Dodaj do ulubionych

I jestem bardzo brzydka...

    • monster1972 nie moze byc 03.07.05, 14:26
      widocznie spotykalas samych szmaciarzy

      eh

      sprobuj sie trzymac

      facet
    • bardzo_brzydka Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 15:10
      Uwazam, ze to co piszecie..
      W kazdym razie.
      Na poczatku bylo mi wstyd. Napisalam to co siedzi mi w sercu... I bylo mi
      wstyd, bo takich rzeczy sie na forum. Nie pisze sie o tym co Cie boli, o tym co
      skrywasz na dnie (brzmi tandetnie), pomimo faktu anonimowosci nie pisze sie i
      juz. Zalowalam wpierw bardzo. Komentarze "Brzydota to najgorsza rzecz na
      swiecie" (czy cos przeinaczyilam?)... no coz...ciezko.
      Dzis wiec sprawdzilam to forum z mysla "po raz ostatni" i bardzo, bardzo cieplo
      sie zaskoczylam. Tyle serdecznych slow...od zupelnie obcych osob. Bardzo wam
      dziekuje, bo moze to trywialne, bo moze to zwykłe truizmy to co teraz powiem,
      ale jakos tak lepiej... naprawde lepiej... Niektorzy z was uznali moja
      wypowiedz za fakt "rozczulania sie", za slabosc, a ktoz lubi ludzi slabych?
      Tylko, ze przychodzi czasem kryzys, wszystko zaczyna wydawac sie czarno-biale,
      traci barwy. Pomogliscie..szczegolnie po tych pierwszych postach, po ktorych
      bylo jeszcze ciezej.
      Mam 33 lata i dzis z Nim wybieram sie na kawe. Tak mi w to trudno uwierzyc, ale
      jednak.
      • neder no to miłej zabawy ;) /nt. 03.07.05, 15:14

        • bardzo_brzydka Re: no to miłej zabawy ;) /nt. 03.07.05, 15:17
          Oj..zeby bylo milo.
          Rece mi sie beda trzesly, zeby tylko gafy nie popelnic ;)
          • darkness11 1% kobiet to kobiety ładne 05.07.05, 23:40
            Wikszośc kobiet to puste zarozumiałe klipy, które jak juz mają chłopa to wredne
            do szpiku kości, zapewne dlatego czujesz sie brzydka bo sama zostałas samotna
            wśród znajomych ktrórzy/które ci o tym przypomniają .... jakie to
            kobiece .... Jka mam ci cos doradzić to po pierwsze zejdź z siebie , pomyśl ty
            to nie ty, olej swoja brzydotę, po cholere chcesz być ładna , czy to jakiś
            srodek do celu??? Nie masz chłopa- oddaj sie za pieniądze, ulzyj sobie przezyj
            to od razu sie wyluzujesz, nie masz dzieci a chcesz mieć - to se zrób , jajniki
            chyba masz. Brzydota nawet ta straszna ( kurde sa takie zombi) w sumie w niczym
            nie przeszkadza. Jak partnerowi słabo bryka , to załóż cos na głowę, upij
            go /siebie. Życie jest za krótkie by ktos mało inteligentny( dla ludzi mądrych
            brzydota własna nie jest zadnym problemem), a taką sie niestety wydajecie ty i
            ta druga brzydka która cie nieudolnie pociesza trawic na smutkach i
            beznadziei , a jak się okaże że masz np. raka jajnika i pozostało ci 6
            miechów zycia to co nadal sie bedziesz swą brzydotą przejmować? Wyluzuj i idź
            na całość realizuj swe cele zyciowe , a jak ich nie masz i nie wiesz co ze soba
            zrobić to nie zwalaj wszystkiego na urodę a raczej jej bvrak.
            P.S>
            Jakbys nie miała z kim zacząć polecam sie MOGE SIE POSWIĘCIĆ/sam jestem
            brzydki jak noc../
        • sanha Latwo powiedziec - uwierz z siebie ! 05.07.05, 19:01
          To dobra rada, tylko jak to zrobic?
          Sprawdz skrzynke, wysylam ci maila. Jedno zdarzenie z mojego zycia. Mam
          nadzieje, ze ci pomoze.
      • tenesee Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 15:20
        Ja też jestem brzydka, ale już z nikm się nie spotkam, nie chce się już łudzić.
        Chciałabym po prostu położyć się wieczorem i więcej się nie obudzić.
        Zna ktoś coś skutecznego? Boję się, że popełnię błąd i słońce jednak wstanie.
        • erpe Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 17:17
          W taki wieczór nie idz spać. Zaszalej. Umrzeć zawsze zdążysz. Nie musisz z nikim spotykać. On Cię dzisiaj sam spotka. Tylko usmiechnij się do niego. Szczerze od serca. Go!!!
          • tenesee Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 19:37
            To nie pierwszy taki wieczór....tyle ich było pięknych. Ale nic się nie
            zmieniło.I już nie wierzę, że może się zmienić. Ale dzięki...
      • kenna Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 15:31
        Wiesz co :)
        Chcę Ci napisać o dwóch sprawach: po pierwsze, wiem z własnego doświadczenia,
        że w sprawach uczuciowych nie patrzy się na wygląd zewnętrzny. KIedy pierwszy
        raz zobaczyłam mojego faceta, pomyślałam: matkoboska, ależ on jest paskudny...
        a teraz jesteśmy razem już kawał czasu, kiedy się przy nim budzę i mogę się do
        niego przytulić, jest dla mnie do bólu piękny. Odkąd poznałam jego wspaniałą
        osobowość, wiem, że nie zamieniłabym go na nikogo innego - po co życ z kimś
        przystojnym, ale o ubogim, pustym wnętrzu?
        I po drugie: moja wychowawczyni z internatu mawiała:
        Brzydkie kobiety mają ładnych facetów - równowaga w przyrodzie musi być :)
        Ponoć to się sprawdza :P
        • bardzo_brzydka Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 15:34
          Alez ja nie pragne ksiecia z bajki.
          Wystarczy tylko jego kon...(czarny humor mi sie wlaczyl).
          • johnny_szalony Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 20:50
            Widzisz! Otwartość i poczucie humoru to bardzo ważne cechy!

            Nie będę kłamał, że umówiłbym się z brzydką dziewczyną posiadającą te cechy, ale na liście przyjaciół zajmowałaby bardzo wysokie miejsce!

            Pomyśl, że tam jest ktoś kto też szuka.. Powodzenia!
            • imanust Re: I jestem bardzo brzydka... 04.07.05, 11:53
              Nie będę kłamał, że umówiłbym się z brzydką dziewczyną posiadającą te cechy, al
              > e na liście przyjaciół zajmowałaby bardzo wysokie miejsce!
              >
              wlasnie to jest najbradziej bolesne stweirdzenie - moge byc inteligentna ,
              elokwentna, miec wspolne zainteresowania i grono kumpli,ale zaden z nich nie
              umowi sie ze mna jako kobieta, bo jej po prostu we mnie ne widzi; super sie ze
              mna gada i docenia sie moje towarzystwo,ale jako potencjalnej partnerki sie nie
              nei postrzega. :)
          • drzewko76 Szukasz akceptacji 03.07.05, 21:17
            A ja mam w dupie to, że jestem brzydka. Jak się komuś nie podoba, niech nie
            patrzy. Nie mówię, że się z tego powodu cieszę, tylko to, że mam to gdzieś.
            Jeśli oceniają Ciebie tak, a nie inaczej i nie chcą zmienić swojej opinii po
            krótszej rozmowie, to albo zmień znajomych (ja tak zrobiłam, bo miałam pecha
            spotykać na swojej drodze wstrętnych ludzi) albo nie znajdują w Twoim wnętrzu
            niczego, co może ich zainteresować (nikt nie mówi, że musisz coś takiego mieć,
            ale jeśli chce się mieć znajomych, to trzeba coś z siebie dać, czymś ująć.
            Prawda straszna, ale prawdziwa).
            A jeszcze dodam swoje odkrycie: ludzie nie lubią osób, które zabiegają o ich
            przyjaźń. Czyli żyj sobie po swojemu i nie oczekuj, że wszyscy będą Cię
            uwielbiać.
      • majagazeta Re: I jestem bardzo brzydka... 05.07.05, 09:34
        trzymaj sie cieplo!!!!!! i wspanialego spotkania!
      • koraa Re: I jestem bardzo brzydka... 05.07.05, 16:23
        Nie muszisz być brzydka. Zafunduj sobie operacje plastyczną i po kłopocie.
        Po tym linkiem masz szacunkowy cennik zabiegów.

        www.lineacorporis.pl/ramka.html
    • nowak.monika Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 15:24
      Przestań nie wolno ci samej siebie tak traktować,ja tez mam wady np: martwy ząb
      który jest górną jedynką wygląda-to nieciekawie choć regularnie odwiedzam
      dentystkę,długi nos o co z tego? ja też siebie nie lubię nie znoszę wręcz swego
      widoku w lustrze ,ale jakoś z tym żyję,opowiem ci coś co mi się przydarzyło
      ostatnoi otóż pokonałam piękności w walce o pracę,dostałam pracę w banku,i
      kiedy po pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej- kiedy wyszłam z biura dyrektora i
      widziałam czekające panie ,ba dziewczyny na swoją kolejkę skapitulowałam
      dosłownie same blond piękności w kusych spódniczkach a ja na rozmowie byłam w
      spodniach czarnych i bluzce i co okazało się że to ja a nie te slicznotki
      dostałam tę pracę! I to spowodowało że zaczęłam inaczej patrzec na siebie więc
      głowa do góry więcej wiary w siebie a napewno zobaczysz efekty nie załamuj się
      my brzydkie też mamy prawo cieszyć się życiem!!!!!
      • tenesee Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 15:29
        Tak, mamy prawo, ale nie możliwości. Walka z ciągłymi kłodami rzucanymi pod nogi
        może wyczerpać. Ja czuję się już zmęczona.
        • maggie73 Do Tennesee 03.07.05, 20:25
          Hej,nie wyglupiaj sie i nie probuj nie widziec juz slonca. Jesl ijest na prawde
          zle z twoja checie do zycia to daj sobie pomoci idz do psychologa - jak nie
          iwesz gdzie to zadzwon do najblizszego osrodka interwencj kryzysowej - telefony
          sa w kazdym wiekszym miescie albo w ogolnopolskiej gazecie.
          Ktos cie zawiodl ale to nie powod zeby rezygnowac z sibie, Na swiecie jest kupa
          wrednych ludzi, albo takich popieprzencw, ktorych ktos inny wczesniej zranil i
          dlatego sa okrutni dla nas, ale sa tez fajni ludzie. tylko troche ich trzeba
          poszukac. Jak dzis masz dol to obejrzyj fajny film, zrob cos milego dla siebie,
          a jutro moze juz bedzie troche lepiej. Jak nie bedzie ani jutro ani pojutrze to
          moze masz depresje - koniecznie poszukaj pomocy -z tego sie wychodzi!
          Masz chciaz jednego przyjaciela/-ciolke? masz telefon? zadzwon albo pojedz!
          ludzie nie sa jasnowidzami, nie zawsze widza ze potrzebujesz pomocy, jelsi tego
          nie okazesz!
          Kobieto, w zyciu bywaja gorsze okresy, czasem dlugie, jest ciezko, ale w koncu
          robi sie lepiej. A sil mamy wiecej niz sie spodziewamy, tylko nie w kazdym
          momencie - te gorsze trzeba przeczekac/przetwrac i przy najlzejszym przyplywie
          nastepnych sil brac sie za zmiany. Dopoki ty i twoi bliscy zyja - zawsze jest
          nadzieja. jeszcze nei raz cdie ktos zrani - obiecuje. I co z tego? czy to
          oznacza, ze ty jestes gorsza, ze powinnas sie poddac?
          trzymaj sie bo warto
          • tenesee Re: Do Tennesee 03.07.05, 21:45
            Mam 30 lat i nie mam już nadziei, że ktoś mnie kiedys pokocha. Chyba czas
            najwyższy przestać wierzyć w bajki. A na puste, jałowe, samotne życie się nie
            zgadzam. Czy potrzebuję pomocy? raczej nie. Bycia nieszczęśliwym nie da się
            wyleczyć. Wbrew temu co nam wciska współczesna psychologia.
            • zoella Re: Do Tennesee 03.07.05, 22:48
              Nie rob nic glupiego. Nie warto,przychodzi taki moment w zyciu,ze zaczynasz
              sie smiac z takich problemow,trzeba tylko do tego dojrzec.Mi to zajelo jakies
              25 lat. Kiedy mialam 14,pewien kretyn powiedzial ,ze jestem brzydka.Zazartowal
              sobie,a ja przez kolejne wiele lat w to wierzylam.Jedno glupie zdanie
              kosztowalo tyle moich lez,ale dalo mi tez sile.Skoro nie bylam ladna to
              chcialam byc przynajmniej madra.Mam 40 lat,nauczylam sie siebie,wiem w jakiej
              fryzurze jest mi do twarzy,jak powinnam sie ubierac i malowac.Jestem
              atrakcyjna,wreszcie moge to o sobie powiedziec.Nie tylko zewnetrznie.To mile
              uczucie,kiedy mezczyzni patrza na ciebie z takim specyficznym blyskiem w
              oku.Spojrz na siebie,zobacz co jest ladne,a nad czym trzeba popracowac.Nie
              patrz na fotografie w kolorowych magazynach.Nikt tak nie wyglada w naturze.Nad
              jedna fotka pracuje tabun specjalistow.Spojrz na dziewczyny na ulicy.Uroda to
              nie tylko piekno twarzy,czy sylwetki. To takze usmiech,spojrzenie,sposob
              poruszania sie.Tyle rzeczy sklada sie na piekno i dla kazdego z nas ma ono
              inne oblicze. .Badz silna,warto i przenigdy nie mow nikomu,ze jestes
              brzydka.Nie jestes!!!!!
              • tenesee Re: Do Tennesee 03.07.05, 23:29
                Dlaczego wszyscy myślą, że to coś głupiego...że trzeba żyć za wszelką cenę,
                nawet jeśli życie jest smutne, puste, bylejakie. Nawet jeśli ktoś się w nim
                męczy. I ma męczyć się dalej, bo nie ma społecznego przyzwolenia na to, żeby
                skrócić sobie cierpienie.
                • imanust Re: Do Tennesee 04.07.05, 12:00
                  powiem tak - mam często to samo wrazenie... juz nawet robilam rekonesans, co by
                  tu zazyc...:( ile mozna sie meczyc, ile razy podniesc glowe po ostrym, glupio
                  krytycznym slowie, ile razy powiedziec sobie samej - stara, bedzie dobrze, byle
                  do przodu... nie mozna unikac wszystkich tylo ze wgledu na to,ze sprawia im
                  pryzjemnosc wyzycie sie na kims innym jakna kozle ofiarnym... w pewnym momencie
                  taka wemwnetrzna bateria wysiada, jesli nei ma jej gdzie doladowac:(
                  mam takie dni,ze chce tylko eutanazji ze wzgledu na raka psychiki - to malo kto
                  zauwaza, bo rak ciala bardziej rzuca sie w oczy:(
                • child_in_time Re: Do Tennesee 04.07.05, 15:45
                  Moim zdaniem, to nie jest nic głupiego...znam kilka osób po próbach
                  samobójczych...znam dziewczynę, która wielokrotnie chciała już więcej nie
                  widzieć słońca..ale teraz spotkała nowych ludzi, zmieniła się, zyskała
                  przyjazn...teraz mówi, że chce życ.....nigdy nie powinnaś tracic nadziei, bo
                  potem czasu nie cofniesz...a tyle osób może dac Ci szczescie
            • nogatka Re: Do Tennesee 03.07.05, 23:43
              Wiesz co, pewien mój znajomy- misjonarz z Rwandy, pallotyn- powiedział, że ludzie przechodzą kryzysy w systemie 8-11, czyli w wieku np. 18-21 lat, 28-31, 38-41 itd. Może to i naiwne, ale pasuje do mnie, do mojego faceta. Nawet ten misjonarz miewał w tych latach swoje trudne chwile. Grunt to przeczekać! Dobrze ktoś napisał, że umrzeć zawsze zdążysz. A tak naprawdę nie wiesz, co cię czeka za następnym zakrętem. I nie dowiesz się, jeśli cię tu już nie będzie.
              Ja tam jestem gruba, ale od razu mi się poustawiały kryteria, jak mi brat pallotyn opowiadał o Rwandzie. Wolę nigdy nie schudnąć, niż żyć w biedzie, pić wodę, której u nas by krowy nie wypiły i ciągle się bać, że mnie ktoś zarąbie maczetą. Ciesz się, że jesteś tu i teraz i całe życie przed tobą. Piękne życie!
            • maggie73 Re: Do Tennesee 04.07.05, 00:09
              Wspolczesna psychologia pomogla juz wielu osobom,choc nie wszystkim,
              niewspolczesna psycholgia tez pomagala. Generalnie wszystko prawie pomaga jak
              ktos chce sobie pomoc. Psychologia niczego nie wmawia, po prostu robi swoje, ja
              widzialam wielu ludzi po terapiach nie tylko nie nieszczesliwych ale wrecz
              szczesliwych. Nie uwerzylabys przez co przszli wczesniej: przemoc, smierc
              bliskich, molestowanie, choraba psychiczna, prby samobojcze. zmieniali swoje
              patrzenie na zycie i choc z bagazem - chcieli zyc.
              Ale nie chcesz wierzyc psychologii ani slowom pocieszenia- to nie wierz, to
              twoje zycie... tylko twoje.
              Mozesz czekac az ci przyniesie szczescie milosc kogos, a mozesz pomoc sobie sama
              i w lepszym nastroju czekac na te milosc.
              30 lat to bardzo malo. ja mam 32 - i tez mnie nikt nie kocha. a ktos wczesniej
              mnie zostawil. I co z tego? kiedys pokocha ten co trzeba. Rany kobieto! moim
              zdaniem, a mam do niego prawo, jednak potrzebujesz pomocy. Inaczej, po co bys
              pisala na forum? I cale szczescie, ze piszesz.
              Dorze powiedziane, ze umrzec zawsze zdazysz. Do tego nie trzeba spoelcznego
              przyzwolenia, co ci po potepieniu spolecznym, jak cie juz nie bedzie?
              problem w tym, ze taki krok mam mniej sensu niz jakikolwiek inny.

              Nie zastanawialas sie co to znaczy, ze ludzie ci odpisuja na posta, chociaz cie
              nie znaja?
              Nawt jako obca nie jestes komus obojetna.
              Taki okropny ten swiat bo jeden idiota sie na tobie nie poznal?
              Chocby na zlosc jemu, bym sie nie poddała:-)
              pozdrawiam i ide spac samotnie od lozka :-)

              • tenesee Re: Do Tennesee 04.07.05, 23:21
                Padło słowo eutanazja. Tak, w przypadku chorób ciała, rozumiemy i przyzwlamy. A
                cierpnia duszy? To też boli tak bardzo, że trudno wytrzymać. Ale nie znajdzie
                się, żadna litościwa dłoń, żeby zrobić zastrzyk. A samemu trudno.
              • tenesee Re: Do Tennesee 04.07.05, 23:42
                Może czasem i potrzebuję pomocy, zwłaszcza w takie wieczory...ale i tak wiem, że
                to na nic.I tak codziennie nadchodzi moment gdy muszę opuścić gwarne, pełne
                ludzi miejsca i wrócić tutaj, do mojej pustelni. To jest bariera, której nigdy
                nie przekroczą dobre rady przyjaciół, psychoterapie czy środki farmakologiczne.
                Szczęsliwym się albo jest albo nie.
        • child_in_time Re: I jestem bardzo brzydka... 04.07.05, 15:39
          znajdz ludzi, dla których najważniejsze jest serce..może jakiś
          wolontariat...pomyśl o tym, jak wiele osób może być dzięki Tobie szczęśliwych i
          jak wiele osób może dać Ci szczęście. Powodzenia
    • greenrizzla DO Bardzo Brzydkiej - pewna zyciowa rada 03.07.05, 15:25
      Musze ci cos powiedziec, co moze byc dla ciebie trudne, ale z pewnoscia jest
      prawdziwe. Ludzie w swej naturze nie lubia ludzi slabych. Nie lubia ludzi
      ktorzy czuja sie ze soba zle i maja niskie poczucie wlasnej wartosci. Musisz
      wziac sie w garsc, bo nie licz, ze poprzez wspolczucie znajdziesz w zyciu
      akceptacje! NIE!
      Piszesz, ze masz lub chcesz miec wlasne hobby, wlasne plany, ambicje i pasje.
      To je miej. Zajmij sie soba. Poczuj sie z soba dobrze, rozwin swoja wartosc,
      znajdz dziedzine w ktorej jestes silna i nie ogladaj sie na boki. Wiem, ze Wam
      dziewczynom jest trudniej niz facetom "olac" swiat zewnetrzny i opinie innych,
      ale to jest jedyna droga. Jesli bedziesz silna w swoich oczach, ta sila bedzie
      emanowac na zewnatrz i zmieniac nastawienie ludzi do ciebie. Popracuj nad soba,
      a nie pisz takich desperackich postow pt. "juz nie moge" - bo tylko cie
      oslabiaja i niszcza resztki twojej autonomicznej woli i osobowosci.
      WEZ SIE W GARSC.
      pozdrawiam.
      • madine1 Re: DO Bardzo Brzydkiej - pewna zyciowa rada 03.07.05, 15:45
        I jeszcze jedna, paradoksalna rada: bądź sexy!
        Zwłaszcza jeśli nie masz już lat 15, tylko trzydzieści parę. Faceci w tym wieku nie mają już takich
        wyostrzonych kryteriów oceny kobiet. Zaczynają bardziej zwracać uwagę na zachowanie i "esprit"
        niż tylko na kształt nóg czy nosa. Pewnie każdy z nas zna "brzydule", które z niezrozumiałych
        powodów doprowadzały do szaleństwa całe stada mężczyzn. Ja takie znam.
        Druga sprawa: koniecznie odwiedź dobrego stylistę, który doradzi ci, w jaki sposób dobierać ubranie,
        fryzurę, kolory, makijaż i.t.p. Taka świadomość czyni cuda. Musisz nastawić się na to, że zainwestujesz
        w siebie. Krzywe zęby? - Może warto pomęczyć się z aparatem. Tłuszczyk? - Siłownia lub zwykły
        jogging. I.t.p., i.t.d. Taka inwestycja na pewno ci się opłaci! Nie będziesz może pięknością jak z
        Playboya, ale nabierzesz pewności siebie. A ludzie to wyczuwają.
        Mieliśmy teraz dziewczynę do sprzątania, która przyjechała do Wawy z zapadłej wsi, żeby uczyć się w
        szkole stylistyczno-fryzjerskiej. Gdy odchodziła od nas po 6 miesiącach, była kompletnie innym
        człowiekiem, niż przed przyjazdem. Po prostu nauczyła się profesjonalnego retuszowania swoich
        niedoskonałości, nabrała pewności siebie, poradziła sobie z wyzwaniem jakim było zdobycie pracy w
        dużym mieście.
        Powodzenia
        • truszkafka Re: DO Bardzo Brzydkiej 03.07.05, 16:17
          ludzie nie akceptuja osob brzydkich nie tylko dlatego, ze wyczuwaja, ze sa
          mocno zakompleksione i maja niskie poczucie wlasnej wartosci. nie akceptuja ich
          bo boja sie ze mogliby sami tak wygladac.
          • neder Re: DO Bardzo Brzydkiej 03.07.05, 16:21
            > nie akceptuja ich
            >
            > bo boja sie ze mogliby sami tak wygladac.


            może Cię zaskoczę ale większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że to nie jest
            zaraźliwe ;/

            podobnie jak głupota

            pzdr.
        • laclos Re: DO Bardzo Brzydkiej - pewna zyciowa rada 03.07.05, 19:00
          Wreszcie coś sensownego na Forum! I oczywiście mężczyzna, i to chyba dojrzały.
          Pewnie że problem nie w urodzie. Ty sie po prostu nie podobasz facetom. I nie
          łudź się, że to z powodu rzeczywistej czy urojonej brzydoty. Faceci są zwykle
          tak prymitywni, że takich rzeczy nie widzą. Dostrzegają, wyczuwają, czy jak tam
          jeszcze poznają osobniczkę odmiennej płci, z którą mogliby... itd. Ileż jest
          pieknych dziewcząt całkiem bez powodzenia u mężczyzn. I odwrotnie: czasem za
          brzydulą faceci sznurem. A więc wykreuj się, tak jak radzi ci Madine1. Ważny
          jest ruch, luz, głos, mimika, spojrzenie, a zresztą, co ja będę robić za
          stylistę. Chociaż sama jestem brzydulą, której od pewnego czasu żaden sie nie oprze.
          Życzę powodzenia
          Lukrecja
      • agnieszka822 Re:I jestem bardzo brzydka 03.07.05, 19:09
        Zajrzyj na poczte:)mam dla Ciebie ciekawa propozycje:)
    • tygrysio_misio post nr 100 :) 03.07.05, 16:39

    • zywiolak Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 18:09
      Kochana jestes po prostu ofiara doboru naturalnego, a moze raczej plciowego. Wbrew pozorom ludzie maja znacznie wiecej wspolnego ze zwierzetami niz im sie wydaje choc w zyciu by sie do tego nie przyznali. Twoja brzydota to dla samca mainfestacja nie za wysokiej jakosci Twoich genow* (tak tak samiec to wzrokowiec). Mimo, iz samiec powinien sie starac o twe wzgledy bo wiekszosc kosztow rozrodu plciowego ponosisz ty (ciaza i kom. jajowe itd.) samiec zas jedynie produkuje sperme. Oszukaj dobor! Wypicuj sie... a napewno ktos zwroci na Ciebie uwage.

      *- uwaga samcy (-owie?)! (tak to sie pisze?) wyglad zwenetrzny nie zawsze przeklada sie bezposrednio na jakosc genotypu (patrz: determinanta srodowiskowa) miejcie to na wzgledzie pamietajac wspomniany wczesniej fakt (koszt rozrodu), ze to najczesiej wy bedziecie oceniani i wybierani nie odwrotnie!

      Aha i nie bierz tego posta za powaznie ;)
      • tester Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 18:34
        Napewno nie dramatyzujesz? Jeśli nie to...jak każdy facet jestem wzrokowcem tyle
        że parę razy w życiu oczy mnie porządnie zawiodły...Wierz mi , że nie ma jak
        miła, serdeczna, ciepła i pogodna kobieta...uroda mija bezpowrotnie. I smierć
        frajerom, którzy widzą tylko mini i silikonowe cycki.
        • charliecharlie Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 19:12
          masz racje!!!smierc amatorom silikonowych czesci tuningowych...i laskom, ktore
          mysla ze przez to cos osiagna...pzdr
    • ania_53 Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 19:45
      Nie jesteś odosobniona, też jestem brzydka i nieatrakcyjna. I bardzo pechowa!
    • nowagwinea2 Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 20:54
      ojej, jej!a co to znaczy brzydka? to pojęcie jest tak wzgledne jak czas.
      Wierzę, iż brzydota nie istnieje w rzeczywistości, pozostaje tylko w naszej
      wyobraźni a inni jesli to zauważą, staraja sie bysmy nigdy nie zmienili zdania
      i osiagaja najczęściej sukces... ale czy sukces? To zalezy od nas samych jak
      daleko pozwolimy ludziom obok nas ingerować w naszą "brzydotę". Masz prawo i
      będziesz szczęśliwa. Życze Ci tego i pozdrawiam. Irena.
    • marthar Re: jestes stuknięta a nie brzydka 03.07.05, 20:55
      skoro uważasz siebie za brzydką to tak pewnie jest, bo wiedz ze jesli siebie sama nie zaakceptujesz i nie pokochasz to inni tym bardziej, najzwyczajniej zmien nastawienie!
      wiadomo jednych bozia obdarowała większym urokiem zewnetrzynym innych mniej, jezeli ciebie mniej to spróbuj znalezc w sobie takie cechy charakteru ktore zrekompensują twoje braki fizyczne, czasami wystarczy więcej śmiałości i otwarcia się na ludzi, żeby cie polubili, zauważ ze osoby piękne a zarazem zamknięte na swiat, nie mają przyjaciół mimo swego "blasku"
      jesli to cie nie przekonuje, ani nie skłania do głębszej refleksji nad swoim ego to może skorzystaj z pomocy specjalisty (psychoanalityk) który pomoze ci zajrzec w głąb siebie i z twoją checią odnalezc przyczynę tej "brzydoty", która siedzi gdzies głęboko

      p.s jestesmy tacy jak o sobie myślimy, a nie jak myślą o nas inni
    • pogodne.niebo Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 21:04
      nie czytalem wszystkich odpowiedzi wiec moze cos powtorze:

      po prostu dowartosciowuja sie
      gdzies bylo napisane "uprzejmosc bywa uciazliwa"
    • troll30 Do: "bardzo brzydkiej" 03.07.05, 21:15
      Piekno jest pojeciem wzglednym.Piekne jest to co sie komu podoba. Owszem, media
      lansuja okreslony typ urody, i co z tego. Nie dajmy sie zwariowac. Czy ktos kto
      nie wyglada jak Cindy Crawford nie moze byc atrakcyjny? Bzdura. Nie ma kobiet
      brzydkich, po prostu jedne bardziej "podpadaja" pod ogolnie przyjety wzor piekna
      a inne mniej. Spojrz na kobiety typu Barbra Streisand czy Meryl Streep,
      przyjrzyj im sie dobrze i stwierdzisz ze dalece odbiegaja od tego co powszechnie
      uznane jest za piekne a ja uwazam ze sa niesamowicie atrakcyjnymi kobietami.
      Idealne rysy twarzy czy figura sa nudne. Wiele razy w zyciu zdarzalo mi sie
      poznac kogos i w piewszym momencie pomyslec : alez nieatrakcyjna osoba. A potem
      po blizszym poznaniu okazywalo sie ze jest to ktos tak interesujacy ze myslalam
      sobie: jak moglam tego nie widziec, przeciez on/ona jest taki/taka atrakcyjna. I
      odwrotnie: ktos od kogo poczatkowo oczu nie mozna oderwac okazywal sie na
      dluzsza mete po prostu nieciekawy. Owszem najczesciej sugerujemy sie pierwszym
      wrazeniem ale bez przesady. Kiedy ktos ma ciekawa osobowosc to promieniuje ona
      na zewnatrz i osoba ta jest po prostu atrakcyjna bez wzgledu na to czy ma duzy
      nos czy cos tam innego. Liczy sie to "cos" co sie w sobie ma, jestem przekonana
      ze Ty rowniez to masz tylko jeszcze sama dla siebie tego nie odkrylas. Ty nie
      jestes "obiektywnie brzydka", Ty sie czujesz brzydka a to roznica. Nad wygladem
      mozna popracowac, mozna twierdzic ze i tak jestem brzydka wiec po co mam isc do
      fryzjera, przeciez i tak nic mi nie pomoze, a mozna tez sprobowac odkryc
      bardziej twarzowa fryzure. A moze wizyta u psychologa pomoglaby Ci (mnie
      pomogla)bo cos czuje ze problem nie tkwi w wygladzie zewnetrznym, a raczej
      "wewnetrznym". Pozdrawiam cieplo.
      • bardzo_brzydka Re: Do: "bardzo brzydkiej" 04.07.05, 19:30
        nie
        > jestes "obiektywnie brzydka", Ty sie czujesz brzydka a to roznica.
        Czuje sie brzydka i bardzo chcialabym to zmienic. Chcenie pozostawalo jednak
        zawsze u mnie daleko w tyle za realnymi mozliwosciami psychicznymi, ktore byly
        w posiadaniu (moim posiadaniu). Po pracy kladlam sie spac i mowilam "Nie jest
        zle..poradze sobie, coz to za problem?", tymczasem rano wstawalam i znow
        potezna gula w gardle, w brzuchu i przelyku.
        > Nad wygladem mozna popracowac, mozna twierdzic ze i tak jestem brzydka wiec
        > po co mam isc do
        > fryzjera, przeciez i tak nic mi nie pomoze, a mozna tez sprobowac odkryc
        > bardziej twarzowa fryzure.
        Wielu z was pisze o kosmetyczce, fryzjerze. Nic co ludzkie nie jest mi obce i
        tego tez probowalam. Z roznym skutkiem, aczkolwiek probowalam. Zdajac sobie
        jednak sprawe, ze na tym polu wiele nie zdzialam wolalam energie mentalna
        poswiecic na cos bardziej konstruktywnego. Takze z roznym skutkiem...
        Mimo wszystko, jeszcze raz dzieki za opinie.
        Czytam to wszystko z wlasciwa sobie zachlannoscia. I dziekuje. Bardzo.

    • tony82 Nie mylcie piękna z... 03.07.05, 21:18
      ...atrakcyjnośćią fizyczną. Please:)
    • malajola Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 22:21
      ale szczerze mówiąc to facecie mają zupełnie inne podejście do ładnych kobiet
      przy załatwianiu różnych spraw, zawsze ładniejsza jet lepiej "obsłużona" niż ta
      brzydka, obserwuje wiele sytuacji i zawsze tak jest, tak samo mężczyżni
      szybiciej zagadają do ładnej niż do brzydkie ( o ile wogóle)
      • bohodoll Re: I jestem bardzo brzydka - no i co z tego? 03.07.05, 23:18
        Bardzo brzydka główna bohaterka niby studiowała dwa kierunki, ale interpunkcji i
        ortografii jakoś nie zdążyła jeszcze opanować. To raz. Dwa - to, o czym tutaj
        mówimy, to normalne psychologiczne zagrywki, którym nie powinniśmy się dziwić.
        Społeczeństwo zawsze wolało ładnych ludzi. Spójrzcie na dzieci i ich reakcje na
        dorosłych, przypomnijcie sobie bajkowe czarownice, które zawsze były brzydkie.
        Kłaniają się czysta psychologia z socjologią i kultura europejska. I tyle. O
        czym tu więcej gadać?
        Bardzo brzydka na pewno ma jakieś fizyczne atuty, więc niech je dostrzeże i
        wyeksponuje. Bo z takim podejściem nie ma się co dziwić, że jest sama. Większość
        kobiet wcale nie jest jakoś spektakularnie piękna, sprawę urody załatwia raczej
        dobry makijaż.

        I dlaczego uważacie, że robienie szkolne listy najbrzydszych ludzi to coś
        okrutnego? A o dobieraniu sobie znajomych na podstawie buźki, zasobności
        portfela i ilości firmowych ciuchów w szafie to słyszeliście?
        • bohodoll Re: I jestem bardzo brzydka - no i co z tego? 03.07.05, 23:19
          deansplanet.com/nomakeup.html
          polecam jako lekturę
      • lucille Re: I jestem bardzo brzydka... 03.07.05, 23:57
        jest w tym trochę racji...Odpowiadając na ten post myślimy o skrajnych
        przypadkach, tych bardzo pięknych , wymuskanych dziewczynach albo bardzo
        zaniedbanych "brzydkich". Jedne i drugie nie mają łatwego życia. Np. sukcesy
        pierwszych będą kojarzone z ich urodą a z kolei drugie muszą włożyć więcej
        wysiłku w to, by zostać zauważoną. To jednak nie musi być regułą. Jest jeszcze
        jedna grupa kobiet, przeciętnych. Wszystkie miewamy czasem stany przygnębienia
        jak bardzo_brzydka, bo jesteśmy ludźmi a ludzie czasem wątpią. Rozumiem tę
        dziewczynę bardzo dobrze. Sama nie jestem doskonała, mam krzywe ząbki i nie
        mogę tego zmienić z różnych przyczyn. Wkurza mnie gdy inni uważają ,że tylko z
        tej przyczyny nie jestem dla nich żadną konkurencją ,jestem od nich brzydsza
        albo wymagam innego traktowania. Wkurzają mnie oczy niektórych wpatrzone w moje
        usta usiłujących dopatrzeć się co tam jest nie tak. Może nie mam pięknego
        równego uśmiechu ale mam coś innego ;-)...wdzięk, może szarm, może
        szyk...hehehe...A zęby...przeciez to tylko zęby...:-)Pozdrawiam serdecznie.
        Ps. Do tej pory byłam biernym uczestnikiem forów. Odważyłam się jednak odezwać,
        więc... proszę o łagodny wymiar kary ;-)
    • szaliczek Re: I jestem bardzo brzydka... 04.07.05, 01:08
      U licha! Wiem o czym piszesz..ja podobno swoim intelektem zabijam
      zainteresowanie sobą...to zdanie paru facetów z mojego CV :o)..owszem trafiaja
      sie koneserzy ale zazwyczaj zajęci..jestem ładna na buzi ale mam nadwage i
      ogólnie jestem duza..Okropieństwo ! kiedy patrze jak sie uganiają samce za
      moimi szczuplejszymi kolezankami i znajomymi..ale cóz tak jest!duza kochanka
      owszem..ale zona...lepiej niech bedzie taka aby jej wszyscy zazdroscili lub aby
      jej zjawiskowa pieknosc usprawiedliwiała decyzje matrymonialną męzczzyny...
    • marciar Re: I jestem bardzo brzydka... 04.07.05, 11:11
      Nie wiem jaka jesteś trudno sie w sumie wypowiedziec o osobie ktora pisze ze
      jest brzydka a jej sie po prostu nie zna. Twoja wypowiedz o ile to nie jakas "
      podpucha" jest bardzo bardzo pesymistyczna, ale czy przypadkiem nie
      przesadzasz?? Zacznij po prostu życ "olewaj" głupie docinki wiem to nie łatwe
      ale mozna sprobowac a to czy bedziesz sama czy nie to zalezy od Ciebie sa rózni
      ludzie na świecie i mysle ze spotkasz osobe ktora zaakceptuje Cie taka jaka
      jestes nie ma sensu zamykac sie przed światem bo kilka osob nazwało Cię tak a
      nie inaczej to ich zdanie i marne zdanie Na świecie nie ma ideałów, i nie kazdy
      tez musi byc piękny :) Głowa do góry nie mysl o tym ze jestes brzydka po prostu
      mysl o sobie pozytwinie pomaga
    • sekret_admin Re: I jestem bardzo brzydka... 04.07.05, 11:17
      ja Ci wytłumaczę. ci, którzy Cię tak traktowali i traktują to
      niedowartościowani mali ludzie. podbudowują się czyimś nieszczęściem,
      niedostatkiem i nic na to nie poradzisz i wcale nie musisz być dla nich miła.
      wiem, że ciężko ale trzymaj się :O)

      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      sekretarka...
    • umathurman OPERACJA PLASTYCZNA 04.07.05, 15:07
      Bardzo polecam!

      Przez 21 lat patrzylam codziennie w lustro i nienawidzilam swojej twarzy.
      Zaslanialam ja wlosami, nosilam wielkie okulary, wszystko, zeby zaslonic buzie.
      Gdy z kimkolwiek rozmawialam, myslalam:
      "On/ona wcale ze mna nie rozmawia, on/ ona tylko gapi sie na moj okropny nos."

      Uparlam sie na operacje, zarobilam samodzielnie pieniadze i pomimo sprzeciwu
      rodzicow pojechalam do kliniki.

      Dzis czuje sie piekna, pozbylam sie kompleksow!
      Moze i Tobie taka operacja posluzy???

      Uma
    • lpvoid Re: I jestem bardzo brzydka... 04.07.05, 15:36
      hej, zajrzyj na tę stronę:
      dysmorfofobia.boo.pl
      trzymaj się, pozdrawiam.
      • ewellina Re: I jestem bardzo brzydka... 04.07.05, 16:44
        wyszukaj w sobie to, co masz najladniejsze - na pewno jest cos, co uwazasz, ze
        jest niezle? hmm- przyznaj sie
        a teraz pomysl - mam duzy nos ale ladne oczy,
        krzywe zeby ale dlugie nogi
        brzydkie uszy ale ladne paznokcie
        przyszcze ale za to gladkie łokcie
        • headonshoulders NIE MA BRZYDKICH KOBIET SA TYLKO LENIWE 04.07.05, 19:11
          no comments
          • broken_rainbow Kobiety, ach kobiety... 04.07.05, 20:53
            Nie ma brzydkich kobiet.Każdy typ urody ma swoich zwolenników i
            przeciwników.Podobnie jak tusza bądź jej brak.
            Ja przeżyłam swojego rodzaju traumę w wieku dojrzewania.Potworny trądzik
            i 'lecące' jedno oko.Te defekty przekreśliły mnie u tzw. popularnych,
            rozchwytywanych chłopaków.Przez pryszcze nikt nie dostrzegał rysów twarzy,
            figury i tego co mam we łbie.Na całe szczęście trafiłam do bardzo specyficznego
            liceum.Nie powiem, że przestałam się przejmować defektami, ale zeszły one na
            plan dalszy.Cera wyzdrowiała, oko się uspokoiło;)))
            Mam teraz prawie 30 lat i jestem cholernie zadowolona z siebie.No może nie do
            końca, bo jak to każda kobieta tu chciałaby mieć centymetr mniej, a tam
            więcej.Ale raczej traktuję to w ramach dowcipu o swoich mankamentach.
            Mi bardzo dużo dała zmiana środowiska, w momencie kiedy myślałam o sobie jako o
            naczelnym szpetocie świata.Teraz opinię innych o własnym wyglądzie mam
            gdzieś.Ważne, że ja się dobrze czuję w swojej skórze.
            Ale opinie facetów (ludzie którzy mają po lat 30-40) potrafią mnie jeszcze
            wprawić w zdziwienie.Myślenie i postrzeganie zatrzymane na poziomie owych
            kolegów z mojej podstawówki."No fajna z ciebie laska, ale gdybyś wróciła do
            naturalnego koloru włosów, wyjęła kolczyki, ubrała białą mini i się opaliła, to
            ho, ho."
            W sobotę poszłam do ciucholandu.Przyszły dwie siostry.Dziewczyny na oko po
            dwudziestce.Śliczne buzie i włosy.Tylko jedna przywiozła drugą na
            wózku.Dziewczyna bez rąk i nóg.Ile radości z niej biło, kiedy sprawna siostra
            ściągała i pokazywała jej ciuchy.Kłóciły się jak to kobietki, że kolor nie
            taki, albo fason i jak skrócić rękaw, żeby głupio na kikucie nie wyglądał.
            Cholera!A my się przejmujemy, że pryszcze, że twarz brzydka, albo nogi krzywe...
            brzydka!!!Polub siebie!!!
            Pozdrawiam
    • landrynka8 Brzydka kobieto, 04.07.05, 20:43
      gdybyś tak jeszcze zadała sobie trud dopracowania tej opowieści w szczegółach-
      to moze uwierzyłabym Ci :))
    • czesiekkk Re: I jestem bardzo brzydka... 04.07.05, 21:06
      Czujesz się rozgoryczona i samotna, ale musisz uwierzyć, że będzie lepiej, bo
      będzie.
      A teraz rozglądnij się wokół siebie, czy nie widzisz kobiet nieatrakcyjnych
      mających mężów, facetów i szczęśliwe życie rodzinne lub osobiste?
      Uroda nie zapewnia szczęścia.
    • lancer3 Re: I jestem bardzo brzydka... 04.07.05, 22:57
      Pokaż zdjęcie, obejrzymy, ocenimy, doradzimy co poprawić. Może nie jest tak
      źle?
      • dupekzoledny Re: I jestem bardzo brzydka... 05.07.05, 09:23
        POPATRZ NA ZDJĘCIA KANDYDATÓ NA PREZYDENTÓW- lepperków,kaczorów i innych.ile w
        nich doprego samopoczucia. od razu poczujesz się lepiej.
    • k.j Re: I jestem bardzo brzydka... 05.07.05, 09:44
      Uroda nie zapewni Ci szczescia. Wazne jest jednak poczucie wlasnej wartosci.
      Nikt nie lubi zakompleksionych osob, obojetnie jakiej plci. Tak wiec uwierz w
      siebie i nie mysl o tym jak wygladasz, nie to jest najwazniejsze. Owszem mozesz
      poprawic swoj wyglad (makijaz czyni cuda), mozesz nawet zafundowac sobie
      operacje plastyczna, ale czy to poprawi Twoje samopoczucie? bedziesz wtedy
      szczesliwsza? Jesli tak, to jest to jakies wyjscie, ale to zalezy od czlowieka.
      Ja na przyklad nie zdecydowalalbym sie na operacje plastyczna, bo zwyczajnie
      nie czulabym sie soba, jestem jaka jestem i juz, i nie zawracam sobie glowy
      tym, czy podobam sie innym czy nie. Ludzie nie sa wyrocznia. A wracajac do
      tematu, to wokol siebie zauwazylam dziwna porzypadlosc, a mianowicie to, ze
      bardzo czesto brzydkie kobiety maja fajnych facetow - kazda potwora znajdzie
      swojego adoratora. Tak wiec glowa do gory, usmiech na twarz i bedzie dobrze:)
    • yavanna86 Re: I jestem bardzo brzydka... 05.07.05, 09:56
      a ja Cię rozumiem .. przez ileś lat byłam może nie bardzo brzydka, ale
      kompletnie nieatrakcyjna...to cholernie utrudnia życie .. od dziewczyny wszyscy
      oczekują że będzie zdobić..a ja zamiast zdobić czytałam i myślałam i
      ..obserwowałam moje kumpele, wspaniałe dziewczyny, szalenie atrakcyjne, którym
      wciąż jacyś faceci dają dowody atencji, z zazdrością...

      i jakoś tak - dorobiłam się faceta który mnie kocha za całokształt - choć
      najpierw byliśmy 'tylko' przyjaciółmi.. i wiem że to jest 'niepoprawne' i
      'niewłaściwe' traktować mężczyznę jak lustro:P...ale to działa jak perpetuum
      mobile-im bardziej jestem przekonana że jestem atrakcyjna, godna pożądania etc.
      - tym bardziej JESTEM ATRAKCYJNA - choć mam skoliozę, twarz zupełnie
      niedzisiejszą i do tego żadnych długich loków bo mi jeszcze gorzej owal twarzy
      psują :P
    • qui_pro_quo Re: I jestem bardzo brzydka... 05.07.05, 13:29
      Jesli to prawda, bardzo ci współczuję, ale nie miałam nigdy takich doświadczeń,
      zawsze byłam tą ładną, najpierw w wśród dzieci z mojej rodziny, potem w szkole
      (byłam "najpiekniejsza w klasie" hihihi), dalej w szkole i na studiach, po
      kilka razy chodziłam przez dłuższy czas z chłopakami ale to ja zrywałam, a
      teraz nie narzekam na brak powodzenia. Znam kilka języków, chociaż na codzień
      nie przyszłoby mi do głowy żeby się tym przechwalać. Mam jednak wrażenie, że
      ktoś, kto to pisze, mocno mi tego zazdrości i że jest to jedna z wielu
      prowokacji. A jeśli nie to mam dla ciebie kilka rad:
      - zrób sobie pare operacji plastycznych, które i tak nie pomogą na dłuższą metę
      bo z czasem blizny staja się widoczne, jak u Jacksona i przynajmniej 2 osób
      które widziałam w telewizji
      - wylecz się z zawiści (i to może być najtrudniejsze, ale od negatywnych emocji
      się podobno brzydnie :D )
      - przestań o tym mysleć i pogódź się z tym
      - zacznij robić coś konstruktywnego i czerp z tego satysfakcję zamiast
      zadręczać innych i siebie samą
      - popracuj nad stylem wypowiedzi, bo jest nie dość że egzaltowany, to na
      dodatek miejscami śmieszny, a kobieta brzydka i śmieszna to jeszcze gorzej niż
      tylko brzydka.
    • qml Jak to napisać, żeby nie brzmiało zbyt banalnie. 05.07.05, 14:08
      Przeczytaj uwąznie to, co napiszę i weź sobie do serca.
      1) Na świecie jest mnówsto ludzi, którzy nie są wstanie i nie czują potrzeby
      spojrzeć pod powłokę wyglądu, czy to pięknego, czy brzydkiego. Ale czy z takimi
      ludźmi chcesz się zadawać?
      2) Gwarantuję Ci, że jeżeli Ty sama będziesz się dobrze czuła w swojej skórze i
      będziesz promieniować dobrą energią, to ludzie będą do Ciebie lgnąć niezależnie
      od wyglądu. Pokochaj siebie, a i inni Cię pokochają. Znam osoby piękne
      fizycznie, które są nielubiane i osoby brzydkie jak Arafat, które mają mnóstwo
      znajomych i adoratorów, bo po prostu mają pozytywną energię i się nią dzielą (a
      może być to wiele różnych rodzajów energii - poczucie humoru, dobroć, spokój,
      zwariowanie, mądrość...).
      3) Co jest piękne, a co brzydkie? Nie ma uniwersalnej definicji jednego czy
      dugiego, tak jak nie ma definicji dobra czy zła. Każda cecha może i nie musi
      się podobać. Piękni są ludzie, którzy czują się piękni, a to, co nam wciskają
      media to tylko to, co nam wciskają media, nic więcej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka