Dodaj do ulubionych

Kwestia wiary

29.03.05, 18:21
Na TVN jest program Drzyzgi o wierze dzieci...
Fajni są polscy rodzice. Mogą, np. własnego dziecka się wyprzeć, bo zmieniło
religię. Fajno. Na widowni mamy stare dewoty, które prawie płaczą i
szlochają, bo cała rodzina katolików, a on został Muzułmaninem. Skoro wszyscy
wierzący, katolicy itd. to czemu tyle zła wokół nas? Ciekawe, ciekawe. nie ma
nic gorszego niż zakłamanie i klapki na oczy.
Obserwuj wątek
    • kisielt Re: Kwestia wiary 29.03.05, 18:50
      Ludzie boją się czego nie znają, a nie specjalnie chce im się to poznać. Swoją
      drogą skoro matka wyrzeka się dziecka z powodu zmiany wiary... to po co jej
      powód... skoro taki błachy wystarczy, to może on wcale nie jest potrzebny.
      • mamba8 Re: Kwestia wiary 29.03.05, 19:18
        tiaaaa i rydzyk jest pięknym przykładem.....w dzisiejszych czasach coraz mniej
        ludzi z zasadami i swoimi wartościami i ogólnie wszystko idzie w złym kierunku.
        • kisielt Re: Kwestia wiary 30.03.05, 18:04
          nie bardzo łapę co ma Rydzyk do mojej wypowiedzi
    • gomory Re: Kwestia wiary 29.03.05, 22:13
      Mozesz mi uwierzyc, ze muzulmanscy rodzice takze moga wyprzec sie dziecka ktore
      przeszlo na katolicyzm ;).
      Ja tam uznaje, ze jesli sie jest salbowierzacym, to lepiej sie zbytnio nie
      wypowiadac na tematy religii. Przynaleznosc ludzi do jakiejkolwiek religii nie
      likwiduje zla - to tak na marginesie.
    • mabiwy Re: Kwestia wiary 30.03.05, 13:06
      wiara ma określone aksjomaty, nie każdy wyznawca ma tle ufności i siły aby żyć
      zgodnie z nimi. Ułomności są przypisane czlowiekowi, ale to też nie powód by
      potępiać w czambuł.
    • bzz_bzz Re: Kwestia wiary 30.03.05, 13:29
      Moja mama się mnie nie wyparła! (Jeszcze...:))
      • morlok.rap Re: Kwestia wiary 30.03.05, 13:56
        moja też nie
    • pewien_student Re: Kwestia wiary 30.03.05, 14:46
      ehhh... moze mnie sie jeszcze nie wyrzekli, bo dla swietego spokoju laze jeszcze
      do tego kosciola na godzine tygodniowo, ale znam to z autopsji. i z autopsji
      moge powiedziec, ze rodzice ktorzy tak kurczowo trzymaja sie kwestii wiary
      bardzo powaznie, moze nawet zbyt powaznie, podeszli do kwestii przyzeczenia
      zlozonego instytucji Kosciola, a przede wszsytkim sobie samym, co do wychowania
      w wierze i traycji katolickiej. oni prawdopodobnie nigdy juz nie przyjma do
      wiadomosci ze ich dzieci wybraly inna droge - dla nich to jest nie do
      pomyslenia. postrzegane jako zdrada wychowankow, a tym samym, podwazenie ich
      wlasnego autorytetu. a co za tym idzie - nagle jeden z priorytetow w ich zyciu,
      nierzadko sens, gdzies szlag trafia. "bo przeciez my dla twojego dobra" i
      faktycznie uwazaja ze to jest dobre. dlatego wcale sie nie dziwie reakcjom mojej
      matki, z ktora z tak blahego powodu, mialem niezle przehery - stwierdzilem ze
      nie warto w tym wypadku robic z tego blahego w sumie powodu wojny domowej.
      godzina na tydzien mnie nie zbawi (doslownie tez nie :P ).

      troche gorzej sytuacja wyglada w sektach, na przyklad u Jehowych. tam taka
      deklaracja oznacza calkowita utrate wiezi z ludzmi pozostajacymi we wspolnocie
      wyznaniowej. izolacja zdrajcow, ostentacyjne wydalenie ze zboru. oczywiscie
      rodzic nie bedzize mial prawa widywac dziecka, wiec dochodzi jeszcze poczucie
      straty dziecka.
      nota bene w przypadku SJ wydalonym mozna byc za palenie papierosow, zjedzenie
      "nieczystego", ze o transfuzji krwi nawet nie wspomne.


      no ale przyznajcie sie - ile osob potrafiloby ze stoickim spokojem przyjac do
      wiadomosci podwazanie swojego autorytetu?
      • tygrysio_misio Re: Kwestia wiary 30.03.05, 20:52
        ja bym znosla bo nie uwazam ze jestem nieomylana

        niestety ludzie ktorzy wierza bo od dziecka byli ciagani do kosciola itp i nie
        byli w stanie sami sie nad wiara zastanowic tylko poszli na latwizne i przyjeli
        bez zadnych argumentow to co im wciskano nie sa w stanie pojac tego

        jesli ktos wierzy bo tak jest latwiej i tak bylo od dziecka to tak naprawde
        zazwyczaj nie ma pojecia o zasadach wiary i dla takich ludzi bycie dobrym
        chrzescijaninem to chodzi do kosciola i dawac na tace w piatek nie jest miesa...
    • c.kapturek Re: Kwestia wiary 30.03.05, 15:23
      taa, pani Drzyzga niezłych gosci zaprasza ;-)))))))))
      dla mnie kwestia religii wyglada podobnie jak wychowania, czyli jak zostanie
      przekazana.
      rozumiem to mniej wiecej tak, że w każdej religii jest przewodnik duchowy,
      którego zadaniem jest poprowadzic wierzącego w jego drodze duchowej, ale
      wierzacy tez musi "dać" cos od siebie, czyli wykazac się odrobiną zangażowania
      w tą drogę, inaczej po co nia kroczy.
      dlatego, kogos kto mówi, że wierzy, a nie jest do końca zaangazowany w to, nie
      jest dla mnie reprezentantem.
      np. w polskich rodzinach katolickich, rzadko kiedy rodzice czytaja dzieciom
      biblie i rozwazaja n/t tego co jest w niej zapisane, i jak to się ma do
      otaczającego świata.
      inny przykłąd: z tego co widac to niektórzy muzułmanie tez np na swój sposób
      interpretuja koran, że allach kaze im zabijac wrogów i stąd tyle terroryzmu.
      więc wszystko zalezy od człowieka, wierzącego jak on traktuje swoja religię,
      tak bedzie tyle zła.
      ponadto, uważam że są księża, a księża. kazdy młody człowiek ma w swoim życiu
      okres tzw. buntu, świat zdaje się byc mu przeciwnikiem, wszystko wokół staje
      sie nie do zniesienia, wiec zaczyna się zastanawiać czemu tak jest, zastanawia
      sie takze nad zmianą religii itp. sama miałam tak samo, zaczytywałam się np w
      buddyzm, ale potem stwierdziłam, ze to nie dla mnie.
      u siebie mam cool ojców franciszków, i nie moge narzekać, bo do niczego nie
      zmuszają, że tak powiem. nie leca na kasiory itp jak zwykle w opinni o zwykłych
      księdzach jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka