Dodaj do ulubionych

Ambrose Bierce

09.11.06, 00:30
Pisarz ten jest bohaterem "Starego gringa", powieści Carlosa Fuentesa (zresztą
przeciętnej) rozgrywajacej się w podczas rewolucji meksykańskiej. Bierce,
tytułowy gringo, przybywa do Meksyku by umrzeć. Tak dowiedziałem się o jego
istnieniu. Niby Amerykanin sprawnym nowelistą miał być, specjalizujacym się w
grozie i horrorze...

Mimo to jego książkę wziąłem do ręki z pewnym lękiem - a nuż okaże się, ze
szacowny klasyk zmusza(ł) czytelnika do zmierzenia się z podrzędnym wytworem
swego umęczonego mózgu i XIX-wiecznej poprawności literackiej. Wiecie, salony,
palmy (skąd mi się wzieło to roślinne skojarzenie - nie wiem), cygara, klimaty
niemal jak z (amerykańskiej???) epoki wiktoriańskiej... Na szczęście myliłem
się - utwory Bierce'a są tak przygnębiajaco dobre (z naciskiem na
PRZYGNEBIAJĄCO), że przy nich książki niejakiego Faulknera są jak bajki dla
dzieci, i to bynajmniej nie autorstwa braci Grimm, a Disneya.

Dla Bierce'a opowiadanie bez trupa (przyszłego, teraźniejszego lub przeszłego)
jest tekstem straconym. Nieprzypadkowo jedyne opowiadania z "Jeźdźca na
niebie" w którym nikt nie ginie, jest opowiadaniem najsłabszym. A tom ten
składa się cyklu wybitnych opowiadań o wojnie secesyjnej, trochę słabszych
tekstów obyczajowo-psychologicznych i takich sobie ni to horrorów, ni to
fantastycznych nowelek. I gdy wydaje się, że już będzie tylko gorzej, na samym
końcu zbioru odnajduje się kilka kompletnie odjechanych opowieści z sadystami,
mordercami, matkobójcami i tym podobnymi indywiduami w roli głównej.

Rzeczywiście, kojarzy mi się Bierce z Faulknerem. Niby dzieli ich wiele, ale
ja znajduję trochę podobieństw, tak w stylu jak i tematyce (wojna secesyjna,
pionierska mitologia skonfrontowana z rozowjem technologicznym i rozwojem kraju).
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka