larix31
16.04.04, 09:00
Jesienne okno...
Szron już dawno swe dłonie,
(choć to jesień dopiero)
złozył na ich stare skronie
niczym błogosławieństwo.
Patrzą jedno przez drugie
przez szybę o rok starszą,
na deszcz co siąpi od wczoraj.
Rynny stojące, jak wychudłe wdowy,
płaczą nad porwanych witrem
liści rozpaczą.
I patrzą jeszcze na psa - staruszka,
co ujada na stracha wróblowego,
niestrasznego przecież i na wskroś otwartego.
Ziarna dni w klepsydrze ich życia
niedługo opadną na dno.
On fajkę zapalił...
Ona różaniec odmawiać skończyła,
Krzyżem Świętym żegnając dzień.
Jak codzień wieczór od...
Larix (Na progu gajówki)