kasiaszesc
01.12.13, 11:19
RUCH EREKCJATO
Erekcjato (nieudolne) o erekcjato
Puk, puk!
Kto tam?
Erekcjato.
Ere... Co?!
Erekcjato.
(kilka „enterów” później)
Bum!
Słowem wstępu...
Ten krótki wiersz, napisany naprędce, z pewnością nie do końca realizuje wszystkie reguły, którymi rządzi się dość nowy styl poetyzowania jakim jest erekcjato, jednak w tych kilku wersach przedstawia (jak mniemam) sedno jego założeń. Forma, konstrukcja, czy jak ktoś woli, budowa spełnia wymogi graficznego zapisu, jednak koniec utworu nie zaskakuje, nie zmienia jego treści, nie eksploduje (w sensie zawartości treściowej, nie onomatopeicznej funkcji języka, której podlega wyraz „bum”), nie ma drugiego dna, nie znajdziemy w nim też „zwierciadła”, które mogłoby zaprezentować temat w zupełnie innym świetle, nadać mu inny sens i tak dalej... o tym jednak w dalszej części artykułu. Słowem wstępu: podobnie jak w mojej nieskomplikowanej kompozycji: w internetowej rzeczywistości erekcjato pojawia się nagle. Do dzisiaj jednak spora część społeczeństwa sieciowego nie miała okazji, by poznać tę sztukę (być może przede wszystkim) zrozumieć. Szokująca tematyka, niezbędna obecność „awersacji” i nietypowa konstrukcja, łącznie czynią z erekcjato owoc pożądania dla jednych, dla drugich przedmiot totalnej kpiny. Co jest przyczyną jego szerzącej się popularności? Erekcjato zalewa fora internetowe, jest tematem międzynarodowych konkursów, w których nagrodą w bieżącym roku było 300 euro. Paradoksalnie, osoby uprawiające tę sztukę gubią się, nierzadko tworzą teksty niezgodne z obowiązującymi wymogami. Jak doszło do tego, że ten filozoficzny bełkot, (jak postrzegają go niektórzy użytkownicy for poetyckich) tak trudny w uprawie, ma jednak tylu zwolenników? Czy swoboda, chęć odcięcia się od obyczajowości literackiej, frywolność, wyzwolenie są aż tak atrakcyjne? Czy cios w samo serce „Matce Tradycji” okaże się tym, który odrzuci w końcu „mędrca szkiełko i oko”, a także przestanie jedynie „patrzać w serce”? Czy obok tych klasycznych wzorców „wskoczy” i na stałe zostanie osadzona sztuka stawiająca w centrum dowolną treść, nie bojąca się wulgaryzmów, czy prowokacji? Świat idzie naprzód, sztuka chyba też...
Celem artykułu jest przede wszystkim przedstawienie i zaprezentowanie sztuki wyrażanej w formie utworów poetyckich określanych mianem erekcjato, po to, by zainteresowani nią, nie byli zmuszeni uczyć się jej jedynie na własnych błędach, o które nie trudno, gdy całkowita wiedza z zakresu tego tematu występuje jedynie w Internecie.
Fakty, fakty, fakty...
Po raz pierwszy trafiamy na erekcjato 7. czerwca 2005 roku na forum dla poetów – amatorów www.e-poezja.pl. Ów utwór nosi tytuł Erekcjato prezydenta, autorem jest osoba o pseudonimie Fobiak, która uchodzi za twórcę tejże nowej formy poezji. Niespełna trzy tygodnie później, 26. czerwca 2005 roku, domniemany pomysłodawca ogłasza konkurs na erekcjato, w którym nagrodą jest 1000 złotych. W lipcu tego roku odbyła się już dziewiąta edycja konkursu, co świadczy o tym, jak wielu zwolenników zyskała nowa sztuka. Niemniej jednak, erekcjato pojawia się w dość tajemniczych okolicznościach. Jaka jest szansa na to, że ktoś, osoba anonimowa wymyśla samotnie nową koncepcję „poetykowania” i ciągnie za sobą tłumy? Niemal każda forma poetycka wyrosła pod wpływem jakieś inspiracji. Na przykład, pierwszą balladę romantyczną w Polsce stworzył Tomasz Zan (tak, nie był to Adam Mickiewicz!). Powstała ona z zachwytu nad lekturą poezji niemieckiej: Schillera, Goethego czy Bürgera, a wyrosła na gruncie dum polskich. Te natomiast, wywodzą się z pieśni opiewających czyny rycerskie. To jest jednak materiał na oddzielny artykuł. Ten skrótowo zaprezentowany przykład miał na celu ukazanie, że poezja nie bierze się z niczego. Zaraz nasuwa się pytanie: skąd zaczerpnął pomysł na tak kontrowersyjną sztukę miłośnik erekcjato? Co sprawiło, że poczuł się na tyle pewnie, by zorganizować pierwszy konkurs, a także nauczać zainteresowanych reguł tej formy poetyckiej. Genezy powstania erekcjato w Internecie nie znajdziemy. Możemy się tylko domyślać...
Przejdźmy jednak do sedna: przeszukując Sieć wzdłuż i wszerz, można nareszcie natrafić na oficjalną stronę erekcjato (www.erekcjato.eu) prowadzoną w głównej mierze przez wspomnianego wcześniej Fobiaka. Przemierzając bezkres stron forów internetowych, w końcu docieramy do przejrzystej i zrozumiałej definicji autorstwa tego samego człowieka. Mówi ona, że
erekcjato jest nową formą poezji, która przeżyła swój debiut w Sieci (Internet). Ma na celu otworzenie się młodych poetów poprzez użycie przeciwnego bieguna do "nie ruszaj gówna bo śmierdzi". Erekcjato jest utworem prowokującym i zrywającym z wszelkimi formami etyki moralnej szczególnie podmiataniu pod dywan i zakłamaniu które uprawiał miedzy innymi Adam Mickiewicz i inni poeci wyrywający wartości realistyczne, zniekształcający je i wywyższający ponad poziomy, erekcjato identyfikuje się bardziej z surrealizmem Salvadore Dalli`ego, ma czytelnika powalić z nóg i zmusić do zastanowienia się.
Erekcjato to utwór poetycki o dowolnej formie i treści ma jakby dwa zakończenia jedno kończące treść i to drugie "erekcyjne" czyli zaskakujące (ono decyduje czy erekcjato to erekcjato)… składa się z jednego lub dwóch slow (explozja, erekcja, zaskoczenie) bez żadnych ukrytych symboli czy metafor, które zmieniają sens i nadają inny punkt widzenia.
Forma i treść jest dowolna, można pisać w formie sonetu, ody, hymnu, fraszki, wiersza białego, forma i treść nie są ważniejsze od wrażenia wywartego na końcu.
Erekcjato z jesienną chandrą w tle...
To tyle z teorii, a co to dokładnie erekcjato oznacza w praktyce? Zacznijmy od początku. Erekcjato jest nową formą poezji, która została rozpowszechniona w Internecie stosunkowo niedawno, bo w 2005 roku. Nowy twór, łączy w sobie formę klasyczną (wiersz: sonet, odę, fraszkę itp., co, kto lubi), która ma spójną treść i zakończenie z nowoczesnością. Owa postępowość to drugie zakończenie utworu, eksplozja, erekcja czy wybuch, złożone najwyżej z dwóch słów, które nadają zupełnie inne znaczenie czytanemu utworowi i (z założenia) mają być niewidoczne dla czytelnika, w momencie rozpoczęcia lektury. Ten ostatni wers, to cała wartość utworu, zaskoczenie, bez którego erekcjato nie miałoby sensu. Owe zakończenie pozbawione jest metafor, bądź ukrytych symboli. Teraz krótki przykład: niejaki „nuel” umieszcza na oficjalnej stronie erekcjato utwór zatytułowany Erekcjato z jesienną chandrą w tle. Zaczynamy czytać od zdania: ...byłaś moją pierwszą femme fatale..., co sugeruje, że utwór będzie opowiadał o mężczyźnie, któremu kobieta przyniosła zgubę. Tytuł nam nic nie mówi. W miarę czytania, nic nie świadczy o tym, że treść mogłaby ulec zmianie. Podmiot liryczny opowiada o damie (jak naprowadza autor), która jest wypadkową cech wszystkich poznanych przez nią złych kobiet i mężczyzn. Osoba mówiąca w wierszu przyznaje, że chciałaby o „niej” (w domyśle) zapomnieć. Dalej, opowiada o tym, czego „ona” go nauczyła: wiązać krawat, pisać listy i czytać wiersze. To przy „niej” stał się mężczyzną. To „ona” na śniadanie serwowała ciepłe mleko, a na obiad przypalone kotlety. Zakończeniem utworu jest powtórzenie wersu pierwszego: ...byłaś moją pierwszą femme fatale... Nagle, okazuje się, że dużo, dużo poniżej pierwszego tekstu, dajmy na to „właściwego”, znajduję się jeszcze jeden wers złożony z jednego wyrazu, który natychmiast zmienia sens utworu. „Nuel” używa awersacji (eksplozji), która odkrywa przed czytelnikiem zaskakującą prawdę: istotą wszystkich przykrości nie była kobieta, dokładniej wspomniana „femme fatale”, lecz szkoła. Osoba czytająca utwór jest zszokowana, jednak uśmiecha się na myśl, że została przez krótki moment tak umiejętnie i podstępnie „oszukana&