Dodaj do ulubionych

Pytanie do chłopaków hetero

IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 03.07.01, 21:11
Bardzo proszę o szczerą odpowiedź. Gdyby twój najlepszy przyjaciel okazał się
gejem to jaka byłaby twoja reakcja? Czy kontynuowałbyś przyjaź z nim nawet
wtedy gdy inne osoby wiedziałyby o jego odmienności? Czy coś by się zminiło w
waszych przyjacielskich kontaktach. Bardzo dziękuję za odpowiedż.
Obserwuj wątek
    • Gość: Karol Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: *.pppool.de 03.07.01, 22:19
      Gość portalu: Tomek napisał(a):

      > Bardzo proszę o szczerą odpowiedź.
      Gdyby twój najlepszy przyjaciel okazał się
      > gejem to jaka byłaby twoja reakcja? Czy kontynuowałbyś przyjaź z nim nawet
      > wtedy gdy inne osoby wiedziałyby o jego odmienności? Czy coś by się zminiło w
      > waszych przyjacielskich kontaktach. Bardzo dziękuję za odpowiedż.

      szczerze odpowiadam.
      Wspolczulbym mu bardzo. To po pierwsze. Poza tym nic by sie chyba nie zmienilo, o
      ile gejowska ideologia (poczytaj posty forumowych protagonistow, to zrozumiesz,
      co mam na mysli) nie uderzylaby mu do glowy.

      • Gość: ethanol Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: *.coh.org 03.07.01, 23:34
        Tomek, mialem taka sytuacje. Kumpel powiedzial mi ze uwaza mnie za przyjaciela
        i chcily zebym wiedzial ze jest gejem. A ja mu odpowiedzialem ze chcialbym zeby
        wiedzial, ze ja jestem 120% hetero. I nic sie nie zmienilo.
      • Gość: mat25 Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: *.interserwer.pl 04.07.01, 08:31
        Gość portalu: Karol napisał(a):

        > Gość portalu: Tomek napisał(a):
        >
        > > Bardzo proszę o szczerą odpowiedź.
        > Gdyby twój najlepszy przyjaciel okazał się
        > > gejem to jaka byłaby twoja reakcja? Czy kontynuowałbyś przyjaź z nim nawet
        >
        > > wtedy gdy inne osoby wiedziałyby o jego odmienności? Czy coś by się zminił
        > o w
        > > waszych przyjacielskich kontaktach. Bardzo dziękuję za odpowiedż.
        >
        > szczerze odpowiadam.
        > Wspolczulbym mu bardzo. To po pierwsze. Poza tym nic by sie chyba nie zmienilo,
        > o
        > ile gejowska ideologia (poczytaj posty forumowych protagonistow, to zrozumiesz,
        >
        > co mam na mysli) nie uderzylaby mu do glowy.
        >

        Czyli jednym slowem moglby byc twoim przyjacielem pod warunkiem, ze siedzialby
        jak mysz pod miotla a ze swoim ewentualnym chlopakiem spotykal sie tylko w
        parkach najlepiej po polnocy (ewentualnie w piwnicy bloku po zmroku)...
    • mario2 Re: Pytanie do chłopaków hetero 04.07.01, 00:03
      Tomek- a coz to zmienia w przyjazni? Mam paru przyjaciol odmiennej orientacji i
      nie mam zamiaru tracic w nich przyjaciol. Bo miiedzy przyjaciolmi wszystko
      powinno byc jasne
    • Gość: Jorland Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 04.07.01, 09:26
      Gość portalu: Tomek napisał(a):

      > Bardzo proszę o szczerą odpowiedź. Gdyby twój najlepszy przyjaciel okazał się
      > gejem to jaka byłaby twoja reakcja? Czy kontynuowałbyś przyjaź z nim nawet
      > wtedy gdy inne osoby wiedziałyby o jego odmienności? Czy coś by się zminiło w
      > waszych przyjacielskich kontaktach. Bardzo dziękuję za odpowiedż.

      Trudno spekulować "na sucho". We wzajemnych relacjach wiele mogłoby się nie
      zmienić, ale sporo zależałoby od oceny zjawiska homoseksualizmu. Czy mozna się
      przyjaźnić wyznając sprzeczne systemy wartości? Pewnie można ale to trudne,
      bardzo trudne. Wzajemne sprzeczne oczekiwania mogłyby wtedy rozsadzić tą
      przyjaźń. Ale jak mówię to tylko spekulowanie, życie ponoć kreśli zawsze swoje
      własne scenariusze.
      • Gość: camel Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.01, 09:33
        jarandzie...to tak jakby nie mozna bylo sie przyjazniec z wyznawca innej religii,
        no moze masz racje, nie wiesz bo spekulujesz na sucho.
        mam 2 kumpli, ktorzy sa homo, i jak do tej pory nic sie mniedzy nami nie zmienilo.

        camel

        • Gość: Jorland Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 04.07.01, 09:51
          Gość portalu: camel napisał(a):

          > jarandzie...to tak jakby nie mozna bylo sie przyjazniec z wyznawca innej religi
          > i, no moze masz racje, nie wiesz bo spekulujesz na sucho.

          Wydaje mi się, że można się przyjaźnić ale to - nomen omen - piekielnie trudne.
          To się tylko łatwo pisze o przyjaźni i odmienności w praktyce to wyglada inaczej.
          Jeśli każdy z nas poważnie traktuje swój światopogląd utrzymywanie przyjaźni to
          trudna sztuka, jest to możliwe ale bardzo wymagające - znacznie bardziej niż w
          "normalnej" przyjaźni. Inne jest widzenie rzeczywistości, świata, ludzi, inne
          postrzeganie problemów.

          > mam 2 kumpli, ktorzy sa homo, i jak do tej pory nic sie mniedzy nami nie zmieni
          > lo.

          Dobrze, ale jak mniemam macie podobną opinię na temat homoseksualizmu tzn., że
          jest to seksualna preferencja. to jest to o czym mówię, o wspólnym widzeniu
          pewnych spraw. Gdyby np. wiedzieli oni, że ocenia Pan homoseksualizm jako
          zboczenie to czy nic by się nie zmieniło? Nie chcieliby by akceptował Pan ich
          takimi jakimi są w całości? To tylko jedno z mozliwych pól konfliktu. stąd moja
          ostrożność w podejściu do rzeczy. Teraz mamy modę na tolerowanie i akceptowanie
          "odmienności", "indywidualności". Trzeba jednak pamiętać, że są to pewne hasła, w
          praktyce zwykle wyglada to nie tak różowo. Kłaniam się.
          • Gość: camel odpowiedz do joranda IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.01, 13:15
            > Wydaje mi się, że można się przyjaźnić ale to - nomen omen - piekielnie trudne.

            Wlasnie najwazniejsze w przyjaznie jest to, ze nie specjalnie trzeba sie
            zastanawiac kim jest ta druga osoba.

            > Dobrze, ale jak mniemam macie podobną opinię na temat homoseksualizmu tzn.,

            nie wiem, jaka mam opinie na temat homoseksualzmu, nigdy sie specjalnie nad tym
            nie zastanawialem i mysle, ze jak zaczne to sobie jeszcze zycie skomplikuje.


            > jest to seksualna preferencja. to jest to o czym mówię, o wspólnym widzeniu
            > pewnych spraw. Gdyby np. wiedzieli oni, że ocenia Pan homoseksualizm jako
            > zboczenie to czy nic by się nie zmieniło?

            Pewnei gdybym ocenial homoseeksualzm jako zboczenie to bym mial o 2 kumpli mniej
            he he

            camel
      • Gość: mat25 Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: *.interserwer.pl 04.07.01, 09:51
        Gość portalu: Jorland napisał(a):

        > Trudno spekulować "na sucho". We wzajemnych relacjach wiele mogłoby się nie
        > zmienić, ale sporo zależałoby od oceny zjawiska homoseksualizmu.

        Ale w przyjazni nie chodzi o ocene zjawiska tylko o ocene czlowieka. Kosciol tyle
        razy podkresla przeciez, ze czym innym jest hmoseksualizm a kim innym
        homoseksualista...

        > Czy mozna się
        > przyjaźnić wyznając sprzeczne systemy wartości?

        Jak to sprzeczne? To, ze jestem gejem nie zmienia mojego systemu wartosci.

        > Wzajemne sprzeczne oczekiwania mogłyby wtedy rozsadzić tą
        > przyjaźń.

        O jakich oczekiwaniach mowisz?


        • Gość: Jorland Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 04.07.01, 10:10
          > > Trudno spekulować "na sucho". We wzajemnych relacjach wiele mogłoby się ni
          > e
          > > zmienić, ale sporo zależałoby od oceny zjawiska homoseksualizmu.
          >
          > Ale w przyjazni nie chodzi o ocene zjawiska tylko o ocene czlowieka. Kosciol
          tyle razy podkresla przeciez, ze czym innym jest hmoseksualizm a kim innym
          > homoseksualista...

          Zgoda, ale nie o tym piszę. Mógłby się Pan przyjaźnić z człowiekiem uważającym
          homoseksualizm za zboczenie? Teoretycznie jest to oczywiście możliwe, wzajemny
          szacunek, etc., ale bez wątpienia chciałby Pan zeby przyjaciel zaakceptował
          Pańską preferencję. W teorii można to obejść, ale w naszej ludzkiej praktyce to
          trudne. Musiałby Pan uznać, że przyjaciel znacznej części Pańskiego życia po
          prostu nie rozumie, co więcej nie tylko nie rozumie ale i nie akceptuje.

          > > Czy mozna się
          > > przyjaźnić wyznając sprzeczne systemy wartości?
          >
          > Jak to sprzeczne? To, ze jestem gejem nie zmienia mojego systemu wartosci.

          A akceptuje Pan swój homoseksualizm? Skoro tak to w oparciu o pewnien system
          wartości. Jeśli przyjaciel ma inny system wartości konsekwencja może być brak
          akceptacji dla homoseksualizmu. I co wtedy?

          > > Wzajemne sprzeczne oczekiwania mogłyby wtedy rozsadzić tą
          > > przyjaźń.
          >
          > O jakich oczekiwaniach mowisz?

          O tych, o których wspomniałem wyżej. Gej chciałby najpewniej mieć przyjaciela
          akceptującego jego "preferencję". Jeśli to oczekiwanie nie zostałoby spełnione co
          wtedy? Z kolei heretyk chciałby zrozumienia dla swojego potępienia zachowań
          homoseksualnych. Te osoby mogą się tolerować ale czy mogą się przyjaźnić? Piszę o
          prawdziwej przyjaźni a nie lukrowanych zapewnieniach tolerancji i akceptacji.
          • Gość: camel dziwne to.... IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.01, 13:27
            No tak, ale co ma piernik do wiatraka...
            co ma homoseksualizm do przyjazni, wogole nie j moge tago zalapac.
            Przeciez w przyjazni chodzi o to, zeby miec o czym pogadac, isc razem na piwo,
            pogadac w trudnych sytuacjach i miec do kogo sie zwrocic z potrzeba...
            Od biedy mozna uwazac, ze bialy nie moze sie przyjaznic z czarnym bo to
            zboczenie. Biala dzeiwczyna nie moze miec czarnego chlopaka bo to zboczenie. A
            poza tym wydaje mi sie, ze nie ma dwoch osob o dokladnie takim samym
            swiatopogladzie i systemach wartosci.
            Jorandzie...nie rozumiem tego o czym piszesz. Ok traktujesz homoseksualizm jako
            zboczenie..ok..twoje zdnaie i twoja opinia, no ale nie bardzo mozesz powolywac
            sie na system wartosci.
            Ja moge napisac, ze nie chcialbym zebys byl moim przyjacielem bo masz cos
            wspolnego z gazeta niedzieiela (tak mi sie wydaje, sadzac po adresie IP), no ale
            czy bylo by to wlasciwe ocenienie ciebie???

            camel



            Gość portalu: Jorland napisał(a):

            > > > Trudno spekulować "na sucho". We wzajemnych relacjach wiele mogłoby s
            > ię ni
            > > e
            > > > zmienić, ale sporo zależałoby od oceny zjawiska homoseksualizmu.
            > >
            > > Ale w przyjazni nie chodzi o ocene zjawiska tylko o ocene czlowieka. Kosci
            > ol
            > tyle razy podkresla przeciez, ze czym innym jest hmoseksualizm a kim innym
            > > homoseksualista...
            >
            > Zgoda, ale nie o tym piszę. Mógłby się Pan przyjaźnić z człowiekiem uważającym
            > homoseksualizm za zboczenie? Teoretycznie jest to oczywiście możliwe, wzajemny
            > szacunek, etc., ale bez wątpienia chciałby Pan zeby przyjaciel zaakceptował
            > Pańską preferencję. W teorii można to obejść, ale w naszej ludzkiej praktyce to
            >
            > trudne. Musiałby Pan uznać, że przyjaciel znacznej części Pańskiego życia po
            > prostu nie rozumie, co więcej nie tylko nie rozumie ale i nie akceptuje.
            >
            > > > Czy mozna się
            > > > przyjaźnić wyznając sprzeczne systemy wartości?
            > >
            > > Jak to sprzeczne? To, ze jestem gejem nie zmienia mojego systemu wartosci.
            >
            >
            > A akceptuje Pan swój homoseksualizm? Skoro tak to w oparciu o pewnien system
            > wartości. Jeśli przyjaciel ma inny system wartości konsekwencja może być brak
            > akceptacji dla homoseksualizmu. I co wtedy?
            >
            > > > Wzajemne sprzeczne oczekiwania mogłyby wtedy rozsadzić tą
            > > > przyjaźń.
            > >
            > > O jakich oczekiwaniach mowisz?
            >
            > O tych, o których wspomniałem wyżej. Gej chciałby najpewniej mieć przyjaciela
            > akceptującego jego "preferencję". Jeśli to oczekiwanie nie zostałoby spełnione
            > co
            > wtedy? Z kolei heretyk chciałby zrozumienia dla swojego potępienia zachowań
            > homoseksualnych. Te osoby mogą się tolerować ale czy mogą się przyjaźnić? Piszę
            > o
            > prawdziwej przyjaźni a nie lukrowanych zapewnieniach tolerancji i akceptacji.

            • Gość: camel i jeszcze cos... IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.01, 13:29
              czy moglbys sie przyjaznic z osoba np...bez reki?? czy to tez jest zboczenie??

              camel
            • Gość: Jorland Re: dziwne to.... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 04.07.01, 14:20
              Gość portalu: camel napisał(a):

              > No tak, ale co ma piernik do wiatraka...
              > co ma homoseksualizm do przyjazni, wogole nie j moge tago zalapac.
              > Przeciez w przyjazni chodzi o to, zeby miec o czym pogadac, isc razem na piwo,
              > pogadac w trudnych sytuacjach i miec do kogo sie zwrocic z potrzeba...

              Obawiam się, że się nie zrozumiemy. Zgoda, iść na piwo, pogadać, wspierać się,
              wysłuchać gdy trzeba, wszystko pięknie i można to praktykować z każdym. Ale
              pogadać o czym? Podobnie jak w małżeństwie w przyjaźni istotny jest pewien
              wspólny pryzmat przez jaki widzi się sprawy. Pewnie, są wyjątki ale ja piszę o
              regule. Może też ciut inaczej rozumiemy przyjaźń ale nie chiałbym się rozpisywać
              żeby znów nie być posądzonym o rasizm, homofobię ideologizację przyjaźni i parę
              innych grzeszków ze współczesnego dekalogu. Kłaniam się.
              > Od biedy mozna uwazac, ze bialy nie moze sie przyjaznic z czarnym bo to
              > zboczenie. Biala dzeiwczyna nie moze miec czarnego chlopaka bo to zboczenie. A
              > poza tym wydaje mi sie, ze nie ma dwoch osob o dokladnie takim samym
              > swiatopogladzie i systemach wartosci.
              > Jorandzie...nie rozumiem tego o czym piszesz. Ok traktujesz homoseksualizm jako
              >
              > zboczenie..ok..twoje zdnaie i twoja opinia, no ale nie bardzo mozesz powolywac
              > sie na system wartosci.
              > Ja moge napisac, ze nie chcialbym zebys byl moim przyjacielem bo masz cos
              > wspolnego z gazeta niedzieiela (tak mi sie wydaje, sadzac po adresie IP), no al
              > e
              > czy bylo by to wlasciwe ocenienie ciebie???
              >
              > camel
              >
              >
              >
              > Gość portalu: Jorland napisał(a):
              >
              > > > > Trudno spekulować "na sucho". We wzajemnych relacjach wiele mogł
              > oby s
              > > ię ni
              > > > e
              > > > > zmienić, ale sporo zależałoby od oceny zjawiska homoseksualizmu.
              > > >
              > > > Ale w przyjazni nie chodzi o ocene zjawiska tylko o ocene czlowieka.
              > Kosci
              > > ol
              > > tyle razy podkresla przeciez, ze czym innym jest hmoseksualizm a kim innym
              >
              > > > homoseksualista...
              > >
              > > Zgoda, ale nie o tym piszę. Mógłby się Pan przyjaźnić z człowiekiem uważaj
              > ącym
              > > homoseksualizm za zboczenie? Teoretycznie jest to oczywiście możliwe, wzaj
              > emny
              > > szacunek, etc., ale bez wątpienia chciałby Pan zeby przyjaciel zaakceptowa
              > ł
              > > Pańską preferencję. W teorii można to obejść, ale w naszej ludzkiej prakty
              > ce to
              > >
              > > trudne. Musiałby Pan uznać, że przyjaciel znacznej części Pańskiego życia
              > po
              > > prostu nie rozumie, co więcej nie tylko nie rozumie ale i nie akceptuje.
              > >
              > > > > Czy mozna się
              > > > > przyjaźnić wyznając sprzeczne systemy wartości?
              > > >
              > > > Jak to sprzeczne? To, ze jestem gejem nie zmienia mojego systemu wart
              > osci.
              > >
              > >
              > > A akceptuje Pan swój homoseksualizm? Skoro tak to w oparciu o pewnien syst
              > em
              > > wartości. Jeśli przyjaciel ma inny system wartości konsekwencja może być b
              > rak
              > > akceptacji dla homoseksualizmu. I co wtedy?
              > >
              > > > > Wzajemne sprzeczne oczekiwania mogłyby wtedy rozsadzić tą
              > > > > przyjaźń.
              > > >
              > > > O jakich oczekiwaniach mowisz?
              > >
              > > O tych, o których wspomniałem wyżej. Gej chciałby najpewniej mieć przyjaci
              > ela
              > > akceptującego jego "preferencję". Jeśli to oczekiwanie nie zostałoby spełn
              > ione
              > > co
              > > wtedy? Z kolei heretyk chciałby zrozumienia dla swojego potępienia zachowa
              > ń
              > > homoseksualnych. Te osoby mogą się tolerować ale czy mogą się przyjaźnić?
              > Piszę
              > > o
              > > prawdziwej przyjaźni a nie lukrowanych zapewnieniach tolerancji i akceptac
              > ji.
              >
              • Gość: camel no to juz wogole nie rozumiem.... IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.01, 14:45

                > Zgoda, iść na piwo, pogadać, wspierać się, wysłuchać gdy trzeba, wszystko
                pięknie i można to praktykować z każdym.

                Z kazdym, czy jeetes pewnein?? O tym ze sie pozarlem z dziewczyna moge tylko
                pogadac z przyjaciolmi.

                >Ale
                > pogadać o czym?

                A ty myslisz, ze o czym rozmawiaja homoseksualisci?..no daj spokoj, to zaden
                argument. O autach, komputerach, sztuce, pogodzie, polityce, religii..dupie
                maryny...


                >Podobnie jak w małżeństwie w przyjaźni istotny jest pewien
                > wspólny pryzmat przez jaki widzi się sprawy.


                A przeciez w malzenstwie jedna osoba tez woli facetow a druga kobiety?? No to juz
                tu przesadzil pan. Poza wspolnym utrzymywaniem domu i dzeici to malzenstwo tez
                sklada sie z 2 osob o roznych swiatopogladach. Np twoja zona (jeli masz) wili
                malowac paznokcie i robic zakupy..a ty pewnei nie.
                A ty z homosekualista to chcialbys tylko o homoseksualistach rozmawiac??? A moze
                tak o czyms innym?? Tematy patrz powyzej. Chyba lista zainteresowan
                homoseksualnych osob=liscie zainteresowan heteroseksualnych. No chyba ze z
                kumplami rozmawiacie o seksie z kobietami..no to pewnie to odpada:)


                >Może też ciut inaczej rozumiemy przyjaźń ale nie chiałbym się rozpisywać

                a moze warto poswiecic temu tematow troche ?? Bo juz mam dosc tych wszystkich
                beznadziejnych watkow.


                camel
                • Gość: Jorland Re: no to juz wogole nie rozumiem.... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 04.07.01, 15:14
                  > >Podobnie jak w małżeństwie w przyjaźni istotny jest pewien
                  > > wspólny pryzmat przez jaki widzi się sprawy.
                  >
                  >
                  > A przeciez w malzenstwie jedna osoba tez woli facetow a druga kobiety?? No to j
                  > uz
                  > tu przesadzil pan. Poza wspolnym utrzymywaniem domu i dzeici to malzenstwo tez
                  > sklada sie z 2 osob o roznych swiatopogladach. Np twoja zona (jeli masz) wili
                  > malowac paznokcie i robic zakupy..a ty pewnei nie.

                  Ja tylko leżę na kanapie, czytam gazety, ogladam telewizję i poganiam ją do
                  roboty. A poważnie to wspólne rozumienie pewnych spraw jest konieczne. Podobne
                  rozumienie miłości, wierności, podobne widzenie rzeczywistości. Gdy te spojrzenia
                  się zaczynają różnić gdy np. dla jednej strony nieistotna jest wierność zaczynają
                  się rodzić konflikty. Gdy są różnice w sposobie wychowania dzieci są konflikty.
                  Rozumie Pan co mam na myli? Pewnien wspólny mianownik jest konieczny. Podobnie
                  jak mniemam jest w przyjaźni. Pisałem już, że taka przyjaźń nie jest niemożliwa
                  ale że jest trudniejsza, znacznie trudniejsza. I nie pisałem rzecz jasna o Panu -
                  bo nie mogę pisać za Pana - ale o sobie i swoim widzeniu tej materii. I
                  powtarzam, że jak na mój gust to ciężkie. Pytanie było czy heretyk moze
                  przyjaźnić się z gejem. Może o ile akceptuje homoseksualizm. A jeśli nie
                  akceptuje? Sam Pan pisał, że wtedy straciłby Pan przyjaciół.
                  • Gość: hybryda Re: no to juz wogole nie rozumiem.... IP: 216.51.32.* 11.07.01, 18:31
                    Panie Jorlandzie,
                    Czy nie wydaje sie Panu, ze jakakolwiek dyskusja na temat relacji hetero-homo,
                    jest raczej pozbawiona sensu? Wydaje mi sie, ze wsrod odmiany homo panuje
                    poglad - "albo z nami, albo przeciwko". I prowadzi to donikad....Nawet na tym
                    watku oczekuje sie odpowiedzi - "pokochalbym go", badz "zninawidzil"...Nie ma
                    teorii, jakiejs odskoczni, jest tylko tu i teraz. Rzeczywistosc dnia
                    dzisiejszego? Pozdrawiam...
                    • Gość: Jorland Re: no to juz wogole nie rozumiem.... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 13.07.01, 08:50
                      Gość portalu: hybryda napisał(a):

                      > Panie Jorlandzie,
                      > Czy nie wydaje sie Panu, ze jakakolwiek dyskusja na temat relacji hetero-homo,
                      > jest raczej pozbawiona sensu? Wydaje mi sie, ze wsrod odmiany homo panuje
                      > poglad - "albo z nami, albo przeciwko".

                      Tak jest rzeczywiście przynejmniej wśród co bardziej agresywnych przedstawicieli
                      gejów. Ciężko im widocznie zrozumieć, że są jeszcze poglady kwalifikujące
                      homoseksualizm jako jednak jakieś skrzywienie.

                      >I prowadzi to donikad....Nawet na tym
                      > watku oczekuje sie odpowiedzi - "pokochalbym go", badz "zninawidzil"...Nie ma
                      > teorii, jakiejs odskoczni, jest tylko tu i teraz. Rzeczywistosc dnia
                      > dzisiejszego? Pozdrawiam...

                      Większość rozmów właśnie do tego prowadzi. Tym niemniej istnieją geje, dla
                      których ich orientacja jest czymś zaskakującym, dziwnym. Często nie akceptowali
                      lub nie akceptują oni dalej swojego homoseksualizmu, szarpią się z nim. Dla nich
                      te skłonności mogą stanowić ciężką i długą próbę. Ale zwykle takich osób nie
                      widać, zbyt duże są szyldy z gejowskich, kolorowych i półnagich parad. Kłaniam
                      się.
                      • Gość: demo Re: no to juz wogole nie rozumiem.... IP: *.tele2.pl 13.07.01, 09:30
                        Nietstety, jest to klasyczny schemat psychologiczny - w sytuacji "odkrycia"
                        pewnej wiadomości (wiadomości o pewnych zachowaniach, które oceniamy
                        negatywnie) o osobie znajomej czy bliskiej następuje projekcja - zupełnie nowy
                        obraz takiej osoby - obraz negatywny stworzony tylko przez pryzmat tej jednej
                        wiadomości, co więcej zaczynamy oceniać pozytywne cechy tej osoby negatywnie
                        łąccząc wszystko z tą jedną wiadomością. Znacznie rzadziej ma miejsce
                        racjonalny tok myślenia, który może doprowadzić do weryfikacji naszej opinii na
                        temat czegoś co uważamy za dewiację w sytuacji, gdy właśnie dowiadujemy się że
                        ktoś bliski nam, którego lubimy lub szanujemy ma cechy, które uważamy za
                        dewiacyjne. To tak na wstępie - Jorlandzie niestety wpisujesz się w pierwszy
                        schemat myślenia. Poza tym Twoje rozważania są dziwne. Przede wszystkim wyobraź
                        sobie że gej może mieć światopogląd oparty na bardzo silnych podstawach etyczno-
                        moralnych, oczywiście jeżeli uważasz że już to samo że jest gejem definiuje go
                        jako amoralnego dewianta to rzeczywiście trudno Ci będzie to zrozumieć. Ponadto
                        Twoj dychotomiczny podział na gejów nie akceptujacych siebie (nie wiem czy
                        wiesz co to znaczy nie akceptować siebie - radziłbym trochę edukacji w zakresie
                        psychologii i psychiatrii np. w zakresie przyczyn stanów depresyjnych i
                        samobójstw) i gejów - agresywnych, roznegliżowanych i umalowanych uczestników
                        parad, świadczy tylko jak mało wiesz o gejach. Tylko że posługując się
                        wspomnianym przeze mnie wcześniej schematem psychologicznym nigdy nie zmienisz
                        swojego zdania nawet jeśli byś odkrył że Twój najlepszy przyjaciel jest gejem -
                        stwierdziłbyś ze jego światopogląd był kłamstwem (a wogóle czy fundamentalną
                        kwestia światopoglądową jest dla ciebie ocena homoseksualizmu - i nie mów tylko
                        że tak jest dla gejów, bo ja jestem gejem i jakoś tak nie jest), a jego
                        normalne zachownie było albo de facto "nienormalne" (ale dopiero teraz udało Ci
                        się odkryć "prawdę" tak zręcznie się "maskował") albo było fikcją, grą. Czy
                        taki jest schemat Twojego myślenia Jorlandzie?
                        • Gość: Jorland Re: no to juz wogole nie rozumiem.... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 13.07.01, 12:36
                          Dziękuję za psychologiczny rys mojego spostrzegania homoseksualizmu. Po prawdzie
                          zawsze bawiło mnie psychoanalizowanie dyskutanta przez internet, opisywanie jego
                          myślowych klisz i stereotypów myslenia. Zaprawdę nie wiem skąd wywnioskował Pan,
                          że wpisuje się w "pierwszy tok myslenia". To, że geje mogą mieć silne podstawy
                          "moralno-etyczne" to dla mnie jasne ale co z tego wynika i czego to ma dowodzić?
                          Dychotomicznego podziału gejów Pan natomiast nie zrozumiał: nie chodziło mi o
                          przeprowadzanie klasyfikacji w obrebie homoseksualistów ale o stwierdzenie faktu,
                          że oprócz agresywnych gejów afiszujacych się swoimi preferencjami (np. na
                          paradach gejowskich) są również geje nie chcący zaakceptować swej słabości i
                          próbujacy z nia na różne sposoby walczyć.

                          Z kolei Pańskie wywody o światopoglądzie są dla mnie niezrozumiałe. Nie rozumie
                          dlaczego wiadomość, że mój przyjaciel jest gejem miałaby falsyfikować jego
                          światopogląd. Jeśli wyznaje on światopogląd nie akceptujacy homoseksualizm mogę
                          tylko stwierdzić, że nie jest w stanie, nie może czy nie chce temu sprostać. to w
                          co wierzymy może być prawdziwe niezaleznie od tego czy w to wierzymy i jaki mamy
                          do tego stosunek. Kłaniam się.
                          • Gość: demo Re: no to juz wogole nie rozumiem.... IP: *.tele2.pl 13.07.01, 13:04
                            Gość portalu: Jorland napisał(a):

                            > Dziękuję za psychologiczny rys mojego spostrzegania homoseksualizmu. Po prawdzi
                            > e
                            > zawsze bawiło mnie psychoanalizowanie dyskutanta przez internet, opisywanie jeg
                            > o
                            > myślowych klisz i stereotypów myslenia. Zaprawdę nie wiem skąd wywnioskował Pan
                            > ,
                            > że wpisuje się w "pierwszy tok myslenia".

                            Nie miałem najmniejszego zamiaru dokonywac Pańskiego rysu psychologicznego,
                            natomiast faktem jest, iż w przypadkach odkrywania u znajomych zachowań
                            postrzeganych jako dewiacyjne często następuje zjawisko projekcji o którym
                            mówiłem - i tylko tyle. Z Pańskich wypowiedzi wynikało natomiast, iż
                            takie "projekcyjne" potraktowanie Pańskiego przyjaciela jest możliwe.

                            To, że geje mogą mieć silne podstawy
                            > "moralno-etyczne" to dla mnie jasne ale co z tego wynika i czego to ma dowodzić
                            > ?
                            > Dychotomicznego podziału gejów Pan natomiast nie zrozumiał: nie chodziło mi o
                            > przeprowadzanie klasyfikacji w obrebie homoseksualistów ale o stwierdzenie fakt
                            > u,
                            > że oprócz agresywnych gejów afiszujacych się swoimi preferencjami (np. na
                            > paradach gejowskich) są również geje nie chcący zaakceptować swej słabości i
                            > próbujacy z nia na różne sposoby walczyć.

                            Ponownie mówi Pan tylko o: "gejach afiszujących się" i "gejach nie chcących się
                            zaakceptowac". Czy nie uważa Pan, iż gej, który się akceptuje, niekoniecznie musi
                            być agresywny w manifestowaniu swojej orientacji i też może wyznawać światopogląd
                            oparty na silnych podstawach moralno - etycznych? Śmiem twierdzić że to jest
                            możliwe...z autopsji.
                            >
                            > Z kolei Pańskie wywody o światopoglądzie są dla mnie niezrozumiałe. Nie rozumie
                            >
                            > dlaczego wiadomość, że mój przyjaciel jest gejem miałaby falsyfikować jego
                            > światopogląd. Jeśli wyznaje on światopogląd nie akceptujacy homoseksualizm mogę
                            >
                            > tylko stwierdzić, że nie jest w stanie, nie może czy nie chce temu sprostać. to
                            > w
                            > co wierzymy może być prawdziwe niezaleznie od tego czy w to wierzymy i jaki mam
                            > y
                            > do tego stosunek. Kłaniam się.


                            Tego wywodu, Pan wybaczy, ale doprawdy nie jestem w stanie pojąć. Po pierwsze -
                            czy naprawdę w sferze światopoglądowej kluczową sprawą jest dla Pana akceptacja
                            bądź nieakceptacja homoseksualizmu? Bo dla mnie nie. Nie wiem czy jest Pan w
                            stanie wyobrazić sobie dwóch ludzi o podobnych światopoglądach ale różniacych się
                            np. stosunkiem do homoseksualizmu, a może traktuje Pan to jako jakąś kwestię
                            fundamentalną? Natomiast następujące zdanie "to
                            > w
                            > co wierzymy może być prawdziwe niezaleznie od tego czy w to wierzymy i jaki mam
                            > y
                            > do tego stosunek." jest dla mnie niezrozumiałe i logicznie sprzeczne.
                            Kłaniam się
                            • Gość: Jorland Re: no to juz wogole nie rozumiem.... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 13.07.01, 13:54
                              Gość portalu: demo napisał(a):

                              > Nie miałem najmniejszego zamiaru dokonywac Pańskiego rysu psychologicznego,
                              > natomiast faktem jest, iż w przypadkach odkrywania u znajomych zachowań
                              > postrzeganych jako dewiacyjne często następuje zjawisko projekcji o którym
                              > mówiłem - i tylko tyle. Z Pańskich wypowiedzi wynikało natomiast, iż
                              > takie "projekcyjne" potraktowanie Pańskiego przyjaciela jest możliwe.

                              Możliwych jest wiele rzeczy co nie znaczy, że nastąpią. taka reakcja jaką Pan
                              opisywał rzeczywiście wystepuje u wielu osób z tym się zgadzam i na tym
                              poprzestańmy.

                              > To, że geje mogą mieć silne podstawy
                              > > "moralno-etyczne" to dla mnie jasne ale co z tego wynika i czego to ma dow
                              > odzić
                              > > ?
                              > > Dychotomicznego podziału gejów Pan natomiast nie zrozumiał: nie chodziło m
                              > i o
                              > > przeprowadzanie klasyfikacji w obrebie homoseksualistów ale o stwierdzenie
                              > fakt
                              > > u,
                              > > że oprócz agresywnych gejów afiszujacych się swoimi preferencjami (np. na
                              > > paradach gejowskich) są również geje nie chcący zaakceptować swej słabości
                              > i
                              > > próbujacy z nia na różne sposoby walczyć.
                              >
                              > Ponownie mówi Pan tylko o: "gejach afiszujących się" i "gejach nie chcących się
                              > zaakceptowac". Czy nie uważa Pan, iż gej, który się akceptuje, niekoniecznie
                              musi być agresywny w manifestowaniu swojej orientacji i też może wyznawać
                              światopogląd oparty na silnych podstawach moralno - etycznych? Śmiem twierdzić że
                              to jest możliwe...z autopsji.

                              OK, przekonał mnie Pan. Nie chciałbym się zagłębiać w ustalanie podzbiorów gejów
                              agresywnych-akceptujących się, agresywnych-nieakceptujących się, nieagresywnych-
                              akceptujących się, nieagresywnych-nieakceptujących się i innych, oraz wytyczać
                              wzajemne stosunki miedzy tymi zbiorami.

                              > > Z kolei Pańskie wywody o światopoglądzie są dla mnie niezrozumiałe. Nie ro
                              > zumie
                              > >
                              > > dlaczego wiadomość, że mój przyjaciel jest gejem miałaby falsyfikować jego
                              >
                              > > światopogląd. Jeśli wyznaje on światopogląd nie akceptujacy homoseksualizm
                              > mogę
                              > >
                              > > tylko stwierdzić, że nie jest w stanie, nie może czy nie chce temu sprosta
                              > ć. to
                              > > w
                              > > co wierzymy może być prawdziwe niezaleznie od tego czy w to wierzymy i jak
                              > i mam
                              > > y
                              > > do tego stosunek. Kłaniam się.
                              >
                              >
                              > Tego wywodu, Pan wybaczy, ale doprawdy nie jestem w stanie pojąć. Po pierwsze
                              > czy naprawdę w sferze światopoglądowej kluczową sprawą jest dla Pana akceptacja
                              >> bądź nieakceptacja homoseksualizmu? Bo dla mnie nie.

                              Nigdy nic takiego nie stwierdziłem, że jest to dla mnie kluczowa sprawa. Ocena
                              homoseksualizmu jest wypadkową przyjetego systemu wartości - jedną z wielu
                              wypadkowych. Ale ponieważ udzielam się tutaj czasami na te tematy, więc staram
                              się tłumaczyć mój punkt widzenia.

                              >Nie wiem czy jest Pan w stanie wyobrazić sobie dwóch ludzi o podobnych
                              światopoglądach ale różniacych się np. stosunkiem do homoseksualizmu, a może
                              traktuje Pan to jako jakąś kwestię fundamentalną?

                              Nie jest to kwestia fundamentalna. Oczywiście mogą być i są różnice w ocenie, tym
                              niemniej te różnice - i sam problem homoseksualizmu - nie jest fundamentem na
                              którym budujemy egzystencję.

                              >Natomiast następujące zdanie "to w co wierzymy może być prawdziwe niezaleznie od
                              tego czy w to wierzymy i jak i mamy do tego stosunek." jest dla mnie
                              niezrozumiałe i logicznie sprzeczne.

                              Dlaczego sprzeczne? Sprawa jest dosyć prosta: wiara w pewną obiektywną
                              rzeczwistość bądz niewiara w nią nie wpływa na istnienie tej rzeczywistości. Ona
                              po prostu jest niezależnie czy ktoś w nią wierzy czy nie. Dawniej ludzie
                              wierzyli, że ziemia jest płaska co ani o jotę nie zmieniało faktu, że jest
                              okrągła. Kłaniam się.
    • Gość: Tomek Dziękuję IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.07.01, 20:02
      Dziękuję za odpowiedzi. Mam zamiar przeznać się mojemu przyjacielowi, i
      chciałem wiedzieć czy to ma sens.
      • Gość: ramzes:) Re: Dziękuję IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.01, 21:40
        i co ci wyszlo??
        • Gość: Tomek Re: Dziękuję IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.07.01, 22:58
          Na 80% się zdecydowałem, teraz będę szukać dogodnej sytuacji. Dziękuję i
          Pozdrawiam
    • Gość: agrest Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 01:40
      Odpowiem, ze tak powiem z drugiej strony... Mam troje prawdziwych przyjaciol,
      powiedzialem im ze jestem gejem, nasza przyjazn sie tylko zaciesnila, choc oni
      (2 chlopaki i jedna dziwczyna) uwazaja sie zupelnie za hetero. Kocham ich za to!
      • Gość: shayen Re: Pytanie do chłopaków hetero+laski IP: *.arcor-ip.net 10.07.01, 00:04
        teraz sobie wyobrazilam ze moja przyjaciolka mowi
        mi "jestem lesbijka".ok akceptuje na maxa. dalej sie
        spotykamy,gadamy,wyglupiamy hmmmm. ale klamstwem z
        mojej str byloby stwierdzenie : i nic sie nie zmienia.
        ONA stanie si dla mnie bardziej meska przyjaciolka,
        bede czula skrepowanie przy buziaczkach na przywitanie
        przytulaniu sie .wiadomo ze babki ciagle sie do siebie
        tula,obsciskuja. w przypdku facetow to nie
        wystepuje.dlatego ze wzgledu na brak kontantu
        fizycznego bardziej realna jest niezmieniona przyjazn
        miedzy meskim homo i hetero.
        mozliwe ze moja opinia bierze sie z braku wiary w
        przyjazn damsko meska(doswiadczenie uczy!!!)
        pozdrawiam
        +sorry za lekkie zboczenie z tematu
        • Gość: kolo Re: Pytanie do chłopaków hetero+laski IP: *.unregistered.formus.pl 11.07.01, 18:05
          ...wiadomo ze babki ciagle sie do siebie
          > tula, obsciskuja. w przypdku facetow to nie wystepuje...

          Wogóle wydaje mi się, że przy wychowywaniu dzieci w polsce, wielu rodziców przemyca
          stereotypowe zachowania lub poglądy, które po zastanowieniu sami by odrzucili, bo tym byli
          karmieni przez rodziców.

          "Chłopaki nie płaczą, Nie bądź baba, Daj spokój nie pieść się" często takie dyrektywy eliminują
          okazywanie uczucia wogóle. Nie mówię o chodzeniu i trzymaniu się za rekę lecz o wielu innych
          sytuacjach w których potrzeba pokazać swoją miękką stronę.

          Mam syna (11) i często musiałem zastanowić się nad swoimi reakcjami, właściwie nad dym jak
          chciałem zareagować odruchowo, a po namyśle, jak powinienem zareagować aby nie powielać
          błędów wychowawczych moich rodziców. Staram się nie zostawiać mu bagażu moich kompleksów
          i przyzwyczajeń. Wiem, że okazywanie uczucia innym jest postrzegane jako słabość lub
          ukrywane zboczenie (oczywiście wszystko zależy od środowiska w którym się obracamy)

          pozdro, kolo
    • Gość: big Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: *.unregistered.formus.pl 10.07.01, 10:54
      wszyscy chlopaki sa hetero tluczku, jak ktos jest
      pedziem to jest pizda a nie chlopak
      • Gość: camel Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: *.dip.t-dialin.net 10.07.01, 11:22


        > wszyscy chlopaki sa hetero tluczku,

        zauwaz buraku, ze shayen to kobieta...a nie tluczek...

        camel
        • Gość: Anna Re: Pytanie do chłopaków hetero IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 00:12
          Shayen ma rację, takie wyznanie może coś zmienic. Nie żeby od razu zrywac z
          przyjaźnią, ale jednak może to coś zmienić. Mam znajomego homoseksualistę
          (znajomego, nie przyjaciela), staram się traktowac go naturalnie... ale tak
          naprawdę, cały czas mam to w świadomości. Zawsze głupio sie czułam, gdy mówił
          mi, że podoba mu sie jakis facet, pytał, czy mi sie tez podoba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka