Dodaj do ulubionych

Czy warto wracać do lektur z dzieciństwa?

22.04.04, 12:00
Draco w wątku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=11992858
napisał:

> No cóż, ja do dzisiaj przechowuję wszystkie tomy książek Alfreda
Szklarskiego
> i Karola Maya. Przeczytałem je wszystkie po kilkadziesiąt razy. Od
kilkunastu
> lat mam przerwę. Chyba wzorem autora artykułu wrócę do ponownego
czytania ...


Przemyśl sobie dobrze, czy na pewno chcesz wracać.

Zebrało mi się przed paronastoma dniami na przypomnienie sobie książek Adama
Bahdaja, którymi zaczytywałem się tak z 10-15 lat temu. Pofatygowałem się do
biblioteki dziecięcej, przyniosłem kilka moich najulubieńszych i... nie dałem
rady. Niby znam to wszystko, niby śmieszne - ale jakże inaczej spogląda się
na znajomych bohaterów , którzy nagle zaczynają wiele tracić z tego mitu, w
który przyoblekłem ich przez te wszystkie lata nieczytania. I nie
dokończyłem "Do przerwy 0:1" i "Telemacha w dżinsach", bo... wolę, żeby
zostały nietknięte w mojej pamięci.

To tak, jak z ekranizacjami filmów. Czytałeś Tolkiena kilkadziesiąt razy,
stworzyłeś sobie cały świat Śródziemia, a potem i obejrzałem ekranizację i...
wszystko znikło. Bo już widzę postaci i krajobrazy filmowe.

Czy Wy również tak macie? Warto wracać?
Obserwuj wątek
    • solfuga Re: Czy warto wracać do lektur z dzieciństwa? 22.04.04, 12:15
      Co za pytanie?
      Oczywiście, że tak!
      Do tej pory mam (już bez okładek) "Siódme wtajemniczenie" i "Księgę urwisów" z ilustracjami Czeczota np. "...pan Kropa...", "...Joniec i anioł...", czy też Inocynt Ankohlik z petlą na szyi ;~). "Marek Piegus" brązowa okładka, Flisak.
      Niziur jest the Best!
      Mój syn też tak uważa.

      Pozdrawiam wszystkich sentymentalnych!

      "Boicie się, Stachurka?"
      • clevera to zalezy 22.04.04, 12:19
        Mysle, ze to zalezy od ksiazki i od doswiadczen osoby. Wrocilam niedawno do
        Malego Ksiecia i nie zaluje. Odebralam ja pelniej niz jako dziecko. Wiecej
        zrozumialam, bo wiecej przezylam.
        • yanga Re: to zalezy 22.04.04, 12:43
          Akurat "Mały książę" to zły przykład, gdyż jest to lektura uniwersalna. Ale na
          przykład taka "Ania z Zielonego Wzgórza"? Ostatnio nie mam czasu do niej
          wrócić, ale już jako dorosła osoba czytałam ją kilkakrotnie i zawsze coś nowego
          znalazłam, za każdym razem zwracałam uwagę na co innego. To samo dotyczy innych
          ukochanych lektur. Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie ważne jest, żeby to było
          to samo wydanie (okładka!)i koniecznie ten sam przekład, niechby nawet z tymi
          samymi błędami. Co ja bym dała za takie stare wydanie Baśni Andersena w
          pomarańczowej okładce w przekładzie Janczarskiego...
          • arana Re: to zalezy 20.05.04, 16:37
            yanga napisała:

            > [...] Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie ważne jest, żeby to było
            > to samo wydanie (okładka!)i koniecznie ten sam przekład, niechby nawet z tymi
            > samymi błędami.

            Koniecznie z tymi samymi błędami!



            [...] Co ja bym dała za takie stare wydanie Baśni Andersena w
            > pomarańczowej okładce w przekładzie Janczarskiego...

            Mam w pomarańczowej okładce, ale w tłumaczeniu Stefanii Beylin i Jarosława
            Iwaszkiewicza, PIW 69.
            Ja wolę z ilustracjami Szancera.

            Pozdrawiam wspomnieniowo
            Arana
    • annika_vik Re: Czy warto wracać do lektur z dzieciństwa? 22.04.04, 12:36
      Tak jak koleżanka powyżej uważam, że to zależy. Przede wszystkim od tego jaki
      poziom prezentuje sobą ta literatura.
      Niedawno też chciałam sobie przypomnieć lektury z dzieciństwa. Moja ulubioną
      książką we wczesnym niemowlęctwie była Ania z Zielonego Wzgórza. Z rozpędu
      kupiłam ze trzy tomy, co ja teraz z nimi zrobię?! To się nie nadaje do niczego -
      okropnie żenujące, nie da się czytać...
      Za to świetnie sprawdził się "Tajemniczy opiekun" Jean Webster oraz (nie bijcie
      mnie!) Pollyanna (tym razem jednak w oryginale, inaczej się to odbiera). Nie
      mówiąc o Astrid Lindgren i Bullerbyn - zawsze super.
      • martolka Re: Czy warto wracać do lektur z dzieciństwa? 22.04.04, 13:11
        Co do Ani to się nie zgodzę - mogę wracać do całej serii, chociaż pomijam pewne
        kawałki tu i ówdzie. Ale tak jest z większością ulubionych książek z
        przeszłości - czytam fragmentami, nawet jeżeli założę sobie przeczytanie
        całości :-)
        Są książki uniwersalne (jak poprzedniczka wyżej napisała), Mały Książe, czy
        Alicja w Krainie Czarów, czy Miś Puchatek. Są książki, które kochałam i ciągle
        kocham, ale tylko w pamięci, bo wiem, że zanudziłabym się na śmierć próbując je
        czytać teraz (właśnie różne Bahdaje, Karole Maye, nawet Marek Piegus się nie
        sprawdził, chociaż kiedyś czytałam to przynajmniej raz na rok :-). Ale
        zauważyłam, że książki, których nie doceniałam, np wśród powieści ulubionych
        autorów, nie pasujące mi jakoś w dzieciństwie, teraz nagle otwierają sie przede
        mną, są ciekawe i jednak nie nudne ;-) - dajmy na to 'Adelo, Zrozum Mnie'
        Niziurskiego, czy 'Zapałka Na Zakręcie' Siesickiej. Może warto wrócić właśnie
        do takich.
        • uhuhu Odkryjemy na nowo, jeśli... 22.04.04, 14:32
          ...jest co odkryć. Uwielbiałem Karola Maya, ale próba powrotu skończyła się
          tragicznie - wszystkie powieści zlewają się, powielane schematy kłują w oczy, a
          z finałów niewiele wynika. Co nie znaczy, że za ileś lat będę własnemu
          potomkowi odradzał - wręcz przeciwnie. Tylko że to już nie dla mnie.

          Ale powrót do "Alicji..." Carrolla, do "Tajemnicy szyfru Marabuta" i "Syntezy"
          Wojtyszki - to odkrywanie mnóstwa smaczków, których dziecko nie dostrzegało. Bo
          żeby docenić piękno "Tajemnicy...", trzeba poczytać Doyle'a. Żeby w pełni
          nacieszyć się Carrollem, warto zaopatrzyć się w oryginał i docenić pracę
          tłumacza. Dziecko odkrywa w książce coś innego. Czy zauważy, jaką solidną dawkę
          lekcji geografii przemycił Szklarski pod płaszczykiem Tomka Wilmowskiego? Na
          pewno nie, ale kiedyś, po latach, być może. Tylko czy dorosłym będąc, będzie
          chciało powtarzać sobie geografię?

          • verdana Re: Odkryjemy na nowo, jeśli... 22.04.04, 17:42
            A "Pięcioro dzieci i coś" i dalsze tomy, czy "Mary Poppins" (ja czytałam ja
            jeszcze jako "Agnieszkę". A "Czarka" Woźnickiej - czytam ja teraz dziecku i
            dopiero widzę, ze nie jest to tylko przygodowa książka o panterze, ale
            obyczajowa o życiu niezbyt zamoznych i wykształconych rodzin. B.interesujące!
    • natalicja Re: Czy warto wracać do lektur z dzieciństwa? 22.04.04, 18:02
      Pewnie, ze warto.
      Ksiazki Lindgren, Montgomery, Mary Poppins, Nesbit, Niziurski, Opowiesci z Narni (jednak sa bardziej dla dzieci niz doroslych moim zdaniem)... do nich wracam regularnie. Przyznaje, ze Panu Samochodzikowi rady juz nie dalam, ale jest jedyny, a reszta sie pocieszam i odstresowuje w miare potrzeb. A nawet, jak nie wiem, co by tu poczytac, to tez sie za nie zabieram. A z Tolkieniem tak na szczescie nie mam, moja wyobraznia zwyciezyla wyobraznie Petera Jacksona i bardzo sie z tego ciesze.
      • orales73 Re: Czy warto wracać do lektur z dzieciństwa? 20.05.04, 15:45
        Fajnie jest wracać przez własne dzieci :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka