Dodaj do ulubionych

Po co dzieci jadą na wycieczkę?

24.04.05, 06:48
. Autobus wpadł właśnie w ogromną koleinę i przechyliło go na prawy bok.
Przez chwilę wewnątrz zapanowała cisza. Nawet grupa uczniów, która siedziała
na tylnich siedzeniach i przygotowywała właśnie następnego psikusa
znieruchomiała nagle. Ich twarze, pod wpływem zmiany środka ciężkości
przykleiły się do szyby.
- Proszę się nie denerwować... proszę siedzieć cicho... to tylko...to
tylko
nierówności na
drodze. Poza tym nic się nie dzieje.
- Ale... ale... proszę pani. Wylał mi się sok na bluzkę. Jestem cała
mokra.
- Aniu! Proszę nie narzekać... Pawełek... Pawełek ... Proszę zetrzeć
plamę z
bluzki Ani. Zresztą zaraz będziemy na miejscu. To tylko nierówności na drodze.
Rzeczywiście, autobus skręcił z głównej drogi i powoli jechał teraz wąską
uliczką na szczyt wzniesienia, które wieńczyła, stara, średniowieczna brama.
Wydawało się, że wjedzie przez nią wprost na rynek, pokryty kostką. Ale nie.
Skręcił w lewo i zatrzymał się na małym parkingu.
- Wysiadamy... Wysiadamy... Już... Już... Bez ociągania.
- Ale... ale... proszę pani... Pawełek nie starł plamy z mojej bluzki.
Nie starł, nie starł. – A zresztą... Krzysiu ma nóż w plecaku... Ma nóż.
-
Grupa uczniów wysiadła z autobusu i zbiła się w chaotyczną gromadę.
- No już... już. Proszę utworzyć pary. Andrzejku złap za rękę Dorotkę i
stań za Piotrusiem i Krzysiem.
- Ale ja nie chce z Dorotką, ja chcę sam.
- Jak to sam?
- Proszę złapać za rękę Dorotkę i nie marudzić, bo za raz ruszmy.
Dzieci potrącając się nawzajem zaczęły ustawiać się w pary. Na
komendę „idziemy” ruszyły za nauczycielką.
- Ale, proszę pani... gdzie my teraz idziemy? Czy idziemy teraz na lody?
- Nie, Pawełku... Nie idziemy na lody. Zresztą za zimno jest na lody.
Idziemy teraz do muzeum zobaczyć zabytki.
- Ale... proszę pani... Jakie zabytki?
- Zobaczysz jak dojdziemy na miejsce. A teraz idź ładnie w parze, jak
to robią inne dzieci. Popatrz jak one idą, trzymają się za ręce i nie zadają
pytań. Ty jak zwykle musisz absorbować uwagę.
Pawełek nie odezwał się więcej, ale widać było po jego zmarszczonym czole, że
nad czymś się zastanawia.
- Ale... ale, proszę pani, a co to znaczy „absorbować”?
- To znaczy... zajmować. Uwaga!... Uwaga!.. zaraz dojdziemy do
przejścia przez jezdnię. Proszę wszystkie dzieci o zachowanie ostrożności.
Na słupie sygnalizacyjnym paliło się czerwone światło więc kolumna się
zatrzymała.
- Kto mi powie...? Kiedy będziemy mogli przejść przez jezdnię?
Kilka rąk uniosło się do góry.
- Przecież to jest bardzo proste. Jak będzie zielone światło.
- Pawełek... wiesz przecież, ze odpowiedzi udziela się dopiero wtedy,
gdy jest się wyznaczonym, prawda?
- Tak, wiem. Ale... ale proszę pani, „zajmować” tak jak się zajmuję
komuś miejsce w autobusie, albo tramwaju?
-



















Obserwuj wątek
    • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 12.06.05, 06:59
      - Ty wiesz co ci powiem... ten Pawełek to jest niemożliwy... Ja się w
      ogóle zastanawiam skąd biorą się takie dzieci. Ja wiem.. wiem.. on jest z tej
      rodziny... no wiesz... ale powiedz mi, czy nie można jakoś tak wychować dzieci
      żeby były spokojne?
      No, powiedz jak to jest? Ja wiem... Zresztą nie wiem. Tyle się teraz słyszy.
      Wiesz te wszystkie dzieci... W beczce?!!! W zamrażarce?!!! O co chodzi? Ten
      świat zwariował chyba. No... No... sama powiedz... Nie zwariował?
      Ja już nie chce mówić o tym jak nam płacą... kurwa... za to żeby się uganiać z
      tą całą chmarą, no ale sama powiedz. Ja wiem mówi się o tym podejściu, mówi
      się, ale jak możesz dobrze podejść jak to wszystko... za przeproszeniem jest...
      o dupę rozbić.
      Żebym ja się martwiła za każdym miesiącem? Ty wiesz jaki mi ostatnio rachunek
      przyszedł za gaz? Wiesz? I jeszcze na dodatek wchodzi ci taki inkasent do domu,
      nie puka prawie... wręcza rachunek... odwraca się na pięcie i umyka.
      A ja mam go... kurwa zapytać... za co to? Aż tyle... za co? Już nie mówię o
      listonoszach. Ci to mają tupet. Przynosił ci kiedyś listonosz rentę?
      No... tak... przecież nie. Ale wiesz... teściowa mi opowiadała, ze jak jej
      przynosi, to wali prosto do kuchni, wcześniej nawet nie puknie. Wali do kuchni,
      wykłada kasę na stół... i wiesz... jest tam jakaś reszta zawsze.... pięć złoty
      dwadzieścia trzy grosze, albo siedem czterdzieści trzy... I on na to czeka
      No dobrze, ale jego to wcale nie obchodzi ile ty masz tej reny, rozumiesz.
      Możesz mieć 1000zł, 2000zł, 500zł, 300zł, ale on i tak czeka.
      Co? Nie ma takiej renty? 300 zł? No, ale minimum jak masz to hiena będzie
      czekać, żeby dostać.
      Listonosze mają ciężko? Chyba nie wiesz o czym mówisz? A my...



















    • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 12.06.05, 07:36
      A my... Co my mamy powiedzieć?
      No właśnie... ja wiem, że trzeba zawsze patrzeć pod różnym kątem... Wiem, wiem
      o Afryce... tam to mają przesrane. No... ale powiedz, ile czasu można tłumaczyć
      sobie wszystko tym, że ktoś ma gorzej? No ile? Kiedy, kurwa się to zmieni? Jak
      myślisz?
      A wiesz co się ostatnio wydarzyło? Nie słyszałaś? No przecież ostatnio głośne
      to było. Ten... wiesz... ten ratownik.. Myśliwiec... ten co to te laski się
      zawsze za nim uganiały. Wiesz który?
      No... no... ten właśnie. Wiesz... przystojny był... no i zbudowany, ale co? Na
      gówno mu się to przydało. Wiesz co mu się stało? Nie wiesz?
      Siwy jest.
      Jak siwy jest? No... osiwiał w jeden dzień... znaczy w jednym momencie. Nie
      wiesz jak to się stało?
      Czekaj zaraz ci opowiem.
      Ty... no popatrz na tego Pawełka... czy on nie jest jakiś... tego? Sama powiedz.
      No dobrze... ale dlaczego on zawsze kogoś zaczepia? Widzisz... Anetka prawie
      płacze.
      Mówisz, że zawsze była płaczliwa? Nie... co ty? Ja co do Anetki mam inne
      zdanie...
      • sonia40 Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 12.06.05, 22:39
        Najbardziej podobał mi się pierwszy odcinek i myślałam, że temat dzieci
        oglądających po swojemu świat, będzie się rozwijał. W następnych widać
        niechęć autora do głupich przedszkolanek, którym się wydaje, że zasługują na
        coś lepszego. Ta paplanina jakby trochę przerysowana. Ale czyta się dobrze i
        być może w następnych odcinkach to wrażenie zginie.
        Pozdrawiam i powodzenia życzę bo to chyba jeszcze nie koniec.
    • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 30.06.05, 05:44
      Mówisz, że zawsze była płaczliwa? Nie... co ty? Ja co do Anetki mam inne
      zdanie... Zresztą widzę to zachowanie... Czekaj... uspokoję go..
      - ratownikiem? – mówiłaś, że w No i co z tym jeden dzień osiwiał? Wiesz
      jak? Wiesz jak można w jeden dzień osiwieć? Jak to się dzieje? Jak ktoś siwieje
      w jeden dzień .

      Przypadek człowieczka, który siwieje w jeden dzień.

      ....
      • aventia_anis Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 05.07.05, 07:49
        hyhy.. fajne.
        Lubię taką paplaninę w pisarstwie.
        Nieźle Ci to wyszło.
        • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 10.07.05, 06:48
          Przypadek człowieczka, który siwieje w jeden dzień.

          Słyszałam o takim jednym przypadku. Nad Soliną to się stało, ale tylko
          słyszałam. Wiesz, facet pojechał z rodziną sobie odpocząć. Z rodziną znaczy się
          z żoną i z małym dzieckiem.
          Jak małym? Wiesz... dokładnie nie słyszałam. W każdym bądź razie dziecko było
          na tyle małe, że można je było nosić w nosidełku... no, w takim plecaczku co to
          sobie go wieszasz albo na plecach, albo na klatce piersiowej.
          Wiesz... to jest fajna sprawa, bo dziecko masz cały czas przy sobie. Nawet
          obiad możesz z maluchem ugotować. No wszystko możesz z nim zrobić.
          A wiesz co ostatnio czytałam? Co? Czytałam o tym dlaczego dzieci w różnych
          plemionach afrykańskich mało płaczą. Wiesz dlaczego... nie? Nie widziałaś tego
          na jakichś filmach przyrodniczych? Nie widziałaś jak kobiety tachają swoje
          dzieci w
          chustach, przewiązanych przez biodro?
          No... tak... wiesz... garnek niewiadomo z czym na głowie, a w worku dzieciak.
          Myślisz, że się męczy? Nie... nie płacze, bo cały czas ma kontakt z matką.
          Zresztą... czekaj...
          Facet pojechał z rodziną sobie odpocząć... znaczy z żoną i z mały dzieckiem.
          Miał tego maluszka w nosidełku, na plecach...
          Myślisz, że dzieci inne niż afrykańskie nie płaczą więcej?
          W sumie nie wiem, ale jedno ci powiem. Przekonał mnie ten kontakt z matką.
          Wiesz matka co nie zrobi, to z robi z dzieckiem, bo dziecko jest cały czas w
          chuście przewiązanej przez biodro.
          Pytasz a co z ojcem? Myślę, że to nie ważne...bo wiesz, ten co osiwiał w jeden
          dzień... nad Soliną, to...















    • sonia40 Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 10.07.05, 09:05
      No prawie jak w kryminale przerwa w najbardziej emocjonującym momencie. Czekam
      na ten finał, choć pewnie smutny bo z radości się nie siwieje.
      • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 17.07.05, 18:06
        Pytasz a co z ojcem? Myślę, że to nie ważne...bo wiesz, ten co osiwiał w jeden
        dzień... nad Soliną, to...

        Ojciec jest synem wodza, ale jest też niepokorny.


        Nad Soliną?


        Tato wziął dziecko na wycieczkę. Wiesz syna... bo chciał się poczuć
        ojcem. Wiesz myślał, że za mało czasu z nim spędza, więc chciał mu to
        wynagrodzić. Więc wziął dzieciaka na ręce i... dzieciak się rozpłakał. Wiesz
        miałaś kiedyś rozpłakanego dzieciaka na rękach? Wiesz o tym , że jak dziecku
        coś nie pasuje to zaczyna płakać?
        No właśnie... tylko powiedz mi jak odkryć to, co dziecku nie pasuje?
        Mówisz, że matka powinna to wiedzieć, powinna znać każdy gest, grymas, płacz,
        każde kopanie nogą? No, nie wiem nie wydaje mi się.
        Jedno ci powiem. Podoba mi się ta więź dziecka z matką. Skąd wiem jaka to więź?
        No... nie wiem, ale widziałam to na filmach przyrodniczych. Oglądasz czasami
        filmy przyrodnicze?
        Na jakim kanale? No... no... nie wiem, zresztą, jaką masz kablówkę?
        Czekaj... już dochodzimy... trzeba zrobić zbiórkę, i popatrz na Pawełka, nawet
        spokojny teraz jest.
        ... Potem ci opowiem jak to się skończyło...











        • nowy_login73 Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 18.09.05, 00:35
          :) bardzo mi się podoba, co prawda czytając pierwszą część spodziewałam się
          conajmniej kryminału (nawet horror przemknął mi przez myśl). potem trochę
          rozczarowania, ale tak miło i sprawnie napisane, że dobrze się czyta. ostatnie
          wpisy już nużące trochę, zbyt długo trzeba czekać na finał i opowiastka w kółko
          o tym samym, ale mimo wszystko czekam na zakończenie
    • mankencja Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 18.09.05, 12:17
      bardzo mi się podoba ten monolog, taki chaotyczny. Buduje napiecie.
    • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 06.11.05, 05:59
      - No... na szczęście teraz mamy choć trochę czasu. Myslałam sobie, że już nie
      wyrwiemy się na tego papierocha i będziemy musiały włuczyć się po tych tunelach.
      Miałam Ci opowiedzieć jak to się stało, ze facet osiwiał w jeden dzień, ale
      powiem ci coś innego... Ja nie wiem jak można tak nachalnie... tak na siłe
      dawać komuś do zrozumienia, że się go nie lubi?
      Jak nie lubi? No... nie przepada się za nim.
      Widziałaś minę "Jejmości" jak sie okazało, ze to ona właśnie ma wejść w
      podziemia? Nie... Nie widziałaś. Szkoda. - Ale w sumie to dobre te fajki są,
      nie? A swoją drogą to fajki są strasznie drogie, że nie powiem - kurewsko
      drogie, ale nic to.
      Ja nie wiem... Myślisz pewnie... A w ogóle to ile ty u nas pracujesz?...
      Cztery?... Nie całe?
      - Wiesz... ja nie powiem, bo można miec takie wrażenie o mnie, że "japa" mi sie
      nie zamyka, ale sama wiesz. Lubię pogadać sobie czasem i tak ci powiem, że
      czasami to się tak zastanawiam nad pewnymi rzeczami, że...
      Co?... Powinnyśmy już iść?... Nie... nie sadze, nie wydaję mi się. Od Jakiego
      czasu oni są pod ziemią? Dwadzieścia minut to góra. Ja bym proponowała, bo
      wiesz, jak tu byłam trzy lata temu, no i dwa lata, no i w tamtym roku to to
      wszystko, te podziemne wycieczki zajmują około dwóch godzin.
      Więc ja bym proponowała, zebyśmy się udały... o tutaj... do tej knajpki.
      Widzisz? Tak, tam gdzie te parasole i może weźniemy sobie po drinku i opowiem
      ci do końca jak to się stało, że gość osiwiał w jeden dzień. Co? Reflektujesz?
      A czekaj jeszcze. Ty wiesz, ze w stanach na kżde picie mówią drink? U nas drink
      to jest drink... znaczy coś z alkoholem. Ty... albo najlepszy numer... Chcesz
      napić się sody?
      No właśnie. Zadajesz sobie pytanie - Jakiej sody? Sodę to ja znam tylko z
      pieczenia ciast, a ty?
      Mniejsza z tym zresztą, choćmy tam gdzie te parasole to opowiem ci o
      wydarzeniach z nad Soliny.
      • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 20.11.05, 06:34
        Pod ziemią.


        Dzieci ładnie ustawiły się w pary i na komendę zaczeły dwójkami schodzić w
        głąb, jak sie wydawało, ogromnej piwnicy.
        Na ścianach, po obu stronach kamiennego zejścia w głąb, co jakiś czas
        połyskiwało światło lamp naftowych.
        - Ostrożnie... Ostrożnie idziemy teraz za panem przewodnikiem. On nas teraz
        prowadzi.
        Rzeczywiście trzeba było uważać, lecz nie na tyle, aby zrobić sobie jakąś
        krzywdę. Zresztą z dziećmi jest tak, że nigdy nic nie wiadomo czego
        sie spodziewać.
        A nóż, któreś z nich wyciągnie z plecaka nóż.

        • mankencja Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 20.11.05, 23:36
          błąd ortograficzny psuje ostatnie zdanie.
          • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 21.11.05, 00:54
            sorki, ale wszystkie moje wpisy są pisane "na żywo" i zawierają błedy. Wiesz,
            tak jak Kondrad w Dniu Świra, zastanawiam się czasem; jak mi spadnie ołówek czy
            po niego sięgnąć.
    • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 15.12.05, 03:03
      - Ciemno tuataj jest.. Ciemno... Ja sie boję.Ja już nie chce chodzić po tych
      piwnicach. Kiedyś... jak byłam mała to poszłam do takiej piwnicy zaraz przy
      moim bloku , bo koleżanka mnie namówiła. Mówiła właśnie, że tak straszy, a ja
      nie bardzo chciałam w to wierzyć i chciałam sprawdzić.
      Myslałam sobie o tym... wyobrażałam sobie coś takiego co może straszyć.
      Słyszysz? Trzymasz moją rękę?
      Myślałam sobie o tym co tam może straszyć.
      Ale ona powiedziała mi tylko... że straszy jak się nie weźmie cukierka. Więc ja
      zapytałam jakiego? Jakiego cukierka? Czy takiego pysznego cukierka w złotej
      folii z czekoladą w środku? Czy takiego cukierka? Zapytałam.
      ... Wiem... wiem, ale czy trzymasz mnie cały czas za rękę? Bo te latarki... Co?
      ... Bo te latarki na ścianach jakby gasły przez chwilę, a potem się zapalały,
      a ja nie chce. Co? To nie są latarki? Skąd wiesz?
      ... Jak to nie są latarki, to co to może być? Lampy? Naftowe? Nie wiem co to
      jest.
      A wiesz co?... Mama mi ostatnio powiedziała, że ludzie są dobzi. Słyszałaś?
      Ludzie są dobzi i nikt nikomu, nie chce zrobić krzywdy. Bo ludzie są dobzi.
      Tak jak nasza pani, ona jest dobra... Co? Pociągnęła cię za ucho? Kiedy?
      Mnie jeszcze nigdy nie pociągnęła... A mówiłaś mamie o tym...
      Czekaj... Czekaj, bo trzeba się zatrzymać. Co to za ogromy pokój tutaj jest?


    • kolekstas Nad Soliną 18.12.05, 06:27
      ielone wzgórza nad Soliną? SłyszlaŚ tą piosenkę?
      .... Tak... Tak... Zielone wzgórza... lalala.. Nad Soliną...
      Kto to śpiewał? A wiessz, że nie wiem. Nie wiem kto to śpiewał. A tak w ogóle
      to śpiewał to ktoś?
      ... Nie wiem.
      ... Wiesz,... tam nad Soliną jest tama. Zaraz ci powiem jaka.
      Jest tam zalew , znaczy... no sama nie wiem jak to nazwać. W każdym bądź razie
      tam są zalane całe wsie.
      Pytasasz jak całe?... No całe... caluteńkie. Tak wraz z domami, ogródkami,
      polami, lasami i cmentarzami.
      Słuchaj... bo tam jest ta tama i kiedyś nawet słyszałam...
      No bo wiesz, zawsze przeciesz jak się buduje jakieś wielkie rzeczy. No, nie
      wiem... tamy, mosty, autostrady... Heheh, z tymi autostradami... heheh
      Ale mniejsz z tym. Wszystko to co się buduje wymaga remontu.
      Co? ... Nie wiem o czym mówisz? Czy jest coś takiego co nie wymaga remontu?
      No... nie wiem.
      • kolekstas Strach w piwnicy 07.01.06, 05:51
        Nigdy nie myślałem, że zostanę na coś zesłany. Skazany? Rozumiem, to się może
        zdarzyć, no bo przecież mógłbym dopścić się jakiegoś występku lub przestępstwa.
        I wtedy, za te rzeczy, których się dopuściłem, mógłbym iść siedzieć. Tak jak
        teraz.
        Ale zesłany. Za co? Przecież dzisiaj to nie jest wczoraj a wczoraj to nie jest
        jutro. Dzisiaj mamy demokrację, nie ma nierówności, nie ma prześladowań, nie ma
        czystek. Jest demos, jest. Czy może są, sam nie wiem.
        Są Rządy ludu.
        Więc pytam się. Ludu...Ludzie...Za co to? Za co?
        Czasami myślę sobie, że jestem ślepy. Myślę, że nie widzę prawdziwej natury
        rzeczy. Nie widzę tej przyjemności, którą można czerpać właśnie z obcowania z
        tą naturą.
        Natura. To jest właśnie to słowo, które chce poznać. Natura... i rzecz... rzecz
        i prawda.
        Dlatego czasami chowałem się w piwnicy...
    • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 19.02.06, 08:17
      ... chowam się w piwnicy.
      Zapalam małą lampkę na ścianie, rozkładam narzędzia i czuję... czuję, że jestem
      u siebie. Lubię, jak mogę sobię przy czymś pomajstrować.
      Ostatnio syn mnie prosił, żebym mu zreperował rower. Zwlekałem z tym... nie
      powiem, lecz nie dlatego, że nie mam czasu dla syna.
      Zwlekałem, ponieważ nie mam czasu dla samego siebie. Mniejsza z tym zresztą.
      Tak więc rozłożyłem narzędzia, bo w zębatce mu coś strzeeliło. Zacząłem
      przygotowywać klucze. Zaraz, jaki jest numer klucza do odkręcania opon?
      Właśnie. Piętnastka chyba.
      Wziąłem piętnastkę i zacząłem ja dopasowywać do śruby przy tylnym kole. Nie
      pasował.
      Zawsze mam problemy z zapamientaniem numerów. Nie ważne jakich. Kluczy, pin,
      nip, karta, ostatni numer z żoną... hehehhe. - Uśmiechnąłem się sam do siebie.
      No właśnie... no właśnie i wtedy to usłyszłem.
      Ten dzwięk kojarzył mi się z... Kiedyś oglądlałem taki film w telewizji... to
      był film o cierpieniu... to był fim o wykorzystywaniu... Zapamiętałem to sobie.
      Ten dzwięk.
      I prawie dokładnie taki sam dzwięk usłuszałem w mojej piwnicy. Uniosłem głowę,
      nadstawiłem ucho... chiałem się przekonać, czy to czasmi jednak nie jest wymysł
      mojego umysłu.
    • kolekstas Re: Po co dzieci jadą na wycieczkę? 17.03.06, 02:50
      Ten dzwięk napewno nie był wytworem mojego umysłu. Przestraszyłem się.
      Odłożyłem klucz na miejsce, popchnąłem lekko rower, tak aby nie blokował mi
      wyjscia z komórki,
      i znowu zastygłem w nasłuchiwaniu. Przez chwilę wydawało mi się, że słyszę
      tylko ciszę. Po chwili jednak moich uszu dobiegło, tak jakby lekkie sapnięcie.
      Uniosłem się ze stołka, w pozycji pół-stojącej,pół-siedzącej; czekałem.
      Zdecydowałem się jednak, aby sprawdzić to, co to może być. Wyszedłem na główny
      korytarz piwnicy, ale nic szczególnego nie zauważyłem. Wszystkie żarówki były
      zaświecone.
      No, może oprócz jednej. Ale ta, odkąd pamiętam, odkąd była wymieniana, nigdy
      niw świeciła.
      Pomyślałem, że właśnie w tym zakamarku, który nie jest oświetlony coś się musi
      dziać.
      Właśnie tam.
      Tak, zacząłem iść w tą stronę. Zauważyłem jeszcze kątem oka stary Telewizor,
      Rubin i kuchenkę gazową pod kątem i naprawdę nie pamiętam co się ze mną stało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka