Dodaj do ulubionych

Literackie wpadki

03.04.06, 10:27
Uważni obserwatorzy filmów potrafią często wyłapać pewne wpadki reżysersko-
scenograficzne – a to zegarek na ręku średniowiecznego rycerza, a to samolot
w filmie o starożytnym Rzymie.
Pisarzom też się takie wpadki zdarzają.
Ostatnio wychwyciłem taki oto lapsus w „Fechmistrzu” A. Perez-Reverte” –
pierwsze spotkanie Mistrza z Adelą de Otero:
„Uniósł twarz i spojrzał jej w oczy. Duże, fiołkowe, opalizowały złotymi
punkcikami, które rosły, gdy tylko padało na nie więcej światła. Czarne,
bujne włosy miała spięte na karku klamerką z masy perłowej w kształcie głowy
orła”.
Przyznacie, że trzeba niezwykłego zakrzywienia czasoprzestrzeni aby patrząc
komuś w oczy dojrzeć klamerkę na karku ;).
Pamiętacie może takie zabawne„kwiatki” w swoich lekturach? Podzielcie się.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • aiczka fizjologia kobiety 03.04.06, 10:48
      "Samotnosć w sieci" - kwestie prawdopodobieństwa
      1. kobieta pod koniec okresu zakładająca tampon na noc?
      2. kobieta, która jeszcze nie rodziła i której założono spiralę domaciczną?
      3. kobieta, która nie wie, czy zaszła w ciążę, kochając się podczas okresu czy
      po tym, jak nie wzięła dwóch z rzędu tabletek antykoncepcyjnych?

      Wyjaśnienia:
      1. Niewykluczone, można zrobić coś takiego. Ale zasadniczo tamponów nie należy
      używać, kiedy krwawienie jest słabe, czyli nocą (grawitacja) i pod koniec
      okresu. Niezależnie od zaleceń medycznych, używanie ich w takich warunkach jest
      niekomfortowe.
      2. To również nie jest nierealne. Jednak lekarze tego nie zalecają.
      3. Oczywiście - nigdy nie można być pewnym. Tabletka nie chroni przed ciążą w
      100%, tylko w niemal 100%, za to przez cały miesiąc - również podczas
      tygodniowej przerwy w jej przyjmowaniu, podczas której zwykle występuje
      krwawienie. Natomiast, jeśli o tabletkach się zapomni, powinna zaraz "odezwać
      się" owulacja. To co jest bardziej prawdopodobne?
      • annabellee1 Re: fizjologia kobiety 03.04.06, 11:35
        Wstawki operowe o Tebaldi i Callas w tejze SAmotnosci. Wypis z Przewodnika
        operowego o rzeczach zamierzchlych i nie aktualnych dawno w swiecie operowym
        zaserwowany by uintelektualizowac(sic) boh.
      • autumna Re: fizjologia kobiety 03.04.06, 11:44
        S@motność to w ogóle same wpadki. Już kiedyś o tym było:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=32651883&a=32703238
        muzyka.onet.pl/lampa/1166901,2007,artykul.html#czytaj
        • aiczka Re: fizjologia kobiety 03.04.06, 15:50
          Cha, cha, cha. Fajne. Książki to jednak trzeba czytać z encyklopediami pod ręką.
          • aiczka Re: fizjologia kobiety 03.04.06, 15:50
            tzn. pisać.
      • Gość: no name Re: fizjologia kobiety IP: *.4web.pl 03.04.06, 11:59
        2. kobieta, która jeszcze nie rodziła i której założono spiralę domaciczną?

        To jest bardzo możliwe, bo na rynku od jakichś 6 alt sa spirale dla nieródek,
        Moja jedna kumpela taką ma i swego czasu tez o tym myslałam. Jak na mój gust to
        nawet lepsze niż tabletki, po których nie kazdy dobrze się czuje i które jednak
        co nieco mieszają, zwłaszcza jak bierze sie z 5 lat.
      • miang Re: fizjologia kobiety 04.04.06, 12:36
        > okresu. Niezależnie od zaleceń medycznych, używanie ich w takich warunkach jest
        > niekomfortowe.

        dla jednej jest dla innej nie jest
        dla mnie bardziej niekomfortowa jest pobrudzona posciel
        • aiczka Re: fizjologia kobiety 04.04.06, 13:03
          dlatego właśnie przezornie napisałam, że chodzi o niskie prawdopodobieństwo a
          nie o całkowitą niemożliwość
      • squonk Re: fizjologia kobiety 04.07.06, 14:59
        Ad. 1 - ale dlaczego pod koniec okresu nie mozna uzywac tamponow? przeciez
        dlatego wymyslono tampony mini - na lekkie dni;
    • skajstop Biblioteka Eco 03.04.06, 11:41
      W "Imieniu róży" królestwo ślepego Jorge opsane jest precyzyjnie... ale ktoś
      sprawdził układ pomieszczeń kierując się nie szkicem pana autora, tylko tym, co
      bezpośrednio wynika z tekstu... no i rysunek nie pasuje do literackiego
      odzwierciedlenia ;-D
      • jottka Re: Biblioteka Eco 03.04.06, 11:44
        a nie słyszałeś, że w bibliotekach, zwłaszcza uniwersyteckich (a tu, powiedzmy,
        z czymś podobnym mamy do czynienia), występuje zakrzywienie L-space?:)
        • skajstop Re: Biblioteka Eco 03.04.06, 11:47
          Hm, czy ja już się obudziłem? :)
          Możesz rozwinąć? :)
          • jottka Re: Biblioteka Eco 03.04.06, 11:55
            nieno, ja cytowałam:) jeśli nie kojarzysz, to powinieneś przeczytać niezwykle
            pouczające dzieła naukowe z cyklu 'świat dysku' profesora pratchetta, który
            przekonująco uzasadnia powyższe na przykładzie biblioteki niewidzialnego
            uniwersytetu

            niby to uniwersytet magów, ale wiele twierdzen stosuje się jak najbardziej do
            znanych powszechnie bibliotek:) zakrzywienie L-space powoduje, że z jednej
            strony Bibliotekarz jest w stanie znaleźć wszystko co chce w dowolnie krótkim
            czasie, z drugiej strony np. uzasadnia fakt, że książki nie giną, tylko są stale
            obecne w czasoprzestrzeni, dowodem istnienia specyficznej przestrzeni
            bibliotecznej są też smętne truchła studentów, którzy bezmyślnie zapuścili się
            na wycieczkę bez przewodnika między regały Biblioteki i już nigdy nie odnaleźli
            drogi powrotnej

            i tak dalej, i tak dalej - opisy zachowań czytelniczych wg Bibliotekarza też są
            adekwatne:)
            • skajstop Re: Biblioteka Eco 03.04.06, 12:01
              Nazwisko Pratchett nie jest mi obce :) muszę kiedyś gruntownie przemodlić sobie
              tego pana :)
              Chyba to nawet słyszałem, ale nie skojarzyłem... tak to jest jak się za długo
              siedzi w nocy...
              • jottka Re: Biblioteka Eco 03.04.06, 12:04
                jeśli ci bez różnicy, to czytaj po ang - będzie dużo zabawniej:) w każdym razie
                liczne uwagi nt. uniwersytetu, ciała oraz studentów wskazują na gruntowną
                znajomość tematu
            • tanczacy.z.myslami Biblioteka NU* w Ankh-Morporkh 04.04.06, 09:36
              * NU = niewidzialny Uniwersytet

              jottka napisała:

              > niby to uniwersytet magów, ale wiele twierdzen stosuje się jak najbardziej do
              > znanych powszechnie bibliotek:) zakrzywienie L-space powoduje, że z jednej
              > strony Bibliotekarz jest w stanie znaleźć wszystko co chce w dowolnie krótkim
              > czasie, z drugiej strony np. uzasadnia fakt, że książki nie giną, tylko są stal
              > e
              > obecne w czasoprzestrzeni,

              Wg wyjaśnień Pratcheta, nie pamiętam z którego tomu, półki tej biblioteki mają
              po prostu :)) formę 'wstęgi Moebiusa' czyli powierzchni jednopłaszczyznowej.
              Jeżeli nie wiesz skajstopie co to jest, to wytnij wąski pasek papieru, przekręć
              jeden koniec o 180 stopni (dokoła osi długości) i dopiero wtedy zetknij końce.
              Otrzymasz 'wstęgę Moebiusa', czyli taką powierzchnię, na której można dotrzeć z
              jednego punktu do dowolnego bez przebijania płaszczyzny. Zdaje się, że to dzięki
              temu nie mieli tam problemu z brakiem miejsca na książki.
              Marzę o takim regale na książki i papiery...

              A co do truchełek studentów, to od czasu gdy biblioteka dostała się wraz z całym
              NU w sferę działania _wyjątkowo_ silnej i nietypowej magii (to właśnie wtedy
              bibliotekarz przemienił sie w małpę, co sobie zresztą bardzo chwalił), zwyczaje
              studentów poprawiły się; mało który nie chciał mieć do czynienia z
              bibliotekarzem, który bez trudu zgina metalowe pręty i nie zawsze przyjmuje
              łapówki w bananach :)
              ------------------
              Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
              • jottka Re: Biblioteka NU* w Ankh-Morporkh 04.04.06, 09:55
                też nie pamiętam, z którego czy z których to tomów, ale specyficznie odgięta
                przestrzeń biblioteki nie dotyczyła tylko wysoce pojemnych półek:) oni tam
                jeszcze przechodzili dzięki wędrówce po bibliotece do innych wymiarów,
                specyficzne stwory z pogranicza usiłowały wniknąć do dyskowej rzeczywistości,
                coś gdzieś było o istnieniu wszystkich książek in potentia w przestrzeni
                Biblioteki, no nihil novi, że tak powiem, ale w wydaniu z Bibliotekarzem bardzo
                ładne:)
                • griszah Jeszcze o Bibliotece NU 04.04.06, 13:01
                  "Pewnym krokiem przeszedł przez drzwi i raźnie ruszył w stronę niewielkiej
                  plamy światła, sączącego się przez szklaną kopułę nad środkiem Biblioteki (co
                  prawda zawsze toczyły się dyskusje na temat jej dokładnej geografii; wysokie
                  stężenie magii odkształca czas i przestrzeń, jest więc możliwe, że Biblioteka
                  nie ma nawet brzegów, nie mówiąc o środku)". To z "Czarodzicielstwa".


                  "Sznurek był ważny. Po chwili bibliotekarz zatrzymał się i skoncentrował całą
                  swą moc bibliotekarstwa.
                  Potęga to energia...
                  Ludzie czasem są głupi. Uważają, że Biblioteka to miejsce niebezpieczne z
                  powodu wszystkich magicznych książek. To prawda, ale jednym z najbardziej
                  niebezpiecznych miejsc w multiversum czynił ją prosty fakt, że była biblioteką.
                  Energia to materia...
                  Skręcił w alejkę między półkami, z pozoru długą na kilka stóp, i maszerował nią
                  raźnie przez pół godziny.
                  Materia to masa.
                  Masa zakrzywia przestrzeń. Zakrzywiają w polifraktalną L-przestrzeń.
                  Dlatego, chociaż system Deweya ma swoje zalety, podczas poszukiwań w
                  wielowymiarowych fałdach L-przestrzeni najbardziej przydatny jest kłębek
                  sznurka". A to z "Straż, straż". Cały Pratchett :))).
                  Pozdrawiam.
      • zdanka1 Re: Biblioteka Eco 03.04.06, 12:04
        Imieniu róży" królestwo ślepego Jorge opsane jest precyzyjnie... ale ktoś
        > sprawdził układ pomieszczeń kierując się nie szkicem pana autora, tylko tym,
        co
        > bezpośrednio wynika z tekstu... no i rysunek nie pasuje do literackiego
        > odzwierciedlenia ;-D

        Wiesz co, też to kiedyś zrobiłam. I mnie wyniknęło , ze pasuje,tylko zasada,
        jest inna w korytarzach , nie zgadzał sie chyba tylko jeden element, ale
        straciłam na to ze dwa dni:) Może popatrz w to jeszcze raz, bo wynika z tego,
        ze albo ty, albo ja sie pomyliłam.
        • amber.mhm Re: Biblioteka Eco 03.04.06, 12:14
          Oj chyba będę musiała ponownie zajrzeć do książki. Mnie też rysunek nie pasował
          do opisu znajdującego się w książce, a także wychodziło mi, że w opisie musi
          być błąd (po próbie własnoręcznego wykonania rysunku). Zastanawiałam się nawet
          czy jest to błąd autora, tłumacza, czy po prostu błąd, który wdarł się do tego
          konkretnego wydania które czytałam.
        • skajstop Re: Biblioteka Eco 03.04.06, 12:22
          Nie, to nie ja sprawdzałem :)

          Ze dwa lata temu w "Wiedzy i Życiu" był na ten temat artykuł :-D były szkice,
          wyjaśnienia, wszelkie należne szykany :)

          Co nie zmienia faktu, że Eco jest znakomity. Ale się pomylił...
    • yanga Re: Literackie wpadki 03.04.06, 11:57
      W "Celinie" Leona Pawlika wiersz Broniewskiego ("Słowo o Stalinie") przypisany
      Majakowskiemu, co kładzie na obie łopatki cały zamysł, skądinąd bardzo dobrej
      książki. Oczywiście redaktor (jak Ochocki ;-)) milczał.
    • saskiaplus1 Re: Literackie wpadki 04.04.06, 13:01
      Mnie do łez rozśmieszały "Anioły i demony" przesławnego Dana Browna. Absolutnie
      niewiarygodne motywacje bohaterów to najłagodniejszy przykład. Nie znając
      autora można od razu założyć, że pisał to człek dobrze przygotowany ale
      uprzedzony do Kościoła Katolickiego i absolutnie nie potrafiący wejść w sposób
      myślenia katolika.
      • Gość: fish&chips Re: Literackie wpadki IP: *.eranet.pl 04.04.06, 18:49
        W "Aniolach i demonach" wpadki sa liczne, a smieszne.
        Czy rodowita Wloszka nie wie, co to jest Panteon i wymaga pouczania przez
        Amerykanina?
        Czy pierwszy z brzegu Wloch podaje odleglosc w milach?
        ;D
        • monikate Re: Literackie wpadki 04.04.06, 22:40
          W bardzo dobrej skądinąd powieści Mary Wesley "Rozsądne życie" bohaterka
          czyta "Przeminęło z wiatrem". Ten moment ma miejsce w 1931 r., a
          niezapomniane "Przeminęło..." wydane zostało w 1936 r., n'est-ce pas?
          Ale nikt nie jest doskonały...
          • baba67 Re: Literackie wpadki 05.04.06, 11:37
            Patrycja Cornwell i czarny rynek dolarowy w Szczecinie-rok... 2001(glowy nie
            dam to chyba Bow Fly bylo)
            Da Vnci Cod to po prostu seria wpadek-polecam ksiazke Amy Wellborn na ten temat.
        • saskiaplus1 Re: Literackie wpadki 05.04.06, 12:46
          Ha, ha! I jeszcze tenże wykształcony Amerykanin, który się dziwi istnieniu CERN-
          u. Albo wspomniana Włoszka zaskoczona, że Rafael zwał się Santi :D
          • saskiaplus1 Re: Literackie wpadki 05.04.06, 12:47
            To jeszcze odnośnie "Aniołów i demonów".
            • staua Re: Literackie wpadki 07.04.06, 20:14
              Nawet nie tyle wyksztalcony, co profesor Harvardu :-) To tak, jakby profesor z Oksfordu nie wiedzial o
              istnieniu Harvardu.
              I wynoszenie antymaterii w sloiku.
          • skajstop Re: Literackie wpadki 05.04.06, 13:17
            saskiaplus1 napisała:

            > Ha, ha! I jeszcze tenże wykształcony Amerykanin, który się dziwi istnieniu
            > CERN-u. Albo wspomniana Włoszka zaskoczona, że Rafael zwał się Santi :D

            Ooo, to różnie bywa :)
            Ciekawe ilu spośród Polaków zapytanych na ulicy, jakiej narodowości był niejaki
            Wit Stwosz, udzieli prawidłowej odpowiedzi ;-D
            • ajtra Ooo, to różnie bywa :) 05.04.06, 14:08
              Oj,tak. Wielu Włochów byłoby zaskoczonych gdyby się dowiedzieli, że Damę z
              łasiczką namalował Leonardo da Vinci, a nie Michał Anioł ;)
              • weatherwax Anioły i demony 06.04.06, 10:47
                O, w "Aniołach..." było mnóstwo idiotyzmów z dziedziny nauk ścisłych.
                Np. sprawa antymaterii przenoszonej radosnie w kieszeni - do transportu takowej
                należaloby mieć kontener o kształcie sześcianu i jakichś gigantycznych
                rozmiarów, zakładając , że wyprodukowanie takiej jej ilości byłoby moiżliwe.
                Mówł mi jeden in zynier. A u Browna - pudełczko w kieszeni!
                A skok do Tybru, udany, oczywiście? Szkoda, że bihater nie skakał z husteczką
                do nosa, też by mu się pewnie udało. ;-)
            • saskiaplus1 Re: Literackie wpadki 06.04.06, 12:18
              Heh, pewnie masz rację, choć jakoś to się w głowie nie mieści... Mnie o CERN-ie
              uczyli w siódmej klasie podstawówki, więc najwyraźniej niezbyt tajne to
              miejsce :)). Co do Rafaela i Wita Stwosza - to już, niestety, bardziej
              prawdopodobne...
    • autumna wpadki w trylogii Sienkiewicza 05.04.06, 13:17
      Tych to było! Sporo wynikało stąd, że początkowo była to powieść w odcinkach, publikowana na bieżąco. Podobno Sienkiewicz kiedyś zgubił się do tego stopnia w akcji, że wysłał do redakcji telegram z zapytaniem "co robi Kmicic", a odpowiedź "Kmicic pod Częstochową wysadza armatę" spowodowała sporo zamieszania na poczcie (niezorientowany pracownik narobił rabanu, ze zamach jakiś się szykuje).
      To pewnie tylko anegdotka. Ale o Trylogii i wpadkach czytałam kiedyś całą książeczkę. Moze ktoś kojarzy tytuł i autora, wróciłabym do niej chętnie.
    • agnieszka_azj Re: Literackie wpadki 05.04.06, 17:18
      Wpadki pani Musierowicz doczekały się nawet długaśnego wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=20481143
    • adao Fizjologia kobiety u Kinga 06.04.06, 18:33
      w jednej ze swoich pierwszych książek "Carrie" King opisuje okres jako
      zaczynający się z sekundy na sekundę wielkim krwotokiem. tak jest u Carrie
      (scena pod prysznicem) i tak samo u jej koleżanki, która - już nie pod
      prysznicem, a kompletnie ubrana w pewnym momencie poczuła, że coś cieknie jej po
      udach i z tego wywnioskowała, że zaczyna jej się okres.
      wiele lat później King napisał "Stukostrachy" i, jak się okazało, niewiele
      nauczył się na temat fizjologii kobiety. bohaterka miała bardzo obfity okres,
      spojrzała w dół i zobaczyła plamę w kroku (z przodu!!!), a jakby tego było mało,
      pobrudziła sobie koszulę, którą włożyła sobie do spodni.
      ech, faceci...

      --
      motylanoga.blox.pl
      • venus22 Re: Fizjologia kobiety u Kinga 07.04.06, 08:35
        a czy to bylo tlumaczenie czy oryginal? bo ja carrie wprawdzie czytalam
        baaaardzo dawno tak ze niewiele pamietam ale nie przypominam sobie
        jakiegos "krwotoku".

        Stukostrachow nie czytalam ale jakos watpie aby King ktory juz byl wtedy zonaty
        nie spytal sie jak to jest wlasnej zony.. chyba nawet juz byl zonaty jak
        napisal carrie.

        odpowiednio dluga koszula (a mialam taka "po kolana" w mlodosci) moze wiec
        teoretycznie sie przy okazji pobrudzic czemu nie...
        w latach 8o-tych byla moda na koszule dlugie do przynajmniej pol uda. owszem
        taka trudno wlozyc do spodni ale skoro byly taakie dlugie to rozne mogly byc..

        Venus

        • shatzy_shell Labirynt K. Mosse 07.04.06, 10:44
          w dziele tym, wyjatkowo głupim i napisanym nieporadnym językiem, ludzie w
          okolicach 1208 roku jedzą kurczaki z PAPRYKĄ (przywieziona do Europy po
          odkryciu Ameryki...) oraz radośnie wysadzają mury prochem, który jeszcze wtedy
          nie dotarł do Europy, jak mi się wydaje.
          • nchyb Re: Labirynt K. Mosse 25.05.06, 16:59
            Wspomnianego dzieła nie czytałam. Ale tak mi wynika z poszukiwań netowych, że
            ten proch dotarł w okolice Europy plus minus kilkanaście lat (raczej jednak na
            plus) w tym okresie. Może ciut później, ale może to tylko oficjalnie później, a
            już ktoś korzystał... Ale się nie upieram... A do ksiażki się przymierzałam,
            ale niejaka Chiara (Chiara - wróciłaś już z wojaży? :-)) obrzydziła na foreum
            kryminalnym...

            www.wynalazki.mt.com.pl/wyn/matwyb.html
            www.wynalazki.mt.com.pl/wyn/proch.html
        • adao Re: Fizjologia kobiety u Kinga 07.04.06, 12:57
          Czytałam tłumaczenie "Carrie". Nie było tam wprawdzie słowa krwotok, ale opis
          zaczynającego się okresu (zarówno u Carrie, jak i u jej koleżanki) wyglądał moim
          zdaniem jak opis krwotoku. Okres nie zaczyna się w tak gwałtowny sposób, a już
          na pewno po kilku minutach nie tworzy się na podłodze kałuża krwi...

          A co do "Stukostrachów" - to cały czas mam wrażenie, że King "przesunął" kobiece
          narządy płciowe o kilka cm do przodu. Rzeczywiście dziwne, zważywszy na to, że
          mógł to skonsultować z żoną, a King należy raczej do pisarzy, którzy wolą coś
          sprawdzić niż wciskać ludziom bzdury.
          I wydaje mi się, że nawet najdłuższej koszuli nie dałoby się wciągnąć w spodne
          aż tak głęgoko. Choćby dlatego, że byłoby to niewygodne.


          --
          motyla noga!
          Obserwacje, inspiracje, dywagacje, fakty, akty (przemocy i niemocy), artefakty,
          zmory i potwory.
    • Gość: Bykowska Klamka raz po lewej raz po prawej stronie drzwi IP: *.net.pl 07.04.06, 15:19
      Janusz Christa "Profesor Kosmosik", str. 28, 29, 30. Uwaga, to jest komiks i co
      za tym idzie to jest komiksowa wpadka.
      • Gość: Bykowska Re: Klamka raz po lewej raz po prawej stronie drz IP: *.net.pl 07.04.06, 15:25
        No i numer na tych drzwiach nie za każdym razem jest taki sam.
    • mimbla.londyn Re: Literackie wpadki 07.04.06, 19:48
      Znajomy historyk,ktorego poprosilam o odszukanie w Polsce ksiazki
      pt"Starozytna Polska" A.Kokowskiego,
      powiedzial ,ze tytul BARDZO nietrafiony bo trudno mowic o starozytnosci i Polsce
      (panstwie polskim),a ja znowu uparlam sie na ta ksiazke ,bo od Forumowiczow
      slyszalam ,ze swietna.

      I co? Uparl sie historyk,szukal nie bedzie,jak Wam wpadnie w oko tytul w
      ksiegarni czy na aukcji to dajcie znac,prosze.

      ================================================================================
      ...ach,szkoda gadac...
      • venus22 jeszcze o okresie u Kinga 07.04.06, 21:06
        otoz tylko tak delikatnie nadmieniam bo akurat ten moment pamietam ale z filmu-
        kiedy Carrie dostala okres to stalo sie to pod prysznicem nic dziwnego wiec ze
        pojawila sie struzka krwi. w koncu wymieszana z woda mogla stworzyc nawet mala
        kaluze.

        w dalszym ciagu mysle ze jesli chodzi o Carrie to moglo to byc akurat tak
        przetlumaczone a w oryginale moze byc troche "lzej".

        Venus
    • autumna chemia u Pilipiuka 25.05.06, 13:20
      W "Kuzynkach" i "Księżniczce". Autorowi udało się mnie skołować. Znam się na temacie, ale ostatecznie nie jestem wszystkowiedząca, a autor podaje takie szczególiki, że być może sam lub przy czyjejś pomocy wygrzebał ciekawostki, których ja nie znam. Więc tylko pomarudzę przy rzeczach, które wydają mi się podejrzane.
      1. Tetraheksanol - nazwa z punktu widzenia chemika bez sensu, a już na pewno nijak się ma do sugerowanej budowy "alkohol sześciowęglowy, z podwójnym wiązaniem i trzema grupami OH". Właściwości (w małych dawkach działa silniej niż alkohol etylowy, w dużych trujący) podejrzewam, ze z sufitu wzięte.
      2. Chlorek złota - nie mam pewności, czy jest aż tak trujący, żeby od niewielkiej dawki paść na miejscu, w końcu to nie cyjanek.
      3. Wypicie roztworu wspomnianego chlorku w eterze. Wątpliwa sprawa, bo eter ma temperaturę wrzenia ok. 34 stopnie, czyli w temperaturze ciała już wrze. Jest tak lotny, że nawet donieść do ust by było go trudno, jeśli nawet, to po wzięciu do ust prawdopodobnie już nawet nie ma czego przełknąć. A w ogóle próby picia jakichkolwiek rozpuszczalników organicznych nie zalecam... Większość działa co najmniej silnie drażniąco na skórę, a co dopiero na śluzówki.
      4. Schłodzenie stalowego zamka przez polewanie ciekłym azotem - i po lekkim stuknęciu zamek się skruszył. No więc stali niska temperatura tak nie szkodzi (toż przecież żaden pojazd kosmiczny by dalego nie zaleciał). To nie róża czy rękawiczka gumowa, która faktycznie, po zamrożeniu azotem tłucze się jak szkło. Zresztą polewanie to wątpliwy sposób, bo ciekły azot w kontakcie z powierzchnią o te 200 stopni cieplejszą natychmiast odparowuje. Żeby cokolwiek zamrozić, trzeba to raczej dłuższy czas potrzymać zanurzone w termosie z tą cieczą.

      Ale wszystko pisane tak sugestywnie, że skłonna jestem autorowi darować... Zresztą przeciętny czytelnik i tak się nie połapie.
      • Gość: biblioteczny_kurz Masz racje IP: 150.254.85.* 25.05.06, 16:44
        1. Faktycznie brzmi bezsensu. Można by conajwyżej podciągnąć do struktury
        tetrameru(?) powstałego z 4 cząsteczek heksanolu.(???) Może autorowi sie
        pomyliło z cykloheksanolem ("wiadomo że gdzieś biją dzwony ale nie wiadomo w
        którym kościele")

        2. Oto link do karty charakterystyki chlorku złota. Jak łatwo z niej wyczytać
        jest szkodliwy ale nie żeby paść trupem na miejscu (oczywiście idąc za maksymą
        Paracelsusa "wszystko zależy od dawki") Małe płukanko żołądka i "już w porządku
        mój żołądku"
        www.maski.pl/karty_ch/Chlorek%20zlota%200,12.pdf
        3. Teoretycznie jest to możliwe. Jeśli napełnimy szklaneczkę 100ml eteru
        (dietylowego dajmy na to) to on w pare sekund nie wyparuje. Zwykle w
        laboratorium panuje temp. 20-23stopni Celciusza. Zapewne zdążylibyśmy złapać
        naczynie i "chlapnąć setkę" Oczywiście dalsze wrażenia zapewne dalece odbiegają
        od przyjemnych i tu się zgadzam że na długości całego przewodu pokarmowego
        zacząłby wrzeć...mhm.... Piszę w trybie przypuszczającym bo nigdy nie przyszło
        mi do głowy próbować ;-)))

        4. Również punkt dla Ciebie. Żeby "zesztywnić" różę to trzeba ją włożyć do
        Dewaru wypełnionego ciekłym azotem i potrzymać kilkanaście sekund(!) a co
        dopiero metale. A co do polewania ciekłym azotem to powiem tyle że wiele razy
        (pokazy dla szkół średnich) polewałem sobie obuwie i jakoś żadnego uszczerbku
        nie doznały.

        Tak więc twe przypuszczenia Autumno są jak najbardziej słuszne. Gratuluję
        wnikliwości obserwacji i prawidłowych wniosków.
        p.s. Oczywiście trzeba pamiętać że Pilipiuk pisze coś co można zahaczyć o
        "historie niestworzone", więc pewna doza fantazjowania i zabawy pseudonaukowym
        językiem jest wskazana. A jak słusznie zauważyłaś przeciętny widz się nie zorientuje
        Pozdrawiam
        • autumna Re: Masz racje 26.05.06, 09:10
          > Tak więc twe przypuszczenia Autumno są jak najbardziej słuszne. Gratuluję
          > wnikliwości obserwacji i prawidłowych wniosków.

          To zboczenie zawodowe. Przyznam, że też sporo pogrzebałam w google, bo ciekawa byłam, czy autor tak sobie chlapał, co mu ślina na język przyniesie; ale raczej nie, starał się byc wiarygodny, na ile to możliwe, np. chlorek złota (III) faktycznie jest czerwony i rozpuszczalny w eterze.
          Jeśli chodzi o ciekły azot, to po prostu praktyka (przelewając z naczynia 10-litrowego, ważącego 8 kg do wąskiego termosiku człowiek nie raz na buty sobie naleje, z ażurowymi wiosennymi włącznie), więc punkt mi się nie należy :-)

          O eterze znalazłam na jakimś ćpuńskim forum:

          "W ustach zmienia się to częściowo w chmurę gazu, więc wypijasz to "jakby na sucho" - nie czujesz, że to płyn. A w żołądku zmienia się to momentalnie w gaz i bardzo szybko rozszerza. Gdyby nie zwiotczenie mięśni z którymi eter miał kontakt to żołądek pewnie pękłby"

          Ale u Pilipiuka akurat to wszystko jest do wybaczenia - za barwność tych opisów, ich dopracowanie, umiejętność przekonania, że są realne. Więc nie wrzucam tego do jednego wora z np. powszechnym myleniem magnesu z magnezem, czyli beznadziejnym brakiem podstawowej wiedzy szkolnej...
          • Gość: myszor Re: Masz racje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 15:54
            Autumna, dziękuję za spostrzeżenia. jestem tylko maturzystką i maturę z chemii
            zdawałam, ale wiadomowo - wiedzy wyjatkowej nie posiadam. Ale szczególnie nie
            posowała mi sprawa z ciekłym azotem i tetraheksanolem.
      • staua Re: chemia u Pilipiuka 25.05.06, 20:24
        Hahahaha, niezle, zwlaszcza punkt czwarty, ciekawe, w czym ten ciekly azot przechowywali (na ogol
        cylindry do niego sa wlasnie stalowe, nie zeliwne jak do gazow pod cisnieniem). Ciekly azot mozna tez
        wlac do zlewu i nawet, jak temperatura obnizy sie tak, ze bedzie nadal ciekly, to nic sie nie stanie ze
        zlewem...
    • aaneta Re: Literackie wpadki 25.05.06, 13:45
      Bohaterki "Żaby" Małgorzaty Musierowicz czytają pierwsze polskie wydanie
      "Miasteczka Middlemarch" George Eliot. Ma to miejsce 1 maja 2004 roku, podczas
      gdy książka ukazała się na rynku w styczniu 2005 roku.
    • no-surprises Re: Literackie wpadki 25.05.06, 14:50
      Książka taka sobie: "Kane i Abel" Archera i realia polskiej
      przed(między?)wojennej wsi - jedzenie w powszedni dzień prostej potrawy -
      siekanych kotletów!
    • ben-oni Re: Literackie wpadki 25.05.06, 16:11
      Własnie po raz drugi połknąłem "Lolitę".
      Być może to było zamierzone, ale na początku powieści pojawia się Annabel
      Leight, by pod koniec otrzymać amerykańskie nazwisko - Anabel Lee.
    • onion68 Re: Literackie wpadki 01.06.06, 16:26
      A ja mam megawpadkę Chmielewskiej! Właśnie sobie czytam "Autobiografię -
      Dziecinstwo", wydaną przez Kobra, 2006. I oto na stronie 54 żarliwa filipika w
      sprawie nie przestrzegania zasad gramatyki i ortografii polskiej w
      nowowydawanych książkach:"W jednym MacLeanie jest zdanie prześliczne: <<Wyżynali
      się wzajemnie>>. Przeczytawszy to, przez chwilę nie rozumiałam tekstu, doznałam
      wrażenia, że wyżymali się, jak po praniu. Otóż nie, oni się wyrzynali. Korektor,
      od chwili puszczenia takiego błędu, powinien ulice zamiatać, bo do pracy
      umysłowej niezdatny i daj mi Boże, żeby mnie teraz do sądu zaskarżył!"
      No, po tym to ja zbaraniałam - żąć, żniwa... Dobrze, że nie wymieniła, o jaką
      powieść, wydanie itd. chodzi, bo cienko byłoby w tym sądzie...
      • nchyb Re: Literackie wpadki 01.06.06, 17:00
        > No, po tym to ja zbaraniałam - żąć, żniwa... Dobrze, że nie wymieniła, o jaką
        > powieść, wydanie itd. chodzi, bo cienko byłoby w tym sądzie...
        niekoniecznie, bo wyrzynanie wyżynaniu nie jest równe... :-)
        • onion68 Re: Literackie wpadki 01.06.06, 17:09
          O cholera, rzeźnik!
          • nchyb Re: Literackie wpadki 01.06.06, 17:18
            no własnie... :-)
        • viking2 Re: Literackie wpadki 17.06.06, 02:54
          nchyb napisała:

          > > No, po tym to ja zbaraniałam - żąć, żniwa... Dobrze, że nie wymieniła, o
          > jaką
          > > powieść, wydanie itd. chodzi, bo cienko byłoby w tym sądzie...

          Zniwa zniwami, ale jesli idzie o wzajemne mordowanie co do nogi, to "wyrzynali sie".
          • nchyb Re: Literackie wpadki 17.06.06, 13:25
            > nchyb napisała:
            >
            > > > No, po tym to ja zbaraniałam - żąć, żniwa... Dobrze, że nie wymieni
            > ła, o
            > > jaką
            > > > powieść, wydanie itd. chodzi, bo cienko byłoby w tym sądzie...


            nchyb tego nie napisała, nchyb to zacytowała...
            Bo nchyb jest za wyrzynaniem...
            • onion68 Re: Literackie wpadki 17.06.06, 17:09
              Cóż, teraz ja też. Po wnikliwej lekturze "Słownika Języka Polskiego". Mylić się
              jest rzeczą ludzką. Aczkolwiek pewna niekonsekwencja zasad polskiej pisowni tu
              jest, bo pochodzenie mają oba wyrazy wspólne. Mi dotychczas wyrzynanie
              kojarzyło się wyłącznie z ząbkami... Ale oczywiście, z tym co się utarło i jest
              zasadą, nie ma sensu dyskutować.
            • viking2 Re: Literackie wpadki 18.06.06, 05:57
              nchyb napisała:

              > > nchyb napisała:
              > >
              > > > > No, po tym to ja zbaraniałam - żąć, żniwa... Dobrze, że nie w
              > ymieni
              > > ła, o
              > > > jaką
              > > > > powieść, wydanie itd. chodzi, bo cienko byłoby w tym sądzie..
              > .
              >
              >
              > nchyb tego nie napisała, nchyb to zacytowała...
              > Bo nchyb jest za wyrzynaniem...

              Nchyb, przepraszam! "Skopiowalem i wkleilem" jako cytat niewlasciwy post - nie
              ma usprawiedliwienia, 300 batogow na gole plecy juz odebralem...
              • nchyb Re: Literackie wpadki 18.06.06, 08:35
                > ma usprawiedliwienia, 300 batogow na gole plecy juz odebralem...
                nahajem, rozuiem?... ;-)
                • viking2 Re: Literackie wpadki 19.06.06, 03:05
                  nchyb napisała:

                  > > ma usprawiedliwienia, 300 batogow na gole plecy juz odebralem...
                  > nahajem, rozuiem?... ;-)

                  Nie, poszlismy z duchem czasu: batogiem z drutu kolczastego...
      • Gość: biblioteczny_kurz Re: Literackie wpadki IP: *.inter / *.inter-c.pl 03.06.06, 12:52
        wniosek: na takim wy(ż/rz)ynaniu można się nieźle wyrżnąć... ;-)
    • griszah Wpadka - niewpadka? 02.06.06, 16:01
      B. Vian „Jesień w Pekinie” – fabuła jest taka - Profesor Zjadłjad leczy w
      szpitalu krzesło w stylu Ludwika XV – po machinacjach jego asystenta stan
      krzesła nagle się pogarsza.
      „Profesora uderzyło coś szczególnego w wyglądzie sąsiedniego łóżka i szybko
      odkrył Ludwika XV. Krzesło miało nogi zesztywniałe. Postarzało się o
      dwadzieścia lat. Zimny i nieruchomy był to już Ludwik XVI”.
      Czy powieści surrealistycznej można zarzucić brak logiki (a może konsekwencji
      utrzymania w konwencji)? Bo postarzałe nagle krzesło powinno mieć styl Ludwika
      XIV. Będąc w stylu Ludwka XVI by się raczej odmłodziło. A może to sursurrealizm?
      • nchyb Re: Wpadka - niewpadka? 02.06.06, 16:15
        > utrzymania w konwencji)? Bo postarzałe nagle krzesło powinno mieć styl
        Ludwika
        > XIV. Będąc w stylu Ludwka XVI by się raczej odmłodziło. A może to
        sursurrealizm
        zawsze można zwalić winę na korektora... :-)
        • griszah Re: Wpadka - niewpadka? 02.06.06, 16:21
          dobra to zwalam .... ech ten korektor - nędza panie dzieju ;).
          • nchyb Re: Wpadka - niewpadka? 02.06.06, 16:25
            oj, nędza, nędza Ci korektorzy... ;-)
      • Gość: mania Niewpadka! IP: *.toya.net.pl 16.06.06, 09:14
        To co napisał Vian jest jak najbardziej zrozumiałe i logiczne (na sposób
        surrealistyczny oczywiście). Trzeba na to spojrzeć z punktu widzenia krzesła, a
        nie naszego własnego. Aby lepiej to zrozumieć wystarczy potraktować krzesło jak
        osobę: ten sam człowiek za czasów Ludwika XVI był starszy niż za Ludwika XV.
        Jasne, nie?
    • meduza7 Re: Literackie wpadki 03.06.06, 02:28
      W "Drugim wątku" Chmielewskiej bohaterka, na początku lat 90-tych,
      kończy "jedenastą klasę".
      • sto100 Re: Literackie wpadki 03.06.06, 15:05
        dużo piszący pewnie miewają, ale cóż to,
        jeżeli czytam z przyjemnością to nie ma zupełnie znaczenia.
        A jak ma znaczenie to odkładam. I tyle.
    • autumna z czerwcowych lektur 14.06.06, 15:06
      1. Pratchett, Ciemna strona Słońca
      "W powietrzu zaśmierdziało metanem" - metan jest bezwonny
      2. Terakowska, Ono
      Firanki wiszą na "zardzewiałej aluminiowej szynie" - od kiedy to aluminium rdzewieje?
      3. Chmielewska, Tajemnica
      "Gaz idzie w dół" - gaz, który jest w kuchenkach, to metan, lżejszy od powietrza, więc idzie raczej do góry.
      • Gość: norsk_skogskatt byki i byczki IP: *.w86-219.abo.wanadoo.fr 15.06.06, 23:07
        dalej Chmielewska:
        w Krokodylu przyszły małżonek Alicji nazywa się Gunnar,
        a we wszystkich pozostałych książkach bodaj Thorwald.
        Jednakowoż Alicja była zamężna tylko raz.
        • szprota Re: byki i byczki 16.06.06, 13:49
          Thorkild chyba raczej...
        • viking2 Re: byki i byczki 17.06.06, 02:47
          Gość portalu: norsk_skogskatt napisał(a):

          > dalej Chmielewska:
          > w Krokodylu przyszły małżonek Alicji nazywa się Gunnar,
          > a we wszystkich pozostałych książkach bodaj Thorwald.
          > Jednakowoż Alicja była zamężna tylko raz.

          Thorkild. Imie wywodzi sie ze skandynawskiej religii, Thor byl bogiem piorunow
          (synem Odyna i Jord), a Thor-kild znaczy cos mniej wiecej jak "dziecko Thora".
          Troche jak polski Bogdan albo Bozydar.
        • meduza7 Re: byki i byczki 18.06.06, 23:54
          Chmielewska opisywała rożnych swoich realnie istniejących znajomych, przy czym
          czasami na ich życzenie zmieniała imiona, a czasami nie. W Autobiografii
          opisuje, jak to w ostatniej chwili w tymże "Krokodylu" zmieniała Michała na
          Marcina (albo odwrotnie), żeby się jego matka nie połapała. A potem nieraz
          zapominała, jak nazwała daną postać w poprzedniej książce i wracała do imienia
          oryginalnego. Taka wpadka powtarza się jescze w przypadku jakiejś
          Barbary/Krystyny.
      • zielonamysz Re: z czerwcowych lektur 16.06.06, 14:09
        Rdzwieje..
    • poslonek "Powrót z gwiazd" S. Lema 16.06.06, 12:42
      W "Powrocie z gwiazd" jest sporo błędów i sytuacji nieprawdopodobnych.
    • Gość: blueone Re: Literackie wpadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.06, 18:21
      Może ne tyle pisarska wpadka, co (moim zdaniem) błąd tłumacza i korektora.
      W książce Stephena Kinga "Worek kości" z pełną konsekwencją Harper Lee, autorka "Zabić drozda", jest przedstawiana jako mężczyzna. Gratuluję znajomości dwudziestowiecznej literatury.
      • venus22 Re: Literackie wpadki 19.06.06, 10:15
        Raczej nie King:

        """I remember an American Lit lecturer's once saying that of modern American
        writers, only Harper Lee had found a foolproof way of avoiding the second-book
        blues.""
        nie ma tu ani HE ani SHE.

        edition.cnn.com/books/beginnings/9809/bag.of.bones.chap2/
        Pomylke musial zrobic ktos inny.

        Chyba ze jest wiecej wzmianek o Harper Lee ale ich nie znalazlam.


        Venus
    • viking2 Re: Literackie wpadki - miniaturowa lokomotywa 18.06.06, 06:06
      U Heleny Sekuly, bodajze w "Figurce Z Drzewa Tekowego", elektrowoz kolejowy
      pociagu pospiesznego wazy... 32 tony (!). Oczywisty nonsens, elektrowoz
      dalekobiezny w czasach opisywanych wazyl 113 ton, a drugi, "bliskobiezny" (czyli
      na krotsze trasy) 82 tony. Podejrzewam, ze Autorka moze nawet i udala sie na
      dworzec i obejrzala elektrowoz, nie wiedzac, ze to nie dalekobiezny, a ciezar
      wlasny nieszczesliwym przypadkiem byl zablocony tak, ze tylko polowa osemki byla
      widoczna. I z 82 ton zrobilo sie 32 - ale zdrowy rozsadek podpowiadalby, ze
      sklad pociagu pospiesznego wazy kilkaset ton i 32-tonowa lokomotywa po prostu go
      nie pociagnie. Skonczy sie na kreceniu kolami w miejscu i "krzesaniu iskier".
    • autumna Pilipiuk raz jeszcze 29.07.06, 12:22
      W "Księżniczce" właściciel sklepu żelaznego nie ma kasy fiskalnej "z niechęci do nowoczesnych wynalazków". Oj, ładną by karę zapłacił w rzeczywistości! Kasa fiskalna nie jest żadnym ułatwiającym sprzedaż kalkulatorkiem, tylko urządzeniem do rejestracji przychodów na potrzeby urzędu skarbowego; instalacja wynika z ustawowego obowiązku, a nie zamiłowania do urządzeń elektornicznych.

      W "Dziedziczkach" Monika chcąc założyć bluzkę z dekoltem, maskuje tatuaż na klatce piersiowej (duży! - herb i litania do jej patronki) zamalowując go korektorem. Oj, drogi Autorze, było zapytać żony/siostry/koleżanki, czy to będzie dobrze wyglądało...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka