stara_dominikowa
17.12.09, 11:16
"Biaława ćma się czyniła, rosła, stawała; biały, migotliwy, niepokalany brzask
sypał się by ta wełna najbielsza, najmiększa, najśliczniejsza; suły się gęstwą
nieprzeliczoną by ta zamarzła poświata, jakoby wszystkie gwiezdne światłości,
zakrzepły w szron i starte lotem podniebnym na proch, świat zasypywały,
przysłoniły się rychło bory, przepadły pola, że ani okiem uchwycił, zginęły
drogi, roztopiła się wieś cała i wsiąknęła w tę białość cudną, w ten
oślepiający tuman, a w końcu nie było już dla oczów nic widne, prócz tych
strug śnieżystego pyłu, spływającego tak cicho, tak równo, tak słodko, kiej te
wiśniowe okwiaty w noc miesięczną."
Dzisiaj na zimę wszyscy lubią narzekać, traktować jak dopust boży, wyliczać
"ofiary zimy", śledzić drogowe zatory, narzekać na drogowców. Nikt nie widzi
piękna? Jasne, żyje się nieco inaczej, ale ja zimę KOCHAM:) Od dziecka co rano
czekam na charakterystyczną ciszę i krakanie wron, co wróży niespodziankę, gdy
tylko uchylę zasłonę. Bajka! Właśnie wróciłam z machania szuflą, mroźne
powietrze jest takie czyste! Śnieg idealnie biały, doskonały. Wszystko
przykryte jakby welonem, uroczyste. Nasi chłopi za bardzo nie narzekali na
zimę, prawda? Na "oropiałą" jesień tak, na biedę, brak drewna na opał. Ale nie
na sam śnieg i mróz. Dziś w warunkach bez porównania lepszych, centralne
ogrzewanie, gorąca woda z kranu - wszyscy gderają na zimę tak, że nie mogę
tego słuchać.
Lubicie zimę?