Dodaj do ulubionych

Książki trudne

06.03.03, 16:21
Kafka napisał kiedyś coś takiego: "Musimy mieć te książki, które spadają na
nas jak zły los, które unieszczęśliwiają nas głęboko, jak śmierć kogoś, kogo
kochamy bardziej niż siebie, jak samobójstwo. Książka musi być toporem, który
rozbije lód skuwający morze zamarznięte wewnątrz nas" (cytuje z pamięci, więc
może być niedokładnie).
Jakie książki były dla was takimi "toporami"? I dlaczego akurat te?
Dla mnie czymś takim były i nadal są, między innymi, opowiadania Borowskiego.
Pzdr.
Obserwuj wątek
    • glonik Re: Książki trudne 06.03.03, 17:13
      Dla mnie wstrząsem była lektura "Autoportretu z blizną" Romana Fristera.
      Wstrząsająca, ale obiektywna, pisana z dystansem do samego siebie, szczera do
      bólu i utraty aprobaty czytelnika, ale przez to jeszcze bardziej okrutna w
      prawdzie. Czytałam ją jakiś czas temu i nie mogę się zmusić, żeby jeszcze raz
      ją przeczytać.
      • la_passionata Re: Książki trudne 06.03.03, 20:53
        glonik napisała:

        > Dla mnie wstrząsem była lektura "Autoportretu z blizną" Romana Fristera.
        > Wstrząsająca, ale obiektywna, pisana z dystansem do samego siebie, szczera do
        > bólu i utraty aprobaty czytelnika, ale przez to jeszcze bardziej okrutna w
        > prawdzie. Czytałam ją jakiś czas temu i nie mogę się zmusić, żeby jeszcze raz
        > ją przeczytać.


        Można dowiedzieć się czegoś więcej o autorze? Dlaczego wstrząsnęła Tobą ta
        książka?

        pozdrawiam
        • glonik Re: Książki trudne 07.03.03, 11:01
          Witaj. Miło mi, że zainteresowała Cię ta książka. Roman Frister, Żyd z
          pochodzenia, z zamożnej i kulturalnej rodziny, ojciec znany adwokat, jest
          obecnie dziennikarzem, korespondetem m.in. dla "Polityki" w Izraelu. Książka
          dotyczy jego "upadku" z salonów do piekła w czasie II wojny światowej. Pis
          ze okrutnie szczerze o swoich przeżyciach, nie oszczędzając samego siebie, nie
          próbując się wybielać w oczach czytelnika. Jednocześnie nie ma w nim nienawiści
          do swoich oprawców. Jest to niesamowity zapis doświadczeń Żyda, w czasie wojny.
          Spotykał ludzi dobrych i złych. Przeżył piekło na ziemi. Był przy śmierci
          swojego ojca w obozie i wiesz o czym wtedy myślał? Czy zdąży się dobrać do
          kromki chleba, którą ojciec miał schowaną pod poduszką, przed innymi.....Jest
          więcej takich epizodow. Frister nie ocenia, nie tłumaczy się. Ten obiektywizm,
          brak rozczulania się nad sobą powoduje, że człowiek zastanawia się nad
          sobą....Jakbym ja się zachowała....Czy potem próbowałabym się
          usprawiedliwiać...Frister sie nie usprawiedliwia. Trzeba go przyjąć lub
          odrzucić. Ja, z pokorą, przyjęłam.

          Pozdrawiam bardzo serdecznie.
          • la_passionata bardzo dziękuję.... 07.03.03, 13:27
            ... z chęcia przeczytam

            pozdrawiam ciepło
    • Gość: waldek Re: Książki trudne IP: 217.98.116.* 07.03.03, 15:12
      naprawde kafka cos takiego napisal?

      przepraszam, ale wydaje mi sie to calkowita bzdura i zbytnim idealizmem. nie
      sadze, zeby ksiazki potrafily zmienic czlowieka bardziej niz rzeczywistosc. w
      kazdym razie tak wynika z moich doswiadczen. ksiazki moga co najwyzej
      wyciagnac, czy pomoc narodzic sie temu, co wlasnbie kielkuje pod wplywem
      rzeczywistych doswiadczen, ale nie jest w stanie kreowac ich na rowni z tzw.
      rzeczywistoacia pozaliteracka.

      jezeli jest inaczej, to jest to zwykly boveryzm, niezbyt zdrowy...
      • glonik Re: Książki trudne 07.03.03, 16:10
        Waldek, po pierwsze, właściwie się zgodziłeś z poglądem Kafki. Fakt, trzeba
        mieć to "coś" już w duszy, czyli być potencjalnym biorcą. A poza tym, jest to
        też kwestia osobistej wrażliwości. Pozdr.
      • kakofonia Re: Książki trudne 07.03.03, 16:25
        Gość portalu: waldek napisał(a):

        > naprawde kafka cos takiego napisal?

        Naprawde napisal.

        > przepraszam, ale wydaje mi sie to calkowita bzdura i zbytnim idealizmem. nie
        > sadze, zeby ksiazki potrafily zmienic czlowieka bardziej niz rzeczywistosc. w
        > kazdym razie tak wynika z moich doswiadczen. ksiazki moga co najwyzej
        > wyciagnac, czy pomoc narodzic sie temu, co wlasnbie kielkuje pod wplywem
        > rzeczywistych doswiadczen, ale nie jest w stanie kreowac ich na rowni z tzw.
        > rzeczywistoacia pozaliteracka.

        Nie moge sie z Toba zgodzic, ale to zapewne, jak zauwazyla ponizej glonik,
        wlasnie kwestia wrazliwosci. Z moich doswiadczen wynika, ze rzeczywistosc
        literacka ksztaltuje mnie podobnie jak pozaliteracka. Oczywiscie, nie utyje po
        przeczytaniu ksiazki, ale z pewnoscia moj sposob myslenia, postrzegania i
        interpretowania zdarzen, owa wrazliwosc wreszcie, ksztaltowane sa w znacznej
        mierze wlasnie przez to, co czytam. I dlatego, miedzy innymi, czytam.
        Zaryzykowalabym stwierdzenie, ze czlowiek do pewnego stopnia jest tym, co czyta
        (a nie tylko, jak sadzil Feuerbach, tym, co je.)
        Pzdr.
    • seledynowa Re: Książki trudne 07.03.03, 15:48
      Od czasu, gdy w wieku 13-14 lat przeczytałam "Medaliony" Nałkowskiej żadna
      książka nie szarpnęła mną równie mocno.

      chociaż...mam taki uraz jeszcze z wcześniejzego okresu kiedy kazano nam czytać
      nowelki pozytywistyczne. Do dziś martwieje mi wyobrażnia, gdy słyszę imiona
      Antek i ...Rozalka. Ten piec... modlitwa "zdrowaś...", ciemnota i zabobon
      wiejski...brrrr
      To była masakra teksańską piłą mechaniczną na mojej wrażliwości

      ***
      a potem to już mniej bolesnie, ale też cierpiąc czytałam "Proces", 'Zamek" i
      wszystko Kafki, co było dostępne; "Głód" Hamsuma; "Kolosa" A.
      Finna,m "Obojętnych" A. Moravii ....itd

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka