Dodaj do ulubionych

prośba o ocenę

25.01.10, 13:36
proszę szczerze (wiem i tak, że tutaj na taką opinie mogę liczyć ;) ) chłam czy nie? Znajomym się podoba, chociaż mówią, że ciężkie... to taki pojekt napisany w ciągu godziny, bez poprawek, pytanie raczej czy warto się za to dalej brać czy nie... moje założenia: ma być trudne, niezrozumiałe i to do własnej interpretacji

chłam?

Zawsze miałem nadzieję a wręcz wierzyłem, że moje życie będzie inne niż te kilku miliardów szarych ludzi. Zrobię coś dobrego, świat o mnie usłyszy, osiągnę sukces a gdy umrę? Będą mówili „to był dobry człowiek”.
Patrzę na tykający na ścianie zegar tik-tak, tik-tak, tik-tak. Właśnie minęły trzy sekundy mojego życia, straciłem je bezpowrotnie patrząc i nie myśląc o niczym zupełnie. Byłem jak żaba w stawie, która siedzi i „kumka” bez sensownego powodu, a przecież moje życie miało mieć sens! Paranoja, każdego dnia gdy zatrzymuje wzrok na tym zegarze tracę przynajmniej trzy sekundy życia i tak przez ponad trzysta sześćdziesiąt dni w roku, przy dobrych wiatrach daje to ponad tysiąc osiemdziesiąt sekund, to osiemnaście minut.
Zapytajcie kogoś kto skoczył na zbyt płytką wodę ile warte byłoby dla niego osiemnaście minut pełnosprawności. Ile dałby ślepiec za osiemnaście minut możliwości zobaczenia świata, którego nie widział już dawno lub nie widział nigdy. Ciągle, bezowocnie ścigam się z czasem, zawsze jest go mało, zawsze mi ucieka, jest krok przede mną, cholerny czas. Godzina za godziną i minuta za minutą zastanawiam się nad swoim bytem, walczę o skradzioną niezależność w czasoprzestrzeni by chwilę później oddać to co wywalczyłem. Paranoja.
Każdego dnia słucham tylko siebie, przewracam się w łóżku z boku na bok tracąc to co najważniejsze, czas. Ciągle myślę „śpij już, marnujesz czas!” i dalej w koło to samo, umieram… z resztą jak każdy z Was. Z każdą sekundą coraz bliżej śmierci, nikt tego nie powstrzyma. Optymalizuje, poprawiam każdą czynność, każdy ruch i gest, niczym (sprawdzić ten od 15 dzieci). Zarządzam sobą, kreuje siebie, bawię się sobą i każda chwila w moim życiu jest przemyślana. Żyję już długo, trzydzieści lat, więcej może. Z tego dwadzieścia jeden zmarnowałem, te pierwsze dwadzieścia jeden. Nie przez to co robiłem, ale jak robiłem, jak mało pracy wkładałem we własne życie. Dziś już to doceniam, zacząłem ścigać się z czasem, godzina za godziną i minuta za minutą… optymalizuje, każdą czynność, każdy ruch i gest.
Moje życie jest układanką, grą, jednak sam jestem graczem i prowadzącym, osobiście kreuje świat, w którym żyje, wszystko zależy ode mnie, każda godzina, każda minuta, każda sekunda. Widzisz nadjeżdzający autobus? Chciałbyś do niego wsiąść, pojechać, zapomnieć i wreszcie zacząć żyć! Nie możesz… praca, dom, rodzina, obowiązki. Wszystko to cię ogranicza. Tak winno być, człowiekiem jesteś i nic co ludzkie nie jest ci obce, pragnienia, dotyk, dźwięk, zapach, wszystko co nas otacza należy do nas. Ciesz się z małych rzeczy, naucz się tego. Ja nie potrafiłem, walczyłem i walczę nadal. Wiesz z kim i o co? O czas, o czas na to żeby móc spełniać marzenia, by móc być takim jaki chce być. Nie wsiądziesz do tego autobusu, zapomnij o nim, ale mimo tego nie zabijaj spontaniczności.

Błądzę… kolejny stracony dzień. Służbowy wyjazd, zapowiadało się nieźle, auto zatankowane, czyste, lśniące wręcz, papierowy kubek pełen gorącej białej kawy z trzema porcjami cukru w środku. Dobrze jest mieć asystenta, dziewczyna jest niezastąpiona. GPS pokazał mi drogę, autostrada, pierwszy zjazd, droga ekspresowa, nie marnowałem czasu, sto osiemdziesiąt, dwieście, światła, klakson, światła, światła, klakson. Wiedziałem, że nie może skończyć się tak pięknie… koniec ekspresowej. Osiemdziesiąt, siedemdziesiąt, dziewięćdziesiąt, kawa wystygła, zaczęło padać, auto brudne… szlag by trafił, do Wrocławia jeszcze kawał drogi.
Korek?! W środku dnia? W jakiejś mieścinie tak daleko od Poznania? To tu są w ogóle jakieś miasta? Dwa kilometry w trzydzieści minut, z zegarkiem w ręku, znam już bardzo dokładnie te wskazówki, dopijam kawę, klakson, klakson, jakby to coś miało dać. Wkurzam się niepotrzebnie, ale czas… tracę go, robi się gorąco, czar pięknego dnia prysnął. Myślę o pracy, myśl, myśl, przestań się dekoncentrować! Laptop, tak to jest myśl, na kolana tym razem bez podstawki, login plus hasło. Odtwarzacz i szukam, ktoś z tyłu na mnie trąbi… przecież widzę, że jadą baranie! Katalog, jeden za drugim, podcasty, angielski, biznesowy, dodaj. Czuję się już znacznie lepiej, spiker rozpoczyna kolejną lekcję, czterdziesta druga tym razem, dobrze, warto to powtórzyć. Teraz tylko podłączyć zasilanie z gniazdka zapalniczki i uratuje część dnia. Może nie będzie aż tak źle.
Stanowczo za długo to trwało, ten korek, takie małe miasto a takie problemy, Jarocin (?) chyba jakoś tak, za Środą czy tam Czwartkiem z resztą… kogo to obchodzi, dojechałem. Hotel znaleziony, bagaże wypakowane i nawet znalazłem recepcje, rewelacja jednym słowem. Pokój piękny, jak za tą cenę nie mogło być inaczej. Osiemset złotych za noc?! Dobrze, że to nie ja płacę. Praca, ciekawe kto to wymyślił, jednak jestem mu wdzięczny. Cholernie dziwne co? Kiedyś byłem inny, wszyscy byliśmy. Szedłem własną drogą, może tylko mi się wydawało, ale dawałem coś z siebie, temu światu…
Pamiętam jak dziś siedzieliśmy na ławce, w parku było nas… pięciu, straszliwa nuda. W powietrzu jednak, jakby złość się unosiła, może powoli a może zapierdzielała, nie wiem, szczegóły nie są potrzebne. Pamiętam jak dziś… „Człowieku, ale nie rozumiesz… tak właśnie jest z Twoją głupotą totalna sinusoida! Raz jesteś głupi a raz jeszcze głupszy, ale zawsze jakiś stopień głupoty masz. Teraz może właśnie jest ten gorszy czas. Bo wiesz w Twojej głowie to jest tylko kilka neuronów i one tak sobie tam zapierdalają a jak już się spotkają to cieszą się i robią Ci rozpiździaj w mózgu, proste nie?” – wtedy nie rozumiałem, może dzisiaj też nie do końca, ale coś w tym racji było. To był Artur, pseudo-bohater naszego pseudo-postkomunistycznego kraju, wszystko wiedzący… uwielbiałem go. Prawdziwy przyjaciel, taki jak… jak jeden na milion przyjaciół. „Mam dość studiów, poważnie, 3 lata tego pieprzonego licencjatu wyprasowało mi mózg!” mówiłem, „Powiedz coś czego nie wiem…” dla niego to było naturalne, miał wszystko gdzieś. Później? Później to wszystko się zmieniło, zaczął pić, ćpać, dzisiaj nie żyje. Do dziś mam wyrzuty sumienia.
Codziennie się pytam „Jak to się stało?”, oboje byliśmy siebie warci… tępe głowy nie wiedzące nic o życiu, ja chwilami czułem się inny… myślałem, że mogę, że coś zrobię. Wtedy inaczej myślałem „Nie wiem dlaczego nie potrafię się skoncentrować na codziennych zajęciach, myśli gonią przez moją głowę. Mam tysiące pomysłów na swoje życie, ale niczego nie realizuje. Mam cholerną wiarę w to, że może być lepiej jednak na razie sam sobie nie pomagam by to się spełniło. Coś mnie trzyma, być może to poczucie przynależności, poczucie przywiązania i pewnej odpowiedzialności za własne decyzje za to co sobie obiecywałem. Zbyt często się żale, zabijam siebie wewnętrznie, kiedyś tak nie było, kiedyś walczyłem o każdą sekundę życia. Potrafiłem żyć, teraz nie mam ambicji, brak zaparcia, samozaparcia. Gdzie moja moralność, charyzma, upór i te wszystkie inne bzdety, o których sobie tyle mówiłem, o których zapewniałem sam siebie. Teraz wisi nade mną szubienica, szubienica bezczynności, energia wyparowała. Może potrzeba mi zastrzyku energii? Zmęczenia organizmu, poczucia niezależności finansowej. Powinienem być silny i w to wierzyć, tak powinno się budować Polskę, nie inaczej. Walczyć o każdą sekundę…” Jak było naprawdę? Sam nie wiem, myśli się plączą miałem może… z dwadzieścia lat.
Obserwuj wątek
    • tebebe Re: prośba o ocenę 25.01.10, 20:10
      uważam, że chłam.

      "to taki pojekt napisany w ciągu godziny"
      godzina pracy w literaturze nie zasługuje na wyższe noty. choć pod
      względem spełnienia Twoich założeń jest ok
      "ma być trudne, niezrozumiałe i to do własnej interpretacji"
      samo sformułowanie założeń spełnia je w dużym stopniu :)
      dalej:
      "pytanie raczej czy warto się za to dalej brać czy nie..."
      A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P R S Ś T U W Y Z Ź Ż
      to też nie wygląda zachęcająco, a popatrz jakie cuda zrobili z tego
      Pisarze. Tak więc do dzieła!

      Na koniec Gombrowicz z Dzienników:
      "Literatura to dama surowych obyczajów i nie znosi podszczypywania
      po kątach."

      miało być szczerze.
      Pozdrawiam.


    • ojuciasan Re: prośba o ocenę 25.01.10, 23:24
      Generalnie nie przepadam za literaturą, będącą w założeniu wylewaniem własnych
      frustracji na czytelnika ;-) Do tego w zupełności wystarcza pamiętnik,
      niekoniecznie przeznaczony do publikacji. Zdecydowanie wolę opowiadanie
      ciekawych historii. Ale to prywatna opinia. Pzdr.
      • korbol100 Re: prośba o ocenę 26.01.10, 08:24
        heh, źle to odebraliście, mam 22 lata i ewidentnie to nie moje emocje :) (ew. nie moja historia)
        • ojuciasan Re: prośba o ocenę 26.01.10, 23:21
          korbol100 napisał:

          > heh, źle to odebraliście, mam 22 lata i ewidentnie to nie moje emocje :) (ew. n
          > ie moja historia)

          Wiesz, to nawet nie ma specjalnie znaczenia, Twoja czy nie Twoja. Chodzi o to,
          że tak się to czyta, a czytelnik to nie psychoterapeuta. Trudne/ambitne to nie
          musi znaczyć niestrawne ;-) Trudny i ambitny może być temat. Trudny,
          skomplikowany problem - owszem. Ale czytać powinno się z wypiekami na twarzy. W
          tym sęk, że rzecz może dotyczyć strasznie skomplikowanych spraw, ale sztuka
          napisać to tak, by czytelnik wsiąkł, żeby nie mógł się oderwać - jak od dobrego
          kryminału. Czyli nie komplikować celowo (w formie) - przeciwnie, nadać treści
          formę jak najbardziej czytelną.
          • ariz Re: prośba o ocenę 27.01.10, 08:45
            święte słowa ojuciasan!!! Nic dodać, nic ująć.
            korbol, przysiadaj Ty nie na godzinę, tylko dłużej, nie pisz
            projektów, tylko prozę!
            Bardzo duża ilość błędów w składni i interpunkcji, nie ma sensu
            podawać szczegółów, bo tekst nadaje się do napisania od początku.
            Samo założenie: ma być trudne!!! - nie obraź się, ale wydaje mi
            się co najmniej niemądre! Dlaczego ma niby być trudne? Po co?
            Czemu czynisz takie założenie przed napisaniem tekstu? Piszesz dla
            siebie, czy po to, aby ktoś to czytał? A niezrozumiałe? Nie
            pojmuję, dlaczego chcesz pisać coś niezrozumiałego? Chciałbyś
            czytać niezrozumiałe kawałki kolegów studentów? Nie znudziłoby
            Cię? Po przetraceniu paru godzin na niezrozumiały tekst miałbyś
            jeszcze ochotę na "interpretację", o której wspominasz?
            Zrób może inne założenie: ma to być nie trudne, ale głębokie.
            Powiedz sobie: chcę napisać głęboki i piękny tekst, a przy tym
            ciekawy. Siadam więc i piszę. Jeśli wyjdzie trudny, no cóż...
            widać tak musi być, ale jeżeli nadal będzie piękny i ciekawy, to i
            trudność czytający łatwiej pokona...
            Może tak będzie lepiej, ale - oczywiście - z rady korzystać nie
            musisz :)
            Pozdrawiam...
    • nobullshit Re: prośba o ocenę 27.01.10, 18:48
      Mnie zniechęciła sama "prezentacja". Imho na czytanie czegoś, co zostało
      napisane w godzinę i nigdy nie poprawione, szkoda naszego czasu. Po pierwsze, bo
      pewnie będą tam błędy. Po drugie, i ważniejsze, bo Tobie samemu pomysł może się
      odwidzieć, koncepcja zmienić itd.
      Natchnienie niewątpliwie jest przydatne, ale "genius is one percent inspiration
      and 99 percent perspiration". Czyli, jak pisali inni, żeby stworzyć coś
      wartościowego, trzeba się jednak napocić. :)
    • skajstop Wrrr 29.01.10, 10:19
      Pomijając to, co zostało ci już wytknięte, czyli lekceważenie czytelnika, dodam,
      iż sam kręcisz sobie także pętlę wydawniczą. Jeśli nie nabierzesz nawyku
      dziesięciokrotnego czytania tekstu przed pokazaniem komukolwiek, czytelnikowi
      czy wydawcy, to bezie to widać. A wydawca zauważy to szybciej niż twoi znajomi,
      którzy łaskawe oko przymknęli na wady (ewidentne, ja bym taki tekst kazał pisać
      ci od nowa, streścić go w trzech akapitach).

      Nie tędy droga :)
    • zooloza Re: prośba o ocenę 29.01.10, 17:07
      Dobra, dajcie spokój, autor ma 22 lata i to nie jego historia;)
      A tak poważnie: jakby to była Twoja historia, jakie to ma znaczenie?
      A drugie pytanie: przeczytałeś to chociaż raz?
      • nobullshit Re: prośba o ocenę 30.01.10, 00:29
        zooloza napisała:
        > Dobra, dajcie spokój, autor ma 22 lata i to nie jego historia;)

        Dehnel wydał "Lalę", kiedy miał 26 lat i to też nie była jego historia. Ale
        przyznaję, przywoływanie tu nazwiska Dehnela to cios poniżej pasa. :)
    • 1.jsa Re: prośba o ocenę 29.01.10, 17:29
      To nie jest złe. Problem w tym, że aby tworzyć takie rzeczy, musisz być lepszym filozofem, lub lepszym pisarzem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka