forresty
18.11.05, 12:32
Zrobiłem sobie na kilka miesięcy przed 30 urodzinami revew samochodzikowej
serii. Niestety po kilkunastu latach muszę stwierdzić że zauroczenie ciekawą
historią przesłoniło zupełnie jakość co poniektórych wydawnictw.
Gdy czytałem Złotą rękawicę to nie mogłem się nadziwić jak dobry autor jakim
był Niemacki może wymyśłić taką naciaganą kluchę - ni dla dzieci - ni dla
starych. Ot pojawia się nagle Święty, ot wynikają jakieś romanse, ot
Samochodzik zgadza się na Giganta panny Kiki. Zupełnie niepedagogicznie. Potem
jeszcze umawia się na weekend z amerykańska aktorką.
Słowem - wali tu socem na milę a już tekst "w naszym kraju milicja działa
wyjatkowo sprawnie" "czy w naszym kraju nie ma porwań" składam na karb że
kiedyś coś trzeba było napisać żeby w ogóle mozna było wydać
Razi mnie jezyk niektórych części. Czasem mam wrażenie że nie pisał tego sam
Nienacki tylko dawał jakiś luźny pomysł który ktos później opracowywał.
O ile zgodzę się że pierwsze części są naprawdę niezłe. I z literackiego i z
merytorycznego punktu widzenia , o tyle im dalej tym gorzej. Odniosłem
wrażenie że Nienacki w pewnym momencie wyczerpał pomysły. A zwłaszcza miał
kłopoty z konstrukcja głównego bohatera. Dlatego też Pan Autak czasami wyglada
jak swój samochód. Gładko przylizana urzędnicza pokraka która myśli o dupie
Maryny w przenosni i dosłownie. Trochę to się gryzie ze sobą i dlatego też
powstał pewnie wasz wątek " czego nie lubicie". Mi się po prostu wydaje że
większosć czyta to już z sentymentu, a samochodzikowy sentyment jest swoistego
rodzaju. Nienacki bardzo wyidealizował okres peerelowskiej smuty. Jak czytam
że psu kupował kaszankę, sklepy uginały się od konserw to wszystko fajnie
tylko mimochodem czuje sie jak potencjalna ofiara Leppera mamiącego bidaka
mirażem słodkości Peerelu - za komuny było lepiej i wesoło. Wczasy- woda,
amerykańscy aktorzy. No niby dla dzieci, ale wrodzona czujność każe szukać mi
narzędzi indoktrynacji.
O kontynuacjach się nie wypowiadam bo nimi po prostu nie są. Noszą tylko
tytuły pierwowzoru. Osobiscie uważam że można pokusić się o napisanie
kolejnych historii będących niejako naśladownictwami Nienackiego. Zachowując
kontinuum czasu i miejsca, ale wszelkie próby umieszczenia Autaka we
współczesnym świecie są tak trudne że aż niemożliwe. Co prawda słyszałem że są
pomysły na to aby umieścić Autaka w nowym swiecie jako uniwersyteckiego
wykładowcę który nagle spotyka któregoś ze swoich harcerzy już jako historyka
sztuki proszącego go o pomoc w pracy ale to raczej będzie marna próba.
Wyobraacie sobie kim musiałby być Batura? Nie wiem, Pruszków, Wołomin?
Generalnie to wolałbym przeczytać jakąś powieść detektywistyczną o tematyce H.
sztuki w typie Cusslera a Autakowi dać już spokój. Te wszystkie kontynuacje są
naprawdę słabe, bo słabością ich nie jest już forma ale sam sens, sama
koncepcja wskrzeszenia serii która nie wiadomo jak ma funkcjonowac we
wspólczesności.
Mimo wszelkich zastrzeżeń to Kod Leonarda jest naprawdę niezłą książka w swym
gatunku, choć rzecz jasna gdybym ja to pisał to w zyciu bym sie nie przyznał
że korzystałem z pomocy historyka sztuki bo to co tam napisano to obraza dla
tej profesji, ale fajnie to się czyta. Może zna ktoś podobne ale z zakresu
polskiej hisorii?