Dodaj do ulubionych

BARDZO DOBRA GRAFOMMANIA -PRAWDZIWA

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 10:25
Jesień, wiatr rzuca liśćmi o chodniki komunalnego cmentarza na Bródnie. Jeden
z liści podbity wysoko przez silny podmuch wiatru pada pomiędzy dwa świeże
nagrobki, nagrobki zafundowane i opłacone przez urząd miasta lub pomoc
społeczną. Kto w nich spoczywa i dlaczego leży w miejscu gdzie chowa się
bezdomnych. Może poniższe akapity to wam wyjaśnią.

I.
Była deszczowa środa. Czerwone BMW "piątka" z piskiem podjechało pod pewną
kamienicę na Żoliborzu . Czterech młodych dobrze wyglądających ludzi wysiadło
z auta, w słońcu połyskiwały żółte paski na ich wyjściowych dresach.
- To tu - powiedział ten najbardziej łysy.
- Na pewno ?-zapytał najmłodszy z nich.
- Tak ku**a chyba wiem gdzie was przywiozłem , bierzemy się
do roboty.
Szczekanie psa zostało przerwane brutalnym ciosem lewarka samochodowego.
- Jak ten pies śmierdzi -powiedział jeden z pasażerów czerwonego BMW.
- I jaki ku**a już nieżywy -zawtórował mu drugi.
Czterej mężczyźni zeszli po schodach do mieszkania w którym mieszkał "ON"
Co było dalej ... trudno powiedzieć sekcja zwłok człowieka
o pseudonimie „Takeshi” wykazała że umarł w przeciągu 2 minut
od momentu zadania pierwszego ciosu, z jego ust wypływał dziwny perlisty płyn.


II.
Młodzi ludzie z czerwonego BMW zaczęli rozglądać się po mieszkaniu swojej
ofiary od razu ich wzrok padł na stojak z mieczami samurajskimi wyraźnie
jednego brakowało. Zaczęli nerwowo rozglądać się po mieszkaniu gdy nagle z za
zasłony wyskoczyła postać z obnażonym mieczem nad głową okrutnym grymasem na
twarzy
i przenikliwym okrzykiem. Jeden z młodych ludzi umarł od razu ze strachu
drugi chciał się zasłonić ręką w której trzymał lewarek ale miecz przeszedł
przez żelazo, wzniesione ramię ... potem szyje i płuca jak przez masło.
Trafiony nawet nie zdążył się zdziwić ze już nie żyje, trzeci miał trochę
więcej czasu wiec odskoczył na bezpieczną odległość, tak mu się wydawało ze
bezpieczną postać z mieczem wykonała wypad w przód, miecz trzymany płasko
przed sobą, okrzyk ostrzegający przed miejscem w które zadany zostanie cios
(kodeks bushido) zmieszał się z charczeniem łysego, gdy miecz lekko przecinał
jamę brzuszną młody człowiek patrzył jak jego jelita wypływają na ziemie, a
razem z nimi wycieka z niego życie podniósł jeszcze oczy żeby zobaczyć
kolejny cios który spadał na jego głowę.. ale tego ze czaszka mu się
rozdwoiła już nie zobaczył ...
Czwarty pasażer BMW już rzucił się gwałtownie do ucieczki... właśnie dobiegał
do schodów gdy jego kolega padał z pluskiem w kałuże własnej krwi. Dobiegł do
drzwi i już zaczął ciągnąć za klamkę gdy poczuł ukucie ... spojrzał odruchowo
w dół i z przerażeniem zauważył czubek miecza wystający z jego
podbrzusza .... jeszcze większe przerażenie ogarnęło go gdy zobaczył jak
błękitna stal zaczęła wędrować w górę, widział jak miecz przecina brzuch..
rozczepia żebra gdy doszedł już do gardła nagle się wycofał młody człowiek
upadł na kolana oparł się głową o framugę i cichutko umarł.
Postać z mieczem.. wróciła do mieszkania.. podeszła do ciała Takeshiego...
przyklęknęła i zdjęła mu maskę ... pod maska bez zdziwienia odkryła twarz
zupełnie nie znanego osobnika postać z mieczem podniosła się z szatańskim
uśmiechem i czerwonymi jak krew oczami z kącika ust rzeczywiście spływała
krystaliczna ciecz ale to piana jaka toczy się w szale bojowym blask światła
nadjeżdżających policyjnych radiowozów na moment odsłonił jego oblicze
Takeshi ze spokojem wycierał broń z posoki głupców którzy myśleli ze mogą cos
mu zrobić.
Mały kamuflaż pozwoli Policji stwierdzić że to właśnie zginął ON. Trzeba tu
było jeszcze posprzątać. Mało czasu ... ale miał wprawę. III.

Zginął „podkładaniec”. To że to nie Takeshi został załatwiony dotarło do
Karaboskiego szybko, Karaboski zwołał swoich ludzi którym powiedział :
- Za Trupa Takeshiego płacę dużą bańkę, ale jeżeli ktoś przyniesie mi go w
wielu kawałkach to za każdy kawałek dostanie pół Bańki. Czyli czym drobniej
go potniecie tym będziecie bogatsi.
I ruszyli wszyscy niczym janczarzy szukać owego Takeshiego, a szukali
wszędzie i bardzo dokładnie , sprawdzili każdy Bar, bar dla gejów , każda
metę narkomanów Warszawa została przetrząśnięta. Nigdzie go nie było
Czasem ktoś przyniósł wiadomość że widziano go to tu to tam,
ale najbardziej wiarygodna była informacja potwierdzona zdjęciami
z Berlina. Tak ten płatny zabójca nie oparł się pokusie by jak co roku
pojechać na Paradę Miłości. To go zgubiło.

Karaboski przygotował mu komitet powitalny na lotnisku. Jak zawsze Takeshi
wszedł do sali przylotów pewnym krokiem
z szelmowskim uśmiechem, szedł dość dziwnie tak jak by bolała go dolna część
pleców a dokładniej ... , ale mniejsza z tym w końcu nie pojechał na tę
paradę popatrzeć. Takeshi rozejrzał się po sali i zamarł z jego ust dało się
słyszeć.
- O kur...ilu ich jest, ... mi się chce...
Żółta plama która pojawiła się na podłodze w miejscu w którym stał wzbudziła
dziki śmiech wśród 25 ludzi (młodych) którzy to ubrani
w jednakowe markowe dresy czekali na niego właśnie tu.
- NO ,w kurwę ty jebany - zaczął inteligentnie najroślejszy z grupy
powitalnej- teraz „zatańczym a potem usiądziem i odpoczniem”.
-Ja ni...ni...nie...tań..cz...eeeee -wydukał przestraszony Takeshi
- Panowie to jakaś pomyłka ..o boże zrobiłem .
Po sali rozszedł się nieprzyjemny zapach Tak ....On faktycznie zrobił kupę.
- Posłuchaj opsrańcu - kontynuował kierownik komitetu powitalnego - pomyłka
to jest to że Ty się urodziłaś ...BRAĆ GO !!
Wszyscy dzielni warszawscy chojracy rzucili się na Takeshiego, on jednak
zwinnym saltem przeskoczył nad ich głowami ... ale niestety to co miał w
majtach trochę mu przeszkodziło lądując nie utrzymał równowagi wywrócił się
tuż przy ruchomych schodach uderzając zębami w metalową barierkę.
-O Jany mij scenka o jak boooli -zawył.
I w tym momencie poślizgnął się i spadł ....
Spadł z piętnastu metrów prosto na holl główny uderzył głową o marmurową
podłogę.
Stracił przytomność.
Pod lotnisko zajechało czarne BMW (siódemka). Raźno z auta wysiadł w swym
nowym błyszczącym dresie sam Karaboski.

IV.

Słońce chyliło się ku zachodowi nad panamska dżunglą. Takeshi zamknął laptopa
po przeczytaniu wiadomości z polski, cholera pomyślał - miałem nadzieje ze
Karaboski wykończy tego gnojka który miał mnie udawać, jeszcze nie skończyłem
roboty tutaj a muszę wrócić żeby samemu zabić sobowtóra, w końcu się jeszcze
wygada i alibi diabli wezmą, co go podkusiło żeby wystawić najgłupszego ze
swoich sobowtórów ? nic to trudno ...

Szybko się opanował i spojrzał przez lornetkę w stronę willi ukrytej miedzy
wysokimi palmami, na dziedzińcu bawiły się dzieci a nad brzegiem basenu
siedział jego cel szef narkotykowego kartelu miał go zabić takie zlecenie
dostał od szefa innego kartelu.

Takeshi chciał go zabić w jakiś wyrafinowany sposób lubił walkę z mieczem ale
teraz musiał się śpieszyć nie ma czasu na dalsza obserwacje musi skorzystać z
karabinu snajperskiego.

Trzy dni później wylądował na lotnisku w Warszawie mimo ze rozglądał się
uważnie nie zauważył nigdzie śladów po zamieszaniu z przed kilku dni może nie
potrzebnie przyklejał sobie wąsy i perukę ? Ostrożności nigdy za wiele, na
parkingu odnalazł swój samochód i ruszył w miasto.
Jeszcze tego samego dnia spotkał się ze swoim informatorem i dowiedział się
wszystkich szczegółów z zajścia na lotnisku dowiedział się gdzie Karaboski
przetrzymuje jego sobowtóra. Czas na zaplanowanie akcji tym razem będzie
jeszcze brutalniejszy lubi bardzo przelewać krew jego zleceniodawcy tez lubią
gdy zabija tak widowiskowo w rankingu płatnych zabójców zajmuje jedno z
wyższych miejsc.

V.

Głośniki w aucie cudownie wygrywały ulubiony kawałek Karyboskiego. Jechał
bardzo szybko potakując w rytm muzyki głową
Łum cycy Łum cycy Bum Bum
Warto było skroić to radio. Grało cudownie. Ka
Obserwuj wątek
    • Gość: Nu! Fajne! Samo się czyta! (n/txt) IP: 212.106.134.* 18.10.02, 13:33
    • Gość: fan? Re: BARDZO DOBRA GRAFOMMANIA -PRAWDZIWA IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 16:21
      Zgadzam sie ,bardzo dobra.Bedzie więcej ?????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka