monikate
11.05.10, 16:26
Można dużo na w/w temat. Generalnie: jeśli ktoś recenzuje jakąś książkę, niech
zada sobie trud i najpierw ją przeczyta!! Recenzent ma prawo do własnego
zdanie, ale nie do błędów merytorycznych.
Przeczytałam wydaną przez Prószyńskiego "Odyseję kota imieniem Homer". W necie
natknęłam się na taki oto kfiatusek:
esensja.pl/ksiazka/ksiazki/obiekt.html?rodzaj_obiektu=2&idobiektu=7250
Kto czytał tę opowieść, wie, że kot Homer miał z powodu paskudnej infekcji
usunięte gałki oczne, gdy był dwutygodniowym kociakiem. Nie stracił wzroku na
skutek wydarzeń 11 września 2001 r., jak "stoi" w linku. Kto pozwala, aby
takie oficjalne noty wyciekały do Internetu? Wydawca? Skala brakoróbstwa nie
ma granic. Chyba każdy z nas natknął się na ewidentne wprowadzanie ludzi w
błąd przez rozkosznych twórców z działów promocji. Mylę się?