Dodaj do ulubionych

"Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown

IP: 195.136.116.* 25.03.04, 12:32
Oj sprowadzi,sprowadzi (na ziemię).Mówię oczywiście o posłowiu.Książkę czyta
się nieźle choć faktycznie miejscami jest dość infantylna.W każdym razie
temat jest ciekawy i znany "wtajemniczonym".Ale mniejsza o książkę,to
posłowie zwaliło mnie z nóg właśnie.Nie wierzyłem własnym oczom.Wydawca
obawiając się pewnie,że narazi się "przewodniej sile narodu",postanowił
opatrzeć wydanie swoistym komentarzem"specjalisty",aby głupi czytelnik
wiedział co ma myśleć...Przypomina mi to sytuację,kiedy słyszę,że nowy prezes
TVP nie chce zrezygnować z emisji seriali takich
jak "Stawka..."czy "Pancerni..."(w końcu jest demokracja,a co...)ale za to
przed emisją każdego odcinka dyżurny historyk wygłosi pogadankę o tym jak
było "naprawdę"czyli najnowszą,obowiązującą,jedynie słuszną wersję.Jakże to
żałosne.Owszem,wiadomo,że to książka sensacyjna,lekka łatwa i przyjemna,ale
niestety przedstawia Kościół w złym świetle.I choć w zasadzie pan Zbigniew
jakiśtam(znany specjalista)nie zarzuca autorowi kłamstwa(bo i gdzie?)to
zwraca uwagę na to,że było przecież tyle świetlistych rozdziałów w dziejach
Kościoła,a ten się uparł,żeby wywlekać te najciemniejsze,kanalia jedna...Nie
przyszło mu chyba do głowy,że te jasne strony raczej się nienadają na powieść
sensacyjną,pomijając już fakt,że było ich jakby mniej niż tych
ciemnych...Niestety zabieg taki polegający na opatrywaniu książki posłowiem,w
którym czytelnik dowiaduje się co ma myśleć kojarzy misię z najciemniejszymi
czasami komuny.Pamiętam,że takim posłowiem opatrzone były"Wspomnienia z
przyszłości"Denikena czy też "Dzieci Wszechświata"Ditwurtha gdzie pan
Iłłowiecki wyjaśniał gdzie autor pobłądził i odbiegł za bardzo od
światopoglądu marksistowskiego...(choć zdaje się obecnie ten pan wyznaje już
inny).Autor posłowia broni też tak zaciekle dobrego (w jego mniemaniu)
imieniaOpus Dei,że nie sposób nie zadać sobie pytania czy sam nie jest jego
członkiem.Nie tak dawno mogliśmy dowiedzieć się,że członkami O.D.jest wielu
dobrze znanych w Polsce "dyżurnych oszołomów".W ogóle wstyd panie wydawco...
Obserwuj wątek
    • Gość: domin Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: 213.199.204.* 30.04.04, 19:34
      Zgadzam sie w 100% , poslowie "sprowadza" na ziemie, niestety.
      Wydaje sie ze zostalo napisane "bo tak trzeba", "bo nie wypada inaczej"
      Szkoda...
      • Gość: Alla Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.upc-g.chello.nl 04.05.04, 13:37

        Dorabiacie sobie teorie do wlasnej wizji.
        Wlasnie Brown wstrzelil sie w ogolnoswiatowa nagonke na kosciol katolicki i to
        on a nie autor poslowia jest "political correct" i w zgodzie z "przewodnia
        sila", ktora w Europie jest nie kosciol, ale wsciekly liberalizm. Ksiazka
        Browna jest wielkim "swiatowym bestsellerem", promowanym wszedzie na wielkich
        plakatach jak zadna inna ksiazka. I to bynajmniej nie dlatego, ze niesie jakies
        wielkie nowe odkrycia, czy jest arcydzielem literatury, bo wszystko o czym
        pisze autor jest juz od dawna znane i mase ksiazek popularnych napisano na ten
        temat. Skad wiec taka promocja tej ksiazki, slabej pod wzgledem literackim i
        zupelnie niewiarygodnej historycznie?
        Poslowie jest o niebo bardziej rzetelne historycznie niz ksiazka. A ze
        rzetelniejsze informacje mniej podobaja sie antyklerykalom niz antykoscielne
        legendy to juz jest ich problem.
        • Gość: Umiarkowana Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: 195.114.160.* 06.05.04, 18:10
          "Wsciekły liberalizm" to może i panuje, ale jak sam(a) słusznie zauważyłeś(łaś)
          w Europie (chociaż teoretycznie Polska też leży w Europie;-))) i gdyby takie
          posłowie ukazało się na Zachodzie (przyjmijmy takie okreslenie dla "zgniłej"
          i "bezbożnej" Europy)to może i należałoby bić brawo dla "kroczącego pod
          wiatr"... Natomiast posłowie dlatego jest żenujące, bo (to również sam
          zauważyłeś(łaś)) ukazało się w książce słabej literacko i napisanej wszak dla
          masowej rozrywki, a nie dla szukania prawd historycznych.
      • Gość: tuptup Marketing się spisał - powieść nie! IP: *.eyrkonaeac07.dialup.ca.telus.com 17.08.04, 21:01
        niestety powieść nie doresta całej hupla jaką zręczni marketingowcy wokół niej
        stworzyli - przedobrzyli!! polecam 'piątą międzynarodówkę' naszego rodaka:
        spywriter.com
      • Gość: krystyna Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 19:36
        jestem na 327 stronie ksiazki wciagajaca i ciekawa dla myslacych inaczej bo
        przeciez wszystko na tej ziemi ma dwie strony prawda!!!!!
    • Gość: KIRA Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 05.05.04, 13:10
      Mnie osobicie to posłowie w sposób ewidentny nie przeszkadzało.
      Moim zdaniem ksiązka jest dobra, taka lekka, szybka, mysle ze swietnie ja sie
      bedzie czytało w okresie wakacyjnym.
      Temat może i ograny ale....
      Mysle ze moze i dobrze ze pojawiło sie to posłowie, ponieważ i tak każdy kto
      przeczyta ksiązkę wyrobi swoje zdanie nt.
    • Gość: Tomek Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.pl / 82.160.48.* 16.05.04, 15:22
      Książka może i nie jest wybitna, ale czytało mi się ją bardzo dobrze. Szkoda
      tylko, że tak BARDZO jej treść odbiega od prawdy historycznej. Ewidentnie widać
      fascynację autora sektami i kultami pogańskimi. I jeszcze ta zagadtka z
      odwróconym tekstem ...to napewno był jakiś starożytny aramejsko-pogański.
      • lovelly Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 23.08.04, 12:52
        Gość portalu: Tomek napisał(a):

        I jeszcze ta zagadtka z
        > odwróconym tekstem ...to napewno był jakiś starożytny aramejsko-pogański.

        litości! to było pismo lustrzane, ale masz wyobraźnię....
    • Gość: ed Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.04, 16:28
      Nie wiem czy wierzyć tej książce na temat Graala i Jezusa!
      • tibby Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 30.05.04, 20:54
        Na moje oko autor w dużej mierze oparł się na książce "Święty Graal święta
        krew" i to tam nalezy szukać informacji, tam jest to całkiem składnie
        opowiedziane - miejsce ukrycia Graala Brown chyba wykombinował sobie sam, ale
        nie on wykombinował historię z Marią Magdaleną. A czy wierzyć - każdy sam sobie
        musi odpowiedzieć
        • roaming_shadow Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 03.07.04, 12:53
          Czy ktos życzliwy mógłby przedstawic mi treśc omawianego posłowia chociaż w
          ogolnym zarysie? Bo ja mam w domu ksiązkę w oryginale, bez podobnych bonusów...
          • Gość: estiej Zarys poslowia Mikolejki skopiowany z innego forum IP: *.bbtec.net 28.07.04, 16:00
            Historyczne błędy Browna są opisane w posłowiu Mikołejki do polskiego wydania.
            Ale pewnie statystyczny czytelnik do niego nie zajrzy, więc pokrótce:
            1) zastąpienie matriarchatu patriarchatem, a kultu Wielkiej Bogini kultem
            męskiego Boga Nieba to proces trwający w świecie śródziemnomorskim co najmniej
            kilkanaście stuleci. Nie była to jednorazowa decyzja cesarza Konstantyna
            i „kościelny spisek”. Oczywiście jeżeli przyjmiemy, że w ogóle było coś takiego
            jak dominacja matriarchatu a potem dominacja patriarchatu. W końcu to tylko
            jedna z upraszczających teorii nakładanych na skomplikowaną rzeczywistość.
            2) nazywanie papiestwa z IV w. n.e. „Watykanem” to kompletny anachronizm.
            Równie dobrze można by pisać „Buckingham Palace” o monarchii Wilhelma Zdobywcy.
            3) wizja historii Kościoła jako nieustającego pasma prześladowań kobiet i
            wolnomyślicieli to przejaw uprzedzeń Anglosasa do „papistów”. Sam nie jestem
            katolikiem i mogę o tym pisać obiektywnie. W krajach protestanckich spalono na
            stosach więcej „czarownic’ niż w krajach katolickich, a nietolerancja religijna
            i umysłowa w elżbietańskiej Anglii czy w Genewie Kalwina była nie mniejsza niż
            w Państwie Kościelnym.
      • Gość: estiej Nie wierz IP: *.bbtec.net 28.07.04, 16:05
        Na temat Graala nie wierz zupelnie, bujda na resorach. Na temat Jezusa nie wierz bezkrytycznie. Poczytaj, poszperaj w internecie. Mozesz dojsc do wlasnych wnioskow. Ja uwazam, ze w tej historii jest ziarno prawdy.
    • Gość: LIDIA Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.uni.opole.pl / *.uni.opole.pl 07.06.04, 12:43
      co tu dużo mówić, dobry kawał kryminału z chujowym posłowiem! może nie wszystko
      to science fiction-Brown ma nieźle udokumentowane pewne rzeczy i daje do
      myślenia, a wydawca nas gasi...
      • karol.mojzesz Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 08.06.04, 04:53
        Co to znaczy "dobrze udokumentowane". Że umie swoje kserówki z innych pozycji
        trzymać w teczkach? A może to, że dyspunuje nagraniem video sprzed 2000 lat?
        Wtedy, rzeczywiście Posłowie nie ma sensu i jest do bani. Mogę chyba śmiało
        założyć, że Brązowe Nic nie dyspunuje takim nagraniem, a więc "chujowe" może
        być zarówno Posłowie, jak i książczyna Brązowego.
        • Gość: KJ Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 19:46
          ludzie co tam posBowie wszyscy jeste[my manipulowani przez wszystkich daj nam
          Panie sile w tym sie znalezc ----i myslec ludzie trzeba po prostu myslec i nie
          dac sie uwiesc jakimkolwiek teoriom kosciolowi wladzy itp
    • Gość: Calvin Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.udn.pl 02.07.04, 14:56
      ksiązka jest fatalna,przede wszystkim postacie papierem szeleszczą, nie wiem
      poza tym gdzie autor recenzji GW widzial te zaskakujace zwroty akcji, bo
      intryga jak z MacGaywera, lubo innego produktu amerykanskiego przemyslu
      rozrywkowo-hamburgerowego przewidywalna do bolu, stwierdzenie recenzenta
      o "przymruzonym oku" autora przyprawilo mnie o klopoty z fizjonomią, wątek
      historyczno-religijny pomijam, bom nie specjalista, ale jesli to ma byc
      propaganda antykatolicka to wiecej finezji by sie zdalo bo durne toto i
      infantylne po prostu.
      Swoja droga ciekawy jestem czy wersja filmowa tez bedzie prostowana a la 4
      pancerni i sobaka ? tylko przed czy po seansie ? Ale hetery z LPRu przed kinami
      warte sa ekranizacji takiej chały...Juz widze te hasla "Kod Leonarda
      ateistyczna odpowiedzia na Pasje" - ale wtedy wstyd bedzie byc ateista, jesli
      ma sie byc utozsamianym z bezgusciem :-))
      • karol.mojzesz Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 02.07.04, 17:48
        > Swoja droga ciekawy jestem czy wersja filmowa tez bedzie prostowana a la 4
        > pancerni i sobaka ? tylko przed czy po seansie ? Ale hetery z LPRu przed
        > kinami warte sa ekranizacji takiej chały...

        Sądzę, Mr Calvin, że "Kod" to taka beznadzieja, że nawet ludzie z LPR nie kiwną
        palcem w tej sprawie. Co innego, gdyby za temat wziął się jakiś Pisarz, a nie
        atakujący Młotek. Ja nie wiem... cenię Amerykanów za profesjonalizm... więc
        czemu napisali taką grafomańską chałą? Napisałem "napisali", bo "Kod" to
        chyba "dzieło" zbiorowe (redaktorzy, kierowcy, doradcy, sprzątaczki i ogrodnik).
        • Gość: estiej Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.bbtec.net 25.07.04, 06:46
          No Panie Mojzesz, pochwal sie Pan w takim razie swoim piorem, skoro tak latwo przychodzi Panu krytykowac Browna. Ach, nic Pan nie napisal? To moze chociaz wspomni Pan kilka tytulow i nazwisk "prawdziwych pisarzy", ktorych moglby Pan polecic i ktorych czyta sie oczywiscie rownie przyjemnie co ksiazki Browna. Czekam z niecierpliwoscia bo "Kod" pochlonalem w dwa dni i znowu nie mam nic rownie dobrego, o przepraszam - lepszego, do czytania.
          • karol.mojzesz Do Estieja 25.07.04, 18:24
            Ja nie porównuję się z Brązowym Grafomanem. Nie będę się też przechwalał, co w
            życiu przeczytałem, ani co jest obiektywnie lepsze od "Kodu". Sam sobie p.
            Estiej poszukaj. Dodam tylko, że znajdziesz setki, tysiące podobnych chłamów do
            Brązowego Gówienka. Moim zdaniem, Brązowe Nic tak się nabzdyczył tematycznie,
            że wielu snobów uwierzyło w wielkośc tych napisanych nijak książek. Temat nie
            powiem - niezły, forma - niezła, lecz wykonanie (i bezjajeczność Brązowego
            Blondyna) powoduje, że się chce wyć.
            A co mnie obchodzi, ze nie masz co czytać? Dorwałeś "Kod", bo nic innego nie
            było pod ręką, dawno nie czytałeś i... spodobało się. Na bezrybiu... i tak
            dalej.
            • Gość: estiej Do Karola.Mojzesza IP: *.bbtec.net 27.07.04, 07:03
              Szalenie sie ciesze, ze odpowiedz od Ciebie (skoro przeszlismy na Ty) przyszla niemal w czasie rzeczywistym. Szkoda jedynie, ze jest tak niekonkretna. Ach, mialem nadzieje, ze podasz nam liste dobrych ksiazek, co nie powinno zreszta byc trudnoscia dla Ciebie skoro nie ma wiekszego gniota nad "Kod". Obawiales sie zapewne, ze jesli nie ja, to kilka innych osob wysmieje Twoje propozycje i slusznie, bowiem co sie podoba jednym, inni maja za nic. Ja bylem jednak bardziej zainteresowany czy na dobranoc czytujesz Ludluma (nie czytalem), Prousta (nie czytalem) czy tez sw Tomasza z Akwinu (tez nie czytalem). No coz, nie to nie, juz pewnie nigdy ani ja ani Dan Brown nie dowiemy sie, jakich to mistrzow piora przedkladasz. Na marginesie masz racje, dawno nic dobrego nie trafilo w moje rece, i dlatego na Browna, moze nie artyste, ale sprawnego rzemieslnika potrafiacego utrzymac w napieciu a przy tym co nieco przekazac rzucilem sie jak na raka na bezrybiu (polecam raki - wyborne i bez osci).
              Zanim przejde do konkluzji mam jeszcze jedno pytanie - czym w "Kodzie" rozni sie <<forma>> od <<wykonania>>. Potraktuj mnie prosze jak nieszkodliwego debila, ktoremu trzeba tlumaczyc takie proste rzeczy, ale naprawde nie wiem.
              A konkluzja? Konkluzja jest taka, ze jedynym prawdziwym powodem rozpoczecia tej korespondencji jest nazywanie Browna Brazowym i obdarzanie go epitetami nie uchodzacymi za kulturalne. Wydaje mi sie, ze to sporo ponizej Twojego niewatpliwe wysokiego poziomu oglady. Zwykle, jesli komus ksiazka sie nie podoba, to zwyczajnie nie zadaje sobie trudu by ja przeczytac, a co dopiero komentowac. Tutaj posune sie wiec do teorii, ze to nie kunszt literacki Browna tak Cie zirytowal, ale przedstawione tresci, z ktorymi nie smiesz otwarcie polemizowac, a ktore dopiekly Ci do zywego. Z niecierpliwoscia czekam na Twoja, jak zwykle druzgoczaca, odpowiedz.
              • karol.mojzesz Re: Do Karola.Mojzesza 27.07.04, 11:49
                Odpowiadam:

                1. W poprzednich wątkach na temat "Kodu" podawałem przykłady kilku autorów
                kryminałów i dreszczowców, którzy na łeb biją Brązowe Nic. Taktownie przemilczę
                je teraz, gdyż Ci pisarze nie zasługują na karę ustawienia ich w jednym szeregu
                z Brązowym.

                2. Nie trzeba być mistrzem pióra, żeby zostać świetnym rzemieślnikiem. A za
                takiego nie uważam Brązowego.

                3. Forma "Kodu" to dreszczowiec - niezła. Wykonanie - beznadziejne (pisałem o
                tym wielokrotnie).

                4. Ciągle powtarzasz, żeś "debil". Niepotrzebne to jest. Wrażenia na mnie nie
                robi; a jak będziesz to sobie wmawiał to...

                5. Trudno niektórym zrozumieć, że ktoś może szczerze pałać niechęcią do
                Brązowego. otóż, zdarzają się takie "zboczenia". Gdyby to była książka, jak
                każda nienagłośniona szmira... cóż, wtedy pewnie bym nic nie napisał. Ale
                zrobiono z niej Nr 1, zanim jeszcze się ukazała. Stąd mój "bunt". Nie twórz
                teorii o mojej irytacji, nie kombinuj w temacie, w którym wypowiedziałem się
                już kilkakrotnie (powtarzając jak zdarta płyta, te same argumenty). Czy
                pragniesz usłyszeć ode mnie coś, w co sam chciałbyś wierzyć? I skąd ta
                nieufność? Czyż nie zaszkodził Ci, aby "Kod" ze swoją teorią spiskową?
                Zamęczysz mnie tymi podejrzeniami, aż któregoś dnia palnę to, co chcesz
                usłyszeć. Chyba nie masz kompleksu Porfirego Piotrowicza?

                6. Moje pytanie do Ciebie: czy wierzysz w spiski? I jakie?
                • Gość: estiej Wielce krotny Karolu.Mojzeszu IP: *.bbtec.net 27.07.04, 17:47
                  Och, Karol! Doprawdy uszczesliwiasz mnie, az szesc punktow do przyczepiania sie. Doslownie siodme niebo! No to do dziela.

                  1. "W poprzednich wątkach na temat "Kodu" podawałem przykłady kilku autorów
                  kryminałów i dreszczowców, którzy na łeb biją Brązowe Nic. Taktownie przemilczę
                  je teraz, gdyż Ci pisarze nie zasługują na karę ustawienia ich w jednym szeregu
                  z Brązowym."

                  Ach, wybacz mi ale nie wiem gdzie sa te "poprzednie watki". Na tym forum ani Ty, ani nikt poza przyjaznym Brownowi Mimem nie wymienia z nazwiska zadnego pisarza. Rozdwojenie jazni czy zawodna pamiec? No i nie musisz byc taki taktowny, naprawde, jesli nie mozesz oporow przed uzywaniem slow "chujowe" i "gowienko" to nie wstydz sie, powiedz glosno ze na przyklad Karol May jest "za***isty" a Karol Marks "nie do wy***ania" (w miejsce trzech gwiazdek wstaw slowo rymujace sie z chlebem jesli masz problemy ze zrozumieniem)

                  2. "Nie trzeba być mistrzem pióra, żeby zostać świetnym rzemieślnikiem. A za
                  takiego nie uważam Brązowego."

                  Zgadzam sie w calej rozciaglosci. W tym miejscu musze jednak stwierdzic ze nie znam takiego autora jak Brazowy. Znam Browna. Panie Mosiek. Przeprosilbym za tak chamskie posuniecie, ale skoro dalej grasz ponizej pasa...

                  3. "Forma "Kodu" to dreszczowiec - niezła. Wykonanie - beznadziejne (pisałem o
                  tym wielokrotnie)."

                  Dziekuje za doinformowanie. Niestety musze ponowic pytanie z punktu 1 - gdzie o tym pisales, i to wielokrotnie? W tym bowiem forum Twoje wypowiedzi o samej ksiazce ograniczaly sie do tej pory do stwierdzen: " taka beznadzieja", "napisali taką grafomańską chałą" (Twoich bledow gramatycznych jakos nie chce mi sie poprawiac). O przyklady zlego wykonania nie bede prosil, bo przeciez je taktownie przemilczysz ...

                  "4. Ciągle powtarzasz, żeś "debil". Niepotrzebne to jest. Wrażenia na mnie nie
                  robi; a jak będziesz to sobie wmawiał to..."

                  A wiec jednak problemy z liczeniem i rozumieniem tekstu. Slowa "debil" uzylem raz, jak widac, niebacznie. Przeczytaj uwaznie cale zdanie, policz slowa, moze zrozumiesz o co w nim chodzi. Mialbym ochote uzyc tego slowa jeszcze raz, ale juz nie pod moim adresem.

                  5. "Trudno niektórym zrozumieć, że ktoś może szczerze pałać niechęcią do
                  Brązowego. otóż, zdarzają się takie "zboczenia". Gdyby to była książka, jak
                  każda nienagłośniona szmira... cóż, wtedy pewnie bym nic nie napisał. Ale
                  zrobiono z niej Nr 1, zanim jeszcze się ukazała. Stąd mój "bunt". Nie twórz
                  teorii o mojej irytacji, nie kombinuj w temacie, w którym wypowiedziałem się
                  już kilkakrotnie (powtarzając jak zdarta płyta, te same argumenty). Czy
                  pragniesz usłyszeć ode mnie coś, w co sam chciałbyś wierzyć? I skąd ta
                  nieufność? Czyż nie zaszkodził Ci, aby "Kod" ze swoją teorią spiskową?
                  Zamęczysz mnie tymi podejrzeniami, aż któregoś dnia palnę to, co chcesz
                  usłyszeć. Chyba nie masz kompleksu Porfirego Piotrowicza?"

                  5.a. No nareszcie Raskolnikow, tak dlugo mnie zwodzic, wstydz sie. Palnij, palnij, lzej Ci bedzie. "Kod" oczywiscie mi zaszkodzil, do tej pory mialem wrazenie, ze jestes Wielkim Mistrzem zakonu Syjonu specjalnie wypisujacym glupotki by odwrocic uwage swiata od ujawnionej prawdy. Jakze sie mylilem.
                  5.b. Tego, ze pisales o czyms "wielokrotnie" juz nie mam sily komentowac. Zajrzyj prosze do punktu 1, 3 i 4.
                  5.c. "Kod" mogl faktycznie byc numerem 1 zanim wyszedl... w Polsce. W innych krajach musial wspinac sie na szczyt i najwidoczniej nie bez powodu. Musisz w takim razie miec w sercu ciagle krwawiaca rane, skoro tyle utworow zostaje numerem 1 gdzies na swiecie. Nie chcialbym dodawac Ci bolu, ale juz trabi sie o najnowszych "Gwiezdnych Wojnach", przyszlym "Harrym Potterze" i oczywiscie ekranizacji "Kodu". Wszystko niewatpliwe numer 1. A swoja droga to raczej zabawny powod do buntu.
                  5.d Prosze, nie irytuj sie, zlosc pieknosci szkodzi. Ja tylko tak sobie teoretyzuje, bo nijak nie moge pojac twojej nienawisci do autora, nie zas do samej ksiazki. Subtelnosc sobie tym razem daruje i powiem wprost, ze twoje obelgi, tym razem faktycznie wielokrotne, dla mnie argumentem nie sa. Wiec tak, chcialbym uslyszec od Ciebie w koncu cos, z czym da sie rzetelnie podyskutowac. Chcialbym uslyszec, ze Dan Brown (nie Brazowe Nic) napisal Twoim zdaniem slaba ksiazke (nie brazowe gowienko). Chcialbym wierzyc, ze jestes czlowiekiem na poziomie.

                  "6. Moje pytanie do Ciebie: czy wierzysz w spiski? I jakie?"

                  Oczywiscie wierze. Wierze, ze istnialy spiski na zycie Ksiecia Ferdynanda, Kennedy'ego, Papieza czy Lutera Kinga. Wierze, ze istnialy spiski majace na celu doprowadzenie do wybuchu kilku rewolucji i wojen. Wierze, ze Hitler i Stalin spiskowali razem przeciwko Polsce. Wierze, ze istnial spisek majacy na celu zaatakowanie Ameryki przez terrorystow Al Quaidy. Ostatnio zas uwierzylem, ze G.W. Bush wraz ze swym bratem Jeffem sfalszowal wyniki wyborow na Florydzie by wygrac wybory prezydenckie. Tez spisek jak cholera. Natomiast nie wierze by kosmici mieli kontrole nad swiatem, by istniala tajna organizacja majaca na celu ochrone sw graala, ani w istnienie krasnoludkow, niezaleznie czy spiskowaly przeciwko Sierotce Marysi czy nie.

                  Tym razem juz nie czekam na Twoja odpowiedz. Szkoda mi czasu na dalsze potyczki z Twoja sympatyczna osoba. Wole poczytac sobie kolejna ksiazke Browna :))
                  P.S. Brazowy to moj ulubiony kolor.
    • Gość: estiej Warto przeczytac IP: *.bbtec.net 25.07.04, 07:22
      Bardzo dobra ksiazka, swietnie sie ja czyta. Miejscami akcja jest przewidywalna lub naciagana, bo podaza za schematem podobnych thrillerow - glownym przestepca okazuje sie oczywiscie osoba najmniej podejrzana, ale jej zwroty i szybkosc nie powinny zawiesc nikogo. Nie moge uwierzyc, ze ta ksiazka spotkala sie w Polsce z zarzutami, ze jest slabo napisana, byc moze tlumaczenie nieco kuleje, bo oryginal jest swietny.
      Niemniej jest to historia porywajaca, dobrze poprowadzona i udokumentowana, a przy tym dajaca do myslenia. Zapewne na rynku wydawniczym mozna znalezc kilka innych ksiazek przedstawiajacych "prawdziwa" nature Graala, ale watpie by ktoras z nich zrobila to w atrakcyjniejszy i bardziej przystepny jednoczesnie sposob. Mysle, ze kazdy po przeczytaniu tej ksiazki siegnie po obrazy Da Vinciego lub zajrzy na strone Browna, by na wlasne oczy zobaczyc o czym mowa.
      Polecam wszystkim, ktorzy tesknia do dobrej, intelektualnej rozrywki, ktora przy okazji moze nas czegos nauczyc, pobudzic do dyskusji lub zainspirowac do zadania dalszych pytan.
      Pod adresem ksiazek Browna czesto padaja zarzuty, ze sa one anty-chrzescijanskie i przedstawiaja Kosciol w zlym swietle. Warto wiec powtorzyc za samym Brownem, ze jest on chrzescijaninem, a dla religii lepsza jest ozywiona dyskusja niz marazm i apatia.
    • garg_ul Plepleple, supermegahiper.. 25.07.04, 10:55
      Przeczytałem, a z rozpędu także i "Anioły i demony". Wybitne kryminały to to nie
      są. W obu książkach w połowie (w "Kodzie..." to nawet raczej wcześniej niż
      później) domyśliłem się, że ogrodnik jest mordercą. Pamiętam jak czytałem
      "Święty Graal, święta krew" - to był lepszy kryminał od "Kodu..", mimo że
      gatunkowo zupełnie co innego przecież. A tu? Zerżnięty pomysł ubrany w kiepską
      raczej szatę. Lekkie to może i jest, ale wielbiciele zagadek mogą śmiało po to
      nie sięgać.
      • Gość: estiej Re: Plepleple, supermegahiper.. IP: *.bbtec.net 28.07.04, 15:53
        Z ta drobna poprawka, ze morderca oczywiscie nie jest ogrodnik, a jego pies. O, przepraszam, wydalo sie.
    • Gość: estiej Kilka faktow pod rozwage IP: *.bbtec.net 27.07.04, 06:20
      Wydaje sie, ze Koda Da Vinci'ego jest dzielem fikcji bardziej niz by sie to zdawalo jej autorowi. Od jej przeczytania zaczalem szperac w internecie by dowiedziec sie nieco wiecej o Zakonie Syjonu (Priory of Sion)i jego historii, historii wczesnego chrzescijanstwa itp.
      Na podstawie moich poszukiwan moge stwierdzic, ze Swiety Graal to niestety tylko legenda, Zakon Syjonu nie istnial i nie istnieje w opisanej w ksiazce formie, zas stwierdzenia Browna na temat wczesnego chrzescijanstwa zawieraja bledy.
      Na 99% historia Zakonu Syjonu jest zgrabnym oszustwem wymyslonym przez Pierre'a Plantarda - nacjonalisty i antysemity, chcacego w ten sposob uwiarygodnic swoje racje do tronu jako potomka Merowingow. Pierre Plantard wraz z kilkoma znajomymi zalozyl zakon Syjonu w latach 50-tych XX-tego wieku, powolujac sie na kilkusetletnia tradycje siegajaca 1099 roku. Rzekome archiwa Zakonu i lista jego Mistrzow zostaly spreparowane przez wspolpracownika Plantarda i podrzucone do biblioteki narodowej, gdzie nastepnie zostaly "odkryte". Czlonkowie Zakonu przyznali sie do oszustwa. Ten 1% zostawilem na mozliwosc, ze Zakon Syjonu zostal faktycznie zalozony w czasach pierwszej Krucjaty, a jego obecni przedstawiciele z nieznanych powodow sami siebie zdyskredytowali, by pozostawic Zakon w cieniu.
      Tresc archiwow i historia ich odkrycia jest niewatpliwie znana Brownowi, wiec nalezy sie dziwic, ze albo nie dotarl do informacji o oszustwie (20 lat po jego ujawnieniu), albo wolal zignorowac prawde i przedstawic oszustwo jako fakt historyczny. Dla potrzeb ksiazki nalezy przyznac ze przedstawil te historie w spojny i wiarygodny sposob.
      Inne twierdzenia Browna oparte sa na gnostyckich tekstach i niekanonicznych ewangeliach znanych jako Nag Hammadi skad pochodza cytaty z Ewangeli Filipa o Marii Magdalenie.
      Ta teoria (Magdalena jest zona Jezusa, oprocz Boga Izraelici oddawali takze czesc Bogini, prawda o tych faktach zostala stlumiona przez Kosciol)jest oczywiscie kontrowersyjna, ale nie fikcyjna i powinna byc wzieta pod rozwage.
      Jeden z "faktow", ktore uwazam za oczywiste pomylke Browna to stwierdzenie ze przeniesienie dnia swietego z soboty na niedziele (ang. Sunday - dzien slonca)mialo na celu uczczenie poganskiego boga slonca. Nie znalazlem lacinskiego odpowiednika niedzieli, ale jezyki romanskie wyraznie wskazuja na co innego: wloski - Dominica, hiszpanski - Domingo, francuski - Dimanchi.
      Nadal uwazam, ze to swietna ksiazka do czytania, tak jak Indiana Jones byl swietnym filmem do ogladania. I mniej wiecej rownie "prawdziwa".
      • Gość: rozsadny Re: Kilka faktow pod rozwage IP: 217.153.186.* 31.07.04, 10:31
        Z całym szacunkiem dla Internetu, ale czy nie uważa Pan, że to źródło
        informacji, istniejące stosunkowo niedługo ( zważywszy na różnego typu
        dokumenty znacznie starsze, o których istnieniu rzeczywiście wie Watykan...) -
        nie powinno raczej stanowić wykładni ostatecznej. Nie chcę bynajmniej obstawać
        przy stanowisku, że Brown opisuje dokładnie i wiarygodnie, bo nikt z nas nie
        wie, jak było w rzeczywistości, a spisane karty historii są z pewnością umowną
        bajeczką. Wystarczy przeczytać fragment podręcznika do historii ( na przykład
        mówiący o wydarzeniach z '68 ) wydanego w latach osiemdziesiątych i porównać z
        jakimś "nowszym"... Różnice same będą biły po oczach!! Tak więc wydaje mi się,
        że nie warto jest przekomarzać się i nakłaniać do "przejścia" na którąś ze
        stron, bo tak czy owak obie wersje są możliwe do przyjęcia. Zależy jaki ma się
        do tego stosunek. Czy istniał Zakon Syjonu czy nie, czy Kościół dokonywał
        zbrodni czy nie i czy Nowy Testament został sfabrykowany na potrzeby Rzymu czy
        nie, niezależnie od tego - mamy prawo do wyboru myślenia, a niestety Kościół
        wypada w świetle ludzi z otwartymi oczami znacznie niekorzystniej próbując nam
        to myślenie narzucić... A ile tracimy poddając się doktrynom, które odbierają
        nam możliwość szukania, docierania i odkrywania i nie tylko w Internecie...
        Pozdrawiam.
        • Gość: estiej Re: Kilka faktow pod rozwage IP: *.bbtec.net 31.07.04, 17:10
          Bardzo dziekuję za Pański rozsądny głos w tej dyskusji. Muszę powiedzieć, że w
          dużej mierze zgadzam się z Pańskim zdaniem - mamy prawo do wyboru myślenia. Na
          jakiej podstawie jednak możemy dokonać takiego wyboru? Jeśli pójść tak daleko i
          uznać, tak jak Pan, że "spisane karty historii są z pewnością umowną bajeczką",
          to pozostanie nam chyba jedynie pisanie historii na nowo, przedsięwzięcia, na
          które ja się nie poważę. Mam nadzieję, że Pan, jako człowiek rozsądny przyzna,
          że komuś, którejś stronie, którejś historii musimy zawierzyć. Lub żyć w chaosie
          niewiary.

          Takie zaufanie można oprzeć na różnych podstawach - ludzie bardzo religijni
          zawierzą Biblii i stwierdzą, że pierwszymi ludźmi byli Adam i Ewa, inni uwierzą
          argumentom i dowodom Darwina na proces ewolucji. Jedni wierzą Bushowi, inni
          Moore'owi, sięgając do czasów bardziej współczesnych. Wydaje mi się, że jedynym
          źródłem takiego zaufania powinno być oparcie na fakcie.

          Moim zdaniem Dan Brown nadużył nasze zaufanie przedstawiając pewne teorie jako
          fakt historyczny. Ewidentnym tego przykładem jest właśnie historia Zakonu
          Syjonu, którą Brown prezentuje jako prawdziwą, pomimo że od 20 lat wiadomo, że
          to wymysł. Ja Brownowi uwierzyłem na slowo, bo skoro ktoś twierdzi, że coś jest
          faktem...

          Na szczęście na takim zawierzeniu nie poprzestałem i postarałem się Browna
          sprawdzić. W internecie, bo niestety nie mam dostępu do biblioteki Watykanu. W
          internecie można znaleźć mnóstwo śmieci, ale można też znaleźć na przykład
          tłumaczenia koptyjskich zwojów z Nag Hammadi, wyważony opis Shekhiny czy
          informację, że Watykan oczyścił jednak Marię Magdalenę z zarzutów o prostytucję
          w latach 60-tych XX wieku, tylko bardzo, bardzo po cichu. Niektóre informacje
          potwierdzają niektóre stwierdzenia wyrażone w książce Browna, niektóre je
          jednoznacznie dyskredytują. Uważam jednak, że moje znaleziska raczej trudno
          odrzucić jako "umowne bajeczki". Oparte na dowodach historycznych twierdzenie,
          że Paryż został założony przez galijskie plemię Parisiani w 3 wieku p.n.e. i
          był znany w czasach Juliusza Cezara jest dla mnie dużo bardziej przekonywujące
          niż stwierdzenie Browna, iż dokonał tego ród Merowingów w 6 wieku naszej ery (w
          istocie uczynili oni Paryż swoją stolicą, ale go nie założyli).

          Swoje odkrycia zamieściłem na tym forum w myśl idei podobnej Pańskiej - kto
          chce, niech wierzy Brownowi, ale nie bezkrytycznie. Niech wie, że to co
          przeczytał lub przeczytała w "Kodzie Leonarda Da Vinci" jest w najlepszym
          przypadku kontrowersyjne lub słabo udokumentowane, a w najgorszym na 99%
          fałszywe lub błędne. Nie namawiam w ten sposób do zawierzenia Biblii, Brownowi,
          internetowi czy samemu sobie. Daję za to możliwość sprawdzenia faktów podanych
          przez Browna i przeze mnie i dokonania wyboru świadomego tych faktów. Chyba
          więc nie różnimy się tak bardzo w naszych postawach.

          Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do dyskusji bardziej merytorycznej a mniej
          teoretycznej na temat "Kodu Leonarda Da Vinci".
          • Gość: rozsądny Re: Kilka faktow pod rozwage IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.04, 00:05
            Nie chciałem, aby moja wizyta na tym forum skończyła się jakąś rozwlekłą
            dyskusją na temat "Kodu...", dlatego chciałem podziękować Panu za te
            wyczerpujące i bez wątpienia cenne merytorycznie informacje, aczkolwiek nie mam
            w planach prowadzić nieskończonych dewagacji. Tym bardziej, że możemy uznać, że
            jesteśmy ludźmi o w miarę podobnym sposobie pojmowania rzeczywistości i jest mi
            jednocześnie przyjemnie, że podobnie jak ja odróżnia Pan to, co jest, od tego
            co być może.
            Zgadzam się, że nieopowiedzenie się po żadnej ze stron, może powodować chaos,
            ale powiem Panu, że ja żyje tak od kilku lat i narazie nie narzekam. Utraciłem
            wiarę w istnienie kogoś, kogo nazywają Bogiem. Nie oznacza to bynajmniej, że
            przyjąłem jakąś strategię negowania wszystkiego, co z tym związane. Pikanterii
            dodał fakt, że przecież Brown nie jest pierwszy, który w moim krótkim
            życiu "rozjaśniał" o jakichś spiskach, czy przynajmniej niejasnościach w
            sprawach Kościoła, chrześcijaństwa czy samego sensu odkrywania.
            Mi się nie zdarzyło doświadczyć Jego mocy ( a może tego nie widzę po prostu ),
            dlatego może łatwiej ( chwilowo )zawierzyłem słowom Browna, bowiem samą książkę
            czyta się przyjemnie i bez większych trudności - mi "strawienie" jej zajęło
            trzy wieczory, a i tak z reguły wolno czytam :)))

            Dlatego więc zazdroszczę Panu, twardego stąpania po ziemi, co wynika z
            pewnością z przyjęciem którejś z teorii...

            A jeśli chodzi o historię i fakty...
            Jak Pan myśli? Skoro faktem jest, że oczyszczono Marię Magdalenę z zarzutów o
            prostytucję po cichu ( wnioskuję, że tylko najwytrwalsi do tego dotarli ) - to
            jak my, biedni ludzie mamy się o tym dowiedzieć i tym bardziej przekonać się,
            że przez ten czas do "potajemnego oczyszczenia" wciskano nam kit i teraz mamy
            przyjąć taką wersję... Więc to jednak świadczy, że coś chyba było nie tak z tą
            historią, nieprawdaż ?
            I jeszcze mam jedną uwagę, bynajmniej nie zarzut i już na pewno nie do Pana :
            Cieszę się, że są ludzie, którzy mają zacięcie do opisywania zdarzeń, faktów,
            czy już nie wiem nawet jakiego określenia użyć, historycy, badacze, tudzież
            archeolodzy itp. Ale jedna rzecz nie daje mi spokoju i to tylko moim skromnym
            zdaniem - Jeśli ktoś zapisuje karty historii, to chce naznaczyć je chociaż
            czymś swoim, w jakiś delikatny sposób dać znać, że np. to wydarzenie było
            fatalne w skutkach, czy coś takiego. Zależy kto na tym stracił...

            Wie Pan z pewnością, że jesteśmy po brzegi wypełnieni stereoytypami i bardzo
            trudno jest wpłynąć na kogoś, żeby dojrzał inną stronę jakiegoś zjawiska.
            Proszę spróbować powiedzieć katolikowi, że ksiądz nie jest "wybrany do
            pełnienia posługi", że przyjąwszy śluby zażywa uciech cielesnych, a co gorsza
            dobiera się do dzieci. Moim zdaniem wiara wisi na włosku i nie ważne czy
            powodem jest wejście w erę Wodnika czy pedofilia, ale ludzie ( w tym ja )
            przestali wierzyć szczerym intencjom Kościoła już jako instytucji , bo nawet
            nie jako Domowi Bożemu.
            Nie jestem bynajmniej fanatykiem spisków, uważam jedynie, ( może zabrzmi to
            dziwnie ) że wiara powinna być prawdziwa, a nie budzić wątpliwości. Powinno sie
            wszystko zgadzać, jak więc księża dopuszczają się takich czynów ?
            Jak więc w nich nie zwątpić ? Dlaczego nikt nie słucha Papieża ? Czemu ludzie
            podcinają sobie gardła, a za powód podają Dżihad ? Nie wierzę, że ludzie
            wierzący w różnych "bogów"( a jest tych ludzi pewnie kilka miliardów ) byli i
            są w stanie ot tak zabijać i nie baczyć na zasady swojej wiary. Więc kim są Ci,
            którzy twierdzą, że wierzą, a robią wszystko, żeby napis "hipokryta" widniał im
            odblaskiem na twarzach ?
            To jest wiara ?
            Nie chciałbym żeby to zniknęło i ktoś musiał podejmować się budowania na
            gruzach historii nowej wiary. Wolałbym, żeby w końcu ludzie się opamiętali i
            zastanowili po co im ta wiara, a żeby także nauczyli się rozmawiać ze swoim
            bogiem zawsze, a nie tylko wtedy jak jes im źle i potrzebują pomocy.

            Możliwe, że Brown nas trochę oszukał, czasem gubiłem się w tym, co już kiedyś
            słyszałem, a co dla mnie brzmi, powiedzmy sobie, dziwnie i nie bardzo
            wiedzialem, czy to ma jakiś sens. W każdym razie historia jest bardzo zmyślnie
            ułożona, czasem zdarzają się jakieś małe wpadki, ale generalnie uznaję "Kod..."
            za całkiem intrygującą pozycję, tym bardziej, że nigdy nie odważyłem się
            czegokolwiek napisać na jakimś forum o przeczytanej książce i to chyba też o
            czymś świadczy...

            Życzę sukcesów w dalszym poszukiwaniu prawdy.
            Pozdrawiam.
            • Gość: estiej Re: Kilka faktow pod rozwage IP: *.bbtec.net 04.08.04, 04:34
              Jak widzę, dyskusja o "Kodzie..." została zdominowana przez niewierzących po
              jednej i po drugiej stronie. Ciekawe. Moglibyśmy przecież powiedzieć - co nas
              obchodzi która wersja życia Jezusa jest bardziej fikcyjna, kanoniczna czy
              apokryficzna, skoro w obie nie wierzymy. Fikcyjny żłobek w Betlejem, fikcyjne
              małżeństwo, fikcyjne zmartwychstanie. Poszukiwanie prawdy brzmi w tej sytuacji
              absurdalnie, czyż nie?

              Chęć dokopania Kościołowi? Już chyba z tego wyrosłem. A jeśli nawet, to mam za
              złe Kościołowi raczej takie rzeczy jak krucjaty, inkwizycję i stosy, wyrzynanie
              heretyków, nawracanie ogniem i mieczem, siostry Magdalenki czy ojca Rydzyka niż
              lukrowaną postać Jezusa z katechizmów dla maluczkich.

              Więc może prawdziwa historia? Chyba tak, chciałbym wiedzieć co się naprawdę
              zdarzyło 2000 lat temu. Niestety, o tym nie wie ani Brown, ani prawdziwi
              historycy czy archeologowie. Wystarczy prześledzić niekończący się spór o
              zwojach z Qumran, by zdać sobie z tego sprawę.

              Nie mam wątpliwości, że Kościół starał się manipulować lub interpretować fakty
              i "fakty" na swoją korzyść i aktywnie tłumić inne głosy, inne interpretacje,
              inne "prawdy". (Kościół w obronie przed twierdzeniami Browna stwierdza na
              przykład, że na stosach zginęło nie kilkadziesiąt milionów kobiet, a zaledwie!!
              kilkadziesiąt tysięcy kobiet i mężczyzn. Prawda, tylko nie wiadomo czy się
              śmiać z takiej obrony, czy płakać). Ale to jest temat na inne forum. Na tym
              forum, w tym wątku problemem jest jak Brown zmanipulował i przyciął "fakty" do
              swojej tezy i "wcisnął nam kit". Problemem jest to, czy miał do tego prawo. Ja
              uważam że nie, nawet jeśli napisał zwyczajny dreszczowiec a nie rozprawę
              historyczną.

              Proszę mnie źle nie zrozumieć. Książka mi się również bardzo podobała. Cieszę
              się że książka Browna zaowocowała żywą dyskusją, że pobudziła mnie do zadania
              kilku nowych pytań. Nie mam też nic przeciwko fikcji, ale nie wtedy gdy jest
              przedstawiana jako prawda.

              W bardziej osobistym tonie, pisze Pan, że utracił wiarę w Boga i dobrze się z
              tym Panu żyje. Mnie co prawda chodziło o chaos życia bez historii, a nie o
              wierzenia religijne, ale mimo wszystko chciałbym zapytać czy naprawdę nic Panu
              nie zastąpiło Boga - racjonalistyczna nauka, system filozoficzny czy chociażby
              Buddyzm? Czy też naprawdę żyje Pan w pustce gdzie człowiek nic nie znaczy i
              żyje bez żadnego celu?
              • Gość: mil Re: Kilka faktow pod rozwage IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 21:15
                Estej: Czy moglby pan podac zrodla zasobow internetowych z ktorych pan
                korzysta? Jestem zainteresowany niektorymi faktami z kodu. Szczegolnie
                interesuje mnie malarstwo leo. Niezwykle interesujaca jest ostatnia wieczerza.
                Moja skromna wiedza o malarstwie renesansowym mowi ze temat obrazu moze byc
                odkryty na nowo. Mozna sie przyjrzec wieczerzy i zauwazyc to co pisze w kodzie
                brown: kobiete, reke z nozem, liczbe kieliszkow itd. Sadze ze mozna pojsc
                tropem tworcy renesansowego i uzycia odpowiednich srodkow plastycznych.
                Pierwsze kompozycja. Wiadomo. Zloty podzial. Mozna sciagnac replike wieczerzy z
                sieci i zauwazyc ze wypada dokladnie pomiedzy jezusem a tajemnicza kobieta. to
                sugeruje temat. Podobnie, sadze ze niezwykle wazne jest naprzemienne ubranie
                jezusa i kobiety. Taki paralelizm wskazuje na silny zwiazek miedzy bohaterami.
                niekoniecznie malzenski. moze chocby kolezenski. Sa tez pomysly ze to brat
                blizniak jezusa. Do mnie bardziej trafia wersja dana.
                Bylo by milej...
                • estiej Re: Kilka faktow pod rozwage 15.03.05, 03:35
                  Mil, ze straszliwym opóźnieniem, więc napiszę tylko, że w internecie warto
                  poszukać na własną rękę informacji na interesujące Cię tematy. Z tego co
                  pamiętam po tych kilku miesiącach, w pierwszych szkicach Ostatniej Wieczerzy
                  postać (w klasycznej interpretacji) św. Jana wyglądała bardziej męsko. Natomiast
                  ostateczny, kobiecy wygląd zawdzięcza on ówczesnej modzie feminizacji. Być może
                  zaciekawi Cię strona: www.lisashea.com/hobbies/art/index.html poświęcona
                  temu dyskusji na temat książki Browna i obrazu Da Vinciego (po angielsku)
      • Gość: Arwena Re: Kilka faktow pod rozwage IP: 80.51.236.* 13.12.04, 19:23
        Przeczytałam tą książkę kilka dni temu i uważam że jest fajna. Postanowiłam
        trochę poszperać w necie na temat Zakonu Syjonu. Wg tego co znalazlam Brown w
        wielu miejscach podaje błędne fakty (odsylam do innych stron) ale uważam że
        historia Zakonu Syjonu może być prawdziwa. Jaki jest dowód, że taki zakon nigdy
        nie istniał? Może jego członkowie wcale nie chcieli się ujawniać(wkońcu to
        TAJNE stowarzyszenie, więc z jakiej racji ludzie mieliby o tym cokolwiek
        wiedzieć).
        Ogólnie "Kod Leonarda da Vinci" to spox książka. Polecam:)
        • Gość: oczytana ależ on nic nowego nie napisał.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.12.04, 23:55
          On tylko powtarza po innych myślicielach. Zanim pochwalicie erudycję Browna,
          poczytajcie sobie tych panów:
          Ernest Renan, David Friedrich Strauss, Artur Drews, Robert J. Wipper. Już mi
          się nie chce przytaczać tych wszystkich nazwisk, ale Brown czerpał swoje
          rewelacje z wielu źródeł i nieporadnie posklejał w całość...
        • genuine44 Re: Kilka faktow pod rozwage 30.03.05, 05:35
          > historia Zakonu Syjonu może być prawdziwa. Jaki jest dowód, że taki zakon
          nigdy
          >
          > nie istniał? Może jego członkowie wcale nie chcieli się ujawniać(wkońcu to
          > TAJNE stowarzyszenie, więc z jakiej racji ludzie mieliby o tym cokolwiek
          > wiedzieć).



          Mnie ciekawi dlaczego wszyscy pisza o zakonie syjonu a NIKT nawet nie wspomni o
          kilkaset lat starszym stowarzyszeniu hebronu? Czy Thomas Moore mial racje,
          twierdzac, ze zakon syjonu to efemeryda stworzona dla zakamuflowania duzo
          bardziej tajemniczego i krwawego Stowarzyszenia Hebronu? SH zalozone w 112
          roku jest przeciez pramatka calej naszej "cywilizacji".

          Dlaczego nikt o tym nie mowi? Czy jeszcze dzis sa az tak potezni, ze wszyscy
          sie boja? Czy to prawda, ze ksiezna Diana musiala zginac bo sprzeniewierzyla
          sie stowarzyszeniu?
    • Gość: Marbed Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.96.udn.pl 06.08.04, 18:17
      Nie trudno zgodzić się, z tym że książkę czyta się szybko i przyjemnie .... i
      na tym się ona kończy. Praktycznie każdy rozdział zawiera stek bzdur,
      przekłamań i kłamstw. I nie chodzi mi tutaj o oskarżenia, które kierowane są
      przez Dana Browna w Kościół Katolicki (to zresztą podstawa książki) ale o
      fakty historyczne, z których tylko jeden praktycznie jest prawdziwy tzn. data
      soboru w Nicei. Cała reszta to bzdety okraszone przez amerykańskiego pisarza
      marnej klasy, w ładny "mundurek" tak aby budziły sensację i powodowały rozgłos
      wśród ludzi którzy nie znają dobrze historii chrześcijaństwa (głównie chodzi
      mu - autorowi - o mieszkańców USA, którzy "łykną" każdą bzdurę historyczną.
      Wielu z nich - mieszkańców - nadal uważa że np. obozy zagłady to wymysł żydów).
      Książka jest tak napisana aby w prosty sposób dało się ją przerobić na
      scenariusz filmu, który z tego co wiadomo ma zostać niedługo nakręcony ...
      Oczywiście jak każda szmira tego pokroju wywołuje ona niezdrową sensację wśród
      przeciwników Kościoła Katolickiego (ciekawe że Brown nie czepia się Kalwinów,
      Protestantów i innych chrześcijan) i Watykanu (jego nazwa przewija się w
      książce dość czesto nawet w odniesieniu do okresów historycznych gdzie Watykan
      jeszcze nie był stolicą Piotrową), jak także wśród osób wierzących, którzy
      starają się tą "smierdzocą piłęczkę" odbijać. Oczywiście z tego wszystkiego
      najbardziej zadowolony jest wydawca książki, autor tej szmiry i przyszły
      producent filmu. Podobna sytuacja już była i dotyczyła filmu "Stygmaty", który
      to jakoby miał ukazywać wielką tajemnicę Kościoła Katolickiego, skrzętnie przez
      niego ukrywaną. Film nie odkrywał oczywiście niczego nowego, a sam był mierny.
      Darmowa reklama tej "kichy" już jest. Teraz poczekamy na demonstracje przed
      kinami, które wyświetlać będą film oparty o tą książkę. Na koniec proponuję
      przeczytać opinię na temat tej książki w portalu kosciol.pl -
      www.kosciol.pl/article.php?story=20040419105838918
      • Gość: Andi Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: 195.27.163.* 15.03.05, 16:44
        Ksiazka D.Browna nie jest bynajmniej stekiem bzdur. Proponuje przeczytec
        ksiazke Uty Ranke-Heinemann: "Nie i amen" (przedstawiajacej niezliczone dowody
        na temat manipulacji faktami historycznymi zawartymi w Biblii) i na deser
        troche na temat tradycyjnej moralności katolickiej i roli kobiety w kosciele
        katolickim opisanej w innej ksiazce: "Eunuchy do raju ...". Autorka jest z
        wyksztalcenia teologiem.
    • Gość: jemich Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.icpnet.pl 16.08.04, 15:16
      Tak, tak. Metoda stara jak... Kościół Katolicki. To, że Kopernik miał rację
      było nieważne. Żeby wydać jego dzieło trzeba je było także uzupełnić
      komentarzem, że to takie tam bajdurzenia... Komuniści też stosowali taką metodą
      bo mieli dobrego nauczyciela. Ciekawe jakie kryteria zdecydowały, że to "słowo
      boże" dla głupiego POLSKIEGO czytelnika (bo nie angielskiego, niemieckiego,
      francuskiego itd) napisał pan Zbigniew Mikołejko (specjalizujący się w
      katolicyzmie a nie na przykład protestantyzmie albo symbolizmie w sztuce czy
      czymś podobnym). Czyżby kolejny naukowiec do zadań specjalnych?
      • Gość: estiej poslowie Mikolejki IP: *.bbtec.net 22.08.04, 03:28
        Uwazam, ze to dobrze, ze takie poslowie sie pojawilo. Ksiazka Browna jest przekonujaca fikcja pelna falszywych lub kontrowersyjnych stwierdzen. Nie widze w tym nic zlego, ze wydawca dolaczyl do ksiazki inny glos, pozwalajac czytelnikom na krytyczne spojrzenie i oszczedzajac im dochodzenia do szczegolow we wlasnym zakresie. Szkoda natomiast, ze (jak mi sie wydaje) ow specjalista podszedl do zadania po lebkach.
        Kryterium wybrania Mikolejki wydaje sie oczywiste: ksiazka dotyczy katolicyzmu, a nie protestantyzmu. Byloby smiesznie chyba, gdyby swe uwagi na temat ksiazki wylozyl specjalista od Adwentystow dnia siodmego itp. Moglby oczywiscie tez wybrac specjaliste od symbolow, albo przewodnika po Paryzu, albo eksperta od kodow, bo ksiazka dotyka po trochu wielu zagadnien, ale Kosciol jednak stoi na pierwszym miejscu.
        W pewnym sensie polski wydawca nobilitowal te ksiazke, stawiajac ja w rzedzie dziel, z ktorymi sie w ogole dyskutuje. Inni wydawcy najwyrazniej nawet nie zadali sobie tego trudu, podobnie jak inni czytelnicy. Nie wydaje mi sie to zasada komunistyczna, wrecz przeciwnie.
    • Gość: mixer Dan Brown Michałem Wiśniewskim światowejliteratury IP: 213.76.135.* 17.08.04, 12:50
    • Gość: aneta Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.75.54.67.debica54.ptc.pl 17.08.04, 19:00
      Ja dzisiaj skończyłam czytać tę powieść. Barzdo fajnie mi sie ją czytało. Jest
      lekka, ale bardzo wciągająca. Akcja bardzo mi sie spodobala i nie mam
      zastrzeżeń.nie moge sie juz doczekac 2 czesci
    • Gość: Darek B Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 16:43
      Haha! Bardzo dobry komentarz!Naprawde gratulacje dla Ciebie!W koncu ktos napisal o tym "specjaliscie" ktory poglady swe dostosowuje do terażniejszego swiata choc kiedys naprawde sadzil cos innego!Bravo Bravo bravo bravo bravo! Kosciol zawsze bedzie twierdzil iz ich "instytucja" jest przeciez prawie "swieta" <mruga> wiec ten kto zle postuluje na ich temat jeest juz grzesznikiem i to z grzechem ciezkim wrecz!Haha bawi mnie to wszystko! Jeszcze raz podziekowania dla autora tego tekstu!
    • Gość: Rem-8 Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 22:31
      Zapraszam wszystkich na Forum Dana Browna - www.danbrown.prv.pl !!!
    • Gość: Kielecki Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 17:04
      Genialna książka ciekawe historie spiskowe autora POLECAM!!!
    • Gość: Radzikuss Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.net / 82.160.43.* 20.09.04, 08:31
      jesten raczej za ty by czytać tą książke całkiem poważnie poniewas wynika z
      tego fajny wkręt.osobiście redagowałem tą książkie i szukałem na Jej temat...
    • Gość: aaggaatt Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: 62.233.191.* 06.10.04, 08:15
      muszę przyznać, że nie bardzo wiem jak odczytać Twój zarzut, z jednej strony
      się zgadza, ale ta informacja o Denikenie, mnie z kolei powaliła z nóg. Może
      miły to człowiek ale mitoman, nie uwzględniający faktów, jakie odkrywa
      archeologia (z zawodu jestem archeologiem). Zatem traktowałabym książkę Browna
      z lekkim przymrużeniem oka, należy poznać kontrargumenty (niekoniecznie
      wynikające z posłowia)i dopiero wtedy ocenić wiarygodność jego stwierdzeń.
      pozdrawiam
      • stella25b Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 06.10.04, 08:34
        Przez ta ksiazka nie jest praca naukowa. Autor nie opiera swoich tez przypisami
        opartymi na slawach nauki. To tylko dobry thriller.
        • dc22 Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 06.10.04, 08:46
          dzis o 3 nad ranem skonczylam czytac:)) to chyba swiadczy o tym ze mnie
          wciagnelo.
          co do dyskusji "prawda-fikcja" mysle ze sa na swiecie rzeczy o ktorych nie
          snilo sie nawet..forumowiczom:)
          dla mnie mimo wsystko zrecznie napisana i ciekawa.beletrystyka. ale ja zwykly
          czytelnik jestem, zaden znawca..

          pozdrowionka
    • Gość: zaba Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: 217.97.128.* 23.10.04, 16:08
      szukanie sensacji nie poparte naukowymi dowodami!!!!
      teraz polowa polski bedzie myslala,ze to prawda!!!
      malo kto umie odroznic fikcje literacka od prawdy!!!
      ksiazka niebezpieczna!!!!
    • allonzo Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 04.12.04, 14:39
      Sam jestem przeciwnikiem Kosciola, dogmaty chrzescijanstwa sa dla mnie niedorzeczne i bez jakichkolwiek dowodow, ale nie dajmy sie zwariowac! Wypada zgodzic sie z autorem , ze ,juz u zarania , nie bylo jednego Kosciola ,a raczej wiele Kosciolow ,zas mnogosc opinii co do natury dogmatu jest faktem.. Dowodza tego pisma Ojcow Kosciola , ktore roznia sie miedzy soba w ocenie wielu aspektow jedynie prawdziwej wiary. Z jakaz pasja ci ludzie zwalczali sekciarzy wszelkiej masci! Juz samo to swiadczy o zbladzeniu wielu owieczek.. Nie zapominajmy jednak, ze byly okresy w starozytnosci kiedy to heretycy mogli stac sie sila dominujaca, spychajac katolicyzm w otchlan niebytu.. znacznie badziej interesujace sa pisma poszczegolnych gmin chrzescijanskich na wschodzie - niekiedy dosc brutalnie sie zwalczajcych i w iscie ewangelickim stylu nawolujacych do rozprawienia sie z heretykami np. z sasiedniej wioski..wracajac do ksiazki, nie ulega watpliwosci , ze Brown miesza fakty, przeinacza i nadinterpretuje..ale coz - licentia poetica..ma do tego swiete prawo, a mysle , ze doskonale sie przy tym bawil..
      tak naprawde on zakpil sobie z potencjalnych wyznawcow swoich pogladow, wciskajac, niekiedy dosc brutalnie, wszystko co mozna do jednego , postmodernistycznego worka..w samej ksiazce jest kilka fragmentow, ktore subtelnie sugeruja dobrodusznemu czytelnikowi, by nabral dystansu do calej sprawy. Jej najmocniejsza strona jest sugestywnosc, rzesza wyznawcow teorii spiskowych nie dostrzeze tych aluzji i z pewnoscia stworzy cos w typie Miedzynarodowego Zwiazku do Spraw Sledzenia Zbrodni Kosciola i Ujawnienia Prawdziwej Natury Chrystusa.. Nic dodac , nic ujac.
      • galeriafilizanka Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 04.12.04, 15:11
        Czytałem, bardzo mi się podobała, choć była taka długa :D
    • r.misza Małpy były wcześniej 05.12.04, 06:53
      Gość portalu: mim napisał(a):

      "Nie zapominajmy jednak, ze byly okresy w starozytnosci kiedy to heretycy mogli
      stac sie sila dominujaca, spychajac katolicyzm w otchlan niebytu..."

      O jakich okresach "starożytności" jest mowa? Na podstawie jakich dokumentów
      wiadomo, ze heretycy dominowali kiedykolwiek? I czy jeszcze wcześniej, na
      przykład 5 tys. lat temu, nie było katolicyzmu? Nie było. 100 tys. lat temu też
      nie było. Tylko czego to ma dowodzić? W końcu jeszcze wześniej małpa
      człekokształtna dominowała śród nas, to może powinniśmy wrócić na drzewa i
      wyznawać kult banana?

      > Nie przyszło mu chyba do głowy,że te jasne strony raczej się nienadają na
      > powieść sensacyjną,pomijając już fakt,że było ich jakby mniej niż tych
      > ciemnych...

      Jak to zostało wyliczone? Jaką metodą konkretnie? Wylanych łez czy widzi-mi-
      się? Właśnie takie posty, jak ten, zaciemniają obraz. Zamiast rzetelnej wiedzy,
      obiektywizmu, dostajemy porcję zaangażowanego emocjonalnie bełkotu.
    • Gość: Kukiz2 Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 15:28
      Chciałabym tylko powiedziec że nie przeczytała jeszcze tej ksiąki ale słyszłam już różne komentarze i plotkina jej temat np. taką pogloskę że Jezus miał córkę(i ze tak piszą w tej ksiące) chrześcijanie oburzaja sie ja tez jetem chrześcijanką ale nie oburzam sie LUDZIE NIE ZAMYKAJMY się na rózne fakty religijne nie znaczy to ze mamy we wszystko wierzyc ale tez nie zaprzeczac i sie nie uprzedzać. To moje zdanie zwykłej 14 - latki która chciała sie wypowiedzieć...
      • galeriafilizanka o córce nic nie wiem... 10.12.04, 18:14
        z tego co pamiętam, to w książce jest mowa o żonie, nie córce...
        • r.misza Re: o córce nic nie wiem... 10.12.04, 18:49
          Niewykluczone że Jezus był gejem i miał jeszcze kochanka-baranka (to zoofilia).
          Kaprofagia? czemu nie? Czy wtedy też byłoby wszystko jedno? Nie w tym rzecz,
          żeby się oburzać z powodu niegroźnej i infantylnej książki, ale śmieszna jest
          to pseudonaukowe sztukowanie, wymyślanie, które wielu bierze za nową prawdę
          objawioną lub sposób na pomędrkowanie. A może Jezus nie miał ręki? A może był
          wegetarianinem? A może chodził na głowie. A moze był ateistą? A może syjonistą?
          Szukamy sensacji. Odnoszę wrażenie, że ludzie się bardzo nudzą i uwierają ich
          sztywne ramy wiary. Chcą igrzysk i orgii nawet w Kościele. Czyżby nie było nic
          trwałego w kwestii wiary i moralności? Książki o Langdonie mają bardziej wymową
          propagandową. Jakiego koloru? - to już zostawiam czytelnikom.
          • Gość: Tete Re: o córce nic nie wiem... IP: *.starybrowar.pl 13.11.05, 15:25
            Jeden z nielicznych glosow rozsadku w tym watku.Popieram w 100%. Jaki ten swiat
            dziwny? Mnostwo historykow, historykow sztuki i archeologow bada te dzieje,
            mozolnie zbliza sie do prawdy, lata poswiecaja na dociekania naukowe? Dosc ze
            za swoje ksiazi marne grosze dostaja, to nagle pojawia sie taki Brown, ktory
            nie posiada nawet minimum wiedzy i objawia swiatu swoje prawdy. Z ciekawosci
            zapytam. Jaki jezyk starozytny pan Brown zna? Bo przeciez prawdziwy badacz
            swoje tekst zrodlowe czyta w oryginale...
    • Gość: Ren Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:45
      To świetne czytadło, mimo wszystko. Znam wystarczająco dobrze historię Europy,
      żeby wyłapać błędy autora, ale nie w tym rzecz. Potraktujmy to jako rozrywkę, a
      nie kolejny tom z cyklu udokumentowanej historii. autor jest Amerykaninem i
      trzeba zrozumieć jego cel, który polegał na dostarczeniu ludziom rozrywki a nie
      podręcznika historii. A jeśli juz mowa o świetnym podręczniku historii to
      polecam Historię Francji J. Baszkiewicza. Brown to pisarz sensacji, a nie
      podręczników i w tym jest dobry
    • fibin Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 13.12.04, 21:06
      "Krytykowana przez jednych, wzbudzająca zachwyty u innych powieść "Kod Leonarda
      da Vinci" okupuje najwyższe miejsca list bestselerów w wielu krajach. Dyskusje
      toczące się wokół tej książki robią z niej coś więcej niż to czym jest w
      rzeczywistości. A jest sprawnie napisaną, trzymającą w napięciu powieścią
      sensacyjną. Tylko i aż." Barbara Kowalewska, Kosciol.pl,
      www.kosciol.pl/article.php?story=20040419105838918
      Czyż podobnych słów nie można by użyć w stosunku do bestselleru wszechczasów,
      czyli Biblii?
      • Gość: mahoney Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 16:01
        bardzo dobra ksiazka ale ja jestem rozcvzarowany iloscia komenatzry na forum ,
        mysallem ze bedzie ich wiecej ,
        myslalem ze tu bedziemy sie zastanawiac nad pewnymi faktami z ksiazki ,
        no chyba ze zaciekle srodowiska koscilene nam nei pozwola ale kto by sie tam
        nimi przejmowal :) ,

        1 . ostatnia wieczerza ,
        sa dwie jakby wersje tego obrazu ,
        przed oczyszczeniem i po ,
        na tym przed nie widac ze kolo jezusa jest kobieta ,
        na tym po jest to ewidentne ,
        wiec co tez sobie autor wymyslil ?

        a propo czy ktos na obarzie dopatzryl sie kielichow przed kazdym z apsotolow i
        jedna apostolka :) , ja szczerze mowiac nie .
        to samo z ta reka co to niby nie wiadomo do kogo nalezy , ja dokladnei widze ze
        do jednego goscia co ja wyciaga ponad plecami drugiego i jakby dotyka piotra

        2. dlazcego niby tylko wiara katolicka ma panowac w tym kraju ?
        dlaczego niektorzy narzucaja ja jako jedyny sposob myslenia na temat duchowosci
        czlowieka ? Dlaczego nie mowi sie o innych wiarach jako innych takze sposbach ,
        nie mowi sie o judaizmie , buddyzmie , o ludziach ktorzy maja te filozofie
        gdzies i chca po prostu zyc , bo tak sobie przyjeli i tak chca myslec .
        Przeciez nie wiemy jak jest . To znaczy czy jest bog czy jest cos po smierci
        czy inne rzeczy . wszystko zalezy od tego co sobie przyjmiemy . Pewni ludzie
        chca na te pytania przyjmowac odpowiedzi zgodne z doktryna kosiola , wiary
        katolickiej . OK ! Dobrze , ale jak smia narzucac swoja filozofie innym ,
        ktorzy sobie tego nie zycza . Jak smia mowic ze tylko katolicyzm jest jedynym
        spoosbem na duchowosc czlowieka . A co jesli ja nie chce ? co spalicie mnie na
        stosie ?
        • genuine44 Re: "Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown 30.03.05, 06:04
          jaja sobie robisz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka