meadow.soprano
30.12.04, 20:02
Witam!
Czy nie uważacie, że Waldemar Łysiak cierpi na amnezję? Takie wnioski
wyciągnęłam po lekturze „Salonu”. Ciągle to samo. Od „Łysiaka na łamach 1”
po „Łysiaka na łamach 6” i teraz jeszcze ten „Salon”. Nie wiem, co mam o tym
myśleć. Wiem natomiast jedno, że autor ten nagminnie (to już zakrawa na
nerwicę natręctw) używa tych samych zwrotów obcojęzycznych (nolens volens, e
tutti quanti, et consortes, vulgo, etc., expressis verbis), jak również
ciągle, już w 7 książce, pisze o tym samym! Te same zdjęcia (Michnik z
Jaruzelskim, dedykacja Kuronia dla Kiszczaka), te same cytaty (o rozplenianiu
się robactwa Exupery-ego, o antysemityzmie Singera, o q… Orwella, z „Fausta”
Goethego, stara mądrość rabinacka o nienawiści itp., itd.), te same teksty…
Po „Salonie” oczekiwałam głębokiej analizy ostatnich 15 lat III RP, tymczasem
doczekałam się znowu analizy okresu stalinizmu, roku, 1968, strajków i
okrągłego stołu, biografii Michnika, Geremka, Kuronia i Mazowieckiego.
Szczegółów z najnowszej historii Polski, analizy „afery Rywina”. A tu ledwie
kilkanaście zdań. Poza tym wszystkim denerwowac mnie już zaczynają te
wszechobecne cytaty. Zaczynam odnosić wrazenie, że twórczość Łysiaka to
kompilacja różnych myśli i cytatów złączona wtrętami własnymi, których jest z
książki na książkę coraz mniej.
„Statek” uwielbiam miłością bezwarunkową.
Jednak jeśli jeszcze raz przeczytam o tym, że „jeśli raz się sq…, to q…
pozostaniesz” lub „cóż ci za dobro wyrządziłem, że mnie tak nienawidzisz”, to
przestanę czytać pozycji publicystyczno-historycznych tego autora.
Przepraszam za przydługi post.
Mam pytanie do Was: czy czytaliście „Cenę” „Kielich” i „Empireum”? Warto
kupować? A co sądzicie o „Malarstwie białego człowieka”? Warto wydać tyle
kasy?
Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
Meadow