dziewczyny, mam pytanie, bo pewnie się znacie...
...dawno temu zaczęłam brać pierwszy raz tabletki antykoncepcyjne, poprosiłam lekarza o yasminelle, bo mają one najmniej hormonów, a ja jestem młoda 21 lat - tak mi się wydawało, że tak lepiej będzie.
źle się po nich czułam, odstawiłam, okres mi się przemieszczał w czasie (długo nie miałam) i przy wizycie u lekarza okazało się, że mam chyba torbiela jajnika.
naczytałam się w internecie o tabletkach antykoncepcyjnych, które niby te torbiele likwidują (ale nie zawsze, czasami pogarszają), i doszłam do wniosku, że prywatnie chcę sobię zrobić badanie krwi na poziom hormonów, żeby mi lekarz dobrał tabletki do wyników...i słuchajcie dalej...idąc do przychodni zostałam zmieszana z błotem przez panie w okienku (poszłam się zapytać czy robią takie badania w przychodni PRYWATNIE, i ile to kosztuje), które powiedziały, że mam sobie iść na 1 piętro i przeczytać bo cennik tam wisi na ścianie. poszłam, ale nie wiem po co, bo tam same jakieś skróty typu TSH, T3 czy jakoś tak.
mam wizyte w środe u lekarza, podobno potrzebne jest skierowanie, żeby zrobić sobie takie badania, a ja już chciałam iść z wynikami do niego

im szybciej tym lepiej.
pomóżcie coś, doradźcie.