alcoola
12.08.04, 10:09
Powiedziała mi moja 21-letnia kuzynka, zdziwiona, że ciągle mam gdzieś pod
ręką jakąś książkę. Najpierw, zastawszy mnie z książką przy śniadaniu,
spytała: " Co to, już się uczysz do egzaminu?" - "Nie, po prostu czytam
sobie". Niedowierzanie. I tak się nawiązała rozmowa, z której dowiedziałam
się, że ją książki nudzą, że nie potrafi przeczytać żadnej książki w całości,
ale ma w domu 3 książki, które lubi i jej się podobają. Z tego co mówiła,
zrozumiałam, że są to takie poradniki pseudopsychologiczne typu "Jak osiągnąć
sukces w związku z mężczyzną" albo "Jak sprawić by cię zawsze kochał".
Naprawdę zrobiło mi się jej żal. Dla mnie to jakiś rodzaj kalectwa...