Dodaj do ulubionych

wspólne opowiadanie

22.05.04, 12:57
To nie mój orginalny pomysł tylko ściągnięty z forum SF&fantasy. Zabawa
polega na tym, aby każdy dopisywał po jednym zdaniu, tak aby stworzyć całe
opowiadanie. Licze na ciekawe pomysły. No więc ja zaczynam:
Nagle rozległ się okropny huk, który ostatecznie rozbudził wszystkich.
Obserwuj wątek
    • Gość: 'cause I like soul Re: wspólne opowiadanie IP: *.udn.pl 23.05.04, 15:43
      To nie był taki zwykły huk, jaki wydobywa się np. po stłuczeniu szyby.
      • wo_rk Re: wspólne opowiadanie 23.05.04, 16:15
        Był to potężny huk, który zatrząsł całym wieżowcem.
        • Gość: gfddsgsdsdfsdf Re: wspólne opowiadanie IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 23.05.04, 16:26
          Judym długo się zastanawiał, co mogło być przyczyną tego wybuchu. Sprawdził
          swoje spodnie i spostrzegł, że ma dziurę na kroczu. Tak... To wszystko było
          spowodowane przez spożycie dużej ilości kapusty. Judym puścił bąka...
          • Gość: 1,2,3 Wspólne opowiadanie IP: *.lnet.pl 23.05.04, 23:54
            Judym puścił bąka wolno. Owad zakołysał się ciężko w powietrzu, westchnął, i z błyskiem w swych oczach złożonych przemówił do Judyma.
            • Gość: makaron Re: Wspólne opowiadanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 01:01
              "Coś tu śmierdzi! Jadłeś kapustę?"
              • Gość: 1,2,3 Wspólne opowiadanie IP: *.lnet.pl 24.05.04, 01:15
                Na to Judym: "Co ci bąku przyszło do głowy? Tylko makaron ze skwarkami!"
                • Gość: makaron Re: Wspólne opowiadanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 01:33
                  "To co u licha jednego robi tu ta kapusta?!". Bzyk z bzyknięciem każdym
                  nieuchronnie przybierał na dostojności.
                  • braineater Re: Wspólne opowiadanie 24.05.04, 06:13
                    Kapusta?! - Twarz Judyma przybrała wyraz wielce zafrapowany a cichy grzechot
                    dobywający się spod czaszki, świadczył o powolnie wzbierających procesach
                    myślowych, wobec których nasz bohater stawał zazwyczaj w całej swej bezsile i
                    którym poddawał się jak klif napierającym falom, jak maszyna doktora
                    Stevensona, ruszając ospale pod wpływem podnoszącego się ciśnienia, co między
                    innymi spowodowało charakterystyczny obrzęk jego twarzy, nieumykający bacznej
                    uwadze Bąka, który nie chcąc zakłócać filozoficznej zadumy swego przypadkowego
                    interlokutora, polatywał z cicha to tu, to tam - aż wreszcie nie wytrzymał tego
                    rozenergetyzowanego napięcią i wybuchnął, co okazałao się być tragicznym w
                    skutkach, gdyż miast wybuchnąc figurą retoryczną, jak to pierwotnie zamierzał,
                    wybuchnął całym sobą, rozczłonkowując swe bącze jestestwo w miriardy kawałków,
                    które wiedzione cichym poszumem kosmicznego wiatru, umknęły ku niezmierzonym
                    eonom galaktycznej przestrzeni, wybudzając tym samym Judyma z otchłani
                    mrocznego namysłu i wciskając mu na usta banalne stwierdzenie,przed
                    wypowiedzeniem którego bronił się niby Laakoon wężami spętany, które
                    jednakowoż, ku jego własnemu zaskoczeniu, przyspożyło mu ogromu radości - To
                    się, kurde, nazywa pożądnie spierdzieć...

                    Tak z jednym zdaniem to ciężko....:)
                    • sadysfakcja przypis + c.d. 24.05.04, 10:13
                      Mózgojad użył sformułowania "pożądnie spierdzieć",
                      co oznacza: spierdzieć po użądleniu.


                      Otrząsnąwszy swe ciało z resztek szlachetnego gazu i poprawiwszy swą duszę (nosił ją na szelkach z szeklami), Judym zapragnął rozkoszy z rosnącą w głębi boru rosiczką bezwstydną.
                      • Gość: makaron Re: przypis + c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 12:58
                        "Rosiczko! Rosiczko!" - jął wzywać Judym. "Gdzieś się śród boru podziała?"
                        • Gość: gość Re: przypis + c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 13:00
                          <apeluję do pana Braina, by nie lał wody z mydłem, ale pisał konkretnie, bo to
                          wyżej ani oka nie cieszy, a nawet męczy>
                        • Gość: Ewa Re: przypis + c.d. IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 24.05.04, 13:02
                          "Do konca i w lewo" - rozlegla sie cichutka odpowiedz.
                          • Gość: makaron Re: przypis + c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 13:09
                            Rozochocony Judym popędził zatem ile sił w piętach za cieniutkim Rosiczki
                            głosem, raz po raz klaskając w dłonie: "Hejza hejza! Hajta Hajta! Hyc!".
                            Zniknął w norze.
                            • sadysfakcja Podziemia. 24.05.04, 13:16
                              Judym postąpił lekkomyślnie. Gdyby słuchał szeptów krasnoludów amanitowych, wiedziałby, że nora jest intymnym wejściem do ciała Wiedźmy Ziemnej.
                              • Gość: Ewa Re: Podziemia. IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 24.05.04, 14:14
                                Nie sluchal byl jednak i teraz stal oto w ciemnym korytarzu, powoli oswajajac
                                wzrok.
                                • Gość: 1,2,3 Podziemia. IP: *.lnet.pl 24.05.04, 19:42
                                  Ale wzrok zjeżył się, nie lubił powolnego oswajania.
                                  • Gość: gfddsgsdsdfsdf Re: Podziemia. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.05.04, 23:17
                                    Wtem na końcu cielesnego korytarza spostrzegł światło, jednak to nie było
                                    zwykłe światło, ten jasny płomień z głębin kobiecych otchłani przypomniał mu
                                    chwile w towarzystwie Zenona Ziembiewicza.
                                    Judym stał, myślał i wspominał, jednak zrozumiał, że nic już nie przywróci tych
                                    chwil sam na sam z Zenonem Z.
                                    • Gość: makaron Re: Podziemia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 12:41
                                      Ostani więc raz ruszył w pląs kankana, jak niegdyś z Zenonem czynił, by choć na
                                      chwilę namiastkę wspomnień zawrócić. Wiernie wtórowała mu przy tym
                                      nieodżałowana piewczyni wiedzy - Stasia Bozowska.
                                      • sadysfakcja Wolta! 25.05.04, 12:45
                                        Przejdźmy w karakana! - rzucił Judym.
                                        • braineater Re: Wolta! 25.05.04, 15:47
                                          W karakona chyba...- rozległ się głos z głebin przepastnych,a w chwilę później
                                          z mrocznego zakamarka wypełzł byt karaluszy, Józefem zwany.
                                          • Gość: 1,2,3 Józef IP: *.lnet.pl 25.05.04, 16:14
                                            W przerwach między wypowiadanymi słowami mył swoje ciało - na podobieństwo kocie - czterdziestoma pięcioma ruchliwymi językami.
                                            • Gość: Ewa Re: Józef IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 26.05.04, 11:09
                                              Wtem jeden z jezykow zaklinowal mu sie pod pacha!
    • wo_rk Re: wspólne opowiadanie 27.05.04, 08:58
      Zobaczcie co do tej pory wyszło:
      Nagle rozległ się okropny huk, który ostatecznie rozbudził wszystkich. To nie
      był taki zwykły huk, jaki wydobywa się np. po stłuczeniu szyby. Był to potężny
      huk, który zatrząsł całym wieżowcem. Judym długo się zastanawiał, co mogło być
      przyczyną tego wybuchu. Sprawdził swoje spodnie i spostrzegł, że ma dziurę na
      kroczu. Tak... To wszystko było spowodowane przez spożycie dużej ilości
      kapusty. Judym puścił bąka... Judym puścił bąka wolno. Owad zakołysał się
      ciężko w powietrzu, westchnął, i z błyskiem w swych oczach złożonych
      przemówił do Judyma. "Coś tu śmierdzi! Jadłeś kapustę?" Na to Judym: "Co ci
      bąku przyszło do głowy? Tylko makaron ze skwarkami!" "To co u licha jednego
      robi tu ta kapusta?!". Bzyk z bzyknięciem każdym nieuchronnie przybierał na
      dostojności. Kapusta?! - Twarz Judyma przybrała wyraz wielce zafrapowany a
      cichy grzechot dobywający się spod czaszki, świadczył o powolnie wzbierających
      procesach myślowych, wobec których nasz bohater stawał zazwyczaj w całej swej
      bezsile i którym poddawał się jak klif napierającym falom, jak maszyna doktora
      Stevensona, ruszając ospale pod wpływem podnoszącego się ciśnienia, co między
      innymi spowodowało charakterystyczny obrzęk jego twarzy, nieumykający bacznej
      uwadze Bąka, który nie chcąc zakłócać filozoficznej zadumy swego przypadkowego
      interlokutora, polatywał z cicha to tu, to tam - aż wreszcie nie wytrzymał tego
      rozenergetyzowanego napięcia i wybuchnął, co okazało się być tragicznym w
      skutkach, gdyż miast wybuchnąć figurą retoryczną, jak to pierwotnie zamierzał,
      wybuchnął całym sobą, rozczłonkowując swe bącze jestestwo w miliardy kawałków,
      które wiedzione cichym poszumem kosmicznego wiatru, umknęły ku niezmierzonym
      eonom galaktycznej przestrzeni, wybudzając tym samym Judyma z otchłani
      mrocznego namysłu i wciskając mu na usta banalne stwierdzenie,przed
      wypowiedzeniem którego bronił się niby Laakoon wężami spętany, które
      jednakowoż, ku jego własnemu zaskoczeniu, przyspożyło mu ogromu radości - To
      się, kurde, nazywa pożądnie spierdzieć... Otrząsnąwszy swe ciało z resztek
      szlachetnego gazu i poprawiwszy swą duszę (nosił ją na szelkach z szeklami),
      Judym zapragnął rozkoszy z rosnącą w głębi boru rosiczką bezwstydną. "Rosiczko!
      Rosiczko!" - jął wzywać Judym. "Gdzieś się śród boru podziała?" "Do końca i w
      lewo" - rozległa się cichutka odpowiedź. Rozochocony Judym popędził zatem ile
      sił w piętach za cieniutkim Rosiczki głosem, raz po raz klaskając w
      dłonie: "Hejza hejza! Hajta Hajta! Hyc!". Zniknął w norze. Judym postąpił
      lekkomyślnie. Gdyby słuchał szeptów krasnoludów amanitowych, wiedziałby, że
      nora jest intymnym wejściem do ciała Wiedźmy Ziemnej. Nie słuchał był jednak i
      teraz stał oto w ciemnym korytarzu, powoli oswajając wzrok. Ale wzrok zjeżył
      się, nie lubił powolnego oswajania. Wtem na końcu cielesnego korytarza
      spostrzegł światło, jednak to nie było zwykłe światło, ten jasny płomień z
      głębin kobiecych otchłani przypomniał mu chwile w towarzystwie Zenona
      Ziembiewicza. Judym stał, myślał i wspominał, jednak zrozumiał, że nic już nie
      przywróci tych chwil sam na sam z Zenonem Z. Ostani więc raz ruszył w pląs
      kankana, jak niegdyś z Zenonem czynił, by choć na chwilę namiastkę wspomnień
      zawrócić. Wiernie wtórowała mu przy tym nieodżałowana piewczyni wiedzy - Stasia
      Bozowska. Przejdźmy w karakana! - rzucił Judym. W karakona chyba...- rozległ
      się głos z głebin przepastnych,a w chwilę później z mrocznego zakamarka wypełzł
      byt karaluszy, Józefem zwany. W przerwach między wypowiadanymi słowami mył
      swoje ciało - na podobieństwo kocie - czterdziestoma pięcioma ruchliwymi
      językami. Wtem jeden z jezyków zaklinował mu się pod pachą!
      • fioletka ciąg dalszy zarzuconego opowiadania 30.05.04, 00:18
        Ach cóż to był za widok, Judym ze śmiechu posikał się w majty, przeźroczysty
        płyn barwy słomkowej o ostrym zapachu przeciekł przez dziurawe spodnie i
        utworzył pokaźnych rozmiarów kałużę na podłogę mrocznej jaskini, która okazała
        się przepiekną mozaiką przedstawiającą Wenus z Milo.
        • yog5 Re: ciąg dalszy zarzuconego opowiadania 10.06.04, 13:47
          Doktor Brejn spojrzał na przypiętego do szpitalnego łóżka mężczyznę,westchnął -
          gdybym tak mógł wiedzieć, co dzieje się w głowie tego nieszczęśnika - i
          pochylił się nad śpiącym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka