Gość: Majka
IP: *.idea.pl
23.08.05, 11:27
Jednak czytaj Gazeto, zanim cokolwiek wydrukujesz!
Najpierw o nieznośnej manierze - „już po polsku” w co drugiej recenzji. Po
co, skoro na dole jest stopka wydawnicza i tytuł powieści spolszczony? Dla
głuptasów piszecie czy dla wierszówki?
W związku z powyższym zagadka. W jaki języku powstała wypowiedź: „[...]
poprzez historię ucieczki Casanovy z weneckiego więzienia Piombi, zawarł
opowieść”
Wziąwszy się „po mistrzowsku [...] za bary” z autorem recenzentka stwierdza,
że można „niemal szturmem” wedrzeć się do europejskich księgarń. A przecież
albo szturmem, albo z kulturą, w pokornej kolejce. W „Dziennikach”
[autor] „niezwykle klarownie i bezkompromisowo obserwował postępujący upadek
Europy” – jakim cudem. Może jednak zapisywał w nich te obserwacje, podobnie
jak w „czymś na kształt wstępu”. No i co to jest u licha ta „wolność z
drugiej ręki”?
W 1776 roku nie mogło być „romantycznej historii płaszcza i szpady”, bo nie
było jeszcze romantyzmu. Zaledwie dwa lata wcześniej ukazały się „Cierpienia
młodego Wertera”. Byron urodził się 12 lat później. Mickiewicz w 1798.