griszah
03.04.06, 10:27
Uważni obserwatorzy filmów potrafią często wyłapać pewne wpadki reżysersko-
scenograficzne – a to zegarek na ręku średniowiecznego rycerza, a to samolot
w filmie o starożytnym Rzymie.
Pisarzom też się takie wpadki zdarzają.
Ostatnio wychwyciłem taki oto lapsus w „Fechmistrzu” A. Perez-Reverte” –
pierwsze spotkanie Mistrza z Adelą de Otero:
„Uniósł twarz i spojrzał jej w oczy. Duże, fiołkowe, opalizowały złotymi
punkcikami, które rosły, gdy tylko padało na nie więcej światła. Czarne,
bujne włosy miała spięte na karku klamerką z masy perłowej w kształcie głowy
orła”.
Przyznacie, że trzeba niezwykłego zakrzywienia czasoprzestrzeni aby patrząc
komuś w oczy dojrzeć klamerkę na karku ;).
Pamiętacie może takie zabawne„kwiatki” w swoich lekturach? Podzielcie się.
Pozdrawiam.