rouen
01.09.01, 20:13
Wiem tytuł jest okropny i nie skłania do dalszego zajmowania sie tą
książką,sugerując jakąś szmirę o typowo new age''owym klimacie.
Ale tak nie jest.Książka jest zapisem pasjonującej wędrówki angielskiego
pisarza i dziennikarza (''The Observer") Johna Cornwella po meandrach cudów w
Kosciele Katolickim.W pozycji tej nie ma nic z sensacyjności,podróż w
poszukiwaniu cudownych zjawisk,jest jednocześnie podróżą do źródeł utraconej
własnej tożsamości religijnej(Autor przebył drogę od kleryka w Wyższym
Seminarium Duchownym do sceptycznego agnostycyzmu). I co najważniejsze nie jest
to książką z tezą - przez blisko 400 stron śledzimy szczere,w większości dość
sceptyczne opinie Cornwella o zobaczonych cudach(?!),spotkanych dziwnych
ludziach... Autor zastosował metodykę jak Hitchock - na pierwszych kartach
książki mamy pasjonującą rozmowę z Grahamem Greenem, a potem... napięcie
rośnie!!!Czego tu nie mamy : wizjonerzy z Medjugorie,tajemnicze wydarzenia w
Garandabal,Całun Turyński,demony... I te postaci :wspomniany Graham
Greene,filozofowie A.J.Ayer, F.Copleston,Briege Mc Kenna,Ojciec Pio, a nawet
poularny ostatnio Abp Lusaki Milingo.
A przede wszystkim przekonanie że "są rzeczy widzialne i niewidzialne"