man napisał:

          > lospecchio, to nie rozwiąże problemu, tu problem tkwi w osobowosci priorytetach
          > podejsciu do sprawy nie w zmywarce i pani do sprzątania, czy jest jakiś proble
          > m bzykać się nawet wsród bałaganu a "po" posprzątać? Ja nie widzę moja luba wid
          > zi ;( no chyba ze to ja jestem po..pier,,,lony ;(

          OK rozumiem, w takim razie musisz popracowac nad żoną, przekonać, że jak raz czy dwa nie posprząta to się świat na pewno nie zawali, no i musisz ją namówić, żeby sobie czasami odpuściła sprzątanie i ten czas tylko dla was przenaczyła.

          A poza tym stanowczo powinieś pomagać jej w obowiązkach domowych.
          No i jak pisała ursyda musisz iść na kompromis . Z czasem na pewno wypracujecie dobrą strategę.
          • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:13

          • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:30
            no proszę Cię lospecchio, czy Ty masz mnie za totalnego idiotę? Myślisz, że nie próbowałem rozmawiać na ten temat milion razy? Po prostu poczucie obowiązku najwyrażniej jest u niej silniejsze niż poczucie potrzeby bliskości ze mna. Zawsze taka rozmowa kończy się kłótnią, że przestaję już wierzyć, że rozmowy cokolwiek dają.
            • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 14:32
              summer.man napisał:

              > no proszę Cię lospecchio, czy Ty masz mnie za totalnego idiotę? Myślisz, że nie
              > próbowałem rozmawiać na ten temat milion razy? Po prostu poczucie obowiązku na
              > jwyrażniej jest u niej silniejsze niż poczucie potrzeby bliskości ze mna. Zawsz
              > e taka rozmowa kończy się kłótnią, że przestaję już wierzyć, że rozmowy cokolwi
              > ek dają.

              a moze ona nie chce byc blisko Ciebie??? moze cos ja niepokoi, moze ucieka w te prace????
            • lospecchio Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 15:00
              summer.man napisał:

              > no proszę Cię lospecchio, czy Ty masz mnie za totalnego idiotę? Myślisz, że nie
              > próbowałem rozmawiać na ten temat milion razy? Po prostu poczucie obowiązku na
              > jwyrażniej jest u niej silniejsze niż poczucie potrzeby bliskości ze mna. Zawsz
              > e taka rozmowa kończy się kłótnią, że przestaję już wierzyć, że rozmowy cokolwi
              > ek dają.

              W takim razie macie jakiś problem w z dogadywaniem się! Musicie z żona poważanie po raz kolejny pozozmawiać, bez kłótni, na spokojnie jak dorośli ludzie, powiedzieć sobie szczerze co czujecie, jak widzicie wasz związek, proirytety w nim, czego brakuje itd.
              • facettt bajeczki 20-to latki :) 05.09.11, 15:04
                lospecchio napisała:

                > W takim razie macie jakiś problem w z dogadywaniem się! Musicie z żona poważani
                > e po raz kolejny pozozmawiać, bez kłótni, na spokojnie jak dorośli ludzie, pow
                > iedzieć sobie szczerze co czujecie, jak widzicie wasz związek, proirytety w nim
                > , czego brakuje itd.

                Ilez mozna probowac sie dogadywac ?
                Rok ?
                Piec lat ?

                Gdy to nic nie daje, to oznacza po prostu, ze strony maja inne priorytety
                I pozostaje rozwod, a jesli sie go nie chce, czy nie moze wziac,
                to pozostaje takie zycie troche obok i szukanie atrakcji poza domem.
                • lospecchio Re: bajeczki 20-to latki :) ??? 05.09.11, 15:16
                  > Ilez mozna probowac sie dogadywac ?
                  > Rok ?
                  > Piec lat ?

                  A od kiedy on próbuje? Od kiedy trwa ten stan rzeczy, który mu przeszkadza?

                  I pytanie czy summer.man rzeczywiscie zwerbalizował żonie o, co mu naparwdę chodzi i czy ta żona to pojęła. Bo jakoś po tym co on pisze wątpię w jedno i drugie.

                  Bo ludzie, wiesz, potrafią być tacy wygadani na forach, tacy szczerzy w zwierzeniach, ale jak przychodzi do rozmowy z najbliższymi to okazuje sie, że ciężko się zdobyć na szczerość i powiedzenie prawdy , a rozmowa kończy się kłótnią, obrażaniem.






                  • facettt Re: bajeczki 20-to latki :) ??? 05.09.11, 15:34
                    lospecchio napisała:

                    > Bo ludzie, wiesz, potrafią być tacy wygadani na forach, tacy szczerzy w zwie
                    > rzeniach, ale jak przychodzi do rozmowy z najbliższymi to okazuje sie, że cięż
                    > ko się zdobyć na szczerość i powiedzenie prawdy , a rozmowa kończy się kłótnią,
                    > obrażaniem.

                    Bywa i tak, jednak ow pan nie wyglada mi na nervusa :)
                    Skup sie zazem na drugiej stronie medalu, na tym co ja napisalem, czyli na odmiennych priorytetach.
                    I tylko nie mow mi, ze kompromis zawsze jest mozliwy.

                    Nie jest mozliwy, gdy priorytety sa zbyt odlegle od siebie.
                    • lospecchio Re: bajeczki 20-to latki :) ??? 05.09.11, 18:05
                      facettt napisał:
                      > Bywa i tak, jednak ow pan nie wyglada mi na nervusa :)

                      No nie wiem, sunmmer pisał, że rozmowy z zoną kończyły się kłótniami i na koncu, że "a g r e s j a" była!?? Niedobrze.

                      Oczywiście, zgadzam się, że kompromis nie zawsze jest możliwy, że na pewno nie jest mozliwy, gdy priorytety są zbyt odlegle od siebie, ale w tym przypadku priorytety aż tak odległe , żeby nie można było wypracować kompromisowego wyjścia, nie są/ nie były, przynajmniej tak mi się wydaje , czy wydawało mi się długo, do ostatniego postu summer.mana, który nieco zmienia obraz sytuacji.

                      A i jeszcze jedno, włąściwie to nie wydaje mi się, żeby żona nagle miała odmienne protytety (skoro na początku bylo inaczej, jak sam pisze), może żona summera jest po prostu po ludzku, zmęczona codziennym nawałem obowiązków (summer mówi "mijamy się"!) i może w związku z tym (albo bez związku?) i w przeciwieństwie do niego, ma teraz mniejsze potrzeby seksualne .

                      Pewnie można coś z tym zrobić, ale dwie stronu muszą chcieć coś zmienić ...
                      • facettt priorytety tez sie zmieniaja :) 05.09.11, 20:48
                        Pewna pani (kiedys) uwazala za konieczne sprzatac mieszkanie 1 x w tygodniu.

                        Dzis niezbedne jest dla niej sprzatac 2 x w tygodniu.

                        Z seksem zas stalo sie dokladnie odwrotnie :)
        • magika_inc Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 13:00
          już ona pewnie wie, jak ty posprzątasz "po" ;>
    • facettt standard 05.09.11, 14:12
      juz dawno czas, by poszukac sobie dyskretnej niezobowiazujacej kochanki

      dobre i te pare chwil zapomnienia (w srodku tygodnia :)
      • lospecchio Re: standard 05.09.11, 14:32
        facettt napisał:

        > juz dawno czas, by poszukac sobie dyskretnej niezobowiazujacej kochanki
        >
        > dobre i te pare chwil zapomnienia (w srodku tygodnia :)

        No tak kobieta powinna zarabiać na siebie i swoje ciuchy oraz na wychowanie "swoich" dzieci, pracować zawodowo, sprzatać dom, gotować prać, robić zakupy, rodzić i wychowywać dzieci , mieć pasje, zabawiać pana inteligentnymi rozmaowami na temat przeczytanych książek, obejrzanych filmów i spektakli, być cudowną (oczywiscie zawsze młoda i zgrabną) pełną fantazji kochanką w łóżku, dostępną w każdej chwili, bo jak nie, bo jak nie, to pan sobie poszuka dyskretną niezobowiazujacą kochanką , a co, po co się wysilać i pracować nad związkiem! ;). Standard!
        Standard.
        • summer.man Re: standard 05.09.11, 14:39
          lospecchio, powiedz, ty generalnie masz coś przeciwko facetom, czy tylko w Twoim związku też się nie układa i też jesteś sfrustrowan? GDzie ja napisałem:
          "kobieta powinna zarabiać na siebie i swoje ciuchy oraz na wychowanie "sw
          > oich" dzieci, pracować zawodowo, sprzatać dom, gotować prać, robić zakupy, rodz
          > ić i wychowywać dzieci , mieć pasje, zabawiać pana inteligentnymi rozmaowami na
          > temat przeczytanych książek, obejrzanych filmów i spektakli, być cudowną (oczy
          > wiscie zawsze młoda i zgrabną) pełną fantazji kochanką w łóżku, dostępną w każd
          > ej chwili, bo jak nie, bo jak nie, to pan sobie poszuka dyskretną niezobowiazuj
          > acą kochanką "
          • lospecchio Re: standard 05.09.11, 14:44
            summer.man napisał:

            > lospecchio, powiedz, ty generalnie masz coś przeciwko facetom, czy tylko w Twoi
            > m związku też się nie układa i też jesteś sfrustrowan? GDzie ja napisałem:

            O matko, przecież to NIE do CIEBIE,summer.man, ten ironiczny post, tylko do facetta!!!
            • facettt nietrafiony, zatopiony 05.09.11, 14:48
              lospecchio napisała:
              O matko, przecież to NIE do CIEBIE, summer.man, ten ironiczny post, tylko do facetta!!!


              A jesli do mnie, to - nietrafiony, zatopiony.

              Na ironie nie reaguje, azali tylko na gorace pocalunki. i to wylacznie w realu.
              • lospecchio Re: nietrafiony, zatopiony 05.09.11, 15:05
                facettt napisał:

                > lospecchio napisała:
                > O matko, przecież to NIE do CIEBIE, summer.man, ten ironiczny post, tylko do f
                > acetta!!!
                >
                >

                Do facettta, przepraszam za literówkę.

                > A jesli do mnie, to - nietrafiony, zatopiony.

                > Na ironie nie reaguje, azali tylko na gorace pocalunki. i to wylacznie w realu.

                Ha,ha!
                Jeśli tak, to przepraszam! ;)
        • maly.jasio bez przesady, Dobra Kobieto :) 05.09.11, 14:44
          lospecchio napisała:
          No tak kobieta powinna....

          Powinna tylko sobie kupic dobra zmywarke do naczyn i w przerwie miedzy ich wlozeniem
          do "Zoski" (moja tak ochrzcilem), a ich wyjeciem - a trwa to 66 min -

          wskoczyc najdrozszemu do lozia i zmyc problem z tapety obowiazkow :)
          • ursyda Re: bez przesady, Dobra Kobieto :) 05.09.11, 14:46
            a szum zmywarki niech robi nastrój:)
          • lospecchio Re: bez przesady, Dobra Kobieto :) 05.09.11, 14:47
            maly.jasio napisał:

            > lospecchio napisała:
            > No tak kobieta powinna....
            >
            > Powinna tylko sobie kupic dobra zmywarke do naczyn i w przerwie miedzy ich wloz
            > eniem
            > do "Zoski" (moja tak ochrzcilem), a ich wyjeciem - a trwa to 66 min -
            >
            > wskoczyc najdrozszemu do lozia i zmyc problem z tapety obowiazkow :)

            he,he :)
            Toż mu radzę od początku zmywarkę do naczyń automatyczną, albo gosposię z dwiema rękami !
            • summer.man Re: bez przesady, Dobra Kobieto :) 05.09.11, 15:56
              tak sobie myślę, ze my się jednak już trochę mijamy w tym związku, bo kiedyś tak nie było. ...może i coś się wypaliło, nie ogarniam tego, ech życie, moze moj sposób myslenia jest typowo meski, chyba zaproszę kumpla na weekend i pójdziemy do knajpy zeby się upodlić trochę moze wtedy przyjdą mi do głowy jakieś mysli objawione, problem w tym ze juz zaczynam być na tyle sfrustrowany ze to wszystko zaczyna mi zwisać, dochodze powoli do takiego stanu o którym pisze facettt, przestaje mi zależeć i już przestaję rozmawiać i szukać tych kompromisów
              • ferro2 Re: bez przesady, Dobra Kobieto :) 05.09.11, 16:04
                mysle, ze masz dobra zone, Ty tez nie jestes zly, ale chyba nie potraficie ze soba gadac, a bez tego nawetjak popijesz nic nie wymyslisz, a agresja nie wskorasz nic, ja Wam zycze powodzenia:)))
                • summer.man Re: bez przesady, Dobra Kobieto :) 05.09.11, 16:06
                  agresję mamy już za sobą, teraz pozostaje obojętność dzięki za życzenia ;)
                  • ferro2 Re: bez przesady, Dobra Kobieto :) 05.09.11, 16:09
                    summer.man napisał:

                    > agresję mamy już za sobą, teraz pozostaje obojętność dzięki za życzenia ;)

                    tak, najgorsza jest obojetnosc dla zwiazku, rob cos z tym, bo inaczej....
              • sibeliuss Re: bez przesady, Dobra Kobieto :) 05.09.11, 16:07
                Jeśli macie dzieci to może czas się ich jakoś pozbyć? Są takie tygodniowe przedszkola, w sumie robiąc je wielu facetów wierzy w głupią mantrę, że dziecko niczego w związku nie zmienia :)
              • lospecchio Re: bez przesady, Dobra Kobieto :) 05.09.11, 18:18
                summer.man napisał:

                > .może i coś się wypaliło, nie ogarniam tego, ech życie, moze moj
                > sposób myslenia jest typowo meski, chyba zaproszę kumpla na weekend i pójdziemy
                > do knajpy zeby się upodlić

                A może następnym, zanim ci kopletnie już przestanie zależeć, zabrałbyś żonę w fajne mijsce, żebyście razem odreagowali, odpoczęli pofikali, znów sią odnaleźli, żebyście wzniecili na nowo, to co się wypaliło?

    • mela1 Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 18:23
      Zaproponuj zonie, że przez miesiąc przejmiesz wszystkie obowiązki domowe: pranie, sprzatanie, dziecko, gotowanie. Ona tylko przynosi pieniądze. Nie musisz polerować podłogi, ale macie mieć co zjeść, w co się ubrac, czysty kubek, a domu masz nie zapuścić. Może inaczej spojrzycie na priorytety.
      Żona przyzwyczajona do obowiązków będzie się nudzić, z nudów może jej się zachcieć bliskości. Wiesz, łatwo jest mówić, żeby rzuciła gary i wskakiwała do łóżka, kiedy ona ma świadomość, że jak seks się skończy, ty pójdziesz spać, a gary zostaną na jej głowie. I że tego wszytskiego przybywa, a jak ona nie zrobi, to nie zostanie zrobione.
      Kolejna rzecz: jak masz to wszytsko na głowie, jesteś w trakcie sprzatania, to możesz nie miec ochoty na seks. Ty masz, ty chcesz się tulić i budować więź teraz, a ona nie. Może chciałaby później, ale ty tracisz nastrój. Bo to, kiedy ty masz nastrój jest ważne, a jej nastrój nie. Może powiedz: posiedź teraz ze mną, a jak się obudzisz rano, krasnoludki wszystko posprzątają. Bo argument: nie męcz się, nie zmywaj, posiedź z meżem, pozmywasz jutro, do mnie by nie trafił.
      Różne priorytety to jedno, pedantka i fleja to drugie, ale tu chyba kluczowy jest maż leń. Pytałeś, jak jej pomóc, czy nie ejst zmęczona?
    • garibaldia co tu dużo mówić - gów,niarz jesteś 05.09.11, 19:57
      a nie facet z jajami.

      Facet by zarobił na sprzątaczkę i nianię która by żonę odciążyła od harówy domowej.
      I wtedy ze zrelaksowaną żoną można się bawić do woli.

      Ty wolisz wykorzystywać żonę, nie dbać o nią, wygodnie z tapczanu patrzeć jak ci się przyzwoita kobieta "zużywa" przy fizycznej robocie domowej którą ktoś jednak musi wykonać, i kombinować jak by tu sobie kochankę przygruchać.

      Wiesz co cię czeka?

      Powiem ci:
      -narastająca frustracja żony
      -coraz gorsze relacje w domu-kłótnie
      -cichy kolega żony
      -rozwód
      -brak dostępu do dziecka
      -słone alimenty

      Gratulacje.

      Pamiętaj za kilka lat, że sam to sobie stworzyłeś. Bo zamiast myśleć głową o całości, wolałeś wyłącznie o główce.
      • summer.man Re: co tu dużo mówić - gów,niarz jesteś 06.09.11, 10:36
        Droga Garibaldio, rozumiem że piszesz z własnego doświadczednia bo widzę, że masz już rozpisane scenariusze, mogłabyś do tego dołożyć jakiś "timing", zebym wiedział ile mam jeszcze czasu i jak rozplanować ewentualną strategię?
        Co do gó...arza to mnie rozbawiłaś ;)))
    • astrofan Re: moje ustabilizowane zycie 05.09.11, 21:53
      sądzę że nie przeskoczysz tego, konflikt marzyciela i prozy życia

      Twój problem to tyrania rozsądku - tego rozumu bez skrzydeł ;)
      • ferro2 Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 07:56

    • showmessage Taaa... 06.09.11, 09:12
      Pierwsza sprawa, której musisz się nauczyć o kobietach to że mają inny system wartości i inne priorytety. Największa zmiana następuje po urodzeniu dziecka. Nie ma od tego ucieczki, to czysta chemia. Nie zmienisz tego, bez złamania jej psychiki a tego nie chcesz bo ją kochasz. Kobieta żeby czuć się rozluźnioną, zadowoloną itp czyli gotową na bliskość, musi mieć odpowiednie środowisko, bez wiszących nad nią kolejnych zadań do zrobienia. Opcje są więc trzy; pomożesz jej by szybciej zdjąć z niej te wiszące sprawy, wynajmiesz panią do sprzątania lub znajdziesz sobie inną kobietę. Pierwszy wariant Ci nie pasuje. Drugi wydaje się optymalny o ile nie chcesz przejść do trzeciego. W trzecim wariancie i tak jest prawie pewne, że dojdziesz do punktu wyjścia.
      Umysł kobiety nakierowany jest na porządkowanie otoczenia tak jak twój na funkcjonalność. Po prostu nie da się ukryć że kobiety i mężczyźni mają przyznane przez naturę inne role. Tu nie chodzi o to żeby trwać przy swoim punkcie widzenia lecz o to żeby wykorzystać inny do wzmocnienia całości bo inny nie znaczy niewłaściwy. To czego Ty nie ogarniasz ogarnia Twoja partnerka i odwrotnie. Razem działając jesteście silniejsi i możecie więcej niż osobno.
      W każdej jednostce specjalnej masz ludzi o różnych specjalnościach. Podczas wykonywania zadań uzupełniają się, pracują jako zespół. Dobrze wyszkolony zespół rozumie się bez słów. Tak właśnie powinien funkcjonować związek, lecz nie jest to możliwe bez okresu szkolenia w którym się właśnie znajdujesz. Możesz opuścić drużynę dodać człowieka o odpowiedniej specjalności (panią do sprzątania) lub dokończyć szkolenie rozdzielając brakujące funkcje między obecnymi członkami drużyny.
      • n.wataha Re: Taaa... 06.09.11, 09:40
        Brachu, przypominasz mi mojego kolegę, który w wieku (sic!) 32 lat dziwił się gdy mu matka powiedziała, że nie ma w tym momencie pieniędzy na jego zachcianki i musi poczekać do wypłaty.
        Wiesz co jej powiedział? "Przecież masz kartę do bankomatu, możesz wypłacić. W bankomacie pieniędzy nie brakuje".

        Tak, niektórzy nigdy nie dorastają i wydaje im się, że życie jest jak plac zabaw - tylko bawić się do upadłego.
        A życie to nie bajka. Ktoś musi w nim zapierdzielać by książęta i księżniczki z bajki miały dobrze. Każdy z nas marzy by pensja przychodziła co miesiąc (najlepiej choć 4x większa), ale bez obowiązku zapierdzielania 5x w tygodniu po 8 godzin w nudnawej pracy. Ale cóż począć.

        Żeby karaluchy nie robiły sobie w naszym domu toru wyścigowego również trzeba od czasu do czasu w nim posprzątać, wyrzucić spleśniałe jedzenie, wyprać śmierdzące koszule czy skarpetki księcia. A i zakupy warto od czasu do czasu zrobić, by nie okazało się, że wstajemy rano, a tu nie ma co do gęby włożyć. Życie to szara codzienność, przeplatana jedynie od czasu do czasu tęczowymi chwilami, w których możemy się poczuć lepiej. Ty zaś chciałbyś zamienić je na jedną nie kończącą się balangę. Masz jednak pecha - nie urodziłeś się księciem z bajki.
        • summer.man Re: Taaa... 06.09.11, 11:04
          Drogi n.wataho, dzięki za ocenę sytuacji, ale muszę trochę Twą wizję mojego świata wyprostować. Po pierwsze niestety ale wydaje mi się, ze nie zrozumiałeś prawdziwego problemu, chociaż parę osób tutaj piszących mam wrażenie że tak i na pewno to nie jest to o czym Ty piszesz. Po drugie, moje życie to nie jest plac zabaw ani niekończąca się balanga, ja sam również w nim zapierdzielam żebym zarówno ja (czyli książe wg. Twojego nazewnictwa jak i moje 2 księzniczki (zona i córka) miały w miarę stabilny byt, akurat zakupy regularnie raz w tygodniu w supermakecie a pozniej na bierząco po pracy robię ja (na podstawie listy przygotowanej przez żonę) i porządki ze spleśniałymi serkami robię ja, faktem jest ze skarpety do pralki podobnie jak koszule wkłada zona i przyciska guzik start na programatorze, ale jesli chodzi o pralnię to sam oddaje tam garnitury kurtki itd do prania swoje i mojej rodziny.
          Co do niekonczącej się balangi, to żadko miewam czas, sporo zajmuje mi praca, dużo stresu, sprawy finansowe typu banki, rachunki sprawy prawne itd załatwiam ja, oczywiście podsumowując wszystko żona robi więcej, bardziej zajmuje się szkołą córki, ale tak juz musi być bo ja muszę być bardziej dyspozycyjny w pracy. Co do matki i bankomatu, od kiedy skończyłem 15 lat mieszkam poza domem rodzinnym i generalnie sam dbam o swoje sprawy, więc raczej z Twoim kolegą tak dużo mnie nie łaczy jakby ci się mogło wydawać. Sorry za długi wpis ale to Brach zaczął o skarpetkach serkach i księciach i kumplach na garnuszku mamusi. A tak jeszcze odnośnie balangi, czy dla Ciebie zajmowanie miejsca u partnerki zyciowej przed garnkami to dla Ciebie robienia z życia balangi? Dla Ciebie to moze i balanga, dla mnie tylko dbanie o pewne zasady i priorytety w życiu co wpływa na jego jakość. Mam rozumieć, bo tak mi sie kojarzy z Twoim postem Twoje życie to tylko zap...dol od świtu do nocy i nawet nie zatrzymujesz się za chwilę żeby sprawdzić czy naprawdę to ci daje satysfakcję i w ten sposób chcesz dalej żyć?
          • mela1 Re: Taaa... 06.09.11, 11:11
            Pracujesz ty, pracuje żona. Ty robisz zakupy, ale co masz kupić, to już ona ma pomyśleć. żona wkłada skarpetki do pralki i naciska guzik... Tak właśnie postrzegasz jej obowiązki, co to jest włączyć guzik. Nie chcę, żeby to głupio zabrzmiało, ale prace domowe to też myślenie o nich. Że trzeba zrobić to pranie takiego, a nie innego dnia, żeby było co na siebie włożyć, pomyśleć, co kupić, co z tego ugotować. Zajmij się tym przez jakiś czas i zoabczysz czy to tylko naciśnięcie guzika. Bo rozwiesza się, zdejmuje, rpasuje i trafia do szafy samo.
          • n.wataha Re: Taaa... 07.09.11, 12:16
            A może Ty stałeś się po prostu pracoholikiem i nie jesteś w stanie zorganizować sobie tak tygodnia by mieć również czas na przyjemności?

            Ja pracuję, żona pracuje. Mamy 7 letnie dziecko, ale mam czas wybrać się na basen, do knajpy, czy na łono natury. Mam czas na pogranie sobie na komputerze, ale nie kosztem rodziny. Oni również mają czas na swoje przyjemności.

            Nie żyjemy w XIX wieku. Mamy właśnie pralki, zmywarki. Mam kosiarkę do trawników i żywopłotu, by nie robić tego 10x dłużej nożycami. Jak chcemy mieć więcej czasu dla siebie, to zamiast stać nad garami idzie się do restauracji i tam je obiad, albo kupuje na wynos by zjeść sobie na słoneczku w ogródku.

            Problemem wielu mężczyzn w XXI wieku jest chora pogoń za pieniędzmi. By było lepiej, więcej, wygodniej. A tak naprawdę to "apetyt rośnie w miarę jedzenia" i gdybyś przypomniał sobie jak "dostatnio" żyłeś 10 lat temu, to może by Ci się oczy otworzyły, że tak naprawdę to cały czas podnosi Ci się status finansowy, problem tylko w tym by umieć od czasu do czasu spauzować i powiedzieć "nie" nie zostanę po godzinach w pracy, bo mam ochotę na jakąś rozrywkę i mam w dupie premię w tym miesiącu, bo ta premia nie zwróci mi zmarnowanego czasu, który mógłbym wykorzystać na coś dużo przyjemniejszego.

            Jak kiedyś dojdziesz do wniosku, że wcale nie musisz zapierdzielać jak wół, by zmienić za ileśtam lat samochód na nowszy model, "bo moi koledzy jeżdżą nowszymi" to wreszcie poczujesz, że życie wcale nie jest takie smutne.
      • mela1 Re: Taaa... 06.09.11, 10:42
        Uwielbiam czytać, że mój ko9biecy mózg jest stworzony do porzadkowania. Jesteśmy z różnych planet i inne bla bla bla.
        A facet, który siedzi w firmie po 16 godzin na dobę, ma właśnie na głowie masę rzeczy do zrobienia, na które czeka szef i które same się nie zrobią, na pewno byłby wniebowziety, gdybvy żona przyszła i powiedziała: teraz chcę budować z tobą bliskość, chcę seksu, przytulania, te duperele pracowe zrobisz jak już zaspokoisz moje potrzeby. Tylko pamiętaj, musisz je zrobić, nawet jak będziesz zmęczony, bo ja oczekuję, że dostaniesz premię. Ja jak już siię pobzykam, to pojdę spać albo oglądać telewizję.
        Wydawało mi się, że to mężczyźni nie mają podzielnej uwagi i nie pobiegną radośnie się tulić, kiedy mają właśnie coś do zrobienia. Ważnego/nieważnego - kwestia oceny. Dla mnie ważniejsze jest to, że ona wie, że MUSI to zrobić, bo samo się nie zrobi, a nie to, że przecież sprzatać nie trzeba tak często. Wybór, jak często powinien należeć do osoby, która to robi.
        Raz mi facet strzelił focha po tym, jak zaczęłam u niego sprzatać. Nie mieszkam z nim, a on nie ma czasu na sprzątanie. Mi syf przeszkadzał, jak zaczęłam się kleić do podłogi. Więc wzięłam się wściekła za sprzatanie, a on siedział nafoszony, że sprzatam zamiast spędzać z nim czas. Nie jestem manaiczką sprzatania, uznałabym się raczej za brudasa, ale są jakieś granice. Seks pośród śmieci może być interesujący raz, ale jako zwykłe tło to jednak wolę kawałek kanapy, na której mogę usiąść bez obawy, że trafię w brudny talerz albo pudełko po pizzy.
        • showmessage Re: Taaa... 07.09.11, 12:49
          > Uwielbiam czytać, że mój ko9biecy mózg jest stworzony do porzadkowania. Jesteśm
          > y z różnych planet i inne bla bla bla.

          Tak po prostu jest bez względu czy Ci się to podoba czy nie. ;)

          > Raz mi facet strzelił focha po tym, jak zaczęłam u niego sprzatać.
          Sama to potwierdzasz, Twój facet strzelił focha bo to nie był dla niego problem. Dla Ciebie był bo taką masz konstrukcję. O czym pisałem. :D

          > A facet, który siedzi w firmie po 16 godzin na dobę, ma właśnie na głowie masę
          > rzeczy do zrobienia, na które czeka szef i które same się nie zrobią, na pewno
          > byłby wniebowziety, gdybvy żona przyszła i powiedziała: teraz chcę budować z to
          > bą bliskość, chcę seksu, przytulania, te duperele pracowe zrobisz jak już zaspo
          > koisz moje potrzeby. Tylko pamiętaj, musisz je zrobić, nawet jak będziesz zmęcz
          > ony, bo ja oczekuję, że dostaniesz premię. Ja jak już siię pobzykam, to pojdę s
          > pać albo oglądać telewizję.

          Tu też nie myślisz jak facet. :D Większość facetów byłaby w niebo wzięta mogąc sobie zrobić przerwę na seks między raportem a naradą w pracy. Część zapewne siedziałaby w pracy 24h na dobę gdyby to było możliwe. :D

          > Wydawało mi się, że to mężczyźni nie mają podzielnej uwagi i nie pobiegną radoś
          > nie się tulić, kiedy mają właśnie coś do zrobienia. Ważnego/nieważnego - kwesti
          > a oceny. Dla mnie ważniejsze jest to, że ona wie, że MUSI to zrobić, bo samo si
          > ę nie zrobi, a nie to, że przecież sprzatać nie trzeba tak często. Wybór, jak c
          > zęsto powinien należeć do osoby, która to robi.

          Podzielnej uwagi może nie, ale różnica tkwi właśnie w kwestii ważnego/nieważnego. Dla Ciebie priorytetem będzie wykonanie porządków a potem ew seks, dla Twojego partnera seks a potem ew. porządki. To jest różnica o której piszę, różnica priorytetów. Oczywiście jest ona płynna, ale podział ze względu na płeć zazwyczaj jest bardzo wyraźny.
          • garibaldia Re: Taaa... 07.09.11, 18:46
            >
            > Tu też nie myślisz jak facet. :D Większość facetów byłaby w niebo wzięta mogąc
            > sobie zrobić przerwę na seks między raportem a naradą w pracy. Część zapewne si
            > edziałaby w pracy 24h na dobę gdyby to było możliwe. :D
            >


            Przypomniało mi się, jak koleżanka wspominała swojego byłego męża (zostawiła go dla kochanka- spokojnego faceta który nacisk kładzie na finansowe zabezpieczenie rodziny i uporządkowane bezpieczne życie)
            - z tęsknotą mówiła że jej były to gdyby mu w trakcie małżeństwa zadzwoniła "przyjeżdzaj, mam ochotę na mały numerek" to rzucił by każdą robotę i natychmiast przyjechał by ją przelecieć.
            chwilę później przypomniała sobie, że gdy zadzwoniła "mężu wody mi odchodzą poród się zaczyna" to mąż nie był zainteresowany przyjechaniem i pomocą bo miał "ważną" pracę, także nie miał czasu odwiedzić jej w szpitalu gdy chorowała i z większością problemów musiała sobie radzić sama, obecnie sama utrzymuje także jego dzieci. był zainteresowany jedynie otrzymaniem seksu i na to wezwanie reagował natychmiast.
            -i tęskonta za exmężem przeszła jak ręką odjął.
    • margie89 Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 11:08
      Life is brutal and full of zasadzkas and kopas w dupas... niestety ktoś musi zapierdzielać żeby ktoś mógł się wylegiwać na kanapie i mieć czas na fantazje o kochance czy planowanie weekendowej popijawy. Opisujesz tutaj jaki to jesteś biedny. To że przynosisz do domu pieniądze to łaski nie robisz bo ona też zarabia na wasze utrzymanie a dodatkowo ma na głowie wszystkie obowiązki domowe by jaśnie Pan czuł się w czystym domu dobrze. Wiem że najłatwiej jest dalej nic nie robić tylko robić z siebie ofiarę i być niewdzięcznym że żona sama zajmuje się domem, ale może byś w końcu ruszył dupę sprzed telewizora i jej zaczął pomagać. Tak naprawdę to może jej wychowanie było takie, że kobieta to pani domu i wszystko ogarnia, ale ja czegoś takiego nie trawię - dom jest nasz i dbamy o niego oboje. Zróbcie sobie jakiś grafik, gdzie znajdziecie czas na domowe obowiązki, czas wolny, wspólną zabawę z dzieckiem i czas dla siebie. I powiedz jej, że potrzebujesz więcej czułości i bliskości bo czujesz, że się od siebie oddalacie. Połączenie sztuki konwersacji i kompromisu czyni cuda.
      • margie89 Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 11:13
        Poza tym nawet jakbyś od niej odszedł to wiele by się w jej życiu nie zmieniło, no może mniej prania i zmywania by miała, a wszystkim co myślą, że się wszystko za nich zrobi zawsze mówię serdeczne spier..laj ;)
        • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 11:30
          no dobrze miłó było Was poczytać, wiele się tu nauczyłem, przede wszystkim że ja chyba nie mam w życiu wcale tak źle, bo jak ja mam źle to co muszą czuć Wasi męzowie, partnerzy, ci to dopiero mają z Wami prze...bane ;) No chyba że Panie są takimi bohaterkami tylko na forum a w domach to zasuwają dla swoich misiów aż furczy no i bez szemrania ;)
          • margie89 Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 12:01
            wiesz jeżeli trzeba być bohaterem, żeby umieć wyrazić własne zdanie i oczekiwania to jestem HEROSEM. I niech żyje podział obowiązków i udany, satysfakcjonujący obu partnerów seks, z którym podobno masz problem. A nawiasem mówiąc mój partner jest zachwycony, że ma takiego HEROSA i nie musi się domyślać co mi po głowie chodzi.
            • zawsze_gabagibagazyl Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 12:16
              A mi żona autora wątku przypomina moją mamę. To znaczy nie wiem, jak tam było u moich rodziców z chędożeniem, ale wiem, jak ciężko było wytrzymać z manią porządków mojej mamy. Przychodziła z pracy i nie była w stanie usiąść i odpocząć, tylko zabierała się za mieszkanie. A wiecie, co było najgorsze? Że to, co zrobiliśmy my (tata, brat i ja) zawsze było zrobione źle i mama zawsze MUSIAŁA to poprawić. Miała takie standardy czystościowe, że nie dawaliśmy rady do nich doskoczyć, a ona nie potrafiła się zrelaksować, jeśli nie było tak, jak miało być.
              Kiedy była po siedemdziesiątce, w przystępie szczerości powiedziała mi, że wyszła za mąż nie za tego, co powinna. Może żona autora też "zasprzątuje" niewłaściwą decyzję?
            • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 12:22
              Margie zazdroszczę Ci jeśli tak jest w Twoim związku, ale swoją drogą jestem ciekawy czy Twój miś też jest takim optymistą w ocenie, bo na razie znamy tylko przechwałki "jakie to moje małzenstwo jest super" tylko z Twojej strony ;), ale daj Ci boze, z drugiej strony albo to juz chyba z trzeciej jak on znosi te listy na scianie z podziałem obowiazków bo mnie to przypomina zycie w internacie, w którym kiedys mieszkałem ;)
              • margie89 Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 12:57
                Rozwiązanie z podziałem obowiązków na ścianie Tobie zaproponowałam skoro ustnie nie umiecie tego ustalić ;) a mój misiaczek nie zagląda na fora, więc jego zdania nie poznasz, a ja sama siebie chwalić nie lubię bo to takie nieskromne jest ;D
        • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 12:30
          Margie szokujesz mnie, dlaczego kobiety twojego pokroju zawsze uwazają ze coś sie robi za kogoś za nich, nie pomyslałas kiedyś ze moze ten Twój wybranek wcale nie chce zebys robiał to wszystko za niego, moze wolałby zebys na jeden dzien to pie..nela i usiadła obok niego anie on zapiernicza koszac trawe ty zmywasz pogody on pranie ty zmywanie, fajnie ale to mi przypomina troche ze stajecie sie przedmiotami a nie podmiotami w waszym zyciu.
      • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 12:25
        a propos waszego idealnego zycia i grafika zajęc to seks mezowi wpisałas na którą godzinę w sobotę...?
        • margie89 Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 13:05
          codziennego sprzątania sama bym nie zniosła, góra 2 razy w tygodniu (i to jak jest jakieś święto ;) ale takie rzeczy jak obiad czy zmywanie trzeba robić codziennie, chyba że zje się na mieście ;) a jeśli chodzi o seks to dla mnie mógłby być codziennie rano i wieczorem każdego dnia tygodnia, tylko moje kochanie czasem zbyt zmęczone ;)
          • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 13:30
            to moze jednak nierówno podzieliłas te obowiazki skoro ty chcesz sie bzykac a Twoje kochanie jest zmęczone? Moze ze tak prawie zacytuje Twój post wziełabyś dupę sprzed telewizora i go odsiazyła trochę, myslisz ze facet sam wszystko zrobi a pzoniej tobie w głowie sie pie..doli o seksie tylko myslisz a on biedak zmeczony po tyraniu na dwa etaty najpierw tyra w pracy pozniej w domu odfajkowuje przydzielone mu obowiazki, pomysl tez czasem o nim?;))))
            • margie89 Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 15:28
              o nim to ja cały czas myślę, dlatego tak seks mi w głowie ;)))))))) poza tym kobiety mają podzielność uwagi, tutaj sprzątam a w głowie mogą się ciekawe fantazje tworzyć ;D a obowiązki są równo rozdzielone dlatego oboje mamy czas nie tylko na przyziemne sprawy.
              • summer.man Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 15:48
                powiedz, czemu tak usilnie chcesz mnie przekonać, że jest u Was tak idealnie?;) A może to nie mnie tylko samą siebie...?
                • margie89 Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 15:58
                  Nie chcę Cię do niczego przekonywać bo i tak masz swój rozum i pomyślisz to co będziesz chciał. A nie pomyślałeś, że komuś po prostu może się układać? Widocznie akurat się nam udało dobrać i jak na razie osób trzecich w naszym związku nie potrzebujemy ;)
        • margie89 Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 13:20
          jeśli chodzi o grafik: patrz mój post z 12:57
    • astrofan Re: moje ustabilizowane zycie 06.09.11, 17:39
      z tych opinii tutaj wynika iż kobiety z góry są już zmęczone, przepracowane i niezadowolone ze swojej pozycji,

      a to, że tylko (!) faceci wykonują wszelkie ciężkie i nieprzyjemne fizyczne prace (jeżeli już tak generalizować) - po których musza być fizycznie wykończeni - to już oczywiście sprawa osobista facetów :)
      • garibaldia Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 12:01
        hehehe
        przypomina mi się jakie kilka lat temu było larum oburzonych panów, że "kobiety nie powinny otwierać firmy remontowo-budowlanej bo to nie praca dla nich!"
        ...a żadnemu z tych panów nie przeszkadzało równocześnie, gdy własna małżonka skręcała meble lub malowała wspólne mieszkanie gdy on tradycyjnie "nie miał czasu"

        • astrofan Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 12:53
          jezeli chodzi o fizyczne zap...anie to mieli rację, sama idea a raczej ideologia równości jest chora, choćby wobec naturalnej różności fizologicznej i psychicznej

          a skręcać półki? bez przesady, co to ma być? kobiety nie są chyba z założenia inwalidkami fiycznymi i intelektualnymi? :)
          • garibaldia Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 13:09
            jeśli kobiety mogą obsługiwać wiertarkę to dlaczego panowie mają problem ze ścierką, mopem, żelazkiem, marchewką z groszkiem na ciepło i kupą dziecka?
            • astrofan Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 13:29
              czemu mają mieć problem? ale może nie są już w stanie? czym innym jest przynieść ze sklepu 2kg kartofli, a czym innym przez 8h nosić wory po 60kg ... spróbuj to zrozumiesz ;)

              jesteś w stanie przebiec 100m, prawda? ale czy zrobisz to w 9,5s? widzisz różnicę?
              • garibaldia Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 13:37
                standardowy mężczyzna-pracownik fizyczny spędza czas na podpieraniu łopaty przez 8 godzin, nie zauważyleś popularnego u nas obrazka ?:P
                i dlaczego uważasz, że wszyscy mężczyźni pracują ciężko fizycznie? jestem w kolejnej mojej pracy-większość panów i żaden z nich nie ma ciężkiej fizycznej pracy. Incydentalnie, raz na miesiąc muszą przenieść jakieś cięższe pudło. A kilkakrotnie słyszałam ich rozmowy z żonami, gdzie jojcyli jak potwornie się umęczyli w pracy.... Fakt, nuda męczy :D
                • astrofan Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 13:52
                  słuchaj zdecyduj się czy generalizujesz czy nie, cieżkich fizycznie prac w zasadzie (i słusznie) kobiety nie wykonują, co nie znaczy iż to się nie zdarza w ogóle, tak samo jak nie każda kobieta jest zagrzebana w domu z pieluchami

                  ja piszę onaturalnych różnicach i bezsensie ideologicznej równości, a nie szczególnych przypadkach
                  • garibaldia Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 14:13
                    a ja nie rozmawiam o ideologiach tylko o prawdziwym życiu.
                    znam mnóstwo przypadków, gdzie facet raz na tydzień zrobi w domu coś cięższego i uważa, że w związku z tym jest uprawniony by to jego żona zapieprzała koło niego dzień w dzień wykonując codziennie przez wiele godzin wcale nie lżejszą pracę od jego jednorazowego występu.

                    znam mnóstwo rodzin, gdzie w weekendy kobiety stoją przy garach, przy zlewie, przy porządkach - uwikłane w milion mniejszych i większych czynności koniecznych do utrzymania domu w jakim takim porządku, a mężczyzni w tym czasie oglądają tv bo nie ma "ich obowiązków" do wykonania. Raz na miesiąc narąbią drewna do kominka i tyle z domowych zajęć jest "ich", czekają na gotowy cieply obiad i nie przejmują się brudnymi garami po nim.
                    i nie ma tu płeć czy "równouprawnienie" nic do rzeczy
                    Ale schemat narzucony przez społeczeństwo- że domem ma się zajmowac kobieta,
                    i brak umiejętności kobiet by presji otoczenia (a nierzadko matki, cioć ) nie dać się wrobić w kierat bez wyjścia.
                    Obecnie: żona uwiązana w domowym kieracie obowiązków = znudzony mąż ma za dużo czasu i ląduje u kochanki.
                    mądra żona dzień w dzień wychowuje męża(jeśli go matka nie wychowała) i wdraża w obowiązki domowe -> mężowi nie kochanki w głowie a żona ma czas dla siebie i dla małżeństwa.
                    • astrofan Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 14:25
                      ok, to czemu to robią? dlaczego nie widzę kobiet w technice i nauce? aby napisać artykuł wystarczy chcieć i umieć, jestem właśnie na pewnym otwartym seminarium szkoleniowo naukowym, przyjść mógł każdy, jest 12 facetów, przyszli tylko i włącznie z ciekawości, czemu nie przyszły kobiety?

                      bo piorą lub pracują? to czemu nie przyszły te samotne i niepracujące?
                      • garibaldia Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 14:44
                        sorry, ale przed chwilą twierdziłeś, że facet po swojej pracy jest śmiertelnie zmęczony bo fizycznie przez 8 godzin dzwigał 60kg worki.
                        czy smykałaka do rozkręcania radioodbiorników też podlega pod ciężką fizyczną pracę?
                        jak idziesz z prezentem do znajomych mających dzieci - to jaką zabawkę przynosisz dla chłopca a jaką dla dziewczynki? KTO wychowuje dzieci i zaszczepia określone zainteresowania?
                        Skłodowska-Curie też była mężczyzną?
                        Mam m.in. tytuł inżyniera - gdy dawno temu szukałam pracy w zawodzie oferowano mi wyłącznie pracę sekretarsko-biurową.
                        Mam wiele znajomych kobiet pracujących w ścisłych zawodach techniczno-analitycznych. Jak i kolegów, ktorzy nie dzwigają worków po 60 kg.
                        Niedawno byłam na spotkaniu z technik biznesu. Bezpłatnym. Przyszło 200osób, w tym 184 kobiety.
                        No i co z tego? Co ma piernik do wiatraka?

                        Zapytaj autora tego wątku, dlaczego nie jest z tobą na tak szalenie interesującym seminarium by sobie ubarwić swoje nieciekawe życie w którym ma jednak sporo wolnego czasu do zagospodarowania - tylko woli patrzeć w tv lub pić z kolegami narzekając na zapracowaną żonę która nie ma czasu na seks.
                        • astrofan Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 17:50
                          to ma piernik do wiatraka, że do ciężkich fizycznych robót kobiety się z natury nie nadają, do zadań twórczych i kreatywnych (tworzenie nowych technologii, nowych biznesów, nauki, sztuki itp) także, o pracy na wsi nie ma co mówić, dom nie zaspokaja z kolei ambicji współczesnej kobiety,

                          najlepiej przyjść na gotowy biznes i nim zarządzać, a ponieważ tu akurat podaż takich wygodnych (oczywiście najbardziej w świecie utalentowanych, wykształconych, predysponowanych) przekracza popyt to można użalać się nad niesprawiedliwością świata urządzonego przez mężczyzn

                          co do wychowania małych dzieci, to nie tylko nie neguję znaczenia tu kobiety ale budzi to mój największy szacunek, jeżeli kobieta nie da się zwariować i zostaje jak najdłużej z maluchem w domu zamiast dla durnej pracy asystentki w biurowym niewolnictwie, zostawiać kilkumiesięcznego niemowlaka w rękach obcych

                          mężczyźni i kobiety są fundamentalnie różni, i mają inne podejście choćby do kwestii tak prozaicznej jak porządek w domu, a jeżeli kobieta chce mieć dom ustawiony na swoich zasadach to po pierwsze musi sama głównie o to zadbać, a po drugie uwzględnić odmienne podejście do tych spraw mężczyzny
                          • garibaldia Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 18:04
                            czyli tak naprawdę w twojej wizji kobiecie mężczyzna nie jest potrzebny na stałe(jedynie przysparza nadmiernych obowiązków) , wystarczy jego kasa.
                            sorry, ale z tymi wybitnymi umiejętnościami męskimi gadasz jak potłuczony. jakoś nie widzę tego w otoczeniu, wręcz przeciwnie facet który ma sensowną pasję i nie jest zwykłym wygodnickim leniem to ewenement. a za karierą wielu znajomych stoją ich żony które wiedziały jak mężem pokierować i dotąd ciosały mu kołki na głowie aż ruszył dalej z marnego etaciku i przełożył teoretyczną inteligencję na praktyczne zyski dla siebie i rodziny.

                            niech sobie facet zostanie 5 lat na wychowawczych i macierzyńskich, zajmując się zupkami i kupkami i upierdliwymi małymi czynnościami, a potem może opowiadać jak to miał czas wtedy pisać artykuły i wymyślać nowe technologie i rządy sprawować :DDDDD

                            siedzisz na jakimś nudnym seminarium, nudnym-bo nudę zabijasz na forum i najbardziej światła myśl z tego seminarium to ta, że jest was na nim kilku męskich pierników i nie można sobie na cycki kobiet popatrzeć...
                            fakt - szczytowe osiągnięcia męskiej światłej myśli...





                            • astrofan Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 19:02
                              i widzisz brakuje Ci argumentów i zacznasz się nieudolnie silić na złośliwości, niepotrzebnie

                              przy czym wypowiadasz się na temat o którym nie masz pojęcia, czym doskonale wpisujesz się w wizerunek wyzwolonej kobiety "mały rozumek a zdanie wyrobione na każdy temat"

                              aby Ci coś rozjaśnić, wyobraź sobie że seminaria są częściej raczej nudne niż ciekawe, na szczęścia nie trwają zbyt długo, taka proza życia, dużo żmudnej pracy, rzadko perły

                              ad meritum
                              osobiście nie widzę czym tak bardzo kobiety miałby by być wyjątkowo zmęczone, w stosunku do tego jak to przedstawiają,

                              w każdym razie w moim otoczeniu mężczyźni pracują dużo więcej, i dużo więcej przynoszą kasy do domu, i jest rzeczą naturalną iż to kobiety w dużej mierze zajmują się domem (i nie zauważyłem by ktoś licytował się tu na zmęczenie ) - i wszędzie to funkcjonuje raczej dobrze

                              nie zauważyłem także by te wyzwolone kobiety bez obciążeń, faceta i dzieci coś szczególnego dokonały, wręcz odwrotnie

                              ... na marginesie, w Twoich wywodach nie ma za grosz logiki i konsekwencji, w jednym zdaniu potwierdzasz to czemu w poprzednim zaprzeczasz, masz jakiś pomysł co z tym zrobić? :)
                              • garibaldia Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 19:40
                                a ja widzę że ty się plączesz w zeznaniach, nie odnosząc się zupełnie do meritum tylko usiłując skierować tok na pustą akademicką dyskusję "wyższość yntelektualna mężczyzny nad kobietą".
                                z powodu, że na jakimś nudnym technicznym seminarium siedzicie w kilku (jeszcze raz KILKU!) mężczyzn, utyskując że nie ma rozrywki pt kobiety w grupie, wysnuwasz piorunujące wnioski że kobiety nic nie tworzą, nie ma ich w nauce, nigdzie ich nie ma gdzie coś istotnego jest tworzone. doprawdy - chyba tylko mążczyzna może być takim "wąskotorowcem".
                                ach! przepraszam. jedyna wg ciebie rola kobiety godna uwagi i podziwu to rezygnacja z kariery by siedzieć w domu i wychowywać dzieci. co i tak zapewne jej się średnio udaje.

                                gratulację przerostu ego i poplątania z pomieszaniem w obrazie ludzkich możliwości.
                                kobieta powinna siedziec z dziecmi zajmując się zupkokupką a równocześnie patrzcie-nie ma jej w śmietance tworzącej technologie tego kraju! to dlatego na pewno że jest ograniczona i nie ma predyspozycji. na pewno.

                                ciekawe z kim są twoje dzieci, gdy ty siedzisz na luźnym seminarium zachwycając się swoim yntelektem.
                                bo chyba nie zostawiłeś ich z żoną która w ten sposób na seminarium być nie może?
                                • astrofan Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 21:40
                                  głupia jesteś
                                  • margie89 Re: moje ustabilizowane zycie 08.09.11, 10:19
                                    astrofan podsumowaniem całej wymiany zdań "głupia jesteś" ukazał swoją prawdziwą inteligencję na poziomie przedszkolaka, któremu mamusia nie chciała kupić lizaka ;) poza tym widać komu skończyły się argumenty.
                              • zuzi.1 Re: moje ustabilizowane zycie 08.09.11, 09:34
                                Odpieprz się astrofan od garibaldi dziewczyna Ci o prawdziwym życiu pisze a Ty jej wciąż pieprzysz o teorii...wrzuc sobie na luz i delektuj się swoimi wizjami zycia i miejsca kobiet i mężczyzn w świecie...pieprzysz jak potłuczony...
                    • zuzi.1 Re: moje ustabilizowane zycie 08.09.11, 09:29
                      O tak garibaldia z tym tekstem zgadzam się w pełni, mądra z Ciebie kobieta jest :))) pozdro

                      "mądra żona dzień w dzień wychowuje męża (jeśli go matka nie wychowała) i wdraża
                      w obowiązki domowe -mężowi nie kochanki w głowie a żona ma czas dla siebie i dla małżeństwa"
    • garibaldia ciekawe życie wg summer: 07.09.11, 13:16
      -przychodzi chłop z roboty, żona w brudnym fartuchu podcierająca pupę niemowlęciu jeszcze z pampersem w ręku rzuca się na niego by uprawiać dziki seks.
      -jeśli nie ma tego co powyżej to chłop idzie uprawiać ciekawe życie gdzie indziej , to znaczy do knajpy zachlać się z kolegami.


      ciekawe, jakie to jeszcze nietuzinkowe propozycje dla spędzania "ciekawie" czasu ma autor :P
      • anka_cyganka35 Re: ciekawe życie wg summer: 07.09.11, 13:27
        no jakbym mojego męża słyszała. byłego. wiesz jego spostrzeganie problemu po rozwodzie zmieniło się diametralnie. schemat ten sam co u ciebie. on po pracy luzik ja dziecko dom zapiernicz. a nie jestem idealna pania domu ale ogarnac jakos to wszytsko trzeba. no znalazł 20 letnia kochankę. szczesliwy nie jest. rodzina rozbita. dziecko to bardzo przezywa. wiec kolego zamów pania do sprztania, dziecku opiekunke i zabieraj zone na balety. ale załatw to. bo od samego gadania to sie nic nei robi.
        • anka_cyganka35 Re: ciekawe życie wg summer: 07.09.11, 14:02
          i jeszcze jedno: odkąd mi odeszły obowiązki związane z jego obsługą mam straszną ochote na seks :)
    • anna_sla Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 14:18
      > Czy to jużczas zeby poszukac kochanki skoro perswazja rodzinna nie działa?

      nie. to już czas DOROŚLEĆ. Masz dziecko a chyba jednak powinieneś go jeszcze nie mieć, bo nie dojrzałeś do tego. Jak nie pomyjesz podłóg to Twoje dziecko będzie żarło paprochy z podłogi, jak nie pomyjesz naczyń/butelek to obudzisz się w nocy ZASPANY i będziesz musiał te cholerne butle czyścić (nic bardziej wku...ajacego w nocy nie ma). Tobie może wisieć bałagan, usiądziesz sobie na wyrku i masz to w d.. ale Twoje dziecko w tym syfie się tarza, tego chcesz dla swojego dziecka? To nie znaczy, że dom ma najpierw zawsze błyszczeć.

      Tobie mija ochota na cokolwiek po sprzątaniu lub w trakcie a jej przechodzi widząc jak jej w tym nie pomagasz.

      Niestety czekanie na czas we dwoje już zawsze będzie trwało do wieczora i ciesz się póki masz dziecko małe. Moim nawet jak powiem żeby teraz nie wchodziły do naszego pokoju dopóki im nie powiem kiedy mogą to i tak wlezą, albo się pobiją i trzeba interweniować itd..

      O tak, bywa, że przysypia któreś z nas zanim się doczeka tej chwili wieczorem, nieraz nawet trzeba czekać kilka dni.. ale kiedy już nastąpi, wtedy jednogłośnie stwierdzamy, że warto było czekać ;)

      Wkroczyłeś w inny poziom życia i albo szybko się w nim odnajdziesz i pomożesz swej kobiecie też w nim znaleźć,a lbo zabieraj dupę w troki i nie marnuj dziewczynie życia.
    • shachar Re: moje ustabilizowane zycie 07.09.11, 22:29
      Twoje amory jej nie leżą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka