hedonista78
09.04.07, 22:33
Nie, tym razem nie będzie to kolejny wątek założony przez
dwudziestoparoletniego prawiczka :)
Powoli zbliżam się do trzydziestki, a nie mam stałej pracy (co nie znaczy, że
nigdy nie pracowałem). Nie pochodzę z jakiejś superbogatej rodziny, ale na
sytuację ogólnobytową też nie narzekam: starcza mi na zaspokajanie wszelkich
potrzeb. Żyję średnio skromnie.
Możecie mi wierzyć lub nie, ale mam ukończone studia (bynajmniej nie w trybie
zaocznym w jakiejś komercyjnej prywatnej szkółce).
Nad pracę dla pracy samej w sobie, dobrowolne skracanie sobie młodości i
zaharowywanie się niczym wół kosztem życia osobistego, przedkładam korzystanie
w pełni z uroków życia. Wolę w dzień pojeździć na rowerze czy poopalać się nad
jeziorem, a wieczorem chłodzić się napojem chmielowym w knajpie/ogródku ze
znajomymi, niż kisić się w jakimś dusznym biurze pod krawatem. Nie muszę
wychodzić w środku dopiero rozkręcającej się imprezy, bo "rano trzeba wstać".
Mam dosyć czasu, żeby oddawać się swoim pasjom, poczytać ciekawą książkę czy
wyskoczyć do kina.
Z moimi kwalifikacjami spokojnie mógłbym dostać pracę za jakieś 4-5 tysięcy
złotych miesięcznie, ale co mi po kasie, jeżeli nie miałbym czasu/siły
zajmować się tym, co mnie naprawdę interesuje. Wolę mieć trochę mniej, ale za
to robić to, co lubię. W razie czego zawsze mogę dorobić parę groszy szybkimi
zleceniami, ale pakować się w stałą pracę od-do póki co nie zamierzam. Za
bardzo cenię sobie wolność.