Dodaj do ulubionych

Nic nie boli tak jak zycie...

29.03.05, 21:03
Boje sie,ze straciłam moje Słońce, na zawsze
Choc teraz tak bardzo sie załuje,tak bardzo chciałoby sie cofnać czas i
powiedziec jak dawniej KOCHAM CIE...
...i usłyszeć to samo

Dzis mi powiedział,ze nie wie czy chce wracac,potrzebuje czasu na
zastanowienie
Po co to pisze? Nie wiem,moze chęć wygadania sie,moze jest ktoś jeszcze kto
czuje podobnie jak ja?
Obserwuj wątek
    • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 29.03.05, 21:04
      Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz
      Gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów
      Czy w milczeniu białych haniebnych flag, zejść z barykady
      Czy podobnym być do skały, posypując solą ból
      Jak posąg pychy samotnie stać
      Gdy ktoś kto mi jest światełkiem gaśnie nagle w biały dzień
      Gdy na drodze za zakrętem przeznaczenie spotka mnie
      Czy w bezsilnej złości łykając żal dać się powalić
      Czy się każdą chwilą bawić
      Aż do końca wierząc, że los inny mi pisany jest
      Płyniemy przez wielki Babilon, dopóki miłość nie złowi nas
      W korowodzie zmysłów możemy trwać niepokonani
      Nim się ogień w nas wypali, nim ocean naszych słów
      Łyżeczką się odmierzyć da
      Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym
      Wśród tandety lśniąc jak diament, być zagadką której nikt
      Nie zdąży zgadnąć nim minie czas



      gg 5017253
    • tony82 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 29.03.05, 21:35
      ...a ten numer GG to po co?:P Dla jakiegoś forumowicza?:P
    • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 29.03.05, 22:29
      nie, zostalo w sygnaturce,chyba zeby ktos chcial pogadac
    • c.kapturek Re: Nic nie boli tak jak zycie... 30.03.05, 12:13
      O cyt. Twą sygnaturkę "Ciesz sie z tego co masz i nie przestawaj pracowac nad
      osiągnięciem tego czego pragniesz" madre słówka :)))))
      czasu nie da się cofnąć, tak miało być. czasem tak bywa w życiu, ze
      doświadczamy tego co nas boli, ale ból i cierpienie tez ma swój sens. uczy
      pokory i dystansu do penych rzeczy, łatwiej później je spostrzec i docenić.
      a miłość juz taka jest szalona i potrafi zranic. 3maj się i usmiechnij się :))))
    • mabiwy Re: Nic nie boli tak jak zycie... 30.03.05, 12:58
      ze Słońcem już tak jest, że czasami zachodzi,ale zawsze "..po nocy przychodzi
      dzień.." Słońce znów świeci. Tylko czasami noc jest bardzo długa, albo Słońce
      już nie to samo....
    • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 30.03.05, 14:08
      mądre słowa dzieki.
      najgorsze jest to ze na wlasne życzenie zafundowałam sobie ten stan.Jako bardzo
      uparty koziorozec chciałam Go zmienic(i to zeby rzucił palenie)nie uznajac
      kompromisów.
      Mielismy kilka dni przerwy,wczoraj finałowa rozmowa,powiedzial: "nie wiem
      czy chce wracac,musze miec kilka dni zeby zatesknic tak jak ty teraz"
      oraz "jestes ode mnie starsza,bardziej dojrzale myslisz o zyciu,ja jeszcze nie
      chce sie ustatkowac"

      Intuicja podpowiada ze On delikatnie daje mi do zrozumienia ze to koniec,sa
      przeciez inne mlodsze,a teraz potrzebuje czas zeby sie wyszalec.
      a ja wciaż mam nadzieje,ze to "noc jest taka długa",jakis zły sen i zaraz sie
      obudze

      Ehh,jakie to życie jest trudne...
      • mabiwy Re: Nic nie boli tak jak zycie... 30.03.05, 14:16
        ....daj minąć nocy. Nie biegnij za Słońcem, daj mu nabrać oddechu, może uzna,
        że do pełni szczęścia brakuje mu Ciebie. Nikt nie lubi chodzić na krótkiej
        smyczy..
      • pineea Re: Nic nie boli tak jak zycie... 30.03.05, 14:32
        intuicja często bywa zawodna. a młodsze nie znaczy lepsze.
      • pewien_student Re: Nic nie boli tak jak zycie... 30.03.05, 14:53
        ej, jakby bylo latwe to bysmy sie nim znudzili ;)

    • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 30.03.05, 14:33
      wiem,nic innego mi narazie nie pozostało.
      ale czy to zle ze sie wsciekam jak pali,ze chce czasami wyjsc na spacer,na
      kolacje do restauracji,gdzies wyjechac??
      On jest zabiegany,ja czasem tez nie mam czasu,mijamy sie, cos jak w
      powiedzeniu "bo to cały jest ambarans,zeby dwoje chcialo naraz"
      No nic,pozyjemy zobaczymy,co ma być to bedzie

      "co cie nie zabije to wzmocni"
      • mabiwy Re: Nic nie boli tak jak zycie... 30.03.05, 19:25
        nic nie ma złego , ale własnie w tym cały jest ambaranas....... Kochasz albo
        jego, albo swoje wyobrażenie o nim. Oboje jesteście zbiegani , bo takie jest
        życie. Ważne żebyście chcieli przystanąć na chwilę w tym samym momencie i w tym
        samym miejscu, resztę można dogadać...:)
    • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 30.03.05, 22:25
      to sie wie ale po fakcie. pozostaje miec nadzieje ze nie jest jeszcze za pozno
      a jesli jest...?
      "życie to jest gra,raz wygrywasz,raz przegrywasz,ale dopóki zyjesz grasz dalej"
    • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 05.04.05, 08:29
      No więc to juz koniec,moje Słońce juz nigdy nie bedzie moje. Teraz trzeba się
      odnalezc w tej brutalniej rzeczywistosci i zyc nadal jakos...tylko jak?
      Gdy kazda godzina ,kazdy dzien wloką nie niemilosiernie

      Jak odnalezc w sobie siłe gdy nadziei brak???

      No i jeszcze Papież...

      :'-(
      • mabiwy Re: Nic nie boli tak jak zycie... 05.04.05, 10:08
        to boli wiem, ale może to czas na inna gwiazdę, a może tu na ziemi czeka na
        Ciebie ktoś...
        • junkoh Re: Nie zycie boli... 05.04.05, 10:17
          ... najbardziej boli przemijanie tego co by sie chcialo zeby trwalo - piekne to
          powiedzenie...
      • c.kapturek Re: Nic nie boli tak jak zycie... 05.04.05, 11:50
        wsłuchaj się w słowa, które powiadał : "Nie lękaj się." :)))
    • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 05.04.05, 14:37
      tak sie prosto mowi,tylko jak sobie TERAZ poradzic,gdy nie mozna sobie znalezc
      miejsca,odnalezc sie. Jak zyc gdy tu i teraz tak bardzo bardzo boli???

      • mabiwy Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 07:52
        pozwolić sobie na cierpienie , i płacz, i smutek dotkliwy ......... a któregoś
        dnia ze zdziwieniem stwierdzisz ,że inne Słońce tak jasno świeci, a Tobie chce
        się żyć i dzielić uśmiechem....tak będzię :)
    • landrynka8 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 10:04
      Ta podróż nazywa sie życie. Nic nie poradzimy na to, trzeba to przeżyć. Pózniej
      będziemy b.wzbogaceni o doswiadczenia i mądrość.
      • hmmm_no1 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 10:28
        Powiadaja, znajdz sobie zajecie (aby nie myslec o nim), zapisz sie na basen,
        zacznij uprawiac jakis sport, zajmij sie swoimi sprawami, zyj wlasnym zyciem,
        odkryj sie na nowo, zmien kolor wlasow, zacznij wszystko od poczatku, idz na
        jakas impreze (adekwatna do Twoich preferencji muzycznych), otaczaj sie
        przyjaciolmi, poprostu staraj sie aktywnie zyc!!

        Ale co zrobic jesli nie ma sie sily? Sily? Nawet ochoty sie nie ma!! nie ma
        nastroju, wszystko dookola przypomina ta osobe. Jakis istny koszmar!

        Ale trzeba wziasc pod uwage ze takie wlasnie jest zycie. Nawet wiedzac o tym
        jak sie czlowiek czuje bedac porzuconym nigdy nie bedzie latwiej nastepnym
        razem. Bedzie zawsze trudno i ciezko. Myslac o nim i o wszystkim innym co go
        dotyczy bedziesz pograzac sie w jeszcze wiekszej ciemnosci.

        Jak wybrnac z tego? To sprawa jak najbardziej indywidualna. Kazdy musi znalezc
        swoj sposob. Swoje lekarstwo na ta chorobe! :) Moga doradzac (tak jak pisalem
        na poczatku), i kazdy ma w tym wszystkim troche racji. Mowie troche gdyz to ze
        u nich sie sprawdzilo nie znaczy ze u Ciebie tez zadziala.

        Kiedys slyszalem o tzw. "Procesie wyparcia". Moze znajdzie sie tutaj jakis
        psycholog to dokladnie wytlumaczy to pojecie. W moim przypadku odnosi sie to do
        odrzucania wszytskich!! Bez wyjatkow!! Wszystkich mysli dotyczacych straconej
        jednak nadal kochanej osoby. Za kazdym razem myslac o nim powiedz NIE! Zacznij
        myslec o wakacjach, gdzie bys chciala byc, co bys zrobila gdybys w totka
        wygrala, pomysl jakby to bylo gdybys byla mistrzynia w Twojej ulubionej
        dyscyplinie sportowej, to wszystko to tematy blache ale pozwalaja na pobudzenie
        wyobrazni i pobudzenie pozytywnych wibracji. W moim przypadku skutkuje to za
        kazdym razem. Fakt ze jest to strasznie ciezkie. Przede wszystkim na poczatku
        ale bedac ze soba szczerym i KAZDA mysl odrzucajac uwierz mi ze korzysci
        przyjda szybko. :) Nawet nie obejrzysz sie jak bedzie Tobie latwiej.

        Ale oczywiscie niestety niczego nie moge obiecac! :/

        Jedyne co moglem to opisalem swoj sposob na rozterki (duze doswiadczenie) :(

        Zycze Tobie wytrwalosci i szczescia w przyszlosci!!

        Pozdrawiam
        S

        [*]
        • landrynka8 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 10:35
          Nie da sie przeskoczyć poszczególnych etapów. Nie jest możliwe i zdrowe
          zaprzeczanie. Trzeba przeżyć żałobę, wyciągnąć wnioski(bo przeważnie jest tak
          że obie osoby są toksyczne)i powoli starać się akceptowac to co przyniosło nam
          życie.
          Nikt nie ma wszystkiego!Jesteśmy ułomni w swoim człowieczeństwie, ale to nie
          zwalnia Nas od tego aby sie rozwijac.
          • hmmm_no1 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 10:51
            Ja opisalem to jak ja z tym walcze. Ciezko jest doradzac komus gdyz tak jak
            napisalem jest to sprawa indywidualna. I mowienie sobie NIE przy kazdej mysli
            dotyczacej tej osoby pomaga mi najlepiej. Jasne ze na poczatku nie jest to
            mozliwe ale trzeba zaczac (bynajmniej w moim przypadku). Staram sie i walcze
            jak moge. Powolutku i spokojnie. Przeciez mozna pomoc sobie podczas trwania
            zaloby. Napewno cos zrobie by sobie pomoc. Nawet wtedy gdy swiat mi sie wali. I
            wlasnie sukcesywne i konsekwentne mowienie NIE przynosi efekty.

            Oczywiscie to wszystko moja recepta na MOJE rozterki.

            Tez mam jeszcze maly z tym problem. Okolo pol roku temu moje Slonce zakonczylo
            ze mna wspolne zycie. I wlasnie moje NIE mi strasznie pomoglo. :) Poczulem sie
            tak pewnie w pewnej chwili ze zaprzestalem swoich praktyk. I to byl moj blad.
            Znow mnie ostatnio dopadlo. I znow konsekwentnie trzeba pracowac nad soba!
            Walczyc!

            Serdecznei pozdrawiam
            S


            [*]
            • arabeska5 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 11:03
              Czy ktoś wie jak długo może trwać to cierpienie ? Ja walczę ze sobą już 4
              miesiące i nadal nie jest dobrze. Ciągle o Nim myślę, wieczorem gdy zasypiam,
              rano gdy zdążę otworzyć oczy nawiedzają mnie wspomnienia. Nie potrafię
              zapomnieć. Są momenty kiedy sądzę, że mam to już za sobą, ale za chwilę
              wszystko zaczyna się od początku.

              Dlaczego pragniemy miłości która nas nie chce ...
              • hmmm_no1 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 11:15
                Bardzo dobre pytanie ...
                • arabeska5 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 11:29
                  Tylko gdzie szukać odpowiedzi...
                  • hmmm_no1 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 11:41
                    Moze to jest tak, ze dopiero wtedy do nas dociera jak bardzo kochalismy i
                    kochamy gdy nasza milosc tracimy! :( Sam nie wiem. Chcialem to porownac do
                    zakazanego owocu ale przeciez to bez sensu. Wiemy jak to smakuje i wlasnie za
                    tym tak tesknimy ... ehhh

                    Nie wiem gdzie znalezc odpowiedz. Moze kiedys sama przyjdzie. Ale jak dlugo
                    mamy czekac?
                    • arabeska5 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 12:07
                      Wydaje mi się, że zbyt lekkomyślnie podchodziłam do miłości, nie sądziłam, że
                      stracę swoje przyjaciela. A teraz tak bardzo chciałabym cofnąć czas, wówczas
                      nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo go kocham. On nadal mnie kocha, ale nie
                      chce już wrócić. Najgorsza jest świadomość jego miłości, gdyby mnie
                      znienawidził, przestał ze mną utrzymywać kontakt byłoby mi łatwiej zapomnieć.
                      Chyba oszukuję się bo wiem, że nigdy nie zapomnę... Od czasu do czasu czytam
                      podobne wątki i przeraża mnie że ból i cierpienie z powodu niespelnionej
                      miłości trwa tak bardzo długo, czasami rok i dłużej, straszne.
                      • hmmm_no1 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 12:21
                        Taki wniosek i mi sie nasunal. Ale gdy bylem jeszcze w szczesliwym zwiazku
                        mowilem jej ze bardziej juz sie kochac nie da. Mowilem tak gdyz tak uwazalem.
                        Wiedzialem ze nie znam granic mojej milosci do niej, ale kazdego dnia bylo
                        lepiej. Kazdego dnia coraz szybciej chcialem ja zobaczyc. A gdy spedzalismy
                        razem noc nie chcialem sie budzic. Ehhhh. Ale to jest wlasnie zycie. Nic nie
                        trwa wiecznie.

                        Powiedz mi jak to jest mozliwe ze kocha a nie chce wrocic?
                        Wedlug mnie kocha ale jako przyjaciela nie jako partnerke...
                        • arabeska5 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 12:28
                          Moja sytuacja jest bardzo skomplikowana. On ma żonę a ja męża. Przez kilka
                          miesięcy nie potrafiłam podjąć jednoznacznej decyzji o odejściu od męża. Ciągle
                          zmieniałam zdanie, raz chciałam być z jednym raz z drugim. Po prostu bałam się
                          przyszłości. Aż któregoś dnia mój przyjaciem powiedział mi, że to już prawdziwy
                          koniec. Od tego czasu jak Ci napisałam minęło kilka misięcy i on nadal
                          pozostaje przy swojej decyzji. Powiedział, że nie może mi zaufać, że dawał mi
                          wiele okazji abyśmy byli razem, a ja nie zdecydowałam się. Czy z tego powodu wg
                          Ciebie można stracić do kogoś zaufanie ?
                          Sam twierdzi, że nadal bardzo mnie kocha i tęskni.
                          • hmmm_no1 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 12:49
                            Usmiechnalem sie. Wybacz. Ale do zludzenia Twoja sytuacja przypomina sytuacje
                            mojej siostry. Napewno znalazlybyscie wspolne tematy. Ale nie o tym mowa.

                            Wedlug mnie bardziej mi to wyglada na wymowke niz argument mowiacy za tym by
                            nie ufac. Jesli jednak to jest prawda co mowi to jeszcze nic straconego.
                            Udowodnij mu ze potrafisz to zrobic jesli jestes na 100% pewna. Niechcialbym
                            nikogo namawiac. Moge jedynie sugerowac, proponowac.

                            Dlugo razem byliscie? Wasze drugie "polowki" cos sie domyslaja?
                            Sorki ze tak wypytuje ale chcialbym miec jakis obraz tego by moc sie
                            odpowiednio wypowiedziec.
                            • arabeska5 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 12:59
                              Jestem Ci wdzięczna, że chcesz się wypowiadać na temat mojej sytuacji, więc nie
                              mam nic przeciwko Twojej "dociekliwości".
                              Mój mąż o wszystkim wie od samego początku, przeczytał sms's którego wysłałam
                              do przyjaciela. Natomiast żona mojego znajomego nie mam o niczym pojęcia, żyje
                              w świadomości, że jest kochana przez męża, choć ona jak sam twierdzi nie kocha
                              jej od kilku lat. Są już 6 lat po ślubie, on ma 29 lat, a jego żona jest od
                              niego starsza o kilka lat. Obecnie on uważa, że dla niego najważniejsze jest
                              zapewnienie swojej żonie poczucia bezpieczzeństwa, opieki itp.

                              Mój mąż już niejednokrotnie chciał mnie zostawić, ale za każdym razem obiecałam
                              mu, że zmienie się i zerwę znajomość z moim przyjacielem, ale tylko na
                              obietnicach się kończyło. To wszystko trwa już ponad rok. Nadal mieszkam z
                              mężem. Myślę o wyprowadzce, ale boję się samotności.
                              • hmmm_no1 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 13:30
                                Tak sie zastanawiam moze nowy post utworzymy. Mam nadzieje ze autorka tego
                                postu nie bedzie miala nic przeciwko ze tutaj sobie rozmawiamy. Serdecznie
                                pozdrawiam.

                                Stoisz naprawde przed odpowiedzialna decyzja. Moja siostra posluchala glosu
                                serce i odeszla. Wynajela mieszkanie i buduje solidne fundamenty pod nowy
                                zwiazek gdyz nie chce aby powtorzyla sie sytuacja. Nie wiem jak u Ciebie ale
                                moja siostra ma dwojke przecudnych dzieci, ktore mimo wszystko cierpia chyba
                                najbardziej. Moja siostra swoje wycierpiala. Razem pracujemy i mialem dosc
                                patrzenia sie w jej zaplakane oczy. Nie wiedziala do konca, ale jaki sens jest
                                zyc w zwiazku, w ktorym jedna ze stron nie chce w nim dluzej uczestniczyc. Moj
                                szwagier ogolnie olal sprawe za co ma wielkiego minuuuusa u mnie! :/

                                Podoba mi sie podejscie Twojego przyjaciela ze chce zapewnic swojej zonie
                                poczucie bezpieczenstwa i opieki. Ale wedlug mnie Ty jej bardziej potrzebujesz.
                                W takiej niewiedzy co do tego co robic mozna trwac baaardzo dlugo. Jedyna mysl
                                jaka mi przychodzi do glowy to taka by okreslic swoje uczucia. Bo jesli
                                naprawde sie kogos kocha nic nie stanie na przeszkodzie by byc razem.
                                Oczywiscie dwie strony musza chciec tego samego.

                                Wnioskuje ze panicznie boisz sie samotnosci. Moze z tym panicznie przesadzilem
                                ale troszke racji wedlug mnie mam. Wnioskuje tez ze jestes mloda osoba (od 26-
                                31). Przepraszam ze pisze o wieku ale to wazne. Nie musisz potwierdzac. :)

                                Musisz dowiedziec sie czego oczekujesz od zycia. Gdyz zyc w niechcianym zwiazku
                                to wielki blad. Zle robisz najblizszym a przede wszystkim sobie. Jesli
                                obiecalas to badz konsekwentna. Jesli, tak jak napisalas, konczy sie na
                                obietnicach to proponuje "ostatnie" badz tez nie, spotkanie z przyjacielem.
                                Musisz wybrac albo bialy albo czarny. Nie mozesz trwac w szarosci gdyz to
                                trujace. Okreslcie swoje uczucia i czego chcecie. Jesli spotkanie zakonczy sie
                                na niczym, bo i tak bywa, zerwij kontakt. To brutalne ale jedyne wyjscie. Nie
                                zatruwaj swojej duszy niezrozumialymi emocjami i uczuciami. Musisz pokazac
                                swoje prawdziwe JA! Zastanow sie kim jestes i przypomnij sobie o swoich
                                najwazniejszych wartosciach w zyciu. Zastanow sie czy jestes szczesliwa.

                                Naprawde trudny czas Ciebie czeka. W sumie to juz w nim trwasz.

                                Przykro mi ale jestem pewien ze przyjdzie czas w ktorym uniesiesz wysoko glowe
                                i powiesz: "Zrobilam jak chcialam, jak czulam, jestem SZCZESLIWA"

                                Tego Tobie zycze.

                                P.S.
                                Jesli chcialabys pogadac nie na forum napisz maila a potem sie juz dogadamy! :)

                                Serdecznie pozdrawiam i powodzenia zycze
                                S


                                [*]
                                • arabeska5 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 13:56
                                  Wysłałam Ci maila.
                                  • hmmm_no1 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 15:03
                                    juz odpisuje ...
                                    • arabeska5 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 15:09
                                      nie spiesz się, jestem w pracy, mam czas :))
                                      • hmmm_no1 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 15:51
                                        juz odpisalem. napisz prosze na gg czy dotarl! :)
                        • landrynka8 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 12:28
                          Czytałam kiedyś że taka statystyczna "żałoba" po stracie trwa ok.1-1,5roku.
                          Jeśli wiecej, to należy isć do psychologa, bo może to sie przekształcić w
                          depresję.

    • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 06.04.05, 21:23
      Nie ,nie mam nic przeciwko ze tu piszecie,wrecz przeciwnie,czlowiekowi zawsze
      tak jakos razniej gdy wie ze nie jest sam,ze są ludzie ktorzy przezywaja
      podobne rozterki, rozumieja ten stan i mozna sie wygadac,wyżalić - chociaz
      oczywiscie wolaloby sie rozmawiac na mniej przygnebiajace tematy i nie miec
      takich problemów, no ale zycie nie zawsze jest takie jak bysmy chcieli.

      To co piszesz hmmm_no1 w pierwszym poście to rzeczywiscie jest jakas
      recepta,sposób na zbyt duzo wolnego czasu jaki nagle sie pojawia po odejsciu
      drugiej osoby. Kiedy nagle okazuje sie ze wieczorami czy w weekendy nie mamy co
      robic,ze ten porzadek jaki byl do tej pory nagle zostaje zburzony i zostajemy
      sami.
      Nowe zajecia na pewno pomagaja choc na chwilke zapomniec, tylko ze te
      wspomnienia i tak nachodzą,szczegolnie wieczorem czy w nocy,kiedy jest za duzo
      czasu na myslenie i nie mozna zasnać. Nie sposób ich wyłaczyc,zablokowac i to
      jest w tym najgorsze,mimo wszystko ciągle przypominaja o ten nowej
      rzeczywistosci.
      Wiec chyba i tak trzeba przebolec swoje i dac sobie czas,on leczy rany,choc na
      poczatku trudno w to uwierzyc.
      I starać sie myslec pozytywnie. Jutro przeciez tez jest dzień,nigdy nie wiadomo
      co sie zdarzyc moze...wszak nadzieja ma kolor zielony,a wokół nas coraz wiecej
      zieleni ;-)


      I jeszcze cos dedykowane pewnej osobie,która mi bardzo ostatnio pomogła:

      "czym byloby zycie bez dodajacych otuchy przyjaciół,
      którzy pomagaja spojrzeć poprzez ciemne chmury dnia dzisiejszego
      ku promieniom które rozjasniają jutro"
      • hmmm_no1 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 07.04.05, 14:54
        Dzieki! :) Bo tak zesmy sobie gadali i pomyslalem ze to nie ladnie. :/ Pamietaj
        ze nigdy nie bedziesz jedyna osoba ktora przezywa rozterki. Oczywiscie zycze
        Tobie abys nigdy juz ich nie miala. I smialo jak cos Ciebie gnebi to pisz to
        czesto pomaga. :)
        Jasna sprawa ze swoje trzeba przebolec. Ale dlaczego czesto idziemy na latwizne
        i czekamy az samo zniknie. Pomozmy sobie i dzialajmy, robmy cos, zajmujmy sobie
        czas zajeciami ktore sprawiaja nam przyjemnosc. Nikt nie mowi ze bedzie lekko.
        Bedzie ciezko! Ale warto zebrac sily i pomoc sobie w tych ciezkich chwilach. A
        jesli dolaczysz do tego wszystkiego pozytywne myslenie to polowa sukcesu. :)
        Piekna postawa! Jestem z Toba! "wszak nadzieja ma kolor zielony, a wokół nas
        coraz więcej zieleni ;-)" - Baaardzo dobry poczatek!! :)

        Zycze duzo wytrwalosci i jeszcze wiecej usmiechow!!

        Pozdrawiam
        S

        [*]
    • sunrise79 arabeska5 06.04.05, 21:36
      Dlaczego pragniemy miłości która nas nie chce ...

      Moze z lęku przed nieznanym? przed samotnościa? przed zmianiami w przyszlosci i
      zburzeniem dotychczasowego porzadku?
      moze nie umiemy sie pogodzic z myslą ze juz nie jestesmy tą jedyna
      najwazniejsza osoba dla Niego/Jej,ze pojawia sie ktos nowy,kto zajmie nasze
      miejsce
      Rzeczywiscie trudne pytanie,ale jakie prawdziwe.Chyba nie ma jednej
      odpowiedzi,kazdy z nas ma swoje powody dla których tak trudno pogodzic nam sie
      ze stratą
      • landrynka8 Re: arabeska5 06.04.05, 21:42
        Poprostu miłość się kończy. Nie ma w tym niczyjej winy. Nic nie jest dane raz
        na zawsze.
        • night_irbis Re: arabeska5 08.04.05, 19:19
          Gorzej, jak się kończy tylko z jednej strony...
          Patrzeć, jak twój męczyzna, który nadal jest niby obok, coraz bardziej się
          oddala...jest bardzo bolesne...
          Rozmowy nie mają już sensu. To raczej (napewno?) nie jest chwilowy kryzys.
          Ten związek jest już chyba tylko moim złudzeniem.
          I ani doświadczenia życiowe (własne i innych), a ni rozmyślania raczej już nie
          pomogą...
          Pozostaje wypłakać się na forum.
          Pomaga w jakiś sposób.
          Uzewnętrznianie własnych emocji daje możliwość lepiej je zrozumieć i popatrzeć
          na to wszystko z boku...
    • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 08.04.05, 20:05
      forum pomaga głównie przepracowac ta załobe(kazda strata jest swego rodzaju
      załobą). Wielokrotne opracowanie utraconego obiektu( tu zwiazku) pozwala nabrac
      ambiwalentnego stosunku do niego,pozwala zobaczyc jego calościowy obraz(dobre i
      zle cechy)-glownie dzieki rozmowie z roznymi ludzmi stopniowo to sobie
      uświadamiamy. Im bardziej rozpracujemy strate tym latwiej nam pogodzic sie z ta
      utratą
      Dlatego tu jestem,wyżalam sie-to pomaga
      • mabiwy Re: Nic nie boli tak jak zycie... 08.04.05, 20:34
        to sobie żałuj :)wyżalaj się do skutku...
        • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 08.04.05, 21:32
          masz cos przeciwko temu?
          • mabiwy Re: Nic nie boli tak jak zycie... 08.04.05, 21:37
            wręcz przeciwnie , to samo proponowałem kilka dni temu, znam to, ale strata
            była nieco inna..
    • sunrise79 Re: Nic nie boli tak jak zycie... 08.04.05, 21:53
      No,juz myslalam,ze jakies ale

      Domyślam sie ze Kobieta?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka