monika388
09.07.06, 13:50
Jestem z nim juz 2 lata i 7 miesiecy. Od poczatku postawilam sprawe jasno -
jestem zainteresowana tylko powaznym zwiazkiem i nad takim moge pracowac.
Pragne miec wlasna rodzine, jako ze nie mam nikogo bliskiego z rodziny, ani
rodzicow ani rodzenstwa.
Wydawalo sie , ze zaakceptowal moja postawe. Ale ja dochodze do wniosku, ze
to wszystko to tylko gra na zwloke. Unika kazdej rozmowy co do naszej
przyszlosci, ciagle znajduje jakies wymowki dotyczace bycia razem, unika
jakicholwiek zobowiazan. Z drugiej strony nie pozwala mi odejsc, robi sceny
zazdrosci, kontroluje moje znajomosci, wyjscia ...
Twierdzi , ze chce sie ozenic , ale ma jeszcze czas, nie teraz.. kiedy? Nie
wiadomo .. mam czekac i byc cierpliwa az on podejmie decyzje.
Nie jestesmy juz w wieku 20 lat, ja progne stabilizacji, nie potrafie dac z
siebie wszystkiego w tym zwiazku czujac , ze w kazdej chwili on moze
zakonczyc te znajomosc.
Czuje sie podle. On wie, ze nie mam nikogo bliskiego, wie, ze pragne z kims
byc na stale... a jednak mam wrazenie , ze sie mna bawi.
Czuje, ze powinnam zakonczyc te znajomosc, probowalam juz kilka razy.
On wraca jak bumerang, a ja nie mam tyle silnej woli powiedziec
zdecydowane "NIE".
Boje sie samotnosci, boje sie , ze juz nigdy nie poznam nikogo z kim bede
chciala byc, lub kto bedzie chcial byc ze mna. Nienawidze
siebie za ta slabosc charakteru i brak silnej woli ...