Mary McCarthy

11.10.02, 00:40
Właśnie porządkując książki wpadłam na "Grupę" MMC, której danwno nie miałam
w rękach, zaczęłam ją czytać po raz kolejny (kiedyś uwielbiałam), ale
rozpadła mi się w rękach, zostala kupa luźnych kartek. To było stare wydanie
z 1985 roku, WL, jeszcze kryzysowe, klej się wykruszył. I strasznie mi szkoda
tej książki. Chciałam zapytać, czy może ktoś wie coś o ewentualnych
późniejszych wznowieniach "Grupy" albo innych ksiażkach Mary McCarthy po
polsku? Mam jeszcze "Wspomnienia z lat katolickiej młodości" i "Ptaki
Ameryki"? Czy wydano coś jeszcze? A czy ktoś ją jeszcze w ogóle czyta?
Pozdr
    • Gość: ada08 Re: Mary McCarthy IP: 212.244.189.* 11.10.02, 07:49
      Czytalam ''Grupe'' i ''Wspomnienia z lat katolickiej młodości''.
      Do ''Grupy'' lubie czasem zajrzec. Moj egzemplarz jest w podobnym
      stanie , co Twój. Sypie sie :-) Zreszta kupilam go juz w stanie
      dosc kiepskim...
      Czy ktos czyta MMC ? Nie znam takich osob :-)
      Pozdrawiam.
      a.
    • 013y Re: Mary McCarthy 11.10.02, 08:49
      Pamiętam fragmenty "Grupy" drukowane jeszcze w "Literaturze" ( nawet nie wiem
      czy jeszcze wychodzi).Zachęciło mnie to do wersji książkowej.Jakoś jednocześnie
      chyba wydano "Ptaki Ameryki".Była taka seria formatu zeszytowego w półtwardych
      okładkach-nie pamiętam wydawnictwa ( pewnie WL). A już całkiem niedawno w
      telewizji był film na podst. "Grupy".To ciekawa książka.Dotyczyła różnych
      postaw życiowych kobiet wykształconych, znalezienia sobie miejsca ( i chyba
      zajęcia ) w klasie średniej , postaw wobec amerykańskich stereotypów
      kobiety.Pozostała mi w pamięci raczej atmosfera , klimat powieści - drugi raz
      jakoś nie było czasu przeczytać.Z ciekawością wysłucham Waszych uwag na temat
      odbioru tej książki teraz.
      • ada08 Re: Mary McCarthy 11.10.02, 09:29
        013y napisała:

        > To ciekawa książka.Dotyczyła różnych
        > postaw życiowych kobiet wykształconych, znalezienia sobie miejsca ( i chyba
        > zajęcia ) w klasie średniej , postaw wobec amerykańskich stereotypów
        > kobiety.Pozostała mi w pamięci raczej atmosfera , klimat powieści - drugi raz
        > jakoś nie było czasu przeczytać.Z ciekawością wysłucham Waszych uwag na temat
        > odbioru tej książki teraz.

        Swietnie narysowane typy dziewczyn i ich srodowisk, bo one jednak pochodza z
        roznych srodowisk , rowniez z klasy wyzszej . Ich swietne rodziny ( kapitalne
        matki !!!). Erotyczne inicjacje....

        Te dziewczyny , juz od pierwszej lektury , wydawaly mi sie zawsze bardzo
        dojrzale, swietnie wyksztalcone i jakos tak powaznie nastawione do zycia;
        takie , metrykalnie, mlode przeciez, a jakby psychicznie starsze od swoich
        metryk.

        Ciekawy miala MCC pomysl konstrukcyjny: powiesc zaczyna sie slubem jednej z
        dziewczyn , a konczy jej pogrzebem.

        Moze , w czasie week-endu , zajrze do ''Grupy'', to jeszcze cos napisze :-)



        • rosalie Re: Mary McCarthy 11.10.02, 13:33
          Jaki miły odzew. Cieszę się bardzo. I bardzo lubię natrafiać na te samo książki
          u znajomych, a jeszcze podobnie zaczytane, to bardzo łączy :-)
          I ciekawa jestem, Ado, co powiesz na temat "Grupy" po weeknedzie, bo ja kiedyś
          też podobnie ją odbierałam, że te dziewczyny takie dorosłe i samodzilene (choć
          mają przecież po 21-22 lata!). Ale przy czytaniu teraz (a kilka lat minęło od
          ostatniego razu) postrzegałam je zupełnie inaczej. Wprawdzie świetnie
          wykształcone i pełne wiary w siebie (np. Libby), ale nie mają naprawdę o niczym
          pojęcia, są naiwne, znają wszystko w teorii (jak Dottie seks np., ten jej
          romans z Dickiem to świetna historia), a w konfrontacji tych swoich wyobrażeń z
          życiem ponoszą porażki. I to zresztą chyba jest najważniejszy temat tej
          książki, ta konfrontacja z rzeczywistością przy rozpoczynaniu "prawdziwego
          życia", na ile odpowiada ona naszym oczekiwaniom, od drobiazgów do spraw
          większych. Jak ma być, a jak jest. Np. na samym początku, na ślubie Kay,
          wszystkie te dobrze wychowane panny cały czas się uśmiechają i grzecznie
          konwersują, a równocześnie ciągle myślą, że to wszystko jest "nie tak", są
          zażenowane, że kolor butów nie taki itp. Chyba tylko Polly, która jest pogodną
          realistką i niczego specjalnego się nie spodziewa, wychodzi na tym najlepiej,
          zupełnie znienacka spotyka szczęście.
          A fabuła jest naprawdę doskonale skonstruowana, ślub i pogrzeb, a pomiędzy cała
          masa epizodów z różnych środowisk, ale tak poprowadzonych, że ani przez chwilę
          nie traci się głównych postaci z oczu. Uwielbiam też te obserwacje obyczajowe,
          świetny obraz tamtych czasów i społeczeństwa amerykańskiego, ale chyba nie
          tylko. To się okazuje też niesamowicie aktualne. Kiedyś, jak czytałam "Grupę"
          jeszcze w liceum i na studiach, bardzo mnie np. dziwiło, że Kay po studiach
          humanistycznych na prestiżowej uczelni pracuje w jakimś domu towarowym. Dla
          mnie to wtedy były dwa zupełnie odrębne światy! A teraz wydaje się to normalne -
          jak się pomyśli o tych wszystkich bezrobotnych absolwentkach filologii u nas,
          które podejmują pracę jako asystentka dyrektora w fabryce śrubek... Szkoda, że
          nie ma wznowień, bo to naprawdę ksiażka ciągle bardzo żywa.
          A ciekawa jestem jaki był film, 013y?, nie znam go, czy nie za bardzo
          hollywoodzki, grały jakieś gwiazdy?
          Pozdrawiam :-)
          R.
          • ada08 Re: Mary McCarthy 14.10.02, 07:59
            Przeczytalam jeszcze raz pierwszy rozdzial. Swietnie napisany, relacja ze slubu
            w formie jakby paplaniny towarzyskiej, a przy tym znakomite obserwacje
            szczegolow (te brazowe buty !!! :-))). I w tym jednym rozdziale poznajemy
            wszystkie dziewczyny. Kazda otrzymuje swoja wyrazista charakterystyke, wiemy
            nie tylko, co mysla, ale jak wygladaja.... Od razu w pierwszym rozdziale widac
            roznice miedzy nimi, widac, ze mimo pozornej przyjazni i więzi maja one silne
            poczucie hierarchii spolecznej i towarzyskiej (Pokey, Dottie), to nie jest, by
            tak rzec, grupa demokratyczna :-)

            Ciekawe sa tez typy mezczyzn: Harald, Dick, a w dalszej czesci pan Andrews i
            starzy przyjaciele Polly.

            Skoro o mezczyznach mowa, ciekawe, ze wsrod moich czytajacych znajomych, nie ma
            takiego , ktory by te ksiazke znal. Czyzby to byla ''literatura kobieca'' ? :-)

            Jeszcze o wejsciu dziewczyn w doroslosc, o konfrontacji marzen z
            rzeczywistoscia.
            Nie bez powodu chyba miejsce gdzie mieszkala grupa w Vassar, nazywane bylo
            Wieżą.
            Caly ten system ksztalcenia i wychowania to taka swoista ''wieża''. Ksiazka
            moglaby miec tytul: ''Grupa czyli wyjście z wieży'' :-)
            To tyle tymczasem.
            Pozdrawiam :-)
            a.
Pełna wersja