Dodaj do ulubionych

Muszę się wyżalić...

26.04.06, 15:27
Na półce mnóstwo nieprzeczytanych książek zakupionych dawniej i ostatnio;
czekających niecierpliwie, lecz z pokorą na swoją kolej...
A ja?...zaczytana w pozycjach naukowych dotyczących egzaminów i piszącej się
aktualnie pracy licencjackiej. Czasami mam już dość i chciałabym otoczyć się
ulubionymi książkami. Zwłaszcza, że idzie wiosna, a wtedy na tle
wszechobecnej zieloności i wśród zapachów czytanie smakuje inaczej.
Z niecierpliwością czekam na wakacje...
Obserwuj wątek
    • kasiulek_mysiulek Re: Muszę się wyżalić... 26.04.06, 15:36
      Ja po mojej obronie z apetytem zabrałam się za coś innego niż ciężka literatura
      niemiecka (skończyłam germanistykę, specjalizacja literaturoznawstwo). Czytałam
      ksiązki tylko polskich autorów, prozę współczesną:).
      Zobaczysz, jak Ci będzie czytanie smakowało jak już uporasz się z tym, co w tej
      chwili najważniejsze;)
    • meteorah Re: Muszę się wyżalić... 26.04.06, 15:54
      Taki smak czytania po uporaniu się z tym, co najważniejsze, jak pisze
      kasiulek_mysiulek, pamiętam z czasu-tuż-po-maturze.
      Rzeczywiście, to było piękne uczucie, dzięki, że mi przypomniałaś:)
      gratuluję obrony!
      zazdroszczę luzu

      pozdrawiam!
    • formaprzetrwalnikowa Re: Muszę się wyżalić... 26.04.06, 16:01
      taaa.. moze niekoniecznie Cie pociesze, meteorah, ale ja po egzaminach dluuugo
      nie moglam sie zabrac za nic powazniejszego i grubszego niz kryminaly (a.
      christie)i opowiadania s-f. a po ostatnim, w kwietniu ub roku, to czytalam
      nawet dana browna, potem jeszcze nowego harrego p. 'obudzilam sie' z
      intelektualnego dopiero w marcu tego roku - wczesniej po prostu nie moglam sie
      skupic na niczym dluzszym i bardziej skomplikowanym. teraz nadrabiam czytajac
      (az! ;-)) jedna ksiazke tygodniowo (aktualnie mcewan)
      mam nadzieje, ze z Toba bedzie inaczej :)
      • meteorah Re: Muszę się wyżalić... 26.04.06, 17:15
        Hmmm, widocznie nastąpił przesyt treści poważnych...
        bywa i tak, no trudno, widocznie czasem musimy poczytac nawet browna:) tak dla
        odprężenia
        Własnie tak czasem mam, nawet bez powodu, że sięgam po lekkie w zawartości
        książki (w sensie:łatwe...)
        Ale nie ma to jak np. Kapuściński i chociażby jego opisy dot. wyrobu koniaku,
        opis-poezja(jak nie przepadałam za tym trunkiem, to opis tak sugestywny
        potrafił zmienic moją opinię...)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka