Dodaj do ulubionych

Kalicinska

07.12.13, 20:04
W jednej z ostatnich Polityk czytalam felieton Klimko-Dobrzanieckiego. Podobnie jak ja, facet juz od dlugich lat mieszka poza Polska i nie daje rady byc na bierzaco ze wszystkim.
Pisal o tym, ze ostatnio wysiadl z samolotu, wyszedl przed lotnisko i zobaczyl wielki szyld " Dom nad rozlewiskiem ". Do tego piekna ilustracja tegoz domu nad rozlewiskiem.
Facet myslal, ze to reklama firmy deweloperskiej.
Obserwuj wątek
    • maitresse.d.un.francais A link to gdzie, dobra kobieto? 07.12.13, 20:12
      www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1560943,1,kawiarnia-literacka.read
      Fajny artykuł. Fajny, zgryźliwy i celny. :-PPP
      • eeela Re: A link to gdzie, dobra kobieto? 07.12.13, 20:41
        Bardzo trafny komentarz :-)
      • shiva772 Re: A link to gdzie, dobra kobieto? 08.12.13, 00:18
        Celny, celniejszy a nawet najcelniejszy ten artykuł. Prawda.
        Tylko że Mistrz też wolny człowiek i ma prawo sobie pokomentować. Nie zamykajmy mistrzów w szklanej kuli.
        • eeela Re: A link to gdzie, dobra kobieto? 08.12.13, 00:39
          A z tym też sie zgadzam, i zgadzałam, jak żeśmy się o to awanturowali :-) Mistrz też człowiek, ma prawo do słabostek, stracenia cierpliwości, a przede wszystkim ma prawo do zabrania głosu. Nie zmienia to faktu, że było to ogólnie rzecz biorąc mało potrzebne bicie piany ;-)
          • shiva772 Re: A link to gdzie, dobra kobieto? 08.12.13, 01:18
            Bicie piany w moim odczuciu to wyważanie otwartych drzwi. Jednak jak do tej pory nikt z kręgów "literatury wysokich lotów" do tej pory nie polemizował z autorami literatury "babskiej" (z całym szacunkiem!). Moim skromnym zdaniem takie dyskusje są bardzo potrzebne, bo te drzwi są mocno zatrzaśnięte i warto by było wpuścić trochę powietrza - niech się zapatrzeni w siebie autorzy i czytelnicy wychylą ze swojego schematu. Co z tego będzie? Na pewno nic złego.
    • bene_gesserit Re: Kalicinska 07.12.13, 21:57
      To niesamowite.
      Równie dobrze możnaby uznać reklamę jakiejkolwiek innej książki o wieloznacznym tytule za reklamę czego innego - np poster, zachwalający 'Dziewczęta i kobiety' za, bo ja wiem, reklamę domu uciech. I?
    • ada08 maseratyzm vs fiatyzm 08.12.13, 08:13
      Rzeczywiście, zabawny felieton. Wydawnictwo Zysk i Spółka odmówiło Klimko-Dobrzanieckiemu wznowienia jego książki, za co ten ukarał... Kalicińską, wieszcząc protekcjonalnie "... Pani Małgorzata nigdy nie będzie w stanie samodzielnie napisać jednej porządnej literacko strony." oraz wyśmiewając plakat, który chyba nie ona zawiesiła i serial, który nie ona nakręciła.

      Obrywa się też wydawnictwu Zysk i Spółka, bo jak przepuścić okazję zażartowania z czyjegoś nazwiska (Zysk, hahaha, ale nazwisko!), a przy okazji dostaje się i poznaniakom, bo autor kiedyś studiował w Poznaniu to wie co to za jedni.

      Jednak najbardziej poszkodowany tym felietonem jest Karpowicz, którego Klimko-Dobrzaniecki ogłosił literackim Maserati. No, niby komplement, ale jakiż przewrotny! Bo jeśli Karpowicz uwierzy w swój maseratyzm to będzie musiał ciągle zabiegać u wydawców, by publikowali jego książki wyłącznie w malutkich nakładach (a który pisarz o tym marzy?).
      Gdyby się bowiem zdarzyło, że jakieś wydawnictwo opublikuje książkę Karpowicza w wielkim nakładzie, który się - o zgrozo - sprzeda, to Klimko-Dobrzaniecki gotów obwieścić szyderczo światu, że Karpowicz to nie żaden ekskluzywny Maserati tylko pospolity Fiat.

      Ale nie ma tego złego... Karpowicz stoczywszy się we fiatyzm byłby sławny i bogaty, a skoro nie ma w życiu literackim rzeczy niemożliwych to może i Pani Małgorzata byłaby w stanie samodzielnie napisać jedną porządną literacko stronę (a może i więcej takich stron). Tylko nie wiadomo, czy zawstydzone wydawnictwo Zysk i Spółka wystąpiłoby wtedy o zaszczyt wydawania książek Klimko-Dobrzanieckiego :-)
      a.
      • eeela Re: maseratyzm vs fiatyzm 08.12.13, 13:07

        > Rzeczywiście, zabawny felieton. Wydawnictwo Zysk i Spółka odmówiło Klimko-Dobrz
        > anieckiemu wznowienia jego książki, za co ten ukarał... Kalicińską, wieszcząc p
        > rotekcjonalnie "... Pani Małgorzata nigdy nie będzie w stanie samodzielnie n
        > apisać jednej porządnej literacko strony."


        Ponownie dziwi mnie, jak chętnie odbiera się autorom prawo do oceniania cudzych książek.
        • ada08 Re: maseratyzm vs fiatyzm 08.12.13, 14:30
          eeela napisała:

          > Ponownie dziwi mnie, jak chętnie odbiera się autorom prawo do oceniania cudzych
          > książek.
          >

          A gdzie tu jest chętnie odbieranie autorom prawo do oceniania cudzych książek?
          a.
          • eeela Re: maseratyzm vs fiatyzm 08.12.13, 16:10
            Dopatrujesz się w wypowiedzi Klimko-Dobrzanieckiego interesowności. Być może w jakimś stopniu słusznie - facet jest przekonany, że pisze lepiej, poczuł się być może lekko rozgoryczony, i niewykluczone, że właśnie to skłoniło go do napisania artykułu. Redukowanie go do czystej interesowności jest jednak moim zdaniem nieusprawiedliwione, i poprzez tę redukcję właśnie odmawiasz autorowi zasadności do posiadania swojej własnej opinii.
            • ada08 Re: maseratyzm vs fiatyzm 09.12.13, 07:53
              eeela napisała:

              > Redukowanie go do czystej interesowności jest jednak moim zdaniem
              > nieusprawiedliwione, i poprzez tę redukcję właśnie odmawiasz autorowi zasadnoś
              > ci do posiadania swojej własnej opinii.
              >

              Rzecz w tym, że Klimko-Dobrzaniecki nie wyraża opinii o książkach pani K., bo on ich nie zna. Z felietonu wynika, iż jego znajomość dokonań tej autorki ogranicza się do tego, że:
              - widział plakat reklamujący jej książkę,
              - obejrzał jeden odcinek serialu na podstawie jej ksiązki,
              - prześledził prasową dyskusję "Mistrza i Małgorzaty".
              I na tej oto wątłej podstawie stwierdza kategorycznie, że "Pani Małgorzata" nigdy nie będzie w stanie samodzielnie napisać jednej porządnej literacko strony.

              Nie znam twórczości literackiej Klimko-Dobrzanieckiego. Znam tylko ten felieton i uważam go za niemądry, stawiający fałszywe tezy i nafaszerowany płaskimi dowcipami. Uważam, że zdecydowanie nie jest to Maserati felietonu. To nawet nie jest Fiat. To jest Trabant.
              Czy jednak znajomość jednego felietonu i zła o nim opinia upoważnia mnie do napisania, że jego autor nigdy nie stworzy ani jednej strony mądrej, pełnej głębokiej prawdy, skrzącej się pysznym dowcipem strony? Nie, nie upoważnia mnie. Toteż ja tego nie napiszę :-)

              A jeśli idzie o zarzut interesowności to wyobraźmy sobie, że wydawnictwo Zysk i Spółka wydające ksiązki Kalicińskiej zareagowało entuzjastycznie na propozycję Klimko-Dobrzanieckiego wydania jego książki i wydało ją w dużym nakładzie szeroko ten fakt reklamując. Powstałby wtedy ten felieton, czy nie? Ja sądzę, że nie :-)
              a.
              • eeela Re: maseratyzm vs fiatyzm 09.12.13, 11:40
                Uważam, że zdecydowanie nie jest to Maserati felietonu. To nawet nie j
                > est Fiat. To jest Trabant.

                Przynajmniej zdania potrafi poprawnie składać, w przeciwieństwie do Kalicińskiej. Tyle jestem w stanie wywnioskować, porównując jeden krótki felieton Klimki z jednym wpisem na blogu Kalicińskiej.

                Trudno mi zajmować postawę adwokata diabła, bo sama uważam, że piany na temat Kalicińskiej bije się zdecydowanie za dużo i zbędnie, niemniej atakowanie pisarza i oskarżanie go o czystą interesowność, dlatego że ośmiela się mieć złe zdanie o innym pisarzu, moim zdaniem jest całkowicie nie na miejscu. Pisarze mają prawo i podstawy do wypowiadania się o innych twórcach, i sprowadzanie ich wypowiedzi do rynkowych przepychanek moim zdaniem świadczy przede wszystkim o mentalności oskarżającego, a nie oskarżonego.
      • maniaczytania Re: maseratyzm vs fiatyzm 08.12.13, 15:53
        Ada - 10/10 :)
    • zwany_kiedys_drussem Re: Kalicinska 09.12.13, 08:50
      Uczestniczyłem w kilku podobnych dyskusjach na Facebooku. Schemat jest następujący - uznany pisarz zaczyna atakować nieco mniej znanego, wyszydzać jego dokonania (szczególnie, jeśli ten na dorobku dopiero wydał ebooka albo, nie daj Boże, wybrał tzw. selfpublishing). A więc sytuacja - ja wielki pisarz kontra on grafoman. Zastanawiam się, z czego się bierze taka potrzeba afirmacji własnej osoby kosztem kogoś innego. Bo tu nie chodzi o krytykowanie kolegów "po piórze", ani nawet nie o niszczenie konkurencji (to w końcu zazwyczaj dwa odrębne światy). Może grozi nam wszystkim upadek cywilizacyjny, który zaczyna się od rozpowszechnienia grafomanii? Bo ponoć dziś nawet osoby oczytane nie są w stanie odróżnić dobrego pisarza od wyrobnika słów... Tak mi się nasunęło.
      Ukłony,
      D.
      • jeepwdyzlu Re: Kalicinska 09.12.13, 09:26
        Bo ponoć dziś nawet osoby oczytane nie są w stanie odróżnić dobrego pisarza od wyrobnika słów... Tak mi się nasunęło.
        ----------------------------------
        Ponoć to najważniejsza część tej wypowiedzi :-)
        jeep
        • zwany_kiedys_drussem Re: Kalicinska 09.12.13, 09:34
          Jeepie, przytaczam po prostu argument z tamtej dyskusji na fejsie, na dodatek nie mój argument :-) Stąd właśnie dość dystansujące słówko "ponoć".
          ukłony,
          D.
          • jeepwdyzlu Re: Kalicinska 09.12.13, 10:52
            wiem
            ale ponieważ się z przytaczaną tezą nie zgadzam - postanowiłem to zaznaczyć...
            Najserdeczniej!
            jeep

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka