Dodaj do ulubionych

"Możliwość wyspy" Houellebecq'a

07.07.06, 17:10
Jak wam się podoba "Możliwość wyspy" Houellebecq'a? Trzeba przyznać, że facet
ma coś w sobie, a także polscy tłumacze chyba dobrze czują jego pisarstwo.
Pomimo tego, że wszystkie jego ksiązki drążą w zasadzie ten sam temat,
operują tymi samymi motywami, a nawet obrazami, to i tak chce się to czytać,
ba! przy czytaniu nie czuje się zmęczenia materii.
Jakie są wasze odczucia?
Obserwuj wątek
    • marcelina_prust Re: "Możliwość wyspy" Houellebecq'a 07.07.06, 21:36
      U mnie zupełnie odwrotnie. Dotrwałam do połowy, dalej nie dałam rady. Platformę
      i Cząstki przeczytałam z zainteresowaniem, Możliwość mnie śmiertelnie znudziła.

      Nie wiem jak to wyszło po polsku, może dodano jakiegoś ulepszacza? Po francusku
      jakieś to flakowate i kiczowate. Tak przynajmniej mi się zapamiętało. Ale znam
      kogoś, komu się baaardzo podobało.

      • gomich Re: "Możliwość wyspy" Houellebecq'a 11.07.06, 15:31
        Wątek umarł, a książka młoda, dopiero co... Houellebecq popada w zapomnienie?
        • braineater Re: "Możliwość wyspy" Houellebecq'a 11.07.06, 16:04
          Czwarta ksiązka tego pana po polsku, piata przeczytana i chyba wreszcie
          znalazłem doń kluczyk. Łelbek (nie będe sie wygupiał i udawał, ze wiem jak to
          prawidłowo zapisać bez sprawdzania:) jest pisarzem, którego kocham nienawidzić,
          a raczej kochałem, bo po Wyspie pozostał mi obojetnym. Z jednego prostego
          powodu, czyli popadnięcia w coś, co nazwac można coehlizmem, od znanego
          producenta opowieści umoralniających. Tyle, że Łelbek w Wyspie to po prostu
          Coehlo dla cyników, dla tfardych chłopakuf, co wszystko widzieli, wszystko
          słyszeli, wszystko przerżneli i po drodze sporo sie nudzili. W Wyspie nie ma
          niczego, czego nie byłoby w poprzednich ksiązkach tego autora, tyle, że tym
          razem nawet nie próbuje maskowac tej wtórności. Trzy główne tematy - sex,
          starość, kapitalizm, metoda pisania oparta na chandlerowskiej proweniencji
          grepsach, typu 'życie mężczyzny dzieli sie na dwa okresy - pierwszy, kiedy ma
          przedwczesne wytryski i drugi, kiedy już mu nie stoi', które i owszem bywają
          zabawne, tyle, że są po prostu płaskie jak tyłek węża. I tak leci przez te 450
          stron, w sumie nie wiadomo po co, bo i tak od poczatku jest pewnym, że
          zbawienie znajdzie w tym samym miejscu, co idealistyczne postaci Coehlo, czyli
          albo w jakiejś religii (swoją drogą fragmenty sekciarskie Wyspy, chyba bronią
          sie najlepiej, jako krytyka wszelkiej religii), albo w Miłości do jakiejś ach i
          och kobiety. Żeby było prościej, tu mamy dublecik, który zamienia bohatera z
          wielkiego maczo, cynika i krytyka, w rozmemłanego bachora, którego najchetniej
          wycięłoby się z tej książki żyletką. Rozwiązanie tak tracące kiczem i graniem
          pod publiczkę, że aż mnie zbrzydziło (być może chwilowo) do całości dokonań
          autora. Tam gdzie kiedys mozna było widzieć poglądy z którymi warto się
          niezgadzać, tym razem widac tylko machinę marketingu i promocji - komu tu
          dowalic, by sie więcej osób obruszyło i kogo sławnego wplatac w fabułę, by szum
          poszedł po swiecie.
          Po Wyspie
          Łelbek, dziekuje nie skorzystam.

          P:)
        • broch Re: "Możliwość wyspy" Houellebecq'a 11.07.06, 18:26
          ostatecznie to dosc kiepski pisarz, normalne ze niedlugo nikt o nim nie bedzie
          pamietal.
          • gomich Re: "Możliwość wyspy" Houellebecq'a 12.07.06, 14:27
            O tym, że Houellebecq nie da się tak łatwo zapomniec, świadczy chociażby
            ciekawy tekst Agaty Bielik-Robson z niedawnej "Europy":
            www.dziennik.pl/magazyny/europa/wydania/artykul,112.html
            Jak groźny jest coelhizm, świadczy chociażby końcowy passus książki nie byle
            kogo, bo Coetzee'go "Elizabeth Costello". Po raz pierwszy Coetzee balansuje na
            granicy traktatu i naiwnej moralistyki (ale tylko pod koniec książki).
            Natomiast gdzie u Houellebecqa coelhizm? Naprawde, mi trudno dociec, i szczerze
            powiedziawszy wywody powyższego kolegi wydają sie niejasne i niekonkretne.
            Zgodze się, że "Wyspa" sprawia wrażenie słabszej od pozostałych powieści, ale z
            pisarstwem Houellebecqa trochę jest tak, że udaje się tylko raz, no, moż edwa
            razy. I pewna wtórnośc tez mi w nim przeszkadza. Ale - bądźmy sprawiedliwi - za
            każdym razem potrafi znaleźć dla swoich obsesji ciekawą otoczkę; fabułę
            poprowadzić tak, by wstrząsnęła (co do seksu, to akurat jego w "Możliwości
            wyspy" najmniej), a rozwiązaniem akcji potwierdzić tylko ogólną pesymistyczną
            wizję. Z każdej jego ksiązki trzeba odcedzić to, co wartościowe - a jest tego
            sporo - i to, co nazywasz graniem pod publiczkę. za pierwsze można go kochac,
            za drugie nienawidzić.
            • braineater Re: "Możliwość wyspy" Houellebecq'a 12.07.06, 14:51
              Koelizm polega, przynajmniej w moim ujęciu, na powtarzaniu sloganów, tak, jakby
              z nagła stały się prawdami objawionymi i utwierdzaniu swojego modeleowego
              czytelnika w przekonaniu, że skoro rozumie tekst i sie z nim identyfikuje, to
              jest najlepszy na świecie. I do tego niestety sprowadza mi się Możliwość wyspy.
              Do sloganów, w dodatku któryś już raz powtórzonych, i w kolejnym dodatku,
              powtorzonych o wiele mniej ciekawie niż w poprzednich książkach.
              co do fabuł tez niezbyt się z Tobą moge zgodzic, bo jedyną, która miała jakos
              nakreślona fabułę, była Platforma. w pozostałych ksiązkach fabuła to tylko
              pretekst i to po macoszemu traktowany, po to, by Łelbek mógł popisac się na
              wpółesejowymi dywagacjami o współczesności.
              Z tym, żeby nie tworzyc niepotrzebnych konfliktow, nadal mam Łelebeka za
              pisarza ciekawego i odstającego, tylko, że Wyspa po prostu mu, przynajmniej w
              moich oczach, nie wyszła. Zostaje po prostu dla mnie autorem Cząstek i
              Platformy.

              P:)
              • Gość: missowl Re: "Możliwość wyspy" Houellebecq'a IP: *.play-internet.pl 01.01.14, 17:26
                Kto pisał "streszczenie" tej książki!? które widnieje na którejś stronie dyskusyjnej. Czy w ogóle ją czytał? Daniel kochał jedną kobietę, a pożądał drugiej?, cóż za bzdura... przecież wyraźnie zaznacza, że po rozstaniu z Isabelle, do której uczucie wygasło w sposób naturalny, rzucił się w "wir" banalnych czynności, mniej lub bardziej oficjalnych spotkań, wizyt u elohimitów na wyspie Lanzarote, oraz krótkich epizodów seksualnych, aż do czasu, gdy poznał Esther, w której to właśnie się prawdziwie - jak stwierdza - zakochał i niedopowiedziany "związek" z którą wypalił go doszczętnie, by na końcu wpędzić w obłęd, ale to akurat nie jest glównym wątkiem.
                Książka bardzo dobra, wizja przyszłości za 2000 lat przedstawiona w sposób nie pozostawiający złudzeń - biorąc pod uwagę obecne relacje międzyludzkie, dążenia, powierzchowność, instynkty - na podstawie których autor najprawdopodobniej obrazuje w powieści ową wizję.
                Opis teraźniejszości przedstawiony przez Danela1 również trafny, choć subiektywny, naznaczony upływem czasu, być może silnym poczuciem przemijania u samego autora. Można odczuć, że jest to ostrzeżenie, a zarazem wołanie o wartości, które są obecnie zagrożone rozpadem, na czele których lokuje się jednak miłość i tęsknota za drugim człowiekiem, choć przykryta maską sarkazmu i zwątpienia.
            • broch Re: "Możliwość wyspy" Houellebecq'a 12.07.06, 15:11
              "Natomiast gdzie u Houellebecqa coelhizm?"
              Gdzie? Chocby w Czestkach. Dosc glupawa lopatologia. Filozofia tak naiwna ze az
              obrazajaca czytelnika. To samo Platforma.

              Szalenczo rozbawilo mnie to zdanie z tekstu pani AGATA BIELIK - ROBSON filozofa
              (huh?):
              "Michel Houellebecq to jeden z najbardziej nieprzejednanych krytyków naszego
              świata."

              Nie czytalem "Mozliwosci wyspy" nie wierze aby ktos mogl napisac cos nawet
              srednio dobrego, po produkcjach jak Czastki czy Platforma.
              • gomich Re: "Możliwość wyspy" Houellebecq'a 12.07.06, 15:57
                Pozwalam wątpić w talent Houellebecqa, ale w talent Agaty Bielik-Robson nie!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka