Dodaj do ulubionych

Sto lat "Ulissesa"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 22:27
Najważniejsza powieść ... może, ilu czytelników gazeta czytało to dzieło?
Proszę o wpisy.
A'propos, pamiętam, jak w PRL-u U. w tłumaczeniu (?) Joe Alex'a został
wydany: szał zakupów, a potem ... odstawiony na półki w meblościankach, koło
kieliszków, miał świadczyć o "intelektualiźmie" (może o europejskości, modne
teraz) właściciela, który nie przeczytał więcej niż, będę hojny, dwadzieścia
stron.
Obserwuj wątek
    • Gość: paweł Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 22:36
      próbowałem w wieku 16 lat.czytalem wszystko co wpadło w ręce ale nawet nie wiem
      czy 20 stron ulissesa doczytałem... Po sesji zmierze się ponownie.
      • Gość: j_ Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 14:50
        ta magiczna 16
        pamiętam kiedy pożyczałam ulissesa z biblioteki; pani bibliotekarka spojrzała
        na mnie i oceniając mój młody wiek powiedziała "ale to naprawdę trudna książka"
        przeczytałam ją (czyli książkę)bardzo szybko i zrobiła na mnie wrażenie
        teraz, po 6 latach pożyczyłam ulissesa ponownie i myślę sobie "rany! jak ja to
        wtedy przeczytałam nie wiedząc tylu rzeczy", a jednak...
        polecam chłonąć również zmysłami, nie samym intelektem człowiek żyje
        happy bloomsday
    • Gość: Immortal Mit IP: *.icpnet.pl 15.06.04, 22:41
      Mitem jest, że "Ulisses" jest dziełem trudnym do przeczytania. Bardzo szybko i
      bardzo łatwo wchodzi się w specyfikę języka Joyce'a, przeczytać książkę nie jest
      więc trudno. Gorzej ze zrozumieniem. Ale "Ulisses" jest dziełem otwartym - można
      odbierać go jako wariację na temat codzienności, powieść usiłującą (podobnie jak
      "Kosmos" Gombrowicza) zrekonstruować proces tworzenia się chwili, i, oczywiście
      - w głębszej warstwie - jako dzieło pełne odniesień do antyku i tradycji,
      wymagające niezwykłej erudycji. Sam przeczytałem "Ulissesa" w kilka dni, z
      pewnością do niego wrócę. Na razie odebrałem go jako książkę niesamowitą przede
      wszystkim w warstwie stylistycznej, skupiłem się więc na środkach literackich i
      warsztacie pisarskim (co, dla osoby, która sama pragnie pisać jest bardzo
      istotne). Tak, czy inaczej - nie wyobrażam sobie, żeby człowiek, który chce
      uchodzić za wykształconego nie przeczytał dzieła Joyce'a, bez względu na to, co
      z niego zrozumie i wyniesie.
      • Gość: Marky Re: Mitek-tytek :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 16.06.04, 02:07
        Panie Immortalu, czy moge zadac panu pytanie?

        Z gory dziekuje za odpowiedz.

        Jaka historie opowiada "Ulysses"?

        Dlaczego ksiazka jest zatytulowana "Ulysses"?
        :)
        • Gość: Immortal Czytanie ze zrozumieniem IP: *.icpnet.pl 16.06.04, 08:52
          Widać, że zupełnie nie rozumiesz tego, co napisałem, bo tam m.in. znajduje się
          odpowiedź na Twoje pytanie. Skoro nie rozumiesz tak prostego przekazu, to z
          "Ulissesa" też pewnie nic nie zrozumiałeś.

          A poważniej: wg mnie w odbiorze sztuki chodzi nie o odczytywanie intencji
          autora, a wyzwalanie w sobie pokładów kreatywności, w tym - kreatywnej
          interpretacji. W przypadku dzieła Joyce'a można oczywiście pleść banały o
          "mitycznej siatce, narzuconej na współczesność Dublina", "przedstawianiu
          bohaterów codzienności jak antycznych herosów" etc., ale to powielanie klisz,
          takie sobie "szkolne" czy "podręcznikowe" gadanie. Lepiej wymyślić coś
          samodzielnie, nawet jeśli nie będzie to tak głębokie i wzniosłe jak
          interpretacje wykształconych literaturoznawców. Sztuka ma - powtórzę - pobudzać
          do niezależności intelektualnej. I "Ulisses" czyni to znakomicie.
          • Gość: Marky re Czytanie "kreatywne" :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 17.06.04, 03:15
            Hello, panie Immortal.

            re:
            > Widać, że zupełnie nie rozumiesz tego, co napisałem, bo tam m.in. znajduje się
            > odpowiedź na Twoje pytanie.

            - Na ktore pytanie? Bo ja zadalem dwa: Jaka historie opowiada "Ulysses"?(mam tu
            na mysli: jaka historie opowiada Joyce w "Ulysses"), oraz: Dlaczego ksiazka
            jest zatytulowana "Ulysses"?

            Ponizej zamieszczam panski posting; z panskiego oswiadczenia wnosze ze
            odpowiedzial pan w nim przynajmniej na jedno z moich w/w pytan.

            Zatem prosze o laskawe wskazanie gdzie w owym postingu odpowiedzial pan na owe
            pytanie.

            re:
            >Skoro nie rozumiesz tak prostego przekazu, to z
            > "Ulissesa" też pewnie nic nie zrozumiałeś.

            - Czy jest pan tego calkowicie pewien?

            A moze panski przekaz to naprawde wyzszy poziom intelektualnej komplikacji
            niz "Ulysses," a nawet "Finnegans Wake"?

            Moze samoponiza sie pan ot tak, niepotrzebnie?... ;)

            re:
            > A poważniej: wg mnie w odbiorze sztuki chodzi nie o odczytywanie intencji
            > autora, a wyzwalanie w sobie pokładów kreatywności, w tym - kreatywnej
            > interpretacji.

            - Prosze uprzejmie o podzielenie sie panska "kreatywna
            interpretacja" "Ulyssesa."

            re:
            >W przypadku dzieła Joyce'a można oczywiście pleść banały... Sztuka ma -
            >powtórzę - pobudzać do niezależności intelektualnej. I "Ulisses" czyni to
            >znakomicie.

            - Prosze o laskawe wyjawienie jak "Ulysses" znakomicie pobudza pana
            do "niezaleznosci intelektualnej."

            Ponizej podaje panski posting co do ktorego twierdzi pan iz odpowiedzial w nim
            na moje "pytanie."

            Czy w kontekscie tego panskiego twierdzenia byloby trafne nazwanie panskiego
            postingu "superjoyceowskim," albo choc "joyceowskim"?...
            :)
            ------------

            Mitem jest, że "Ulisses" jest dziełem trudnym do przeczytania. Bardzo szybko i
            bardzo łatwo wchodzi się w specyfikę języka Joyce'a, przeczytać książkę nie jest
            więc trudno. Gorzej ze zrozumieniem. Ale "Ulisses" jest dziełem otwartym - można
            odbierać go jako wariację na temat codzienności, powieść usiłującą (podobnie jak
            "Kosmos" Gombrowicza) zrekonstruować proces tworzenia się chwili, i, oczywiście
            - w głębszej warstwie - jako dzieło pełne odniesień do antyku i tradycji,
            wymagające niezwykłej erudycji. Sam przeczytałem "Ulissesa" w kilka dni, z
            pewnością do niego wrócę. Na razie odebrałem go jako książkę niesamowitą przede
            wszystkim w warstwie stylistycznej, skupiłem się więc na środkach literackich i
            warsztacie pisarskim (co, dla osoby, która sama pragnie pisać jest bardzo
            istotne). Tak, czy inaczej - nie wyobrażam sobie, żeby człowiek, który chce
            uchodzić za wykształconego nie przeczytał dzieła Joyce'a, bez względu na to, co
            z niego zrozumie i wyniesie.

            -----------
            HOLY MOLEY!

            te "Holy Moley" to ode mnie, Marky'ego :))
            • Gość: Immortal Re: re Czytanie "kreatywne" :) IP: *.icpnet.pl 17.06.04, 08:30
              Ty po prostu idiotą jesteś, ot co. A raczej gościem, któremu wydaje się, że
              pozjadał wszystkie rozumy, a tak naprawdę nie potrafi sformułować jednej spójnej
              i logicznej myśli.
              • Gość: Marky Wyzywanie "kreatywne"? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.06.04, 03:52
                re:
                > Ty po prostu idiotą jesteś, ot co.

                - Dlaczego?

                re:
                >A raczej gościem, któremu wydaje się, że
                > pozjadał wszystkie rozumy, a tak naprawdę nie potrafi sformułować jednej
                >spójnej i logicznej myśli.

                - Jakies dowody na poparcie tego twierdzenia?

                Czy jest to spojna mysl kiedy pan Immortal sugeruje ze jestem idiota ale nie
                jestem idiota? :)

                ... Hmmm... ja tylko grzecznie zadalem panu Immortalowi pare pytan, natomiast
                pan Immortal odpowiedzial na nie obelgami.

                Czyzby po swojemu "kreatywnie," odpowiednio zinterpretowal moje pytania?

                Czy mozna o panu Immortalu slusznie powiedziec ze posiada on kulture
                dyskutowania, czy jakakolwiek kulture?...

                Czy kiedy wyzywa mnie on od "idiotow" nie projektuje on na mnie swego wlasnego
                stopnia rozwoju umyslowego?...
                :)
        • oudein Re: Mitek-tytek :) 16.06.04, 23:18
          oczywiście "Odyseja" szczęśliwy powrót do Itaki i do miodowych półdupków Molly.
          A pamiętacie morzę-mosznę-kurczące? a powrót Stefana-Telemacha i Blooma-Odysa -
          te ciągnące się ze zmęczenia zdania? prawdziwa poezja! nie wspomnę o Tak Chcę
          Tak - chętnie pogadam
      • Gość: Jagnieszka Ten młotek Lem Stanisław. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.06.04, 02:12
        Nieśmiertelny napisał:
        >Tak, czy inaczej - nie wyobrażam sobie, żeby człowiek, który chce
        uchodzić za wykształconego nie przeczytał dzieła Joyce'a, bez względu na to, co
        z niego zrozumie i wyniesie.<
        TRZY razy próbowałam przeczytać, w kilkuletnich odstępach, i nigdy nie udało mi
        się dobrnąć nawet do połowy (mierząc na grubość). Tego nie da się
        przeczytać "ze zrozumieniem"; można najwyżej "przeczytać na głos". Stanisław
        Lem w "Doskonałej próżni" nie zostawił na "Ulissesie" suchej nitki, expressis
        verbis odmawiając JJ "prawa wstępu na beletrystyczny Olimp". Ale Lem to
        intelektualny prymityw, wiadomo...

        • Gość: Immortal I kretyn Gombrowicz, wiem IP: *.icpnet.pl 16.06.04, 08:44
          Gombrowicz pisał o "Ulissesie", że to rodzaj sztuki, która sama przed sobą pada
          na kolana. Artyzm dla artyzmu itd. I co z tego? Cenię Gombrowicza bardziej, niż
          Joyce'a, ale to nie znaczy, że muszę zgadzać się z tymi opiniami, bądź uważać
          Witoldo za ciemniaka. Rozumiesz? Chyba nie, bo to co piszesz do dziecinada.
        • magdusia8 Re: Ten młotek Lem Stanisław. 16.06.04, 11:31
          Otóż to właśnie. "Ulisses" jest przereklamowany. Do połowy - zrozumiale, od
          połowy - bełkot. Poza tym - jest to książka dla ludzi z kręgu kultury
          anglosaskiej. Bez doskonałej znajomości historii Wielkiej Brytanii, w
          szczególności historii Kościoła, nie ma mowy o zrozumieniu nawet tej pierwszej
          połowy.
          Najważniejszą książką ubiegłego wieku jest "W poszukiwaniu straconego czasu".
          Bezdyskusyjnie! I o ile prywatnie jestem łagodna jak lwica, tu nie odpuszczę
          żadnemu heretykowi ;-)))
          • itosamo Re: Ten młotek Lem Stanisław. 16.06.04, 11:56
            Magdusiu, nieładnie, że nazwałaś Ulissesa bełkotem (choćby w połowie) - bo za
            każdym tego rodzaju określeniem stoi ideologia. Ale wybaczę ci, jeśli zgodzisz
            się ze mną, że z dzieła Prousta najśliczniejsze jest "W cieniu zakwitających
            dziewcząt".
            • Gość: klip Re: Ten młotek Lem Stanisław. IP: *.chello.pl 16.06.04, 13:55
              Pytanie wprawdzie do magdusi, ale włączam się samorzutnie. Wśród siedmiu tomów
              Prousta najpiękniejszy to "Nie ma Albertyny"
          • Gość: Marky BRAWO PANI MAGDUSIU :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 16.06.04, 23:57
            Wlasnie mialem napisac cos podobnego do tego, co pani stwierdzila: ze "W
            poszukiwaniu straconego czasu" Prousta to "najwazniejsza ksiazka" XX wieku.

            Ciesze sie ze spotykam kogos kto podobnie jak ja wysoko ocenia dzielo Prousta.

            Kudy Joyce'owi do Prousta - do cudownej subtelnosci jego stylu, bogactwa
            nastrojow, glebokiej psychologii.

            Wlasciwie to wymienilbym jeszcze dwie powiesci- szczytowe osiagniecia
            powiesciowe zeszlego wieku: "Nostromo" Conrada (1904 r.) i "Doktora Faustusa"
            Manna.

            Czy ceni je pani rowniez?...
            Best.
            :)
            • piotr228 Re: BRAWO PANI MAGDUSIU :) 17.06.04, 07:29
              Teraz ja Panu odpowiem. Pana przeciwstawienie Joyce'owi Prousta jest jak
              dylemat: szmpan czy kawior. Wiele książek, filmów, obrazów, rzeźb należy do
              szczytowych osiągnięć kultury i sztuki. Kwestią gustu jest jedynie określenie,
              które z nich odpowiada nam najbardziej. Dla mnie dzieło Prousta jest
              najważniejszym dziełem XXw. Zaś Joyce stworzył dzieło wszechczasów. Zresztą
              "W Poszukiwaniu Straconego Czasu" też opowiada o powrocie do domu... W
              książkach Prousta mniej mi odpowiada, rozczulanie się nad różowiutkimi
              faciatami arystokratów... Jednak zapewniam Pana, że Proust jest tak samo
              niedostępny dla gawiedzi jak Joyce. Podobnie Tomasz Mann, Gombrowicz i wielu
              innych.
              Pozdrawiam
              • Gość: Marky Re: BRAWO PANI MAGDUSIU :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.06.04, 04:03
                re:
                >Dla mnie dzieło Prousta jest
                > najważniejszym dziełem XXw. Zaś Joyce stworzył dzieło wszechczasów.

                - Panie Piotrze, czy z powyzszego nie wynika ze zatem to dzielo Joyce'a jest
                najwazniejsze w XX w.?

                Coz to za dzielo wszechczasow ktorego praktycznie nikt nie czyta, niemal kazdy
                omija ze wstretem?...

                re:
                >Jednak zapewniam Pana, że Proust jest tak samo
                > niedostępny dla gawiedzi jak Joyce. Podobnie Tomasz Mann, Gombrowicz i wielu
                > innych.

                - Niestety, musze zgodzic sie tu z panem, przynajmniej czesciowo (bo Joyce
                wydaje sie byc rownie "niedostepny" dla gawiedzi co i niegawiedzi).

                > Pozdrawiam

                - Ja rowniez.


        • Gość: klip Re: Ten młotek Lem Stanisław. IP: *.chello.pl 16.06.04, 13:52
          Stanisław Lem, cokolwiek sądzi o "Ulissesie" na pewno przeczytał go w całości.
          I nie łudź się, że uszczkniesz cokolwiek z jego autorytetu, podpinając się pod
          jego osąd.
          • Gość: Jagnieszka Re: Ten młotek Lem Stanisław. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.06.04, 14:24
            Dla mnie Pan Stanisław Lem jest literackim autorytetem przez duże "A", więc jak
            powiedział, że "Ulisses" to bełkot, to po co miałabym się męczyć i czwarty raz
            próbować przeczytać?
            • Gość: j_ Re: Ten młotek Lem Stanisław. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 15:17
              bo jedno z praw hermwneutyki mówi, że nie można oceniać treści li i jedynie
              wspierając się na autorytecie, nawet najlepszym
              czy to odpowiada na Twoje pytanie?
              • Gość: Jagnieszka Re: Ten młotek Lem Stanisław. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.06.04, 15:54
                Przepraszam, ale nie zadawałam żadnego pytania (prócz retorycznego: po co
                miałabym sie męczyć IV raz, skoro Pan Stanisław Lem... itd.).
                Mój poprzedni post był odpowiedzią na post "klipa".
      • Gość: posterunkowy Re: Mit IP: *.tpi.pl 16.06.04, 16:40
        Ulisses jest jak filmy Jarmusha:)
      • Gość: Matfilozof Re: Mit IP: *.tvgawex.pl 17.06.04, 08:04
        Drogi/a Immortalu!

        Mitem jest to, ze trzeba przeczytac "Ulissesa" aby uchodzicm za
        intelektualiste. To jedna z tych ksiazek, ktore czyta sie w tempie 5 stron na
        minute, ale nie daja odpowiedzi na zadne wazne "zagadki zycia". To raczej jedna
        z tych ksiazek, ktorej czyta sie 20 stron i rzuca w kat. Przeciez to opis
        rzeczywistosci wedlug czlowieka schizofrenicznego, zupelnie malo zrozumialy.
        Fakt jest to ciekawe stylistyczne, jest kilka fajnych pomyslow, ale mitem jest
        to, ze jest to jakas super wazna ksiazka. To jaka pozycje ma obecnie, nie jest
        jej zasluga, ale zasluga krytyki i tanich wydan supermarketowych:). A tak w
        ogole to nie wyobrazam sobie czlowieka wyksztalconego, ktory nie przeczytal (ze
        zrozumieniem)Platona, Kartezjusza czy Kanta, a nie "Ulissesa" tylko po to, zeby
        przeczytac.
    • klymenystra Re: Sto lat "Ulissesa" 15.06.04, 23:13
      lubie ulissesa. naprawde lubie. ksiazka miesci w sobie cala ludzkosc. czytam ja
      powoli- smakuje ja. nie czuje potrzeby sledzenia akcji- najwazniejszy jest dla
      mnie jezyk i to co mozna samemu odczuc.

      a tlumaczenie to chyba slomczynskiego... sam o tym "szale" pisal w przedmowie
      do ostatniego przed smiercia wydania...
      • Gość: Marky Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.dialup.sprint-canada.net 16.06.04, 02:15
        re:
        > a tlumaczenie to chyba slomczynskiego...

        - To tlumaczenie jest lepsze od oryginalu, jest zatem falszerstwem.

        Podobno rowniez Kafka jest lepszy w wielu tlumaczeniach niz w oryginale.

        Znajomy Niemiec-literaturoznawca krzywi sie na niemczyzne Kafki.

        Tlumaczenia Conrada autorstwa Anieli Zagorskiej sa wspaniale - i wydaja sie
        miec inna atmosfere niz oryginal. Ale oryginal jest genialny, mimo ze niekiedy
        jest to rzeczywiscie cudzoziemska ("francuska"? "polska"?) angielszczyzna.
        :)
      • Gość: marek Joe Alex == Słomczyński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 07:37
        .
        • klymenystra Re: Joe Alex == Słomczyński 16.06.04, 09:10
          oo. jak to sie czlowiek cale zycie uczy :)

          a co do przekladu lepszego niz oryginal- jest jedna tlumaczka prozy
          hiszpanskiej- dzieki np marquez i cortazar sa u nas tak popularni. i tylko u
          nas ;)


          pozdrawiam
      • Gość: annamal do Nieśmiertelnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 15:19
        "Ulissesa" nie przeczytałam, ponieważ przy czytaniu miałam odruchy wymiotne.
        Zgadzam się jednak, że "trzeba" go przeczytać i wkrótce ponownie się za niego
        zabieram. Co mówi Lem, to nie ma znaczenia, przy całym dla Niego szacunku.
        Chciałam Ci tylko napisać, że masz świetny styl i jak już stworzysz jakieś
        dziełko albo stworzyłaś (-eś?), to poproszę (o ile to możliwe). Naprawdę rzadko
        się spotyka, szczególnie na forach (od niedawna dysponuję inetrnetem i jestem
        zdegustowana poziomem niektórych dyskusji - naiwnie sądziłam, że jeśli ktoś
        obcuje z Ogólnoświatową Informacją, to reprezentuje wyższy poziom, niż burak w
        dresie),równie błyskotliwe i wyważone wypowiedzi napisane dobrą polszczyzną.
        (edi1974@tlen.pl)
    • Gość: Marky GRAFOMAN PERCYPOWANY JAKO GENIUSZ :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 16.06.04, 01:59
      "Ulysses" Joyce'a jest dzielem bezuzytecznym - praktycznie nikt go nie czyta,
      tak jest ciemne, ciezkie, potwornie nudne.

      Jest to zatem rodzaj dziela grafomanskiego, ale uwaza sie je za wielkie dzielo,
      bo od czasu jego ukazania sie (w 1922 r.?),literaci,krytycy literaccy, i profy
      od literatury wmawiaja publicznosci ze jest to dzielo wielkie, genialne.

      Zapytajcie ich o powody dla ktorych uwazaja "Ulyssesa" za wielkie dzielo, a
      zobaczycie ze te powody sa niedorzeczne.

      Bo Joyce jest tak naprawde przecietnym pisarzem; dowodza tego jego ksiazki
      napisane tradycyjnie, takie jak "Dubliners" (opowiadania) i "A Portrait of the
      Artist as a Young Man." Te rzeczy to naprawde nic wielkiego - nic co chcialoby
      sie przeczytac ponownie.

      Widac w nich ze Joyce moglby byc solidnym tradycyjnym epikiem, na poziomie - bo
      ja wiem? - George Eliot, ale juz nie Dickensa.

      Przypuszczalnie Joyce to wiedzial, i przerazenie przed byciem uznanym za
      przecietniaka spowodowalo ze zaczal udziwniac i eksperymentowac z proza jak
      naukowiec. A byla to epoka kiedy niemal kazde takie eksperymentowanie bylo
      przyjmowane z powaga i szacunkiem.

      Moze Joyce lepiej sprawdzilby sie jako chemik, czy fizyk, niz jako
      powiesciopisarz?

      Pisarka francuska Goll, ktora znala go osobiscie, pisze ze oddalby cale swoje
      pisarstwo za talent spiewaka operowego, ktorego to talentu, oczywiscie, nie
      mial.

      Wielka role w tym uwazaniu ze mus kochac Joyce'a bo Joyce wielkim pisarzem byl
      odegral i odgrywa irlandzki nacjonalizm. Wszystkim rodakom wybierajacym sie do
      Irlandii odradzam wyrazania tam opinii o Joyce podobnych do moich, bo mozna
      zostac za nie co najmniej ostro obruganym.

      A przeciez Joyce zachowywal sie i pisal wrecz antyirlandzko. Nie cierpiac
      Irlandii, uciekl z niej i nigdy juz do niej nie wrocil. Pisal wylacznie po
      angielsku, nie po gaelicku. A w "A Portrait of the Artist..." miesza Irlandie z
      blotem, nazywajac ja m.in. maciora ktora pozera wlasne prosieta.

      Orwell nazwal gdzies wiek XX wiekiem masowych urojen. Wydaje sie ze jednym z
      tych urojen jest wysoka reputacja Joyce'a i jego "Ulissesa."
      • Gość: LMB Re: GRAFOMAN PERCYPOWANY JAKO GENIUSZ IP: *.icpnet.pl 16.06.04, 07:12
        > "Ulysses" Joyce'a jest dzielem bezuzytecznym - praktycznie nikt go nie czyta,
        > tak jest ciemne, ciezkie, potwornie nudne.
        >
        > Jest to zatem rodzaj dziela grafomanskiego, ale uwaza sie je za wielkie dzielo,

        O, to mamy coś w stylu "Pana Tadeusza" - długie, nudne i nieaktualne.

        Kiedy wreszcie puścimy Mickiewicza na przemiał?

        > Orwell nazwal gdzies wiek XX wiekiem masowych urojen. Wydaje sie ze jednym z
        > tych urojen jest wysoka reputacja Joyce'a i jego "Ulissesa."

        To skąd urojenie, że istnieje jakaś wartość w Mickiewiczu i romantykach w ogóle?
        • Gość: posterunkowy NIE DLA WSZYSTKICH IP: *.tpi.pl 16.06.04, 16:46
          Jesli sie czegos nie czytalo (albo nie skumalo), to chyba nie wypada wydawac na
          ten temat sadow:)

          Ksiazka na pewno nie dla wszystkich, ale jesli kiedys okaze sie, ze jest
          rowniez dla Ciebie, to bedziesz nia zachwycony
          • Gość: luka cytat Joysa z "portret atrysty z czasów młodości" IP: *.udn.pl 17.06.04, 10:12
            "myśli wasze to wszy wylęgłe z potu lenistwa" James Joyce "portret artysty z
            czsów młodości"
      • Gość: student Re: GRAFOMAN PERCYPOWANY JAKO GENIUSZ :) IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 19:29
        Niezmiernie cieszy mnie, że ktoś zaprezentował na forum pogląd odmienny od
        ogólnie przyjętego. Wspaniale, że jednak znależli się ludzie którzy chcą
        rozmawiać o "Ulissesie". Jest jednak coś oczym nikt nie wpomniał a co, moim
        zdaniem, czyni Joyce'a największym pisarzem minionego wieku. Myślę o "Finnegas
        wake", doskonałym i niedoścignionym wzorze "dzieła otwartego", które posiada
        niewyobrażalną wprost ilość interpretacji. "Z legionu prac napisanych na temat
        <Finnegans wake> żadna nie zawiera odpowiedzi na pytanie o czym ta książka
        jest". Jeśli za kilka tysięcy lat ludzie będą pamiętać tym pisarzu, to moim
        zdaniem ważne dla nich będzie pytanie zawarte w tej książce.
      • Gość: crogool Re: GRAFOMAN PERCYPOWANY JAKO GENIUSZ :) IP: *.sebastiana.ceti.pl 16.06.04, 23:55
        Nie lubię czytać książek. Dokładnie: bardzo bym chciał dużo czytać ale jeśli
        coś pobudza moją wyobraźnię, drażni zmysły gubię się w refleksjach. A jeśli nie
        odczuwam niczego-nudzę się i nie kończę książki.
        Guzik mnie obchodzi co powiesz na temat Ulissesa. Ja tą książkę kocham.
        Skończyłem ją czytać 16 stycznia 2001 roku (po wielu tygodniach "walki" z nią).
        Całe Twoje deliberacje pociągniete napuszonym stylemznaczą tylko tyle, że nawet
        nie próbowałeś tej książki...POCZUĆ. Ja przeżywałem ją wraz z własną Odyseą.
        Nie próbuje wmawiać nikomu, że pojąłem ULissesa od początku do końca (każdy kto
        tak twierdzi, budzi moje wątpliwości co do trzeźwości sądów).
        W lipcu 2001 pierwszy raz pojechałem do Dublina. To wrażenie osamotnienia,
        pustki i zagubienia, nostalgia wiejąca od Liffey, przechadzki opustoszałymi
        ulicami, nieliczne słowa których nie można zrozumieć... a gdy w końcu miałem
        forsę spacer z mydłem w kieszeni, kupionym w tym samej aptece w której kupował
        Bloom...pisz sobie co chcesz. Nie masz o tym pojęcia
        • Gość: Marky Re: GRAFOMAN PERCYPOWANY JAKO GENIUSZ :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 17.06.04, 02:32
          Hello, panie crogoolu.

          Z panskiego postingu rozumiem ze "Ulissess" sie panu bardzo podoba.

          Ale konkretnie dlaczego?

          :)

    • Gość: Marky DLACZEGO TEN TYTUL : 'Sto lat "Ulissesa"'? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 16.06.04, 02:18
      Przeciez dzielo to ukazalo sie w 1922 r.

      To tylko jego akcja toczy sie w 1904 r.
      :)
    • Gość: Piotr Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.kuins.net / *.kyoto-u.ac.jp 16.06.04, 05:31
      Bardzo się cieszę, że Joyce wciąż jest zrozumiały jedynie dla wybranych. Cieszy
      mnie, że trzeba osiągnąć pewien poziom erudycji. Przypomnę p. Markowi, że ci
      którzy mieli nieprzeczytanego Ulissesa na półce, chętnie opowiadali o tym jakie
      to dziwaczne i niezrozumiałe dzieło, i że nawet 10 stron nie byli w stanie
      przeczytać. Nic się zatem nie zmieniło. Podobnie jest z muzyką współczesną.
      Wiele osób chlubi się tym że nie lubi bądź nie rozumie muzyki lub Joyce'a.
      Zapewniam, że chwały im to nie przynosi. Są to ludzie w pewnym sensie ułomni.
      Patrzą na świat jak krótkowidz bez okularów. Jednak jest to ułomność na własne
      życzenie. Wynika z braku chęci podjęcia jakiegokolwiek wysiłu intelektualnego.
      Zatem wcale nie czuję się źle z tym, że jako jeden z nielicznych znam wszystkie
      (prawie) dzieła Joyce'a.
      • Gość: Marky Jak "Ulisses"? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 16.06.04, 06:14
        Hello, panie Piotrze.

        Pisze pan: "Bardzo się cieszę, że Joyce wciąż jest zrozumiały jedynie dla
        wybranych."

        Z powyzszego wynikaloby ze jest pan szczesliwy ze malo osob rozumie Joyce'a.

        Ale nieco dalej oswiadcza pan ze osoby ktore "chlubia sie" tym ze nie rozumieja
        Joyce'a "są to ludzie w pewnym sensie ułomni.Patrzą na świat jak krótkowidz bez
        okularów. Jednak jest to ułomność na własne życzenie. Wynika z braku chęci
        podjęcia jakiegokolwiek wysiłu intelektualnego."

        Z powyzszego wynikaloby ze uwaza pan za rzecz naganna ze niektore osoby nie
        rozumieja Joyce'a.

        Jednak na zakonczenie panskiej wypowiedzi oswiadcza pan: "Zatem wcale nie czuję
        się źle z tym, że jako jeden z nielicznych znam wszystkie (prawie) dzieła
        Joyce'a."

        Wiec jak to wlasciwie z panem jest: cieszy sie pan ze tak malo osob rozumie
        Joyce'a, czy jest panu z tego powodu przykro?

        Poniewaz jest pan elitarnym ekspertem od Jayca, zapewne nie sprawi panu
        trudnosci odpowiedz na nastepujace pytania. -

        Jak krotko strescilby pan to wielkie dzielo, panie Piotrze?

        Dlaczego nazywa sie ono "Ulysses"?
        :)


        • piotr228 Re: Jak "Ulisses"? :) 17.06.04, 06:36
          Witam Pana,
          Ma Pan rację. Sam nie wiem jak się mam. Z jednej strony chciałbym aby ludzie
          czytali literaturę i ją rozumieli, z drugiej zaś mam przeczucie, iż sztuka nie
          jest dostępna dla wszystkich. Nie wiem dlaczego tak jest. Może powodują to
          problemy dnia codziennego, może braki w wykształceniu, może niechęć do
          podejmowania wyzwań. Zatem zdaję sobie sprawę, że wspiąć się na szczyt mogą
          nieliczni. Jednak uważam, że ci których nie stać na wyprawę na szczyt nie
          powinni gardzić tymi którym się udało. Ta postawa jest nie do przyjęcia. Na
          koniec, chętnie odpowiem Panu dlaczego książka ma taki tytuł i o czym jest.
          Opowieść jest o powrocie do domu. Tak się złożyło, że to "wracanie" stało się
          treścią życia - oprócz tego nic innego w życiu nie robimy. Czasem nam się
          wydaje, że nasze pragnienia i potrzeby są takie aby uciec, aby się wyrwać z
          otaczającego świata, jednak są to jedynie kolejne przygody Ulissesa wracającego
          z wojennej wyprawy. (Mitologicznych odwołań w książce są setki) Taka jest
          geneza tytułu a zarazem treść książki. Jeśli życzy Pan sobie streszczenia
          epizod po epizodzie, również chętnie służę.
          Pozdrawiam
          • Gość: Marky Re: Jak "Ulisses"? :) IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.06.04, 04:24
            Hello, panie Piotrze.

            Dziekuje za panska laskawa i uprzejma odpowiedz (na moje aroganckie pytania).

            Odpowiedz panska istotnie dowodzi ze przeczytal pan "Ulysses" - i naprawde
            rozumie te ksiazke.

            Wydaje sie tez ze rozumie ja pan jak malo kto - nie tylko w Polsce.

            Wydaje sie ze tylko pan (i jeszcze ktos) z tego watku naprawde czytali Joyce'a
            ze zrozumieniem.

            Osobiscie nie lubie Joyce'a - uwazam go za dretwego petit bourgeoisie i
            polgrafomana i szarlatana literackiego, ktorego wielkosc jest glownie oparta na
            opinii o nim jako wielkim pisarzu raczej niz na jego rzeczywistej wielkosci.
            Jego styl pisania uwazam za mdly, z wyjatkiem fragmentow "Ulysses."

            Oczywiscie, zdaje sobie sprawe ze pan moze uwazac inaczej.

            Pozdrawiam.

            Z szacunkiem,
            M.
      • Gość: KIRA Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.crowley.pl 16.06.04, 10:04
        Moim zdaniem błedne jest twierdzenie że że ten kto nie przeczytał Ulissesa, to
        człowiek nie wpełni wykształcony.
        W żadaen sposób moim zdaniem nie swiadczy to o braku wykształcenia.
        Ja osobiście jestem w trakcie czytania, rzeczywiście czytam powoli, smakuję i
        jak dla mnie to wpsaniała ksiażka, która trafiła w mój sposób odbierania
        literatury.
        Dla mnie sczytem nieporozumienia jest kupowanie tej ksiazki po to aby była na
        pólce to jest żenujace a nie ze ktos nie przetrawił jej dalej
    • Gość: Qt Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.icpnet.pl 16.06.04, 07:09
      > Najważniejsza powieść ... może, ilu czytelników gazeta czytało to dzieło?

      Nie wiem ilu czytało, ale zapewne kilku wie, że "a propos" i "Joe Aleksa" pisze
      się inaczej (może być "Joe Alexa").
      • Gość: pankasper smarkozielone komentarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 20:25
        Po przeczytaniu (?) książki kupiłem sobie oczywiście nerki żeby się nimi
        delektować niczym bohater. Przyrządzałem je około godziny żeby stwierdzić, że
        to świństwo ;-) Taak Joyce to oszust .
        Szkoda, że tak dużo jest opinii czepiaczy ... Naprawde nie mogliby wnieść
        czegoś interesującego do dyskusji ? Z drugiej strony dobrze się czasem na nich
        powsciekać i pomyśleć, że się jest lepszym ;-)
        Opinia o kreatywnym odbiorze - immortal - jest naprawde ciekawa .
    • Gość: to ja kupilem, przeczytalem, trwalo ze dwa tygodnie IP: *.nsw.bigpond.net.au 16.06.04, 08:33
      klaniaj sie Slomczynskiemu
    • Gość: ANIA ULISSES TO GENIALNE DZIEŁO IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.06.04, 08:54
      BO WYKPIWA WSZYSTKO CO BYŁO WCZEŚNIEJ NAPISANE I TWORZY NOWY - GENIALNY STRUMIEŃ
      ŚWIAOMOŚCI (DOKŁADNA IMITACJA MYŚLI)... TĄ KSIĄŻKĘ TRZEBA PRZECZYTAĆ CAAAŁĄ - A
      NIE PRZECYTAĆ PIERWSZE 150 STRON I WYNMIEKNĄĆ. CZYTAJĄC TĘ KSIĄŻKĘ MOŻNA SIĘ
      UŚMIAĆ DO ŁEZ, POPŁAKAĆ, NIENAWIDZIĆ (TEJ KSIĄŻKI) BY DOPIERO NA KOŃCU P O K O C
      H A Ć. NIE WIERZYCIE ? - PRZECZYTAJCIE - ALE DO KOŃCA
    • Gość: KORALIA ULISSES - RECENZJA IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.06.04, 08:58
      Właśnie skończyłam czytać "Ulissesa" - nie jestem więc jego znawczynią, ale
      osobą która po raz pierwszy przeczytała tę książkę. Muszę powiedzieć, że moje
      ogólne wrażenia (pomimo wielu trudności jakie napotkałam) są zdecydowanie pozytywne.

      Cała akcja księgi dotyczy jednego dnia (konkretnie 16 czerwca 1904) z życia
      pewnego akwizytora imieniem Leopold Bloom. To on jest tytułowym Ulissesem - jego
      podróż więc odbywa się w ciągu tego jednego dnia. Całość opowieści jest analogią
      starożytnego mitu - tyle, że w prześmiewczej i luźnej formie. Mamy więc Penelopę
      - żonę Blooma (zdecydowanie nie można jej potraktować jako symbol wierności),
      syna - Telemacha (prawdziwy syn Blooma zmarł w kilka dni po urodzeniu) jego
      funkcję pełni Stefan Delanus - młody nauczyciel i poeta - jest nawet pies Argos
      tyle, że w postaci kotki. Odniesień do mitologii jest cała masa - warto więc, (a
      raczej koniecznie) przed lekturą przeczytać jeszcze raz uważnie Odyseję Homera -
      bo w Ulissesie spotkamy się z Lotofagami (w kościele), wyspą Eola (redakcja
      gazety), Syrenami (bar Ormond), Polifem (obywatel), Kirke (Bella Cohen), Nauzyką
      (Grety Mac Dowell) Pałacem Alkinoosa (szpital)- i wiele innych.

      "Ulisses" pariodiuje sporą ilość gatunków literackich np. dramat współczesny,
      literaturę popularną, pompatyczne dzieła starożytne albo infantylny styl pisma
      dla pań. Ale nie to jest w nim najciekawsze - najbardziej niesamowity w
      "Ulissesie" jest ów słynny strumień świadomości - jest to dokładnie to co jest w
      głowie zanim zostanie przelane na papier czy wypowiedziane - nie wiem jak można
      naśladować ten stan - ale Joyce zrobił to genialnie! Z jego prespektywy wszystko
      inne w literaturze co naśladowało myśl - jest nieprawidziwe i niedorozwinięte...

      Nie chcę powiedzieć że "Ulisses" nie sprawił mi żadnych trudności - chwilami
      nienawidziłam tej książki i miałam autentuczną ochotę ją wyrzucić przez okono
      (szczególnie rozdział 16, kiedy to bohaterowie wracają z orgii i nieomal padają
      z nóg, albo rozmowy w redakcji) - ale były też fragmenty, które mnie wzięły
      szturmem - np. opis kiedy to goście lokalu Burtona spożywają mięsne posiłki,
      opis ceremonii kościelenej, wynurzenia Stefana, myśli Blooma, rozdział z
      obywatelem (uśmiałam się do łez), rozdział z Grety - również mistrzostwo, no i
      monolog wewnętrzny Molly Bloom - 50 stron bez ani jednego znaku interpunkcyjnego
      - ale czyta się znakomicie (uczulam miłośników obscen).

      Słowem - zostałam zakasowana szczerością zarówno w pokazaniu człowieka poprzez
      jego działania czy nawet fizjologię no i poprzez proces myślowy - jego
      uwarunkowany rytm (inaczej myśli Bloom rano, inaczej w południe, inaczej
      wieczorem , inaczej kiedy widzi maszerujące wojsko, inaczej kiedy słucha muzyki).
      No i jeszcze fotografia Dublina, ci ludzie którzy mijają się na ulicach
      (rozdział z opisem Dublińczyków) a nawet zjawiska atmosferyczne (ciekawe czy
      takie były w istocie -tak czy inaczej dzień 16 czerwca został unieśmiertelniony.

      (podobno tego dnia James Joyce poznał - Normę swoją towarzyszkę życia)

      Na pewno - powrócę do niego jeszcze wiele razy...
      • tiresias Re: ULISSES - RECENZJA 16.06.04, 09:58
        Gość portalu: KORALIA napisał(a):

        > Właśnie skończyłam czytać "Ulissesa" - nie jestem więc jego znawczynią,

        Stefan Delanus -

        ojojoj!


        > (Grety Mac Dowell)

        ojojojo!
        >

        rozdział z Grety - również mistrzostwo,
        ojojojojoj!
        > - ale czyta się znakomicie (uczulam miłośników obscen).
        >
        ojojoj - uprzedzam miłośników obscen, że będą zawiedzeni
        >
        > Na pewno - powrócę do niego jeszcze wiele razy...

        myślę, że bardzo przyda się powtórna lektura. błędy rzeczowe mówią mi jednak,
        że chyba samej książki to Pani nie czytała.
        pzdr.
        • Gość: DOKTOR MUREK bryka kupiła i się mądrzy ;) IP: 195.205.132.* 16.06.04, 10:09
        • Gość: KORALIA może jakieś konkrecik ???? IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.06.04, 13:06
          może jakieś konkrecik, w temacie błędów rzeczowych ????
          • tiresias Re: może jakieś konkrecik ???? 16.06.04, 13:13
            Gość portalu: KORALIA napisał(a):

            > może jakieś konkrecik, w temacie błędów rzeczowych ????

            Na miłość boską, przecież widać w powyższym poście. Każdy kto czytał książkę,
            nie napisze 'Stefan Delanus'!!
            A 'Grety' tak naprawdę ma na imię GERTY (MacDowell). (i nie jest to literówka
            ale dwukrotnie powtórzona błędna wersja imienia).
            Więc nie czytała Pani tej książki a szczerze polecam, bo to ciekawa lektura
            (może przez wakacje?).
            • Gość: monty Re: może jakieś konkrecik ???? IP: *.ipartners.pl 16.06.04, 15:23
              Na miłośc boską, na podstawie dwóch literówek, zarzucać Pan kobiecie, iż nie
              czytała. Gdybyś się jednak uwaznie przyjrzał układowi klawiatry mogłbyś raz
              jeszcze przeyśleć swoje słowa. Znam takich jak Pan, sam nie czytał (tudzież po
              łebkach), ale na każdego kto dzieło wspomi rzuca się jak wygłodniały wilk, żeby
              swoje niedostatki intelektualne (lub lenistwo, choć rzadziej) przed samym sobą
              schować. Znane prawo psychologii mówi, iż frustracja rodzi agresję, i tak chyba
              nalezy Pańskie uwagi "polemiczne" traktowac. Jest to oczywiścei hipoteza
              empiryczna, więc mogłem się pomylić.
            • Gość: KORALIA Re: może jakieś konkrecik ???? IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.06.04, 21:07
              Przepraszam, ale ręce mi opadły. Podejrzewam, że wedle pańskich kryteriów nikt
              na świecie nie przeczytał wogóle niczego. Proponuję trochę odpocząć, może
              wyjechać, podreperować poszarpane nerwy?
    • toja3003 ta ksiazka to jakis belkot 16.06.04, 09:27
      moze byla "najwazniejsza"
      dla tego Ulisesa
      ale nie dla ludzi;
      do nauki panowie krytycy
      a nie wymyslac bzdurne teorie.
    • Gość: kp Re: Sto lat "Ulissesa" IP: 193.59.95.* 16.06.04, 09:49
      Przeczytałem kiedyś. Zacząłem z ciekawości bo był wtedy "modny". Na kolana mnie
      nie rzucił ale przebrnąłem jakoś do końca. Faktem jest, że drugi raz do niego
      nie wróciłem.
    • Gość: przyjaciel dziś Bloomsday w Poznaniu u Przyjaciół!!!! IP: 213.25.88.* 16.06.04, 09:59
      na dziedzincu PTPNu przy ul. Mielżyńskiego- od 19.00
    • Gość: t Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.imim-pan.krakow.pl 16.06.04, 10:04
      A ja czytam dziecku 20 minut dziennie - codziennie
      • Gość: DOKTOR MUREK no to zapewne jestes burak z warszawki ;) IP: 195.205.132.* 16.06.04, 10:10
        co chce na salony dziecko wytresowac
        • Gość: t Re: no to zapewne jestes burak z warszawki ;) IP: *.imim-pan.krakow.pl 16.06.04, 10:24
          W Warszawie to ja jeszcze nie byłem w życiu. Podobno jest tam ładny zamek...
        • itosamo coś o buractwie 16.06.04, 12:21
          Widzisz, "Ulisses" uczy choćby uważnego czytania. Gdybyś przeszedł taką lekcję,
          może zanim napisałbyś o warszawce, zerknąłbyś na adres ip przedmówcy.
      • orys100 Re: Sto lat "Ulissesa" 16.06.04, 12:39
        .. tez tak robilem ... doskonale usypiala dzieciaki ;-)
    • Gość: czyt. Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 10:28
      30 stron; tylu dałem radę. :)
      • Gość: eve Re: Sto lat "Ulissesa" IP: 195.205.117.* 16.06.04, 10:35
        czytałam jakies 10 lat temu i z tego co poamiętam to powiść podobala mi się do
        tego stopnia, że sięgnęłam po inne Joyce'a
      • Gość: eve Re: Sto lat "Ulissesa" IP: 195.205.117.* 16.06.04, 10:36
        czytałam jakies 10 lat temu i z tego co pamiętam to powieść podobala mi się do
        tego stopnia, że sięgnęłam po inne Joyce'a
        • tiresias Re: Sto lat "Ulissesa" 16.06.04, 11:20
          Rocznica akcji najsłynniejszej książki Jamesa Joyce'a. O ósmej rano we wtorek,
          16 czerwca 1904 r., w Sandycove.
          -----
          tak się zaczyna dzisiejszy artykuł w GW.
          dla zainteresowanych, 16 czerwca 1904 to był, jest i zawsze będzie CZWARTEK!!!
          ojojojojoj!
          gratulacje:))
          • Gość: Jerzy Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.dial.yorku.ca 16.06.04, 13:53
            "Ulisses" to niezrozumialy belkot pijanego matola, ktoremu wyraznie wychodza
            tylko bluznierstwa.
            • Gość: itosamo odpowiem ci tyle: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 15:13
              Sinbad the Sailor and Tinbad the Tailor and Jinbad the Jailer and Whinbad the
              Whaler and Ninbad the Nailer and Finbad the Failer and Binbad the Bailer and
              Pinbad the Pailer and Minbad the Mailer and Hinbad the Hailer and Rinbad the
              Railer and Dinbad the Kailer and Vinbad the Quailer and Linbad the Yailer and
              Xinbad the Phthailer.
    • Gość: andy Re: Sto lat "Ulissesa" IP: selene.d* / *.mofnet.gov.pl 16.06.04, 13:59
      Zarzut,że książka jest dla wielu ludzi nie do przeczytania uważam za niezbyt
      istotny - w końcu Szekspira i Dostojewskiego też nie czytają tłumy. W
      "Ulissesie" jest zresztą coś szalonego, coś, co sprawia, że jest niepodobny do
      żadnej innej powieści(??!!?). Czym był ten utwór, jak nowe spojrzenie na świat
      wprowadził do literatury, możemy sobie wyobrazić, pokazując takie proste
      zestawienie: tekst Joyce'a ukazał się kilka lat przed wydaniem w Polsce
      "Przedwiośnia" Żeromskiego.
      Pani Internautka napisała, że wybiera raczej Prousta. Chwalę wybór, ale autorzy
      nie startowali w tej samej konkurencji. Każdy stworzył własny świat, pokazując
      go z mądrością, której mogliby zazdrościć filozofowie.
    • Gość: sunee Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.proxy.aol.com 16.06.04, 16:34
      a ja powiem dziekuje, za to, ze jest; za to ze otwiera i nie zamyka mimo tej
      calej wyspiarkiej odkrywki /jj was here/ i nie konczy sie nigdy, nawet
      nastepnego dnia
    • Gość: Robert Re: Sto lat "Ulissesa" IP: 130.226.249.* 16.06.04, 17:39
      Najwazniejsza powiesc XX-wieku ?! Przeciez tego sie czytac nie da !! Ciekawe
      ile ludzi zdolalo dobrnac do konca.
      • Gość: robert Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.net.autocom.pl 16.06.04, 20:04
        Na przykład ja. I nie musiałem wcale brnąć do końca bo czytałem
        z przyjemnością. Widać między Robertem i robertem jest pewna różnica :)
        • Gość: V.C. Nie podzielam zachwytu nad "Ulissesem" IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 20:41
          Oświećcie mnie , czemu służą te ciągłe odniesienia do wszelkiego rodzaju
          wydzielin , odchodów itp. ?
          Cytuję :
          smarkozielone morze , mosznękurczące morze , rozgniecione wszy ,
          szczynoherbaciane naczynie , koński nawóz , gruźlicze plwociny , zakrzepłe
          wymioty poległych , przynęty krwawych ludzkich trzewi , zafajdany zadek ,
          wzdęte psie ścierwo , chrew Chirlandczyka chłeptać , brama opaskudzona przez
          psy , odór garbarni , resztki moczu wszystkich zmarłych , suchy, wydłubany z
          nosa smark itp. , itd.

          To tylko "dorobek pisarski" z zaledwie 42 stron VII polskiego wydania
          tego "Wielkiego" dzieła ...
          • Gość: fan Re: Nie podzielam zachwytu nad "Ulissesem" IP: *.vline.pl 16.06.04, 21:04
            ...a czemu chcialbys aby sluzyly?
            ap tu ju ;)
            • Gość: V.C. Re: Nie podzielam zachwytu nad "Ulissesem" IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 21:32
              Nie mam pojęcia czemu to ma służyć i dlatego pytam . Zastanawia mnie ten
              dziecinny zachwyt Joyce'a nad wspomnianymi wydzielinami . Czy według Was ma to
              być jeden z przejawów wielkości pisarza ?

              I jeszcze jedna "perełka" :

              "Martwa : strej kobiety : szara , zapadnięta pizda świata"

              Wprost genialne ...
              • Gość: itosamo dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 23:14
                Dlaczego uważasz, że James Joyce, autor "Ulissesa", zachwyca się jakimiś
                wydzielinami?
                • oudein Re: dlaczego? 16.06.04, 23:27
                  Gość portalu: itosamo napisał(a):

                  > Dlaczego uważasz, że James Joyce, autor "Ulissesa", zachwyca się jakimiś
                  > wydzielinami?
                  ja tylko słowo; jeśli ktoś nie zna Odysei - nie zachwyci się Ulissesem.Utopi
                  się w wydzielinach.
    • Gość: MŁODY WERNYHORA KTO JEST ZA "ULICCESEM"?? -"Ulissesem" XXI wieku IP: *.visp.energis.pl 17.06.04, 00:22
      Juz po maturach wpadlem na pomysl by zainicjowac akcje pt."Ulicces".. Tylko nie
      wiedzialem ze jest tak wielu lubiacychacychych "Ulissesa".. Chcialem by mialo
      to miejsce 16 czerwca 2004- w stulecie "Bloomsday", ale niestety musze sie
      uczyc do egzaminow na studia.. Plan byl nastepujacy: biore dyktafon (nie mam
      kamery, co w tym wypadku byloby o wiele cenniejsze-film moim zdaniem wypiera
      ksiazke, a poza tym nie mam zdolnnosci literackich) i od rana do nocy odbywam
      wedrowke po ULICACH Warszawy. Zamiast strumienia swiadomosci- strumien
      obrazu+strumien dzwieku (co oddzialowuje na swiadomosc).. Celem byloby ukazanie
      jak niewiele mimo wszystko sie zmienilo we wspolczesnym swiecie w przeciagu 100
      lat- nadal czlowiekiem kieruja popedy biologiczne, nadal czlowiek dazy do celu
      itd.. Ukazalbym szczegolnie ludzi, ktorzy wciaz gdzies sie spiesza- STRUMIEN
      ludzi w podziemiach czy tez na Marszalkowskiej.. Non-stop wszystko nagrywac
      przez 24h- to jest najwazniejsze- nie przerwac strumienia.. Zagadywac z ludzmi
      np. czy ciesza sie z zycia? Co jest dla nich najwazniejsze itd.. Musze
      przyznac, ze mam tysiace pomyslow.. Ale niestety juz jest 17 czerwca.. Ale mimo
      wszystko jesli ktos chce sie podlaczyc pod ta akcje
    • Gość: ewa Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 10:02
      przeczytałam za drugim podejściem. Z ciekawości i sbnobizmu.Fakt.Okazało sie
      jednak, ze dzięki tym żałosnym powodom przeczytałam jedna z nalepszych ksiązek
      w moim życiu. Najlepszych, ulubionych.Bo pomimo całego zadęcia ważnych person i
      snobizmów na Ulissesa, ja znalazłam w nim atmosfere i rytm, który mnie wciągnął
      i zaczarował. wiem co polecam!!!
    • hania55 Re: Sto lat "Ulissesa" 17.06.04, 20:26
      Czytałam w liceum. Chyba nic nie rozumiałam, ale jaki to był szpan - wracać ze
      szkoły autobusem albo tramwajem czytając Joyce'a!
    • Gość: ratma Re: Sto lat "Ulissesa" IP: *.koncept-L.pl 18.06.04, 12:25
      No, ja np. nie czytałam i wcale się tego nie wstydzę. Może jeszcze kiedyś
      przeczytam, ale nie zarzekam się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka