eire00
27.01.06, 14:55
dla A.
Dzwony w Villandro
Pewnego styczniowego południa
Villandro spokojnie oddycha
alpejskim powietrzem
zenit nad kościołem świętego Stefana
Matka Boska Daniel męczennik
Barbara patronka górników
a w dolinie rozdzwoniły się dzwony
alikwoty nakładają się cieniami
by utonąć w barwie w naczyniu powietrza
- serce dotyka cynowych ścian kielicha
Alle Glocken bimmeln
über Spitzen störmen seelig
Wohlklang tönt in Himmeln
Herz mein es singt summend sehn'ich
Te drogi tam w dole - asfaltowe strumyki
meandrują pełne wzniesień i spadków
bystrza zakola skręty zakręty
nurt niesie kolorowe kamyczki
śmiesznie małe samochodziki
migają między lasami
ktoś rozchlapał na świerki białą farbę
pośród nich pusto i cicho
tylko samotny promyk z plecakiem
- dwuślad nart snuje się przez zaspy
Campane suonano delicatamente
per aria nuota un suono debole
fino al cielo vola gentilmente
nostalgia canto con tutto il cuore
A chmury to niebieskie pocztówki
listonosz wiatr targa na ramieniu
ciężką torbę wypełnioną
cirrusami posta prioritaria
starym krokiem przemierza
kwadraty siatki kartograficznej
zatrzymuje się na chwilę
sięga po jedną z kartek
pocztówka do skrzynki wrzucona
jak liść opada w kołysaniu wolno
ktoś ją w końcu wyciąga
- chmura całuje ośnieżone zbocze
Glocke unta Himme Glocke bimben
mein gugitza aui in hoadane Klumps'n fluigen
Amt in Käing lous i Priester singen
schian isch ahie aber ...