karimata3
28.07.08, 15:12
Trochę mi niezręcznie to pisać, ale miałąm tyle zawodów w życiu,że chyba tylko
facet mi pomoże i powie, co jest nie tak w moim postępowaniu. To znaczy niby
wiem, ale nie potrafię tego sprecyzować, a własciwie wcielić w czyn. Krótko o
sobie- : po 40-tce, zadbana, niebrzydka wesołą, ciepła itp-to opinie
znajomych. I chyba taka jestem. A właściwe chyba zbyt ciepła, zbyt wrażliwa,
za mało wyrachowana. powiedzcie panowie, czy lubicie kobiece gierki? Czy ja
muszę czasem trzasnąć facetowi drzwiami przed nosem, strzelić focha bez
powodu, podrażnić się z nim, żeby sobie "nie myślał za dużo", żeby mnie
uwielbiał i za mną szalał? Czy ja nie mogę być sobą? Taką własnie ciepłą,
fajną, wesołą? Widzę, jak moje koleżanki manipulują swoimi partneram, zwodzą
ich, okłamują, a Ci za nimi szaleją. Dlaczego nie szanujecie, nie potraficie
docenić,że ktos jak Was kocha, to po propstu akceptuje, stara siędla Was. Ja
wiem,że kota można na śmierć zagłaskać, ale nie o to chodzi. Ja jeśli kogos
kocham, to prostu mu to okazuję, nie oszukuję, jestem lojalna. I ciągle
wychodzi mi to na złe. Może któryś z panów udzieli mi szczerej porady-jakie
kobiety ceniocie, jak chcielibyście,żeby one się zachowywały. czy naprawdę,
jak mi się facet podoba i wzajemnie to od razu muszę gierki kobiece stosować,
żeby miał poczucie,że jestem zdobyczą? Nie smiejcie się tylko, proszę