odczepcie_sie Re: Upadek książki 02.01.17, 15:37 Spinoff, gdzie ty widzisz te wszystkie dobre książki? Mi się za nic nie podobają i dlatego czytam głównie starocie. Odpowiedz Link Zgłoś
kalllka Re: Upadek książki 03.01.17, 14:46 onegdaj spinoff*, poczytny bloger-żarliwy krzewiciel literatury- nawołujący do jej nie czytania- był. Ponieważ taka postawa, nicku który istota swego bycia-przeczyl sam sobie, nie spełniajac warunków współczesnej komunikacji oraz protokołów RSS-ergo myślenia i bycia w czasie rzeczywistym- zmienia agenta, a swoją szczególna umiejetność, wyczytywania z literackiej fikcji akapitów rzeczywistości- zamienia na NLP ergo-kreatywna ksiegowosc. I z umiłowania bycia anonimowym członkiem szacownej tu wirtualności postanawia wyczytywac np. z Szekspira... jeszcze kilku centów. I zatrudniwszy w 3d książki- lansuje przepisywanie [go] i tak już modna i poczytana Atwood, albo / wywołując burze mózgów/ wybiera-wykorzystując, za pomocą literackich kalek/ w miejscowniku/ przykurzonych już, co nieco autorów i literackie pozycje... pisząc je, za pomocą niedoinwestowanych pomysłowo autorów, od nowa:/ * wszystką postaci wyżej wymieniona, przez nic kalllka, są fikcyjna i nie podlegają karze pozbawienia wolności /słowa/ Odpowiedz Link Zgłoś
bezsenny.morfeusz Re: Upadek książki 04.01.17, 12:41 Był taki dowcip: Przychodzi student do profesora i pyta: "Jak zostać inteligentem?" Profesor odpowiada: "Potrzebne są trzy dyplomy" Student więc zabiera się za naukę. Robi pierwszy dyplom, potem drugi i trzeci. Ponownie przychodzi do profesora i mówi: "Mam trzy dyplomy! Jestem inteligentem!" A profesor na to: "Nie, niestety nie jest Pan. Nie zrozumieliśmy się. Miały być trzy dyplomy: pański, pańskiego ojca i pańskiego dziadka." I my w dużej mierze jesteśmy takim społeczeństwem. W większości jesteśmy przeedukowanymi głupkami, którzy mało co z domu wynieśli, bo zwyczajnie nie było co z tego domu wynieść. Mało kto ma to szczęście, że pochodzi z inteligenckiej rodziny a w większości przypadków tylko w takich się czyta książki i przekazuje tę potrzebę następnemu pokoleniu. A to właśnie kwestia potrzeb, wyrobionego gustu, horyzontów jest kluczowa. Książka daje znacznie więcej, historię są bogatsze, postacie barwniejsze. Ale większość ludzi tego nie potrzebuje. Wystarcza im telewizja, facebook, plotek, etc. Bezmyślna papka, którą jest w stanie absorbować każdy bez najmniejszego wysiłku. To w ogóle jest szerszy problem, wg mnie związany z brakiem ciekawości świata. Prosty przykład: co roku ogłaszane są nagrody nobla w różnych dziedzinach. Ich laureaci najczęściej są też autorami książek w których opisują swoje dokonania. Na zachodzie te książki bywają bestselerami. Odkrycia z fizyki czy biologii potrafią być opisywane lekkim językiem, często stanowią fascynujące historię. Ale w Polce tych książek sie nie wydaje. Wzbudzają one zainteresowanie wyłącznie wąskiej grupy naukowców a i to tylko tej części która potrafi czytać po angielsku. Reszty rodaków kompletnie to nie interesuje. Wystarczy im, że usłyszą o tym w wiadomościach. Odpowiedz Link Zgłoś
spinoff Pilch, 13 lat temu: 22.02.17, 23:51 Nie wiem, czy takie uogólnienie ma sens, ale można chyba powiedzieć, że literatura sama siebie marginalizuje, idąc w kierunku rozwiązań czysto technicznych, eksperymentów językowych, zamiast korzystać z tego, że są takie uczucia, takie obrazy, które można wyrazić jedynie w prozie, a których żaden film nie wyrazi. Odpowiedz Link Zgłoś
mocna211 Re: Upadek książki 27.02.17, 17:30 może chodzi o to że obecnie"internety" są bardziej atrakcyjne wizualnie i szybko dostarczają wiedzę, którą młodzi ludzie chcą szybko pozyskać...no nie wiem, na szczęście sporo osób nadal docenia wartość książki, co można zaobserwować np. jadąc do pracy komunikacją miejską ile osób wtedy ma w rękach książkę, to choć trochę pocieszające Odpowiedz Link Zgłoś