Dodaj do ulubionych

Fajny artykuł

06.08.06, 00:17
Wklejam za Wyborczą
Michał Danielewski 05-08-2006 , ostatnia aktualizacja 03-08-2006 19:26

Będziemy przeciw Giertychowi protestować, bo w końcu, do jasnej cholery,
musimy się przeciw czemuś zbuntować. A potem wpiszemy sobie ten protest do CV
w rubryce "zainteresowania"

Coś trzeba zrobić, bo świerzbią nas ręce. Bo uwiera nas przymus ciągłego
kupowania na raty i z kredytów. Bo dzwoniący do nas przedstawiciele funduszy
emerytalnych przypominają nam ze słodką intonacją w głosie, że musimy być
konstruktywni, akuratni i przezorni, gdyż gdzieś za rogiem czai się starość.
Czujemy, że trzeba się w końcu zbuntować i powiedzieć gromkie "nie!"
opresywnemu systemowi. Niedawno heroicznie broniliśmy warszawskiego klubu Le
Madame, ostatniej reduty wolnej ekspresji w tym kraju. W weekend nadchodzący
może rzucimy się Rejtanem przed wejściem do redakcji Radia BIS. Obowiązek
spełniony, łaknienie buntu zaspokojone, aksjologiczny orgazm osiągnięty.
Zapalmy jointa.

Rewolucja kontrolowana

A już za dwa miesiące przyłączymy się do protestów studentów i uczniów
przeciwko Giertychowi. Przeciwko ideologizacji szkoły. Przeciwko czarnej sotni
i celtyckim krzyżom. Faszyzm nie przejdzie! Niech pan nas zostawi w spokoju,
panie Giertych, niech pan nam pozwoli kupować w niedzielę i wszystko to, co
chcemy. Proszę nie niszczyć nam wizerunku, panie Giertych. Proszę nie dybać na
nasze prawa i wolności.

To co, że religia została wprowadzona do szkół głosami polityków, którzy w
znacznej części są dziś w światłej PO. To co, że wychowania seksualnego nie
potrafiło wprowadzić do szkół jakże lewicowe i liberalne SLD. To co, że tzw.
kompromisu w sprawie aborcji, który dotyka naszych koleżanek, bronią wszyscy
politycy. To nic.

To nic, że światopoglądowo nie różni się pan od przygniatającej większości
swoich kolegów z Sejmu, zarówno tych z koalicji, jak i z opozycji. Będziemy
protestować przeciwko panu, bo pan masz niedobrą twarz. Bo pan jesteś symbolem
czegoś złego, choć sami do końca nie wiemy czego. Chociaż nic żeś pan jeszcze
nie zrobił, to będziemy przeciwko panu protestować, bo w końcu, do jasnej
cholery, musimy się przeciw czemuś zbuntować. A potem wpiszemy sobie ten
protest do CV w rubryce "zainteresowania".

A co do reszty establishmentu: niech się państwo nie obawiają, będziemy
realistami, będziemy żądać wyłącznie możliwego. Odejdzie Giertych i będzie
git. Odejdą Kaczory, będzie super. Nasz horyzont nie sięga dalej. Włączacie
nam podświetlony neon z napisem "kariera", a my natychmiast się ślinimy. Nic
nie szkodzi, że nie możemy jej zrobić, w razie czego pojedziemy sobie do
Londynu. Spoko.

Martwimy się tylko, żeby do naszego protestu nie przyłączyli się nasi
rówieśnicy pracujący jako ochroniarze w supermarketach albo szukający roboty
przy obsłudze maszyn sterowanych numerycznie. Ci wszyscy kolesie, którzy
rozdają ulotki na skrzyżowaniach, te wszystkie laski, co się nie dostały na
uniwerek i dorabiają jako hostessy, by opłacić czesne na podrzędnych
prywatnych uczelniach, których ukończenie nic nie daje. Martwimy się, żeby nie
przyszedł im do głowy pomysł na jakąś demolkę, na rozbijanie witryn sklepowych
czy plądrowanie sieci H&M, no bo gdzie wtedy będziemy kupować ciuchy? Martwimy
się, żeby od tego wszystkiego nie spadł PKB per capita, bo co zrobimy
pozbawieni obietnicy beztroskiej konsumpcji. Pocieszamy się tylko, że nic
takiego się nie stanie, bo tamci są tak zapracowani, że całą resztę mają gdzieś.

Szefie, co pan robił za komuny?

OK, jesteśmy demograficznym wyżem i to was trochę przeraża. Czasem budzicie
się spoceni po koszmarnym śnie, w którym z zaciekawieniem oglądamy statystyki
poziomu bezrobocia w naszym pokoleniu. W waszym śnie orientujemy się również,
że Polska jest jednym z niewielu krajów Unii, w którym człowiek dobiegający
trzydziestki na kierowniczym stanowisku stanowi przypadek unikalny (o ile nie
jest członkiem aktualnie rządzącej partii), godny entuzjastycznego reportażu.
I dochodzi do nas oczywista prawda, że ci, którzy nami kierują, nigdy z
własnej woli nie ustąpią nam pola - bo nie są wcale bardziej kompetentni od
nas, bo mają kupę znajomości z ZSMP albo ze styropianu, lub po prostu zdążyli
zabrać się z falą pionierskiego kapitalizmu, która z konsekwencją zmywa nas
wciąż na dolny pokład. Rzeczywistość po 1989 r. została uszyta wyłącznie na
ich miarę. Jeśli wejdzie w nią ktoś inny, rozejdzie się w szwach. Więc
budzicie się z koszmaru i zaczynacie nas dopieszczać.

"Ho, ho, ho, jacy ci młodzi ambitni i kreatywni. A jak wspaniale się odnajdują
w rzeczywistości. Jak oni zaczną rządzić, proszę państwa, to dopiero coś się
tu zmieni. Tak jest! A jacy racjonalni, nie domagają się gruszek na wierzbie.
I zależy im na kraju. Zgadzam się z panem redaktorem. Po wakacjach to się
dopiero zacznie. Ho, ho, zobaczy pan. Zorganizują się, poczują obywatelski zew
i wystąpią przeciwko Giertychowi. Byle tylko obyło się bez eskalacji, panie
kolego. Byle tylko nie została wybita ani jedna szyba. I przede wszystkim,
żeby nie przestraszyli zagranicznych inwestorów. A po proteście niech
spokojnie skończą studia i pójdą do pracy za 1500 zł brutto - chyba pani
redaktor się ze mną zgodzi? No i żeby nie przyszło im do głowy lustrować
starszych - tego się, proszę pana, boję najbardziej".

Między nami mówiąc, ta ostatnia kwestia kusi nas najmocniej. Nie, żeby tak na
co dzień, bo to w końcu co nas obchodzi ten cały PRL. Ale czasami, po piwie
lub dwóch, rozmarzamy się: a gdyby tak zlustrować ich wszystkich? Młodzi
dziennikarze marzą, jak to dobrze byłoby zlustrować starszych dziennikarzy,
młodzi księża snują wizję zlustrowania episkopatu, przedstawiciele handlowi
chętnie zajrzeliby do teczek swoich menedżerów, a asesorzy z ochotą
zapoznaliby się z papierami na przewodniczących sądów. I wszyscy
zakrzyknęlibyśmy, parafrazując naszych niemieckich rówieśników sprzed 38 lat:
Wytłumacz się, co robiłeś w czasach komunizmu! A potem zastosowalibyśmy wobec
was ostre kryteria moralne, tak jak wy traktujecie nas wedle praw wolnego
rynku. I bylibyśmy równie bezwzględni: miałeś niejasne kontakty i nie
potrafisz ich wyjaśnić? Na bruk, kolego, świat się bez ciebie nie zawali. Taka
nasza mała rewolucja kulturalna. Terapia szokowa (przecież tak lubicie to
sformułowanie, prawda?) radykalnie rozwiązująca problem bezrobocia wśród
młodych. Paryski maj w deszczowym polskim październiku. Na miarę naszych
potrzeb i skalę możliwości.

No ale spokojnie, nie ma czego się bać. Przecież lustracją zabawiacie się
wyłącznie we własnym gronie, czyż nie? Wąsaty działacz będzie demaskował
innego wąsatego działacza i szybko wrócimy do utartych schematów i kłótni.

Kukła Giertycha słabo się pali

Tyle tych zapowiedzi wieszczących nasz bunt, że czasami zaczynamy się
zastanawiać, że kto wie, może faktycznie coś z tego będzie. Tyle wokoło
wielkich słów i jeszcze większych kwantyfikatorów, że już sami niechcący
zaczynamy mówić o sobie per "my". Według waszych badań kochamy papieża Polaka,
ale nie lubimy Giertycha, jesteśmy otwarci na świat, ale nieco ksenofobiczni,
zarabiamy mało, ale z optymizmem patrzymy w przyszłość. Jesteśmy więc
zindywidualizowaną magmą poruszającą się bez grupowego celu i sensu. Brakuje
go nam tak bardzo, że to wy musicie ustalać nam wygodne dla siebie obiekty
buntu. Teraz jest to Roman Giertych. Ale czym są protesty przeciwko niemu?
Subkulturową zadymą, w której studenci bardziej liberalni spierają się z tymi
należącymi do Młodzieży Wszechpolskiej. Rewolucją zastępczą, podczas której
rzucamy kamieniem we własne czoło.

Możliwe, że z nadmuchanego balonu oczekiwań wyniknie w październiku coś
fajnego. Możliwe, że nie upodobnimy się do piłkarskiej reprezentacji Polski,
która zapowiadała, że będzie walczyć, po czym efektownie poległa i do dziś
zastanawia się dlaczego. Możliwe, że zdołamy wyjść poza narzucony nam
przedmiot buntu w osobie kuriozalnego ministra edukacji narodowej. A jeśli
damy
Obserwuj wątek
    • aisablri Re: Fajny artykuł 06.08.06, 00:18
      końcówka:
      A jeśli damy sobie wmówić, że to on jest naszym głównym problemem, to znaczy, że
      nie zasługujemy na nic lepszego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka