Dodaj do ulubionych

Homologacja na "SAMA"

23.08.05, 15:07
Zastanawiam się czy w obecnych warunkach i przepisach wuj Gromiłło w ogóle
mógłby zarejestrować zbudowany przez siebie pojazd – dziś do tego trzeba
przecież chyba jakieś homologacje, certyfikaty bezpieczeństwa, pewnie cała
masa formalności trudnych do przeskoczenia dla prywatnej osoby bez wielkich
pieniędzy. A może w latach 70-tych też wcale nie było tak łatwo taki pojazd
zarejestrować? Samochodzikowcy sięgający pamięcią w lata 70-te - wiecie coś
na ten temat?
Obserwuj wątek
    • framberg Re: Homologacja na "SAMA" 18.09.05, 22:43
      Kiedyś było dość łatwo. Na egzemplaże prototypowe nie trzeba homologacji. Poza
      tym mógł być zarejestrowany jako Ferrari (miał wprowadzone pewne zmiany i inną
      karoserię) lub jako to co dało mu podwozie. Słyszałem o sytuacji gdy Range
      Rover został zarejestrowany jako ARO Tropic. Chodziło o uniknięcie płacenia za
      cło a papiery były z Aro. To "tropic" dodano by nikt się nie czepiał nietypowej
      dla ARO karoserii. Ja też miałem Range Rovera, który został odsprzedany przez
      Urząd Celny po zarekwirowaniu go przemytnikom. Celnicy nie znając się
      kompletnie na niczym wpisali Ranger zamiast Range, rok produkcji 1976 zamiast
      1986, nr silnika jako nr nadwozia (był na blaszce przyczepionej do karoserii) i
      do tego z błędem, nr silnika - bez numerów. W takich czasach można było
      wszystko zrobić. Teraz też można zarejestrować samochód wykonany przez siebie,
      jednak jest to nieco trudnijsze - większe wymagania. I dobrze - chodzi o
      bezpieczeństwo innych. Swoje pojazdy rejestrują ścigający się na rajdach
      samochodów terenowych. Polecam pismo Off Road.
      • michal5150 Re: Homologacja na "SAMA" 15.05.06, 15:51
        Da się zarejestrować tzw. "sama". Jest z tym trochę papierkowej roboty i
        chodzenia po urzędach, ale nie jest to niemożliwe. Obecne przepisy obejmują
        nawet taki rodzaj pojazdu. Parę latek temu jako pracę dyplomową na studiach,
        razem z kolegą wykonaliśmy tzw. trajkę - czyli trójkołowy motocykl na bazie
        garbusa. Przede wszystkim trzeba mieć umowę na silnik i ramę, faktury za
        materiały itp. Trzeba mieć też opinię rzeczoznawcy, który obejrzy
        wykonanego "sama" (czasami cos tam pomierzy, posprawdza itp), potem trzeba
        jechać na nabicie numerów nadwozia, przegląd techniczny, i do urzędu
        komunikacji. Sporo to wszystko kosztuje, ale da się legalnie własnoręcznie
        wykonany pojazd zarejestrować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka